Śledź nas

Kayah: „Niczego nie żałuję” [WYWIAD]

Opublikowano

w dniu

Wokalistka, autorka tekstów i producentka muzyczna, członkini Rady Polskiej Fundacji Muzycznej, współzałożycielka wytwórni płytowej Kayax, osobowość telewizyjna. W życiu i pracy stawia na uczciwość oraz szacunek do ludzi.

Żyjemy w nieco innych czasach niż te, w których stawiałaś pierwsze kroki na scenie, gdybyś jednak miała spojrzeć te ładnych parę lat wstecz, doszłabyś do wniosku, że kiedyś było łatwiej zaistnieć niż teraz?

Zaistnieć jest łatwiej teraz. Są telewizyjne talent show, internet… Łatwo się objawić światu i zarazić go swoją wizją, trudniej jest jednak to zatrzymać w tej lawinie informacji. Dzisiejszy “showbiznes” wymaga ogromnej odporności psychicznej, podlega się cały czas publicznym ocenom, często anonimowym, więc i bezlitosnym, nazbyt często zresztą niezwiązanym z artystyczną działalnością. Ja miałam wystarczająco długi czas, by się z tym oswoić, ale młody człowiek nie zawsze jest na to gotowy. Z drugiej strony jest to przecież człowiek tej generacji, a więc poniekąd przyzwyczajony do realiów internetowej sfory. Może nawet sam niejednokrotnie uczestniczący w jakiejś nagonce… Myślę, że każde początki są na swój sposób trudne.

Gdy się na Ciebie patrzy, aż trudno uwierzyć, że tym roku minęło 26 lat odkąd zadebiutowałaś na opolskiej scenie utworem „Córeczko”. Jakie było te ponad dwadzieścia lat? Jak się zmieniłaś przez ten czas?

To były intensywne lata, czasem nawet zbyt, ale niczego nie żałuję. Czasem myślę, że nabrałam dystansu, na pewno wiele się nauczyłam, ale wierzę lub raczej mam nadzieję nawet, że wciąż się będę uczyć. Trochę odpuściłam z determinacji, spokorniałam, dziś liczę się ze zdaniem innych. Nauczyłam się, że świat nie jest czarno-biały. Chciałabym powiedzieć, że jestem mądrzejsza.

Jesteś współzałożycielką wytwórni Kayax. Czy współpracownicy zwracają się do Ciebie „pani dyrektor”?

W życiu! Jesteśmy sobie równi. I szanujemy się nawzajem. I zawsze wychodzimy z założenia, że jesteśmy tylko ludźmi, cokolwiek to znaczy.

Ciężko jest prowadzić dużą firmę i jednocześnie być czynną zawodowo artystką?

Ja jestem udziałowcem, który ma konkretne zadanie, uczestniczę w kreacji i wspólnie podejmuję decyzje, ale przede wszystkim zajmuję sie PR’em.

Początki były trudne, czy wytwórnia szybko zaczęła przynosić dochody?

Trudne, bo nikt nie brał nas na poważnie. Mali, bez zagranicznego kapitału i katalogu, o dość nowatorskim podejściu do rynku musieliśmy się wydawać śmieszni. Coś na kształt – z motyką na księżyc. A jednak… Dziś napawa nas dumą, nie mylić z pychą, że funkcjonujemy od tylu lat, że zmieniliśmy oblicze rodzimego rynku, że współpracujemy z tak wybitnymi artystami jak Zakopower, Brodka, Kasia Nosowska, Hey, Rojek, Urszula Dudziak, Smolik, Skubas i wielu innych. Nasza działalność jest dość misyjna, wszelkie dochody od razu inwestowane są w kolejne płyty, następnych artystów. Nie wszystkie na siebie zarabiają. Ale na szczęście są płyty, które zarabiają na albumy mniej znanych, a równie utalentowanych artystów.

Kayax jest spółką Twoją i Tomka Grewińskiego. Czy przyjaźń rzeczywiście może iść w parze z interesami, czy bywają między Wami spięcia o interesy?

Oczywiście, różnimy się nieraz pomysłem, ocenami, jak mówiłam, jesteśmy tylko ludźmi. Ale Tomik, to bardzo wyrozumiały partner. I co ważniejsze – człowiek godny zaufania.

Ile osób zatrudnia dziś Kayax?

Kiedy porównamy się z wielkimi korporacjami, to niewiele. Ale nasza siła nie tkwi w ilości, lecz w jakości, w pomyśle na prowadzenie każdego artysty, obsłudze „360 stopni”, czyli pełnej opiece. I na końcu, choć nie bez znaczenia, na zaufaniu i pasji. U nas wszyscy mają wyjątkowe podejście do pracy, w każdy projekt angażujemy się bardzo emocjonalnie.

Zanim postawiłaś nogę na scenie, miałaś już jakiś przepis na sukces (muzyczny), czy po prostu udało się mimo woli?

Wierzę, że udało się, bo był talent, ciężka praca i ten czynnik szczęścia, życzliwi ludzie i bycie we właściwym miejscu o właściwym czasie.

Czy popularność pomaga w interesach? A może szkodzi?

Nie zastanawiam się nad swoją popularnością tak długo jak nie muszę. Kiedy odbiera mi się prawo do prywatności, wtedy to nie jest okay. Niemniej jednak ważne jest to, że wypracowałam sobie rzetelną pracą wiarygodną markę, z którą ludzie interesu się liczą. I akcent stawiam na „wiarygodną”.

Odkryłaś takie talenty jak Krzysztof Kiljański oraz Sebastian Karpiel – Bułecka. Czy czujesz się trochę matką ich sukcesów?

A nawet ciotką (uśmiech). Rzeczywiście kariery i jednego, i drugiego zbudowaliśmy od początku, po części sugerując artystyczną drogę, stylizując, pomagając w poruszaniu się w meandrach rodzimego „showbiznesu”. Ale bez ich wyjątkowości oraz olbrzymiego talentu, i tak by nam nic nie wyszło. Nie jesteśmy fabryką gwiazd! My tylko pomagamy artystom się rozwinąć i popełnić jak najmniejszą ilość błędów.

Jak spośród wielu utalentowanych zespołów i wokalistów wyłonić prawdziwe skarby?

Poruszamy się w ciekawej materii, nie da się niczego zmierzyć, choć są oczywiście tacy, co uważają, że miernikiem prawdziwej sztuki czy talentu jest ilość sprzedanych płyt. Ja w to nie wchodzę. Dla mnie może istnieć talent, do którego wrażliwość naszego pokolenia jeszcze nie dorosła. Posługujemy się bardzo subiektywną oceną. Albo nas coś rusza, albo nie. Jako bardzo emocjonalny człowiek, zwyczajnie czuję, kto jest dotknięty palcem bożym. Kiedy jakiś artysta, jednak nie jest osobą, z którą mam chemię na gruncie prywatnym, odmawiam współpracy. Nie podejmuję jej także wspólnych działań, kiedy wiem, że nasze napięte plany wydawnicze nie pozwolą nam na zajęcie się tym artystą tak, jak na to zasługuje. Mamy ograniczone moce przerobowe. Ale wtedy staramy się pokierować jego kroki jak najbezpieczniej dalej. I nie mamy żadnej paranoi, że może ktoś inny będzie mieć z tej współpracy satysfakcję i pieniądze. O wiele bardziej bolałoby nas, gdyby coś fajnego ucierpiało z powodu naszego braku czasu czy środków. Nie ścigamy się, mamy poniekąd poczucie misji, że jesteśmy tu dla muzyki i zmiany oblicza polskiego rynku, jak i gustu.

Jesteś członkinią Rady Polskiej Fundacji Muzycznej. Na czym polega Twoja rola w tej instytucji?

Razem z innymi podejmuję uchwały. Wiem, to brzmi piekielnie nudno. Zadaniem fundacji jest nie zapominać o artystach w potrzebie.

Podobno po współpracy z Goranem Bregoviciem pozostał Ci niesmak. To prawda, że poróżniły Was pieniądze?

Nie lubię o tym rozmawiać. Ale fakt, sporo pieniędzy jest nadal w eterze.

Masz na swoim koncie kilka rewelacyjnych duetów. Czy szykują się kolejne? Z jaką gwiazdą, a może kimś utalentowanym, a w ogóle nie znanym chciałabyś stanąć na jednej scenie, by wspólnie zaśpiewać, a może nagrać płytę?

Świat pełen jest mega utalentowanych ludzi. Jest więc też mnóstwo artystów, z którymi marzę się spotkać i niekoniecznie są to ludzie z pierwszych stron gazet. Ale nawet jeśli, to moje dotychczasowe duety świadczą o tym, że nie ma rzeczy niemożliwych i że do odważnych świat należy. Bo nie ma nic gorszego, niż gorycz, że nie zjadło się śliwki, bo zabrakło nam odwagi by potrząsnąć drzewem.

Nie boisz się i nie wstydzisz występować w reklamach lub nagrywać piosenek na rzecz kampanii promujących różne rzeczy. Trudno Cię przekonać do tego typu współpracy?

Trudno w rzeczy samej. Muszę być przekonana do jakości produktu. Wiele reklam odrzuciłam. Nie boje się i nie wstydzę. Pieniądze nie śmierdzą, a tylko mówi tak ten, kto nie śmierdzi pieniędzmi (śmiech). Dzięki temu mogę realizować swoje mało komercyjne projekty. Całe szczęście, że nawet te najambitniejsze w sumie i tak są sukcesem. Oj! Powiedziałam to, jak ktoś bardzo pewny siebie! Nie do końca ja, ale może tak dzisiaj trzeba?

Kiedy planujesz wydać kolejną płytę lub przynajmniej wypuścić nowy singiel?

Nie mam pojęcia. Póki co żyję, kocham, podróżuję i gram koncerty z Transoriental Orchestra. A to nic innego tylko zbieranie tematów na następną płytę (uśmiech).

Rozmawiała Martyna Rokita dla “Zdrowia Menedżera”

Kayah Piasek

Fot. materiały prasowe, screen

news

Margareta i Mohamed robią furorę w TTV? Wyniki programu dają do myślenia

Opublikowano

w dniu

przez

O Margarecie Jurczak i jej ukochanym z Tunezji mówi się coraz więcej. Ich historia podbija internet, a widzowie z zainteresowaniem śledzą kolejne odcinki „Kochaj albo wróć”. Czy za ogromnym zainteresowaniem w mediach społecznościowych idą również wyniki oglądalności? Najnowsze dane pokazują, że wydarzyło się coś, czego trudno nie zauważyć. Dowiedz się więcej!

„Kochaj albo wróć” to nowy format TTV, w którym uczestnicy mierzą się z różnicami kulturowymi, dzielącą ich odległością i trudnymi decyzjami dotyczącymi przyszłości swoich relacji. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek produkcji jest Małgorzata „Margareta” Jurczak, która związała się z pochodzącym z Tunezji Mohamedem. Ich historia szybko przyciągnęła uwagę widzów, a kolejne szczegóły dotyczące ich związku sprawiły, że para stała się jednym z najczęściej komentowanych duetów w programie.

Początek znajomości Margarety i Mohameda przypominał wakacyjny romans. Kobieta wyjechała do Tunezji, gdzie poznała pracującego w hotelu mężczyznę. Początkowo nie zakładała, że ta relacja przerodzi się w poważne uczucie. Po powrocie do Polski zakochani nie zerwali jednak kontaktu, a Margareta zaczęła ponownie odwiedzać ukochanego. Z czasem ich znajomość nabrała zupełnie innego wymiaru, a różnica wieku okazała się jednym z tematów, który szczególnie zainteresował odbiorców.

O początkach tej relacji Margareta opowiedziała podczas wizyty w „Dzień dobry TVN”. Jej wyznanie pokazało, że to, co miało być jedynie wakacyjną przygodą, niespodziewanie zmieniło się w coś znacznie poważniejszego.

„Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała Margareta w śniadaniówce.

Różnica wieku nie jest jednak jedynym elementem ich związku, który wzbudza zainteresowanie. Okazuje się bowiem, że Mohamed nie zna ani języka polskiego, ani angielskiego. Mogłoby się wydawać, że taka bariera mocno utrudni budowanie relacji, zwłaszcza gdy zakochanych dzieli również odległość i różnice kulturowe. Para znalazła jednak własny sposób na porozumiewanie się, tworząc swoistą mieszankę słów i wyrażeń, które oboje rozumieją.

O tej nietypowej komunikacji Małgorzata „Margareta” Jurczak opowiedziała z rozbawieniem.

„Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała Małgorzata „Margareta” Jurczak.

Historia Margarety i Mohameda zaczęła żyć również własnym życiem w internecie. Fragmenty programu są komentowane na TikToku, a twórcy internetowi chętnie przyglądają się ich relacji. Para stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów nowego formatu, a zainteresowanie mediów sprawia, że o „Kochaj albo wróć” mówi się także poza anteną TTV. Popularność w sieci nie zawsze jednak przekłada się na sukces telewizyjny. W tym przypadku najnowsze dane oglądalności pokazują, że produkcja może mieć powody do zadowolenia.

POLECAMY: Piotr Mróz OCENIŁ Julię Wieniawę w „TzG”. Na to zwrócił szczególną uwagę

Wszyscy mówią o Margarecie i Mohamedzie. TTV może otwierać szampana? Oto wyniki

Jak wynika z danych Nielsen Audience Measurement uwzględniających widownię poza domem, przytoczonych przez serwis Wirtualne Media, pierwszych osiem odcinków „Kochaj albo wróć” oglądało średnio 306,2 tys. widzów. Przełożyło się to na 3,38 proc. udziału stacji w rynku w grupie ogólnej. Początek emisji nie zapowiadał jeszcze tak wyraźnego wzrostu. Premierowy odcinek zgromadził 235 tys. osób, a drugi zanotował spadek do 194 tys. widzów. Kolejne trzy emisje przyciągały od 224 tys. do 256 tys. odbiorców.

Później sytuacja zaczęła się jednak wyraźnie zmieniać. 9 października przed ekranami zasiadło 394 tys. widzów, a tydzień później liczba ta wzrosła do 414 tys. Prawdziwy skok nastąpił 23 października, kiedy najnowszy wówczas odcinek obejrzało już 476 tys. osób. TTV uzyskało wtedy 5,01 proc. udziału w rynku, co było najlepszym wynikiem programu od początku emisji. Oznacza to, że między najsłabszym drugim a ósmym odcinkiem widownia zwiększyła się o około 282 tys. osób, czyli o 146 proc.

Na uwagę zasługują również średnie miesięczne. We wrześniu „Kochaj albo wróć” gromadziło przeciętnie 235 tys. widzów i osiągało 2,59 proc. udziału w rynku. W październiku średnia wzrosła już do 377 tys. osób oraz 4,16 proc. udziału, co oznacza wzrost widowni o około 60 proc. miesiąc do miesiąca.

Według naszych ustaleń program od kilku tygodni znajduje się także w pierwszej dziesiątce najchętniej oglądanych pozycji na Playerze. To sygnały, że zainteresowanie formatem nie ogranicza się wyłącznie do internetowych dyskusji, a historia Margarety i Mohameda może być jednym z czynników przyciągających uwagę odbiorców. Czy to wystarczy, by TTV zdecydowało się na kolejny sezon? Na razie nie ma potwierdzenia w sprawie kontynuacji, ale rosnące wyniki z pewnością dają produkcji powody do optymizmu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kamil Kuroczko zdradził prawdę o Ewie Kasprzyk za kulisami „TzG”. Zaskoczeni?

A Wam się spodobał nowy program TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Margareta i Mohamed (fot. zdjęcie prasowe TVN)
Margareta i Mohamed (fot. screen Instagram TTV)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Piotr Mróz OCENIŁ Julię Wieniawę w „TzG”. Na to zwrócił szczególną uwagę

Opublikowano

w dniu

przez

Zmiana w jury „Tańca z Gwiazdami” wciąż budzi emocje. Po odejściu Ewy Kasprzyk jej miejsce zajęła Julia Wieniawa, która już zdążyła zwrócić na siebie uwagę widzów i osób związanych z programem. Teraz głos zabrał Piotr Mróz. Aktor nie tylko ocenił nową jurorkę, ale też zdobył się na zaskakująco osobiste wyznanie. Dowiedz się więcej, co powiedział!

Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” wystartowała już kilka tygodni temu, a widzowie musieli przyzwyczaić się do istotnej zmiany w składzie jury. Po pięciu edycjach z programem pożegnała się Ewa Kasprzyk, która od 2024 roku była jedną z najbardziej charakterystycznych postaci tanecznego show Polsatu. Jej komentarze, poczucie humoru i nieprzewidywalne reakcje na występy uczestników sprawiały, że często przyciągała uwagę równie mocno, co sami tancerze.

O odejściu aktorki poinformował w czerwcu Edward Miszczak. Dyrektor programowy Polsatu podkreślał wówczas, że Ewa Kasprzyk przez pięć edycji wnosiła do programu nie tylko doświadczenie aktorskie, ale również poczucie humoru i dystans. Jej obecność przy jurorskim stole była jednym z elementów, które wyróżniały program, dlatego decyzja o zakończeniu współpracy wywołała reakcje wśród fanów tanecznego show.

„Dziękuje Ewie za te pięć edycji „Tańca z Gwiazdami” podczas których z pasją i ogromnym zaangażowaniem pełniła rolę jurorki. Znajomość kunsztu aktorskiego pozwoliło jej oceniać nie tylko taneczne umiejętności naszych gwiazd, ale też ogólny wyraz artystyczny ich występów. Jako jurorka zasłynęła z błyskotliwego poczucia humoru a swoimi komentarzami potrafiła rozładować każdą stresującą sytuację” – mówi dyrektor programowy Polsatu Edward Miszczak.

Decyzja o rozstaniu z Ewą Kasprzyk miała być związana przede wszystkim z jej licznymi zobowiązaniami zawodowymi. Aktorka nadal pozostaje aktywna zarówno w teatrze, jak i telewizji, a przy napiętym grafiku regularne pojawianie się w programie mogło być trudne do pogodzenia z innymi projektami. Choć jej odejście oznaczało koniec pewnego etapu, produkcja szybko postawiła na nowe nazwisko, które miało wnieść do jury świeżą energię.

Miejsce Ewy Kasprzyk zajęła Julia Wieniawa. Jej angaż wywołał sporo komentarzy, a widzowie zaczęli porównywać styl oceniania nowej jurorki z tym, do czego przyzwyczaiła ich jej poprzedniczka. W sieci pojawiały się zarówno głosy tęskniące za aktorką, jak i opinie pozytywnie oceniające Wieniawę. Część fanów zwracała uwagę na jej sposób wypowiadania się, merytoryczne uwagi i większy luz podczas oceniania uczestników. Teraz do dyskusji dołączył ktoś, kto sam doskonale zna realia programu.

POLECAMY: Kamil Kuroczko zdradził prawdę o Ewie Kasprzyk za kulisami „TzG”. Zaskoczeni?

Piotr Mróz powiedział wprost, co myśli o Julii Wieniawie w „TzG”. Zwrócił uwagę na jedno

Piotr Mróz, aktor znany między innymi z serialu „Gliniarze”, nie przeszedł obojętnie obok występów Julii Wieniawy w nowej roli. Zwycięzca jednej z wcześniejszych edycji „Tańca z Gwiazdami”, którą wygrał u boku Hanny Żudziewicz, miał okazję przyjrzeć się jej pracy w jury. Jego ocena okazała się wyjątkowo entuzjastyczna. Aktor, który nie zawsze gryzie się w język, tym razem nie ukrywał, że nowa jurorka zrobiła na nim bardzo dobre wrażenie.

“Julia Wieniawa mi się bardzo podoba. Ja jej nawet napisałem jakąś wiadomość, że super, że ją obserwowałem. Miałem miejsce, gdzie patrzyłem na nią frontalnie i rzeczywiście wnosi dużo fajnej energii, dużo świeżości. No, aspekt wizualny – bo jest naprawdę piękną kobietą. Super. Naprawdę się sprawdza. Julia to jest taki samograj. Gdzie ją wsadzą, to sobie świetnie poradzi” – powiedział “Super Expressowi”.

Na tym Piotr Mróz nie poprzestał. Aktor postanowił również odnieść się do życia prywatnego Julii Wieniawy i wyraził nadzieję, że uda jej się znaleźć odpowiedniego partnera. W swojej wypowiedzi zwrócił uwagę na to, że popularność i zawodowe sukcesy mogą utrudniać budowanie związku. Jego zdaniem osoba u boku tak rozpoznawalnej gwiazdy musi mieć pewność siebie i własne atuty.

“Trzymam za nią kciuki też, żeby poukładało się życie prywatne, bo wiem, że gdzieś tam w jakimś wywiadzie żaliła się, że nie może znaleźć partnera. No, wszystko ma swoją cenę. Trzeba znaleźć kogoś, kto będzie silny, kto w jakiś sposób będzie mógł jej zaimponować, dźwignie bycie Julią Wieniawą. To może nie być łatwe” – wtrącił.

Aktor dodał jeszcze: “Musi liczyć się z tym, że partnerka będzie błyszczała”. Tym samym Piotr Mróz podkreślił, że związek z osobą tak popularną jak Julia Wieniawa może wymagać od drugiej strony dużej pewności siebie. Jego słowa dotyczyły już jednak nie tylko jej pracy w telewizji, ale również wyzwań, z którymi może mierzyć się poza kamerami.

Tymczasem przed widzami „Tańca z Gwiazdami” kolejny wyjątkowy wieczór. Według medialnych doniesień w najbliższym odcinku, zaplanowanym na 1 listopada, Julia Wieniawa ma ustąpić miejsca w jury Irenie Santor. Uczestnicy będą tańczyć do piosenek legendarnej wokalistki, co zapowiada odcinek pełen muzycznych wspomnień i emocji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Agata Młynarska oceniła Wieniawę w „TzG”. Zwróciła uwagę na jedną rzecz

Brakuje Wam Ewy Kasprzyk w jury “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Piotr Mróz (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Julia Wieniawa (fot.AKPA)
Julia Wieniawa (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Julia Wieniawa (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Julia Wieniawa (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Kamil Kuroczko zdradził prawdę o Ewie Kasprzyk za kulisami „TzG”. Zaskoczeni?

Opublikowano

w dniu

przez

Kamil Kuroczko po pożegnaniu z „Tańcem z Gwiazdami” pojawił się w internetowym programie „Na osobności”, gdzie w rozmowie z Szymonem Jedynakiem wrócił wspomnieniami do swojej przygody z tanecznym show. Nie zabrakło opowieści o jurorach, a szczególnie o Ewie Kasprzyk, z którą tancerz miał okazję nie tylko współpracować, ale również stanąć na parkiecie. Jego wspomnienia pokazują aktorkę z zupełnie innej strony. Dowiedz się więcej!

Po odpadnięciu z „Tańca z Gwiazdami” Kamil Kuroczko nie zwalnia tempa i coraz chętniej wraca do historii związanych z popularnym programem Polsatu. Tym razem tancerz pojawił się w internetowym programie „Na osobności”, prowadzonym przez Szymona Jedynaka. W rozmowie opowiedział o swoich doświadczeniach z tanecznym show, wspominając nie tylko uczestników, ale również jurorów, którzy przez lata oceniali występy gwiazd. Jedną z osób, o których mówił z wyjątkową sympatią, była Ewa Kasprzyk.

Prowadzący postanowił dowiedzieć się, jak tancerz zapamiętał aktorkę, która po latach wróciła do jury „Tańca z Gwiazdami”.

„Po latach wróciłeś do “Tańca z gwiazdami”. Pojawiła się Ewa Kasprzyk. Jaka Ewa Kasprzyk była dla Was?” – zapytał Szymon Jedynak.

Jak się okazało, Kamil Kuroczko i Ewa Kasprzyk przed laty zatańczyli razem w odcinku, w którym uczestnicy „Tańca z Gwiazdami” zamieniali się partnerami. Aktorka występowała wówczas z Janem Klimentem, jednak tym razem na parkiecie spotkała się właśnie z Kuroczką. Ich zadaniem było zaprezentowanie paso doble, czyli tańca pełnego temperamentu, ekspresji i widowiskowych ruchów.

„Z Ewą? Ja mam zupełnie inne wspomnienia, bo miałem okazję z Ewą tańczyć. Była edycja, gdzie Janek Kliment tańczył z Ewą Kasprzyk i mieliśmy odcinek, gdzie była zamiana w par. No ja ten dwudziestolatek, no i Ewa i mieliśmy paso doble” – wspominał tancerz.

Występ miał wyjątkowo widowiskowy charakter. Kamil Kuroczko opowiedział, że razem z Janem Klimentem wcielili się w torreadorów, a ich taneczna rywalizacja toczyła się o względy Ewy Kasprzyk. Nie zabrakło charakterystycznych kostiumów, a szczególnym elementem garderoby były bolerka.

„I tu jeszcze taki ognisty paso dobble, gdzie Janek też miał bolerko.. W ogóle Janek też miał bolerko. Mieliśmy takie dwa bolerka i my walczyliśmy jako ci torreadorzy o Ewę i Ewa oczywiście w tym wypadku wybierała mnie. No i my tańczyliśmy” – relacjonował z rozbawieniem.

Tancerz zdradził również, jak wyglądały przygotowania do choreografii. Okazuje się, że Ewa Kasprzyk miała do pracy nad układem dość charakterystyczne podejście i nie zamierzała spędzać na treningach więcej czasu, niż uważała za konieczne. Kamil Kuroczko wspominał, że aktorka potrafiła z pewnością siebie zapewniać go, że poradzi sobie z zadaniem.

„No to było mega, mega fajne doświadczenie, bo Ewa nie lubiła tam za dużo trenować. Ona mówiła: „Kamilku, ku*wa, ja ci to zatańczę”. Wiesz, na tej zasadzie. Oczywiście choreografię dopięliśmy szybko.No to była przyjemność” – opowiadał.

Kamil Kuroczko wspomniał także o tym, co działo się poza samym tańcem. Z przymrużeniem oka opowiedział o przerwach na parkiecie, podczas których Ewa Kasprzyk miała okazję odpocząć i się porozciągać.

„Potem lubiła się dużo rozciągać i odpoczywać na parkiecie” – zdradził.

POLECAMY: To będzie HIT nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Zgodzi się na udział?

Kuroczko zdradził, jak wyglądała praca z Ewą Kasprzyk. Padły zaskakujące słowa

W rozmowie z Szymonem Jedynakiem pojawił się również temat Ewy Kasprzyk w roli jurorki. Tym razem Kamil Kuroczko przypomniał sobie sytuację z edycji, w której tańczył z Wiktorią Gorodecką. Aktorka przywołała wówczas słowa poety Cypriana Kamila Norwida, które wyjątkowo mocno zapadły tancerzowi w pamięć.

„A i przypomniało mi się a propos właśnie Ewy jako jurorki. Bardzo, ale to bardzo zostało ze mną To, jak zacytowała nam Norwida w edycji z Wiktorią, mogę teraz to trochę popsuć a propos tej dysleksji, ale pamiętam, że to było: „Nie po to światło jest, by pod korcem stało, Lecz by świeciło”. I bardzo, bardzo mocno to ze mną zostało […] Pierwszy raz ktoś taki wyrecytował Norwida w moją stronę. W ogóle wiesz, ja tu tańczę, kręcę bioderkami, a tam taka sytuacja” – wspominał z uśmiechem.

Prowadzący zapytał następnie, czy Ewa Kasprzyk była równie dobra w ocenianiu uczestników, co w występach aktorskich. Kamil Kuroczko nie ukrywał sympatii do jurorki i podkreślił, że jej obecność w programie miała dla niego szczególne znaczenie.

„Ja ją lubiłem i ja uważam, że Ewa była taką reprezentantką pokolenia, powiedzmy naszych rodziców. Ja zawsze patrzę na jury jako właśnie takich reprezentantów różnych pokoleń, różnych ludzi, którzy wypowiadają swoją opinię na temat tego, co widzimy. I dla mnie oni są takim drogowskazem, w którą stronę ja powinienem dalej jakby kierować te nasze podrygi. I w przypadku Ewy, no to ja ją uwielbiam. Ona, uważam jest niezastąpiona. Jury może się zmieniać, program może się zmieniać. My możemy się zmieniać. Czasami ona tam nawet w ogóle olewała to, co się tam dzieje. W ogóle cudownie, osobowościowo rewelacja” – ocenił tancerz.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Katarzyna Dowbor wbija szpilę Miszczakowi: „Chciał, by moja praca dobiegła końca”. Przykre?

Brakuje Wam Ewy Kasprzyk w jury “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Kamil Kuroczko (fot. screen YouTube “Na osobności”)
Ewa Kasprzyk (fot. AKPA/zdjęcie prasowe Polsat) – jesień 2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

To będzie HIT nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Zgodzi się na udział?

Opublikowano

w dniu

przez

Margaret od lat była wymieniana wśród gwiazd, które mogłyby pojawić się na parkiecie „Tańca z Gwiazdami”, ale dotychczas nie była zainteresowana takim wyzwaniem. Teraz piosenkarka zaskoczyła wyznaniem, które może rozpalić nadzieje fanów tanecznego show. Czy wiosną zobaczymy ją w zupełnie nowej roli? Dowiedz się więcej!

„Taniec z Gwiazdami” od lat pozostaje jednym z najpopularniejszych programów rozrywkowych w Polsce. Każda kolejna edycja przyciąga przed telewizory miliony widzów, a emocje budzą nie tylko występy uczestników, ale również nazwiska gwiazd, które pojawiają się na parkiecie i wśród publiczności. Obecnie trwa jesienna odsłona show, w której rywalizują między innymi Marta „Mandaryna” Wiśniewska, Izabela Kuna, Helena Englert i Dominik Rupiński. Choć walka o Kryształową Kulę wciąż trwa, fani już zastanawiają się, kto może pojawić się w kolejnej edycji.

W kontekście przyszłych uczestników od dawna przewija się nazwisko Margaret. Piosenkarka przez długi czas nie wykazywała jednak zainteresowania udziałem w tanecznym formacie. W ostatnich latach koncentrowała się przede wszystkim na karierze muzycznej, a w ubiegłym roku sprawdziła się również w roli trenerki programu „The Voice of Poland”. Wydawało się więc, że parkiet „Tańca z Gwiazdami” nie znajduje się na jej liście zawodowych priorytetów. Teraz jednak sama przyznała, że jej podejście zaczęło się zmieniać.

O swoim stosunku do tanecznego show Margaret opowiedziała w wywiadzie na kanale „Lustra”. Zwróciła uwagę, że program przeżywa obecnie odnowione zainteresowanie, a propozycja udziału wciąż pozostaje aktualna. Co ciekawe, artystka nie mówi już o niej tak stanowczo jak wcześniej. Jej wypowiedź sugeruje, że przynajmniej dopuszcza możliwość spróbowania swoich sił w czymś zupełnie nowym. To spora zmiana w porównaniu z wcześniejszymi deklaracjami, kiedy jej odpowiedź miała być zdecydowanym „nie”.

„Ten program przeżywa jakąś swoją drugą młodość, co nie? Ta propozycja jest taka ruchoma. Jest zawsze. Ona jest w zawieszeniu.” – wyznała Margaret.

POLECAMY: Katarzyna Dowbor wbija szpilę Miszczakowi: „Chciał, by moja praca dobiegła końca”. Przykre?

Jeszcze niedawno mówiła „nie”. Teraz inaczej patrzy na „Taniec z Gwiazdami”. Zatańczy wiosną?

Piosenkarka dała tym samym do zrozumienia, że temat jej udziału w „Tańcu z Gwiazdami” nie zniknął, a możliwość wystąpienia w programie pozostaje otwarta. Nie potwierdziła jednak, że prowadzi konkretne negocjacje dotyczące najbliższej edycji ani że podjęła już decyzję o przyjęciu propozycji.

Artystka przyznała również, że jej obecne podejście różni się od tego, które prezentowała wcześniej.

„A to i tak jest zmiana, bo zawsze było kategoryczne “nie”” – stwierdziła.

To właśnie ten fragment wypowiedzi może najbardziej zainteresować fanów show. Dotychczas Margaret konsekwentnie stawiała na inne zawodowe wyzwania, a udział w tanecznym programie nie wydawał się jej potrzebny. Teraz jednak zaczęła zastanawiać się, czy nie nadszedł moment, by spróbować czegoś, czego jeszcze nie robiła.

Margaret sama przyznała, że zaczęła rozmyślać o nowych doświadczeniach i możliwościach, które mogłaby jeszcze wykorzystać w życiu. Po latach rozwijania kariery muzycznej najwyraźniej coraz bardziej interesują ją wyzwania wykraczające poza dotychczasową działalność.

„Po prostu doszłam do takiego momentu, że co ja jeszcze mam zrobić w życiu nowego?” – powiedziała.

Na razie fani muszą jednak uzbroić się w cierpliwość. Margaret nie ogłosiła, że wystąpi w kolejnej edycji „Tańca z Gwiazdami” i nie złożyła żadnej wiążącej deklaracji. W rozmowie przyznała wprost: „Nie wiem, nie wiem, obserwuję to”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Znana aktorka wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? „Pani już zakontraktowana”

Kogo jeszcze chcielibyście zobaczyć w nowej edycji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Margaret (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Tancerze (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Tomasz Wygoda, Julia Wieniawa, Rafał Maserak (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Krzysztof Ibisz, Paulina Sykut-Jeżyna (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością