Jest doskonałym przykładem na to, że mając niewiele można osiągnąć sukces. Zaczynała jako opiekunka do dzieci znanej piosenkarki, dziś, mimo że nie śpiewa i nie tańczy sama stała się gwiazdą.

Który z popularnych na polskim rynku artystów jest według pani godny uwagi?

Jula, to jest dla mnie nowe, młode pokolenie. Dziewczyna, która sama pisze swoje piosenki wtargnęła na czerwony dywan pięknym krokiem. Bardzo jej kibicuję i chciałabym, żeby takie postaci pojawiały się znacznie częściej.

Rozumiem, że przepowiada jej pani dużą karierę.

Absolutnie wróżę jej karierę. Jeżeli będzie konsekwentnie szła w tym kierunku, w którym idzie i jeśli nadal będzie tak autentyczna jak jest teraz to myślę, że ma szansę na długo wpisać się w pamięć rzeszy ludzi. Warto zwrócić uwagę na to, ta młoda artystka przede wszystkim broni się swoją muzyką.

Ma pani opinię jednego z najzdolniejszych menadżerów w tym kraju. Kuba Wojewódzki, kiedyś powiedział o pani „Killerka”.

Oby mówił tak dalej (śmiech).

Kogo ma pani pod swoi menagerskimi skrzydłami?

Jakiś czas temu postanowiłam nie zajmować się już „menagerowaniem”. Ustąpiłam z tego miejsca. Poza tym sama zatrudniłam agenta, więc trochę niestosowne byłoby gdyby menager miał menagera.

Jaki jest powód rezygnacji? Czyżby miała pani dość użerania się z innymi?

Uważam, że siedem lat, to wystarczająco długi okres, który poświęciłam na tę pracę. Cieszę się, że mam na swoim koncie wiele sukcesów. Choć kiedy teraz widzę poczynania moich byłych podopiecznych to jest mi przykro.

Szkoda zmarnować taki talent i potencjał jaki pani niewątpliwie posiada… Czym się pani teraz zajmuje?

Jestem doradcą wizerunkowym i pracuję ze zwykłymi ludźmi. Dodatkowo teraz będę przekazywała swoją wiedzę innym. Będę uczyła młodych menagerów, po to, by wyszkolić młode pokolenie nie tylko artystów, ale i skutecznych menagerów.

Jaką zatem uczelnię powinni wybrać zainteresowani?

Wykładam w Wyższej Szkole Promocji, przedmiot o nazwie strategia wizerunku osób.

Czyli szeroko pojęty PR?

PR też, ale skupiamy się na wizerunku i umiejętnym podejściu do mody… Ciekawe jest dla mnie to, że niebawem moi studenci będą działali podobnie jak ja kiedy pracowałam z artystami. Wspaniała perspektywa.

Na pewno poczyniła pani już pewne obserwacje. Czy wśród pani studentów są zauważyła już pani jakieś wybitne jednostki, które mogłyby być skutecznymi menagerami?

Myślę, że każdy, kto chce ma szanse być bardzo zdolnym. Jest kilka czynników, które temu towarzyszą. Przede wszystkich praca, zaraz za nią pokora i oczywiście uczciwość, ale głównie wobec siebie. Takie cechy pozwalają nam wiele osiągnąć w życiu. Ja jestem tego doskonałym przykładem. Kiedy mając 19 lat przyjechałam do Warszawy, miałam 50 zł w kieszeni. Uczciwie pracowałam na wszystko, co mam teraz. Uważam, że powoli wspinałam się po drabinie swoich marzeń, by w końcu osiągać sukces. Dziś mogę swoją wiedzę przekazywać innym, sobie samej wyznaczam nowe cele.

Zamierza pani wyszkolić doskonałych menagerów, wytykając im własne błędy?

Ciekawą rzeczą jest uczyć się na błędach innych. Zajmowałam się różnymi gwiazdami. Miałam różne przygody z ich wizerunkami. Chcę, żeby przyszli menagerowie wiedzieli czego unikać. Ja się uczyłam na błędach Katarzyny Kanclerz, teraz inni będą uczyć się na moich.

Czy gwiazda powinna się przyjaźnić ze swoim menagerem? Czy zbytnia zażyłość z gwiazdami negatywnie wpływa na współpracę i obiektywność?

Zależy jak ktoś sobie z tym radzi. Uważam, że każda dobra rzecz, która dzieje się we współpracy pomaga obu stronom. Manager i jego podopieczny powinni czuć do siebie zaufanie.

Czyli przyjaźni z gwiazdami nie należy unikać?

Nie.

Czy aby na pewno? Różne rzeczy słyszałam o pani przyjaźniach z artystami.

To, że ja kilkakrotnie zawiodłam się na przyjaźniach ze swoimi podopiecznymi nie świadczy o tym, by inni menagerowie nie przyjaźnili się ze swoimi gwiazdami. Na pewno nie było tak, że sobie z czymś nie poradziłam, bo z czystym sumieniem dawałam z siebie wszystko, by współpraca układała się jak najlepiej i by były widoczne jej efekty.

Bycie menagerem to niewdzięczna praca?

Bardzo wdzięczna. Bardzo tę pracę lubiłam i do tej pory miło ją wspominam. Nie potrafię stać w miejscu. Lubię ewolucję w swoim życiu zawodowym. Nie boję się podejmować nowych wyzwań.

Czy to właśnie moment, kiedy tak jak w pani przypadku menager sam stał się gwiazdą, jest takim bodźcem, który każe rzucić to zajęcie? A może niektóre gwiazdy nie radzą sobie z tym, że ich menager jest bardziej popularny, albo zarabia więcej od nich?

Niekoniecznie, bo światowi menagerowie z USA, na których się wzorowałam są czasem bardziej popularni niż artyści których prowadzą i jakoś to nikomu nie przeszkadza. W Polsce jest inaczej.

Zdradzi mi pani na kim się wzorowała?

Simon Cowell, twórca takich formatów jak „X factor” czy „Got talent”.

Skoro zatrudniła pani menagera, to znaczy, że nie zamierza pani rezygnować z show biznesu?

Wszystko kręci się wokół show biznesu, a więc nadal będzie obecny w moim życiu, choć z nieco innego punktu widzenia.

Wydała pani książkę „10 sposobów na modę według Mai Sablewskiej”. Jakie jest jej przesłanie?

Przekazuję w niej jak fajnie i w prosty sposób bawić się modą, by wykreować swój styl. Każdy człowiek jest w stanie wypracować sobie własny wizerunek, tylko czasem potrzebuje motywacji. I właśnie to znajduje się w moim poradniku.

Co by pani zmieniła w polskim show biznesie?

Wprowadziłbym więcej szczerości i autentyzmu. Życzyłabym sobie więcej tolerancji i przestrzeni dla artystów. Mniej chamstwa i bezpodstawnej krytyki.

To prawda, że doszło do pani pojednania się z Dodą?

Spotkałyśmy się, rozmawiałyśmy, ale nie chciałabym się zbytnio na ten temat rozwodzić. To jest piękne, kiedy przychodzi taki moment, kiedy jedna ze stron potrafi wyciągnąć rękę do drugiej. Zawsze sobie coś takiego ceniłam. Gesty, które potrafią rozpuścić animozje są rzadkością. Mnie jednak spotykają i dlatego jestem szczęśliwą kobietą.

Rozmawiała Martyna Rokita 

Maja-Sablewska-kasiazka

Maja Sablewska 3


Nie ma więcej wpisów