news
Brodka prezentuje psychodeliczny teledysk do “Up In The Hill”!
Musicie to zobaczyć!
“Clashes” – wyczekiwany album Moniki Brodki, którego premiera odbyła się w maju tego roku osiągnął olbrzymi sukces! Artystka nieustająco gra koncerty z nowym materiałem, a na spotkania z nią nie brakuje chętnych, co tylko potwierdza jak bardzo jej nowa płyta podoba się słuchaczom. Warto jednak zaznaczyć, że sukces osiągnęła nie tylko w Polsce ale także za granicą. Ostatnio zagrała kilka koncertów w Wielkiej Brytanii.
W ramach promocji krążka, do tej pory Brodka wybrała dwa single, mianowicie “Horses” o raz “Santa Muerte”. Do każdego z nich powstał oryginalny teledysk, a reżyserią “Santa Muerte” zajęła się sama Monika.
Polecamy: Brodka pokazała teledysk do „Santa Muerte”. Robi wrażenie?!
Dziś do sieci trafiło kolejne niezwykłe video, tym razem do nowego singla “Up In The Hill”. Przy tej okazji, Brodka po raz drugi z rzędu zajęła się reżyserią klipu. Jak wyszło? Naszym zdaniem rewelacyjnie!
Kiedy myślałam o klipie do “Up In The Hill”, wyobrażałam sobie vintage‘owe studio telewizyjne z zespołem grającym na żywo na scenie, która trochę przypomina ołtarz. Dużą inspiracją wizualną była też “Święta Góra” Jodorowskiego, jeden z moich ukochanych filmów. Ostatnia scena nakręcona z góry jest odwołaniem właśnie do tego filmu. Jest też hołd dla Queen. Klip jest zbiorem wielu inspiracji i pomieszaniem konwencji. Przede wszystkim chodziło o dobrą zabawę i dużą dawkę psychodelii – mówi Brodka o klipie
Zobaczcie teledysk i dajcie znać jak się Wam podoba!
news
Kuba Wojewódzki zostanie OJCEM? Król TVN ogłosił to publicznie
Kuba Wojewódzki od lat wzbudza ogromne zainteresowanie nie tylko za sprawą swojej działalności telewizyjnej, ale również życia prywatnego. Prezenter nie ma dzieci, a jego relacje uczuciowe wielokrotnie trafiały na łamy portali plotkarskich. Teraz padły słowa, które mogą być szczególnie interesujące w kontekście jego obecnego życia. Dowiedz się więcej!
Kuba Wojewódzki od lat jest jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiego show-biznesu. Dziennikarz, prezenter i juror kojarzony jest przede wszystkim z charakterystycznym stylem prowadzenia rozmów, ciętym humorem oraz programem „Kuba Wojewódzki”, który od 20 lat gości na antenie TVN. Jego nazwisko od dawna jest jednak obecne również w kontekście życia prywatnego.
Przez lata sporo uwagi poświęcano związkom Kuby Wojewódzkiego. Jego życie uczuciowe wielokrotnie trafiało na portale plotkarskie, a media pisały między innymi o jego relacjach z Anną Muchą, Renatą Kaczoruk czy Anną Markowską. Sam prezenter nie zawsze chętnie komentował doniesienia dotyczące prywatności, co tylko podsycało zainteresowanie jego życiem poza kamerami.
Od kilku miesięcy coraz częściej pojawiają się natomiast informacje sugerujące, że życie uczuciowe prezentera miało wejść na zupełnie nowy etap. W mediach zaczęły pojawiać się doniesienia, że Kuba Wojewódzki ma być związany z prezenterką „Dzień Dobry TVN” Żanetą Rosińską. Para była wielokrotnie widywana razem, a uwagę internautów zwracały między innymi pierścionki na ich dłoniach.
W ostatnim czasie Kuba Wojewódzki i Żaneta Rosińska coraz częściej pojawiają się również na wydarzeniach branżowych. Ich wspólne wyjścia natychmiast przyciągają uwagę fotoreporterów, a portale plotkarskie regularnie przyglądają się ich relacji. Pojawiały się nawet sugestie, że para miała zdecydować się na ślub, jednak nie zostało to przez nich oficjalnie potwierdzone.
Szczególną uwagę zwróciło ich pojawienie się na uroczystej premierze „Lalki”, która odbyła się wczoraj. Kuba Wojewódzki i Żaneta Rosińska byli obecni na wydarzeniu, a fotoreporterzy uchwycili ich podczas wspólnych chwil. Para nie szczędziła sobie czułych spojrzeń, co oczywiście nie umknęło uwadze osób obserwujących życie polskiego show-biznesu.
POLECAMY: Lech Wałęsa narzeka na swoją emeryturę. Tyle dostaje co miesiąc
Wojewódzki zostanie ojcem? “Ja będę starym ojcem”
Tymczasem najnowszy odcinek programu „Kuba Wojewódzki” przynosi zupełnie inny, ale bardzo interesujący wątek. Jednym z gości prowadzącego będzie Krzysztof Zalewski. Wokalista opowiedział o swoim ojcu, który był już dojrzałym mężczyzną w momencie jego narodzin. Ojciec artysty miał wówczas 49 lat.
To właśnie wiek ojca Krzysztofa Zalewskiego stał się punktem wyjścia do rozmowy o późnym ojcostwie. W pewnym momencie Kuba Wojewódzki sam zdecydował się odnieść do tego tematu. Jego słowa były na tyle jednoznaczne, że Krzysztof Zalewski od razu zareagował i zaczął gratulować prowadzącemu.
- “To cudownie mieć starszego ojca. Starego nawet ojca. Ja będę starym ojcem” – mówi zachwycony Wojewódzki.
Na co wokalista odpowiedział:
- “Przyznałeś się, tak? Brawo. Trzymam kciuki, zajebiście” – przyznał Krzysztof Zalewski.
Rozmowa chwilę później potoczyła się w dość zaskakującym kierunku. Kuba Wojewódzki dopytał, dlaczego właściwie Krzysztof Zalewski mu gratuluje.
- “Ale czego ty mi teraz gratulujesz?” – dopytał Kuba Wojewódzki.
Po czym Krzysztof Zalewski dodał:
- “No, że będziesz ojcem” – odparł Krzysztof Zalewski.
Wtedy Kuba Wojewódzki ponownie potwierdził swoje słowa, jednocześnie podkreślając, że jeśli rzeczywiście zostanie ojcem, będzie nim w późniejszym wieku.
- “No będę, tak. Ale będę też starym ojcem” – podkreślił Kuba Wojewódzki.
Słowa Kuby Wojewódzkiego z pewnością przyciągną uwagę, szczególnie że prezenter do tej pory nie ma dzieci, a jego życie prywatne od lat budzi zainteresowanie. Nie wiadomo jednak, czy jego wypowiedź należy traktować jako konkretną zapowiedź, czy jako element rozmowy i charakterystycznego dla niego poczucia humoru. Jedno jest pewne – temat późnego ojcostwa został przez niego poruszony wyjątkowo bezpośrednio. Czy za jego słowami kryje się coś więcej? Tego na razie nie wiadomo.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Afera z Tosią odbiła się na „Nowej Szelągowskiej”? Są wyniki oglądalności
Zaskoczeni wyznaniem Kuby Wojewódzkiego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



news
Lech Wałęsa narzeka na swoją emeryturę. Tyle dostaje co miesiąc
Lech Wałęsa należy do najbardziej rozpoznawalnych postaci współczesnej historii Polski. Choć zdobył najwyższe stanowisko w państwie i otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla, jego edukacja zakończyła się na szkole zawodowej, a były prezydent nigdy nie zdał matury. Dziś uwagę zwracają również jego słowa dotyczące wysokości emerytury. Dowiedz się więcej!
Lech Wałęsa urodził się 29 września 1943 roku. Swoją edukację rozpoczął w Chalinie, gdzie ukończył szkołę podstawową. Następnie kontynuował naukę w Zasadniczej Szkole Zawodowej w Lipnie, wybierając kierunek związany z mechanizacją rolnictwa. Naukę na tym etapie zakończył w 1961 roku.
Na tym jednak zakończyła się jego formalna edukacja. Lech Wałęsa nie podszedł później do egzaminu maturalnego, dlatego nie posiada zdanej matury. Z wykształcenia jest elektrykiem. Informacje dotyczące jego edukacji i pierwszych lat pracy są również przywoływane w publikacjach opisujących jego biografię.
Po ukończeniu szkoły zawodowej Lech Wałęsa niemal od razu rozpoczął pracę. W 1961 roku został zatrudniony jako elektryk w Państwowym Ośrodku Maszynowym, gdzie pracował w Łochocinie oraz Leniach Wielkich. Spędził tam sześć lat, zdobywając doświadczenie zawodowe w swoim fachu.
Kolejnym etapem jego życia była obowiązkowa służba wojskowa. Później los skierował go na Pomorze. W 1967 roku Lech Wałęsa rozpoczął pracę w Stoczni Gdańskiej, gdzie został elektrykiem okrętowym. To właśnie z tym miejscem na wiele lat związała się jego działalność zawodowa i społeczna.
Z czasem nazwisko Lecha Wałęsy zaczęło być kojarzone nie tylko ze stocznią, ale również z działalnością opozycyjną i „Solidarnością”. Jego dalsza droga doprowadziła go do najważniejszych stanowisk państwowych, a w 1990 roku został wybrany na urząd prezydenta Polski. W 1983 roku otrzymał natomiast Pokojową Nagrodę Nobla.
Mimo tak bogatego życiorysu kwestia wykształcenia Lecha Wałęsy od lat wzbudza zainteresowanie. Były prezydent nie posiada matury ani wyższego wykształcenia, a swoją drogę zawodową rozpoczął jako elektryk. To właśnie doświadczenie zdobyte w pracy, a później działalność publiczna, stały się kolejnymi etapami jego kariery.
POLECAMY: Afera z Tosią odbiła się na „Nowej Szelągowskiej”? Są wyniki oglądalności
Jaką emeryturę otrzymuje Lech Wałęsa?
Dużo emocji wzbudza również temat pieniędzy. Według najnowszych publikacji z 2026 roku emerytura Lecha Wałęsy wynosi obecnie około 14 tys. zł brutto miesięcznie. Kwota jest efektem kolejnych waloryzacji świadczenia. Sam były prezydent od lat podkreśla jednak, że wysokość jego emerytury nie sprawia, że może całkowicie zrezygnować z aktywności zawodowej.
Jeszcze w 2024 roku Lech Wałęsa mówił o swojej emeryturze w rozmowie z o2.pl. Wówczas podawał kwotę na poziomie 11–13 tys. zł brutto i zaznaczał, że nadal zamierza pracować oraz podróżować. W tym samym wywiadzie zwracał uwagę, że jego zdaniem problemem nie jest samo podnoszenie emerytur, ale przede wszystkim koszty życia.
“Czy jestem zadowolony ze swojej emerytury? Jakbym był, tobym jeździł na grzybki czy rybki, a nadal pracuję, jeżdżąc po świecie” – wyznał wówczas Wałęsa w rozmowie z serwisem o2.pl
Jego słowa szybko zwróciły uwagę, ponieważ dla wielu osób kwota kilkunastu tysięcy złotych brutto miesięcznie jest zdecydowanie wyższa od standardowych świadczeń emerytalnych.
Dziś Lech Wałęsa nadal pozostaje aktywny. Były prezydent bierze udział w spotkaniach, wydarzeniach i wystąpieniach, a także podróżuje po świecie. Jego życiorys pokazuje więc drogę od szkoły zawodowej i pracy elektryka, przez Stocznię Gdańską i działalność publiczną, aż po urząd prezydenta oraz Pokojową Nagrodę Nobla.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Filip i Bianka Chajzerowie w „Azji Express”? Jest propozycja dla świeżo upieczonych małżonków
Według Was to dobra emerytura? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Afera z Tosią odbiła się na „Nowej Szelągowskiej”? Są wyniki oglądalności
Dorota Szelągowska długo czekała na premierę swojego nowego programu, jednak debiut „Nowej Szelągowskiej” odbył się w wyjątkowo głośnej atmosferze. Jeszcze przed emisją w sieci pojawiały się komentarze dotyczące prowadzącej, a teraz wiadomo już, ilu widzów zdecydowało się sprawdzić nowy format. Wynik może być szczególnie interesujący dla TVN. Dowiedz się więcej!
Dorota Szelągowska od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy TVN. W niedzielę 27 września na antenie stacji zadebiutowała „Nowa Szelągowska”, która ma być kolejnym ważnym projektem prezenterki. Premiera programu przypadła jednak na okres, w którym wokół Doroty Szelągowskiej zrobiło się wyjątkowo głośno.
Źródłem medialnego zamieszania była przede wszystkim sprawa związana z kontynuacją filmu „Nigdy w życiu!”. Wszystko zaczęło się od decyzji Joanny Jabłczyńskiej, która poinformowała, że nie powróci do roli Tosi. Wokół jej deklaracji szybko rozpoczęła się publiczna dyskusja, w którą zaangażowali się również Katarzyna Grochola, producentka filmu oraz jej córka – Dorota Szelągowska.
Córka pisarki zdecydowała się stanąć w obronie swojej mamy. Dorota Szelągowska opublikowała w mediach społecznościowych emocjonalne nagranie skierowane do Joanny Jabłczyńskiej. W materiale padły bardzo mocne słowa, a prezenterka zarzuciła aktorce między innymi mściwość i określiła ją mianem „złego człowieka”.
Nagranie szybko zaczęło żyć własnym życiem. Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych, a pod publikacjami pojawiały się liczne komentarze. Z czasem Dorota Szelągowska zdecydowała się przeprosić Joannę Jabłczyńską, jednak wcześniejsza wypowiedź nadal była przypominana przy okazji kolejnych informacji dotyczących prezenterki.
Jeszcze przed premierą „Nowej Szelągowskiej” w internecie można było znaleźć krytyczne głosy dotyczące nowego programu. Internauci komentowali między innymi: “Jako widz mam ogromną prośbę do stacji TVN o zmianę prowadzącej”, “Na pewno nie obejrzę ani jednego odcinka Doroniu”, “O nie, tej pani już dziękujemy, powiedziała już wystarczająco”, “Niestety, ale rezygnuje z oglądania programu” — pisali internauci.
W ubiegłym tygodniu pojawiły się również doniesienia dotyczące promocji nowego formatu. Jak twierdził Pudelek, TVN miał zrezygnować z organizacji oficjalnej konferencji prasowej poświęconej „Nowej Szelągowskiej”. Tego typu wydarzenia zazwyczaj służą prezentacji programu mediom i są jednym z elementów promocji nowej produkcji. Informacja ta dodatkowo przyciągnęła uwagę do premiery.
POLECAMY: Filip i Bianka Chajzerowie w „Azji Express”? Jest propozycja dla świeżo upieczonych małżonków
Ile widzów obejrzało „Nową Szelągowską”?
Ostatecznie jednak najważniejsze okazały się dane dotyczące tego, ilu widzów rzeczywiście włączyło TVN w niedzielne popołudnie. Według danych Nielsen Audience Measurement, przytoczonych przez Wirtualne Media, premierowy odcinek „Nowej Szelągowskiej” oglądało średnio 483 tys. widzów. Przełożyło się to na 4,91 proc. udziału TVN w rynku w grupie ogólnej.
W grupie widzów w wieku 16–59 lat udział stacji podczas emisji programu wyniósł 5,59 proc. W analizowanym paśmie TVN zajął czwarte miejsce w grupie ogólnej. Wyżej znalazły się Polsat, TVP1 i TVP2. Dane pokazują więc, że premierowy odcinek nie zapewnił stacji pierwszej pozycji wśród wszystkich widzów.
Nieco inaczej sytuacja wyglądała w grupach komercyjnych. W grupach 20–54 oraz 16–59 TVN zajął drugą pozycję, ustępując jedynie Polsatowi. Oznacza to, że wynik „Nowej Szelągowskiej” różnił się w zależności od analizowanej grupy widzów, co jest istotne przy ocenie oglądalności programu.
Na razie jest jednak zdecydowanie za wcześnie, aby na podstawie jednego odcinka przesądzać o przyszłości programu. Premierowy wynik pokazuje, ilu widzów zdecydowało się obejrzeć „Nową Szelągowską” w pierwszym tygodniu emisji, ale dopiero kolejne odcinki pozwolą sprawdzić, czy format utrzyma zainteresowanie publiczności. Dorota Szelągowska ma przed sobą kolejne tygodnie, w których widzowie będą mogli wyrobić sobie własne zdanie na temat programu.
Dla TVN najważniejsze będzie teraz to, czy „Nowa Szelągowska” zdoła utrzymać widownię i poprawić swoją pozycję w kolejnych tygodniach. Tym bardziej że premiera odbyła się po okresie wyjątkowo dużego zainteresowania osobą prowadzącej. Na razie jedno jest pewne – 483 tys. widzów zobaczyło pierwszy odcinek, a kolejne emisje pokażą, czy będzie to początek stabilnego wyniku, czy jedynie efekt premierowego zainteresowania.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sandra Hajduk otworzyła się na temat małżeństwa. Tego o mężu nigdy nie mówiła
Oglądacie nowy program Doroty Szelągowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Chajzerowie w „Azji Express”? Jest propozycja dla świeżo upieczonych małżonków
Filip Chajzer i jego żona Bianka mogą w przyszłym roku pojawić się razem w jednym z najpopularniejszych reality show TVN. Według doniesień para otrzymała propozycję udziału w „Azji Express” i ma poważnie rozważać jej przyjęcie. Sprawa jest jednak o tyle interesująca, że prezenter ma już za sobą udział w poprzedniej polskiej odsłonie formatu. Dowiedz się więcej!
O Filipie Chajzerze ponownie zrobiło się głośno po jego ślubie z 20-letnią Bianką. Para niedawno powiedziała sobie „tak”, a po ceremonii zaczęła coraz częściej pojawiać się razem w mediach. Nowożeńcy wystąpili między innymi w podcaście prezentera, a także udzielili pierwszego telewizyjnego wywiadu.
Teraz pojawiły się doniesienia, że wspólna obecność Filipa Chajzera i Bianki może przenieść się również na ekran reality show. Według informacji Jastrząb Post małżonkowie otrzymali propozycję udziału w kolejnej edycji „Azji Express”. Osoba związana z produkcją miała przekazać serwisowi:
„Dostali propozycję i chcą się zgodzić. Tak, raczej się zgodzą” – wyznał informator.
W tej sprawie głos zabrał również sam Filip Chajzer. Prezenter przypomniał, że ma już doświadczenie związane z podróżniczym reality show. W przeszłości pojawił się bowiem w „Ameryce Express”, gdzie wystąpił razem ze swoim ojcem, Zygmuntem Chajzerem. Jak wynika z jego słów, tym razem decyzja nie zależy wyłącznie od niego.
“Nie znam, niestety, żadnych szczegółów. Ja już raz byłem. Z tatą w Ameryce Południowej. Jedna z najlepszych przygód mojego życia. Teraz wszystko zależy od mojej najlepszej na świecie żony” – powiedział na łamach Plejady.
Wypowiedź Filipa Chajzera może zainteresować fanów formatu również z innego powodu. Prezenter ma już bowiem za sobą udział w polskiej wersji „Azji Express”, która później funkcjonowała jako „Ameryka Express”. Z tego powodu pojawia się pytanie, czy jego ponowny udział w tego typu programie rzeczywiście jest możliwy. Według informacji podawanych przez Jastrząb Post regulamin wyklucza ponowny start uczestnika w kolejnych edycjach, chyba że stacja zdecyduje się na specjalną odsłonę z udziałem byłych uczestników.
Na ten moment nie wiadomo jednak, czy TVN rzeczywiście planuje specjalną edycję typu „All Stars”, ani czy ostatecznie zobaczymy małżeństwo w programie. Sama propozycja udziału nie oznacza jeszcze podpisania kontraktu, dlatego sprawa pozostaje na etapie medialnych doniesień. Jeśli jednak para faktycznie pojawiłaby się na trasie „Azji Express”, byłby to dla Filipa Chajzera powrót do formatu, który już raz przyniósł mu ogromne zainteresowanie.
POLECAMY: Sandra Hajduk otworzyła się na temat małżeństwa. Tego o mężu nigdy nie mówiła
Filip Chajzer wystąpił w „Ameryce Express”. Pamiętacie tę aferę z jego udziałem?
Pierwszy udział prezentera w programie miał miejsce w 2018 roku, podczas pierwszej edycji „Ameryki Express”. Filip Chajzer wystąpił wówczas ze swoim ojcem, Zygmuntem Chajzerem. W jednym z zadań uczestnicy mieli pocałować trzy nieznajome osoby. Wokół realizacji tego zadania pojawiły się później poważne kontrowersje i zarzuty dotyczące zachowania wobec spotkanych kobiet.
Sprawa była na tyle głośna, że do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wpłynęło sześć skarg dotyczących odcinka. Jak informowały wówczas Wirtualne Media, wśród zarzutów znalazły się m.in. zarzuty dotyczące molestowania oraz propagowania szkodliwych schematów. Według relacji tego portalu większość uczestników pytała wcześniej o zgodę na pocałunek, natomiast Filip Chajzer, a także inni uczestnicy, mieli tego nie zrobić.
Filip Chajzer stanowczo nie zgadzał się wówczas z zarzutem molestowania i publicznie odnosił się do krytyki. W swoim stanowisku podkreślał, że takie samo zadanie wykonywali również inni uczestnicy programu. Jego słowa brzmiały:
“To samo zadanie realizowało 10 osób, w tym kobiety, które całowały panów, ale rozumiem, że to już nie jest molestowanie. (…) Nie przyznaję się do molestowania kobiet i wypraszam sobie to żenujące oskarżenie” – wyjaśnił kilka lat temu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Milionerzy” kontra „The Floor”? Widzowie wybrali ulubiony teleturniej
Chcielibyście ponownie zobaczyć Filipa w “Azji Express”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz2 dni temuWielkie emocje w „Tańcu z Gwiazdami”. Kto odpadł w 4. odcinku?
-
news4 dni temuMagdalena Ogórek odchodzi z wPolsce24. Jej decyzja zaskoczyła stację
-
showbiz1 dzień temuHelena Englert otworzyła się nt. rodziny. Ścibakówna nie kryła łez w „TzG” [FOTO]
-
news3 dni temuMaja Sablewska OCENIŁA zachowanie Szelągowskiej ws. „Nigdy w życiu”. Miło?
-
showbiz4 dni temuNowy prowadzący „Taniec z Gwiazdami”. Co dalej z Ibiszem i Sykut-Jeżyną?
-
news4 dni temuSandra Hajduk-Popińska zdradziła prawdę o Rozenek. Mało kto o tym wiedział
-
news3 dni temuBrzozowski jako Wodecki. Justyna Steczkowska nie mogła powstrzymać łez
-
news4 dni temuSandra Hajduk-Popińska odpowiedziała Chajzerowi ws. Dowbora. Zaskoczeni?

Dodaj komentarz