news
Skolim, WonerS i Kubańczyk zagrali u Prezydenta. Hejt wylał się na nich wszystkich. „Kto by nie wystąpił, zawsze będzie źle”
Koncerty Skolima, WonerSa i Kubańczyka w Juracie wywołały w sieci ogromną dyskusję. Jednym nie spodobał się repertuar, inni zaczęli kwestionować sam wybór artystów, a jeszcze inni uznali, że gwiazdy tego formatu w ogóle nie powinny pojawić się na wydarzeniu organizowanym przez Prezydenta RP. Tylko że w całej tej awanturze łatwo zgubić jedną, dość istotną rzecz: „Przyszłość.pl” było spotkaniem skierowanym przede wszystkim do młodego pokolenia, a młodzi ludzie mają swoich idoli. I właśnie ich organizatorzy zaprosili do Juraty.
Jedno jest pewne: organizatorom wydarzenia „Przyszłość.pl” udało się wywołać emocje. Jeszcze przed rozpoczęciem koncertów w internecie pojawiały się komentarze dotyczące zaproszenia Skolima, a szczególnie jego repertuaru i bardziej pikantnych fragmentów niektórych piosenek. Później oberwało się również Kubańczykowi. A kiedy na scenie pojawił się WonerS, który w przeciwieństwie do swoich starszych kolegów nie ma na koncie kontrowersyjnego repertuaru, również znalazł się w ogniu krytyki. I tutaj pojawia się dość przewrotne pytanie: czy w Polsce da się jeszcze zorganizować koncert, z którego absolutnie nikt nie będzie niezadowolony? Kiedy występuje Skolim – źle, bo jego muzyka jest zbyt rozrywkowa. Kiedy pojawia się Kubańczyk – również źle, bo jego repertuar wzbudza kontrowersje. Kiedy na scenę wychodzi młody WonerS, bez skandali i bez kontrowersyjnych tekstów – też znajdzie się powód do narzekania. Można więc odnieść wrażenie, że problemem przestało być już to, kto występuje, a zaczęło być samo miejsce, w którym artyści występują.
A przecież „Przyszłość.pl” było właśnie dla młodych
„Przyszłość.pl” nie było klasycznym koncertem ani imprezą partyjną. To dwudniowe wydarzenie zorganizowane z inicjatywy Prezydenta Karola Nawrockiego, podczas którego Rezydencja Prezydenta RP w Juracie po raz pierwszy została otwarta dla młodego pokolenia. W programie znalazły się debaty, rozmowy, spotkania z Prezydentem i Pierwszą Damą, aktywności sportowe, warsztaty, a także koncerty. W wydarzeniu wzięło udział ponad 800 młodych osób z całej Polski, natomiast chętnych było ponad 2 tysiące. Trudno więc nie zauważyć, że muzyka była jednym z elementów całego przedsięwzięcia, a nie jego jedynym celem. A skoro wydarzenie miało być skierowane do osób młodych, naturalne wydaje się pytanie: dlaczego mieliby tam wystąpić artyści, których młodzi ludzie po prostu nie słuchają? Organizatorzy postawili na nazwiska, które rzeczywiście funkcjonują w świadomości młodego pokolenia. Na scenie pojawili się Skolim, WonerS, Kubańczyk i Tomasz Lubert, a muzycznym uzupełnieniem programu był również koncert Chopinowski.
POLECAMY: WonerS u prezydenta Nawrockiego! Młody artysta wystąpił na wyjątkowym wydarzeniu w Juracie
Skolim zdeklasował konkurencję. Tłum mówił sam za siebie
Jeżeli za miernik popularności przyjąć frekwencję pod sceną, odpowiedź była bardzo prosta: największe zainteresowanie wzbudził Skolim. Król latino przyciągnął największą publiczność spośród młodzieżowych wykonawców. I trudno się temu dziwić. Artysta od kilku lat należy do najpopularniejszych wykonawców młodego pokolenia, a jego piosenki doskonale znają także ci, którzy niekoniecznie chcą się do tego przyznać. Występ w Juracie odbył się mimo wcześniejszej fali krytyki. Co ciekawe, jeszcze przed wydarzeniem management artysty stanowczo reagował na pojawiające się głosy sprzeciwu. Ostatecznie jednak zamiast internetowych komentarzy liczyło się to, co działo się przed sceną. A tam publiczność zrobiła swoje.
WonerS pozytywnie zaskoczył. Młody artysta wyrasta na idola
Dużo uwagi należy poświęcić również WonerSowi. Młody artysta pojawił się w Juracie obok znacznie bardziej doświadczonych kolegów z branży i zdecydowanie nie zginął w ich cieniu. Wręcz przeciwnie. Jego występ pokazał, że WonerS coraz wyraźniej wyrasta na prawdziwego idola młodzieży. Co istotne, jego obecność była też najmniej kontrowersyjnym elementem muzycznej części wydarzenia. Nie było pikantnych tekstów, skandali czy wielkich afer. Był za to młody wykonawca, jego muzyka i publiczność, która przyszła go zobaczyć. A mimo to również jego występ spotkał się z krytyką. I właśnie ten fakt najlepiej pokazuje skalę całej dyskusji. Skoro można krytykować jednocześnie artystę kontrowersyjnego i tego, który kontrowersji praktycznie nie dostarcza, być może problem nie leży już w samych wykonawcach. – Kto by nie wystąpił, zawsze będzie źle. Zawsze znajdą się tacy, którzy będą krytykować. Staram się nie przejmować krytyką, tym bardziej, że publiczność zgromadzona pod sceną była wyraźnie zadowolona. Dla mnie sam występ na tym wydarzeniu i możliwość rozmowy z prezydentem to wielki zaszczyt – mówi WonerS w rozmowie z portalem Przeambitni.pl.
Kubańczyk? Mimo wszystko miły akcent
Na scenie pojawił się także Kubańczyk, który w niedzielę otworzył drugi dzień wydarzenia. Organizatorzy opisali jego występ jako energetyczne rozpoczęcie dnia. Raper, który również ma w swoim repertuarze utwory mogące wzbudzać dyskusje, przyciągnął do Juraty swoich fanów i dołożył do wydarzenia kolejną porcję muzycznej energii. I choć frekwencja podczas jego występu była niższa niż na koncercie Skolima, trudno odmówić mu tego, że był naturalnym wyborem dla młodej publiczności. Po prostu reprezentuje zupełnie inny muzyczny świat.
Czy naprawdę można było zagrać „bardziej prestiżowo”?
W całej dyskusji jest jeszcze jeden aspekt, o którym łatwo zapomnieć. Niezależnie od tego, kto obecnie pełni urząd Prezydenta RP, występ w oficjalnej rezydencji głowy państwa jest dla artysty dużym wyróżnieniem. Można mieć różne poglądy polityczne. Można lubić albo nie lubić konkretnego prezydenta. Można również nie słuchać Skolima, Kubańczyka czy WonerSa, ale trudno zaprzeczyć, że w Polsce trudno znaleźć wyższy szczebel oficjalnego zaproszenia dla artysty niż występ podczas wydarzenia organizowanego w otoczeniu głowy państwa. I właśnie dlatego udział w „Przyszłość.pl” można traktować również jako ważny moment w karierze wszystkich wykonawców. Dla WonerSa, który dopiero buduje swoją pozycję, występ w takim miejscu może być szczególnie znaczący. Młody wokalista został pokazany obok nazwisk już bardzo dobrze rozpoznawalnych, a reakcja publiczności sugeruje, że jego popularność zdecydowanie rośnie.
CZYTAJ TAKŻE: Kaczorowska stanęła po stronie Jabłczyńskiej. Wymowne nagranie uderza w Grocholę
Nie ma znaczenia, kto by zagrał?
Cała sytuacja prowadzi więc do dość przewrotnego wniosku. Gdyby zaproszono wyłącznie artystów popowych, ktoś zarzuciłby organizatorom oderwanie od gustów młodzieży. Gdyby pojawili się wyłącznie raperzy, byłoby za ostro. Gdyby postawiono na disco polo, byłoby zbyt komercyjnie. Gdyby wystąpiły wyłącznie młode gwiazdy Internetu, pojawiłyby się pytania o ich dorobek. Gdy zaproszono Skolima, Kubańczyka i WonerSa, czyli artystów reprezentujących różne części współczesnej muzyki popularnej, również pojawił się hejt. Może więc odpowiedź jest prostsza, niż się wydaje: nie da się zorganizować wydarzenia, które wszystkim przypadnie do gustu. Zwłaszcza, jeśli organizuje je głowa państwa. Prezydent postawił na rozrywkę, której młodzi faktycznie chcą. Można dyskutować o repertuarze. Można mieć zastrzeżenia do konkretnych artystów. Można również krytykować decyzje organizatorów. To wszystko jest częścią publicznej debaty. Warto jednak spojrzeć na sprawę z perspektywy młodych uczestników „Przyszłość.pl”. Przyjechali do Juraty nie tylko po to, żeby słuchać debat o przyszłości Polski. Mieli też spędzić razem czas, integrować się, korzystać ze sportowych atrakcji i po prostu dobrze się bawić. Tak właśnie skonstruowano program wydarzenia. A skoro prezydent chciał stworzyć przestrzeń dla młodego pokolenia, zaproszenie jego muzycznych idoli wydaje się logicznym elementem tego planu, bo młodzi ludzie nie potrzebują wyłącznie debat i poważnych rozmów. Potrzebują również muzyki, emocji, zabawy i swoich idoli. A tych w Juracie zdecydowanie nie zabrakło. I być może właśnie dlatego, zamiast patrzeć wyłącznie przez pryzmat politycznego sporu, warto zauważyć coś znacznie prostszego: Skolim wyszedł na scenę i pod sceną pojawiły się tłumy. WonerS pokazał, że bardzo szybko wyrasta na jedną z nowych twarzy młodego pokolenia. Kubańczyk dołożył swoją energię. A młodzi uczestnicy dostali dokładnie to, czego można było się po takim wydarzeniu spodziewać – spotkanie, rozmowę, integrację i koncerty artystów, których rzeczywiście znają i słuchają. Reszta? Jak to zwykle bywa w internecie, zawsze znajdzie się ktoś, komu coś się nie spodoba.



news
Maciej Musiał został tatą?! Koleżanka z planu zdradziła, co się wydarzyło
Maciej Musiał od dawna wzbudza zainteresowanie swoim życiem prywatnym. Aktor jest łączony z influencerką Zosią Gajewską, jednak para wciąż nie potwierdziła oficjalnie, czy rzeczywiście jest razem. Tymczasem niespodziewanie pojawiła się informacja, że został tatą.
Maciej Musiał znów znalazł się w centrum zainteresowania. Aktor od dawna wzbudza ciekawość nie tylko swoimi rolami, lecz także życiem prywatnym. Choć od pewnego czasu jest łączony z influencerką Zosią Gajewską, para konsekwentnie nie komentuje plotek na temat swojej relacji.
Tym razem media obiegła jednak wiadomość, która mogła wywołać niemałe zaskoczenie. Pojawiły się bowiem informacje, że Maciej Musiał został tatą. Wszystko wyjaśniła jego koleżanka z planu, Olga Kalicka.
Maciej Musiał i Zosia Gajewska nadal milczą w sprawie związku
Maciej Musiał od wielu lat jest obecny w polskim show-biznesie. Widzowie poznali go jeszcze wtedy, gdy był nastolatkiem występującym w popularnych serialach. Z czasem aktor zaczął pojawiać się także w zagranicznych produkcjach, a następnie spróbował swoich sił jako producent.
Jego życie uczuciowe od dawna interesuje media. W przeszłości przypisywano mu romanse z kilkoma znanymi kobietami. Od blisko dwóch lat aktor jest natomiast łączony z influencerką Zosią Gajewską. Para była kilkukrotnie widywana razem na ulicach Warszawy, ale do tej pory żadne z nich nie zdecydowało się oficjalnie potwierdzić relacji.
W ostatnim czasie uwagę przyciągnęły jednak doniesienia, jakoby Maciej Musiał miał zostać ojcem. Informacja brzmiała zaskakująco, zwłaszcza że aktor nigdy nie informował publicznie o narodzinach dziecka. Szybko wyszło na jaw, że chodzi o jego zawodowe życie.
POLECAMY: Maciej Musiał przyłapany w samej bieliźnie. Fala komentarzy nie ustaje
Wszystko wyjaśniła Olga Kalicka
Maciej Musiał powrócił do roli Tomka w nowych odcinkach serialu „rodzinka.pl”. To właśnie jego bohater doczekał się kolejnego dziecka i drugiej córki. Radosną wiadomością podzieliła się Olga Kalicka, która w produkcji wciela się w Magdę, serialową partnerkę aktora. Aktorka opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym poinformowała o rozpoczęciu prac nad nowym sezonem i zmianach w obsadzie.
Zaczynamy!!! Startujemy z nowymi sezonami »rodzinki.pl« w powiększonym składzie! Aniela została aktorką i od dziś wciela się w rolę Nikoli. Maciej Musiał już jest oficjalnie tatą!!! Emma Pokromska starszą siostrą na medal! – napisała na Instagramie.
W nowej odsłonie serialu w rolę Nikoli wciela się córka Olgi Kalickiej, Aniela. W poprzednim sezonie jej bohaterka spodziewała się drugiego dziecka, a wydarzenia te zostały włączone do fabuły. Tym razem widzowie zobaczą więc rodzinę Boskich w powiększonym składzie.
Sam Maciej Musiał w rzeczywistości nie ma jeszcze dzieci. Aktor w jednym z wcześniejszych wywiadów przyznawał jednak, że chciałby w przyszłości założyć rodzinę. Podkreślał również, że zagranie ojca w „rodzince.pl” było dla niego ciekawym i emocjonalnym doświadczeniem.
Ktoś do mnie mówił „tato”. To było bardzo urocze. Moim marzeniem gdzieś w przyszłości jest być tatą i mieć rodzinę. To jeszcze jest przede mną – mówił aktor.
Na razie Maciej Musiał może więc cieszyć się ojcostwem wyłącznie na ekranie. Nie wiadomo jednak, czy w przyszłości jego serialowa rola nie stanie się rzeczywistością.
POLECAMY: Maciej Musiał ponownie zaskakuje. Jego aukcja WOŚP rozgrzała fanki do czerwoności
Kim jest Maciej Musiał?
Maciej Musiał to polski aktor, producent i osobowość telewizyjna, który zdobył popularność jeszcze jako dziecko. Urodził się 11 lutego 1993 roku w Warszawie. Dorastał w artystycznym środowisku m.in jego ojcem jest aktor Andrzej Musiał, dlatego z planem filmowym i telewizją miał kontakt od najmłodszych lat. Widzowie poznali go przede wszystkim dzięki roli Tomka Boskiego w serialu „rodzinka.pl”. Produkcja przyniosła mu dużą rozpoznawalność i sprawiła, że przez wiele lat był kojarzony z ekranowym synem granym przez Macieja Musiała. Później rozwijał karierę również w innych projektach, między innymi w serialu „1983”, który był jedną z pierwszych polskich produkcji Netfliksa.
Maciej Musiał występował także w filmach i programach rozrywkowych. W 2024 roku pojawił się w polskiej edycji programu „Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami”, gdzie jego występy przyciągały uwagę publiczności. Aktor angażuje się również w produkcję filmową i telewizyjną, stopniowo wychodząc poza wizerunek dziecięcej gwiazdy.
Prywatnie Maciej Musiał bardzo chroni swoje życie uczuciowe. Media od pewnego czasu łączą go z influencerką Zosią Gajewską, jednak żadna ze stron oficjalnie nie potwierdziła związku. Sam aktor w wywiadach przyznawał, że w przyszłości chciałby założyć rodzinę i zostać ojcem. Na razie wciela się jednak w tę rolę przede wszystkim na ekranie, jako Tomek Boski w „rodzince.pl”.





news
Nowa czołówka „Na Wspólnej” wywołała burzę. Podoba się Wam?
14 września widzowie „Na Wspólnej” zobaczyli coś, czego długo nie zapomną. Serial rozpoczął nowy sezon z zupełnie odmienioną czołówką, ale zamiast zachwytu pojawiła się fala krytyki. Fani bardzo szybko powiedzieli, co myślą o zmianach. Dowiedz się więcej!
Dziś, 14 września, widzowie „Na Wspólnej” po raz pierwszy zobaczyli zupełnie nową czołówkę serialu. Produkcja, która od lat jest obecna na antenie TVN, rozpoczęła jesień 2026 roku w odświeżonej oprawie. Zmiana jest naprawdę zauważalna, ponieważ twórcy postawili na nową formę prezentowania bohaterów oraz całkowicie zmienioną warstwę muzyczną.
Nowa czołówka ma symbolicznie otworzyć kolejny etap historii „Na Wspólnej”. Po latach twórcy zdecydowali się odświeżyć wizualną stronę serialu i nadać jej bardziej współczesny charakter. Nie oznacza to jednak zmian w samej obsadzie. Brak niektórych aktorów w czołówce nie jest równoznaczny z ich odejściem z produkcji.
To właśnie ten element mógł początkowo wzbudzić niepokój części fanów. Twórcy podkreślają jednak, że obsada pozostaje bez zmian, a nowa czołówka ma przede wszystkim pokazywać różnorodność świata serialu. Obok dobrze znanych bohaterów pojawiają się także nowe twarze, co ma odzwierciedlać zmieniającą się przez lata „Wspólną”.
Największa zmiana dotyczy jednak muzyki. Nowy utwór został przygotowany specjalnie z myślą o współczesnej odsłonie serialu. Jednocześnie zachowano charakterystyczny motyw otwierający, który przez lata stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów „Na Wspólnej”. Za muzykę wykorzystaną w nowej czołówce odpowiada ceniony kompozytor i producent L.U.C, znany między innymi ze stworzenia ścieżki dźwiękowej do filmu „Chłopi”.
POLECAMY: Piotr Mróz o Nawrockim: „To dobry prezydent”. Podzielacie jego zdanie?
Widzowie OBURZENI zmianami w “Na Wspólnej”
Twórcy postawili więc na zmianę, która miała odświeżyć serial, ale reakcje widzów okazały się zupełnie inne, niż można było się spodziewać. W komentarzach w mediach społecznościowych szybko pojawiły się głosy rozczarowania. Fani bardzo mocno przywiązali się bowiem do poprzedniej wersji czołówki, a szczególnie do jej muzycznego motywu.
Widzowie nie kryli, że nowa oprawa nie przypadła im do gustu. W komentarzach trudno znaleźć entuzjastyczne reakcje, za to pojawia się mnóstwo głosów domagających się powrotu starej wersji.
“Zabraliście kultową piosenkę” – napisał jeden z internautów.
Kolejni widzowie również nie zamierzali owijać w bawełnę.
“Dawać Krawczyka tak jak było od 1 odcinka, bo to świętość” – czytamy w komentarzach.
Dla wielu fanów charakterystyczna piosenka wykonywana przez Krzysztofa Krawczyka przez lata stała się czymś znacznie więcej niż zwykłym elementem serialu. Kojarzyła się z początkiem każdego odcinka i była częścią jego tożsamości.
“Słaba, stara była o wiele lepsza. Oddajcie starą” – napisał kolejny widz.
Nie zabrakło również komentarzy podkreślających emocjonalne przywiązanie do wcześniejszej oprawy.
“Brakuje mi starej czołówki, była ciepła, zachęcająca” – brzmi jeden z głosów.
Jeszcze mocniej wybrzmiała kolejna opinia:
“Bardzo to słabe wyrzucać z czołówki tytułową piosenkę, która po tylu latach stała się już kultowa. Poprzednia czołówka była o niebo lepsza, nowocześniejsza, ale z poszanowaniem oryginału. Bez Krzysztofa Krawczyka to już nie to samo”.
Widzowie zwracają więc uwagę nie tylko na samą melodię, ale również na fakt, że poprzednia wersja była dla nich ważną częścią wspomnień związanych z serialem.
Niektórzy poszli jeszcze dalej.
“Strzał w kolano TVN” – stwierdził jeden z internautów.
Inny widz przekonywał:
“Przecież poprzednia była dobra, wystarczyło dodać kilka osób i byłoby super”.
Pojawiły się także bardzo osobiste reakcje.
“Aż mi się odechciewa oglądać, zawsze ta melodia się kojarzyłam z moim ukochanym serialem” – napisał jeden z fanów.
To pokazuje, że dla wieloletnich widzów „Na Wspólnej” czołówka była czymś więcej niż krótkim wprowadzeniem do kolejnego odcinka. Stała się częścią serialowej tradycji, do której przez lata zdążyli się przyzwyczaić.
Na razie wygląda na to, że nowa czołówka wywołała przede wszystkim nostalgię za poprzednią wersją. Krzysztof Krawczyk, charakterystyczna melodia i dobrze znane kadry przez lata były dla widzów niemal nierozerwalnie związane z serialem. Nic więc dziwnego, że tak duża zmiana spotkała się z emocjonalną reakcją.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dawid Kwiatkowski otworzył się przed fanami. Fani nie kryją wzruszenia
A Wam się podoba nowa czołówka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
news
Maurycy Popiel i Izabela Warykiewicz po rozwodzie. „Zdecydował się na buzi”
Maurycy Popiel i Izabela Warykiewicz nie są już małżeństwem. Para, która pobrała się w 2021 roku, rozwiodła się pod koniec sierpnia w Krakowie. Informacja o zakończeniu związku dopiero teraz ujrzała światło dzienne. Była żona aktora znanego z „M jak miłość” opowiedziała o kulisach rozstania oraz o zaskakującym geście, do którego doszło podczas rozprawy sądowej.
Rozwód Maurycego Popiela i Izabeli Warykiewicz długo pozostawał poza medialnym światłem. Choć para rozstała się już wcześniej, do formalnego zakończenia małżeństwa doszło dopiero pod koniec sierpnia w Krakowie. Aktor znany z „M jak miłość” i jego była żona przez lata tworzyli związek, który rozwijał się z dala od kamer. Poznali się jeszcze podczas nauki w szkole teatralnej, a ich relacja szybko przerodziła się w uczucie. W 2021 roku powiedzieli sobie „tak”, jednak po kilku latach wspólnego życia ich małżeństwo zaczęło przechodzić poważny kryzys.
W 2024 roku pojawiły się pierwsze doniesienia o problemach w ich relacji. Niedługo później Warykiewicz zdecydowała się na złożenie pozwu rozwodowego. Początkowo sprawa miała zakończyć się orzeczeniem o winie, jednak ostatecznie aktorka zrezygnowała z takiego rozwiązania. W rozmowie z Pudelkiem wyjaśniła, że nie chciała przedłużać postępowania i ponownie wracać do bolesnych wydarzeń. Teraz opowiedziała również o tym, jak wyglądały ostatnie chwile małżeństwa oraz zaskakującym geście byłego męża podczas rozprawy.
POLECAMY: To z nim zatańczy Sara Janicka. Polsat odkrył pierwszą parę „Tańca z Gwiazdami”
Izabela Warykiewicz zrezygnowała z orzekania o winie
Maurycy Popiel i Izabela Warykiewicz poznali się jeszcze w szkole teatralnej w Krakowie. Ich relacja szybko przerodziła się w miłość, a przez lata uchodzili za zgodną parę. W 2021 roku zdecydowali się na ślub. Z czasem w mediach zaczęły jednak pojawiać się informacje o kryzysie w ich małżeństwie. W 2024 roku pojawiły się doniesienia, że aktorka miała złożyć pozew rozwodowy i początkowo domagać się orzeczenia o winie męża. W przestrzeni medialnej sugerowano, że przyczyną rozpadu związku mógł być romans Maurycego Popiela. Żadne z tych doniesień nie zostało jednak szczegółowo potwierdzone przez aktora.
W rozmowie z Pudelkiem Izabela Warykiewicz poinformowała, że ostatecznie zrezygnowała z walki o orzeczenie o winie. Jak wyjaśniła, zależało jej przede wszystkim na zamknięciu trudnego i długo trwającego etapu życia.
Zrezygnowałam z orzeczenia o winie, bo mogłoby to się ciągnąć latami. Świadkowie, zeznania w sądzie. Ludzie, którzy byli kiedyś najbliższymi, zeznawaliby nie wiadomo jak. Chciałam zakończyć już i tak długo trwającą sprawę.
Aktorka przyznała wcześniej, że rozpad małżeństwa bardzo mocno wpłynął na jej codzienność. W podcaście „HerraOnAir” mówiła, że jej życie prywatne nagle zmieniło się o 180 stopni, a konsekwencje tego doświadczenia odczuwała jeszcze długo po rozstaniu.
POLECAMY: Maurycy Popiel i Sara Janicka ZASKOCZENI finałem Kaczorowskiej i werdyktem “Tańca z Gwiazdami”?
W sądzie doszło jednak do czułego pożegnania
Choć rozwód został już sfinalizowany, Izabela Warykiewicz zdradziła, że obecnie nie utrzymuje kontaktu z byłym mężem. Tym bardziej zaskoczył ją gest, na który Maurycy Popiel zdecydował się podczas rozprawy. Po zakończeniu postępowania aktor miał pożegnać się z byłą żoną w bardzo czuły sposób.
Trochę mnie zaskoczył Maurycy w sądzie na pożegnanie. Żegnając się, zdecydował się na buzi i przytulenie – powiedziała aktorka w rozmowie z serwisem.
Aktorka nie ukrywa, że rozwód był dla niej trudnym doświadczeniem. Jednocześnie jej wypowiedzi sugerują, że chciała zakończyć sprawę bez dalszego eskalowania konfliktu i publicznego prania prywatnych brudów. Rezygnacja z orzekania o winie miała pozwolić jej szybciej zamknąć przeszłość i rozpocząć kolejny etap życia.
POLECAMY: Maurycy Popiel PODSUMOWAŁ Bagiego – przegrał z nim FINAŁ “Tańca z Gwiazdami”
Kim są Maurycy Popiel i Izabela Warykiewicz?
Maurycy Popiel to aktor filmowy, teatralny i telewizyjny, który największą rozpoznawalność zdobył dzięki roli Aleksandra Chodakowskiego w serialu „M jak miłość”. Z produkcją związany jest od 2014 roku. Występował również w filmach, między innymi w „Mieście 44”, a zawodowo jest związany z krakowskim Teatrem Bagatela. Ukończył krakowską szkołę teatralną, gdzie poznał swoją przyszłą żonę.
Izabela Warykiewicz także jest aktorką. Widzowie mogą kojarzyć ją między innymi z seriali „Na Wspólnej” i „M jak miłość”. W tej drugiej produkcji zagrała Beatę, przyrodnią siostrę Marzenki. Co ciekawe, choć oboje pojawiali się w obsadzie serialu, ich bohaterowie nie tworzyli wspólnego wątku. Prywatnie poznali się znacznie wcześniej, bo podczas studiów aktorskich w Krakowie.
POLECAMY: Maurycy Popiel o mrocznych latach swojego życia. To wyznanie zaskoczy widzów “Tańca z Gwiazdami”





news
Piotr Mróz o Nawrockim: „To dobry prezydent”. Podzielacie jego zdanie?
Piotr Mróz po raz kolejny zabrał głos w sprawie, która może wywołać sporo emocji. Aktor „Gliniarzy” i zwycięzca „Tańca z Gwiazdami” otwarcie opowiedział o swoich poglądach, a szczególnie mocno wypowiedział się na temat obecnego prezydenta. Jego słowa mogą zaskoczyć część fanów. Dowiedz się więcej!
Piotr Mróz należy do grona najbardziej rozpoznawalnych aktorów związanych z Polsatem. Popularność przyniosła mu przede wszystkim rola w serialu „Gliniarze”, ale widzowie doskonale pamiętają go również z programu „Taniec z Gwiazdami”, w którym odniósł zwycięstwo. Aktor od lat wzbudza zainteresowanie nie tylko swoją działalnością zawodową, ale również poglądami, których zdecydowanie nie ukrywa.
Gwiazdor wielokrotnie komentował tematy społeczne, religijne, polityczne i medialne. Piotr Mróz nie należy do osób, które unikają trudnych tematów, a jego wypowiedzi niejednokrotnie wywoływały dyskusje wśród internautów. Tym razem również zdecydował się powiedzieć wprost, co myśli, a jego słowa mogą odbić się szerokim echem.
Niedawno aktor pojawił się w programie „PRZEmiana”, gdzie poruszył wiele osobistych tematów. W rozmowie opowiedział między innymi o rozpadzie swojego związku z narzeczoną, swojej głębokiej wierze w Boga oraz podejściu do przyszłych relacji z kobietami. Nie zabrakło jednak również tematów znacznie bardziej publicznych.
Piotr Mróz nie uniknął pytań dotyczących polityki. W rozmowie z prowadzącą pojawił się między innymi temat wyborów prezydenckich z 2025 roku. Punktem wyjścia była uwaga, że głosowanie przez celebrytów na Rafała Trzaskowskiego nikogo szczególnie nie dziwiło, natomiast deklarowanie poparcia dla Karola Nawrockiego mogło budzić zdecydowanie większe emocje.
Aktor nie zamierzał jednak uciekać od odpowiedzi. Wręcz przeciwnie – jasno przedstawił swoją opinię na temat obecnego prezydenta. Piotr Mróz stwierdził:
“Wydaje mi się, że nie mieliśmy lepszego prezydenta. (…) Jest silny, konsekwentny, nieugięty, biorącymi wartości i historii. W moim mniemaniu jest to dobry prezydent” – wyznał.
POLECAMY: Dawid Kwiatkowski otworzył się przed fanami. Fani nie kryją wzruszenia
Piotr Mróz ZACHWYCONY Karolem Nawrockim
To jednak nie był koniec jego wypowiedzi. Piotr Mróz bardzo szczegółowo wyjaśnił, dlaczego pozytywnie ocenia Karola Nawrockiego. Aktor podkreślił, że jako obywatel Polski jest zadowolony z obecnego prezydenta i wskazał na konkretne cechy, które szczególnie ceni u osoby sprawującej najważniejszy urząd w państwie.
“Jako obywatel Rzeczpospolitej Polskiej jestem dumny i zadowolony ze swojego prezydenta. Widzę w nim siłę, jaka powinna być w głowie państwa. Widzę w nim stanowczość. Widzę wartości, które mi przyświecają, czyli prorodzinne, prokatolickie i konserwatywne. Widzę w nim dbałość o historię, która jest naszą tożsamością. To wszystko powoduje, że jestem zadowolony z tego prezydenta. Ma swoje zdanie, nie boi się powiedzieć: »Nie, z tym się nie godzę. To mi nie pasuje«. To jest siła, a w przywódcy państwa chcę widzieć siłę. Jeżeli widzę silnego przywódcę państwa, to wiem, że na czele tego państwa stoi silna osoba, która w razie zagrożenia poprowadzi państwo w dobrym kierunku” – wyznał Mróz.
Wypowiedź Piotra Mroza pokazuje, że aktor nie zamierza ukrywać swoich politycznych sympatii. Jego stanowisko jest jasne, a szczególną uwagę zwraca sposób, w jaki mówi o Karolu Nawrockim. Wśród najważniejszych cech prezydenta wymienia siłę, stanowczość, przywiązanie do historii oraz wartości prorodzinne, prokatolickie i konserwatywne.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wyciekły wyniki głosowania widzów „Tańca z Gwiazdami”. Kto jest liderem?
Zgadzacie się z Piotrem Mrozem? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuBudka Suflera ma nowego wokalistę. To on zastąpi Jacka Kawalca
-
news4 dni temuEdyta Bartosiewicz zachwycona uczestnikiem „The Voice of Poland” [WIDEO]
-
news3 dni temu„M jak miłość” żegna kolejne gwiazdy. Znane nazwiska odchodzą z serialu
-
showbiz5 dni temuPaulina Sykut-Jeżyna zabrała głos po aferze z Izą Kuną. Tak tłumaczy jej zachowanie
-
showbiz2 dni temuFilip Gurłacz PSIOCZY na „Taniec z Gwiazdami”. W tle Kaczorowska
-
showbiz4 dni temuWielkie zmiany tuż przed 2. odcinkiem „Tańca z Gwiazdami”. Tego jeszcze nie było
-
showbiz2 dni temuZrezygnował z „Tańca z Gwiazdami”. Teraz przerwał milczenie
-
news4 dni temuMarta Nawrocka komentuje aferę ze Skolimem. Jej słowa mogą zaskoczyć

Dodaj komentarz