Śledź nas

news

Skolim zabrał głos ws. Dody. Tak ocenił jej kosztowną decyzję

Opublikowano

w dniu

Skolim nie ukrywa, że na polskiej scenie muzycznej czuje się jak ryba w wodzie. Gwiazdor disco polo, który chętnie mówi o swoich sukcesach i zarobkach, tym razem został zapytany o głośne plany Dody. Jej widowisko na PGE Narodowym ma kosztować fortunę, a reakcja wokalisty może zaskoczyć. Dowiedz się więcej!

Skolim, a właściwie Konrad Skolimowski, od kilku lat konsekwentnie umacnia swoją pozycję w polskim show-biznesie. Jego przebój „Wyglądasz idealnie” stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych utworów muzyki tanecznej, a kolejne piosenki tylko zwiększyły zainteresowanie jego twórczością. „Temperatura”, „Kiss me Baby”, „Nie dzwoń do mnie mała”, „Palermo” i „Daj mi jedno słowo” regularnie towarzyszą fanom podczas imprez i koncertów. Artysta doskonale wie, jak przyciągnąć uwagę publiczności, a jego popularność przekłada się na kolejne zawodowe przedsięwzięcia.

Na muzyce jednak nie kończy się działalność Skolima. Wokalista intensywnie koncertuje, pojawia się na dużych wydarzeniach i rozwija również swoje biznesowe zainteresowania. Nie stroni przy tym od rozmów o pieniądzach, a temat zarobków i stawek za występy regularnie powraca w wywiadach z jego udziałem. Konrad Skolimowski chętnie podkreśla skalę swojego sukcesu i nie sprawia wrażenia artysty, który zamierza umniejszać własne osiągnięcia. Nic więc dziwnego, że jego zdanie na temat wielkich koncertowych produkcji może zainteresować fanów.

O Skolimie ponownie zrobiło się głośno przy okazji jego 30. urodzin, które świętował w Siemiatyczach. Niedługo później artysta pojawił się również na scenie PGE Narodowego podczas wydarzenia „Roztańczony PGE Narodowy”. Jak przystało na wykonawcę, który lubi widowiskowe rozwiązania, zadbał o efektowne wejście. Zanim zabrzmiał hit „Wyglądasz idealnie”, wokalista wjechał na scenę swoim charakterystycznym różowym samochodem. Trudno było przejść obok takiego rozpoczęcia występu obojętnie.

POLECAMY: Julia Wieniawa zaliczyła WPADKĘ. Nie uwierzycie, co zrobiła po odcinku

Doda szykuje wielkie widowisko, a Skolim komentuje. Oto co powiedział

Teraz Skolim został zapytany o inną gwiazdę polskiej sceny, czyli Dodę. Dorota Rabczewska zapowiedziała koncert na PGE Narodowym, który ma odbyć się 7 sierpnia 2027 roku. Według przytoczonych informacji koszt widowiska ma wynieść blisko 12 milionów złotych. To kwota, która robi wrażenie nawet w branży rozrywkowej, gdzie największe produkcje wymagają ogromnych nakładów finansowych. Czy Skolim uznał taki wydatek za przesadę? Reporter Pomponika postanowił zapytać go o zdanie.

Odpowiedź wokalisty była daleka od ostrej oceny planów Dody. Skolim nie próbował udawać eksperta od budżetów największych koncertowych widowisk i przyznał wprost, że nie zna się na tego rodzaju kwotach. Zamiast porównywać koszty czy zastanawiać się nad opłacalnością przedsięwzięcia, skupił się na życzeniach dla swojej koleżanki z branży. Jego wypowiedź była krótka, ale jasno pokazała, że nie zamierza krytykować jej planów.

“”Ja się nie znam na takich kwotach, jeśli chodzi o tak duże koncerty. Nie mam pojęcia, natomiast życzę jej, żeby był super, najfajniejszy koncert, jaki może sobie wymarzyć” – powiedział w rozmowie z reporterem Pomponika.

Choć tym razem Skolim nie chciał wdawać się w dyskusję o wielomilionowym budżecie, w przeszłości znacznie śmielej wypowiadał się na temat własnej pozycji w branży. Wokalista nie ukrywa, że uważa się za jednego z najważniejszych wykonawców muzyki tanecznej w Polsce. W rozmowie z „Super Expressem” zwracał uwagę przede wszystkim na liczbę koncertów, skalę zainteresowania publiczności oraz stawki, jakie otrzymuje za występy. Jego deklaracje pokazują, że nie ma oporów przed otwartym mówieniem o zawodowych sukcesach.

“Moja stawka za koncert jest najwyższa w Polsce. Spójrzmy prawdzie w oczy. 503 koncerty, stadiony, hale, małe miasteczka, 25 tys. ludzi” – mówił na łamach “Super Expressu”.

Konrad Skolimowski podkreślał również, że kluczem do jego popularności jest muzyka, która trafia do odbiorców w różnych sytuacjach. Jego zdaniem piosenki nie muszą być zarezerwowane wyłącznie dla klubów czy wielkich imprez. Mogą towarzyszyć słuchaczom podczas codziennych obowiązków, poprawiać humor w samochodzie, a nawet stać się oprawą romantycznych chwil. To właśnie tę uniwersalność artysta wskazuje jako jeden z powodów, dla których jego utwory trafiają do tak szerokiej publiczności.

“Przyciągam ludzi, bawię ludzi. Czasem dla kogoś (…) w samochodzie na lepszy humor, a czasem po prostu na randkę, na pierwszy taniec” – dodał.

Czy koncert Dody rzeczywiście stanie się jednym z najbardziej spektakularnych wydarzeń muzycznych 2027 roku? Tego dowiemy się dopiero po jego realizacji. Na razie wiadomo, że przygotowania do tak dużego widowiska budzą zainteresowanie nie tylko fanów wokalistki, ale również przedstawicieli branży. A Skolim? Zamiast wdawać się w dyskusję o milionach, postawił na dyplomatyczną odpowiedź i dobre życzenia. Wygląda na to, że tym razem nie zamierza rywalizować z Dodą na wielkość koncertowego budżetu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Margareta POKŁÓCIŁA SIĘ z Mohamedem. Ślubu jednak nie będzie?

Wolicie Dodę czy Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Ida Nowakowska, Piotr Kędzierski, Doda (fot. Mirosław Sosnowski) – zdjęcie prasowe Polsat
Skolim (fot. screen YouTube Polsat)
Skolim (fot. screen YouTube Polsat)
Skolim (fot. screen YouTube Polsat)
Skolim (fot. screen YouTube Polsat)
Skolim (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Skolim (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Nie żyje uczestnik “The Voice Senior”. Bliscy przekazali smutne wieści

Opublikowano

w dniu

przez

Smutne wieści dotarły do fanów „The Voice Senior”. Krzysztof Piotrowski, który zachwycał widzów swoim głosem w szóstej edycji programu TVP, zmarł w wieku 63 lat. Po jego odejściu głos zabrali ci, którzy znali go nie tylko ze sceny, ale również z wieloletniej wspólnej działalności. Ich słowa chwytają za serce. Dowiedz się więcej!

Krzysztof Piotrowski nie żyje. Wokalista związany z Bielskiem Podlaskim zmarł 12 października w wieku 63 lat. Informacja o jego śmierci pojawiła się w nekrologu opublikowanym na portalu wspolczesna.pl, a serwis bielsk.eu przekazał, że artysta od dłuższego czasu zmagał się z poważną chorobą. Wiadomość o odejściu muzyka poruszyła osoby, które śledziły jego występy, a także lokalną społeczność, w której przez lata był aktywny. Dla wielu widzów pozostanie przede wszystkim uczestnikiem popularnego programu muzycznego, ale jego życie i działalność nie ograniczały się wyłącznie do telewizji.

Szersza publiczność poznała Krzysztofa Piotrowskiego dzięki szóstej edycji „The Voice Senior”, emitowanej na antenie TVP2. Program dał mu możliwość zaprezentowania talentu przed widzami z całej Polski i przypomnienia, że muzyczna pasja nie zna granic wieku. Jego występy były okazją do spotkania z repertuarem znanym kolejnym pokoleniom słuchaczy. Udział w telewizyjnym show stał się ważnym rozdziałem jego drogi artystycznej, a nazwisko wokalisty zaczęło być rozpoznawalne również poza jego rodzinnym regionem.

Podczas przesłuchań w ciemno do „The Voice Senior” Krzysztof Piotrowski wykonał utwór „Can You Feel the Love Tonight” Eltona Johna, znany z filmu „Król Lew”. W ten sposób zaprezentował swój głos przed trenerami i widzami programu.

POLECAMY: Skolim zabrał głos ws. Dody. Tak ocenił jej kosztowną decyzję

Tak pożegnano Krzysztofa Piotrowskiego. Kiedy odbędzie się uroczystość pogrzebowa?

Po śmierci wokalisty pożegnalny wpis opublikował Chór Polskiej Pieśni Narodowej, z którym Krzysztof Piotrowski był związany przez wiele lat. Współpracownicy podkreślili, że jego odejście jest dla nich trudne do zaakceptowania, ponieważ był częścią ich muzycznej rodziny. Wspólne próby, występy, rozmowy i przeżyte razem chwile pozostawiły wspomnienia, które — jak zaznaczyli – na długo z nimi pozostaną. W opublikowanym komunikacie nie zabrakło osobistych słów skierowanych do zmarłego kolegi oraz wyrazów wsparcia dla jego najbliższych.

“Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci naszego kolegi Krzysztofa Piotrowskiego, wieloletniego członka Chóru Polskiej Pieśni Narodowej Trudno pogodzić się z odejściem kogoś, kto przez lata był częścią naszej chóralnej rodziny. Pozostaną z nami wspomnienia wspólnych prób, występów, rozmów i chwil, które razem przeżyliśmy. Jego obecność na zawsze pozostanie w naszej pamięci” – czytamy.

W dalszej części pożegnania chórzyści zwrócili się bezpośrednio do Krzysztofa Piotrowskiego, dziękując mu za wspólnie spędzone lata i wszystko, co wniósł do zespołu. Nie zapomnieli również o rodzinie artysty, w tym o jego żonie Halince, dzieciach i pozostałych bliskich.

“Dziś żegnamy Cię drogi Krzysztofie z wdzięcznością za wspólnie spędzone lata, za Twoją obecność i za cząstkę siebie, którą pozostawiłeś w naszym chórze. Halince, dzieciom oraz bliskim zmarłego składamy najszczersze wyrazy współczucia. Łączymy się z Wami w bólu i modlitwie, prosząc aby Bóg obdarzył Was siłą i pokojem w tych trudnych chwilach. Spoczywaj w pokoju drogi Krzysztofie” – dodano.

Krzysztof Piotrowski był znany w Bielsku Podlaskim nie tylko jako wokalista, ale również jako osoba zaangażowana w życie kulturalne miasta. Poza działalnością w Chórze Polskiej Pieśni Narodowej współpracował z Sekcją Do Studia Piosenki Fart. Jego aktywność pokazuje, że muzyka była dla niego czymś więcej niż sposobem na występowanie przed publicznością. Stanowiła ważną część życia, którą dzielił z innymi i rozwijał w ramach lokalnych inicjatyw.

Uroczystości pogrzebowe Krzysztofa Piotrowskiego zaplanowano na 14 października o godzinie 13 w Brańsku. Ostatnie pożegnanie rozpocznie się w kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, a po nabożeństwie zmarły zostanie odprowadzony na miejscowy cmentarz. Rodzina przekazała również prośbę do osób, które chciałyby oddać hołd artyście. Zamiast kwiatów bliscy zachęcają do złożenia ofiary na mszę świętą w intencji zmarłego. Szczegóły dotyczące ceremonii zostały zamieszczone w nekrologu, o którym poinformował portal bielsk.eu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia Wieniawa zaliczyła WPADKĘ. Nie uwierzycie, co zrobiła po odcinku

Lubicie oglądać “The Voice Senior”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Nekrolog (źródło: bielsk.eu)
Krzysztof Piotrowski (fot. screen YouTube The Voice of Poland)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Radosław Liszewski przestrzega SKOLIMA! Kasa może się SKOŃCZYĆ?

Opublikowano

w dniu

przez

Radosław Liszewski przestrzega SKOLIMA! Kasa może się SKOŃCZYĆ?

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Michel Moran wspomina Tomasza Jakubiaka. Tak wyglądało ich ostatnie spotkanie

Kontynuuj czytanie

news

Seweryn Kiełpin szuka PARTNERKI? Zdradza w Teatrze Capitol jak uszczęśliwić FACETA!

Opublikowano

w dniu

przez

Seweryn Kiełpin szuka PARTNERKI? Zdradza w Teatrze Capitol jak uszczęśliwić FACETA!

Wywiad zrealizowany podczas 18 urodzin “Teatru Capitol” oraz premiery spektaklu “Jak uszczęśliwić faceta”.

POLECAMY: Margareta POKŁOCIŁA SIĘ z Mohamedem. Ślubu jednak nie będzie?

Kontynuuj czytanie

news

Margareta POKŁOCIŁA SIĘ z Mohamedem. Ślubu jednak nie będzie?

Opublikowano

w dniu

przez

Małgorzata „Margareta” Jurczak i Mohamed szykowali się do ślubu, a zakochana 58-latka nie ukrywała, że odlicza dni do ceremonii. W najnowszej zapowiedzi „Kochaj albo wróć” pojawiły się jednak sceny, które mogą zaniepokoić widzów. Czy między narzeczonymi naprawdę doszło do poważnego kryzysu? Dowiedz się więcej!

Związek Margarety i Mohameda od początku wzbudza ogromne zainteresowanie. Bohaterowie programu TTV muszą zmierzyć się nie tylko z dzielącą ich odległością, ale również z różnicą wieku wynoszącą aż 32 lata. Małgorzata „Margareta” Jurczak ma 58 lat, a jej ukochany 26. Mimo komentarzy dotyczących ich relacji para deklarowała, że chce budować wspólną przyszłość, a przygotowania do ślubu miały być kolejnym krokiem w ich związku. Najnowsza zapowiedź programu rzuca jednak zupełnie inne światło na ich historię.

Ich znajomość rozpoczęła się podczas wakacji w Tunezji. Margareta wypoczywała w hotelu, w którym pracował Mohamed, i początkowo traktowała tę relację jako wakacyjną przygodę. Z czasem okazało się jednak, że uczucie nie wygasło wraz z jej powrotem do Polski. Para nadal utrzymywała kontakt, a kobieta zaczęła ponownie odwiedzać ukochanego. O początkach tej znajomości opowiedziała podczas wizyty w „Dzień dobry TVN”.

„Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała w śniadaniówce.

Zakochani musieli również znaleźć własny sposób na porozumiewanie się. Mohamed nie zna języka polskiego ani angielskiego, dlatego komunikacja nie zawsze była łatwa. Margareta zdradziła, że z czasem stworzyli mieszankę słów, która pozwala im się dogadać. Nie brakowało przy tym zabawnych sytuacji, a nietypowy sposób rozmowy stał się częścią ich codzienności. Jak przyznała, niewiele osób zdawało sobie sprawę, z jaką przeszkodą językową mierzyła się para.

„Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała.

W szóstym odcinku „Kochaj albo wróć” Margareta ponownie przyleciała do Tunezji, by spędzić czas z ukochanym i dopiąć przygotowania do ceremonii. Do ślubu pozostawało już niewiele czasu, a kobieta nie kryła ekscytacji. Wszystko wskazywało na to, że para zbliża się do długo wyczekiwanego momentu. Margareta mówiła wprost, że nie może doczekać się chwili, w której ich plany wreszcie staną się rzeczywistością.

„Jest już kilka dni do ślubu, więc zaczynam odliczanie” – mówiła podekscytowana.

Po chwili dodała:

„Oczywiście nie mogę się doczekać. To nie jest jakiś sen, nie jest opowiadanie, tylko to naprawdę się dzieje. To się za chwilkę stanie” – wtrąciła.

Podczas pobytu w Tunezji para rozmawiała również o tym, gdzie zamieszka po ślubie. Mohamed przyznał, że chciałby przeprowadzić się do Polski, jeśli uda mu się uzyskać wizę. Jednocześnie podkreślał, że najważniejsza jest dla niego możliwość życia u boku Margarety, a nie sam wyjazd za granicę. W rozmowie na plaży przekonywał, że jego decyzja zależy przede wszystkim od tego, gdzie oboje będą chcieli stworzyć wspólny dom.

„Kochanie, gdy mam wizę do Polski, mogę pojechać do Margarety. Gdyby Margareta nie była w Polsce, Mohamed nie jechałby do Polski” – deklarował 26-latek.

Mohamed odniósł się także do podejrzeń, że może zależeć mu przede wszystkim na wyjeździe do Polski. Zapewniał, że nie miałby problemu z pozostaniem w Tunezji, gdyby właśnie tam Margareta chciała ułożyć sobie życie. Jego zdaniem miejsce zamieszkania nie powinno być przeszkodą, jeśli oboje naprawdę chcą być razem. W rozmowie z ukochaną powiedział:

„Zaproponowałem swojej kobiecie, że jeśli chce mieszkać ze mną w Tunezji, to zamieszkajmy tutaj. Nie miałbym z tym problemu. Nie chodzi o to, że koniecznie chcę jechać do Polski, to nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Mogę z nią żyć w każdym kraju, nawet w Kamerunie” – powiedział.

POLECAMY: Michel Moran wspomina Tomasza Jakubiaka. Tak wyglądało ich ostatnie spotkanie

Margareta nie wytrzymała przed ślubem. „Mam dość”! Kłopoty w raju? [WIDEO]

Tymczasem zapowiedź kolejnego odcinka „Kochaj albo wróć” wywołała spore poruszenie. Na nagraniu widzimy zapłakaną Margaretę, a z jej ust padają słowa, które trudno zignorować:

„Powiedziałam Ci, mam dość! Margareta wraca do Polski. Nie mów do mnie. Ślubu nie będzie” – mówi zapłakana.

Taka scena stoi w wyraźnej sprzeczności z wcześniejszymi deklaracjami kobiety, która z entuzjazmem odliczała dni do ceremonii. Nie wiadomo jednak, co dokładnie doprowadziło do tej sytuacji ani czy wypowiedziane słowa oznaczają ostateczne zerwanie planów ślubnych.

Zapowiedź szybko zwróciła uwagę internautów. Pod materiałem na TikToku pojawił się między innymi komentarz: „już nie mogę się doczekać tego odcinka” czy „dla mnie ten program to HIT, musi być 2 sezon” . Widzowie będą musieli poczekać jednak na emisję, by przekonać się, co wydarzyło się między narzeczonymi i czy uda im się zażegnać konflikt. Na razie nie ma pewności, czy ślub rzeczywiście zostanie odwołany, czy też pokazane sceny są jedynie zapowiedzią trudnej rozmowy.

„Kochaj albo wróć” można oglądać w TTV w piątki o godzinie 22:00. Jak wynika z danych przytoczonych przez „Press”, po czterech odcinkach program oglądało średnio 235 tys. widzów. Pierwszy odcinek przyciągnął 235 tys. osób, drugi – 194 tys., trzeci – 256 tys., a czwarty – 254 tys. Średni udział wyniósł 2,59 proc. w grupie ogólnej 4+ oraz 3,19 proc. w grupie komercyjnej 20–54.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Jędrzejczyk odpadła z „Tańca z Gwiazdami”. Tomasz Wygoda wyjaśnił powód

Oglądacie nowy program TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

@belgiakasia #kochajalbowroc #margareta #ttv ♬ Siren Coil Riot – Corner House Band
Margareta (fot. screen Instagram TTV)
Mohamed (fot. screen Instagram TTV)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością