W orientalną podróż zabrał nas w czwartkowy wieczór Dawid Woliński, prezentując swą najnowszą kolekcję „Orient Express”/jesień 2014.

Wyprawa zaczęła się w środku ogromnej hali, znajdującej się przy ulicy Domaniewskiej 37. Nie brzmi zbyt orientalnie, prawda? Odpowiedni wystrój wnętrza potrafił jednak zdziałać cuda! Pomarańczowo-czerwone światła, eleganckie, pokryte czerwonym materiałem krzesła dla gości i gigantyczny baldachim unoszący się nad wybiegiem, przeniosły mnie na chwilę do krainy baśni tysiąca i jednej nocy. A to był dopiero początek…

Podobno co roku Dawid Woliński zabiera miłośników swych kolekcji w jakąś podróż, przenosi wszystkich do wykreowanej przez siebie historii. „Podobno” bo niestety nigdy wcześniej nie miałam okazji tego osobiście sprawdzić. Wybrałam się zatem w nieznane, nie spodziewając się dosłownie niczego. Zobaczywszy pięknie udekorowaną halę stwierdziłam, że będzie pięknie i takiego właśnie – pięknego pokazu oczekiwałam.

1620989_682912605083911_510450276_n

Stanęłam sobie standardowo, grzecznie w ostatnim rzędzie, choć przyznam, że organizatorzy zadbali tym razem o wyjątkowo dużo miejsc siedzących! Wyjątkowo pokaz rozpoczął się punktualnie, z kolei tradycyjnie – zapoczątkowały go gasnące światła. Krainę, w której przebywaliśmy, pochłonęła absolutna ciemność – mój ulubiony moment, dreszczyk przed tym, co za chwilę zobaczymy.

1798331_682925941749244_1933635954_n

Kiedy zobaczyłam na wybiegu pierwszą modelkę, wiedziałam, że do samego końca pokazu będę stała z otwartymi ustami. Pierwszy raz zobaczyłam kolekcję, która była tak przepełniona złotem, kolorowymi, półszlachetnymi kamieniami, przypominającymi szmaragdy oraz ornamentalnymi haftami, niekiedy oplatającymi całe kreacje. Przypuszczam, że każda modelka, która dumnie prezentowała swoją sukienkę, mogła poczuć się w niej chociaż na chwilę jak arabska księżniczka. Szczególną uwagę przykuła kreacja, w której błyszczała Doda (swoją drogą ciekawe, czy to sukienka spowodowała, że gwiazda „błyszczała” czy może fakt, że dzień wcześniej „podała” w trochę nietypowy sposób rękę Agnieszce Szulim). Stworzyła ją wraz z Dawidem i chyba mogę przyznać, że to dzieło sztuki, zrobiło na mnie piorunujące wrażenie. Kolorowe kamienie, wplecione w ornamentalne błyszczące hafty, a do tego krój podkreślający kobiecą figurę, stworzyły strój godny bogini.

Doda nie spodziewała się, że jej kreacja będzie jedyną, aż tak obfitą w złoto i błyszczące dodatki:

„Jak szyłam razem z Dawidem tą sukienkę, to myślałam, że cała kolekcja będzie bardziej, że tak powiem „na bogato”, a tu się okazuje, że moja sukienka, to jest kompletne Bizancjum! Myślałam, że wszystkie będą takie, a większość okazała się bardziej klasycznych”

1655842_682914228417082_1910745816_n

Oczywiście cała kolekcja zachowała niepowtarzalny, charakterystyczny styl Dawida. Kreacje cechowały nieszablonowe kroje i piękne ułożone materiały kaszmiru. Niektóre sukienki zostały okraszone delikatnym tiulem, który snuł się lekko w powietrzu. Bogate, luksusowe dzieła sztuki to jednak nie wszystko. Projektant pokazał w tej kolekcji również elementy klasyki. Stroje bardzo proste – lecz niesztampowe, bez błyszczących zdobień. Należą do nich sukienki w barwach mlecznych, nasycone oberżyną, intensywnym granatem tudzież pastelowym błękitem.

1654297_682926405082531_2144155011_n

Orient Express, to kolekcja przeznaczona dla wszystkich kobiet – delikatnych, luksusowych, silnych… Trudno byłoby nie wybrać czegoś dla siebie.

Dawid postarał się również, aby i druga część publiczności wyszła zadowolona, tworząc tym samym linię męską. Niewiele o niej wspomnę, ponieważ została ona całkowicie przyćmiona przez błyszczące kreacje dla kobiet:) Dawid poszedł w kierunku prostych krojów, tworząc szerokie bluzki, marynarki, spodnie, czy też… szlafroki. Kolorystyka ciemna, grafitowa, szara, brudno-złota, niekiedy khaki. Linia dla mężczyzn bardzo klasyczna, ale i odzwierciedlająca styl Dawida.

„Kolekcja męska jest bardzo mną inspirowana. Ja jestem bardziej powściągliwy, nie noszę brylantów, ani kryształów (śmiech), chociaż czasem lubię też zaszaleć. Myślę, że następna kolekcja dla mężczyzn, będzie troszeczkę bardziej odważna” – mówi Dawid.

1014418_682926468415858_1185443051_n

Co jeszcze na temat swej kolekcji miał do powiedzenia projektant?

„To jest kolekcja, która była tak naprawdę inspirowana moimi podróżami, tym, gdzie się pojawiałem, gdzie finalnie wylądowałem na moich wakacjach, gdzie szukałem tkanin. To jest podróż pomiędzy Warszawą, Dubajem, Bangkokiem, Bombajem i znów finalnie – Warszawą. Stąd ta cała kobieta, która się pojawiła, bogata w tiule, cała w kryształach, 24-karatowym złocie i półszlachetnych kamieniach. To jest takie szaleństwo, o którym myślę, że marzy każda kobieta. Pojawiły się też niesamowite kryształy boheme, które marka Lilou sprowadziła do Polski. Myślę, że to jest bardzo fajny, inspirujący produkt, który można różnie wykorzystywać – od pierścieni, poprzez bransolety, wisiory. U mnie pojawiły się na sukienkach. Ponadto inspirowałem się Imeldą Marcos – żoną szalonego dyktatora Filipin. Kobieta ma swój świat i w nim właśnie żyła. Ta kolekcja powstawała praktycznie rok czasu, także bardzo długo. Jest bardzo detaliczna, każda sukienka ma bardzo dużo detali, które składają się na sumę pracy mojej, oraz moich krawcowych. Dziewczyny z pracowni to prawdziwe championy! (Śmiech) Nie mają sobie równych!”

Po pokazie zapytałam również modowego znawcę, największego polskiego fotografa – Marcina Tyszkę, co sądzi na temat najnowszej kolekcji swojego przyjaciela.

„To była przepiękna kolekcja, myślę, że najlepsza ze wszystkich – pod każdym względem. Sukienki przyćmiły troszeczkę kolekcję męską, ale myślę, że ta męska kolekcja, to było tylko „widzi mi się” Dawida. Ma on głównie bardzo ekskluzywne klientki żeńskie i to właśnie o nich myśli. Dawid najbardziej kocha kobiety, a one kochają jego, bo świetnie się czują w jego kreacjach!”

W tych, z kolekcji orientu, na pewno będą się czuły jak prawdziwe boginie! Przeglądając starsze projekty Dawida, zgadzam się ze słowami Marcina Tyszki. Uważam, że kolekcja ta jest zdecydowanie najlepsza i zachwycił mnie zarówno jej przepych, luksus, jak i konkurująca z nimi prostota. Sądzę, że pokaz ten, był jednym z najpiękniejszych, jakie widziałam. Tymi słowami, kończę tę podróż poprzez krainę mlekiem i… złotem płynącą! Wracam z orientalnego Bangkoku, poprzez słoneczny Dubaj, do chłodnej Warszawy. Was odsyłam do zdjęć, najciekawszych według mnie – kreacji:)

1932319_682926211749217_1314833054_n


Nie ma więcej wpisów