Za to je uwielbiamy!

Tegoroczna gala rozdania Polskich Nagród Filmowych tzw. polskich Oscarów, na pewno nie przejdzie bez echa z co najmniej kilku powodów. Oprócz fantastycznego triumfu filmu “Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego.

Polecamy: “WOŁYŃ” NAJWIĘKSZYM ZWYCIĘZCĄ ORŁÓW 2017: DO KOGO JESZCZE TRAFIŁY “POLSKIE OSCARY”?!

W tym roku, nagrodę za drugoplanową rolę kobiecą odebrała Agata Kulesza za rolę w filmie “Jestem mordercą”. Mimo, że to ona odbierała statuetkę, niespodziewanie pojawiła się na scenie wraz ze swoimi koleżankami z branży Izą Kuną i Agatą Buzek. W ramach podziękowań za wyróżnienie, Kulesza wyciągnęła przygotowaną wcześniej kartkę i odczytała przed wszystkimi jej treść.

Aktorki stworzyły specjalny manifest, którym chciały unaocznić, że pomimo ogromnym różnic między nimi, lubią się i te różnice w sobie cenią. Misja była jedna – pokazać, że różnice są wspaniałe, inspirujące i nie warto przez nie odwracać się od drugiego człowieka, robić mu krzywdy i wydawać wobec niego negatywnych komentarzy. “Lubmy się trochę” – dodała na koniec aktorka

Chciałabym przeczytać tekst, który napisałyśmy wspólnie w domu Agaty Kuleszy. Wszystkie trzy jesteśmy ambitne i mamy nerwicę. Kulesza jest katoliczką, Kuna jest ateistką, a Buzek jest chuda. Kuna ma dwoje dzieci, Kulesza jedno, a Buzek jest córką premiera. Buzek nie je mięsa, Kuleszy ścięli drzewo i płakała jak nigdy w filmie, a Kuna brzydzi się przyrodą. I mimo tych różnic i tego, że dzisiaj tylko jedna z nas dostała Orła, będziemy nadal pracować, szanować się, sprzeczać i spotykać w domu Agaty Kuleszy. Lubmy się trochę.

Co sądzicie o tych słowach? My jesteśmy pod wrażeniem. Brawa dla tych pań!

Fot. Strefa Gwiazd/Stach Leszczyński/ Facebook


Nie ma więcej wpisów