RkgWYr2Iqp8

Monika Jarosińska 9 marca przeszła skomplikowany zabieg embolizacji. Artystka chwali personel szpitalny i tłumaczy, że traktowali ją jak każdego innego pacjenta.

Dowiedziałam się 28 listopada. Nie chciałam na początku mówić nikomu. Bardzo długo to przeżywałam.  Nie radziłam sobie z tym. Wiedzieli tylko najbliżsi.

Aktorka i piosenkarka o chorobie zdecydowała się poinformować swoich fanów za pomocą Facebooka dopiero na początku stycznia. Lekarze wykryli w jej głowie tętniaka. Operacja początkowo była zaplanowana na 7 marca. Jednak, z potrzeby kolejnych badań przełożona została na dwa dni później.

ZobaczJoanna Krupa zastąpi pieski dzieckiem? Mamy odpowiedź

Na początku nie byłam taka optymistyczna. Brak wiedzy powodował strach. Po wpisie na Facebooku  zaczęłam otrzymywać niezliczoną ilość wiadomości od osób, którzy przeżyli to, co ja wówczas przeżywałam.

W wywiadzie Monika Jarosińska mówi o tym jak dowiedziała się o tętniaku, jak wyglądały ostatnie godziny przed zabiegiem i o planach na następne miesiące.  Artystka zdradza, że po tych przeżyciach chciałaby pomagać osobą, które są w takiej sytuacji w jakiej ona była jeszcze parę dni temu.

Choroby zmieniają człowieka. Zdałam sobie sprawę, że tak wiele spraw jest mało istotnych. Na pewno przystopowałam, ale już nie mogę się doczekać, kiedy wrócę do aktywnego życia. Chciałabym pomagać innym.

Artystka zapewnia, że czuje się wspaniale. Jest jeszcze trochę zmęczona, ale szczęśliwa, że wszystko się udało. Przed nią rehabilitacja. Życzymy dużo zdrowia.

Polecamy również – Magdalena Lamparska o tym, jak znaleźć pracę w aktorstwie

 

Bądź na bieżąco z gwiazdami – polub nas na Facebooku!
 


Nie ma więcej wpisów