Śledź nas

news

Przez trzy dni zbierał butelki na festiwalu. Ile zarobił?

Opublikowano

w dniu

Większość uczestników przyjechała na festiwal dla muzyki i zabawy. Jeden z nastolatków postanowił jednak spojrzeć na wydarzenie zupełnie inaczej i zamienił teren imprezy w nietypowe miejsce pracy. Efekty jego trzydniowej akcji zaskoczyły nawet internautów. Dowiedz się więcej!

Podczas tegorocznego Mystic Festivalu, który odbywał się od 4 do 6 czerwca, jeden z nastolatków postanowił przeprowadzić nietypowy eksperyment. Zamiast skupiać się wyłącznie na koncertach i festiwalowych atrakcjach, postanowił sprawdzić, ile pieniędzy można zarobić dzięki systemowi kaucyjnemu, zbierając porzucone opakowania pozostawione przez uczestników imprezy.

Całą akcję relacjonował w mediach społecznościowych. Jak wyjaśnił na opublikowanym nagraniu, każdego dnia pojawiał się na terenie festiwalu około godziny 16:30 i pozostawał tam aż do późnych godzin wieczornych. Przez trzy dni konsekwentnie przemierzał teren wydarzenia, zbierając pozostawione butelki i kubki.

Do przedsięwzięcia przygotował się bardzo profesjonalnie. Zaopatrzył się w rękawiczki ochronne oraz kilkanaście dużych worków na odpady o pojemności 240 litrów każdy. W pobliżu miał również zaparkowanego busa, do którego regularnie przewoził zebrane opakowania. Jak relacjonował, jednorazowo mógł zmieścić w pojeździe nawet piętnaście pełnych worków.

W trakcie pracy dokładnie segregował znalezione opakowania. Jedną grupę stanowiły butelki objęte systemem kaucyjnym, za które można było odzyskać pieniądze. Drugą były specjalne festiwalowe kubki, których wartość okazała się znacznie wyższa.

POLECAMY: Kuba Wojewódzki zakpił z Mai Chwalińskiej? Jego słowa wywołały poruszenie

Ile zarobił na butelkach kaucyjnych? [WIDEO]

Już podczas trwania wydarzenia postanowił oddać pierwszą partię zebranych butelek. Około trzydziestu szklanych opakowań przyniosło mu szybki zarobek w wysokości 30 zł. Był to jednak dopiero początek całej akcji.

Następnie udał się do butelkomatu znajdującego się w jednym ze sklepów sieci Lidl. Tam rozpoczął wielogodzinną walkę z ogromną liczbą zebranych opakowań. Jak przyznał, cały proces trwał około trzech godzin i nie obyło się bez problemów.

Urządzenia kilkukrotnie ulegały awariom, co wymagało interwencji pracowników sklepu. Mimo tych trudności nastolatek nie zrezygnował i przed zamknięciem marketu zdołał opróżnić aż pięć dużych worków pełnych butelek. Efekt jego pracy okazał się imponujący.

Po zakończeniu zwrotu opakowań otrzymał bon o wartości 651,90 zł. To jednak nie był koniec. Część zebranych butelek nie została oddana tego samego dnia. Według jego własnych szacunków ich wartość wynosiła jeszcze około 350 zł, co znacząco zwiększało końcowy wynik całego przedsięwzięcia.

Na tym zarobek się nie skończył. Dużą część przychodu stanowiły także festiwalowe kubki objęte wysoką kaucją. Nastolatek przyznał, że za same kubki miał otrzymać „prawie 600 zł, jak nie ponad”. Przy stawce wynoszącej 15 zł za sztukę oznaczało to zwrot około czterdziestu kubków.

Po podliczeniu wszystkich opakowań okazało się, że trzydniowa akcja mogła przynieść nawet około 1600 zł przychodu. Wynik błyskawicznie wywołał dyskusję w internecie. Jedni byli pod wrażeniem przedsiębiorczości nastolatka, inni zwracali uwagę na ogromną liczbę opakowań pozostawianych po masowych imprezach.

“Super, że to robisz; Nie uważam, żeby to było wstydem; Przynajmniej dba o ekologię; Takich ludzi nam potrzeba; Lepiej zbierać niż wyrzucać do kosza; Taka kasa na ulicy nie leży” – komentowali obserwatorzy.

Historia pokazuje również, jak duże znaczenie zaczyna odgrywać system kaucyjny, który funkcjonuje w Polsce od 1 października 2025 roku. Obecnie za szklaną butelkę wielokrotnego użytku o pojemności do 1,5 litra można odzyskać 1 zł kaucji, natomiast za plastikowe butelki PET do 3 litrów oraz aluminiowe puszki do 1 litra przysługuje zwrot w wysokości 50 groszy.

Choć dla większości uczestników Mystic Festival był przede wszystkim muzycznym świętem, dla jednego nastolatka okazał się także nieoczekiwaną okazją do zarobku. Jego historia błyskawicznie obiegła media społecznościowe i pokazała, że czasami wystarczy odrobina pomysłowości oraz determinacji, by zamienić porzucone odpady w całkiem pokaźną sumę pieniędzy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim postawił na odważną zmianę. Efekt zaskoczył nawet fanów

Zbieracie czy wyrzucacie butelki kaucyjne? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

@djiskra.pl ZARABIAM NA BUTELKACH KAUCYJYCH PART 2 #kaucja #butelkizwrotne ♬ oryginalny dźwięk – DJ ISKRA
(fot. screen TikTok @djiskra.pl)
(fot. screen TikTok @djiskra.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Brzozowski jako Wodecki. Justyna Steczkowska nie mogła powstrzymać łez

Opublikowano

w dniu

przez

To miał być kolejny występ w „Twoja twarz brzmi znajomo”, ale szybko okazało się, że dla wielu widzów stał się czymś znacznie więcej. Rafał Brzozowski wcielił się w Zbigniewa Wodeckiego, a jego przemiana wywołała ogromne emocje zarówno w studiu, jak i przed telewizorami. Niektórzy widzowie przyznawali wprost, że podczas występu nie byli w stanie powstrzymać łez. Dowiedz się więcej!

Rafał Brzozowski po raz kolejny pokazał, że na scenie potrafi całkowicie zmienić swoje oblicze. Tym razem w programie „Twoja twarz brzmi znajomo” zmierzył się z wyjątkowo wymagającym zadaniem – wcielił się w Zbigniewa Wodeckiego, jednego z najbardziej charakterystycznych polskich artystów. Jego występ od początku wzbudzał ogromne zainteresowanie, jednak nikt nie spodziewał się, jak mocno poruszy publiczność.

Nie chodziło wyłącznie o wykonanie utworu. Rafał Brzozowski zadbał również o charakteryzację, sposób poruszania się oraz sceniczne zachowanie, dzięki czemu jego przemiana w Zbigniewa Wodeckiego była jeszcze bardziej wyrazista. Występ miał przypomnieć publiczności charakterystyczny styl i sceniczną osobowość zmarłego artysty, a efekt końcowy zrobił ogromne wrażenie.

Szczególnie mocno zareagowała Justyna Steczkowska. Jurorka programu znała Zbigniewa Wodeckiego osobiście i miała okazję wielokrotnie pracować z nim podczas wspólnych tras koncertowych. Po występie Rafała Brzozowskiego emocje okazały się tak silne, że artystka z trudem powstrzymywała łzy.

“Aż nie mogę mówić, bo się rozpłaczę. Ja znałam dobrze Zbyszka, bo my graliśmy razem trasy koncertowe. To był uroczy człowiek, cudowny kompan w pracy. Tyle, ile się śmiałam w jego towarzystwie, to nigdy wcześniej, nigdy później. Dlaczego o tym mówię? Bo to jest taka rzadkość, że ktoś zaśpiewa tak samo prawie, tak jakby wstał Wodecki i tu był. Ja nie mogę uwierzyć, tak mnie poruszył twój występ. Gratuluję” – mówiła Justyna Steczkowska ze ściśniętym gardłem.

Słowa Justyny Steczkowskiej szczególnie mocno wybrzmiały ze względu na jej osobistą znajomość z Zbigniewem Wodeckim. Jurorka nie tylko oceniła wykonanie pod względem artystycznym, ale wróciła wspomnieniami do wspólnej pracy z artystą. Jej reakcja pokazała, że dla niej była to również bardzo osobista podróż do wspomnień związanych z nieżyjącym muzykiem.

POLECAMY: Maja Sablewska OCENIŁA zachowanie Doroty Szelągowskiej ws. „Nigdy w życiu”. Miło?

Widzowie zachwyceni wykonałem Rafała Brzozowskiego

Ostatecznie to właśnie Rafał Brzozowski zajął pierwsze miejsce w tym wyjątkowo mocnym odcinku programu. Za zwycięstwo otrzymał nagrodę w wysokości 15 tysięcy złotych, którą – zgodnie z zasadami programu i swoją decyzją — przeznaczył na Stowarzyszenie „Jesteśmy”. Tym samym jego występ miał nie tylko wymiar artystyczny, ale również charytatywny.

Fragment wykonania pojawił się również na Instagramie, gdzie bardzo szybko zaczęły pojawiać się komentarze widzów. Internauci zwracali uwagę przede wszystkim na niezwykłe podobieństwo Rafała Brzozowskiego do Zbigniewa Wodeckiego, ale także na sposób interpretacji utworu. Dla wielu osób występ był czymś więcej niż zwykłą telewizyjną metamorfozą.

Po emisji programu emocje nie opadły. Wręcz przeciwnie – fragment występu zaczął być szeroko komentowany przez internautów. Widzowie podkreślali, że Rafał Brzozowski bardzo mocno przypominał Zbigniewa Wodeckiego, a jego interpretacja sprawiła, że wielu z nich wróciło wspomnieniami do artysty.

  • “Widziałem ten występ na żywo podczas ramówki i wtedy, i dziś zbieram szczękę z podłogi. Ogromne brawa i wzrusz”;
  • “Niesamowity talent Rafała i cudowny utwór Pana Zbigniewa”;
  • “Kolejny fantastyczny występ — hołd dla pana Wodeckiego w historii programu. Coś niesamowitego, ciary przez cały występ”.

Nie zabrakło również komentarzy osób, które wspominały Zbigniewa Wodeckiego i jego wyjątkową osobowość. Dla części widzów występ Rafała Brzozowskiego był okazją do przypomnienia sobie artysty, którego charakterystyczny głos, uśmiech i sceniczna charyzma na stałe zapisały się w historii polskiej muzyki.

“”Nie wierzę, że to już prawie dekada minęła od czasu śmierci Wodeckiego. Niezwykły człowiek, pełen charyzmy, klasy, uśmiechu, a przy tym z niebagatelnym talentem multiinstrumentalisty i przepięknym, kojącym głosem — tak bardzo go brak” – pisał jeden z internautów.

Występ Rafała Brzozowskiego szybko stał się więc jednym z tych momentów „Twoja twarz brzmi znajomo”, które pozostają w pamięci widzów na długo po zakończeniu programu. Zwycięstwo, nagroda przekazana na cel charytatywny, emocjonalna reakcja Justyny Steczkowskiej oraz lawina komentarzy internautów sprawiły, że wykonanie Zbigniewa Wodeckiego nabrało wyjątkowego znaczenia.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sandra Hajduk-Popińska zdradziła prawdę o Rozenek. Mało kto o tym wiedział

A Wam jak się podobał występ Rafała Brzozowskiego w “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Piotr Gąsowski, Justyna Steczkowska (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Maja Sablewska OCENIŁA zachowanie Szelągowskiej ws. „Nigdy w życiu”. Miło?

Opublikowano

w dniu

przez

Powrót „Nigdy w życiu!” miał być wielkim wydarzeniem i sentymentalną podróżą do historii uwielbianej przez widzów. Zamiast tego wokół produkcji rozpętała się burza, która nie zamierza szybko ucichnąć, a jej konsekwencje dotykają również Doroty Szelągowskiej. Teraz głos w sprawie zabrała osoba doskonale znająca mechanizmy show-biznesowego wizerunku. Dowiedz się więcej!

Powrót „Nigdy w życiu!” miał być przede wszystkim powodem do nostalgii. Po ponad dwóch dekadach od premiery pierwszej części fani ponownie usłyszeli o losach Judyty, a informacja o kontynuacji wzbudziła ogromne zainteresowanie. W nowym filmie ponownie pojawi się Danuta Stenka, jednak szybko wyszło na jaw, że nie wszyscy aktorzy znani z oryginału wrócą na plan.

Największe emocje wywołała nieobecność Joanny Jabłczyńskiej, która w pierwszym filmie wcieliła się w Tosię. Aktorka otwarcie opowiedziała o swoim rozczarowaniu i nie kryła, że sposób, w jaki potoczyła się sprawa, był dla niej bardzo trudny.

“Jest to dla mnie ogromny cios, niesprawiedliwość i cholernie mi jest ciężko się z tym pogodzić […] Kontaktowałam się z produkcją. Inaczej powiem, produkcja ze mną się kontaktowała, więc ja wiem, co tam się wydarzyło i dlaczego. Na razie zostawię to im. Jestem bardzo ciekawa co oni powiedzą, jestem bardzo ciekawa ich narracji” – wyznała w sierpniu aktorka na łamach Plejady.

Później pojawiła się informacja, że dorosłą Tosię ma zagrać Agnieszka Żulewska. Według informacji Pudelka aktorka miała otrzymać rolę po procesie castingowym. Wydawało się, że wraz z ujawnieniem nazwiska nowej odtwórczyni emocje nieco opadną. Stało się jednak zupełnie inaczej.

W obronie swojej mamy, Katarzyny Grocholi, stanęła Dorota Szelągowska. Jej nagranie w mediach społecznościowych odbiło się szerokim echem. Gwiazda TVN przedstawiła własną wersję wydarzeń i przekonywała, że Joanna Jabłczyńska została zaproszona na zdjęcia próbne, jednak ostatecznie przegrała casting z Agnieszką Żulewską.

“Osiągnęłam limit patrzenia, jak ktoś obraża i niszczy moją rodzinę, jak narastają okropne kłamstwa. Więc Asiu, ja widziałam tę korespondencję, widziałam, jak jesteś zaproszona na zdjęcia próbne. Minęły 22 lata, postać Tosi jest już bardziej rozbudowana, zapraszamy panią na zdjęcia próbne. Przegrałaś. Przegrałaś z Agnieszką Żulewską. I to żaden wstyd przegrać z Agnieszką Żulewską, bo Agnieszka Żulewska po prostu jest świetna. I nie zasługuje na to, co ją teraz spotyka – z twojej winy. Zasugerowałaś, że Agnieszka dostała rolę, bo jakiś sponsor o tym zadecydował i to jest nieprawda. To o tym mówiła moja mama, kiedy mówiła o krokach prawnych, bo nie wolno Asiu rzucać takich rzeczy. Szczególnie że ja wiem, kto jest sponsorem i tak bardzo wiem, że jest to ściema” – powiedziała kilka tygodni temu gwiazda TVN.

Na tym jednak Dorota Szelągowska nie zakończyła swojego wystąpienia. W dalszej części nagrania padły jeszcze ostrzejsze słowa pod adresem Joanny Jabłczyńskiej. Szelągowska zarzuciła jej między innymi zbyt mocne utożsamianie się z postacią Tosi oraz mówiła o konsekwencjach, jakie cała sytuacja miała mieć dla osób związanych z produkcją.

“Wiesz, wydawało mi się zawsze, że to widz ma problem z tym, żeby odróżnić fikcję od rzeczywistości, i okazuje się, że nie. Asia, ty nie jesteś Tosią. Ty zagrałaś Tosię w filmie. Ja rozumiem, że ludzie cię tak postrzegają, ale nie jesteś Tosią. Tosia to jest moja historia. Patrzę od 22 lat, jak bardziej identyfikujesz się z moim życiem niż właściwie ja sama. To jest trochę creepy. Bo ty zagrałaś to w filmie, to pewnie był jakiś miesiąc na planie zdjęciowym, i ja to przeżyłam. Przeżyłam, jak moja mama budowała dom. Tam było jeszcze dużo różnych rzeczy. A teraz patrzę, jak plujesz i niszczysz osobę, która literacko stworzyła postać, dzięki której ty się stałaś znana, dzięki której jesteś w sercach ludzi. Patrzę, jak sterujesz tym wszystkim, patrzę, jaką masz niebywałą satysfakcję, jak się tym cieszysz. Po prostu patrzę na ciebie i niepokoi mnie to, że ktoś może być tak złym człowiekiem, że nie umie powiedzieć: stop. Doprowadziłaś wielu ludzi do bardzo złego stanu” – dodała wówczas.

POLECAMY: Sandra Hajduk-Popińska zdradziła prawdę o Małgorzacie Rozenek. Mało kto o tym wiedział

Głośna afera wokół Szelągowskiej nie cichnie. Maja Sablewska oceniła jej zachowanie

Choć od publikacji nagrania minęło już trochę czasu, temat nie zniknął z przestrzeni publicznej. Dorota Szelągowska nadal mierzy się z negatywnymi komentarzami w mediach społecznościowych, a sprawa nabrała dodatkowego znaczenia ze względu na zbliżającą się premierę jej nowego programu „Nowa Szelągowska”, który zadebiutuje już 27 września w TVN. W sieci pojawiają się zarówno głosy krytyczne, jak i osoby, które przypominają, że projektantka przeprosiła za swoje słowa.

O całą sytuację reporter Kozaczka zapytał Maję Sablewską, która od lat zajmuje się wizerunkiem i obserwuje mechanizmy funkcjonowania osób publicznych. Prezenterka zwróciła uwagę, że przeprosiny Doroty Szelągowskiej są istotne, jednak nie oznaczają, że wcześniejsze słowa można po prostu wymazać. Jej zdaniem emocjonalna reakcja może mieć konsekwencje, których nie da się natychmiast odwrócić.

“Dorota niestety po prostu popełniła wielki błąd, bo kierowała się emocjami. Ona za nie później przeprosiła i to oczywiście się docenia, ale niestety jak się powie ‘A’ to trudno to cofnąć i przykro się na to patrzy, co teraz się dzieje, ale wierzę w to, że mając nawet teraz taką osobę, ona może z tego wyjść. Bo paradoksalnie ludzie zapominają” – wyjaśniła Maja Sablewska.

W rozmowie pojawił się również temat konferencji prasowej promującej „Nową Szelągowską”. Według medialnych doniesień TVN miał zrezygnować z jej organizacji, jednak Maja Sablewska nie chciała przesądzać, czy decyzja miała bezpośredni związek z aferą. Zwróciła natomiast uwagę na szerszy problem związany z publicznym wizerunkiem i tym, jak łatwo emocjonalne wypowiedzi mogą wpłynąć na odbiór osoby publicznej.

“Ja nie wiem, ale bardzo trudno jest to komentować i tak naprawdę reagować, jak coś było zaplanowane, kiedy już mleko się rozlało. Dlatego uważam, że naprawdę to bycie sobą to nie jest mówienie to, co masz na myśli, tylko to są jakby spójne zachowania, które pokazują jakie mamy wartości jako człowiek” – dodała Sablewska w rozmowie z reporterem Kozaczka.

Na tym Maja Sablewska nie zakończyła swojej wypowiedzi. Podkreśliła, że osoby funkcjonujące publicznie powinny szczególnie uważać na komunikaty, które wysyłają do odbiorców. Jej zdaniem budowanie wizerunku nie polega wyłącznie na spontaniczności, ale również na świadomości tego, jakie konsekwencje mogą mieć konkretne słowa.

“Dlatego ten wizerunek jednak powinno się kontrolować, szczególnie jeśli jesteśmy osobami publicznymi, ale to jest niedoceniane w Polsce” – podsumowała Sablewska.

Afera związana z „Nigdy w życiu!” pokazuje więc, że emocje wokół powrotu kultowej historii nie zakończyły się wraz z ogłoszeniem obsady. Sprawa dotycząca Joanny Jabłczyńskiej, Agnieszki Żulewskiej, Katarzyny Grocholi i Doroty Szelągowskiej nadal wywołuje komentarze, a teraz do dyskusji dołączyła również Maja Sablewska. Jedno jest pewne: tuż przed startem „Nowej Szelągowskiej” temat wciąż budzi duże zainteresowanie, a słowa wypowiedziane w emocjach mogą jeszcze długo mieć swoje konsekwencje.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Duża ZMIANA ws. małżeństw jednopłciowych. Minister finansów podjął decyzję

Będziecie oglądać nowy program Doroty Szelągowskiej w TVN? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Dorota Szelągowska (fot. screen YouTube TVN.pl)
Maja Sablewska (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Sandra Hajduk-Popińska zdradziła prawdę o Rozenek. Mało kto o tym wiedział

Opublikowano

w dniu

przez

Sandra Hajduk-Popińska była ostatnio gościnią podcastu „Na osobności”, gdzie opowiedziała o swojej pracy w „Dzień dobry TVN”. W pewnym momencie rozmowa zeszła na osoby, które w ostatnich latach pożegnały się ze śniadaniówką. Dziennikarka została zapytana, kto jej zdaniem najlepiej zachował się po odejściu z programu. Jej odpowiedź była jednoznaczna. Dowiedz się więcej!

„Dzień dobry TVN” w ostatnich latach przeszło prawdziwą rewolucję. Wszystko zaczęło się w czerwcu 2023 roku, gdy Lidia Bergel objęła stanowisko dyrektorki programowej TVN. Wkrótce widzowie byli świadkami dużych zmian w składzie prowadzących. Ze śniadaniówką pożegnali się wówczas między innymi Andrzej Sołtysik, Anna Kalczyńska, Małgorzata Ohme, Filip Chajzer, Małgorzata Rozenek-Majdan oraz Agnieszka Woźniak-Starak. Ich miejsce zajęli nowi gospodarze, a stacja zaczęła budować skład programu na nowo.

Kilka miesięcy później, w grudniu 2023 roku, do grona stałych prowadzących „Dzień dobry TVN” dołączyły Sandra Hajduk-Popińska oraz Anna Senkara. Z czasem pierwsza z nich zaczęła tworzyć kolejne telewizyjne duety, a jej obecność w śniadaniówce stała się stałym elementem programu.

Podczas rozmowy w podcaście „Na osobności” prowadzący postanowił zapytać Sandrę Hajduk-Popińską o jej spojrzenie na wcześniejsze zmiany w „Dzień dobry TVN”. Jednym z tematów była kwestia zachowania byłych prowadzących po rozstaniu z redakcją. Dziennikarka wskazała osobę, która jej zdaniem szczególnie dobrze poradziła sobie w tej sytuacji.

POLECAMY: Duża ZMIANA ws. małżeństw jednopłciowych. Minister finansów podjął decyzję

Sandra Hajduk-Popińska wprost o Małgorzacie Rozenek-Majdan: “Potrafiła się pożegnać”

Nazwisko, które padło, może być dla części widzów interesujące. Sandra Hajduk-Popińska wskazała bowiem na Małgorzatę Rozenek-Majdan. W swojej wypowiedzi zwróciła uwagę nie tylko na sposób, w jaki pożegnała się ona z programem, ale również na to, jak zachowywała się później.

„Najfajniej chyba zachowała się Małgosia Rozenek, z tego co pamiętam. Ona jest w ogóle taką osobą, która, mam wrażenie, jest w ogóle bardzo świadoma show biznesu. Ja ją tak odbieram, bo ja mam z nią takie doświadczenie, która nie żywi jakiejś urazy. Zobacz, ona pożegnała się z tym programem tak samo jak inni. I okej, można dyskutować czy tak samo jak inni była dobra czy nie. To jest też kwestia mocno subiektywna, ale z dużą klasą się z tym programem rozstała. I nie było tak, że później udzielała jakichś wywiadów, w których opowiadała, że ta ekipa, która teraz jest, to jest do bani, bo tylko za jej czasów było fajnie. Bardzo mi się to podoba, że potrafiła się pożegnać” – przyznała Sandra Hajduk-Popińska.

Dziennikarka zwróciła również uwagę na szczegół, który szczególnie zapamiętała z pożegnania Małgorzaty Rozenek-Majdan z redakcją „Dzień dobry TVN”. Chodziło o wiadomość, którą była prowadząca miała skierować do całego zespołu.

„Pamiętam, że napisała takiego maila do całej redakcji, w której podziękowała za tę szansę. Przyznała, że może nie była najlepszą prowadzącą w historii tego programu, ale tak jak mówię, a może dla kogoś była” – dodała Sandra Hajduk-Popińska.

Wypowiedź dziennikarki nie była jednak oceną tego, kto był najlepszym gospodarzem programu. Sandra Hajduk-Popińska wyraźnie zaznaczyła, że kwestia tego, jak poszczególni prowadzący sprawdzali się na ekranie, jest subiektywna. Skupiła się przede wszystkim na sposobie pożegnania z redakcją i późniejszym zachowaniu byłej prowadzącej.

Dziś sama Sandra Hajduk-Popińska znajduje się w zupełnie innym miejscu swojej kariery w „Dzień dobry TVN”. Po odejściu Macieja Dowbora ze stacji dziennikarka zaczęła tworzyć nowy ekranowy duet. W ubiegłym tygodniu oficjalnie dołączył do niej Marcin Sawicki, który na stałe zastąpił Macieja Dowbora.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Jabłczyńska staje w obronie Szelągowskiej? Aktorka apeluje do internautów

Brakuje Wam Małgorzaty Rozenek-Majdan w “Dzień dobry TVN”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Sandra Hajduk-Popińska (fot. screen YouTube “Na osobności”)
Małgorzata Rozenek-Majdan i Krzysztof Skórzyński (fot. screen Instagram Krzysztof Skórzyński)
Małgorzata Rozenek-Majdan (fot. screen Instagram Małgorzata Rozenek-Majdan)
Małgorzata Rozenek-Majdan i Krzysztof Skórzyński (fot. screen YouTube TVN.pl)
Małgorzata Rozenek-Majdan (fot. screen YouTube TVN.pl)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Sara Girgis z The Voice of Poland o premierze “Taką poznasz mnie” i duecie z Edytą Górniak

Opublikowano

w dniu

przez

Sara Girgis z The Voice of Poland o premierze “Taką poznasz mnie” i duecie z Edytą Górniak

POLECAMY: Nowe wieści ws. Koroniewskiej i Dowbora. Teraz wszystko wyszło na jaw

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością