showbiz
TYLKO U NAS: Gamou Fall komentuje angaż Wieniawy do „TzG” Padły mocne słowa
„Taniec z Gwiazdami” znów budzi ogromne emocje, a tym razem szczególnie dużo mówi się o zmianach przy jurorskim stole. Po odejściu Ewy Kasprzyk jej miejsce zajmie Julia Wieniawa, która już wcześniej zna program od strony uczestniczki. Co o tej decyzji sądzi zwycięzca poprzedniej edycji? Gamou Fall w rozmowie z naszą reporterką nie gryzł się w język. Dowiedz się więcej!
Wiosenna 18. edycja „Tańca z Gwiazdami” przez długi czas uchodziła za jedną z najbardziej emocjonujących odsłon programu. Produkcja zdecydowała się na wyjątkowe rozwiązanie i po raz pierwszy dopuściła do wielkiego finału aż cztery pary. O Kryształową Kulę walczyli Magdalena Boczarska i Jacek Jeschke, Sebastian Fabijański i Julia Suryś, Paulina Gałązka i Michał Bartkiewicz, a także Gamou Fall i Hanna Żudziewicz. Ostatecznie to właśnie ostatnia z wymienionych par mogła świętować zwycięstwo.
Dla Gamou Falla udział w programie okazał się prawdziwym przełomem. Aktor i sportowiec nie tylko sięgnął po Kryształową Kulę, ale również zyskał ogromną popularność i zainteresowanie mediów. Widzowie szybko zaczęli śledzić jego poczynania nie tylko na parkiecie, lecz także poza programem. Nic dziwnego, że dziś można mówić o nim jako o jednym z największych odkryć medialnych ostatnich miesięcy.
Zwycięstwo w Polsacie bardzo szybko przełożyło się również na kolejne zawodowe propozycje. Gamou Fall dołączył bowiem do obsady popularnych „Barw szczęścia”, gdzie wcieli się w Michała Kwiatkowskiego. Produkcja już wcześniej poinformowała o jego angażu, a jesienią widzowie będą mogli oglądać go w nowych odcinkach serialu.
POLECAMY: Gwiazdy „Halo tu Polsat” meldują się na śniadaniu prasowym. Oglądacie?
TYLKO U NAS: Gamou Fall wprost o Julii Wieniawie w jury “Tańca z Gwiazdami”
W czwartek Gamou Fall pojawił się również na jesiennej ramówce TVP, gdzie promował uwielbianą telenowelę. To właśnie tam nasza reporterka zapytała go o kolejną dużą zmianę w „Tańcu z Gwiazdami”. Chodzi oczywiście o Julię Wieniawę, która przejmie miejsce Ewy Kasprzyk przy jurorskim stole. Jej wybór od początku wywołuje sporo komentarzy, ponieważ aktorka jest jednocześnie osobą doskonale znaną młodszemu pokoleniu widzów.
Gamou Fall nie ukrywał, że jego zdaniem decyzja Polsatu może okazać się bardzo interesująca. Zwrócił uwagę przede wszystkim na zmianę pokoleniową i sposób, w jaki program przez ostatnie lata próbował docierać do młodszej publiczności.
“Ja myślę, że to jest bardzo ciekawe posunięcie, bo tak jak widzimy “Taniec z gwiazdami” poprzez angażowanie influencerów i ludzi z sieci docierał do młodych i pozyskiwał nowych widzów. I uważam, że Julia Wieniawa jest też głosem tego młodego pokolenia i ja wiem, że ta rola, tego czwartego jurora, to mieliśmy panią Beatę Tyszkiewicz, panią Ewę Kasprzyk i tak dalej, wspaniałe, dojrzałe kobiety, ale myślę, że Julia będzie powiewem świeżości i będzie czymś innym i uważam, że przez to przyciągnie wielu, wielu widzów” – powiedział.
Warto przypomnieć, że Julia Wieniawa nie jest przypadkową osobą w kontekście tego programu. Sama brała udział w „Tańcu z Gwiazdami”, a teraz po raz pierwszy zasiądzie po drugiej stronie stołu. Co więcej, wcześniej zdobywała doświadczenie jurorskie w „Mam talent!”. Zmiana jest więc spora, ale nie oznacza wejścia do programu osoby całkowicie niezwiązanej z jego światem.
Nasza reporterka dopytała Gamou Falla, czy po swoim doświadczeniu na parkiecie wolałby być oceniany przez dobrze znaną mu Ewę Kasprzyk, czy może przez nową jurorkę. Odpowiedź zwycięzcy programu była bardzo konkretna.
“Wiesz co, tak jak mówię, to jest Julia. Julia ma doświadczenie taneczne i świetnie tańczy i przechodziła przez ten program, była jurorką w innym programie, więc uważam, że kompetencje jak najbardziej ma. Od tego czwartego jurora zawsze oczekiwało się, że to był ten juror, który głaskał, kiedy Czarna Mamba kąsała. Mnie ciekawi jaką rolę przyjmie Julia. Ja uważam, że po prostu jeżeli będzie sobą to to zda egzamin. Będzie inaczej, ale o to chodzi. Wiadomo, że przyzwyczajamy się do pewnych schematów, ale to budzi ciekawość” – stwierdził Gamou.
Słowa Gamou Falla są o tyle ciekawe, że doskonale pamięta on, jak wyglądała rywalizacja na parkiecie i jak dużą rolę odgrywały oceny jurorów. Tym razem sam będzie obserwował program już z zupełnie innej perspektywy. Jego zdaniem najważniejsze będzie to, czy Julia Wieniawa pozostanie sobą i nie będzie próbowała na siłę kopiować swoich poprzedniczek. To właśnie autentyczność może zdecydować o tym, czy widzowie zaakceptują ją w nowej roli.
Przed Julią Wieniawą zatem niełatwe zadanie. Z jednej strony zastępuje Ewę Kasprzyk, która przez kilka edycji była jednym z charakterystycznych elementów programu, z drugiej – ma przyciągnąć młodszą widownię i wnieść do jury zupełnie inną energię. Czy rzeczywiście okaże się „powiewem świeżości”, o którym mówi Gamou Fall? Czy widzowie szybko zaakceptują ją w tej roli? Odpowiedź przyniosą pierwsze odcinki nowej edycji.
Na premierę nie trzeba długo czekać. „Taniec z Gwiazdami” wraca na antenę Polsatu już 6 września o godz. 19:55. Wtedy po raz pierwszy przekonamy się, jak Julia Wieniawa poradzi sobie za jurorskim stołem i czy jej obecność rzeczywiście okaże się strzałem w dziesiątkę. Jedno jest pewne – emocji nie zabraknie. A Gamou Falla po zwycięstwie w tanecznym show można teraz śledzić również w „Barwach szczęścia”, które wracają z nowym sezonem od poniedziałku do piątku o 20:10 w TVP2.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dawid Kwiatkowski przekazał radosną nowinę. Fani pospieszyli z gratulacjami
Będziecie śledzić nowy sezon “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
showbiz
Beata Tyszkiewicz odcięła się od Pavlović? Padły smutne słowa
Beata Tyszkiewicz od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego kina. Choć dawno wycofała się z show-biznesu, jej nazwisko wciąż powraca przy okazji „Tańca z Gwiazdami”. Teraz Iwona Pavlović zdradziła, jak dziś wygląda ich relacja. Dowiedz się więcej!
Beata Tyszkiewicz na stałe zapisała się w historii polskiej kultury. Aktorka przez lata zachwycała publiczność swoimi rolami, a jej charakterystyczny styl, elegancja i sposób bycia sprawiły, że zyskała status jednej z największych ikon rodzimego kina. Jej kariera nie ograniczała się jednak wyłącznie do filmu. Ogromną popularność przyniosła jej również rola jurorki w „Tańcu z Gwiazdami”.
Gwiazda pojawiła się w składzie jury już podczas pierwszej edycji programu. Przez kolejne lata była jedną z najbardziej charakterystycznych osób oceniających taneczne zmagania uczestników. Jej komentarze, poczucie humoru oraz niezwykła klasa wyróżniały ją na tle pozostałych jurorów i sprawiły, że widzowie bardzo szybko ją pokochali.
W 2005 roku swoją przygodę z „Tańcem z Gwiazdami” rozpoczęła również Iwona Pavlović. „Czarna Mamba” zasiada w jury programu do dziś, stając się jednym z jego najbardziej rozpoznawalnych elementów. Przez lata miała więc okazję współpracować z Beatą Tyszkiewicz, a ich obecność w pierwszych edycjach show dla wielu widzów do dziś pozostaje jednym z symboli programu.
Dziś sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Beata Tyszkiewicz w 2017 roku zrezygnowała z roli jurorki ze względu na problemy zdrowotne, a następnie niemal całkowicie wycofała się z życia publicznego. Od czasu do czasu pojawia się jednak w mediach za sprawą rozmów, w których komentuje wybrane wydarzenia ze świata filmu czy show-biznesu.
POLECAMY: Anna Mucha zeznawała przeciwko Paulinie Smaszcz. Tak ją podsumowała
Tyszkiewicz odcięła się od Pavlović? Padły smutne słowa
Po niedzielnym odcinku „Tańca z Gwiazdami” Iwona Pavlović została zapytana przez portal Jastrząb Post o swoją obecną relację z dawną koleżanką z jury. Okazuje się, że choć panie nie utrzymują regularnego kontaktu, Pavlović wciąż pamięta o Tyszkiewicz i darzy ją dużą sympatią.
“Cały czas mam z nią kontakt bardziej w sercu i taki SMS-owy, urodzinowy, zawsze sobie składamy życzenia i za nie dziękujemy. Ale nie rozmawiam z Beatką, nie dzwonię i jej nie nagabuję” – ujawniła.
W dalszej części rozmowy Iwona Pavlović podkreśliła, że brak częstego kontaktu nie oznacza żadnego konfliktu pomiędzy kobietami. Jurorka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Beata Tyszkiewicz świadomie zdecydowała się odsunąć od świata, który przez dekady był jej codziennością.
“Nie czuję się jej przyjaciółką, bardziej znajomą z pracy. A poza tym Beatka tego [kontaktu – red.] nie chce i ja to szanuję. Nie dlatego, że mnie nie lubi – wiem, że mnie lubi, ogląda, wspiera. Czasem coś miłego mi napisze” – dodała.
To właśnie ten dystans jest dziś jednym z najbardziej charakterystycznych elementów życia Beaty Tyszkiewicz. Aktorka przez lata znajdowała się w samym centrum zainteresowania mediów, jednak po odejściu z „Tańca z Gwiazdami” wybrała zdecydowanie spokojniejsze życie. Iwona Pavlović nie ukrywa, że szanuje tę decyzję i nie zamierza naruszać jej prywatności.
Na zakończenie jurorka „Tańca z Gwiazdami” podkreśliła, że Beata Tyszkiewicz jest dziś „z dala od tego wszystkiego”, ponieważ sama tak zdecydowała. Choć nie pojawia się już regularnie na ekranie i nie uczestniczy w życiu programu, którego była jedną z pierwszych gwiazd, jej wpływ na format pozostaje niepodważalny.
Beata Tyszkiewicz na zawsze wpisała się bowiem w historię „Tańca z Gwiazdami”. Była częścią pierwszych edycji, współtworzyła charakter programu i pozostawiła po sobie wspomnienie jurorki, której nie dało się pomylić z żadną inną. Dziś Iwona Pavlović kontynuuje swoją przygodę z formatem, a Beata Tyszkiewicz pozostaje jego wyjątkową częścią – nawet jeśli już tylko z dystansu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda ma NOWĄ miłość? Fani szybko to wychwycili [ZDJĘCIA]
Brakuje Wam Beaty Tyszkiewicz? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Anna Mucha zeznawała przeciwko Paulinie Smaszcz. Tak ją podsumowała
Anna Mucha pojawiła się we wtorek w warszawskim sądzie jako świadek w głośnej sprawie Katarzyny Cichopek przeciwko Paulinie Smaszcz. Aktorka po zakończeniu przesłuchania nie unikała pytań dziennikarzy i zdecydowała się opowiedzieć o tym, czego dotyczyły jej zeznania. W pewnym momencie padły wyjątkowo dosadne słowa. Dowiedz się więcej!
We wtorek 6 października Anna Mucha stawiła się w warszawskim sądzie, gdzie została przesłuchana jako świadek w sprawie, którą Katarzyna Cichopek wytoczyła Paulinie Smaszcz. Aktorka od lat zna Cichopek z planu serialu „M jak miłość”, dlatego jej perspektywa była związana między innymi z publicznymi wypowiedziami dotyczącymi koleżanki z planu.
Anna Mucha pojawiła się w sądzie jako jedna z osób, które miały przedstawić swoją perspektywę na medialny konflikt. Po zakończeniu przesłuchania nie zamierzała jednak od razu komentować sprawy jedynie zdawkowymi słowami. Aktorka zatrzymała się przy dziennikarzach i szerzej opowiedziała o tym, czego dotyczyły pytania.
„Jestem świadkiem Katarzyny Cichopek w sprawie przeciwko pani Pauliny Smaszcz. Między innymi były analizowane wypowiedzi pani Pauliny Smaszcz i to, w jaki sposób to się przełożyło na sytuację prywatną, zawodową i odczucia Katarzyny Cichopek. Wysoki Sąd czy mecenas drugiej strony również analizował to, czy to przekłada się na ilość publikacji” – powiedziała Anna Mucha na wstępie.
POLECAMY: Doda ma NOWĄ miłość? Fani szybko to wychwycili [ZDJĘCIA]
Anna Mucha nie zostawiła suchej nitki na Smaszcz
Aktorka zwróciła również uwagę na kwestię liczby materiałów medialnych dotyczących konkretnej osoby. Jej zdaniem samo pojawianie się licznych publikacji na czyjś temat nie musi oznaczać, że osoba, której dotyczą, jest z tego powodu zadowolona lub sama zabiega o zainteresowanie mediów.
„Pozwoliłam sobie zauważyć, że to, że jest duża liczba materiałów na czyjś temat, to jeszcze nie znaczy, że to jest coś, czego byśmy sobie życzyli. Madzia z Sosnowca również nie życzyła sobie publikacji na swój temat, a jednak w pewnej chwili była gorącym tematem” – stwierdziła.
Wypowiedź Anny Muchy była o tyle istotna, że odnosiła się do argumentu dotyczącego zainteresowania medialnego. Aktorka wskazała przykład osoby, która również znalazła się w centrum zainteresowania mediów, choć jak podkreśliła – nie oznaczało to automatycznie, że sama tego chciała.
Najwięcej emocji wzbudził jednak moment, w którym Anna Mucha została zapytana bezpośrednio o publiczne wypowiedzi Pauliny Smaszcz dotyczące Katarzyny Cichopek. Aktorka nie zdecydowała się na dyplomatyczną odpowiedź. Zamiast tego użyła bardzo dosadnego i obrazowego porównania.
„Wypowiedzi pani Pauliny Smaszcz porównałabym tylko obrazowo, chociaż nieco wulgarnie, do tego, że wpadło g***o do wentylatora i po prostu teraz trzeba sprzątać” — podsumowała w rozmowie z mediami” — skwitowała Anna Mucha w rozmowie z mediami.
Tak mocne słowa Anny Muchy z pewnością przyciągnęły uwagę dziennikarzy zgromadzonych przed sądem. Aktorka nie pozostawiła wątpliwości, że w jej ocenie publiczne wypowiedzi Pauliny Smaszcz dotyczące Katarzyny Cichopek wywołały szereg konsekwencji, które później trzeba było uporządkować.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Helena Englert podsumowała taniec z ojcem: „Mamy nadzieję, że…”
Co uważacie o słowach Anny Muchy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Dodaj komentarz
news
Doda ma NOWĄ miłość? Fani szybko to wychwycili [ZDJĘCIA]
Doda od dawna podkreśla, że nie zamierza już publicznie opowiadać o swoim życiu uczuciowym. Tym razem jednak wystarczyło jedno zdjęcie i kilka szczegółów, by fani wokalistki zaczęli doszukiwać się drugiego dna. Czy w jej otoczeniu pojawił się ktoś nowy? Dowiedz się więcej!
Przez lata Doda, czyli Dorota Rabczewska, przyzwyczaiła odbiorców do tego, że jej życie prywatne potrafi wzbudzać niemal tyle emocji, co jej działalność muzyczna. Wokalistka wielokrotnie trafiała na pierwsze strony portali za sprawą swoich związków, rozstań i kolejnych medialnych doniesień dotyczących jej życia uczuciowego. Nic więc dziwnego, że każda nowa informacja na ten temat szybko przyciąga uwagę.
Dorota Rabczewska ma za sobą dwa małżeństwa zakończone rozwodami oraz kilka głośnych relacji, które przez długi czas były szeroko komentowane. Z czasem jednak artystka zaczęła coraz wyraźniej zmieniać podejście do swojej prywatności. Dziś niechętnie odpowiada na pytania o to, czy jest zakochana, z kim się spotyka i jak wygląda jej życie poza sceną.
W rozmowie z mediami Doda wielokrotnie podkreślała, że po wcześniejszych doświadczeniach nie zamierza ponownie wystawiać związku na publiczny widok.
“Co wy macie z tym usilnym zmuszaniem ludzi do posiadania relacji i do tego, żeby się na ten temat wypowiadał? Im bardziej byłabym zakochana, tym bardziej tego nie powiem. Po wszystkich moich sytuacjach w życiu musiałabym być kompletnym debilem bądź atencyjną psychopatką, która by nadal eksponowała swój związek i nadal by o tym mówiła i wystawiała na światło dzienne w nadziei, że co? Że znowu ta osoba tylko na to liczy? Że nie poleci od razu do programu śniadaniowego albo do jakiegoś reality show, bo jest sławna po byciu w związku ze mną? Oczywiście, że nie” – mówiła w rozmowie z portalem Kozaczek.
Wokalistka konsekwentnie trzymała się więc swojej zasady i nie dostarczała fanom wielu szczegółów dotyczących życia uczuciowego. W sierpniu pojawiły się jednak doniesienia, że 41-letnia Doda może mieć nowego partnera. Sama zainteresowana nie potwierdziła tych informacji, dlatego temat pozostał wyłącznie w sferze medialnych spekulacji.
POLECAMY: Maciej Dowbor zareagował na nowy duet „DDTVN”. Sawicki może się obawiać?
Doda ma nową miłość? To nie umknęło uwadze fanów
Teraz ponownie zrobiło się ciekawie. Doda opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcia z rowerowej wycieczki. Na jednym z kadrów wokalistka pozuje na tle jesiennego krajobrazu, wyraźnie uśmiechnięta i w świetnym humorze. Fotografia została opatrzona krótkim podpisem: „Piękną Polską jesień czas zacząć”.
Uwagę fanów zwrócił jednak pewien szczegół. Okazało się, że podobne materiały z tej samej wyprawy opublikował również Jacek Gardoń. Na jego profilu pojawiło się między innymi selfie z Dodą, a także nagranie z rowerowej przejażdżki. Swoją publikację podpisał natomiast: „Turbo wycieczka”.
To właśnie ten zbieg okoliczności sprawił, że w komentarzach i mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się pytania, czy Jacek Gardoń może być kimś więcej niż tylko towarzyszem sportowej wyprawy. Na ten moment nie ma jednak żadnego potwierdzenia, że łączy go z Dodą relacja romantyczna. Wspólne zdjęcia i nagrania mogą oczywiście prowadzić do różnych interpretacji, ale sama obecność dwojga znajomych podczas jednej wycieczki nie jest dowodem na związek.
Ciekawostką jest również to, że Jacek Gardoń w swoim profilu przedstawia się jako trener kolarstwa oraz ambasador marek związanych ze sportem. W tym kontekście wspólna rowerowa aktywność z Dodą może mieć całkowicie sportowy charakter. Tym bardziej że wokalistka od dawna pokazuje, że aktywność fizyczna jest bardzo ważnym elementem jej życia.
Doda regularnie publikuje materiały związane z treningami, aktywnym trybem życia i dbaniem o formę. Artystka nie ukrywa, że sport jest dla niej jednym ze sposobów na dobre samopoczucie i utrzymanie kondycji. Tym razem zamiast siłowni czy treningu wybrała jednak rowerową wycieczkę po jesiennej Polsce.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Filip Chajzer ogłosił zaskakującą nowinę. Fani długo na to czekali
Lubicie Dodę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Helena Englert podsumowała taniec z ojcem: „Mamy nadzieję, że…”
Rodzinny odcinek „Tańca z Gwiazdami” dostarczył widzom wielu emocji, ale jeden z występów szczególnie przyciągnął uwagę. Helena Englert zatańczyła u boku swojego ojca, Jana Englerta, a ich wspólny występ szybko stał się jednym z najgłośniej komentowanych momentów programu. Sama aktorka zabrała później głos w mediach społecznościowych. Dowiedz się więcej!
Rodzinny odcinek „Tańca z Gwiazdami” od początku zapowiadał się wyjątkowo. Tym razem uczestnicy zaprosili na parkiet swoich bliskich, przez co przygotowane choreografie nabrały bardzo osobistego charakteru. Nie zabrakło wzruszeń, śmiechu i momentów, w których emocje wyraźnie brały górę.
Jednym z najbardziej wyczekiwanych występów była choreografia Heleny Englert i Romana Osadchiya. Do pary dołączył jednak ktoś jeszcze – ojciec aktorki, Jan Englert. Wspólnie stworzyli tercet, który od pierwszych sekund wzbudził ogromne zainteresowanie publiczności. Na parkiecie pojawili się z walcem wiedeńskim.
Występ został bardzo dobrze oceniony przez jurorów. Helena Englert, Roman Osadchiy i Jan Englert otrzymali łącznie aż 38 punktów. Choreografia była jednak tylko jednym z elementów, o których później mówiło się w kontekście tego występu. Dużo większe emocje wzbudziła relacja ojca i córki oraz reakcja Jana Englerta po zakończeniu tańca.
Aktor i reżyser nie ukrywał wzruszenia. Kiedy przyszedł moment rozmowy w studiu, Jan Englert z trudem powstrzymywał łzy. Jednocześnie zachował charakterystyczny dla siebie dystans i poczucie humoru. W pewnym momencie zdecydował się nawet na efektowny gest, który natychmiast zwrócił uwagę widzów.
W trakcie występu po zdjęciu marynarki oczom publiczności ukazała się koszula z dużym, czerwonym napisem „GO HELA”. Tym samym Jan Englert pokazał, że tego wieczoru przede wszystkim chciał wesprzeć swoją córkę. Po występie powiedział również:
„Ja tylko jedno zdanie. Chcę podziękować mojej córce, że załatwiła mi udział w tym programie” – skomentował żartobliwie.
Do rodzinnego występu odniósł się również juror Tomasz Wygoda. Zwrócił uwagę na niecodzienne połączenie stylów i przypomniał swoją wcześniejszą współpracę z Janem Englertem przy „Kordianie”. Tomasz Wygoda powiedział:
„Mój przyjaciel mówi „chętnie bym ci pomógł, ale nie wiem czy ci nie zaszkodzę”. Pracowaliśmy razem przy „Kordianie” i kazałeś mi łączyć mazura z kozackim i dziś połączyłeś walca z rock and rollem.”
Swoją uwagę dotyczącą rodzinnego występu miała także Julia Wieniawa. Jurorka zwróciła uwagę na zamianę ról między ojcem a córką, odnosząc się do tego, jak podczas przygotowań i samego tańca Helena opiekowała się swoim tatą.
„Widać po kim Helena ma charakterek. Panie Janie tutaj nastąpiła historyczna zamian ról […] To Helena opiekowała się Panem” – powiedziała Wieniawa.
POLECAMY: Daniel Martyniuk powiedział, ile powinien zarabiać Polak. Kwota zaskakuje
Helena Englert zabrała głos po występie z ojcem
Po emisji programu głos zabrała także sama Helena Englert. Aktorka opublikowała na InstaStories wiadomość skierowaną do widzów, dziękując im za wyjątkowo ciepły odbiór wspólnego występu.
„W imieniu ‘trio nr 4’ dziękujemy wam wszystkim za tak wspaniały odbiór naszego wczorajszego show i wsparcie level master. Ktoś dużo mądrzejszy ode mnie zawsze mówi, że w życiu trzeba brać i dawać tyle samo” – napisała.
Helena Englert kontynuowała swoją wiadomość, podkreślając, że wspólny tydzień przygotowań oraz sam występ były dla całej trójki przede wszystkim okazją do stworzenia wspomnienia, które zostanie z nimi na długo.
“My pobraliśmy sobie cały zeszły tydzień zwieńczony wczorajszym tańcem, co by mieć wspomnienie na lata. Mamy nadzieję, że daliśmy wam w zamian, choć odrobinę dobrej rozrywki. Bo na koniec dnia po to tu jesteśmy – dla was” – czytamy.
W komentarzach po emisji widzowie zwracali uwagę nie tylko na sam taniec i wysoką ocenę jury, ale również na ogromny dystans Jana Englerta. Jego koszula z napisem „GO HELA”, wzruszenie po występie i żartobliwa wypowiedź sprawiły, że rodzinny występ Heleny Englert, Jana Englerta i Romana Osadchiya stał się jednym z najbardziej zapamiętanych momentów 5. odcinka „Tańca z Gwiazdami”. To właśnie emocje towarzyszące temu występowi sprawiły, że długo po zakończeniu programu widzowie nadal o nim dyskutowali.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oto nowa gwiazda „Królowa przetrwania 4”? Internet huczy od plotek
Podobał się Wam ten występ? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news3 dni temuPrzemysław Branny nie żyje. Przyczyna śmierci
-
news2 dni temuSkolim obniżył ceny paliwa? Tyle zapłacimy na jego stacji
-
showbiz4 dni temuTo ON pojawi się u boku Heleny Englert w rodzinnym odcinku „TzG”. Zaskoczeni?
-
news3 dni temuSkolim przekazał radosne wieści. Posypały się gratulacje
-
news5 dni temuPolały się łzy na planie „Awantury o kasę”. Ibisz zaniemówił [PRZED PREMIERĄ]
-
news4 dni temuKlaudia El Dursi pożegnała się z „Hotelem Paradise”. Będziecie tęsknić?
-
news3 dni temuMonika Goździalska OSTRO o Cichopek. Wspomniała, jaka jest poza kamerami
-
casting3 dni temuTVN podjął decyzję ws. przyszłości „Mam Talent”. Czy powstanie 18. edycja?

Dodaj komentarz