showbiz
To ON pojawi się u boku Heleny Englert w rodzinnym odcinku „TzG”. Zaskoczeni?
Przed nami wyjątkowy odcinek „Tańca z Gwiazdami”, w którym uczestnicy zaproszą na parkiet swoich najbliższych. Widzowie od kilku dni zastanawiają się, kto pojawi się u boku poszczególnych gwiazd, a teraz poznaliśmy jeden z najbardziej wyczekiwanych duetów. Helena Englert zatańczy bowiem ze swoim znanym ojcem. Kto pojawi się u jej boku? Dowiedz się więcej!
Poprzedni, czwarty odcinek „Tańca z Gwiazdami” wyraźnie różnił się od wcześniejszych odsłon programu. Tym razem uczestnicy nie skupili się wyłącznie na kolejnych choreografiach, ale zabrali widzów w podróż do ważnych i często bardzo osobistych momentów ze swojego życia. Wszystko za sprawą specjalnego „Wehikułu Czasu”, który pojawił się w studiu przy Łubinowej w Warszawie.
Za obsługę wyjątkowej maszyny odpowiadał Piotr Kędzierski, który tego wieczoru dołączył do prowadzących – Pauliny Sykut-Jeżyny oraz Krzysztofa Ibisza. Dziennikarz miał już okazję dobrze poznać program z zupełnie innej perspektywy. W 18. edycji „Tańca z Gwiazdami” sam stanął bowiem na parkiecie, a jego partnerką była Magdalena Tarnowska. Para dotarła wówczas aż do półfinału.
Tym razem Piotr Kędzierski pojawił się jednak po drugiej stronie parkietu. „Kędzior” towarzyszył uczestnikom podczas wspominania ważnych wydarzeń z ich życia i stał się jednym z elementów specjalnego segmentu. Odcinek miał dzięki temu bardziej osobisty charakter, a emocji nie brakowało również podczas samych występów.
Najwyżej ocenioną parą wieczoru okazali się Helena Englert i Roman Osadchiy. Aktorka zaprezentowała cha-chę, za którą otrzymała aż 35 punktów, stając się tym samym najwyżej ocenioną parą czwartego odcinka. Rafał Maserak nie krył zachwytu jej występem i zwrócił uwagę między innymi na styl, wdzięk oraz kobiecość młodej aktorki.
“Co mogę powiedzieć? Kompletna cha-cha. Masz styl, wdzięk, kobiecość. Zaczynam się obawiać, bo jest za dobrze” – mówił Maserak.
Po tanecznych emocjach związanych z „Wehikułem Czasu” widzowie muszą przygotować się na kolejną wyjątkową odsłonę programu. Najbliższy odcinek będzie bowiem odcinkiem rodzinnym. Uczestnicy zaproszą na parkiet swoich bliskich, którzy tym razem nie będą jedynie kibicować z widowni, ale wspólnie z nimi zatańczą.
POLECAMY: Poruszające chwile w „Kocham Cię, Polsko”. Koterski i Kadziewicz zaskoczyli widzów
Z kim zatańczy Helena Englert w rodzinnym odcinku?
Widzowie od kilku dni zastanawiają się, kto dokładnie pojawi się u boku poszczególnych uczestników. Kilkoro z nich zdążyło już uchylić rąbka tajemnicy. Jasper Sołtysiewicz opublikował nawet rolkę z siostrą, natomiast od dłuższego czasu mówi się również o planach Mandaryny, która ma zatańczyć ze swoim synem. Jedną z największych niespodzianek będzie jednak osoba, którą na parkiet zaprosi Helena Englert.
Jak dowiedział się Pudelek, w rodzinnym odcinku „Tańca z Gwiazdami” Helena Englert zatańczy ze swoim ojcem – Janem Englertem. Dla fanów aktora będzie to bez wątpienia wyjątkowa okazja, by zobaczyć go w zupełnie innej roli. Znany aktor, reżyser i wieloletni pedagog teatralny tym razem pojawi się bowiem nie na scenie teatralnej czy planie filmowym, ale na parkiecie tanecznego show Polsatu.
Rodzinne odcinki „Tańca z Gwiazdami” od lat wywołują sporo emocji. Uczestnicy pokazują w nich swoich najbliższych z zupełnie innej strony, a wspólne występy często wiążą się również z osobistymi historiami i wzruszeniami. Jednocześnie tego typu odsłony programu tradycyjnie wywołują dyskusje dotyczące ocen jurorów. Widzowie niejednokrotnie zwracali uwagę, że jury podczas rodzinnych występów bywa wyjątkowo łagodne i hojnie rozdaje 10 punktów.
Tym razem dodatkowym elementem wzbudzającym zainteresowanie jest właśnie udział Jana Englerta. Aktor jest ojcem Heleny Englert, która w ostatnich tygodniach bardzo dobrze radzi sobie na parkiecie i w poprzednim odcinku znalazła się na szczycie tabeli. Teraz razem z Romanem Osadchiyem oraz swoim ojcem będzie musiała zmierzyć się z zupełnie nowym wyzwaniem. Czy rodzinny występ ponownie zachwyci jurorów?
Odpowiedź poznamy już w najbliższą niedzielę. Rodzinny odcinek „Tańca z Gwiazdami” będzie można oglądać o godz. 19:55 w Polsacie. Widzowie zobaczą na parkiecie uczestników w towarzystwie ich najbliższych, a jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów będzie z pewnością występ Heleny Englert i Jana Englerta. Czy aktor odnajdzie się w tanecznej rywalizacji? Tego przekonamy się już w niedzielę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Klaudia El Dursi pożegnała się z „Hotelem Paradise”. Będziecie tęsknić?
Lubicie oglądać rodzinne odcinki “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
news
Poruszające chwile w „Kocham Cię, Polsko”. Koterski i Kadziewicz zaskoczyli widzów
Powrót „Kocham Cię, Polsko!” po ośmiu latach przerwy okazał się jedną z głośniejszych telewizyjnych premier minionej wiosny. Teraz popularny format powrócił z kolejną odsłoną, nowym studiem i zmianami w obsadzie. W najnowszym odcinku na widzów czeka jednak coś więcej niż tylko rywalizacja drużyn. Michał Koterski i Łukasz Kadziewicz zdecydowali się opowiedzieć o swoich kompleksach z dzieciństwa. Dowiedz się więcej i zobacz fragment nowego odcinka!
Powrót „Kocham Cię, Polsko!” był dużym wydarzeniem dla fanów programu. Po ośmiu latach przerwy TVP zdecydowała się przywrócić format, w którym dwie drużyny gwiazd rywalizują ze sobą w konkurencjach sprawdzających wiedzę o Polsce, kulturze, historii oraz polskich gwiazdach. Produkcja wróciła jednak w odświeżonej formule, a wraz z nią pojawiła się całkowicie nowa obsada.
Gospodynią programu została Marzena Rogalska, dla której powrót do Telewizji Polskiej był jednocześnie powrotem do formatu, który znała od środka. W poprzednich edycjach sama występowała bowiem jako jedna z kapitanek drużyn. Tym razem stanęła po drugiej stronie i przejęła rolę prowadzącej, prowadząc uczestników przez kolejne konkurencje i zadania.
W pierwszej odsłonie reaktywowanego programu kapitanami zostali Filip Gurłacz oraz Misiek Koterski. Ich wzajemne docinki, poczucie humoru i rywalizacja szybko stały się jednym z charakterystycznych elementów programu. Format emitowany w piątkowe wieczory przyciągał przed telewizory sporą publiczność. Jak informowały Wirtualne Media, „Kocham Cię, Polsko!” przyciągało przed telewizory średnio 827 tysięcy odbiorców.
Takie wyniki sprawiły, że TVP zdecydowała się kontynuować produkcję. Od kilku tygodni widzowie mogą oglądać kolejną edycję programu, która przyniosła kilka zmian. W roli kapitana zamiast Filipa Gurłacza pojawił się Łukasz Kadziewicz, zmieniło się również studio oraz oprawa programu. Jedno pozostało jednak bez zmian – rywalizacja gwiazd nadal dostarcza widzom sporej dawki emocji i humoru.
POLECAMY: To KONIEC wieloletniej relacji? Kędzierski zabrał głos ws. Wojewódzkiego
Poruszające chwile na planie „Kocham Cię, Polsko!”. Padły szczere wyznania [WIDEO]
W najnowszym odcinku po jednej stronie staną Ewelina Lisowska, Piotr Bondyra i Kacper Kuszewski, natomiast drużynę po drugiej stronie tworzą Emilia Komarnicka, Mikołaj Roznerski i Katarzyna Maciąg. Na czele zespołów ponownie staną Michał Koterski oraz Łukasz Kadziewicz. Tym razem oprócz standardowych pytań i muzycznych konkurencji pojawi się także temat, który szybko skłoni kapitanów do bardzo osobistych wspomnień.
W jednej z rund uczestnicy usłyszą pytanie dotyczące kompleksów związanych z wyglądem. Chodzi o to, ile procent polskich mężczyzn przyznaje, że zmaga się z tego rodzaju problemami. Z pozoru zwykła konkurencja szybko przerodzi się jednak w szczerą rozmowę o doświadczeniach z dzieciństwa. Michał Koterski postanowił opowiedzieć o tym, z czym sam musiał mierzyć się jako dziecko.
“Od dziecka mi dokuczano, że mam wielką klamkę, tzn. wielki nos” – wspomni Michał Koterski.
Na tym osobiste wyznania się jednak nie skończą. Do swoich szkolnych lat wróci również Łukasz Kadziewicz, który opowie o kompleksach związanych nie tylko z wyglądem, ale również z problemami z wymową. Jego wspomnienia pokazują, że nawet osoby, które dziś kojarzone są z pewnością siebie, w dzieciństwie mogły zmagać się z trudnymi sytuacjami i komentarzami rówieśników.
“Wydaje mi się, że to naturalne i męskie, że masz świadomość tego, że daleko Ci do ideału. Od małego dziecka byłem tym najwyższym, najszczuplejszym, z trądzikiem, bardzo mocno sepleniłem. Jak recytowałem jakiś wiersz, to rozumiała to tylko moja mama” – opowiedział na planie Łukasz Kadziewicz.
Osobiste historie obu kapitanów staną się więc nieoczekiwanym elementem najnowszego odcinka. Pytanie dotyczące kompleksów nie będzie już wyłącznie kolejnym zadaniem do rozwiązania, ale punktem wyjścia do wspomnień z czasów, kiedy wygląd czy sposób mówienia mogły być powodem przykrych komentarzy. Czy doświadczenia Michała Koterskiego i Łukasza Kadziewicza pomogą uczestnikom znaleźć właściwą odpowiedź?
O tym, która drużyna lepiej poradzi sobie z kolejnymi pytaniami, muzycznymi wyzwaniami i zaskakującymi konkurencjami, widzowie przekonają się już dziś. Nowy odcinek „Kocham Cię, Polsko!” zostanie wyemitowany dziś o godz. 20:40 w TVP2. Tym razem poza rywalizacją nie zabraknie również osobistych historii kapitanów, które mogą pokazać ich z zupełnie innej strony.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Klaudia El Dursi pożegnała się z „Hotelem Paradise”. Będziecie tęsknić?
Lubicie oglądać “Kocham Cię Polsko”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!










Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Włączyłam nową płytę Dawida Kwiatkowskiego. Po ostatnim utworze zostało ze mną jedno
Dawid Kwiatkowski właśnie otwiera nowy rozdział swojej muzycznej historii. Przesłuchałam przedpremierowo jego najnowszy album „Południe” i już po pierwszym odsłuchu miałam poczucie, że nie jest to płyta, którą można po prostu włączyć w tle i po chwili o niej zapomnieć. Jest emocjonalna, momentami bardzo osobista, a przede wszystkim konsekwentna. Słychać na niej artystę, który nie boi się już powiedzieć wprost, co czuje.
Dawid Kwiatkowski właśnie otwiera kolejny rozdział swojej muzycznej drogi. Jego najnowszy album „Południe” to płyta, do której podeszłam z dużą ciekawością, ale też bez konkretnych oczekiwań. Po przesłuchaniu całości mam jednak wrażenie, że trudno przejść obok niej zupełnie obojętnie. To nie jest krążek, który po prostu leci w tle. Są tutaj emocje, bardzo osobiste teksty, momenty, przy których można się zatrzymać, ale też utwory, które od razu chce się włączyć ponownie.
Dawid Kwiatkowski od lat należy do grona najpopularniejszych polskich wokalistów. Przez kolejne etapy kariery zmieniał jednak nie tylko brzmienie, ale również sposób opowiadania o sobie. Na początku jego twórczość była mocno związana z młodą publicznością i charakterystycznym dla tamtego okresu popowym brzmieniem. Z czasem artysta zaczął coraz wyraźniej eksperymentować, dojrzewać muzycznie i poruszać w swoich piosenkach tematy, które są zdecydowanie bardziej osobiste. I właśnie tę zmianę bardzo mocno słychać na „Południu”.
Przesłuchałam cały album i nie mam poczucia, że Dawid stworzył po prostu zestaw kolejnych piosenek, które mają dobrze działać osobno. Ta płyta ma swój klimat i emocjonalną ciągłość. Są utwory, które trafiają od razu, są też takie, którym prawdopodobnie trzeba dać trochę więcej czasu. Nie wszystkie piosenki wywołały we mnie dokładnie takie same emocje, ale kilka z nich już po pierwszym odsłuchu sprawiło, że chciałam wrócić do nich jeszcze raz. Co ciekawe, podczas słuchania „Południa” kilka razy złapałam się na tym, że zamiast skupiać się wyłącznie na melodii, zaczynam analizować tekst. I właśnie wtedy album pokazuje swoją drugą stronę. Jest w nim sporo opowieści o relacjach, bliskości, strachu, tęsknocie, zmianach i próbie poradzenia sobie z tym, co zostaje po ważnych doświadczeniach.
Nie chcę jednak sprowadzać tej płyty wyłącznie do smutku czy trudnych emocji. Są tutaj również momenty lżejsze, bardziej rytmiczne i takie, które pozwalają po prostu dać się ponieść muzyce. Dzięki temu album nie jest jednostajny. Raz bardziej wsłuchujemy się w słowa, innym razem w melodię, a jeszcze innym po prostu chcemy nacisnąć „play” od początku. I chyba właśnie to najbardziej zostało ze mną po pierwszym przesłuchaniu. „Południe” nie kończy się w momencie, kiedy wybrzmiewa ostatni utwór. Kilka melodii i wersów zostaje w głowie jeszcze długo później.
POLECAMY: Dawid Kwiatkowski zaśpiewał z fanem. Chwilę później polały się łzy [WIDEO]
Dawid Kwiatkowski pokazał inną stronę siebie
Do „Południa” podeszłam bez założenia, że po kilku pierwszych piosenkach będę wiedziała, czego spodziewać się po całym albumie. I dobrze, bo ta płyta potrafi zaskoczyć. Dawid Kwiatkowski nie zamknął się tutaj w jednym schemacie. Są momenty bardzo melodyjne, są utwory bardziej taneczne, ale przede wszystkim jest sporo emocji. Już sam tytuł „Południe” dobrze oddaje klimat tego wydawnictwa. To nie jest album, który przez cały czas próbuje być głośny. Są na nim momenty, w których muzyka pozwala zatrzymać się przy tekście i naprawdę wsłuchać w to, co Dawid chce przekazać.
Szczególnie mocno wybrzmiewają dla mnie utwory związane z tęsknotą, miłością, rozstaniem i próbą poradzenia sobie z tym, co zostaje w człowieku po ważnych relacjach. Nie mam wrażenia, że emocje są tutaj dopisywane na siłę. Przeciwnie, wiele fragmentów brzmi tak, jakby artysta naprawdę miał potrzebę opowiedzenia konkretnej historii.
Jednym z utworów, który szczególnie zwrócił moją uwagę, jest „Już się nie boję”. To właśnie takie piosenki sprawiają, że podczas słuchania przestaje się myśleć wyłącznie o muzyce, a zaczyna odnosić tekst do własnych doświadczeń. I chyba właśnie to jest dla mnie największą siłą „Południa”.
„Już się nie boję”, „Pali się niebo”, „Czy wie?” – nie potrafię wskazać jednego faworyta
Po pierwszym odsłuchu bardzo trudno wybrać mi jedną piosenkę, która zdecydowanie wygrywa z resztą. „Południe” działa raczej jako całość niż zbiór przypadkowych singli. Mocno zostaje ze mną „Pali się niebo”, które ma w sobie tęsknotę i pewien rodzaj niepokoju. Z kolei „Czy wie?” jest bardziej intymne i spokojne. To jeden z tych utworów, przy których można na chwilę odłożyć wszystko i po prostu słuchać. Ciekawie wypadają także współprace. Dawid zaprosił do projektu między innymi Kayah, Marcina Wyrostka oraz Margaret. I właśnie różnorodność sprawia, że przy kolejnym odsłuchu można zwrócić uwagę na zupełnie inne elementy. Nie będę udawać, że po jednym przesłuchaniu znam tę płytę na wylot. Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że „Południe” jest albumem, który będzie odkrywało się stopniowo. Są tutaj piosenki, które od razu przyciągają uwagę, ale są też takie, które prawdopodobnie potrzebują kolejnych odsłuchań.
To nie jest tylko kolejna płyta Dawida Kwiatkowskiego
Najbardziej przekonuje mnie w „Południu” to, że nie mam poczucia słuchania produktu stworzonego wyłącznie po to, żeby wypuścić kolejne single. Jest tu pomysł na całość.Dawid Kwiatkowski zapowiadał wcześniej, że to dla niego bardzo konkretny i mocno ukierunkowany album. W swoim komunikacie o płycie pisał, że podczas pracy nad nią pojawiały się pytania, czy nie idzie za daleko w wybranym kierunku. Jak sam przyznał, właśnie wtedy chciał sprawdzić, co się stanie, jeśli pójdzie jeszcze kawałek dalej. Po przesłuchaniu mam wrażenie, że to słychać.„Południe” nie jest próbą udowodnienia, że Dawid Kwiatkowski potrafi zrobić wszystko. To raczej album artysty, który wie, w jakim kierunku chce teraz iść.
Czy każdemu przypadnie do gustu? Tego nie wiem. Ale wiem jedno, po zakończeniu odsłuchu nie miałam ochoty od razu wyłączyć muzyki. Wręcz przeciwnie, kilka utworów chciałam włączyć ponownie.
A to chyba najlepszy znak, jaki może dać pierwsze spotkanie z nową płytą. „Południe” to dla mnie album o emocjach, tęsknocie, bliskości i tym, co zostaje w człowieku po ważnych momentach. Nie wszystkie utwory trafiają do mnie w takim samym stopniu, ale całość ma własną tożsamość. Chyba dlatego po pierwszym odsłuchu zamiast pytać „która piosenka jest najlepsza?”, mam ochotę po prostu włączyć tę płytę jeszcze raz.
POLECAMY: Dawid Kwiatkowski otworzył się przed fanami. Fani nie kryją wzruszenia



news
To KONIEC wieloletniej relacji? Kędzierski zabrał głos ws. Wojewódzkiego
Przez lata byli jednym z najbardziej rozpoznawalnych duetów polskiego dziennikarstwa. Wspólne audycje, podcast i setki rozmów sprawiły, że Kuba Wojewódzki i Piotr Kędzierski na dobre zapisali się w świadomości słuchaczy. Dziś jednak ich drogi zawodowe się rozeszły, a Kędzierski wprost przyznał, że nie utrzymuje kontaktu z byłym współprowadzącym. Co naprawdę wydarzyło się po zakończeniu ich wspólnego projektu? Dowiedz się więcej!
Kuba Wojewódzki i Piotr Kędzierski przez kilkanaście lat współpracowali ze sobą w różnych mediach. Ich wspólna historia rozpoczęła się jeszcze w 2014 roku, kiedy przez dwa lata prowadzili audycję w Rock Radiu. Później ponownie spotkali się na antenie Newonce.radio, gdzie współpracowali od 2019 do 2022 roku. Największą popularność przyniósł im jednak wspólny projekt realizowany dla Onetu.
Od marca 2022 roku przez ponad cztery lata byli gospodarzami podcastu „WojewódzkiKędzierski”. Format szybko zyskał grono wiernych słuchaczy, a rozmowy Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego z gwiazdami oraz osobami ze świata mediów regularnie odbijały się szerokim echem. Duet stworzył charakterystyczną formułę, w której nie brakowało zarówno poważnych tematów, jak i żartów czy niewygodnych pytań.
17 czerwca 2026 roku nagrali ostatni odcinek podcastu i oficjalnie ogłosili zakończenie projektu. W tym czasie Piotr Kędzierski miał już za sobą bardzo udany debiut w Polsacie. Dziennikarz wystąpił w wiosennej edycji „Tańca z gwiazdami”, gdzie jego partnerką była Magdalena Tarnowska. Choć taniec nie zawsze przychodził mu łatwo, a jurorzy niejednokrotnie byli wobec niego krytyczni, Kędzierski szybko zyskał sympatię publiczności.
Popularność zdobyta w programie przełożyła się na kolejne zawodowe propozycje. Polsat postanowił wykorzystać potencjał dziennikarza i zaproponował mu prowadzenie nowego show. Piotr Kędzierski został gospodarzem programu „Hitster. Muzyczna gra przebojów”, który współprowadzi z Idą Nowakowską. Format debiutuje na antenie stacji już w najbliższy weekend, w sobotę i niedzielę o godz. 17.40.
To jednak niejedyna nowa rola Kędzierskiego w Polsacie. Dziennikarz będzie pojawiał się również w „Halo tu Polsat”, gdzie poprowadzi cykl poświęcony show-biznesowi. Po zakończeniu wieloletniej współpracy z Kubą Wojewódzkim jego kariera wyraźnie nabrała nowego tempa, a przed nim kolejne telewizyjne wyzwania.
POLECAMY: Klaudia El Dursi pożegnała się z „Hotelem Paradise”. Będziecie tęsknić?
To KONIEC wieloletniej relacji? Kędzierski zabrał głos ws. Wojewódzkiego – więcej na
W rozmowie ze „Światem Gwiazd” Piotr Kędzierski został zapytany o relację z byłym współprowadzącym. Okazuje się, że obecnie panowie nie utrzymują regularnego kontaktu. Dziennikarz nie próbował jednak owijać w bawełnę i odpowiedział wprost:
“No ja wiem, że on będzie robił podcast solo. Nie, nie mamy kontaktu za bardzo” – wyznał Kędzierski.
Taka odpowiedź mogła oczywiście wzbudzić zainteresowanie, szczególnie że przez lata obaj byli ze sobą bardzo mocno związani zawodowo. Nic więc dziwnego, że pojawiły się pytania o to, czy za zakończeniem współpracy nie kryje się konflikt. Piotr Kędzierski postanowił odnieść się również do tych spekulacji i zdecydowanie studzi emocje.
“Dlatego że po prostu czasami drogi rozstają ludzi ze sobą i wiesz, no jak będziemy mieli potrzebę, to na pewno się zdzwonimy. Jeżeli chcesz ode mnie wyciągnąć jakieś historie, dlaczego, po co, jak to się dzieje, czasami tak się dzieje. Dorośli tak mają czasami, że po prostu nie potrzebują do siebie dzwonić co tydzień, żeby ta przyjaźń albo znajomość przetrwała” – dodał gwiazdor Polsatu w tej samej rozmowie.
Wszystko wskazuje więc na to, że po ponad dekadzie wspólnej pracy Kuba Wojewódzki i Piotr Kędzierski po prostu poszli w różne strony. Wojewódzki ma kontynuować działalność podcastową już samodzielnie, natomiast Kędzierski rozwija swoją obecność w Polsacie. Sam dziennikarz nie potwierdza, by między nimi doszło do konfliktu, podkreślając, że czasami relacje naturalnie zmieniają się wraz z życiem i kolejnymi zawodowymi etapami.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Monika Olejnik WYBUCHŁA po słowach Mentzena. Nie gryzła się w język
Brakuje Wam podcastu Wojewódzkiego i Kędzierskiego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Klaudia El Dursi pożegnała się z „Hotelem Paradise”. Będziecie tęsknić?
To był jeden z najbardziej emocjonalnych momentów najnowszego sezonu „Hotelu Paradise”. Widzowie zobaczyli scenę, której przez długi czas mogli się spodziewać, ale której trudno było nie przeżyć razem z prowadzącą. Klaudia El Dursi pożegnała się z programem, a podczas jej ostatnich chwil w hotelu polały się łzy. Dowiedz się więcej!
Nowy sezon „Hotelu Paradise” od początku dostarcza widzom wielu emocji. W kolejnych odcinkach nie brakuje nowych relacji, romantycznych momentów, konfliktów oraz decyzji, które potrafią całkowicie zmienić układ sił wśród uczestników. Tym razem jednak uwaga widzów skupiła się nie na mieszkańcach hotelu, ale na osobie, która przez lata była jednym z najważniejszych elementów programu.
W 22. odcinku „Hotelu Paradise” Klaudia El Dursi przekazała uczestnikom, że nadszedł moment jej pożegnania z formatem. Prowadząca związana była z programem przez kolejne sezony i dla wielu widzów jej głos oraz charakterystyczne powitanie stały się nieodłączną częścią reality show. Tym razem zamiast rozpoczęcia kolejnego odcinka przyszedł czas na zamknięcie pewnego etapu.
Decyzja Klaudii El Dursi nie była jednak dla niej łatwa. Prowadząca podkreśliła, że „Hotel Paradise” był dla niej czymś znacznie więcej niż tylko pracą przed kamerami. W emocjonalnym pożegnaniu zwróciła się zarówno do uczestników wszystkich sezonów, jak i do widzów, którzy przez lata śledzili program.
“Podjęłam pełną świadomości i wdzięczności decyzję. Dziś żegnam się z “Hotelem Paradise”. To miejsce było dla mnie czymś znacznie więcej niż tylko programem. To był czas prawdziwy i intensywny, pełen emocji, cudownych, cudownych ludzi i historii, które na zawsze będą częścią mnie, które na zawsze zostaną tu, w moim serduszku. Dziękuję za każdą chwilę spędzoną z wami, moi kochani uczestnicy wszystkich sezonów “Hotelu Paradise”. Dziękuję za każdą chwilę spędzoną z wami, moi kochani widzowie. Dla mnie to moment, kiedy muszę ruszyć nową drogą. Ale dziś z wdzięcznością i spokojem oddaję “Hotel” w dobre ręce. Wierzę, że będzie tak samo mocno tętnił emocjami jak dotychczas, a może i mocniej” – mówiła ze łzami w oczach El Dursi.
Emocje były tym większe, że odejście Klaudii El Dursi wiąże się również z jej nowym zawodowym rozdziałem. Na początku marca pojawiły się informacje, że prezenterka dołączy do „Top Model”, gdzie zastąpiła Michała Piróga. Widzowie długo zastanawiali się więc, kiedy nastąpi jej oficjalne pożegnanie z „Hotelem Paradise”. Teraz wiadomo już, że moment ten nadszedł w 22. odcinku.
POLECAMY: Monika Olejnik WYBUCHŁA po słowach Mentzena. Nie gryzła się w język
Klaudia El Dursi pożegnała się z „Hotelem Paradise”. Polały się łzy
Klaudia El Dursi po emisji odcinka zabrała również głos w mediach społecznościowych. Na Instagramie przyznała, że sama długo nie była gotowa, aby oglądać najnowszy sezon programu. Jak wyznała, emocje związane z zakończeniem jej przygody z formatem były wciąż zbyt silne.
“No dobrze, chyba jestem gotowa, żeby się z tym zmierzyć. Będę z Wami szczera – nie obejrzałam jeszcze ani jednego odcinka tego sezonu Hotelu Paradise. Za dużo wciąż we mnie emocji i czułam, że to przybliży mnie do końca. Końca, który właśnie nastał. I choć minęło już 7 miesięcy od podjęcia tej decyzji, to chyba dopiero dzisiaj to do mnie dotarło, bo to dzisiaj właśnie w odcinku po raz ostatni usłyszycie „nazywam się Klaudia El Dursi i witam w Hotelu Paradise…”. To była ogromna przyjemność być z Wami przez te wszystkie sezony. Dziękuję” – czytamy.
Słowa prezenterki pokazują, że choć decyzja o zakończeniu współpracy została podjęta już wcześniej, jej emocjonalne konsekwencje pojawiły się dopiero teraz. Klaudia El Dursi przyznała, że przez siedem miesięcy nosiła w sobie świadomość, że jej przygoda z programem dobiega końca. Dopiero emisja ostatniego odcinka z jej udziałem sprawiła jednak, że ta zmiana stała się dla niej w pełni realna.
Dla „Hotelu Paradise” oznacza to początek nowego etapu. Obecny sezon przejęła Edyta Zając, która została nową gospodynią programu. To właśnie ona będzie od teraz kojarzona z prowadzeniem kolejnych odsłon reality show, a widzowie będą mogli przekonać się, jak format będzie wyglądał pod jej opieką.
Zmiany nie zakończą się jednak wraz z obecnym sezonem. Jak wynika z planów programu, Edyta Zając wkrótce stanie przed kolejnym wyzwaniem – będzie nagrywać dwie następne serie „Hotelu Paradise” na Dominikanie. Oznacza to, że jej przygoda z formatem dopiero się rozpoczyna i obejmie nie tylko trwającą edycję, ale również kolejne sezony.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Filip Chajzer zwrócił się do Heleny Englert. „Musi się nauczyć z tym żyć”. Dobre rady?
Będzie Wam brakować Klaudii El Dursi w “Hotelu Paradise”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz5 dni temuWielkie emocje w „Tańcu z Gwiazdami”. Kto odpadł w 4. odcinku?
-
showbiz4 dni temuHelena Englert otworzyła się nt. rodziny. Ścibakówna nie kryła łez w „TzG” [FOTO]
-
news3 dni temuAfera z Tosią odbiła się na „Nowej Szelągowskiej”? Są wyniki oglądalności
-
showbiz4 dni temu„Taniec z Gwiazdami”: wyniki głosowania widzów wyszły na jaw. Doszło do zmian
-
news3 dni temuKuba Wojewódzki zostanie OJCEM? Król TVN ogłosił to publicznie
-
news3 dni temuLech Wałęsa narzeka na swoją emeryturę. Tyle dostaje co miesiąc
-
news2 dni temuPopularny gwiazdor ODCHODZI z Polsatu. Zaliczy transfer do konkurencji?
-
news3 dni temuSandra Hajduk otworzyła się na temat małżeństwa. Tego o mężu nigdy nie mówiła

Dodaj komentarz