Lorde wraca do gry w wielkim stylu!

Na ten powrót czekali chyba wszyscy. Znając wcześniejsze dokonania Lorde na rynku muzycznym i to w jak fenomenalny sposób wskoczyła na sam szczyt popularności po ukazaniu się jej debiutanckiego krążka “Pure Heroine” w 2013 roku. Wokalistka miała wtedy jedynie 17 lat! 

Polecamy: LORDE KOMENTUJE SWÓJ SUKCES NA GRAMMY 2014!

Teraz, po 4 latach wraca z albumem “Melodrama”, którego premiera zapowiedziana jest na 16 czerwca 2017 roku. Póki co, na początku marca, Lorde zaprezentowała swój pierwszy singiel z tego albumu i natychmiast osiągnęła gigantyczny sukces. Jej piosenka “Green Light” skradła serca słuchaczy, a teledysk ma ponad 52 mln wyświetleń. 

Skoro mowa o teledysku, który tak chętnie oglądają internauci na YouTube, warto wspomnieć o kulisach jego powstawania. Co o spotkaniu z Lorde mówi reżyser teledysku Grant Singer?

Oboje chcieliśmy stworzyć coś ponadczasowego i zbliżonego bardziej do filmu niż teledysku. Dlatego też całość została nakręcona kamerą z tradycyjną taśmą filmową o szerokości 16mm, która w dzisiejszych czasach została niemalże zapomniana. To właśnie dzięki niej zawdzięczamy całą filmowość i między innymi charakterystyczną „ziarnistość” obrazu. Z drugiej strony praca na niej była dużym utrudnieniem – w jej przypadku nie masz możliwości oglądania w nieskończoność nagranej przed chwilą sceny, ani porównania każdej z nich na miejscu. Musiałem więc liczyć na swój instynkt i wiarę w dobry efekt końcowy. Dużą ilość czasu zajęło nam również poszukiwanie odpowiedniej lokalizacji. Przeszedłem chyba całe moje rodzinne Los Angeles, aby je znaleźć (śmiech). W końcu w dzielnicy Westlake napotkałem się na teren zwany MacArthur Park, który wygląda nieco inaczej niż reszta tego gigantycznego miasta. Jeśli dobrze pamiętam, to właśnie tutaj kręcono chociażby niektóre sceny filmu „Drive”. Jego otoczenie nie jest aż tak charakterystyczne – dzięki temu możemy powiedzieć, że klip mógłby być równie dobrze kręcony w każdym innym mieście na świecie. „Green Light” nie posiadało scenariusza w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Owszem, wiedzieliśmy mniej więcej jakie sceny chcemy nagrać, jednak ostatecznie wszystko powstawało naturalnie na planie zdjęciowym – czasem zupełnie przez zwykły przypadek – mówi o klipie Lorde reżyser

Lubicie nowy kawałek Lorde? My nie możemy przestać słuchać!


Nie ma więcej wpisów