Chyba nikt nie ma wątpliwości, że Maja Ostaszewska jest jedną z tych osób publicznych, których głos wnosi bardzo dużo do społeczeństwa i to nie w odniesieniu do kultury (choć też), a przede wszystkim do solidarności kobiet, praw kobiet i wszystkiego co się z tym wiąże. 

Polecamy: MAJA OSTASZEWSKA U LISA: GALOP ZAWŁASZCZANIA PRZESTRZENI WOLNOŚCI I AGRESJI JEST PRZERAŻAJĄCY!

Czytelniczki magazynu “Sens” spośród kilku nominowanych to właśnie na nią oddały swoje głosy, które argumentują je zaangażowaniem Mai Ostaszewskiej w akcje społeczne na rzecz kobiet i głośne, odważne mówienie o sprawach m.in. łamania ich praw, gwałtów, aborcji itd. 

Zobacz również: MAJA OSTASZEWSKA O AKCJI ‪POPIERAM DZIEWUCHY‬: JESTEŚMY WOLNE, CHCEMY STANOWIĆ O SOBIE!

Ostatni rok to był „czas kobiet”?
Zdaję sobie sprawę, że czym innym jest jednorazowe wzięcie udziału w manifestacji, a czym innym praca od podstaw, wspieranie i edukowanie kobiet na terenie całej Polski, jak robi to chociażby Fundacja Centrum Praw Kobiet. Jest wiele stowarzyszeń, które na rzecz kobiet działają od lat, konsekwentnie i z uporem – chylę czoła przed tymi cudownymi kobietami. Ale ten rok naprawdę był przełomowy. Nastąpiło coś w rodzaju przebudzenia. Smutny jest powód tego przebudzenia, czyli silna chęć zawłaszczenia naszych praw i uprzedmiotowienia kobiet – ale efekt jest pozytywny. Zjednoczyłyśmy się, wzięłyśmy sprawy w swoje ręce. Coraz więcej osób ze środowisk, które do tej pory lekceważyły feminizm czy wypaczały jego znaczenie, zmienia swoją postawę. Zaczyna rozumieć, że feminizm chce równouprawnienia, a równouprawnienie to walka o prawa każdego człowieka, czyli każdego z nas, również o prawa mniejszości. Uważam, że będąc inteligentnym człowiekiem o prowolnościowych poglądach, nie można nie być feministą.

Powyżej możecie przeczytać fragment rozmowy z “Sensu”, zaś po więcej odsyłamy do magazynu. Już w sprzedaży!

 

Nie ma więcej wpisów