news
Marcin Maciejczak wygrał „TTBZ”, ale czy słusznie? W sieci zawrzało [WIDEO]
Takiego występu w „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” trudno było nie zauważyć! Marcin Maciejczak zmierzył się z utworem, który doskonale zna cała Polska, a jego metamorfoza wywołała lawinę komentarzy. Co więcej, sam występ to nie wszystko, co wydarzyło się w ostatnim odcinku. Dowiedz się więcej!
Program „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” od kilkunastu lat przyciąga przed telewizory rzesze widzów. W historii formatu nie brakowało spektakularnych metamorfoz, które zaskakiwały zarówno publiczność, jak i jurorów. Nie każdy występ spotyka się jednak z entuzjazmem fanów, dlatego uczestnicy muszą liczyć się z tym, że ich wykonania będą szeroko komentowane.
W piątkowym odcinku na Marcina Maciejczaka czekało wyjątkowo trudne zadanie. Wokalista wcielił się w Justynę Steczkowską i wykonał jej eurowizyjny przebój „Gaja”. Poprzeczka była zawieszona wysoko, tym bardziej że występowi przyglądała się sama artystka, która zasiada w jury programu. Odtworzenie jej charakterystycznego stylu i scenicznej energii wymagało nie lada umiejętności.
Po występie głos zabrała Justyna Steczkowska, która przyznała, że trudno jej ocenić wykonanie bez emocji związanych z Eurowizją. Nie kryła jednak podziwu dla młodego wokalisty i tempa, w jakim przygotował tak wymagający występ.
“Eurowizja to są ogromne emocje, więc ja nie potrafię cię ocenić uczciwie. Jestem po prostu pełna podziwu dla ciebie. Ja to ćwiczyłam bardzo długo, ty miałeś tydzień, więc jak ci się to udało? Jesteś naprawdę super. Gratuluję ci z całego serca, bo ja wiem, jakie to jest trudne” – wyznała jurorka.
POLECAMY: Kuba Wojewódzki odejdzie z TVN-u? W tle rozmowy z Edwardem Miszczakiem
Widzowie zachwyceni tym występem? Oto komentarze
Entuzjazm Justyny Steczkowskiej szybko udzielił się również widzom. W mediach społecznościowych pojawiło się mnóstwo pozytywnych komentarzy, a internauci nie szczędzili Marcinowi Maciejczakowi pochwał. Niektórzy byli wręcz przekonani, że jego interpretacja dorównała oryginałowi, a nawet go przewyższyła.
“Ale to było genialne; Marcin, jesteś niesamowity!; Nie mam słów, co za występ; To jest absolutny sztos; Brawo, wielki talent; Jak zwykle dał czadu; Nie wierzę, że to ten sam chłopak; Mistrzostwo świata; Wykonał to po prostu fenomenalnie; Ciarki od początku do końca; Jestem pod ogromnym wrażeniem; Takich występów chce się więcej” – czytamy na Facebooku.
Ostatecznie występ przyniósł Marcinowi Maciejczakowi pierwsze miejsce w odcinku i nagrodę w wysokości 15 tysięcy złotych. Wokalista postanowił przeznaczyć całą kwotę na rzecz dzieci wspieranych przez Fundację „Krwinka”. Drugie miejsce zajął Marcin Miller, który wcielił się w Eugeniusza Bodo. Otrzymane 5 tysięcy złotych przekazał Fundacji „Zwierzęta Niczyje” z Suwałk.
Pod koniec odcinka uczestnicy poznali kolejne wyzwania, które czekają ich w dziewiątej odsłonie programu. Maria Sadowska zmierzy się z repertuarem Sam Brown, Ida Nowakowska wcieli się w Agnieszkę Chylińską, a Bryska przeobrazi się w Piotra Sołoduchę z zespołu Enej. Z kolei Ula Milewska spróbuje swoich sił jako Liza Minnelli, a Marcin Miller wcieli się w Gene’a Simmonsa z grupy Kiss.
Nie zabraknie również kolejnych wyzwań dla Rafała Brzozowskiego, Gabriela Fleszara i Marcina Maciejczaka. Ten ostatni wylosował Bryana Adamsa, co oznacza zupełnie inny repertuar niż w przypadku ostatniej metamorfozy. W losowaniu doszło też do nieoczekiwanego zwrotu akcji: Gabriel Fleszar skorzystał z możliwości kradzieży postaci wylosowanej przez Rafała Brzozowskiego. Brzozowski musiał więc ponownie podejść do losowania, a ostatecznie przypadła mu Bonnie Tyler. Jak uczestnicy poradzą sobie z kolejnymi metamorfozami? O tym przekonamy się już w następnym odcinku „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Karolina Korwin Piotrowska MIAŻDŻY Andziaks. Chce zakazać celebrytom wypowiedzi?
Lubicie oglądać program Kuby Wojewódzkiego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!







Autor: Szymon Jedynak
news
„Matki pingwinów 2” LEPSZE niż pierwszy sezon? Netflix znów to zrobił [RECENZJA]
Na ten powrót czekałem z konkretnymi pytaniami, a „Matki pingwinów” nie zawiodły. Drugi sezon rozwija relacje bohaterów, odpowiada na wiele pytań z finału poprzedniej odsłony i udowadnia, że w polskich serialach wciąż jest miejsce na świeże pomysły. A gdy wydaje się, że po sześciu odcinkach można odetchnąć z ulgą, Netflix zostawia nas z kolejnymi pytaniami. Przeczytaj całość już teraz!
Po dwóch latach „Matki pingwinów” wróciły z historią, w której Kama, Ula, Tatiana i Jerzy próbują stworzyć własną szkołę – Biegun Szczęścia. Miejsce, które ma zapewnić dzieciom bezpieczeństwo i akceptację, szybko staje się polem walki z biurokracją, problemami finansowymi i własnymi emocjami. Twórcy wracają też do wątków z poprzedniego sezonu, odpowiadając na część pytań pozostawionych po finale.
Wciąż zachwyca mnie to, że główne role powierzono aktorom, których nie oglądamy na ekranie przy każdej większej produkcji. Masza Wągrocka jako Kama ponownie udowadnia, że potrafi udźwignąć ciężar całej opowieści. Jej bohaterka robi wszystko, by zdobyć pieniądze na rozwój szkoły, nawet kosztem własnego zdrowia. Jest zdeterminowana, ale nie niezniszczalna, a obserwowanie, jak bierze na siebie coraz więcej, potrafi niepokoić.
Nieco inaczej wypada Barbara Wypych jako Ula. W porównaniu z pierwszym sezonem jest w niej mniej influencerki, a więcej kobiety, która próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości i samotnie mierzy się z codziennymi obowiązkami wobec dzieci. Nadal jednak potrafi zirytować swoją rozrzutnością i naiwnością. Nie zawsze podejmuje rozsądne decyzje, ale właśnie dzięki temu pozostaje wiarygodna.
Na osobne wyróżnienie zasługuje Tomasz Tyndyk. Jego Jerzy próbuje odnaleźć siebie poza rolą ojca, a relacje z bliskimi nie ułatwiają mu tego zadania. Szczególnie interesująca jest jego więź z matką, graną przez Krystynę Jandę. Problemy zdrowotne kobiety, w tym konsekwencje udaru, zmieniają ich codzienność. To już nie tylko opowieść o trudnym charakterze i rodzinnych spięciach, ale także o bezradności i odpowiedzialności. Ten wątek może być szczególnie bliski widzom, którzy sami opiekują się starzejącymi rodzicami lub obserwują, jak choroba zmienia relacje w rodzinie.
Na ekranie pojawia się również Dominika Kluźniak jako Iza. Jej obecność od razu przywołuje moją ukochaną „Brzydulę”, w której aktorka również wcielała się w Izę. Mam jednak poczucie, że jej postać mogła otrzymać w tym sezonie nieco więcej przestrzeni.
Drugi sezon rozwija także wątki relacji i seksualności. Historia Jerzego i Roberta pokazuje, jak ich znajomość staje się czymś więcej niż przyjaźnią. Pojawiają się również nowe emocje związane z Tatianą, graną przez Magdalenę Różczkę, oraz szkolną psycholożką Igą Cis, w którą wciela się Agnieszka Wosińska. Rodzące się między bohaterkami przyciąganie dodaje opowieści kolejny wymiar. Podoba mi się, że serial nie robi z takich relacji sensacji, lecz pokazuje je jako naturalną część życia.
POLECAMY: Obejrzałem dwa odcinki „Proud”. Takiego serialu w Polsce dawno nie było?
Włączyłem „Matki pingwinów 2” i przepadłem. Kiedy trzeci sezon?
Największą wartością „Matek pingwinów” pozostaje dla mnie jednak sam pomysł na ten serial. Doceniam produkcje komediowo-obyczajowe, które nie potrzebują morderstwa, zaginięcia ani policyjnego śledztwa, żeby przyciągnąć uwagę. Mam już przesyt streamingowym wyścigiem po kolejne kryminały, sensacje i adaptacje bestsellerów. Takie tytuły też mają swoje miejsce, ale chciałbym częściej oglądać oryginalne historie stworzone specjalnie na potrzeby serialu. „Matki pingwinów” udowadniają, że dobry pomysł i wiarygodni bohaterowie mogą być równie angażujący.
Cenię również to, że serial porusza tematy rzadko stawiane w centrum polskich produkcji. Rodzicielstwo dzieci neuroatypowych i z niepełnosprawnościami nie jest tu jedynie pretekstem do wzruszeń. Bohaterowie mierzą się z systemem, zmęczeniem i własnymi ograniczeniami, ale mają też prawo do miłości, zazdrości i błędów. Nie są wyłącznie rodzicami poświęcającymi wszystko dla dzieci, lecz ludźmi z własnymi potrzebami, marzeniami i problemami.
Na plus zaliczam również tempo opowieści. Sześć odcinków można obejrzeć w jeden wieczór lub rozłożyć seans na dwa. Historia nie sprawia wrażenia sztucznie rozwleczonej, a humor dobrze przeplata się z trudniejszymi tematami. Serial nie musi nieustannie podkręcać napięcia, by utrzymać zainteresowanie. Wystarczy, że pozwala nam obserwować ludzi, których problemy bywają odległe od naszych, ale czasem okazują się zaskakująco znajome.
Najwięcej emocji zostawił we mnie finał. Ula Wojtal, grana przez Barbarę Wypych, planuje otwarcie nowej szkoły i zaczyna podbierać uczniów z Bieguna Szczęścia. To świetny punkt wyjścia dla trzeciego sezonu, który mógłby ponownie zmienić układ sił i postawić bohaterów przed kolejnymi wyzwaniami. Nie wiemy też, jak potoczą się losy Kamy i Pawła.
Mam nadzieję i po cichu liczę, że Netflix nie każe nam czekać kolejnych dwóch lat. „Matki pingwinów” udowadniają, że polski serial może być zabawny, poruszający i potrzebny, a przy tym opierać się na własnym pomyśle, a nie kolejnym kryminale czy adaptacji książki. Chcę trzeciego sezonu – najlepiej już za rok 🙂
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Obejrzałem „Girls of Warsaw” na Prime Video. I mam jeden problem: PO CO to powstało?
A Wam jak się podobał drugi sezon? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Ciemne chmury nad Sołtysikami? Żona Andrzeja przerwała milczenie
Patrycja Sołtysik od miesięcy nie publikuje wspólnych zdjęć z mężem, Andrzejem Sołtysikiem, co nie umknęło uwadze internautów. W końcu jedna z obserwatorek postanowiła zapytać wprost o byłego gwiazdora TVN i „Dzień Dobry TVN”. Odpowiedź jego żony była stanowcza, a pod wpisem szybko zrobiło się gorąco. Dowiedz się więcej!
Patrycja i Andrzej Sołtysikowie od lat tworzą małżeństwo, które wzbudza zainteresowanie nie tylko ze względu na obecność dziennikarza w mediach, ale również dzielącą ich różnicę wieku. Para pobrała się w 2015 roku, a między małżonkami jest 24 lata różnicy. Przez długi czas chętnie pokazywali się razem na branżowych wydarzeniach, a także publikowali wspólne kadry w mediach społecznościowych. Ich obserwatorzy mogli dzięki temu zobaczyć fragmenty codzienności pary i przekonać się, jak wygląda ich życie poza kamerami. Ostatnio jednak internauci zauważyli zmianę, która wywołała pytania o to, co dzieje się u małżonków.
Ostatnie wspólne fotografie Patrycji i Andrzeja Sołtysików na profilu kobiety pochodzą z marca 2026 roku. Wówczas małżonkowie pojawili się razem w programie „Pytanie na śniadanie”, a później Patrycja Sołtysik pokazała jeszcze zdjęcia ze wspólnego spaceru. Od tamtej pory dziennikarz nie pojawiał się w jej publikacjach, co zwróciło uwagę części obserwatorów. Brak nowych zdjęć szybko stał się powodem do spekulacji i pytań. Jedna z internautek postanowiła więc bezpośrednio zwrócić się do żony dziennikarza i zapytać, co u niego słychać.
„Co tam u pana Andrzeja? Nic go nie widać” – napisała jedna z obserwatorek. Patrycja Sołtysik nie pozostawiła tego komentarza bez odpowiedzi. Zamiast jednak opowiedzieć o codzienności męża, zwróciła uwagę na granice prywatności i przypomniała, do kogo należy profil, na którym pojawiło się pytanie. Jej reakcja była zdecydowana i pokazała, że niekoniecznie podoba jej się oczekiwanie, by regularnie publikowała informacje o swoim mężu. Odpowiedź szybko stała się przedmiotem zainteresowania kolejnych użytkowników.
„Z tego, co wiem, to mój profil, nie Andrzeja. PS. Jeśli czegoś nie widać, nie znaczy, że tego nie ma i odwrotnie” – napisała Patrycja Sołtysik.
POLECAMY: Marcin Maciejczak wygrał „TTBZ”, ale czy słusznie? W sieci zawrzało [WIDEO]
Fani zaniepokojeni nieobecnością Andrzeja Sołtysika. Patrycja odpowiedziała wprost
Na tym Patrycja Sołtysik nie zakończyła wyjaśnień. W kolejnych komentarzach postanowiła doprecyzować, dlaczego jej mąż nie pojawia się w publikowanych przez nią materiałach. Jak podkreśliła, Andrzej Sołtysik nie prowadzi własnego profilu w mediach społecznościowych i nie odczuwa potrzeby dzielenia się swoim życiem w internecie. Tym samym żona dziennikarza zasugerowała, że nieobecność męża na jej koncie nie jest niczym niezwykłym, a wynika po prostu z jego podejścia do prywatności.
„To mój profil, o mnie. Natomiast mąż nie prowadzi profilu w mediach społecznościowych i zdecydowanie nie ma takiej potrzeby” – podkreśliła Patrycja Sołtysik.
Co ciekawe, z relacji Patrycji Sołtysik wynika, że cała sytuacja nie zachęciła jej męża do zmiany podejścia. Wręcz przeciwnie. Jak przekazała, Andrzej Sołtysik miał po dyskusji jeszcze mocniej utwierdzić się w przekonaniu, że woli pozostawać offline. Choć dziennikarz nie zabrał bezpośrednio głosu w przytoczonej wymianie komentarzy, jego żona zasugerowała, że zainteresowanie internautów nie sprawiło, iż zapragnął większej obecności w sieci. Można więc przypuszczać, że obserwatorzy nie powinni spodziewać się nagłego powrotu prezentera do publikowania prywatnych treści.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kuba Wojewódzki odejdzie z TVN-u? W tle rozmowy z Edwardem Miszczakiem
Brakuje Wam Andrzeja Sołtysika w telewizji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Zimowe ocieplane buty damskie – styl gwiazd i ochrona przed niską temperaturą
Gdy temperatura za oknem gwałtownie spada, odpowiednie obuwie staje się fundamentem Twojej codziennej garderoby. Wcale nie musisz rezygnować z modnego wyglądu, aby zapewnić stopom przyjemne ciepło oraz pełną wygodę podczas chłodnych dni. Gwiazdy show-biznesu udowadniają na każdym kroku, że mroźne miesiące to znakomita okazja do tworzenia wyrazistych stylizacji. Najnowsze trendy z wybiegów umiejętnie łączą miejski szyk z funkcjonalnością, ułatwiając skomponowanie wymarzonego stroju. Przekonaj się, jak połączyć przytulny komfort termiczny z niebanalnym stylem prosto z pierwszych stron gazet.
Jakie zimowe ocieplane buty damskie wybierają gwiazdy w tym sezonie?
Wystarczy spojrzeć na stylizacje popularnych influencerek, aby zauważyć, że zimowe ocieplane buty damskie królują na ulicach największych stolic mody. Celebrytki chętnie stawiają na masywne śniegowce, które zestawiają ze skórzanymi spodniami, płaszczami oversize oraz miękkimi dzianinami. Dużą popularnością cieszą się również sznurowane botki na grubej platformie, nadające całej sylwetce nowoczesnego charakteru. Jeżeli cenisz wyraziste fasony i chcesz poczuć się jak na wybiegu, nowoczesne propozycje marki DeeZee z pewnością skradną Twoje serce. Wybierając takie modele, zyskujesz efektowny wygląd oraz niezawodną izolację od zmrożonego podłoża.
Które buty zimowe damskie ocieplane łączą styl z maksymalnym komfortem?
Wybierając idealną parę na mroźne dni, warto zwrócić uwagę na materiały gwarantujące doskonałe utrzymanie ciepła. Miękkie futerko, naturalna wełna czy puszyste tkaniny polarowe we wnętrzu cholewki skutecznie chronią przed przenikliwym chłodem. Miłośniczki miejskiej elegancji docenią kolekcje marki MEXX, która stawia na szlachetne wykończenie i ponadczasowe detale. Z kolei fanki bezkompromisowej wygody na co dzień pokochają miękko wyściełane fasony oferowane przez markę JENNY. Zwróć szczególną uwagę na elementy, które zapewniają optymalną wygodę w trudnych warunkach pogodowych:
- Gruba podeszwa z bieżnikiem chroniąca przed poślizgiem na oblodzonej nawierzchni.
- Wysokogatunkowe ocieplenie, które skutecznie zatrzymuje ciepło wewnątrz cholewki.
- Wodoodporna cholewka zabezpieczająca stopę przed wilgocią oraz topniejącym śniegiem.
Pamiętaj, że odpowiednio wyprofilowana wkładka ma ogromne znaczenie podczas długich zimowych spacerów. Dzięki ergonomicznym rozwiązaniom Twoje stopy nie odczują zmęczenia nawet po wielu godzinach aktywności na świeżym powietrzu. Warto także wybierać obuwie z elastycznymi wstawkami, które ułatwiają szybkie wkładanie i zdejmowanie butów. Taki przemyślany krój gwarantuje swobodę ruchów oraz perfekcyjne dopasowanie do naturalnego kształtu stopy. Odpowiednie połączenie estetyki z walorami użytkowymi pozwoli Ci cieszyć się zimową aurą bez obaw o przemarznięcie.
Gdzie znaleźć najmodniejsze i wygodne buty zimowe damskie na nadchodzącą zimę?
Poszukiwania idealnego obuwia warto rozpocząć w miejscu oferującym różnorodne fasony dopasowane do każdego indywidualnego gustu. Bez względu na to, czy preferujesz sportowy luz, czy ponadczasową klasykę, szybko znajdziesz wariant odpowiadający Twoim oczekiwaniom. Niezwykle szeroki wybór produktów od cenionych producentów czeka na Ciebie w sklepie internetowym CCC. Zakupy online pozwalają na spokojne porównanie fasonów oraz dobór właściwego rozmiaru bez konieczności wychodzenia z domu. Bogaty asortyment sprawia, że bez trudu skompletujesz spójny zestaw, który skutecznie ochroni Cię przed mrozem.
Zima wcale nie musi oznaczać rezygnacji z wyrazistego wizerunku na rzecz praktyczności. Wybierając ocieplane obuwie inspirowane wyborami gwiazd, zyskujesz modny wygląd oraz pewną ochronę przed niskimi temperaturami. Odpowiednio dobrany fason pozwoli Ci z uśmiechem spacerować po ośnieżonych alejkach bez względu na pogodę. Zadbaj o swój codzienny komfort termiczny i twórz stylizacje, które przyciągną zachwycone spojrzenia przechodniów. Wybierz parę, która najlepiej podkreśli Twoją osobowość i zapewni stopom błogie ciepło przez całą zimę.
news
Co robić ze skórą bezpośrednio po goleniu?
Gładkie golenie bez pieczenia zaczyna się jeszcze przed przyłożeniem ostrza do skóry. Dokładne umycie dłoni oraz twarzy skutecznie usuwa wszelkie zanieczyszczenia, które mogłyby wniknąć w mikroskopijne zacięcia. Ostre ostrze maszynki oraz dobrej jakości kosmetyk dający odpowiedni poślizg znacząco zmniejszają ryzyko powstania jakichkolwiek podrażnień. Po odłożeniu sprzętu nadchodzi jednak moment, w którym Twoje dalsze kroki zdecydują o ostatecznej kondycji cery.
Jak prawidłowo reagować na podrażnienia po goleniu?
Pierwszym krokiem tuż po zakończeniu usuwania włosków powinno być obfite spłukanie twarzy chłodną lub letnią wodą. Taki prosty zabieg skutecznie zamyka rozszerzone pory i przynosi natychmiastowe ukojenie rozgrzanej tkance. Następnie należy delikatnie osuszyć skórę, pamiętając, aby pod żadnym pozorem nie pocierać jej szorstkim materiałem. W tym celu najlepiej sprawdzi się czysty ręcznik bawełniany lub jednorazowy ręcznik papierowy, który całkowicie eliminuje ryzyko przeniesienia groźnych bakterii. Dopiero na tak przygotowane podłoże aplikuje się odpowiednio dobrany łagodzący kosmetyk, dostarczający tkankom niezbędnych substancji odżywczych.
Czym gasić pożar na twarzy i jak kupować kosmetyki?
Tradycyjna woda po goleniu zawierająca znaczne ilości alkoholu może wywoływać silne pieczenie oraz sprzyjać przesuszaniu naskórka. Szczególnie skóra wrażliwa reaguje na takie receptury widocznym zaczerwienieniem oraz nieprzyjemnym uczuciem ściągnięcia. Podczas poszukiwania idealnego preparatu należy analizować skład, unikając wysuszających substancji drażniących. Odpowiedni wybór artykułów do pielęgnacji pozwala wyeliminować problem chronicznego pieczenia po zabiegu. Przed podjęciem decyzji w sklepie warto zwrócić uwagę na kilka istotnych cech formulacji:
- Brak alkoholu etylowego – zapobiega powstawaniu bolesnego pieczenia i podrażnień.
- Dodatek alantoiny oraz pantenolu – wyraźnie przyspiesza naturalną regenerację mikrouszkodzeń.
- Lekka konsystencja – zapewnia błyskawiczne wchłanianie bez zapychania porów.
Aplikacja dopasowanego balsamu przynosi ulgę bez ryzyka wystąpienia niepożądanej reakcji alergicznej. Starannie wyselekcjonowany preparat wycisza stany zapalne oraz chroni cerę przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Świadome czytanie etykiet stanowi podstawę budowania zdrowej rutyny pielęgnacyjnej. Regularne stosowanie łagodnych kosmetyków przywraca skórze naturalną równowagę po każdym kontakcie z ostrzem. Troska o jakość używanych produktów szybko przynosi widoczne i odczuwalne rezultaty.
Dlaczego regularne nawilżanie twarzy zmienia wszystko?
Wiele osób traktuje stosowanie preparatów regenerujących wyłącznie jako doraźną odpowiedź na już powstałe pieczenie. Tymczasem systematyczne nawilżanie skóry powinno stać się Twoim stałym nawykiem, niezależnie od częstotliwości sięgania po maszynkę. Prawidłowo odżywiona i nawodniona cera wykazuje znacznie wyższą elastyczność oraz odporność na uszkodzenia mechaniczne. Dzięki dbałości o poziom wilgoci każde kolejne usuwanie zarostu staje się bezpieczniejsze i zdecydowanie łagodniejsze. Elastyczne tkanki sprawniej odbudowują swoją barierę ochronną, minimalizując ryzyko pojawienia się wrastających włosków.
Właściwa pielęgnacja tuż po zabiegu przynosi natychmiastowe rezultaty w postaci wygładzonej i pełnej blasku cery. Połączenie higieny narzędzi z odpowiednim spłukiwaniem oraz ochroną delikatnych tkanek zapobiega bolesnym niespodziankom. Rezygnacja z agresywnych środków spirytusowych eliminuje najczęstszą przyczynę podrażnień powstających podczas golenia. Wdrożenie nawyku codziennego odżywiania skóry pozwoli Ci cieszyć się komfortem każdego dnia. Przemyślane podejście do higieny zmienia zwykłą rutynę w wyjątkowo przyjemny zabieg.
-
news2 dni temuPsycholog ocenił związek Margarety i Mohameda. Te słowa otwierają oczy?
-
news3 dni temuAnna Mucha jest w CIĄŻY? Pokazała test, posypały się gratulacje
-
news4 dni temuJoanna Krupa OSTRZEGA Margaretę przed Mohamedem. Padły mocne słowa
-
showbiz5 dni temuBurza po werdykcie w „Tańcu z Gwiazdami”. Internauci nie mogą uwierzyć
-
news4 dni temuIzabela Kuna odpowiedziała krytykom „Tańca z Gwiazdami”. Dobrze zrobiła?
-
news2 dni temuSkolim ujawnił, ile zarabia. Wystarczyło 11 dni, by zgarnąć fortunę. Zazdrościcie?
-
showbiz5 dni temuMaciej Dowbor zatańczy w „Tańcu z Gwiazdami”? Koroniewska mówi wprost
-
news3 dni temuEdyta Górniak szykuje się do ŚLUBU syna? Allan Krupa Enso zabrał głos

Dodaj komentarz