Śledź nas

news

Skolim, WonerS i Kubańczyk zagrali u Prezydenta. Hejt wylał się na nich wszystkich. „Kto by nie wystąpił, zawsze będzie źle”

Opublikowano

w dniu

Koncerty Skolima, WonerSa i Kubańczyka w Juracie wywołały w sieci ogromną dyskusję. Jednym nie spodobał się repertuar, inni zaczęli kwestionować sam wybór artystów, a jeszcze inni uznali, że gwiazdy tego formatu w ogóle nie powinny pojawić się na wydarzeniu organizowanym przez Prezydenta RP. Tylko że w całej tej awanturze łatwo zgubić jedną, dość istotną rzecz: „Przyszłość.pl” było spotkaniem skierowanym przede wszystkim do młodego pokolenia, a młodzi ludzie mają swoich idoli. I właśnie ich organizatorzy zaprosili do Juraty.

Jedno jest pewne: organizatorom wydarzenia „Przyszłość.pl” udało się wywołać emocje. Jeszcze przed rozpoczęciem koncertów w internecie pojawiały się komentarze dotyczące zaproszenia Skolima, a szczególnie jego repertuaru i bardziej pikantnych fragmentów niektórych piosenek. Później oberwało się również Kubańczykowi. A kiedy na scenie pojawił się WonerS, który w przeciwieństwie do swoich starszych kolegów nie ma na koncie kontrowersyjnego repertuaru, również znalazł się w ogniu krytyki. I tutaj pojawia się dość przewrotne pytanie: czy w Polsce da się jeszcze zorganizować koncert, z którego absolutnie nikt nie będzie niezadowolony? Kiedy występuje Skolim – źle, bo jego muzyka jest zbyt rozrywkowa. Kiedy pojawia się Kubańczyk – również źle, bo jego repertuar wzbudza kontrowersje. Kiedy na scenę wychodzi młody WonerS, bez skandali i bez kontrowersyjnych tekstów – też znajdzie się powód do narzekania. Można więc odnieść wrażenie, że problemem przestało być już to, kto występuje, a zaczęło być samo miejsce, w którym artyści występują.

A przecież „Przyszłość.pl” było właśnie dla młodych

„Przyszłość.pl” nie było klasycznym koncertem ani imprezą partyjną. To dwudniowe wydarzenie zorganizowane z inicjatywy Prezydenta Karola Nawrockiego, podczas którego Rezydencja Prezydenta RP w Juracie po raz pierwszy została otwarta dla młodego pokolenia. W programie znalazły się debaty, rozmowy, spotkania z Prezydentem i Pierwszą Damą, aktywności sportowe, warsztaty, a także koncerty. W wydarzeniu wzięło udział ponad 800 młodych osób z całej Polski, natomiast chętnych było ponad 2 tysiące. Trudno więc nie zauważyć, że muzyka była jednym z elementów całego przedsięwzięcia, a nie jego jedynym celem. A skoro wydarzenie miało być skierowane do osób młodych, naturalne wydaje się pytanie: dlaczego mieliby tam wystąpić artyści, których młodzi ludzie po prostu nie słuchają? Organizatorzy postawili na nazwiska, które rzeczywiście funkcjonują w świadomości młodego pokolenia. Na scenie pojawili się Skolim, WonerS, Kubańczyk i Tomasz Lubert, a muzycznym uzupełnieniem programu był również koncert Chopinowski.

POLECAMY: WonerS u prezydenta Nawrockiego! Młody artysta wystąpił na wyjątkowym wydarzeniu w Juracie

Skolim zdeklasował konkurencję. Tłum mówił sam za siebie

Jeżeli za miernik popularności przyjąć frekwencję pod sceną, odpowiedź była bardzo prosta: największe zainteresowanie wzbudził Skolim. Król latino przyciągnął największą publiczność spośród młodzieżowych wykonawców. I trudno się temu dziwić. Artysta od kilku lat należy do najpopularniejszych wykonawców młodego pokolenia, a jego piosenki doskonale znają także ci, którzy niekoniecznie chcą się do tego przyznać. Występ w Juracie odbył się mimo wcześniejszej fali krytyki. Co ciekawe, jeszcze przed wydarzeniem management artysty stanowczo reagował na pojawiające się głosy sprzeciwu. Ostatecznie jednak zamiast internetowych komentarzy liczyło się to, co działo się przed sceną. A tam publiczność zrobiła swoje.

WonerS pozytywnie zaskoczył. Młody artysta wyrasta na idola

Dużo uwagi należy poświęcić również WonerSowi. Młody artysta pojawił się w Juracie obok znacznie bardziej doświadczonych kolegów z branży i zdecydowanie nie zginął w ich cieniu. Wręcz przeciwnie. Jego występ pokazał, że WonerS coraz wyraźniej wyrasta na prawdziwego idola młodzieży. Co istotne, jego obecność była też najmniej kontrowersyjnym elementem muzycznej części wydarzenia. Nie było pikantnych tekstów, skandali czy wielkich afer. Był za to młody wykonawca, jego muzyka i publiczność, która przyszła go zobaczyć. A mimo to również jego występ spotkał się z krytyką. I właśnie ten fakt najlepiej pokazuje skalę całej dyskusji. Skoro można krytykować jednocześnie artystę kontrowersyjnego i tego, który kontrowersji praktycznie nie dostarcza, być może problem nie leży już w samych wykonawcach. – Kto by nie wystąpił, zawsze będzie źle. Zawsze znajdą się tacy, którzy będą krytykować. Staram się nie przejmować krytyką, tym bardziej, że publiczność zgromadzona pod sceną była wyraźnie zadowolona. Dla mnie sam występ na tym wydarzeniu i możliwość rozmowy z prezydentem to wielki zaszczyt – mówi WonerS w rozmowie z portalem Przeambitni.pl.

Kubańczyk? Mimo wszystko miły akcent

Na scenie pojawił się także Kubańczyk, który w niedzielę otworzył drugi dzień wydarzenia. Organizatorzy opisali jego występ jako energetyczne rozpoczęcie dnia. Raper, który również ma w swoim repertuarze utwory mogące wzbudzać dyskusje, przyciągnął do Juraty swoich fanów i dołożył do wydarzenia kolejną porcję muzycznej energii. I choć frekwencja podczas jego występu była niższa niż na koncercie Skolima, trudno odmówić mu tego, że był naturalnym wyborem dla młodej publiczności. Po prostu reprezentuje zupełnie inny muzyczny świat.

Czy naprawdę można było zagrać „bardziej prestiżowo”?

W całej dyskusji jest jeszcze jeden aspekt, o którym łatwo zapomnieć. Niezależnie od tego, kto obecnie pełni urząd Prezydenta RP, występ w oficjalnej rezydencji głowy państwa jest dla artysty dużym wyróżnieniem. Można mieć różne poglądy polityczne. Można lubić albo nie lubić konkretnego prezydenta. Można również nie słuchać Skolima, Kubańczyka czy WonerSa, ale trudno zaprzeczyć, że w Polsce trudno znaleźć wyższy szczebel oficjalnego zaproszenia dla artysty niż występ podczas wydarzenia organizowanego w otoczeniu głowy państwa. I właśnie dlatego udział w „Przyszłość.pl” można traktować również jako ważny moment w karierze wszystkich wykonawców. Dla WonerSa, który dopiero buduje swoją pozycję, występ w takim miejscu może być szczególnie znaczący. Młody wokalista został pokazany obok nazwisk już bardzo dobrze rozpoznawalnych, a reakcja publiczności sugeruje, że jego popularność zdecydowanie rośnie.

CZYTAJ TAKŻE: Kaczorowska stanęła po stronie Jabłczyńskiej. Wymowne nagranie uderza w Grocholę

Nie ma znaczenia, kto by zagrał?

Cała sytuacja prowadzi więc do dość przewrotnego wniosku. Gdyby zaproszono wyłącznie artystów popowych, ktoś zarzuciłby organizatorom oderwanie od gustów młodzieży. Gdyby pojawili się wyłącznie raperzy, byłoby za ostro. Gdyby postawiono na disco polo, byłoby zbyt komercyjnie. Gdyby wystąpiły wyłącznie młode gwiazdy Internetu, pojawiłyby się pytania o ich dorobek. Gdy zaproszono Skolima, Kubańczyka i WonerSa, czyli artystów reprezentujących różne części współczesnej muzyki popularnej, również pojawił się hejt. Może więc odpowiedź jest prostsza, niż się wydaje: nie da się zorganizować wydarzenia, które wszystkim przypadnie do gustu. Zwłaszcza, jeśli organizuje je głowa państwa. Prezydent postawił na rozrywkę, której młodzi faktycznie chcą. Można dyskutować o repertuarze. Można mieć zastrzeżenia do konkretnych artystów. Można również krytykować decyzje organizatorów. To wszystko jest częścią publicznej debaty. Warto jednak spojrzeć na sprawę z perspektywy młodych uczestników „Przyszłość.pl”. Przyjechali do Juraty nie tylko po to, żeby słuchać debat o przyszłości Polski. Mieli też spędzić razem czas, integrować się, korzystać ze sportowych atrakcji i po prostu dobrze się bawić. Tak właśnie skonstruowano program wydarzenia. A skoro prezydent chciał stworzyć przestrzeń dla młodego pokolenia, zaproszenie jego muzycznych idoli wydaje się logicznym elementem tego planu, bo młodzi ludzie nie potrzebują wyłącznie debat i poważnych rozmów. Potrzebują również muzyki, emocji, zabawy i swoich idoli. A tych w Juracie zdecydowanie nie zabrakło. I być może właśnie dlatego, zamiast patrzeć wyłącznie przez pryzmat politycznego sporu, warto zauważyć coś znacznie prostszego: Skolim wyszedł na scenę i pod sceną pojawiły się tłumy. WonerS pokazał, że bardzo szybko wyrasta na jedną z nowych twarzy młodego pokolenia. Kubańczyk dołożył swoją energię. A młodzi uczestnicy dostali dokładnie to, czego można było się po takim wydarzeniu spodziewać – spotkanie, rozmowę, integrację i koncerty artystów, których rzeczywiście znają i słuchają. Reszta? Jak to zwykle bywa w internecie, zawsze znajdzie się ktoś, komu coś się nie spodoba.

news

Co się dzieje w Paryżu? Joanna Przetakiewicz pokazała przerażające nagranie

Opublikowano

w dniu

przez

Joanna Przetakiewicz poleciała do Paryża na koncert Céline Dion, ale podróż na długo zapadnie jej w pamięć. Zamiast spokojnego wieczoru wśród świateł francuskiej stolicy zobaczyła sceny, które mogły wywołać niepokój nawet u najbardziej opanowanych podróżnych. Projektantka pokazała nagranie z samego centrum wydarzeń. Dowiedz się więcej!

Ostatnie godziny we Francji upłynęły pod znakiem napiętej sytuacji społecznej. Demonstracje związane ze sprzeciwem wobec rosnących kosztów życia miały przerodzić się w starcia z funkcjonariuszami służb mundurowych. Niepokojące doniesienia dotyczyły nie tylko Paryża, lecz także innych dużych miast, w tym Marsylii, Lyonu, Lille i Tuluzy.

Według informacji przekazanych przez premiera Sébastiena Lecornu podczas posiedzenia rządu bilans weekendowych starć miał być poważny. Zatrzymano aż 1200 osób, a obrażenia odniosło 150 policjantów i żandarmów. Władze informowały również o atakach na budynki publiczne oraz instytucje państwowe. Prezydent Emmanuel Macron zapowiedział konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych za akty wandalizmu i zaapelował do obywateli o solidarność.

Właśnie w takich okolicznościach do francuskiej stolicy przyjechała Joanna Przetakiewicz. Założycielka marki La Mania miała konkretny cel: uczestniczyć w wyczekiwanym koncercie Céline Dion. Wszystko wskazywało na to, że będzie to wyjątkowy wieczór, jednak sytuacja na ulicach szybko skomplikowała jej plany.

POLECAMY: Andziaks i Luka na randce z Roxie Węgiel i Kevinem Mglejem. Wypłynęły zdjęcia

Co się dzieje w Paryżu? Joanna Przetakiewicz pokazała przerażające sceny z ulic miasta

Projektantka relacjonowała podróż na Instagramie. Na InstaStories opublikowała nagranie z samochodu w okolicach luksusowego Hôtel Costes. Kadry dalekie były od pocztówkowego obrazu Paryża, który zwykle przyciąga turystów z całego świata. Na ulicach widać było płonące barykady, gęsty dym unoszący się nad kamienicami, radiowozy i grupy protestujących.

Joanna Przetakiewicz nie ukrywała, że sytuacja budzi jej obawy. W pewnym momencie nie była nawet pewna, czy uda jej się dotrzeć na koncert. Na nagraniu zamieściła wymowny komentarz, który pokazywał, z jakimi utrudnieniami musiała mierzyć się podczas przejazdu przez centrum miasta.

„Centrum Paryża. Strajki na wszystkich ulicach dookoła. Chyba nie dojedziemy na koncert” – napisała.

Jej relacja pokazała, jak szybko wymarzony wyjazd może zamienić się w stresującą przeprawę. Zablokowane ulice, obecność służb i dym unoszący się nad zabudowaniami sprawiały, że przejazd przez tę część Paryża nie należał do łatwych. Dla Joanny Przetakiewicz najważniejsze było wówczas dotarcie na miejsce i ominięcie najbardziej niebezpiecznych punktów.

Mimo trudności przedsiębiorczyni ostatecznie udało się dotrzeć na wydarzenie. Choć początkowo obawiała się, że nie zdąży na występ Céline Dion, podróż zakończyła się pomyślnie. Projektantka bezpiecznie zasiadła na widowni, a problemy na ulicach nie przekreśliły jej planów związanych z koncertem.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Margareta odwoła ślub z 32 lata młodszym Mohamedem? „Nie chcę, żeby był moim mężem”

Lubicie Joannę Przetakiewicz? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Joanna Przetakiewicz (fot. screen YouTube Interia)
Joanna Przetakiewicz (fot. screen Instagram Joanna Przetakiewicz)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Andziaks i Luka na randce z Roxie Węgiel i Kevinem Mglejem. Wypłynęły zdjęcia

Opublikowano

w dniu

przez

Andziaks i Roksana Węgiel coraz częściej pokazują, że łączy je coś więcej niż tylko znajomość ze świata show-biznesu. Tym razem influencerka i wokalistka spędziły czas w towarzystwie swoich mężów, a wspólne zdjęcia szybko przyciągnęły uwagę internautów. Pod publikacjami pojawiły się wymowne komentarze. Dowiedz się więcej!

Znajomość Andziaks i Roksany Węgiel rozwija się już od pewnego czasu. Jednym z pierwszych głośnych momentów, które zbliżyły obie kobiety, był stream u Łatwoganga. Później spotkały się na ślubie i weselu wspólnej znajomej, Oli Nowak. Niedługo potem wokalistka wraz z mężem, Kevinem Mglejem, pojawiła się na chrzcie Franco, syna Andziaks i Luki. Z kolei influencerzy wsparli Roxie podczas jej warszawskiego koncertu.

O relacji z młodą wokalistką Andziaks opowiedziała w rozmowie z serwisem Eska.pl. Influencerka podkreśliła, że zarówno ona, jak i Luka zwracają szczególną uwagę na charakter osób, które pojawiają się w ich życiu. Najważniejsze są dla nich dobro, ciepło i przywiązanie do rodziny. Jak zaznaczyła, właśnie te cechy dostrzegła w Roksanie Węgiel i jej mężu. Chciała również uciąć ewentualne spekulacje, jakoby jej znajomość z artystką miała wynikać z jej popularności.

„To zawsze może tak wynikać, że są jakieś pobudki, bo ona jest piosenkarką, świetnie jej teraz idzie i że “o, może to jest czas, że chcę wykorzystać, tu się do niej przykleić”. Absolutnie. My bardzo cenimy sobie z Luką w nowo poznanych osobach dobro, ciepło, rodzinność, a Kevin i Roxie są niesamowicie ciepłymi ludźmi, bardzo wartościowymi – wyznała influencerka w rozmowie z „ESKA Story”.

Andziaks zdradziła także, że już podczas pierwszego spotkania poczuła z Roxie wyjątkową nić porozumienia. Do poznania doszło w trakcie internetowego wydarzenia u Łatwoganga, a pozytywne wrażenie szybko przerodziło się w kolejne spotkania. Influencerka przyznała, że również Luka był zachwycony nowo poznaną parą i to właśnie on zaproponował, by zaprosić Roksanę Węgiel i Kevina Mgleja na chrzest ich syna.

„Powiem ci, że jak poznałam Roxie, to od razu złapałyśmy jakiś taki vibe. To było podczas live’a Łatwoganga. Pomyślałam sobie: “Boże, jacy super ludzie”. Później mieliśmy też właśnie okazję bawić się razem na weselu u Oli, a później Luka powiedział, że oni są tak rewelacyjni, że musimy ich zaprosić na chrzest. Zgodziłam się, przyjechali i od Roxie bije niesamowite dobro. Jak stoję obok niej, rozmawiam z nią, to czuję, że to jest dobry człowiek. Ona niczego nie potrzebuje ode mnie, wiesz. Nie widzę, żeby latała z telefonem, chciała coś nagrać ze mną. Jak wychodzą takie zdjęcia i nagrania, to przy okazji – wyjaśniła.

Wszystko wskazuje na to, że znajomość obu par nabiera coraz bardziej osobistego charakteru. Wspólne wydarzenia, wzajemne wsparcie i kolejne spotkania pokazują, że Andziaks i Roxie Węgiel chętnie spędzają ze sobą czas również poza oficjalnymi okazjami. Teraz influencerzy i wokalistka ponownie znaleźli się w centrum zainteresowania, gdy wyszło na jaw, że zorganizowali wspólną podwójną randkę.

POLECAMY: Margareta odwoła ślub z 32 lata młodszym Mohamedem? „Nie chcę, żeby był moim mężem”

Andziaks i Luka oraz Roxie i Kevin na wspólnej randce

Andziaks i Luka spotkali się z Roksaną Węgiel oraz Kevinem Mglejem, a obie pary podzieliły się wspólnymi fotografiami w mediach społecznościowych. Zdjęcia szybko przyciągnęły uwagę fanów, którzy chętnie komentowali spotkanie znanych małżeństw. Dla obserwatorów była to kolejna okazja, by zobaczyć, jak influencerzy i artyści spędzają czas w prywatnym gronie. Tym razem nie chodziło o koncert, wesele czy rodzinne uroczystości, ale o wspólny wypad w towarzystwie bliskich sobie osób.

Pod publikacjami nie zabrakło pozytywnych reakcji. Internauci zwracali uwagę na to, jak dobrze prezentują się obie pary, a niektórzy krótko wyrażali swój zachwyt nad wspólnym spotkaniem. W komentarzach pojawiły się między innymi słowa: „Zacne towarzystwo”, „Słodziaki” oraz „Pięknie wyglądać”. Widać, że takie kadry cieszą się zainteresowaniem odbiorców, a wspólne wystąpienia Andziaks i Roxie budzą sympatię ich fanów.

Na tym jednak nie kończą się muzyczne wątki, które pojawiają się wokół tej znajomości. Wspominano również o pomyśle nagrania świątecznej piosenki przez Andziaks w ramach współpracy związanej ze wsparciem Fundacji Cancer Fighters. Na razie szczegóły tego projektu nie zostały jednoznacznie potwierdzone, dlatego nie wiadomo, czy rzeczywiście dojdzie do jego realizacji. Jeśli pomysł zostanie zrealizowany, może połączyć aktywność influencerki z muzycznym doświadczeniem Roxie Węgiel oraz charytatywnym przesłaniem.

Na razie najwięcej emocji wzbudzają jednak same relacje między znanymi małżeństwami. Andziaks, Luka, Roksana Węgiel i Kevin Mglej pokazali, że potrafią znaleźć czas na wspólne spotkania poza obowiązkami zawodowymi. Czy ich znajomość będzie rozwijać się jeszcze bardziej, a w przyszłości zobaczymy ich również przy wspólnych projektach? Fani z pewnością będą śledzić kolejne publikacje, zwłaszcza że obie pary coraz chętniej dzielą się fragmentami swojego życia w mediach społecznościowych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Margaret wyrzucona z „The Voice of Poland”? Jej słowa dają do myślenia

Lubicie oba duety? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Luka i Andziaks (fot. screen Instagram Andziaks)
Kevin Mglej i Roxie Węgiel (fot. screen Instagram Andziaks)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Margareta odwoła ślub z 32 lata młodszym Mohamedem? „Nie chcę, żeby był moim mężem”

Opublikowano

w dniu

przez

Małgorzata „Margareta” Jurczak jeszcze niedawno odliczała dni do ślubu z Mohamedem Brikim, a teraz jej plany stanęły pod znakiem zapytania. W najnowszej zapowiedzi „Kochaj albo wróć” padły słowa, które mogą całkowicie zmienić przyszłość tej relacji. Czy miłość przegra z narastającymi problemami? Dowiedz się więcej!

Związek Margarety i Mohameda od początku wzbudza ogromne zainteresowanie widzów programu TTV. Dzieli ich nie tylko odległość, ale również aż 32 lata różnicy wieku. Małgorzata „Margareta” Jurczak ma 58 lat, a jej ukochany 26. Mimo licznych komentarzy i wątpliwości pojawiających się w sieci para deklarowała, że chce budować wspólną przyszłość. Przygotowania do ślubu miały być kolejnym krokiem w ich związku. Najnowsze wydarzenia pokazują jednak, że droga do szczęśliwego zakończenia może okazać się znacznie trudniejsza, niż początkowo zakładali.

Ich historia rozpoczęła się podczas wakacji w Tunezji. Margareta wypoczywała w hotelu, w którym pracował Mohamed, i początkowo traktowała tę znajomość jako wakacyjną przygodę. Po powrocie do Polski uczucie jednak nie wygasło. Para nadal utrzymywała kontakt, a kobieta zaczęła regularnie odwiedzać ukochanego. O początkach ich relacji opowiadała między innymi w „Dzień dobry TVN”, przyznając, że sama nie spodziewała się takiego obrotu spraw.

„Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała w śniadaniówce.

Jednym z wyzwań, z którymi musieli zmierzyć się zakochani, była również bariera językowa. Mohamed nie zna języka polskiego ani angielskiego, dlatego partnerzy musieli wypracować własny sposób porozumiewania się. Margareta opowiadała, że zaczęli łączyć znane sobie słowa i wyrażenia, tworząc nietypową mieszankę językową. Choć nie zawsze było to łatwe, zdarzały się także zabawne sytuacje. Wydawało się, że para potrafi pokonywać kolejne przeszkody, a ich związek zmierza w stronę długo wyczekiwanego ślubu.

„Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała.

W szóstym odcinku „Kochaj albo wróć” Margareta ponownie przyleciała do Tunezji, aby spędzić czas z ukochanym i dopiąć przygotowania do ceremonii. Do ślubu pozostawało już niewiele czasu, a uczestniczka nie kryła ekscytacji. Wszystko wskazywało na to, że para wkrótce stanie na ślubnym kobiercu. Kobieta otwarcie mówiła o swoich emocjach i podkreślała, że trudno jej uwierzyć, iż ich wspólne plany rzeczywiście wkrótce się spełnią.

„Jest już kilka dni do ślubu, więc zaczynam odliczanie” – mówiła podekscytowana.

Chwilę później Margareta jeszcze mocniej podkreśliła, jak wiele znaczy dla niej nadchodząca ceremonia. Jej słowa pokazywały, że nie traktuje ślubu jak odległego marzenia, lecz jako wydarzenie, które lada moment stanie się rzeczywistością. Wydawało się, że nic nie jest w stanie zatrzymać zakochanych. Tym większe zaskoczenie przynosi dalsza część zapowiedzi programu, w której pojawia się zupełnie inny obraz ich relacji.

„Oczywiście nie mogę się doczekać. To nie jest jakiś sen, nie jest opowiadanie, tylko to naprawdę się dzieje. To się za chwilkę stanie” – wtrąciła.

POLECAMY: Margaret wyrzucona z „The Voice of Poland”? Jej słowa dają do myślenia

Margareta NIE CHCE ślubu z Mohamedem? Nowe wieści …

W najnowszym jednak odcinku Margareta spotkała się z przyjaciółką Kamilą na kawie i zaczęła opowiadać o problemach w związku. Jej wypowiedź była daleka od wcześniejszego entuzjazmu. Kobieta przyznała, że nie chce być w ten sposób traktowana, a wizja wspólnej przyszłości z Mohamedem przestała wydawać się jej tak oczywista. W pewnym momencie padły słowa, które mogą oznaczać poważny kryzys tuż przed planowaną ceremonią.

„Nie chcę ślubu. Nie chcę być tak traktowana i koniec” – orzekła kobieta i dodała: „Bo kiedyś było lepiej, kiedyś było fajniej, a jest coraz gorzej, więc nie chcę ślubu po prostu. Nie chcę być tak traktowana później. Jeżeli to się stało teraz, to później pewnie też tak będzie” – wyznała.

Margareta wyjaśniła również, że w jej relacji z Mohamedem dobre chwile przeplatają się z poważnymi awanturami. Kobieta miała poczucie, że partner wypowiada pod jej adresem przykre słowa, których później żałuje, ale sytuacja mimo to się powtarza. Zaczęła zastanawiać się, czy po ślubie takie zachowanie nie stanie się jeszcze większym problemem. W jej wypowiedzi wyraźnie słychać obawę, że formalne przypieczętowanie związku nie rozwiąże konfliktów, z którymi para mierzy się już teraz.

„U nas to właśnie tak jest. Albo jest dobrze, albo jest taka awantura. Powiem ci, że zaczynam mieć dosyć tego. Wydaje mi się, że nie zasługuję sobie na takie traktowanie. On mówi tyle przykrych słów, których później rzeczywiście żałuje. A potem jest znowu to samo i nie wyciąga w ogóle wniosków” – dodała.

Najbardziej niepokojące okazały się jednak słowa dotyczące tego, co może zmienić się po ślubie. Margareta zaczęła obawiać się, że Mohamed, mając pewność, że zostanie jej mężem, poczuł się zbyt bezpiecznie i pozwolił sobie na zachowanie, którego wcześniej nie akceptowała. Kobieta przyznała, że zapaliła jej się ostrzegawcza lampka i nie chce ignorować własnych obaw. Zapowiedź kończy się więc w momencie, w którym przyszłość pary staje pod dużym znakiem zapytania.

„Zaczęłam się obawiać, że jeśli on już wie, że weźmiemy ten ślub, to może poczuł się trochę pewniej i dlatego sobie na to pozwolił. Zaświeciła mi się taka lampka, że nie mogę do tego dopuścić. Nie mogę sobie na to pozwolić. Nie chcę za niego wyjść, nie chcę, żeby był moim mężem. Nie chcę, żeby mnie tak traktował. Nie chcę się tak czuć. No nie…” – wtrąciła.

Na odpowiedź, czy Margareta rzeczywiście zrezygnuje ze ślubu z Mohamedem, trzeba będzie poczekać do kolejnego odcinka „Kochaj albo wróć”, którego emisja w najbliższy piątek w TTV. Na razie nie wiadomo, czy para zdoła wyjaśnić sobie narastające konflikty i wrócić do planów, które jeszcze niedawno wydawały się niemal przesądzone. Jedno jest pewne: deklaracje o wspólnej przyszłości zderzyły się z poważnymi wątpliwościami, a widzowie dopiero przekonają się, jak zakończy się ta historia.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Michel Moran przerwał milczenie ws. Szelągowskiej. Padły wymowne słowa

Polubiliście historię Margarety z hitu TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Mohamed i Margareta (fot. screen Instagram TTV)
Mohamed (fot. screen Instagram TTV)
Margareta (fot. screen Instagram TTV)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Margaret wyrzucona z „The Voice of Poland”? Jej słowa dają do myślenia

Opublikowano

w dniu

przez

Margaret nie pojawiła się w nowej edycji „The Voice of Poland”, a jej miejsce zajęła Edyta Bartosiewicz. Wokalistka nie ukrywa, że rozstanie z programem wywołało w niej emocje, a teraz ujawniła kulisy tej zmiany. Jej słowa mogą zaskoczyć fanów muzycznego show. Dowiedz się więcej!

„The Voice of Poland” od lat pozostaje jednym z najpopularniejszych muzycznych talent show w Polsce. Program otworzył drzwi do wielkiej kariery wielu wokalistom, którzy dziś należą do czołówki polskiej sceny muzycznej. Wśród nich są między innymi Anna Karwan, Mateusz Ziółko, Lanberry, Jan Piwowarczyk, Natalia Nykiel, Krzysztof Iwaneczko, Marta Gałuszewska, Dominik Dudek oraz Krystian Ochman. Każdy kolejny sezon przyciąga przed telewizory widzów, którzy śledzą nie tylko występy uczestników, lecz także decyzje trenerów.

To właśnie trenerzy odgrywają w programie szczególną rolę. Wybierają uczestników do swoich drużyn, pomagają im rozwijać umiejętności i przygotowują ich do kolejnych etapów rywalizacji. Ich osobowości, muzyczne doświadczenie i relacje między sobą często stają się równie ważnym elementem widowiska co występy wokalistów. Nic więc dziwnego, że każda zmiana w składzie trenerskim wywołuje dyskusje wśród fanów.

W poprzednim, 16. sezonie w czerwonych fotelach zasiedli Kuba Badach, Tomson i Baron, Michał Szpak oraz Margaret. Skład ten spotkał się z dobrym przyjęciem, dlatego wielu widzów zastanawiało się, czy produkcja zdecyduje się na kolejne roszady. Ostatecznie w trwającej już 17. edycji powrócili Kuba Badach, Tomson i Baron oraz Michał Szpak. Największą zmianą okazała się jednak wymiana trenerki.

Miejsce Margaret zajęła Edyta Bartosiewicz, jedna z najbardziej cenionych polskich artystek. Wokalistka, która stworzyła takie przeboje jak „Sen”, „Jenny”, „Ostatni” czy „Skłamałam”, po raz pierwszy zasiadła w fotelu trenerki muzycznego talent show. Jej obecność w programie wzbudziła spore zainteresowanie, a wielu widzów z ciekawością obserwowało, jak poradzi sobie w nowej roli. Jednocześnie pojawiły się pytania o to, dlaczego zabrakło Margaret, która wcześniej była częścią tego formatu.

Gdy w sierpniu ujawniono, że Edyta Bartosiewicz zastąpi Margaret w „The Voice of Poland”, w sieci nie brakowało komentarzy. Wielu fanów pozytywnie oceniło wybór nowej trenerki, ale część zastanawiała się, czy poprzednia gwiazda chciała odejść z programu.

POLECAMY: Margareta i młodszy o 32 lata Mohamed przyłapani na plaży. Zobaczcie, z kim wypoczywają [FOTO]

Margaret straciła miejsce w „The Voice of Poland”? Teraz wyszło na jaw

Teraz w rozmowie z reporterką Party.pl Margaret przyznała, że nadal darzy show sympatią i z pewnym żalem przyjęła fakt, że nie będzie już częścią trenerskiego składu. Jednocześnie zaznaczyła, że nowa odsłona programu przypadła jej do gustu.

“Uważam, że ten skład jurorski jest świetny, aczkolwiek jest mi… Przykro to może za duże słowo, ale mogłabym gdzieś tam być. Ale naprawdę świetnie się to ogląda. Wydaje mi się, że ten program stał się może troszkę bardziej poważny, w dobrym tego słowa znaczeniu. Podoba mi się to. No wiesz, po prostu ja lubię ten program, lubiłam ten program, lubiłam tam być, więc jakieś tam ukłucie małe było, ale też przyznam się szczerze, że mam tak strasznie dużo pracy, że też nie wiem, jakby to miało wyglądać” – wyjaśniła.

W trakcie rozmowy reporterka Party.pl postanowiła dopytać, czy decyzja o rozstaniu z programem należała wyłącznie do samej artystki. To istotna kwestia, ponieważ w przypadku telewizyjnych formatów zmiany w obsadzie bywają efektem ustaleń między produkcją a gwiazdami. Pytanie padło wprost, a odpowiedź Margaret była krótka i jednoznaczna.

„Rozumiem, że to nie była tylko i wyłącznie Twoja decyzja o rezygnacji z tego formatu? – zapytała Simona Stolicka.

Na co Margaret odpowiedziała stanowczo:

„Nie – potwierdziła gwiazda.

Tym samym Margaret dała do zrozumienia, że jej nieobecność w 17. edycji „The Voice of Poland” nie była wyłącznie wynikiem jej własnej decyzji. Nie zdradziła jednak szczegółów rozmów z produkcją ani powodów, dla których ostatecznie nie znalazła się w nowym składzie. Jej wypowiedź z pewnością może rozbudzić ciekawość widzów, którzy zastanawiali się, jak doszło do zmiany trenerki. Jedno jest pewne: choć Edyta Bartosiewicz przejęła czerwony fotel, Margaret wciąż z sympatią śledzi program, z którym była związana przez poprzednie sezony.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Bianka Chajzer wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Jej odpowiedź mówi wiele

Brakuje Wam Margaret w “The Voice of Poland”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Margaret (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Margaret (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Margaret (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Margaret (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Margaret (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Margaret (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Margaret (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Margaret (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Margaret (fot. zdjęcie prasowe TVP/Waldemar Kompała)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością