news
Julia Oleś wyznała prawdę o związku z Durczokiem. Rodzice mieli obawy?
Przez lata jej życie prywatne przyciągało uwagę mediów, a nazwisko znanego dziennikarza nieustannie powracało w rozmowach na jej temat. Teraz Julia Oleś ponownie opowiedziała o relacji z Kamilem Durczokiem i ujawniła, jak na ich związek patrzyli jej najbliżsi. Wspomnienia byłej partnerki dziennikarza pokazują, że za medialnym zainteresowaniem kryła się znacznie bardziej skomplikowana historia. Dowiedz się więcej!
Dziś Julia Oleś chce być postrzegana przede wszystkim przez pryzmat własnej pracy, a nie dawnego związku. Jak przyznała w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem ze „Świata Gwiazd”, przez długi czas miała poczucie, że jej życie prywatne zdominowało sposób, w jaki odbierali ją inni. Nawet po rozstaniu wracały pytania o Kamila Durczoka, a ona sama musiała mierzyć się z łatką, która nie pozwalała jej w pełni odciąć się od przeszłości.
Związek z dziennikarzem rozpoczął się w okresie, gdy oboje byli związani ze światem mediów. Durczok rozwijał wówczas własny projekt internetowy skierowany do mieszkańców Śląska, a Oleś pracowała jako dziennikarka i blogerka. Ich znajomość z czasem nabrała prywatnego charakteru, a para zaczęła wspólnie pojawiać się publicznie. Szybko zrobiło się o nich głośno, a jedną z najczęściej komentowanych kwestii była różnica wieku przekraczająca dwie dekady.
Choć ich relacja nie przetrwała, przez pewien czas oboje nie ukrywali swojego uczucia. Wspólne fotografie i pojawianie się na branżowych wydarzeniach sprawiały, że zainteresowanie parą nie słabło. Ostatecznie ich drogi się rozeszły po około trzech latach. Julia Oleś po latach wróciła do tej historii w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem, a jej wypowiedzi pokazują, że doświadczenie to miało dla niej znacznie większe konsekwencje niż tylko rozstanie.
Szczególnie wymowne okazały się wspomnienia dotyczące jej rodziców. Jak się okazuje, znali oni Kamila Durczoka jeszcze z czasów, gdy razem stawiali pierwsze kroki w radiu studenckim. Kiedy dowiedzieli się, że ich córka związała się z dawnym znajomym, nie potraktowali tej wiadomości z entuzjazmem. Obawiali się, że relacja może okazać się dla niej bolesna. Z perspektywy czasu Oleś przyznała, że ich niepokój nie był bezpodstawny.
“Chcieli dla mnie jak najlepiej, więc oni się bardzo bali, co się może dziać i czy nie będę cierpieć. No i mieli rację. Rodzice niestety bardzo często mają rację” – powiedziała.
POLECAMY: Margareta pokazała, w jakich warunkach mieszka Mohamed. Kolorowo nie jest?
Julia Oleś szczerze o relacji z Durczokiem. „Rodzice niestety bardzo często mają rację”
Nie oznacza to jednak, że od początku widziała w Durczoku wyłącznie znanego dziennikarza czy starszego mężczyznę. Julia Oleś podkreśliła, że to nie jego pozycja zawodowa była dla niej najważniejsza. Zwróciła uwagę na intelektualną bliskość i podobny sposób patrzenia na świat. Ich rozmowy miały płynąć naturalnie, a wspólne zainteresowania sprawiły, że szybko znaleźli wspólny język.
“Mając wówczas dwadzieścia parę lat, poznałam kogoś, kto mówił podobnym językiem do mojego. (…) Operowaliśmy podobnymi hasłami, lubiliśmy podobne rzeczy, więc nam bardzo łatwo, bardzo szybko było się zaprzyjaźnić” – dodała.
Początkowe porozumienie nie wystarczyło jednak, by stworzyć trwały związek. Z czasem pojawiły się problemy, z którymi Oleś nie potrafiła sobie poradzić. Po latach określiła tę relację jako bardzo trudną i przyznała, że jej partner zmagał się z wieloma problemami osobistymi.
“To był bardzo trudny związek, bo to był człowiek, który miał bardzo wiele problemów i nie ze wszystkim byłam w stanie sobie poradzić. (…) To był już bardzo zaawansowany autosabotaż z jego strony” – dodała Oleś.
Oleś przyznała, że po zakończeniu relacji odczuwała żal. Miała wrażenie, że przez związek straciła część możliwości, a medialne zainteresowanie jej życiem prywatnym utrudniało budowanie własnego wizerunku. Zamiast pytań o jej pracę i osobowość regularnie wracał temat dawnego partnera. Dziś stara się jednak koncentrować na tym, co wyniosła z przeszłości, zamiast pozostawać wyłącznie przy rozczarowaniu.
“Po tylu latach mam taką wdowią nostalgię, że ja już raczej patrzę na to, co było fajne, co mi to dało. Miałam taki moment, że bardzo byłam rozgoryczona tym, że wielu rzeczy mnie pozbawił ten związek, że dostałam łatkę jakąś, że ciągle dostaję te same pytania z mediów, że ludzie nie patrzą na to jakim jestem człowiekiem albo jaka jestem w pracy, tylko ich cały czas zastanawia ten jeden aspekt związany z moim życiem prywatnym” – stwierdziła.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zapłakany Piotr Gumulec przed kolejnym odcinkiem „TzG”. Co dzieje się za kulisami?
Oglądacie Julię Oleś w “Magii nagości”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
news
Margareta pokazała, w jakich warunkach mieszka Mohamed. Kolorowo nie jest?
Małgorzata „Margareta” Jurczak i jej ukochany Mohamed z Tunezji wzbudzają ogromne emocje wśród widzów „Kochaj albo wróć”. Ich związek dzieli aż 32 lata różnicy wieku, a teraz na jaw wyszły kolejne szczegóły dotyczące ich wspólnego życia. W szóstym odcinku uczestniczka opowiedziała o warunkach, w jakich mieszka jej partner, i odniosła się do krążących na jego temat komentarzy. Dowiedz się więcej!
„Kochaj albo wróć” to nowy format TTV, w którym uczestnicy sprawdzają, czy ich uczucia są wystarczająco silne, by pokonać dzielące ich różnice. Wśród bohaterów programu znalazła się Małgorzata „Margareta” Jurczak, która związała się z Mohamedem pochodzącym z Tunezji. Ich relacja od początku przyciąga uwagę nie tylko ze względu na odległość między Polską a Tunezją, ale również z powodu sporej różnicy wieku. Para musi zmierzyć się z odmiennymi doświadczeniami, przyzwyczajeniami i pytaniami o to, jak mogłaby wyglądać ich wspólna przyszłość.
Historia Margarety i Mohameda zaczęła się podczas wakacyjnego wyjazdu kobiety do Tunezji. Mężczyzna pracował w hotelu, w którym wypoczywała Polka. Początkowo nic nie wskazywało na to, że znajomość przerodzi się w poważny związek. Z czasem jednak para zaczęła utrzymywać kontakt, a Margareta ponownie odwiedzała ukochanego. O początkach ich relacji opowiedziała podczas wizyty w „Dzień dobry TVN”.
“Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała w śniadaniówce.
Różnica wieku wynosząca 32 lata sprawia, że ich związek jest szeroko komentowany. Dla Margarety najważniejsze pozostaje jednak uczucie, które połączyło ją z partnerem. Zakochani musieli znaleźć także sposób na porozumiewanie się, ponieważ Mohamed nie znał ani języka polskiego, ani angielskiego. Kobieta zdradziła, że z czasem stworzyli własną mieszankę słów i wyrażeń, dzięki której mogli się komunikować. Jak przyznała, zdarzały się przy tym zabawne sytuacje.
“Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała.
POLECAMY: Zapłakany Piotr Gumulec przed kolejnym odcinkiem „TzG”. Co dzieje się za kulisami?
Margareta z „Kochaj albo wróć” odwiedziła Mohameda. Tak mieszka jej ukochany
Teraz w szóstym odcinku „Kochaj albo wróć” Margareta opowiedziała o wrażeniach związanych z mieszkaniem ukochanego. Jak się okazało, stan domu Mohameda nie jest idealny, a niektóre pomieszczenia wymagają remontu. W części z nich wykonano już podwieszane sufity, jednak inne wciąż czekają na odświeżenie. Uczestniczka nie ukrywała, że zauważyła różnice w standardzie poszczególnych pomieszczeń, ale jednocześnie podkreśliła, że nie wpłynęło to na jej uczucia.
“Mohamed mieszka bardzo ubogo. Z jednej strony są pokoje, które są wyremontowane. One mają już zrobione podwieszone sufity, ale są też pomieszczenia, w których nawet ściany nie są pomalowane, tylko są obdrapane. Ale ten dom jest tak przepełniony taką miłością i bezpieczeństwem, że nawet gdyby była dziura w podłodze, żeby się załatwić, to by mi to nie przeszkadzało” – wyznała.
Słowa Margarety pokazują, że warunki mieszkaniowe partnera nie są dla niej najważniejszym wyznacznikiem udanej relacji. Kobieta zwróciła uwagę przede wszystkim na atmosferę, jaką odczuwa w jego domu, oraz na poczucie miłości i bezpieczeństwa. Jej deklaracja może zaskakiwać, zwłaszcza że dla wielu osób standard mieszkania i codzienny komfort są istotnymi elementami wspólnego życia. W tym przypadku uczestniczka programu wyraźnie zaznaczyła jednak, że nie zamierza oceniać ukochanego wyłącznie przez pryzmat warunków, w jakich mieszka.
Związek Margarety i Mohameda budzi także inne wątpliwości wśród internautów. Część komentujących sugeruje, że mężczyzna może być zainteresowany relacją z Polką ze względu na możliwość uzyskania wizy. Uczestniczka programu odniosła się do tych opinii i przyznała, że nie jest w stanie przewidzieć, jak potoczy się ich wspólna historia. Nie wykluczyła przy tym różnych scenariuszy, podkreślając, że przyszłość pozostaje niewiadomą.
“Nawet jeśli byłoby tak, jak ludzie mówią, że “on jest ze mną tylko dla wizy” – okej, dam mu przepustkę do lepszego świata, jeśli się to uda. W porządku: jak ma tak być. Niech będzie. Może będzie całkiem inaczej. Może on w ogóle tutaj nie będzie, a może się rozstaniemy wcześniej, może ja będę w Tunezji. Tego nikt nie wie, jak nasze życie się potoczy. Nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć” – stwierdziła.
„Kochaj albo wróć” można oglądać w TTV w piątki o godzinie 22:00. Jak wynika z danych przytoczonych przez „Press”, po czterech odcinkach program oglądało średnio 235 tys. widzów. Pierwszy odcinek przyciągnął 235 tys. osób, drugi – 194 tys., trzeci – 256 tys., a czwarty – 254 tys. Średni udział wyniósł 2,59 proc. w grupie ogólnej 4+ oraz 3,19 proc. w grupie komercyjnej 20–54.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Koroniewska DRŻY o córki po atakach w szkołach. Ma ważny apel do rodziców
A Wy oglądacie nowy program TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Koroniewska DRŻY o córki po atakach w szkołach. Ma ważny apel do rodziców
Ataki z użyciem noża w polskich szkołach wywołały strach wśród rodziców i uczniów. Do dramatycznych wydarzeń odniosła się Joanna Koroniewska, która sama wychowuje dwie córki w wieku szkolnym. Aktorka nie ukrywa, jak bardzo poruszyła ją sytuacja, a przy okazji zwróciła uwagę na ważny problem. Dowiedz się więcej!
W ostatnich dniach doszło do dramatycznych wydarzeń, które wstrząsnęły opinią publiczną. W środę 7 października w Ostrołęce 19-latek zaatakował uczniów, nauczycieli i osoby postronne. W wyniku zdarzenia rannych zostało dziewięć osób. Zaledwie dzień później doszło do kolejnego tragicznego ataku, tym razem w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach.
W tej placówce 15-letni napastnik śmiertelnie ranił 37-letnią pracownicę szkoły. Obrażenia odnieśli również dyrektor oraz nauczycielka. Informacje o kolejnych aktach przemocy sprawiły, że wielu rodziców zaczęło z niepokojem myśleć o bezpieczeństwie swoich dzieci. Strach dodatkowo spotęgowały pojawiające się w internecie niepotwierdzone doniesienia o możliwych następnych atakach.
W piątek 9 października część szkół na Mazowszu zdecydowała się zawiesić zajęcia dydaktyczne, a rodziców proszono o pozostawienie dzieci w domach. W obliczu tych wydarzeń szczególnego znaczenia nabrała kwestia bezpieczeństwa uczniów oraz tego, jak skutecznie reagować na zagrożenia. Głos w tej sprawie zabrała również Joanna Koroniewska, która w rozmowie z „Faktem” przyznała, że jest głęboko poruszona tym, co się wydarzyło.
POLECAMY: Margareta chce dziecka z Mohamedem? Widzowie będą zaskoczeni [WIDEO]
Joanna Koroniewska BOI SIĘ o swoje córki po atakach w szkołach. Ma ważny apel do rodziców
Aktorka, która wraz z mężem Maciejem Dowborem wychowuje 18-letnią Janinę i 8-letnią Helenę, nie ukrywała, że doniesienia o przemocy w szkołach budzą w niej ogromne emocje. Jej słowa pokazują, że podobne tragedie dotykają nie tylko osób bezpośrednio związanych z poszkodowanymi, lecz także rodziców, którzy każdego dnia posyłają swoje dzieci na lekcje.
“Jestem zszokowana, że w ogóle dochodzi do takich sytuacji. Ogromne wyrazy współczucia dla wszystkich, których te wydarzenia bezpośrednio dotknęły […] Myślę, że jak wielu rodziców w naszym kraju, czuję dziś ogromny niepokój. Jednocześnie głęboko wierzę, że sytuacja zostanie jak najszybciej opanowana” – wyznała.
Aktorka nie ograniczyła się jednak do wyrażenia emocji. Zwróciła również uwagę na potrzebę konkretnych działań, które mogłyby zwiększyć bezpieczeństwo najmłodszych.
“Wydarzenia ostatnich dni jeszcze mocniej uświadamiają nam, jak bardzo potrzebujemy skutecznych rozwiązań prawnych i narzędzi, które pomogą chronić nasze dzieci” – dodała.
Joanna Koroniewska postanowiła wykorzystać także swoje media społecznościowe, by przypomnieć rodzicom o konieczności zwracania uwagi na niebezpieczeństwa dotyczące najmłodszych. W relacji na Instagramie poruszyła temat ochrony dzieci i udostępniła informacje, które mogą pomóc dorosłym lepiej rozpoznawać zagrożenia. Jak wyjaśniła w rozmowie z „Faktem”, chciała przypomnieć o inicjatywie, którą poznała już w ubiegłym roku.
” I właśnie dlatego chciałabym przypomnieć o oddolnej inicjatywie rodziców, którą miałam okazję poznać już w zeszłym roku. KidsAlert to bezpłatna polska aplikacja stworzona przez Fundację Prospołeczną, która ostrzega rodziców przed zagrożeniami czyhającymi na dzieci w internecie” – wyznała.
Koroniewska podkreśliła przy tym, że wspomniana aplikacja nie ma służyć inwigilowaniu dzieci ani nieustannemu sprawdzaniu, co robią. Jej celem jest przede wszystkim przekazywanie dorosłym informacji o niebezpiecznych zjawiskach, które mogą umknąć ich uwadze.
“Nie służy do śledzenia telefonu dziecka ani kontrolowania każdego jego kroku. Jej zadaniem jest informowanie nas, dorosłych, o niebezpiecznych zjawiskach w sieci, o których często nie mamy nawet pojęcia” – tłumaczy aktorka.
Na zakończenie aktorka skierowała do rodziców przesłanie, które w obliczu ostatnich wydarzeń nabiera szczególnego znaczenia.
“Bo żeby móc chronić nasze dzieci, najpierw my rodzice musimy wiedzieć, przed czym je chronić” – stwierdziła.
Słowa Joanny Koroniewskiej przypominają, że bezpieczeństwo najmłodszych wymaga zaangażowania dorosłych, rozmowy i wiedzy o zagrożeniach. Po tragediach, które wstrząsnęły Polską, wielu rodziców zadaje sobie dziś to samo pytanie: jak zrobić wszystko, by ich dzieci mogły czuć się bezpiecznie – zarówno w szkole, jak i poza nią?
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dorota Szelągowska odcina się od afery? Postawiła na ostre cięcie
A Wy puściliście swoje dzieci do szkół? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Skolim szuka miłości? Tak opowiedział o swoim życiu prywatnym
Skolim od lat podbija polską scenę muzyczną, a jego koncertowy grafik pęka w szwach. Za kulisami intensywnej kariery kryje się jednak życie prywatne, którego wokalista niechętnie ujawnia szczegóły. Konrad Skolimowski ma dwóch synów z Aleksandrą Sarnecką, z którą przez lata tworzył związek. Dziś wiele wskazuje na to, że ten rozdział jest już zamknięty, a sam gwiazdor nie ukrywa, że chciałby ponownie się zakochać.
Skolim marzy o nowej miłości. Tak mówi o życiu bez partnerki
Skolim od lat cieszy się ogromną popularnością, a jego kalendarz koncertowy jest wypełniony po brzegi. Konrad Skolimowski regularnie występuje przed tysiącami fanów, rozwija kolejne projekty i nie zwalnia tempa. Choć o jego karierze, zarobkach i zawodowych planach mówi się bardzo dużo, sprawy sercowe artysty pozostają znacznie bardziej tajemnicze. Wokalista konsekwentnie chroni prywatność, a jego związek z Aleksandrą Sarnecką przez długi czas pozostawał poza głównym nurtem zainteresowania mediów.
To właśnie z Aleksandrą, Skolim doczekał się dwóch synów. Jan urodził się w 2020 roku, a Antoni przyszedł na świat rok później. Partnerka artysty nie zabiegała o popularność i niechętnie pojawiała się publicznie, dlatego przez lata niewiele było wiadomo o ich codziennym życiu. Para nie zdecydowała się również na ślub, choć wśród fanów nie brakowało spekulacji dotyczących ich przyszłości.
Z czasem zaczęły pojawiać się informacje, że relacja wokalisty i matki jego dzieci należy już do przeszłości. Sam Skolim nie ogłosił oficjalnie szczegółów rozstania, jednak w wywiadach odnosił się do pytań o małżeństwo i swoją sytuację uczuciową. Z jego wypowiedzi wynika, że nigdy nie był żonaty, a doniesienia o byłej żonie nie mają pokrycia w faktach. Wokalista wyraźnie oddziela bowiem kwestie związane z rodzicielstwem od formalnego związku małżeńskiego.
Dziś artysta nie ukrywa, że chciałby ponownie poczuć bliskość drugiej osoby. Mimo intensywnego trybu życia i licznych obowiązków zawodowych marzy o relacji, która dawałaby mu poczucie stabilności i zwyczajnego, codziennego szczęścia. W rozmowie ze Światem Gwiazd zdobył się na szczere wyznanie dotyczące swoich pragnień. Okazuje się, że nawet przy ogromnej popularności i sukcesach na scenie Skolimowi brakuje czegoś, czego nie da się zastąpić kolejnym koncertem.
POLECAMY: Skolim przekazał radosne wieści. Posypały się gratulacje
Skolim szczerze o relacji z Aleksandrą Sarnecką
Aleksandra Sarnecka przez lata była ważną osobą w życiu Konrada Skolimowskiego. Ich związek rozpoczął się jeszcze przed największymi sukcesami muzycznymi wokalisty, a wspólne życie zaowocowało narodzinami dwóch synów. W przeciwieństwie do Skolima, który funkcjonuje w przestrzeni publicznej i regularnie pojawia się przed kamerami, jego partnerka konsekwentnie unikała medialnego rozgłosu. Nie budowała popularności na związku ze znanym artystą i starała się zachować prywatność. Wokół ich relacji przez długi czas pojawiały się pytania o ślub. Fani zastanawiali się, czy para planuje sformalizować związek, szczególnie że wspólnie wychowywała dwóch chłopców. Skolim w rozmowie z Wirtualną Polską postanowił jednak wyjaśnić, że nigdy nie był mężem Aleksandry. Zwrócił uwagę na to, że określenia takie jak „żona” czy „była żona” nie odpowiadają jego sytuacji.
Nigdy żony nie miałem. Nigdy ślubu nie miałem. Nigdy nikogo nie zapraszałem na ślub, bo on się nigdy nie odbył. Nie miałem takich planów — wyznał wokalista.
W dalszej części wypowiedzi podkreślił, że nie rozumie, dlaczego w jego przypadku pojawiają się określenia sugerujące, że był żonaty.
Jak słyszę »żona«, „była żona”, to myślę: „Gdzie te śluby były?” — dodał.
Słowa artysty nie wyjaśniają jednak wszystkich okoliczności zakończenia jego relacji z Aleksandrą Sarnecką. Skolim nie opowiedział publicznie szczegółowo o powodach rozstania, dlatego nie można jednoznacznie wskazać, co doprowadziło do zakończenia ich związku. Wiadomo natomiast, że łączy ich rodzicielstwo, a wokalista wielokrotnie podkreślał znaczenie czasu spędzanego z synami.
POLECAMY: Skolim obniżył ceny paliwa? Tyle zapłacimy na jego stacji
Skolim marzy o nowej miłości
Choć Skolim jest jednym z najbardziej zapracowanych artystów na polskiej scenie muzycznej, nie ukrywa, że sukces zawodowy nie zastępuje mu bliskości drugiej osoby. Koncerty, podróże i kolejne zobowiązania wypełniają mu większość dni, ale wokalista chciałby mieć kogoś, z kim mógłby dzielić również zwyczajne chwile. Nie chodzi wyłącznie o wielkie romantyczne gesty, lecz o codzienność, która dla wielu osób jest naturalnym elementem związku. W rozmowie ze Światem Gwiazd Skolim przyznał, że chciałby ponownie wejść w relację. Jego wypowiedź pokazuje, że mimo popularności i intensywnego życia zawodowego nie zamyka się na nowe uczucie.
Zastanawiałem się nad tym, ale mając czyste sumienie, to muszę powiedzieć, że chciałbym, żeby serce było zajęte. O tak to powiem. Znaczy, chciałbym, żeby było zajęte — wyznał.
Artysta rozwinął swoją myśl, opisując, za czym najbardziej tęskni. W jego słowach nie ma mowy o poszukiwaniu medialnego związku czy partnerki, która pomogłaby mu w karierze. Skolim mówi raczej o potrzebie obecności kogoś bliskiego, z kim można dzielić nawet najprostsze momenty dnia.
Chciałbym móc, że tak powiem, obudzić się i napić się kawy i czuć, że jest jakaś taka osoba — przyznał.
Wokalista zwrócił również uwagę na to, że współczesne relacje bywają skomplikowane, a znalezienie odpowiedniej osoby nie zawsze jest łatwe.
A tak na horyzoncie to… Dziwne czasy też są tak na dobrą sprawę, trzeba przyznać — podsumował.
Na razie Skolim nie potwierdził, że jest związany z nową partnerką. W przeszłości łączono go z różnymi osobami ze świata show-biznesu, jednak same spekulacje nie są dowodem na istnienie relacji. Jedno jest pewne: artysta nie wyklucza kolejnego związku i otwarcie przyznaje, że chciałby ponownie mieć u boku kogoś bliskiego. Tymczasem w jego życiu niezmiennie ważne miejsce zajmują synowie, dla których stara się znaleźć jak najwięcej czasu.




news
Margareta chce dziecka z Mohamedem? Widzowie będą zaskoczeni [WIDEO]
Małgorzata „Margareta” Jurczak i jej ukochany Mohamed z Tunezji znaleźli się w centrum zainteresowania widzów programu „Kochaj albo wróć”. Ich związek od początku budzi emocje, a teraz pojawił się temat, który może mieć ogromne znaczenie dla wspólnej przyszłości pary. Słowa mężczyzny z przedpremierowego fragmentu odcinka mogą zaskoczyć. Dowiedz się więcej!
„Kochaj albo wróć” to nowy format TTV, w którym uczestnicy mierzą się z różnicami kulturowymi, odległością i trudnymi decyzjami dotyczącymi przyszłości swoich związków. Jedną z bohaterek programu jest Małgorzata „Margareta” Jurczak, która zakochała się w Mohamedzie pochodzącym z Tunezji. Ich historia pokazuje, że uczucie może pojawić się w najmniej spodziewanym momencie, ale utrzymanie relacji na odległość wiąże się z wieloma wyzwaniami.
Początek tej znajomości wyglądał jak scenariusz wakacyjnego romansu. Margareta wyjechała na urlop do Tunezji, gdzie poznała Mohameda pracującego w hotelu. Początkowo nie zakładała, że ta relacja przerodzi się w coś poważniejszego. Z czasem jednak oboje zaczęli utrzymywać kontakt, a kobieta ponownie odwiedzała Tunezję. O kulisach ich znajomości opowiedziała podczas wizyty w „Dzień dobry TVN”.
“Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała w śniadaniówce.
Różnica wieku wynosząca 32 lata z pewnością przyciąga uwagę, ale dla Margarety najważniejsza okazała się więź, która połączyła ją z partnerem. Ich relacja wymagała jednak nie tylko zaangażowania, lecz także znalezienia sposobu na codzienne porozumiewanie się. Jak się okazało, bariera językowa była jednym z nietypowych wyzwań, z którymi musieli się zmierzyć.
Mohamed nie znał ani języka polskiego, ani angielskiego, co znacznie utrudniało swobodną komunikację. Para wypracowała więc własny sposób rozmowy, łącząc znane sobie słowa i wyrażenia. Małgorzata „Margareta” Jurczak opowiedziała o tym z rozbawieniem, zdradzając, że ich językowa mieszanka potrafiła prowadzić do zabawnych sytuacji.
“Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała.
POLECAMY: Dorota Szelągowska odcina się od afery? Postawiła na ostre cięcie
Margareta i Mohamed zostaną rodzicami? Temat dzieci wywołał emocje [WIDEO]
Teraz jednak w związku pary pojawił się temat znacznie poważniejszy niż trudności językowe. W przedpremierowym fragmencie nowego odcinka, opublikowanym przez TTV, Margareta i Mohamed rozmawiają o powiększeniu rodziny. Z wypowiedzi mężczyzny wynika, że nie planuje mieć dzieci. Zamiast tego za swoich podopiecznych uważa psy ukochanej, co może prowadzić do kolejnych pytań o to, jak wyobrażają sobie wspólną przyszłość.
W pewnym momencie Margareta dopytuje partnera: “Mohamed no bambo?“. To właśnie ta rozmowa pokazuje, że mimo uczucia między partnerami mogą istnieć kwestie, w których ich oczekiwania niekoniecznie są takie same.
Mohamed odniósł się również do kwestii miejsca, w którym mogliby razem zamieszkać. Z jego słów wynika, że nie upiera się przy przeprowadzce do Polski i dopuszcza życie w różnych krajach. “
Zaproponowałem nawet swojej kobiecie. Jeśli chcesz ze mną mieszkać w Tunezji, zamieszkajmy tutaj. Nie miałbym z tym problemu. Nie chodzi o to, że koniecznie chcę jechać do Polski. To nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Mogę z nią żyć w każdym kraju. Mógłbym nawet mieszkać w Kamerunie” – wyjaśnił.
Jego deklaracja pokazuje, że miejsce zamieszkania nie musi być dla niego przeszkodą, ale kwestia dzieci może okazać się znacznie bardziej skomplikowana.
„Kochaj albo wróć” można oglądać w TTV w piątki o godzinie 22:00. Jak wynika z danych przytoczonych przez „Press”, po czterech odcinkach program oglądało średnio 235 tys. widzów. Pierwszy odcinek przyciągnął 235 tys. osób, drugi – 194 tys., trzeci – 256 tys., a czwarty – 254 tys. Średni udział wyniósł 2,59 proc. w grupie ogólnej 4+ oraz 3,19 proc. w grupie komercyjnej 20–54.
Historia Margarety i Mohameda jest jedną z relacji, które widzowie mogą śledzić w kolejnych odsłonach programu. Czy różnice w podejściu do przyszłości okażą się dla nich przeszkodą, czy znajdą rozwiązanie, które będzie odpowiadało obojgu?
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Helena Englert przetestowała pizzę Książula. Warto ją kupić?
A Wy oglądacie nowy program TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news3 dni temuNie żyje Mariusz Komenda z „MasterChefa”. Znamy przyczynę śmierci
-
news3 dni temu32 lata różnicy w związku to dużo? Margareta z „Kochaj albo wróć” zdradziła kulisy związku
-
news4 dni temuDoda ma NOWĄ miłość? Fani szybko to wychwycili [ZDJĘCIA]
-
showbiz5 dni temuDorota Zawadzka skomentowała taniec Englertów. Padły wymowne słowa
-
showbiz3 dni temuPiotr Gumulec rozważa odejście z „TzG”? Niepokojące wieści obiegły media
-
news4 dni temuAnna Mucha zeznawała przeciwko Paulinie Smaszcz. Tak ją podsumowała
-
news3 dni temuDominika Serowska usłyszała pytanie o „niechcianą ciążę”. Ostro odpowiedziała
-
news5 dni temuDaniel Martyniuk powiedział, ile powinien zarabiać Polak. Kwota zaskakuje

Dodaj komentarz