Śledź nas

showbiz

Beata Tyszkiewicz odcięła się od Pavlović? Padły smutne słowa

Opublikowano

w dniu

Beata Tyszkiewicz od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego kina. Choć dawno wycofała się z show-biznesu, jej nazwisko wciąż powraca przy okazji „Tańca z Gwiazdami”. Teraz Iwona Pavlović zdradziła, jak dziś wygląda ich relacja. Dowiedz się więcej!

Beata Tyszkiewicz na stałe zapisała się w historii polskiej kultury. Aktorka przez lata zachwycała publiczność swoimi rolami, a jej charakterystyczny styl, elegancja i sposób bycia sprawiły, że zyskała status jednej z największych ikon rodzimego kina. Jej kariera nie ograniczała się jednak wyłącznie do filmu. Ogromną popularność przyniosła jej również rola jurorki w „Tańcu z Gwiazdami”.

Gwiazda pojawiła się w składzie jury już podczas pierwszej edycji programu. Przez kolejne lata była jedną z najbardziej charakterystycznych osób oceniających taneczne zmagania uczestników. Jej komentarze, poczucie humoru oraz niezwykła klasa wyróżniały ją na tle pozostałych jurorów i sprawiły, że widzowie bardzo szybko ją pokochali.

W 2005 roku swoją przygodę z „Tańcem z Gwiazdami” rozpoczęła również Iwona Pavlović. „Czarna Mamba” zasiada w jury programu do dziś, stając się jednym z jego najbardziej rozpoznawalnych elementów. Przez lata miała więc okazję współpracować z Beatą Tyszkiewicz, a ich obecność w pierwszych edycjach show dla wielu widzów do dziś pozostaje jednym z symboli programu.

Dziś sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Beata Tyszkiewicz w 2017 roku zrezygnowała z roli jurorki ze względu na problemy zdrowotne, a następnie niemal całkowicie wycofała się z życia publicznego. Od czasu do czasu pojawia się jednak w mediach za sprawą rozmów, w których komentuje wybrane wydarzenia ze świata filmu czy show-biznesu.

POLECAMY: Anna Mucha zeznawała przeciwko Paulinie Smaszcz. Tak ją podsumowała

Tyszkiewicz odcięła się od Pavlović? Padły smutne słowa

Po niedzielnym odcinku „Tańca z Gwiazdami” Iwona Pavlović została zapytana przez portal Jastrząb Post o swoją obecną relację z dawną koleżanką z jury. Okazuje się, że choć panie nie utrzymują regularnego kontaktu, Pavlović wciąż pamięta o Tyszkiewicz i darzy ją dużą sympatią.

“Cały czas mam z nią kontakt bardziej w sercu i taki SMS-owy, urodzinowy, zawsze sobie składamy życzenia i za nie dziękujemy. Ale nie rozmawiam z Beatką, nie dzwonię i jej nie nagabuję” – ujawniła.

W dalszej części rozmowy Iwona Pavlović podkreśliła, że brak częstego kontaktu nie oznacza żadnego konfliktu pomiędzy kobietami. Jurorka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Beata Tyszkiewicz świadomie zdecydowała się odsunąć od świata, który przez dekady był jej codziennością.

“Nie czuję się jej przyjaciółką, bardziej znajomą z pracy. A poza tym Beatka tego [kontaktu – red.] nie chce i ja to szanuję. Nie dlatego, że mnie nie lubi – wiem, że mnie lubi, ogląda, wspiera. Czasem coś miłego mi napisze” – dodała.

To właśnie ten dystans jest dziś jednym z najbardziej charakterystycznych elementów życia Beaty Tyszkiewicz. Aktorka przez lata znajdowała się w samym centrum zainteresowania mediów, jednak po odejściu z „Tańca z Gwiazdami” wybrała zdecydowanie spokojniejsze życie. Iwona Pavlović nie ukrywa, że szanuje tę decyzję i nie zamierza naruszać jej prywatności.

Na zakończenie jurorka „Tańca z Gwiazdami” podkreśliła, że Beata Tyszkiewicz jest dziś „z dala od tego wszystkiego”, ponieważ sama tak zdecydowała. Choć nie pojawia się już regularnie na ekranie i nie uczestniczy w życiu programu, którego była jedną z pierwszych gwiazd, jej wpływ na format pozostaje niepodważalny.

Beata Tyszkiewicz na zawsze wpisała się bowiem w historię „Tańca z Gwiazdami”. Była częścią pierwszych edycji, współtworzyła charakter programu i pozostawiła po sobie wspomnienie jurorki, której nie dało się pomylić z żadną inną. Dziś Iwona Pavlović kontynuuje swoją przygodę z formatem, a Beata Tyszkiewicz pozostaje jego wyjątkową częścią – nawet jeśli już tylko z dystansu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda ma NOWĄ miłość? Fani szybko to wychwycili [ZDJĘCIA]

Brakuje Wam Beaty Tyszkiewicz? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Beata Tyszkiewicz (fot. screen YouTube “Dzień dobry TVN”)
Iwona Pavlović (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Iwona Pavlović (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Iwona Pavlović (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Iwona Pavlović (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Anna Mucha zeznawała przeciwko Paulinie Smaszcz. Tak ją podsumowała

Opublikowano

w dniu

przez

Anna Mucha pojawiła się we wtorek w warszawskim sądzie jako świadek w głośnej sprawie Katarzyny Cichopek przeciwko Paulinie Smaszcz. Aktorka po zakończeniu przesłuchania nie unikała pytań dziennikarzy i zdecydowała się opowiedzieć o tym, czego dotyczyły jej zeznania. W pewnym momencie padły wyjątkowo dosadne słowa. Dowiedz się więcej!

We wtorek 6 października Anna Mucha stawiła się w warszawskim sądzie, gdzie została przesłuchana jako świadek w sprawie, którą Katarzyna Cichopek wytoczyła Paulinie Smaszcz. Aktorka od lat zna Cichopek z planu serialu „M jak miłość”, dlatego jej perspektywa była związana między innymi z publicznymi wypowiedziami dotyczącymi koleżanki z planu.

Anna Mucha pojawiła się w sądzie jako jedna z osób, które miały przedstawić swoją perspektywę na medialny konflikt. Po zakończeniu przesłuchania nie zamierzała jednak od razu komentować sprawy jedynie zdawkowymi słowami. Aktorka zatrzymała się przy dziennikarzach i szerzej opowiedziała o tym, czego dotyczyły pytania.

„Jestem świadkiem Katarzyny Cichopek w sprawie przeciwko pani Pauliny Smaszcz. Między innymi były analizowane wypowiedzi pani Pauliny Smaszcz i to, w jaki sposób to się przełożyło na sytuację prywatną, zawodową i odczucia Katarzyny Cichopek. Wysoki Sąd czy mecenas drugiej strony również analizował to, czy to przekłada się na ilość publikacji” – powiedziała Anna Mucha na wstępie.

POLECAMY: Doda ma NOWĄ miłość? Fani szybko to wychwycili [ZDJĘCIA]

Anna Mucha nie zostawiła suchej nitki na Smaszcz

Aktorka zwróciła również uwagę na kwestię liczby materiałów medialnych dotyczących konkretnej osoby. Jej zdaniem samo pojawianie się licznych publikacji na czyjś temat nie musi oznaczać, że osoba, której dotyczą, jest z tego powodu zadowolona lub sama zabiega o zainteresowanie mediów.

„Pozwoliłam sobie zauważyć, że to, że jest duża liczba materiałów na czyjś temat, to jeszcze nie znaczy, że to jest coś, czego byśmy sobie życzyli. Madzia z Sosnowca również nie życzyła sobie publikacji na swój temat, a jednak w pewnej chwili była gorącym tematem” – stwierdziła.

Wypowiedź Anny Muchy była o tyle istotna, że odnosiła się do argumentu dotyczącego zainteresowania medialnego. Aktorka wskazała przykład osoby, która również znalazła się w centrum zainteresowania mediów, choć jak podkreśliła – nie oznaczało to automatycznie, że sama tego chciała.

Najwięcej emocji wzbudził jednak moment, w którym Anna Mucha została zapytana bezpośrednio o publiczne wypowiedzi Pauliny Smaszcz dotyczące Katarzyny Cichopek. Aktorka nie zdecydowała się na dyplomatyczną odpowiedź. Zamiast tego użyła bardzo dosadnego i obrazowego porównania.

„Wypowiedzi pani Pauliny Smaszcz porównałabym tylko obrazowo, chociaż nieco wulgarnie, do tego, że wpadło g***o do wentylatora i po prostu teraz trzeba sprzątać” — podsumowała w rozmowie z mediami” — skwitowała Anna Mucha w rozmowie z mediami.

Tak mocne słowa Anny Muchy z pewnością przyciągnęły uwagę dziennikarzy zgromadzonych przed sądem. Aktorka nie pozostawiła wątpliwości, że w jej ocenie publiczne wypowiedzi Pauliny Smaszcz dotyczące Katarzyny Cichopek wywołały szereg konsekwencji, które później trzeba było uporządkować.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Helena Englert podsumowała taniec z ojcem: „Mamy nadzieję, że…”

Co uważacie o słowach Anny Muchy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Anna Mucha (fot. screen strona Pudelek.pl)
Paulina Smaszcz (fot. screen Instagram Paulina Smaszcz)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Doda ma NOWĄ miłość? Fani szybko to wychwycili [ZDJĘCIA]

Opublikowano

w dniu

przez

Doda od dawna podkreśla, że nie zamierza już publicznie opowiadać o swoim życiu uczuciowym. Tym razem jednak wystarczyło jedno zdjęcie i kilka szczegółów, by fani wokalistki zaczęli doszukiwać się drugiego dna. Czy w jej otoczeniu pojawił się ktoś nowy? Dowiedz się więcej!

Przez lata Doda, czyli Dorota Rabczewska, przyzwyczaiła odbiorców do tego, że jej życie prywatne potrafi wzbudzać niemal tyle emocji, co jej działalność muzyczna. Wokalistka wielokrotnie trafiała na pierwsze strony portali za sprawą swoich związków, rozstań i kolejnych medialnych doniesień dotyczących jej życia uczuciowego. Nic więc dziwnego, że każda nowa informacja na ten temat szybko przyciąga uwagę.

Dorota Rabczewska ma za sobą dwa małżeństwa zakończone rozwodami oraz kilka głośnych relacji, które przez długi czas były szeroko komentowane. Z czasem jednak artystka zaczęła coraz wyraźniej zmieniać podejście do swojej prywatności. Dziś niechętnie odpowiada na pytania o to, czy jest zakochana, z kim się spotyka i jak wygląda jej życie poza sceną.

W rozmowie z mediami Doda wielokrotnie podkreślała, że po wcześniejszych doświadczeniach nie zamierza ponownie wystawiać związku na publiczny widok.

“Co wy macie z tym usilnym zmuszaniem ludzi do posiadania relacji i do tego, żeby się na ten temat wypowiadał? Im bardziej byłabym zakochana, tym bardziej tego nie powiem. Po wszystkich moich sytuacjach w życiu musiałabym być kompletnym debilem bądź atencyjną psychopatką, która by nadal eksponowała swój związek i nadal by o tym mówiła i wystawiała na światło dzienne w nadziei, że co? Że znowu ta osoba tylko na to liczy? Że nie poleci od razu do programu śniadaniowego albo do jakiegoś reality show, bo jest sławna po byciu w związku ze mną? Oczywiście, że nie” – mówiła w rozmowie z portalem Kozaczek.

Wokalistka konsekwentnie trzymała się więc swojej zasady i nie dostarczała fanom wielu szczegółów dotyczących życia uczuciowego. W sierpniu pojawiły się jednak doniesienia, że 41-letnia Doda może mieć nowego partnera. Sama zainteresowana nie potwierdziła tych informacji, dlatego temat pozostał wyłącznie w sferze medialnych spekulacji.

POLECAMY: Maciej Dowbor zareagował na nowy duet „DDTVN”. Sawicki może się obawiać?

Doda ma nową miłość? To nie umknęło uwadze fanów

Teraz ponownie zrobiło się ciekawie. Doda opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcia z rowerowej wycieczki. Na jednym z kadrów wokalistka pozuje na tle jesiennego krajobrazu, wyraźnie uśmiechnięta i w świetnym humorze. Fotografia została opatrzona krótkim podpisem: „Piękną Polską jesień czas zacząć”.

Uwagę fanów zwrócił jednak pewien szczegół. Okazało się, że podobne materiały z tej samej wyprawy opublikował również Jacek Gardoń. Na jego profilu pojawiło się między innymi selfie z Dodą, a także nagranie z rowerowej przejażdżki. Swoją publikację podpisał natomiast: „Turbo wycieczka”.

To właśnie ten zbieg okoliczności sprawił, że w komentarzach i mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się pytania, czy Jacek Gardoń może być kimś więcej niż tylko towarzyszem sportowej wyprawy. Na ten moment nie ma jednak żadnego potwierdzenia, że łączy go z Dodą relacja romantyczna. Wspólne zdjęcia i nagrania mogą oczywiście prowadzić do różnych interpretacji, ale sama obecność dwojga znajomych podczas jednej wycieczki nie jest dowodem na związek.

Ciekawostką jest również to, że Jacek Gardoń w swoim profilu przedstawia się jako trener kolarstwa oraz ambasador marek związanych ze sportem. W tym kontekście wspólna rowerowa aktywność z Dodą może mieć całkowicie sportowy charakter. Tym bardziej że wokalistka od dawna pokazuje, że aktywność fizyczna jest bardzo ważnym elementem jej życia.

Doda regularnie publikuje materiały związane z treningami, aktywnym trybem życia i dbaniem o formę. Artystka nie ukrywa, że sport jest dla niej jednym ze sposobów na dobre samopoczucie i utrzymanie kondycji. Tym razem zamiast siłowni czy treningu wybrała jednak rowerową wycieczkę po jesiennej Polsce.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Filip Chajzer ogłosił zaskakującą nowinę. Fani długo na to czekali

Lubicie Dodę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Doda (fot. screen Instagram Doda)
Doda (fot. screen Instagram Jacek Gardoń)
Jacek Gardoń i Doda (fot. screen Instagram Jacek Gardoń)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Helena Englert podsumowała taniec z ojcem: „Mamy nadzieję, że…”

Opublikowano

w dniu

przez

Rodzinny odcinek „Tańca z Gwiazdami” dostarczył widzom wielu emocji, ale jeden z występów szczególnie przyciągnął uwagę. Helena Englert zatańczyła u boku swojego ojca, Jana Englerta, a ich wspólny występ szybko stał się jednym z najgłośniej komentowanych momentów programu. Sama aktorka zabrała później głos w mediach społecznościowych. Dowiedz się więcej!

Rodzinny odcinek „Tańca z Gwiazdami” od początku zapowiadał się wyjątkowo. Tym razem uczestnicy zaprosili na parkiet swoich bliskich, przez co przygotowane choreografie nabrały bardzo osobistego charakteru. Nie zabrakło wzruszeń, śmiechu i momentów, w których emocje wyraźnie brały górę.

Jednym z najbardziej wyczekiwanych występów była choreografia Heleny Englert i Romana Osadchiya. Do pary dołączył jednak ktoś jeszcze – ojciec aktorki, Jan Englert. Wspólnie stworzyli tercet, który od pierwszych sekund wzbudził ogromne zainteresowanie publiczności. Na parkiecie pojawili się z walcem wiedeńskim.

Występ został bardzo dobrze oceniony przez jurorów. Helena Englert, Roman Osadchiy i Jan Englert otrzymali łącznie aż 38 punktów. Choreografia była jednak tylko jednym z elementów, o których później mówiło się w kontekście tego występu. Dużo większe emocje wzbudziła relacja ojca i córki oraz reakcja Jana Englerta po zakończeniu tańca.

Aktor i reżyser nie ukrywał wzruszenia. Kiedy przyszedł moment rozmowy w studiu, Jan Englert z trudem powstrzymywał łzy. Jednocześnie zachował charakterystyczny dla siebie dystans i poczucie humoru. W pewnym momencie zdecydował się nawet na efektowny gest, który natychmiast zwrócił uwagę widzów.

W trakcie występu po zdjęciu marynarki oczom publiczności ukazała się koszula z dużym, czerwonym napisem „GO HELA”. Tym samym Jan Englert pokazał, że tego wieczoru przede wszystkim chciał wesprzeć swoją córkę. Po występie powiedział również:

„Ja tylko jedno zdanie. Chcę podziękować mojej córce, że załatwiła mi udział w tym programie” – skomentował żartobliwie.

Do rodzinnego występu odniósł się również juror Tomasz Wygoda. Zwrócił uwagę na niecodzienne połączenie stylów i przypomniał swoją wcześniejszą współpracę z Janem Englertem przy „Kordianie”. Tomasz Wygoda powiedział:

„Mój przyjaciel mówi „chętnie bym ci pomógł, ale nie wiem czy ci nie zaszkodzę”. Pracowaliśmy razem przy „Kordianie” i kazałeś mi łączyć mazura z kozackim i dziś połączyłeś walca z rock and rollem.”

Swoją uwagę dotyczącą rodzinnego występu miała także Julia Wieniawa. Jurorka zwróciła uwagę na zamianę ról między ojcem a córką, odnosząc się do tego, jak podczas przygotowań i samego tańca Helena opiekowała się swoim tatą.

„Widać po kim Helena ma charakterek. Panie Janie tutaj nastąpiła historyczna zamian ról […] To Helena opiekowała się Panem” – powiedziała Wieniawa.

POLECAMY: Daniel Martyniuk powiedział, ile powinien zarabiać Polak. Kwota zaskakuje

Helena Englert zabrała głos po występie z ojcem

Po emisji programu głos zabrała także sama Helena Englert. Aktorka opublikowała na InstaStories wiadomość skierowaną do widzów, dziękując im za wyjątkowo ciepły odbiór wspólnego występu.

„W imieniu ‘trio nr 4’ dziękujemy wam wszystkim za tak wspaniały odbiór naszego wczorajszego show i wsparcie level master. Ktoś dużo mądrzejszy ode mnie zawsze mówi, że w życiu trzeba brać i dawać tyle samo” – napisała.

Helena Englert kontynuowała swoją wiadomość, podkreślając, że wspólny tydzień przygotowań oraz sam występ były dla całej trójki przede wszystkim okazją do stworzenia wspomnienia, które zostanie z nimi na długo.

“My pobraliśmy sobie cały zeszły tydzień zwieńczony wczorajszym tańcem, co by mieć wspomnienie na lata. Mamy nadzieję, że daliśmy wam w zamian, choć odrobinę dobrej rozrywki. Bo na koniec dnia po to tu jesteśmy – dla was” – czytamy.

W komentarzach po emisji widzowie zwracali uwagę nie tylko na sam taniec i wysoką ocenę jury, ale również na ogromny dystans Jana Englerta. Jego koszula z napisem „GO HELA”, wzruszenie po występie i żartobliwa wypowiedź sprawiły, że rodzinny występ Heleny Englert, Jana Englerta i Romana Osadchiya stał się jednym z najbardziej zapamiętanych momentów 5. odcinka „Tańca z Gwiazdami”. To właśnie emocje towarzyszące temu występowi sprawiły, że długo po zakończeniu programu widzowie nadal o nim dyskutowali.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oto nowa gwiazda „Królowa przetrwania 4”? Internet huczy od plotek

Podobał się Wam ten występ? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Helena Englert (fot. screen Instagram Stories Helena Englert)
Roman Osadchiy i Jan Englert (fot. AKPA)
Hela Englert, Iwona Pavlović, Jan Englert (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Hela i Jan Englert (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Hela i Jan Englert (fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Jan Englert (fot. Paweł Wrzecion/AKPA

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Dorota Zawadzka skomentowała taniec Englertów. Padły wymowne słowa

Opublikowano

w dniu

przez

W 5. odcinku „Tańca z Gwiazdami” na parkiecie pojawili się nie tylko uczestnicy, ale również ich najbliżsi. Szczególne emocje wywołał występ Heleny Englert, która zatańczyła u boku swojego ojca, Jana Englerta. Po emisji tego występu w mediach społecznościowych pojawiło się mnóstwo komentarzy. Dowiedz się więcej!

Rodzinny odcinek „Tańca z Gwiazdami” od początku zapowiadał się wyjątkowo. Uczestnicy mieli tym razem zaprosić na parkiet swoich bliskich, co sprawiło, że choreografie nabrały bardziej osobistego charakteru. Nie zabrakło wzruszeń, wspomnień, a momentami także ogromnych emocji, które trudno było ukryć przed kamerami.

Jednym z najbardziej wyczekiwanych występów był taniec Heleny Englert. Aktorka pojawiła się na parkiecie razem ze swoim partnerem Romanem Osadchiyem, ale tym razem dołączył do nich również jej ojciec, Jan Englert. Reżyser i aktor stworzył z córką oraz jej tanecznym partnerem wyjątkowy tercet.

Para zdecydowała się na walca wiedeńskiego. Występ szybko przyciągnął uwagę zarówno publiczności w studiu, jak i widzów przed telewizorami. Ostatecznie jurorzy docenili przygotowaną choreografię, przyznając Helenie Englert, Romanowi Osadchiyowi i Janowi Englertowi aż 38 punktów.

Szczególnie dużo mówiło się o relacji ojca i córki podczas samego występu. Jan Englert nie ukrywał emocji, a po zakończeniu tańca trudno było mu powstrzymać wzruszenie. Kiedy przyszedł czas na rozmowę w studiu, reżyser z trudem powstrzymywał łzy i podziękował Helenie za zaproszenie go do udziału w programie.

Do występu odniósł się także juror Tomasz Wygoda, który zwrócił uwagę na nietypowe połączenie stylów. W jego komentarzu pojawiło się wspomnienie wspólnej pracy z Janem Englertem przy „Kordianie”. Tomasz Wygoda powiedział:

„Mój przyjaciel mówi „chętnie bym ci pomógł, ale nie wiem czy ci nie zaszkodzę”. Pracowaliśmy razem przy „Kordianie” i kazałeś mi łączyć mazura z kozackim i dziś połączyłeś walca z rock and rollem.”

Swoje trzy grosze dorzuciła także Julia Wieniawa, która zwróciła uwagę na zamianę ról między ojcem a córką.

„Widać po kim Helena ma charakterek. Panie Janie tutaj nastąpiła historyczna zamian ról […] To Helena opiekowała się Panem” – powiedziała Wieniawa.

POLECAMY: Daniel Martyniuk powiedział, ile powinien zarabiać Polak. Kwota zaskakuje

Dorota Zawadzka komentuje „Taniec z Gwiazdami”. Tak oceniła Englertów

Po emisji programu występ bardzo szybko zaczął żyć własnym życiem w mediach społecznościowych. Pod postami i materiałami związanymi z 5. odcinkiem pojawiło się wiele komentarzy znanych osób. Wśród tych, którzy zwrócili uwagę na występ Heleny Englert, Jana Englerta i Romana Osadchiya, znaleźli się m.in. Bagi, Jacek Jeschke, Anna Nowak-Ibisz oraz Vanessa Aleksander.

Swoją opinią podzieliła się również Dorota Zawadzka, która od lat deklaruje, że jest widzką „Tańca z Gwiazdami” i na bieżąco komentuje kolejne występy na swoim Facebooku. Po zobaczeniu rodzinnego tańca Heleny, Jana i Romana nie kryła emocji.

„Helena Englert z tatą Janem i Roman — walc. Wow! Totalna niespodzianka. Oby serce wytrzymało panu Janowi!” – napisała Dorota Zawadzka.

Nie zabrakło również komentarza Jacka Jeschke, który miał okazję pracować z Janem Englertem podczas przygotowań do programu.

„Tutaj komentarz jest zbędny! Panie Janie to był zaszczyt z Panem pracować przez ten tydzień! 🔥🕺🏻💃🏼🕺🏻 Szacuneczek! ” – napisał tancerz.

Wszystko wskazuje na to, że rodzinny występ Heleny Englert, Jana Englerta i Romana Osadchiya był jednym z najbardziej komentowanych momentów całego 5. odcinka. Widzowie zwracali uwagę nie tylko na sam taniec i wysoką ocenę jury, ale przede wszystkim na emocje, jakie towarzyszyły spotkaniu ojca i córki na parkiecie. Ten występ zdecydowanie zostanie zapamiętany na dłużej.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oto nowa gwiazda „Królowa przetrwania 4”? Internet huczy od plotek

Polubiliście Helenę Englert w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Dorota Zawadzka (fot. screen YouTube Gosia Ohme)
Krzysztof Ibisz, Jan i Helena Englert (fot. AKPA)
Jan i Helena Englert (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Jan Englert, Helena Englert (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Jan i Helena Englert (fot. AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością