Śledź nas

news

Tribbs i Blanka zostają w „The Voice Kids”? Wszystko jest już jasne

Opublikowano

w dniu

Widzowie długo zastanawiali się, kto ostatecznie zasiądzie w fotelach trenerskich kolejnej edycji „The Voice Kids”. Po zmianach w składzie i pojawieniu się Sary James niepewna była przyszłość jednego z dotychczasowych trenerów. Teraz wszystko jest już jasne. Tribbs sam przekazał fanom najnowsze informacje. Dowiedz się więcej!

Tribbs, czyli producent, muzyk i kompozytor, dołączył w do dziewiątej edycji „The Voice Kids”, stając się jednym z trenerów programu. Artysta od lat działa na polskiej scenie muzycznej, ale jego twórczość jest znana również poza granicami kraju. Ma na swoim koncie projekty związane między innymi ze sceną eurowizyjną, dzięki którym zyskał jeszcze większą rozpoznawalność.

Informację o jego debiucie w roli trenera ogłoszono rok temu w „Pytaniu na śniadanie”. To właśnie wtedy Dominika Matuszak przekazała, że Tribbs dołączy do Cleo w dziewiątej edycji „The Voice Kids”. Sam muzyk przyznał później, że wiadomość o nowej roli otrzymał w dość nietypowych okolicznościach.

“Nie wierzę, że przekazali mi to w ten sposób. Kiedy myślałem, że już gorzej być nie może, dostałem telefon od managerki: „Musimy pilnie porozmawiać”, bo ostatnio mieliśmy spore zawirowania w teamie… A jej ton był poważny jak nigdy wcześniej, tym bardziej że w domu był prawie cały mój team… Bałem się, że to oznacza koniec trasy, nad którą tak długo pracowaliśmy” – relacjonował wówczas.

Okazało się jednak, że powód telefonu był zupełnie inny. Managerka Tribbsa przekazała mu wiadomość, której artysta kompletnie się nie spodziewał. Zamiast końca jednego z jego zawodowych projektów czekała na niego propozycja objęcia trenerskiego fotela w popularnym programie.

“Będziemy musieli zrobić małą rewolucję, bo zostałeś trenerem The Voice Kids!” – zakomunikowała rok temu managerka Tribbsowi.

Debiut okazał się dla Tribbsa bardzo udany. Muzyk nie tylko sprawdził się w nowej roli, ale doprowadził reprezentanta swojej drużyny, Wiktora Sasa, do zwycięstwa. Dla początkującego trenera był to ogromny sukces i mocny argument przemawiający za jego pozostaniem w programie.

POLECAMY: Nie żyje Jan Frycz. Teatr Narodowy przekazał poruszającą wiadomość

Co dalej z Tribbsem w “The Voice Kids”?

Przed rozpoczęciem kolejnej serii pojawiły się jednak pytania, czy Tribbs rzeczywiście zachowa swoje miejsce. Produkcja zdecydowała się bowiem na kolejne duże zmiany. Do programu po rocznej przerwie wrócili Tomson i Baron, w fotelu pozostała Cleo, a nową trenerką została Sara James. Tym samym przyszłość Tribbsa przez pewien czas pozostawała niewiadomą.

Fani artysty nie kryli obaw, że po jednej edycji może pożegnać się z programem. Teraz jednak ich wątpliwości zostały rozwiane. Tribbs opublikował na Instagramie wiadomość, w której potwierdził, że ponownie zobaczymy go w trenerskim fotelu.

“(PO)ZOSTAŁEM TRENEREM THE VOICE KIDS 💙🥹 mega dużo to dla mnie znaczy! Dziękuję Wam i @wiktor.sas bo to dzięki Waszemu wsparciu, (którego wielką falę poczułem zwłaszcza po finale) dostałem zaproszenie do kolejnej edycji! Myślicie że znowu wygra ktoś z niebieskiej ekipy?” – czytamy na profilu artysty.

Tym samym skład trenerski kolejnej edycji programu staje się coraz bardziej klarowny. Tribbs będzie musiał ponownie zmierzyć się z Tomsonem i Baronem, Cleo oraz debiutującą Sarą James w walce o najbardziej utalentowanych młodych wokalistów. Nowa seria ma trafić na antenę TVP2 w marcu 2027 roku.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Daniel Martyniuk zaatakował rodziców. Włos się jeży na głowie od jego słów

Podobają Wam się zmiany w “The Voice Kids”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Wiktor Sas i Tribbs (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Tribbs (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Tribbs (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Tribbs (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Blanka, Tribbs, Cleo (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Filip Chajzer zwrócił się do Heleny Englert. „Musi się nauczyć z tym żyć”. Dobre rady?

Opublikowano

w dniu

przez

Helena Englert w ostatnim odcinku „Tańca z Gwiazdami” otworzyła się na temat hejtu, z którym mierzy się od lat. Jej słowa wywołały reakcje, a teraz głos w sprawie zabrał Filip Chajzer, który doskonale zna sytuację osoby rozpoczynającej karierę ze znanym nazwiskiem. Prezenter nie zamierzał jednak owijać w bawełnę. Dowiedz się więcej!

Helena Englert podczas jednego z ostatnich odcinków „Tańca z Gwiazdami” zdecydowała się opowiedzieć o trudnych doświadczeniach związanych z hejtem. Aktorka wróciła między innymi do afery wokół spektaklu „Hamlet”, w którym zagrała Ofelię. W przedstawieniu reżyserowanym przez jej ojca, Jana Englerta, jej obsadzenie wywołało dyskusję na temat tego, czy znane nazwisko może ułatwiać wejście do branży.

Sytuacja miała dla Heleny Englert znacznie poważniejsze konsekwencje niż jedynie krytyka pojawiająca się w internecie. Aktorka mówiła również o tym, jak negatywne komentarze wpłynęły na jej codzienne funkcjonowanie. Wspominała także o późniejszej aferze związanej z jej występem na Open’erze. Jak sama ujawniła, od półtora roku pozostaje pod opieką lekarza i przyjmuje leki.

Jej wyznanie nie przeszło bez echa. O komentarz do sytuacji „Fakt” poprosił Filipa Chajzera, który od początku swojej kariery zawodowej mierzył się z podobnym zarzutem, że jego obecność w mediach jest związana przede wszystkim z nazwiskiem ojca, Zygmunta Chajzera. Prezenter przyznał, że nawet po ponad dwóch dekadach pracy wciąż słyszy takie komentarze.

“Pani Helenie mogę powiedzieć mniej więcej tyle, że ja w wieku prawie 42 lat, czyli pewnie dwa razy więcej, niż ma pani Helena. Do dzisiaj słyszę, że pracę załatwił mi ojciec. I to jest bardzo frustrujące. Bywa zabawne, bywa ciężkie, ale niestety takie jest życie i trzeba się nauczyć z tym żyć. To się nigdy nie skończy. Nazwisko staje się trochę stemplem, pieczątką na całe życie. Ono ma swoje dobre strony, bo to uwaga, zasięgi i większa lekkość w realizowaniu marzeń, ale w przyrodzie wszystko jest bilansem – ceną za te przywileje jest hejt” — powiedział “Faktowi” Filip Chajzer.

POLECAMY: Polały się łzy na planie „Awantury o kasę”. Ibisz zaniemówił [PRZED PREMIERĄ]

Filip Chajzer nagle zwrócił się do Heleny Englert. Ma dla niej jedną radę

Filip Chajzer wrócił również wspomnieniami do początków swojej własnej kariery. Jak podkreślał, początkowo komentarze dotyczące nazwiska nie były dla niego najważniejsze, ponieważ był skupiony przede wszystkim na wykonywaniu zawodu reportera. Z czasem jednak, wraz z kolejnymi etapami kariery, coraz bardziej zauważał, że część osób patrzy na niego przede wszystkim przez pryzmat tego, kim jest jego ojciec.

“Kochałem moją pracę reporterską i na początku miałem to centralnie w dup*e, bo realizowałem pasję życia i wisiało mi to koło nosa. Dopiero potem, gdy przychodziły kolejne nagrody i szczeble kariery, zaczęło do mnie docierać, że ludzie nie widzą pasji ani pracy 24 godziny na dobę, tylko nazwisko. Z jednej strony wiesz, ile jesteś warty i że to był krew, pot i łzy, a z drugiej ktoś próbuje ci to umniejszyć. Dziś, po ponad 20 latach pracy, potrafię mieć już na to luz” – tłumaczył.

W rozmowie nie zabrakło również bezpośredniego odniesienia do sytuacji Heleny Englert i jej udziału w spektaklu „Hamlet”. Filip Chajzer zwrócił uwagę na specyfikę rodzin, w których zawód jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Jego zdaniem trudno całkowicie oddzielić relację rodzinną od zawodowej, szczególnie gdy rodzic sam jest uznanym przedstawicielem danej branży.

“Jak twój ojciec jest stolarzem i zabiera cię do warsztatu stolarskiego, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że zostaniesz stolarzem. Zaczynasz przesiąkać, wąchać opiłki drewna i nie wyobrażasz sobie innego życia. Jeśli własny ojciec w ramach pożegnalnego benefisu oferuje ci rolę, to głupio byłoby odmówić ze względu na szacunek do niego jako autorytetu. Z drugiej strony rozumiem ludzi, których to wnerwia, bo powiedzą, że na casting przyszłoby 200 osób i każda powinna mieć szansę. Uważam jednak, że pani Helena jest na tyle utalentowana, a to, co robi w “Tańcu z gwiazdami”, po prostu przechodzi samą siebie. Musi się nauczyć z tym żyć, a kariera i tak jest jej pisana” – powiedział “Faktowi” Filip Chajzer.

Słowa prezentera pokazują, że temat znanego nazwiska ma dla niego także osobisty wymiar. Filip Chajzer odniósł sytuację Heleny Englert do własnych doświadczeń i wskazał, że jego zdaniem osoby znajdujące się w podobnej sytuacji muszą mierzyć się zarówno z korzyściami, jak i konsekwencjami rozpoznawalności rodziny. Jednocześnie wprost zaznaczył, że dostrzega u młodej aktorki potencjał i jej obecne dokonania na parkiecie „Tańca z Gwiazdami”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Małgorzata Tomaszewska komentuje zamieszanie wokół Chajzera i Bianki. W tle pieniądze

Dobre rady Filipa dla Heleny? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Filip Chajzer (fot. screen YouTube Filip Chajzer Podcast)
Helena Englert (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Polały się łzy na planie „Awantury o kasę”. Ibisz zaniemówił [PRZED PREMIERĄ]

Opublikowano

w dniu

przez

Kultowy teleturniej Polsatu ponownie pojawi się na antenie po wakacyjnej przerwie. Widzów czekają nie tylko nowe pojedynki i wielkie emocje, ale także zmiana godziny emisji oraz nieco inne podejście prowadzącego do uczestników. W pierwszym odcinku pojawi się również drużyna, dla której udział w programie będzie miał szczególne znaczenie. Dowiedz się więcej i zobacz przedpremierowy fragment!

„Awantura o kasę” wraca po wakacyjnej przerwie z nowym sezonem. Pierwszy odcinek zostanie wyemitowany już 3 października, a tej jesieni program będzie można oglądać w każdą sobotę i niedzielę o godzinie 16:30. Oznacza to, że teleturniej będzie pojawiał się na antenie godzinę wcześniej niż dotychczas. Jesienny sezon ma liczyć aż 22 odcinki.

Gospodarzem programu pozostaje Krzysztof Ibisz, jednak widzowie mogą zauważyć pewną zmianę w jego sposobie prowadzenia rozgrywek. Prezenter zapowiada, że tym razem zamierza być bardziej wymagający wobec zawodników. Jego większa uwaga ma skupiać się przede wszystkim na samej grze, pieniądzach oraz strategii przyjmowanej przez poszczególne drużyny.

“To zmiana w stylu prowadzenia przeze mnie programu. Mówiąc najkrócej, jestem ostrzejszy, bardziej wymagający. Skupiam większą uwagę na grze, pieniądzach i strategii niż na pokazywaniu historii bohaterów” – mówi Krzysztof Ibisz w rozmowie z POLSAT.PL.

Prowadzący nie ukrywa, że za zmianą podejścia stoi chęć nadania rozgrywce nieco innego charakteru. Jak zapowiada, nowa odsłona ma być bardziej skupiona na rywalizacji, decyzjach podejmowanych przy stole i walce o pieniądze.

“Pomyśleliśmy, że taka zmiana może być fajna. To będzie inna edycja, przyjemność z nutą ostrości, jak papryczka chili”– dodaje Krzysztof Ibisz.

Sama formuła „Awantury o kasę” pozostaje jednak dobrze znana fanom programu. Uczestnicy muszą wykazać się wiedzą, ale równie istotne są tutaj refleks, umiejętność licytowania, odpowiednia strategia oraz zachowanie zimnej krwi. Jedna decyzja może wpłynąć na dalszy przebieg rywalizacji, dlatego nawet poprawna odpowiedź nie zawsze wystarcza, by sięgnąć po zwycięstwo.

Stawka w teleturnieju ponownie będzie wysoka. Na uczestników czekają między innymi pieniądze, diamenty, sztabki złota oraz luksusowe samochody. Łączna pula nagród w programie sięga aż 2 milionów złotych, co sprawia, że każda decyzja podejmowana przy stole może mieć bardzo konkretne konsekwencje dla zawodników.

POLECAMY: Małgorzata Tomaszewska komentuje zamieszanie wokół Chajzera i Bianki. W tle pieniądze

Takiego momentu nie było w „Awanturze o kasę”. Polały się łzy, Ibisz zaniemówił [WIDEO]

Już w pierwszym odcinku nie zabraknie jednak historii, która wykracza poza samą rywalizację. W studiu pojawi się rodzinna drużyna „Niezniszczalnych”, którą tworzą Paweł, Hanna, Mateusz i Izabela. Łączą ich bliskie relacje rodzinne — Izabela jest mamą Pawła i Hanny, natomiast Mateusz jest narzeczonym Hanny. Wspólnie spędzają czas, podróżują, jeżdżą na motocyklach i pływają kajakami.

Ich udział w programie ma jednak jeszcze jeden, bardzo osobisty wymiar. Rodzina zdecydowała się zgłosić do „Awantury o kasę” między innymi dlatego, że zmarły dziadek uczestników był wielkim fanem teleturnieju i oglądał wszystkie jego edycje. To właśnie jego pamięć stała się dla nich dodatkową motywacją, by pojawić się w studiu i wspólnie przeżyć tę przygodę.

Podczas rozmowy z rodziną Krzysztof Ibisz zapytał, kto wpadł na pomysł zgłoszenia drużyny do programu.

  • “Na pomysł wpadł syn, a to tylko dlatego, że dziadek świętej pamięci oglądał wszystkie edycje […] Teraz dziadek ogląda” – wyjaśniła Izabela.
  • “Wielki fan” – wtrącił Paweł.

W ten sposób występ „Niezniszczalnych” nabrał dla rodziny wyjątkowego znaczenia. Ich pojawienie się w „Awanturze o kasę” będzie nie tylko próbą zdobycia nagród i pokonania rywali, ale także wspólnym sposobem na uczczenie pamięci bliskiej osoby. Na uczestników czekają przy tym wymagający przeciwnicy – wśród nich byli uczestnicy „Milionerów” oraz zapaleni podróżnicy. Pierwszy odcinek nowego sezonu „Awantury o kasę” już 3 października o godz. 16:30 w Polsacie tuż przed programem „Hitster. Muzyczna gra przebojów”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Agata Młynarska oceniła Julię Wieniawę w „TzG”. Zwróciła uwagę na jedną rzecz

Lubicie oglądać „Awanturę o kasę”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

(fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Tomaszewska komentuje zamieszanie wokół Chajzera i Bianki. W tle pieniądze

Opublikowano

w dniu

przez

Filip Chajzer i Bianka od dłuższego czasu wzbudzają ogromne zainteresowanie mediów. Ich związek, szybkie zaręczyny, ślub oraz kolejne szczegóły wspólnego życia regularnie trafiają na nagłówki. Teraz o medialnej gorączce wokół małżeństwa wypowiedziała się Małgorzata Tomaszewska. Dowiedz się więcej, co powiedziała!

Filip Chajzer i Bianka szybko stali się jedną z szeroko komentowanych par polskiego show-biznesu. Para w krótkim czasie przeszła kolejne etapy związku – od poznania się, przez wspólne zamieszkanie w Krakowie i zaręczyny, aż po ślub. Od tego momentu zainteresowanie ich życiem prywatnym jeszcze bardziej wzrosło.

W najnowszym podcaście Mateusza Hładkiego prezenter wrócił do początków swojej relacji z Bianką. Filip Chajzer opowiedział między innymi o tym, jak szybko pojawiła się decyzja o wspólnej przyszłości. Jak wynika z jego relacji, już od pierwszego spotkania miał być przekonany, że poznał osobę, z którą chce związać swoje życie.

Prezenter zdradził również, kiedy dokładnie zdecydował się na oświadczyny. Od momentu poznania Bianki do zaręczyn minęło zaledwie kilka tygodni. Sam Filip Chajzer podkreślał jednak, że w jego przypadku nie wiązało się to z żadnymi wątpliwościami.

“Poznaliśmy się 17 lutego, a oświadczyłem się na początku kwietnia. (…) Ja od początku wiedziałem, że to jest to. Nie miałem żadnych wątpliwości” – powiedział.

W rozmowie pojawił się także temat codzienności małżonków. Filip Chajzer z charakterystycznym dla siebie dystansem opowiedział o tym, jak widzi swoją pozycję w związku. Zamiast kreować się na osobę, która zawsze musi mieć ostatnie słowo, sam przyznał, że zdecydowanie częściej znajduje się na drugim planie.

“Ja jestem absolutnie na drugim planie. Staram się być. Ja jestem pantofel. Ja kocham torebki, uwielbiam torebki, to moje hobby. W ogóle uważam, że powinienem mieć salon z torebkami w Krakowie” – powiedział uśmiechnięty.

POLECAMY: Agata Młynarska oceniła Julię Wieniawę w „TzG”. Zwróciła uwagę na jedną rzecz

Chajzer i Bianka pod lupą Tomaszewskiej. Padły słowa o zarabianiu na wizerunku

Życie prywatne Filipa Chajzera i Bianki nie jest jednak komentowane wyłącznie przez nich samych. W ostatnich tygodniach pojawiła się ogromna liczba publikacji dotyczących ich ślubu, wesela, relacji oraz codziennego życia. Do medialnego zainteresowania parą odniosła się teraz Małgorzata Tomaszewska, reporterka „Dzień Dobry TVN” i gospodyni nowego show „Teraz one” w TVN Style.

W rozmowie z Jastrząb Post była gwiazda TVP nie ukrywała, że skala zainteresowania małżeństwem jest dla niej czymś wyjątkowym. Małgorzata Tomaszewska określiła medialną uwagę, jaka skupia się na parze, w bardzo konkretny sposób.

„Ja myślę, że to jest jakiś fenomen” – oceniła.

Prezenterka odniosła się także do pojawiających się zarzutów dotyczących ewentualnego zarabiania na popularności związku. Małgorzata Tomaszewska zwróciła uwagę, że skoro osoby publiczne decydują się pokazywać swoje życie, naturalne jest pytanie o to, kto korzysta na zainteresowaniu ich historią.

„Uważam, że jeżeli pokazujemy swój wizerunek publicznie, to nie powinniśmy tego robić za darmo. (…) Jeżeli oni to zmonetyzowali i nie dają zarobić portalom ani komuś, kto przeprowadzałby z nimi wywiady i generował dzięki temu kliknięcia, tylko zarabiają na własnym kanale, to dlaczego nie? – stwierdziła stanowczo.

Wypowiedź Małgorzaty Tomaszewskiej pokazuje więc inne spojrzenie na medialną popularność Filipa Chajzera i Bianki. Zamiast skupiać się wyłącznie na liczbie publikacji dotyczących pary, prezenterka zwróciła uwagę na mechanizm, w którym osoby zainteresowane opowiadaniem o swoim życiu mogą również samodzielnie wykorzystywać zainteresowanie odbiorców, w tym przypadku poprzez podcast ex-gwiazdora TVN.

Nie da się ukryć, że historia Filipa Chajzera i Bianki od miesięcy przyciąga uwagę internautów. Ich szybkie zaręczyny, ślub, wspólne wystąpienia i kolejne publikacje sprawiają, że niemal każdy nowy szczegół dotyczący ich relacji natychmiast trafia do mediów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maciej Musiał wypuścił własne żelki. Internauci sprawdzili SKŁAD

Kibicujecie zakochanej parze? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Ola Rogowska-Lichnerowicz, Żaneta Rosińska, Małgorzata Tomaszewska (fot. Bartosz Krupa/zdjęcie prasowe TVN)
Filip Chajzer i Bianka Chjzer (fot. screen Instagram Filip Chajzer) – 27 września 2026

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Maciej Musiał wypuścił własne żelki. Internauci sprawdzili SKŁAD

Opublikowano

w dniu

przez

Maciej Musiał od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych aktorów swojego pokolenia. Teraz jednak gwiazdor postanowił wejść na zupełnie inny rynek i pochwalił się własnym produktem, który szybko zwrócił uwagę fanów. Nie wszyscy skupili się jednak wyłącznie na nowości – część internautów postanowiła dokładnie przyjrzeć się etykiecie. Dowiedz się więcej!

Maciej Musiał od najmłodszych lat jest obecny na ekranie. Ogromną popularność przyniosła mu przede wszystkim rola Tomka Boskiego w serialu „Rodzinka.pl”, który zadebiutował w 2011 roku. Produkcja szybko zdobyła sympatię widzów, a młody aktor stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego show-biznesu.

Sukces serialu sprawił, że Maciej Musiał na długo został zapamiętany jako sympatyczny i naturalny aktor. Z czasem zaczął jednak podejmować kolejne zawodowe wyzwania i odchodzić od wizerunku kojarzonego wyłącznie z jedną produkcją. Jego kariera zaczęła obejmować coraz bardziej różnorodne projekty.

W ostatnich miesiącach aktor nie może narzekać na brak pracy. Widzowie mogli ponownie zobaczyć go w nowej odsłonie „Rodzinki.pl”, a także w trzecim sezonie serialu „Krew z krwi”, gdzie wystąpił u boku Agaty Kuleszy. Pojawił się również w produkcji „Pionek” z Marią Dębską. Dodatkowo Maciej Musiał jest gospodarzem muzycznego hitu TVP „The Voice of Poland”, który prowadzi wspólnie z Pauliną Chylewską.

Aktor coraz częściej pokazuje też, że nie zamierza ograniczać się wyłącznie do aktorstwa. Tym razem postanowił wejść w świat produktów związanych ze sportem i aktywnym stylem życia. Maciej Musiał pochwalił się w mediach społecznościowych własnymi żelkami z kreatyną.

POLECAMY: Władysław Kosiniak-Kamysz ZAKPIŁ z Filipa Chajzera? Nagranie podbija internet

Nowy produkt Macieja Musiała już w sklepach. Internauci sprawdzili skład

Maciej Musiał pochwalił się własnym produktem, który występuje w trzech smakach: kwaśnej porzeczki, jabłka oraz mango. Są to żelki z dodatkiem kreatyny, a każda paczka ma 100 gramów. Produkt trafił do sprzedaży w popularnym dyskoncie, a jego cena wynosi 9,99 zł.

Nowość szybko zwróciła uwagę fanów Macieja Musiała. Aktor sam pokazał żelki na Instagramie, czym wywołał spore zainteresowanie wśród obserwatorów. Produkt pojawił się jednak również na profilu @biedronkowe.love, gdzie opublikowano zdjęcie opakowania od jego tylnej strony.

To właśnie fotografia zamieszczona przez @biedronkowe.love pozwoliła internautom dokładnie przyjrzeć się składowi oraz wartościom odżywczym żelków. I właśnie te informacje szybko stały się jednym z głównych tematów dyskusji wokół nowego produktu aktora.

Z etykiety wynika, że 100 gramów żelków to 239 kcal, 54 g węglowodanów, w tym 35 g cukrów, 0,1 g tłuszczu, 4,2 g białka oraz 0,15 g soli. W składzie, który pokazano na profilu, wśród pierwszych składników znajdują się syrop glukozowy i cukier, a następnie m.in. monohydrat kreatyny, woda, żelatyna wołowa, kwasy, sorbitol, naturalny aromat oraz substancja utrzymująca wilgoć.

Na opakowaniu podano również wartości dla jednej porcji, czyli 7 żelków o masie 24,5 g. Taka porcja dostarcza 59 kcal, 13 g węglowodanów, w tym 8,6 g cukrów, a także 5 g kreatyny. To właśnie po publikacji zdjęcia składu internauci zaczęli zwracać uwagę na to, że produkt zawiera zarówno kreatynę, jak i składniki typowe dla słodyczy.

W komentarzach pod publikacjami dotyczącymi żelków pojawiły się więc pytania o ich skład. Część osób zwracała uwagę przede wszystkim na obecność syropu glukozowego i cukru. Sama obecność tych składników nie przesądza jednak o tym, czy produkt jest „zdrowy” lub „niezdrowy” – o wartości produktu decyduje cały jego skład, ilość spożywana oraz sposób, w jaki wpisuje się on w codzienną dietę.

“Pierwsze dwa składniki tych żelek to syrop glukozowy i cukier, więc warto sobie samemu odpowiedzieć ile ten produkt ma związane ze “zdrowym tygodniem”; Syrop glukozowy … Cukier… Ah ah” – czytamy.

Warto zwrócić uwagę również na komunikat pojawiający się w reklamie produktu na Instagramie. Przy promocji żelków znalazły się dwa istotne zastrzeżenia: „Produkt nieprzeznaczony dla dzieci” oraz „Produkt przeznaczony dla osób chcących uzupełnić dietę o kreatynę”. Tym samym już sama reklama jasno wskazuje, że żelki zostały stworzone z myślą o osobach, które chcą uzupełnić swoją dietę właśnie o kreatynę, a nie jako zwykła przekąska dla najmłodszych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ida Nowakowska z NOWĄ FUCHĄ w Polsacie. Staje się ulubienicą stacji?

Kupicie żelki Macieja Musiała? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Maciej Musiał (fot. Waldemar Kompała/zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Żelki Macieja Musiała (fot. screen Instagram @biedronkowe.love)
Żelki Macieja Musiała (fot. screen Instagram @biedronkowe.love)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością