news
Margareta chce dziecka z Mohamedem? Widzowie będą zaskoczeni [WIDEO]
Małgorzata „Margareta” Jurczak i jej ukochany Mohamed z Tunezji znaleźli się w centrum zainteresowania widzów programu „Kochaj albo wróć”. Ich związek od początku budzi emocje, a teraz pojawił się temat, który może mieć ogromne znaczenie dla wspólnej przyszłości pary. Słowa mężczyzny z przedpremierowego fragmentu odcinka mogą zaskoczyć. Dowiedz się więcej!
„Kochaj albo wróć” to nowy format TTV, w którym uczestnicy mierzą się z różnicami kulturowymi, odległością i trudnymi decyzjami dotyczącymi przyszłości swoich związków. Jedną z bohaterek programu jest Małgorzata „Margareta” Jurczak, która zakochała się w Mohamedzie pochodzącym z Tunezji. Ich historia pokazuje, że uczucie może pojawić się w najmniej spodziewanym momencie, ale utrzymanie relacji na odległość wiąże się z wieloma wyzwaniami.
Początek tej znajomości wyglądał jak scenariusz wakacyjnego romansu. Margareta wyjechała na urlop do Tunezji, gdzie poznała Mohameda pracującego w hotelu. Początkowo nie zakładała, że ta relacja przerodzi się w coś poważniejszego. Z czasem jednak oboje zaczęli utrzymywać kontakt, a kobieta ponownie odwiedzała Tunezję. O kulisach ich znajomości opowiedziała podczas wizyty w „Dzień dobry TVN”.
“Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała w śniadaniówce.
Różnica wieku wynosząca 32 lata z pewnością przyciąga uwagę, ale dla Margarety najważniejsza okazała się więź, która połączyła ją z partnerem. Ich relacja wymagała jednak nie tylko zaangażowania, lecz także znalezienia sposobu na codzienne porozumiewanie się. Jak się okazało, bariera językowa była jednym z nietypowych wyzwań, z którymi musieli się zmierzyć.
Mohamed nie znał ani języka polskiego, ani angielskiego, co znacznie utrudniało swobodną komunikację. Para wypracowała więc własny sposób rozmowy, łącząc znane sobie słowa i wyrażenia. Małgorzata „Margareta” Jurczak opowiedziała o tym z rozbawieniem, zdradzając, że ich językowa mieszanka potrafiła prowadzić do zabawnych sytuacji.
“Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała.
POLECAMY: Dorota Szelągowska odcina się od afery? Postawiła na ostre cięcie
Margareta i Mohamed zostaną rodzicami? Temat dzieci wywołał emocje [WIDEO]
Teraz jednak w związku pary pojawił się temat znacznie poważniejszy niż trudności językowe. W przedpremierowym fragmencie nowego odcinka, opublikowanym przez TTV, Margareta i Mohamed rozmawiają o powiększeniu rodziny. Z wypowiedzi mężczyzny wynika, że nie planuje mieć dzieci. Zamiast tego za swoich podopiecznych uważa psy ukochanej, co może prowadzić do kolejnych pytań o to, jak wyobrażają sobie wspólną przyszłość.
W pewnym momencie Margareta dopytuje partnera: “Mohamed no bambo?“. To właśnie ta rozmowa pokazuje, że mimo uczucia między partnerami mogą istnieć kwestie, w których ich oczekiwania niekoniecznie są takie same.
Mohamed odniósł się również do kwestii miejsca, w którym mogliby razem zamieszkać. Z jego słów wynika, że nie upiera się przy przeprowadzce do Polski i dopuszcza życie w różnych krajach. “
Zaproponowałem nawet swojej kobiecie. Jeśli chcesz ze mną mieszkać w Tunezji, zamieszkajmy tutaj. Nie miałbym z tym problemu. Nie chodzi o to, że koniecznie chcę jechać do Polski. To nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Mogę z nią żyć w każdym kraju. Mógłbym nawet mieszkać w Kamerunie” – wyjaśnił.
Jego deklaracja pokazuje, że miejsce zamieszkania nie musi być dla niego przeszkodą, ale kwestia dzieci może okazać się znacznie bardziej skomplikowana.
„Kochaj albo wróć” można oglądać w TTV w piątki o godzinie 22:00. Jak wynika z danych przytoczonych przez „Press”, po czterech odcinkach program oglądało średnio 235 tys. widzów. Pierwszy odcinek przyciągnął 235 tys. osób, drugi – 194 tys., trzeci – 256 tys., a czwarty – 254 tys. Średni udział wyniósł 2,59 proc. w grupie ogólnej 4+ oraz 3,19 proc. w grupie komercyjnej 20–54.
Historia Margarety i Mohameda jest jedną z relacji, które widzowie mogą śledzić w kolejnych odsłonach programu. Czy różnice w podejściu do przyszłości okażą się dla nich przeszkodą, czy znajdą rozwiązanie, które będzie odpowiadało obojgu?
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Helena Englert przetestowała pizzę Książula. Warto ją kupić?
A Wy oglądacie nowy program TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
news
Dorota Szelągowska odcina się od afery? Postawiła na ostre cięcie
Dorota Szelągowska w ostatnich tygodniach znalazła się w centrum medialnego zamieszania. Po głośnej aferze wokół kontynuacji „Nigdy w życiu!” oraz mieszanych reakcji na jej nowy program prezenterka pokazała się w zupełnie innej odsłonie. Wygląda na to, że postanowiła rozpocząć nowy rozdział. Dowiedz się więcej!
Dorota Szelągowska od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy TVN. Prezenterka i projektantka wnętrz przez lata wypracowała własny styl oraz pozycję na antenie, a kolejne programy z jej udziałem cieszyły się zainteresowaniem widzów. Niedawno stacja postawiła na kolejny projekt – „Nową Szelągowską”, która zadebiutowała na antenie 27 września.
Premierze programu towarzyszyło jednak sporo emocji. W tym samym czasie głośno było bowiem o konflikcie dotyczącym kontynuacji filmu „Nigdy w życiu!”. Wszystko zaczęło się od decyzji Joanny Jabłczyńskiej, która poinformowała, że nie zamierza wracać do roli Tosi. Sprawa szybko nabrała medialnego rozgłosu, a w dyskusję zaangażowały się również Katarzyna Grochola oraz jej córka, Dorota Szelągowska.
Córka pisarki postanowiła publicznie stanąć w obronie swojej mamy. Dorota Szelągowska opublikowała w mediach społecznościowych nagranie skierowane do Joanny Jabłczyńskiej, w którym padły bardzo mocne słowa. Prezenterka zarzuciła aktorce między innymi mściwość i określiła ją mianem „złego człowieka”. Nagranie szybko rozeszło się po sieci i wywołało lawinę komentarzy.
Z czasem Dorota Szelągowska zdecydowała się przeprosić Joannę Jabłczyńską, jednak wcześniejsze słowa jeszcze długo były przypominane. Sprawa nie zniknęła z przestrzeni medialnej, a nazwisko prezenterki regularnie pojawiało się w kontekście całej afery. W dodatku tuż przed premierą jej nowego programu w internecie pojawiały się krytyczne komentarze dotyczące samej produkcji.
Internauci nie kryli emocji i część z nich zapowiadała nawet bojkot programu. W sieci można było przeczytać między innymi:
“Jako widz mam ogromną prośbę do stacji TVN o zmianę prowadzącej”, “Na pewno nie obejrzę ani jednego odcinka Doroniu”, “O nie, tej pani już dziękujemy, powiedziała już wystarczająco”, “Niestety, ale rezygnuje z oglądania programu” – pisali internauci.
Ostatecznie jednak o zainteresowaniu widzów najlepiej miały świadczyć dane oglądalności. Według danych Nielsen Audience Measurement, przytoczonych przez Wirtualne Media, premierowy odcinek „Nowej Szelągowskiej” oglądało średnio 483 tys. widzów. Przełożyło się to na 4,91 proc. udziału TVN w rynku w grupie ogólnej. W grupie 16–59 lat udział stacji wyniósł natomiast 5,59 proc.
W analizowanym paśmie TVN zajął czwarte miejsce w grupie ogólnej. Wyżej znalazły się Polsat, TVP1 oraz TVP2. Nieco inaczej sytuacja wyglądała w grupach komercyjnych – w grupach 20–54 oraz 16–59 TVN zajął drugą pozycję, ustępując jedynie Polsatowi. Wynik programu różnił się więc w zależności od tego, którą grupę widzów weźmiemy pod uwagę.
POLECAMY: Helena Englert przetestowała pizzę Książula. Warto ją kupić?
Szelągowska zaskoczyła metamorfozą u fryzjerki! [FOTO]
Teraz jednak Dorota Szelągowska zdaje się skupiać na czymś zupełnie innym. Prezenterka opublikowała na swoim Instagramie relację z wizyty u zaufanej fryzjerki i pokazała obserwatorom efekty metamorfozy. Zamiast wracać do wcześniejszych medialnych emocji, zaprezentowała się z szerokim uśmiechem i postawiła na odświeżenie swojego wizerunku.
Zmiana nie jest może rewolucją, ale zdecydowanie rzuca się w oczy. Dorota Szelągowska delikatnie zmieniła kolor włosów, a jej pasma zyskały więcej lekkości. Największą uwagę przyciąga jednak nowa fryzura – prezenterka zdecydowała się na modną, gęstą grzywkę zaczesaną miękko po bokach. Całość nadała jej bardziej dziewczęcego charakteru.
Na kolejnym kadrze Dorota Szelągowska zaprezentowała się w błękitnym swetrze w pastelowe serduszka i z dumą pokazała efekty wizyty u fryzjerki. Ciepłe słowa skierowane do swojej zaufanej stylistki sugerują, że była bardzo zadowolona z rezultatu. Być może nowy wygląd jest dla niej symbolicznym początkiem kolejnego etapu po ostatnich tygodniach pełnych medialnych emocji.
Choć wokół Doroty Szelągowskiej w ostatnim czasie nie brakowało kontrowersji, prezenterka nie zamierza najwyraźniej rezygnować z aktywności zawodowej ani medialnej. „Nowa Szelągowska” jest już na antenie, a ona sama przy okazji pokazała, że potrafi również spojrzeć na ostatnie wydarzenia z dystansem i skupić się na sobie. Nowa fryzura może nie rozwiąże medialnych sporów, ale z pewnością pozwoli jej wejść w kolejny etap z odświeżonym wizerunkiem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wzruszony Baron na planie „The Voice of Poland”. Wspomniał o synku [WIDEO]
A jak Wam podoba się Dorota Szelągowska w nowej odsłonie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Helena Englert przetestowała pizzę Książula. Warto ją kupić?
Pizza autorstwa Książula w ekspresowym tempie stała się jednym z najgłośniej komentowanych produktów ostatnich dni. Po danie sięgnęła także Helena Englert, która postanowiła sprawdzić je we własnym domu. Jej krótka ocena może zaskoczyć. Dowiedz się więcej, co powiedziała!
Pizza Książula pojawiła się na rynku zaledwie kilka dni temu, a już zdążyła wywołać ogromne zainteresowanie. Youtuber przez ponad rok pracował nad stworzeniem produktu, który ostatecznie trafił do sprzedaży 7 października. Od tego momentu media społecznościowe zostały zalane zdjęciami oraz nagraniami osób, które postanowiły sprawdzić, jak w rzeczywistości smakuje słynna pizza.
Opinie na temat produktu okazały się mocno podzielone. Część osób zachwycała się smakiem i chwaliła pomysł, inni natomiast mieli sporo zastrzeżeń. Wśród najczęściej poruszanych tematów znalazł się skład produktu. Sam Książulo odniósł się do krytycznych komentarzy, odpowiadając: “To miała być tłusta buła zalana serem i innymi dodatkami. To nie jest zdrowe jedzenie”.
Do dyskusji dotyczącej pizzy włączyły się również znane osoby. Swoimi opiniami podzieliły się między innymi Karolina Korwin Piotrowska oraz Katarzyna Bosacka, które zwróciły uwagę przede wszystkim na skład mrożonego produktu. Ich komentarze dodatkowo podgrzały dyskusję wokół pizzy, która niemal od razu po premierze stała się internetowym tematem numer jeden.
POLECAMY: Wzruszony Baron na planie „The Voice of Poland”. Wspomniał o synku [WIDEO]
Englert spróbowała pizzy Książula. Tak ją podsumowała
Na własny test zdecydowała się również Helena Englert. Aktorka, wokalistka i uczestniczka „Tańca z Gwiazdami” regularnie pokazuje fanom fragmenty swojego życia w mediach społecznościowych, dlatego tym razem postanowiła zabrać ich ze sobą podczas przygotowywania słynnej pizzy. Wokalistka wybrała serową wersję z dodatkiem jalapeno.
Helena Englert zdecydowała się przygotować pizzę w domu. Zamiast podgrzewać ją od razu w sklepie, zabrała produkt ze sobą i postanowiła upiec go w domowym piekarniku. Na nagraniu pokazała cały proces, dzięki czemu obserwatorzy mogli zobaczyć, jak wygląda przygotowanie dania przed degustacją.
“Kochani, poszłam i kupiłam tę pyszną pizzę Książula” – powiedziała Helena Englert.
W dalszej części nagrania pokazała moment przygotowywania dania, a przy okazji wykorzystała materiał również do przekazania fanom muzycznej wiadomości. Aktorka i wokalistka zapowiedziała bowiem swój nowy singiel „Przez przypadek”, który już niedługo ma pojawić się na platformach streamingowych.
Po przygotowaniu pizzy przyszedł wreszcie czas na najważniejszą część całego testu, czyli ocenę smaku. Helena Englert nie zdecydowała się jednak na długi komentarz dotyczący składu czy wartości produktu. Jej opinia była bardzo krótka i konkretna.
“Pizza jest okej, pozdro Książulo – wyznała Helena.
Tym samym uczestniczka „Tańca z Gwiazdami” dała jasno do zrozumienia, że przygotowany przez Książula produkt przypadł jej do gustu na tyle, by wystawić mu pozytywną, choć bardzo zwięzłą ocenę.
Nagranie Heleny Englert pokazuje też, jak szerokim echem odbiła się premiera produktu. Pizza Książula w ciągu zaledwie kilku dni trafiła bowiem nie tylko do zwykłych konsumentów, ale także do influencerów i osób znanych z pierwszych stron portali. Kolejne testy sprawiają, że wokół produktu nieustannie pojawiają się nowe komentarze i opinie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: W jaki sposób Maria Prokop dostała fuchę w Polsacie? Zaczęło się niepozornie
A Wy jedliście pizzę Książula? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Wzruszony Baron na planie „The Voice of Poland”. Wspomniał o synku [WIDEO]
Przed nami ostatni odcinek „Przesłuchań w ciemno” 17. edycji „The Voice of Poland”, a emocji z pewnością nie zabraknie. Jedna z uczestniczek swoim występem doprowadziła do odwrócenia wszystkich trenerskich foteli, ale szczególnie mocno poruszyła Barona, który podczas oceny nagle wspomniał o swoim synku. Dowiedz się więcej i zobacz przedpremierowy fragment!
W najbliższą sobotę widzowie zobaczą ostatnie „Przesłuchania w ciemno” 17. edycji „The Voice of Poland”. To oznacza, że uczestnicy będą mieli ostatnią okazję, aby przekonać do siebie trenerów i zapewnić sobie miejsce w jednej z drużyn. O awans do kolejnego etapu walczą podopieczni Edyty Bartosiewicz, Michała Szpaka, Kuby Badacha oraz duetu Tomson i Baron.
Jedną z wokalistek, która pojawi się na scenie, będzie Zuzanna Łukawska. Uczestniczka zdecydowała się wykonać utwór „Have I Told You Lately” i już pierwsze dźwięki jej występu zrobiły na trenerach ogromne wrażenie. Efekt? Wszystkie cztery fotele odwróciły się w jej stronę, a Zuzanna znalazła się w centrum zainteresowania całego składu trenerskiego.
Szczególnie emocjonalnie na wykonanie młodej wokalistki zareagował Baron. Muzyk przyznał, że sposób, w jaki Zuzanna rozpoczęła śpiewanie, skojarzył mu się z bardzo osobistym momentem związanym z jego synkiem. Trener nie ukrywał wzruszenia i postanowił powiedzieć uczestniczce, jakie emocje wywołał w nim jej występ.
“Jak zaczęłaś śpiewać w taki piękny, urokliwy, delikatny sposób – to poczułem jakbyś śpiewała kołysankę do snu mojemu Leosiowi. I mnie to tak rozczuliło” – mówił Baron.
Na tym jednak trener nie zakończył swojej wypowiedzi. Baron wrócił do początku piosenki i dokładnie opisał, co najbardziej go poruszyło.
“Cały czas pamiętam początek tego utworu, kiedy śpiewałaś bardzo stanowczo, delikatnie – jakbyś właśnie nie chciała obudzić mojego synka. I tak bardzo mnie to dotknęło. Dziękuję Ci za to” – dodał.
POLECAMY: W jaki sposób Maria Prokop dostała fuchę w Polsacie? Zaczęło się niepozornie
Poruszające chwile w „The Voice of Poland”. Baron nagle wspomniał o synu [PRZED PREMIERĄ]
Swoją okazję do żartu wykorzystał Kuba Badach, który po słowach Barona stwierdził:
“Powiem Ci, że to był jeden z lepszych tekstów na podryw jakie słyszałem” – żartował po tym z Barona Kuba Badach.
Baron szybko podchwycił żart i odpowiedział:
“Podryw „na synka” – wtórował Baron.
Mimo żartów atmosfera po występie Zuzanny Łukawskiej była wyjątkowa. Wszystkie fotele zostały odwrócone, co oznacza, że młoda wokalistka stanęła przed trudnym wyborem. Każdy z trenerów będzie chciał przekonać ją do swojej drużyny, a decyzja uczestniczki może mieć ogromne znaczenie dla jej dalszej przygody w programie.
Na odpowiedź, kogo ostatecznie wybierze Zuzanna Łukawska, widzowie będą musieli jednak poczekać do emisji odcinka. Ostatnie „Przesłuchania w ciemno” będą bowiem ostatnią szansą dla uczestników 17. edycji „The Voice of Poland” na zdobycie miejsca w jednej z drużyn. Program zostanie wyemitowany w najbliższą sobotę o 20:30, po „Rodzince.pl”.
Przy okazji „The Voice of Poland” warto wspomnieć również o wyjątkowej aukcji Fundacji TVP. W jej ramach można wylicytować podwójną wejściówkę na finał „The Voice of Poland” dla dwóch osób. Finał odbędzie się w sobotę, 5 grudnia 2026 roku, w siedzibie Telewizji Polskiej przy ul. Woronicza w Warszawie. Szczegóły dotyczące udziału w wydarzeniu, w tym godzina przybycia i zasady wejścia na teren TVP, zostaną uzgodnione bezpośrednio ze zwycięzcą aukcji. Całkowity dochód z licytacji zostanie przeznaczony na realizację celów statutowych Fundacji TVP.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kurzajewski ostro o Smaszcz po wyjściu z sądu: „To jest absolutną nieprawdą”
Lubicie oglądać “The Voice of Poland”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
W jaki sposób Maria Prokop dostała fuchę w Polsacie? Zaczęło się niepozornie
Polsat szykuje nowy program randkowy, który już na etapie zapowiedzi wzbudził spore zainteresowanie. Maria Prokop została prowadzącą „Wielkiej Miłości w Małym Mieście”, ale jej wybór szybko wywołał pytania o kulisy castingu. Ostatnio sama zainteresowana zdradziła, jak wyglądała droga do otrzymania tej propozycji. Dowiedz się więcej!
W połowie lipca Polsat ogłosił casting do nowego programu randkowego „Wielka Miłość w Małym Mieście”. Format ma przedstawiać historie mieszkańców mniejszych miejscowości, którzy są gotowi otworzyć się na miłość i zawalczyć o szczęście. Produkcja od początku była porównywana przez widzów do popularnych programów o poszukiwaniu miłości, a stacja zapowiada ją jako jedną z nowości przyszłego sezonu.
Gospodynią programu została Maria Prokop, która nie ukrywa, że propozycja była dla niej dużym wyróżnieniem. Prezenterka podkreślała, że od dawna interesują ją prawdziwe historie ludzi oraz emocje, które towarzyszą im w ważnych momentach życia. Z tego powodu możliwość poprowadzenia nowego formatu Polsatu przyjęła z dużym entuzjazmem.
“Najbardziej poruszają mnie ludzie i ich historie. Wierzę w prawdziwą miłość, a ten program daje uczestnikom odwagę, by otworzyć nowy rozdział w swoim życiu. Jestem szczęśliwa, że mogę być częścią tej historii. To dla mnie wielka radość i nowe wyzwanie. Nie mogę doczekać się spotkań z uczestnikami. Chcę być dla nich wsparciem, dodawać im odwagi i razem z nimi przeżyć tę wyjątkową przygodę” – mówiła Maria Prokop.
Wybór Marii Prokop szybko zwrócił jednak uwagę również z innego powodu. Prezenterka jest byłą żoną Marcina Prokopa, dlatego w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się pytania, czy jej nazwisko mogło mieć znaczenie przy wyborze prowadzącej nowego programu. Sprawa wzbudziła zainteresowanie, a o kulisy decyzji postanowiła zapytać reporterka Telemagazynu.
O stanowisko w tej sprawie zapytano dyrektora programowego Polsatu, Edwarda Miszczaka. Ten stanowczo zaprzeczył, aby wybór Marii Prokop miał związek z jej byłym mężem. Jak wyjaśnił, kandydatka miała przejść normalny casting, a jej wybór był wynikiem tego, jak poradziła sobie podczas przesłuchań.
„Zrobiliśmy duży casting i ona go wygrała. Ja jej nie znałem, myśmy się nie poznali do tej pory, nie spotkali. Po prostu zobaczyłem 15 propozycji. Dopiero po wybraniu i pokazaniu ktoś mnie poinformował, że to jest była żona Marcina” – stwierdził.
Sama Maria Prokop wcześniej nie była kojarzona szeroko z prowadzeniem dużych programów telewizyjnych. Jak podkreśla Polsat, przez lata pracowała w korporacji, jednak w pewnym momencie zdecydowała się zmienić swoje życie i postawić na aktywności, które dawały jej większą satysfakcję. Obecnie dzieli swoje życie między Polskę i Teneryfę, prowadzi zajęcia jogi, organizuje spotkania i wyjazdy dla kobiet oraz rozwija działalność w mediach społecznościowych.
POLECAMY: Maciej Kurzajewski ostro o Smaszcz po wyjściu z sądu: „To jest absolutną nieprawdą”
W jaki sposób Maria Prokop dostała fuchę w Polsacie? Kulisy mogą zaskoczyć
Teraz prezenterka zdecydowała się opowiedzieć, jak właściwie dostała się do projektu. Okazuje się, że wszystko zaczęło się dość niepozornie, a pierwsza wiadomość była dla niej tak niespodziewana, że przez chwilę zastanawiała się nawet, czy nie ma do czynienia z oszustwem. Maria Prokop przebywała wówczas w Tajlandii, gdzie uczestniczyła w weselu razem z przyjaciółkami.
“Ja byłam jedną z tego, co wiem, bo nikt mi tego nie powie. To jest tajemnica oczywiście, ale wiem, że było wiele zaproszonych prowadzących, po prostu zwyczajny casting . Firma producencka napisała do mnie maila. Ja byłam wtedy w Tajlandii ze swoimi przyjaciółkami, byłyśmy na weselu. I moja menadżerka napisała mi na WhatsAppie: “Słuchaj, dostałaś takiego mega dziwnego maila. Ktoś mówi, że jest z firmy Fremantle i zaprasza cię na zdjęcia próbne do jakiegoś nowego reality TV”. Nie wiem, czy to ściema, czy nie ściema, bo to był tak znikąd mail, tak niespodziewany, że ja najpierw musiałam w ogóle się zastanowić, czy to jest prawdziwe, czy nie. Czy to nie jest scam? Podpisałam NDA, czyli taką umowę, że będę trzymała wszystko w tajemnicy. Jak wróciłam z Tajlandii, poszłam na casting . Musiałam się nauczyć tekstu, co było trudne. Musiałam się nauczyć i wkuć ten tekst” – mówiła jakiś czas temu Super Expressowi Maria Prokop.
Po powrocie do Polski Maria Prokop rzeczywiście pojawiła się na castingu. Jak sama wspomina, przesłuchanie nie przypominało jednak zwykłej rozmowy rekrutacyjnej. Czekały na nią kamery, mocne światła i zadania, podczas których musiała pokazać, jak poradzi sobie przed obiektywem oraz w kontakcie z osobami odgrywającymi uczestników programu.
“I po prostu poszłam do biura producenta, do takiej w ogóle bardzo niepozornej, małej sali, gdzie były bardzo jasne światła. I zawsze się śmieję, że jak weszłam do tego pokoju, właśnie były kamery, były światła, musiałam stanąć przy takiej po prostu białej ścianie. Czułam się, jakbym była na przesłuchiwaniu jakimś takim CIA, bo to było naprawdę śmieszne doświadczenie” – wyjawiła Maria Prokop w tej samej rozmowie.
Po castingu Maria Prokop nie wiedziała, czy zrobiła wystarczająco dobre wrażenie, aby otrzymać angaż. Na decyzję musiała poczekać około dwóch tygodni. Co ciekawe, sama przyznaje, że początkowo poszła na przesłuchanie bardziej z ciekawości niż z przekonaniem, że rzeczywiście zostanie prowadzącą nowego programu.
“Telefon, że jednak mnie wybrano, otrzymałam z dwa tygodnie po castingu, więc ja w ogóle zaczęłam zapominać o tym. Poszłam na ten casting po prostu z ciekawości – jak to jest na takim przesłuchaniu, jak to jest na takim castingu, bo nigdy nie byłam na takim. Chciałam zobaczyć po prostu, co to za nowa, dziwna sytuacja. Poszłam. No i jesteśmy tutaj dzisiaj – wyjawiła “Super Expressowi” Maria Prokop.
Tym samym wiadomo już, że droga Marii Prokop do nowego programu Polsatu rozpoczęła się od niespodziewanego maila podczas pobytu w Tajlandii, a zakończyła pozytywnym wynikiem castingu. Premiera „Wielkiej Miłości w Małym Mieście” została zaplanowana na wiosnę 2027 roku. Bohaterami formatu będą mężczyźni z niewielkich miejscowości, którzy osiągnęli życiową stabilizację, są spełnieni zawodowo i wiedzą, czego oczekują od życia, ale wciąż czekają na tę jedyną osobę.
Na razie przed Marią Prokop stoi więc zupełnie nowe zawodowe wyzwanie. Prezenterka będzie musiała nie tylko poprowadzić uczestników przez kolejne etapy poszukiwania miłości, ale również odnaleźć własne miejsce w telewizyjnym formacie. Czy jej świeże spojrzenie i doświadczenie w pracy z ludźmi okażą się przepisem na sukces nowej produkcji Polsatu? Odpowiedź przyniesie dopiero premiera programu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: 32 lata różnicy w związku to dużo? Margareta z „Kochaj albo wróć” zdradziła kulisy związku
Będziecie oglądać nowy program? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news2 dni temuNie żyje Mariusz Komenda z „MasterChefa”. Znamy przyczynę śmierci
-
showbiz4 dni temuKto odpadł w 5. odcinku „Tańca z Gwiazdami”? Nie brakuje zaskoczeń
-
news2 dni temu32 lata różnicy w związku to dużo? Margareta z „Kochaj albo wróć” zdradziła kulisy związku
-
news3 dni temuDoda ma NOWĄ miłość? Fani szybko to wychwycili [ZDJĘCIA]
-
showbiz4 dni temuDorota Zawadzka skomentowała taniec Englertów. Padły wymowne słowa
-
news4 dni temuOto nowa gwiazda „Królowa przetrwania 4”? Internet huczy od plotek
-
showbiz2 dni temuPiotr Gumulec rozważa odejście z „TzG”? Niepokojące wieści obiegły media
-
news4 dni temuAnita Szydłowska wspomina Adriana. Jej słowa chwytają za serce

Dodaj komentarz