Śledź nas

news

W jaki sposób Maria Prokop dostała fuchę w Polsacie? Zaczęło się niepozornie

Opublikowano

w dniu

Polsat szykuje nowy program randkowy, który już na etapie zapowiedzi wzbudził spore zainteresowanie. Maria Prokop została prowadzącą „Wielkiej Miłości w Małym Mieście”, ale jej wybór szybko wywołał pytania o kulisy castingu. Ostatnio sama zainteresowana zdradziła, jak wyglądała droga do otrzymania tej propozycji. Dowiedz się więcej!

W połowie lipca Polsat ogłosił casting do nowego programu randkowego „Wielka Miłość w Małym Mieście”. Format ma przedstawiać historie mieszkańców mniejszych miejscowości, którzy są gotowi otworzyć się na miłość i zawalczyć o szczęście. Produkcja od początku była porównywana przez widzów do popularnych programów o poszukiwaniu miłości, a stacja zapowiada ją jako jedną z nowości przyszłego sezonu.

Gospodynią programu została Maria Prokop, która nie ukrywa, że propozycja była dla niej dużym wyróżnieniem. Prezenterka podkreślała, że od dawna interesują ją prawdziwe historie ludzi oraz emocje, które towarzyszą im w ważnych momentach życia. Z tego powodu możliwość poprowadzenia nowego formatu Polsatu przyjęła z dużym entuzjazmem.

“Najbardziej poruszają mnie ludzie i ich historie. Wierzę w prawdziwą miłość, a ten program daje uczestnikom odwagę, by otworzyć nowy rozdział w swoim życiu. Jestem szczęśliwa, że mogę być częścią tej historii. To dla mnie wielka radość i nowe wyzwanie. Nie mogę doczekać się spotkań z uczestnikami. Chcę być dla nich wsparciem, dodawać im odwagi i razem z nimi przeżyć tę wyjątkową przygodę” – mówiła Maria Prokop.

Wybór Marii Prokop szybko zwrócił jednak uwagę również z innego powodu. Prezenterka jest byłą żoną Marcina Prokopa, dlatego w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się pytania, czy jej nazwisko mogło mieć znaczenie przy wyborze prowadzącej nowego programu. Sprawa wzbudziła zainteresowanie, a o kulisy decyzji postanowiła zapytać reporterka Telemagazynu.

O stanowisko w tej sprawie zapytano dyrektora programowego Polsatu, Edwarda Miszczaka. Ten stanowczo zaprzeczył, aby wybór Marii Prokop miał związek z jej byłym mężem. Jak wyjaśnił, kandydatka miała przejść normalny casting, a jej wybór był wynikiem tego, jak poradziła sobie podczas przesłuchań.

„Zrobiliśmy duży casting i ona go wygrała. Ja jej nie znałem, myśmy się nie poznali do tej pory, nie spotkali. Po prostu zobaczyłem 15 propozycji. Dopiero po wybraniu i pokazaniu ktoś mnie poinformował, że to jest była żona Marcina” – stwierdził.

Sama Maria Prokop wcześniej nie była kojarzona szeroko z prowadzeniem dużych programów telewizyjnych. Jak podkreśla Polsat, przez lata pracowała w korporacji, jednak w pewnym momencie zdecydowała się zmienić swoje życie i postawić na aktywności, które dawały jej większą satysfakcję. Obecnie dzieli swoje życie między Polskę i Teneryfę, prowadzi zajęcia jogi, organizuje spotkania i wyjazdy dla kobiet oraz rozwija działalność w mediach społecznościowych.

POLECAMY: Maciej Kurzajewski ostro o Smaszcz po wyjściu z sądu: „To jest absolutną nieprawdą”

W jaki sposób Maria Prokop dostała fuchę w Polsacie? Kulisy mogą zaskoczyć

Teraz prezenterka zdecydowała się opowiedzieć, jak właściwie dostała się do projektu. Okazuje się, że wszystko zaczęło się dość niepozornie, a pierwsza wiadomość była dla niej tak niespodziewana, że przez chwilę zastanawiała się nawet, czy nie ma do czynienia z oszustwem. Maria Prokop przebywała wówczas w Tajlandii, gdzie uczestniczyła w weselu razem z przyjaciółkami.

“Ja byłam jedną z tego, co wiem, bo nikt mi tego nie powie. To jest tajemnica oczywiście, ale wiem, że było wiele zaproszonych prowadzących, po prostu zwyczajny casting . Firma producencka napisała do mnie maila. Ja byłam wtedy w Tajlandii ze swoimi przyjaciółkami, byłyśmy na weselu. I moja menadżerka napisała mi na WhatsAppie: “Słuchaj, dostałaś takiego mega dziwnego maila. Ktoś mówi, że jest z firmy Fremantle i zaprasza cię na zdjęcia próbne do jakiegoś nowego reality TV”. Nie wiem, czy to ściema, czy nie ściema, bo to był tak znikąd mail, tak niespodziewany, że ja najpierw musiałam w ogóle się zastanowić, czy to jest prawdziwe, czy nie. Czy to nie jest scam? Podpisałam NDA, czyli taką umowę, że będę trzymała wszystko w tajemnicy. Jak wróciłam z Tajlandii, poszłam na casting . Musiałam się nauczyć tekstu, co było trudne. Musiałam się nauczyć i wkuć ten tekst” – mówiła jakiś czas temu Super Expressowi Maria Prokop.

Po powrocie do Polski Maria Prokop rzeczywiście pojawiła się na castingu. Jak sama wspomina, przesłuchanie nie przypominało jednak zwykłej rozmowy rekrutacyjnej. Czekały na nią kamery, mocne światła i zadania, podczas których musiała pokazać, jak poradzi sobie przed obiektywem oraz w kontakcie z osobami odgrywającymi uczestników programu.

“I po prostu poszłam do biura producenta, do takiej w ogóle bardzo niepozornej, małej sali, gdzie były bardzo jasne światła. I zawsze się śmieję, że jak weszłam do tego pokoju, właśnie były kamery, były światła, musiałam stanąć przy takiej po prostu białej ścianie. Czułam się, jakbym była na przesłuchiwaniu jakimś takim CIA, bo to było naprawdę śmieszne doświadczenie” – wyjawiła Maria Prokop w tej samej rozmowie.

Po castingu Maria Prokop nie wiedziała, czy zrobiła wystarczająco dobre wrażenie, aby otrzymać angaż. Na decyzję musiała poczekać około dwóch tygodni. Co ciekawe, sama przyznaje, że początkowo poszła na przesłuchanie bardziej z ciekawości niż z przekonaniem, że rzeczywiście zostanie prowadzącą nowego programu.

“Telefon, że jednak mnie wybrano, otrzymałam z dwa tygodnie po castingu, więc ja w ogóle zaczęłam zapominać o tym. Poszłam na ten casting po prostu z ciekawości – jak to jest na takim przesłuchaniu, jak to jest na takim castingu, bo nigdy nie byłam na takim. Chciałam zobaczyć po prostu, co to za nowa, dziwna sytuacja. Poszłam. No i jesteśmy tutaj dzisiaj – wyjawiła “Super Expressowi” Maria Prokop.

Tym samym wiadomo już, że droga Marii Prokop do nowego programu Polsatu rozpoczęła się od niespodziewanego maila podczas pobytu w Tajlandii, a zakończyła pozytywnym wynikiem castingu. Premiera „Wielkiej Miłości w Małym Mieście” została zaplanowana na wiosnę 2027 roku. Bohaterami formatu będą mężczyźni z niewielkich miejscowości, którzy osiągnęli życiową stabilizację, są spełnieni zawodowo i wiedzą, czego oczekują od życia, ale wciąż czekają na tę jedyną osobę.

Na razie przed Marią Prokop stoi więc zupełnie nowe zawodowe wyzwanie. Prezenterka będzie musiała nie tylko poprowadzić uczestników przez kolejne etapy poszukiwania miłości, ale również odnaleźć własne miejsce w telewizyjnym formacie. Czy jej świeże spojrzenie i doświadczenie w pracy z ludźmi okażą się przepisem na sukces nowej produkcji Polsatu? Odpowiedź przyniesie dopiero premiera programu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: 32 lata różnicy w związku to dużo? Margareta z „Kochaj albo wróć” zdradziła kulisy związku

Będziecie oglądać nowy program? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Maria Prokop (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Anna Cieślak i Edward Miszczak (fot. AKPA) – “Taniec z Gwiazdami”/jesień 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Kurzajewski ostro o Smaszcz po wyjściu z sądu: „To jest absolutną nieprawdą”

Opublikowano

w dniu

przez

Maciej Kurzajewski pojawił się we wtorek w sądzie, gdzie zeznawał w sprawie dotyczącej Katarzyny Cichopek i Pauliny Smaszcz. Prezenter po wyjściu z sali zdecydował się powiedzieć mediom, dlaczego postanowił zabrać głos i do czego odniósł się podczas rozprawy. Padły bardzo stanowcze słowa. Dowiedz się więcej!

Sprawa sądowa pomiędzy Katarzyną Cichopek a Pauliną Smaszcz od dłuższego czasu wzbudza zainteresowanie mediów. Cichopek zarzuca byłej żonie Macieja Kurzajewskiego naruszanie dóbr osobistych. We wtorek 6 października odbyła się kolejna rozprawa, podczas której przesłuchano dwóch świadków.

W charakterze świadków pojawili się Anna Mucha oraz Maciej Kurzajewski. O przebiegu rozprawy poinformował Plejadę rzecznik prasowy Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. Jak przekazano, sąd przeprowadził dowód z przesłuchania dwóch osób, a rozprawa została odroczona.

“Na rozprawie w dniu 6.10.2026 r. został przeprowadzony dowód z przesłuchania dwóch osób w charakterze świadków. (…) Informuję także, że rozprawa została odroczona do 8 października br..

Po opuszczeniu sali sądowej Maciej Kurzajewski zdecydował się porozmawiać z przedstawicielami mediów. Prezenter wyjaśnił, dlaczego zdecydował się pojawić w sądzie i złożyć zeznania. Jak wynika z jego słów, chciał przede wszystkim odnieść się do twierdzeń, które w jego ocenie – od dłuższego czasu pojawiają się w przestrzeni publicznej.

“Zeznawałem, żeby raz, ale bardzo dosadnie przed sądem powiedzieć o kłamstwach, które od bardzo długiego czasu kolportuje moja była żona Paulina Smaszcz” — mówił, cytowany przez “Super Express”.

POLECAMY: Nie żyje Mariusz Komenda z „MasterChefa”. Znamy przyczynę śmierci

Maciej Kurzajewski nie wytrzymał po rozprawie. Mocno o Paulinie Smaszcz: „To jest kłamstwo”

Jednym z tematów, do których odniósł się Maciej Kurzajewski, była kwestia rozpadu jego małżeństwa z Pauliną Smaszcz. Prezenter stanowczo zaprzeczył twierdzeniom, jakoby Katarzyna Cichopek miała odegrać rolę w zakończeniu jego poprzedniego związku. Przedstawił również chronologię wydarzeń związaną z rozstaniem.

“To, iż Katarzyna Cichopek rozbiła moje i Pauliny Smaszcz małżeństwo jest to absolutną nieprawdą. W roku 2019 w sierpniu podjąłem decyzję o tym, że rozstaję się z Pauliną Smaszcz. Moja była żona złożyła pozew, a w styczniu 2022 r. rozwiedliśmy się. I ja przez te ponad dwa lata nie byłem z nikim związany” – mówił.

W dalszej części wypowiedzi Maciej Kurzajewski odniósł się również do życia Pauliny Smaszcz po ich rozstaniu. Prezenter przedstawił swoją wersję wydarzeń i zaznaczył, że w okresie pomiędzy podjęciem przez niego decyzji o rozstaniu a rozwodem nie pozostawał w żadnym związku.

“Natomiast moja była żona miała tam liczne spotkania, znajomości i romanse, które szeroko relacjonowała w mediach społecznościowych” – stwierdził stanowczo Maciej Kurzajewski, jednocześnie zaznaczając że jest związany z Cichopek od 2022 r.

Prezenter po raz kolejny podkreślił, że jego relacja z Katarzyną Cichopek rozpoczęła się już po zakończeniu jego poprzedniego małżeństwa. Tym samym stanowczo odrzucił wersję, według której aktorka miałaby być powodem rozpadu jego związku z Pauliną Smaszcz.

“I raz jeszcze to podkreślę, to jest kłamstwo, iż moja żona Katarzyna Cichopek przyczyniła się do rozpadu mojego poprzedniego małżeństwa” – dodał.

Sprawa nie została jednak jeszcze zakończona. Jak przekazał rzecznik prasowy Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, rozprawa została odroczona do 8 października. Oznacza to, że strony oraz ich pełnomocnicy nadal będą mieli możliwość przedstawienia swoich stanowisk, a sąd będzie kontynuował postępowanie.

Dla Katarzyny Cichopek, Macieja Kurzajewskiego i Pauliny Smaszcz sprawa pozostaje więc otwarta. Zeznania kolejnych osób mogą rzucić nowe światło na kwestie, które od lat są przedmiotem publicznych komentarzy. Na razie jedno jest pewne – Maciej Kurzajewski w sądzie stanowczo zakwestionował twierdzenie, że Katarzyna Cichopek doprowadziła do rozpadu jego poprzedniego małżeństwa.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: 32 lata różnicy w związku to dużo? Margareta z „Kochaj albo wróć” zdradziła kulisy związku

Co uważacie o tej sprawie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Paulina Smaszcz (fot. screen YouTube Magazyn Viva)
Lenka Klimentova, Maciej Kurzajewski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Nie żyje Mariusz Komenda z „MasterChefa”. Znamy przyczynę śmierci

Opublikowano

w dniu

przez

Mariusz Komenda zdobył popularność dzięki „MasterChefowi”, gdzie dotarł aż do półfinału i zachwycił widzów swoją pasją do gotowania. Później spełniał kolejne zawodowe marzenia, aż na początku tego roku usłyszał dramatyczną diagnozę, która całkowicie zmieniła jego życie. Poznaj tę historię już teraz!

Mariusz Komenda od najmłodszych lat związany był z gotowaniem. To właśnie pasja do kuchni sprawiła, że w 2019 roku zdecydował się spróbować swoich sił w programie „MasterChef”. Udział w popularnym formacie TVN okazał się dla niego przełomowym momentem i otworzył drzwi do dalszego rozwoju zawodowego.

W programie Mariusz Komenda radził sobie na tyle dobrze, że znalazł się w gronie kucharzy, którzy awansowali do półfinału. Wraz z pozostałymi uczestnikami udał się do Meksyku, gdzie poznawał tamtejszą kuchnię, zdobywał nowe doświadczenia i walczył o miejsce w ścisłym finale. Ostatecznie nie udało mu się awansować do decydującego etapu, jednak jego przygoda z programem na tym się nie skończyła.

Mariusz Komenda zdobył bowiem sympatię widzów i jeszcze kilkukrotnie pojawiał się na planie „MasterChefa”. Wracał do programu jako gość oraz juror, dzieląc się z uczestnikami swoją wiedzą i doświadczeniem. Popularność, którą przyniósł mu telewizyjny format, postanowił wykorzystać również do realizacji własnych zawodowych marzeń.

W 2020 roku Mariusz Komenda otworzył lokal w Środzie Śląskiej. W swoim menu stawiał na autorskie dania, świeże produkty oraz nowoczesne techniki kulinarne. Restauracja była kolejnym krokiem na jego drodze, a doświadczenie zdobywane przez lata pozwalało mu rozwijać własną wizję gotowania.

Pięć lat później restaurator spełnił jedno ze swoich największych marzeń. Wspólnie z rodziną otworzył restaurację Father&Son. Nazwa lokalu nie była przypadkowa – jeszcze podczas udziału w „MasterChefie” Mariusz Komenda wspominał o tym, że chciałby kiedyś prowadzić restaurację razem ze swoim synem. Kiedy wreszcie udało mu się zrealizować ten plan, życie przygotowało dla niego niezwykle trudną próbę.

POLECAMY: 32 lata różnicy w związku to dużo? Margareta z „Kochaj albo wróć” zdradziła kulisy związku

Na początku 2026 roku Mariusz Komenda usłyszał dramatyczną diagnozę. Lekarze przekazali mu, że ma guza mózgu o cechach glejaka złośliwego. Konieczne było natychmiastowe rozpoczęcie leczenia, a kolejne miesiące stały się dla restauratora walką o zdrowie i życie.

Mariusz Komenda przeszedł w ciągu kilku miesięcy dwie operacje, a następnie rehabilitację. W tym niezwykle trudnym czasie nie pozostawał sam. Wsparcie otrzymywał od rodziny, przyjaciół, mieszkańców Środy Śląskiej oraz lokalnych przedsiębiorców i organizacji, którzy angażowali się w pomoc.

Wokół Mariusza Komendy organizowano zbiórki oraz akcje charytatywne, których celem było wsparcie go w walce z chorobą. Zaangażowanie lokalnej społeczności pokazało, jak wiele osób było gotowych stanąć po jego stronie w najtrudniejszym momencie. Mimo ogromnego wsparcia i wysiłku włożonego w leczenie nie udało się jednak pokonać choroby. Restaurator zmarł mając zaledwie 44 lata.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dominika Serowska usłyszała pytanie o „niechcianą ciążę”. Ostro odpowiedziała

Oglądaliście “MasterChefa” z udziałem Mariusza Komendy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Mariusz Komenda (fot. screen YouTube TVN Kuchnia)
Mariusz Komenda (fot. screen YouTube TVN Kuchnia)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

32 lata różnicy w związku to dużo? Margareta z „Kochaj albo wróć” zdradziła kulisy związku

Opublikowano

w dniu

przez

Małgorzata „Margareta” Jurczak zdecydowała się opowiedzieć o związku, który dla wielu osób może być zaskakujący. Jej wybrankiem został młodszy od niej o 32 lata Mohamed z Tunezji, a ich relacja zaczęła się od niewinnej wakacyjnej znajomości. Dowiedz się więcej o ich historii!

„Kochaj albo wróć” to nowy program TTV, w którym widzowie poznają historie par mierzących się z różnicami kulturowymi, odległością i nie zawsze łatwymi decyzjami dotyczącymi wspólnej przyszłości. Jedną z bohaterek formatu jest Małgorzata „Margareta” Jurczak, która związała się z Mohamedem pochodzącym z Tunezji.

Historia tej pary rozpoczęła się podczas wakacyjnego wyjazdu. Małgorzata poznała Mohameda w hotelu, w którym pracował. Początkowo nic nie wskazywało na to, że przypadkowa znajomość przerodzi się w poważną relację. Sama uczestniczka, która gościła w “Dzień dobry TVN” przyznała, że traktowała ich pierwsze spotkanie jako wakacyjną przygodę.

“Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała w śniadaniówce.

Różnica wieku pomiędzy partnerami z pewnością może zwracać uwagę. Małgorzata „Margareta” Jurczak nie ukrywa jednak, że dla niej najważniejsze okazały się emocje i relacja, która rozwijała się pomimo początkowych założeń. To, co miało być jedynie wakacyjną przygodą, z czasem przerodziło się w związek, który wymagał od obojga zaangażowania i pokonywania kolejnych przeszkód.

POLECAMY: Dominika Serowska usłyszała pytanie o „niechcianą ciążę”. Ostro odpowiedziała

32 lata różnicy to dużo? Margareta z „Kochaj albo wróć” znalazła miłość w Tunezji

Jedną z największych okazała się komunikacja. Para nie mogła swobodnie rozmawiać w jednym wspólnym języku, ponieważ Mohamed nie znał ani języka polskiego, ani angielskiego w stopniu pozwalającym na bezproblemową komunikację. Zamiast się jednak poddać, partnerzy znaleźli własny sposób na porozumiewanie się.

“Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała.

Ich sposób komunikacji pokazuje, że związek nie zawsze musi opierać się na perfekcyjnej znajomości jednego języka. Małgorzata nauczyła się części arabskich słów, natomiast para stworzyła własną mieszankę językową, która pozwalała im się wzajemnie rozumieć. Jak sama przyznała, z czasem stało się to nawet źródłem humoru w ich codziennych rozmowach.

Historia Małgorzaty „Margarety” Jurczak i Mohameda jest jedną z wielu opowieści prezentowanych w „Kochaj albo wróć”. Program skupia się na parach, których relacje wymagają mierzenia się z różnicami kulturowymi, odległością czy odmiennymi oczekiwaniami. Bohaterowie muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ich uczucie jest wystarczająco silne, aby pokonać kolejne przeszkody.

Nowy format można oglądać w TTV w piątki o godzinie 22:00. Według danych Press po czterech odcinkach program śledziło średnio 235 tys. widzów. Pierwsze trzy odcinki były emitowane około godziny 22:00, natomiast czwarty rozpoczął się około 22:30. Cykl zapewniał stacji średnio 2,59 proc. udziału w grupie ogólnej 4+ oraz 3,19 proc. w komercyjnej grupie 20-54.

Poszczególne wyniki oglądalności wyglądały następująco: pierwszy odcinek obejrzało średnio 235 tys. widzów, drugi przyciągnął 194 tys., trzeci zgromadził 256 tys., a czwarty 254 tys. Dane pokazują więc, że zainteresowanie programem nie ogranicza się wyłącznie do premiery, a kolejne historie uczestników przyciągają przed ekrany kolejne osoby.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Piotr Gumulec rozważa odejście z „TzG”? Niepokojące wieści obiegły media

A Wy oglądacie nowy program TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Margareta (fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN”)
Margareta (fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN”)
Margareta i Mohamed (fot. zdjęcie prasowe TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Dominika Serowska usłyszała pytanie o „niechcianą ciążę”. Ostro odpowiedziała

Opublikowano

w dniu

przez

Dominika Serowska i Marcin Hakiel już wkrótce po raz kolejny zostaną rodzicami. Celebrytka nie unika pytań o ich życie prywatne, a tym razem musiała zmierzyć się z wyjątkowo bezpośrednim pytaniem dotyczącym ciąży i antykoncepcji. Jej odpowiedź może zaskoczyć. Dowiedz się więcej!

Dominika Serowska od początku związku z Marcinem Hakielem nie ukrywa przed obserwatorami szczegółów swojego życia prywatnego. Para chętnie dzieli się z internautami kolejnymi etapami wspólnego życia, a szczególnie dużo uwagi wzbudza ich rodzina. W grudniu 2024 roku na świat przyszedł ich syn Romeo, a obecnie zakochani przygotowują się do narodzin kolejnego dziecka.

Tym razem Dominika Serowska i Marcin Hakiel oczekują córeczki. Para jakiś czas temu ogłosiła płeć dziecka podczas baby shower, czym oczywiście natychmiast podzieliła się z obserwatorami. Celebrytka w kolejnych rozmowach coraz częściej opowiada również o tym, jak wygląda ich codzienność i przygotowania do powiększenia rodziny.

Jednym z tematów, który w ostatnim czasie szczególnie interesował internautów, było życie pod jednym dachem, a właściwie… spanie pod jednym dachem. Okazało się bowiem, że Dominika Serowska i Marcin Hakiel nie dzielą wspólnej sypialni. Informacja ta już wcześniej pojawiała się w rozmowach z celebrytką, jednak tym razem temat został poruszony również osttanio na antenie „Dzień Dobry TVN”.

O szczegóły zapytał Marcin Prokop, który wprost nawiązał do „sekretu wyrzucenia Marcina Hakiela z jej łóżka”. Dominika Serowska wyjaśniła, że decyzja o osobnych sypialniach pojawiła się jeszcze przed narodzinami ich syna. Nie chodziło jednak o problemy w związku, a przede wszystkim o sposób organizacji codzienności i nocnego odpoczynku.

Celebrytka opowiedziała także, jak wyglądało dzielenie się obowiązkami przy małym dziecku. Początkowo to ona częściej zajmowała się Romeo w nocy. Z czasem uznała jednak, że również potrzebuje odpoczynku, dlatego Marcin Hakiel przejął część nocnych obowiązków.

“Na ten moment dzieliliśmy się Romeo pół na pół, a gdy urodzi się córka, to będę spała z córką, a Marcin zostanie z młodym. Na początku ja spałam z maluchem, ale w pewnym momencie powiedziałam, że też się chcę kiedyś wyspać i Marcin stwierdził, że spróbuje spać z Romeo i ta noc przyszła mu gładko. Powiedział, że możemy się dzielić, żeby każdy mógł się wyspać i odpocząć” – stwierdziła.

W programie pojawiło się również pytanie o to, czy osobne spanie może mieć wpływ na relację partnerów. Dominika Serowska stanowczo przekonywała, że w ich przypadku nie jest to powód do niepokoju. Jej zdaniem odpowiednia ilość snu ma ogromne znaczenie dla codziennego funkcjonowania, a osobne łóżka nie muszą oznaczać problemów pomiędzy partnerami.

“Uważam, że jak każdy jest wyspany, a sen jest naprawdę ważny w naszym życiu, to jednak jest potrzebne. Ja potrzebuję spać sama, żeby się wyspać. Nie ma to wpływu na naszą relację, a przynajmniej nie ma złego wpływu” – wyznała.

POLECAMY: Piotr Gumulec rozważa odejście z „TzG”? Niepokojące wieści obiegły media

Dominika Serowska odpowiedziała na bezpośrednie pytanie. „Może was to zszokuje”

Najnowsza wypowiedź Dominiki Serowskiej pojawiła się jednak podczas jednej z jej sesji Q&A. Jedna z internautek postanowiła zapytać celebrytkę wprost, dlaczego „nie zabezpiecza się przed niechcianą ciążą”. Pytanie było wyjątkowo bezpośrednie, a odpowiedź Serowskiej miała wyraźnie uszczypliwy charakter.

“O, to jest bardzo ważne pytanie, bo może dać wielu do myślenia — tak samo, jak pani, która mnie zapytała, może będzie ostrożniejsza w pewnych kwestiach. Bo niestety musicie wiedzieć, może was to zszokuje, jak Rossa w “Przyjaciołach”, że antykoncepcja nie daje nigdy stuprocentowej gwarancji niezajścia w ciążę. Pozdrawiam!” – powiedziała ukochana Marcina Hakiela.

Wypowiedź Dominiki Serowskiej szybko zwraca uwagę, bo celebrytka nie tylko odpowiedziała na bardzo osobiste pytanie, ale również wykorzystała okazję, by przypomnieć o czymś, co sama określiła jako ważną kwestię. Jej komentarz został utrzymany w żartobliwym, nieco ironicznym tonie, a nawiązanie do kultowego serialu „Przyjaciele” dodatkowo podkreśliło charakter odpowiedzi.

Jedno jest pewne — życie Dominiki Serowskiej i Marcina Hakiela już wkrótce ponownie mocno się zmieni. Para przygotowuje się do narodzin córki, a jednocześnie nadal dzieli między siebie obowiązki związane z wychowaniem małego Romeo. Jak pokazują wypowiedzi celebrytki, w ich przypadku nawet tak nietypowe rozwiązanie jak osobne sypialnie ma przede wszystkim pomóc im w codziennym funkcjonowaniu. Teraz pozostaje czekać na narodziny ich córeczki, o których z pewnością jeszcze nie raz opowiedzą swoim obserwatorom.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zenon wyciągnął rękę do Daniela Martyniuka? Nie uwierzycie, jaki ma plan

Co uważacie o wyznaniu Dominiki Serowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Dominika Serowska (fot. screen YouTube “Dzień dobry TVN’)
Marcin Hakiel i Dominika Serowska (fot. screen Instagram Marcin Hakiel)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością