showbiz
Dagmara Kaźmierska kontra absurdalne opłaty parkingowe! Gwiazda „Królowych życia” straciła cierpliwość i ostro WYBUCHŁA
Dagmara Kaźmierska, celebryta znana z bezkompromisowego podejścia i charakterystycznego stylu, znów wywołała burzę. Tym razem jednak nie chodzi o kontrowersje na scenie telewizyjnej, lecz o codzienny problem, który zdenerwował ją do granic możliwości. Co takiego się wydarzyło? Dowiedz się więcej!
Dagmara Kaźmierska to postać, której przedstawiać nie trzeba nikomu śledzącemu polską telewizję rozrywkową. To właśnie dzięki programowi „Królowe życia” na TTV zdobyła szeroką rozpoznawalność. Już od pierwszych odcinków wyróżniała się nie tylko oryginalnym stylem, ale przede wszystkim barwną i bezpośrednią osobowością. Jej cięty język, brak skrupułów i autentyczność sprawiły, że szybko stała się ikoną tego formatu, a jednocześnie postacią budzącą skrajne emocje. Wielu ją uwielbiało za szczerość i odwagę, inni krytykowali za brak filtrowania słów.
Po odejściu z TTV Kaźmierska nie zwolniła tempa. Związała się z Polsatem, gdzie dostała własny program – „Dagmara szuka męża”. Był to format randkowy, w którym celebrytka pokazywała się od nieco innej strony, a towarzyszył jej syn Conan Kaźmierski, który sam zdążył zdobyć popularność w poprzednim programie. Program zyskał spore zainteresowanie mediów i widzów, jednak nie obyło się bez sporów. Krytycy zarzucali mu pewną teatralność i kontrowersyjność, jednak dla fanów Dagmary był to kolejny krok w jej barwnej karierze, który potwierdził jej silną pozycję w świecie telewizji.
Rok 2024 przyniósł kolejne wyzwania – występ w „Tańcu z Gwiazdami” w parze z Marcinem Hakielem. Początkowo wszystko wskazywało na to, że duet zmierza po zwycięstwo, jednak medialne przypomnienie o kryminalnej przeszłości celebrytki zburzyło ten scenariusz. Gdy temat nabrał rozgłosu, Kaźmierska podjęła decyzję o wycofaniu się z programu. Jednak jak na prawdziwą królową przystało, Dagmara wróciła – tym razem na własnych zasadach, czyli do internetu. Jej kanały na YouTube i TikToku zyskały nowych fanów, a ona sama mogła pokazać się światu bez cenzury i pośredników.
Po pewnym czasie względnej ciszy, celebrytka znowu zaskoczyła swoich odbiorców, prezentując zupełnie nową odsłonę – pokazała się tuż po poważnej operacji plastycznej. Zdjęcia z turbanem na głowie, opatrunkami na szyi i siniakami wokół oczu wywołały niemałe zaskoczenie nawet wśród jej zagorzałych fanów. To było zupełnie inne oblicze Dagmary, której znana była raczej z ekstrawaganckich stylizacji i pewności siebie. Pokazanie się w takiej intymnej, wręcz surowej wersji było przejawem odwagi i szczerości, które wielokrotnie podkreślała w swoich wypowiedziach.
POLECAMY: Magda Gessler zachwyciła fanów nowym zdjęciem! Co szykuje Królowa TVN na nadchodzący sezon
Dagmara Kaźmierska OBURZONA opłatami za parkometry
Dziś Dagmara wróciła do swojego normalnego wyglądu, ale tym razem mocno się zdenerwowała z zupełnie innego powodu – codziennych, absurdalnych opłat parkingowych w Polanicy-Zdroju. Na swoim Instagramie opublikowała relację, w której ostro skrytykowała system. Zdecydowanym głosem wyjaśniła, że nie rozumie, dlaczego pierwsza opłata parkingowa wynosi aż 5 złotych, a nie – jak uważałaby – 2 złote. Według niej to bardzo nie fair wobec osób, które potrzebują zaparkować na krótko, nawet tylko na pięć czy dziesięć minut. W jej opinii wymuszanie minimalnej opłaty w takiej wysokości to prawdziwe zdzierstwo.
Jesteśmy w Polanicy Zdrój i to nie jest normalne uważam, że pierwsza opłata ma być pięć złotych, a nie dwa. No ktoś jak stanął na pięć, dziesięć minut i on musi wrzucać pięć złotych. Nie wiem jak mam do tego podejść. Uważam, że dwa złote, dlaczego ktoś nie ma decydować, tylko musi zapłacić pięć złotych? – grzmiała w swojej relacji.
Nie szczędziła słów krytyki wobec systemu, który jak zauważyła jest szczególnie nieprzyjazny dla osób mniej zamożnych, takich jak renciści czy emeryci, którzy często muszą płacić wysokie stawki nawet za krótkie postoje.
Dla mnie to jest zdzierstwo w biały dzień, jak ktoś chce stanąć, np. pan rencista albo ktoś, nie mają ludzie pieniędzy i chce stanąć na dziesięć minut i jest zobligowany do zapłaty minimalnej kwoty pięć złotych. To jest obrzydliwe uważam – powiedziała Kaźmierska.
Całą sytuację uwieczniła i udokumentowała na InstaStories, co świadczy o tym, jak bardzo jest nią poruszona i zdeterminowana, by nagłośnić ten problem. W tym przypadku nawet osoba tak doświadczona i przyzwyczajona do życia w blasku fleszy, jak Kaźmierska, pokazała, że nawet codzienne, prozaiczne sprawy mogą wywołać silne emocje i chęć działania.
Choć Dagmara zwykle kojarzona jest z luksusem i życiem na wysokim poziomie, tym razem pokazała się z bardziej wrażliwej strony, zwracając uwagę na to, jak system bywa nieprzyjazny wobec osób potrzebujących krótkiego postoju. Jej zdecydowany głos w tej sprawie pokazuje, że nawet osoby znane z show-biznesu mogą i powinny poruszać ważne kwestie społeczne, które dotyczą nas wszystkich.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polska: Złapał psa i rzucił nim o bruk. Bestialski atak nagrany! Internauci żądają surowej kary – wiemy, kim SPRAWCA
Zgadzacie się z “królową życia”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem i na Facebooku!





Autor: SJ
showbiz
Iza Kuna przeżywa KRYZYS w „Tańcu z Gwiazdami”? Te słowa dają do myślenia
Izabela Kuna zachwyciła jurorów w szóstym odcinku „Tańca z Gwiazdami”, a jej tango argentyńskie przyniosło komplet punktów. Za kulisami nie wszystko wyglądało jednak tak idealnie, jak na parkiecie. Aktorka i jej taneczny partner Michał Bartkiewicz opowiedzieli o trudnych chwilach, które towarzyszyły im podczas przygotowań. Dowiedz się więcej!
Ostatni odcinek „Tańca z Gwiazdami” odbił się szerokim echem w mediach społecznościowych. Z rywalizacją pożegnali się Joanna Jędrzejczyk i Kamil Kuroczko, a pozostali uczestnicy walczą o miejsce w kolejnych etapach programu. W następnym odcinku na parkiecie zobaczymy Helenę Englert, Izabelę Kunę, Krzysztofa Kwiatkowskiego, Dominika Rupińskiego, Piotra „Gumę” Gumulca, Jaspera Sołtysiewicza, Dominika Smaruja i Martę „Mandinę” Wiśniewską. Emocji z pewnością nie zabraknie, zwłaszcza że poziom rywalizacji staje się coraz wyższy.
Jedną z największych gwiazd ostatniego odcinka okazała się Izabela Kuna. Aktorka zaprezentowała tango argentyńskie do utworu „La cumparsita”, a jej występ spotkał się z entuzjastyczną reakcją jury. Para numer 12 otrzymała maksymalną notę – 40 punktów. Jurorzy docenili nie tylko technikę, ale również emocje, bliskość i sposób, w jaki aktorka potrafiła opowiedzieć historię za pomocą ruchu. Dla Kuny był to szczególny moment, ponieważ tango od dawna znajdowało się na liście jej tanecznych marzeń.
Wrażenie, jakie zrobiła na jurorach, było ogromne. Rafał Maserak zwrócił uwagę na różnice pomiędzy tangiem turniejowym a argentyńskim, podkreślając, że w tym drugim szczególne znaczenie ma bliskość partnerów.
„Mamy taka sytuacje w programie, że mamy dwa różne tanga. Asia z Kamilem zatańczyła tango turniejowe, gdzie ważne są figury. Tu ważna jest bliskość. Aż mi się głos załamuje to było coś tak cudownego w tym tangu najlepsze momenty to były te pomiędzy krokami” – ocenił.
Równie entuzjastycznie wypowiedziała się Julia Wieniawa, która doceniła umiejętność Izabeli Kuny do budowania napięcia bez wykonywania efektownych, skomplikowanych ruchów.
„Jesteś chyba jedyną uczestniczka, która potrafi w te ciszę pomiędzy krokami, w ten minimalizm” – powiedziała jurorka.
Następnie głos zabrał Tomasz Wygoda, który podkreślił, że aktorka od początku przyciągała uwagę i utrzymywała ją aż do końca występu.
„Chwyciłaś od razu Michała i do końca nas trzymałaś” – ocenił.
POLECAMY: Radosne wieści od Friza i Wersow. Fani długo na to czekali
Nie jest jej łatwo w „Tańcu z Gwiazdami”? Iza Kuna wyznała prawdę
Tuż po zakończeniu programu reporterka Party.pl porozmawiała z Izabelą Kuną i Michałem Bartkiewiczem. W rozmowie tancerz przyznał, że przygotowania do tanga argentyńskiego były wyjątkowo wymagające. Jak się okazało, droga do perfekcyjnego występu nie przebiegała bez problemów, a uczestnicy musieli mierzyć się z momentami zwątpienia.
“Bardzo ciężko pracowaliśmy w tym tygodniu i to było wyzwanie bardzo duże dla Izy. Dla mnie też to było wyzwanie, bo ja po raz pierwszy tańczyłem tango argentino w programie i w ogóle. No i było bardzo wymagające, powiedziałbym. W poniedziałek było super, we wtorek mieliśmy lekką załamkę. (…) Dla wszystkich osób, które zaczynają przygodę z tańcem, to jest hardcore. I to, że wy wszyscy uczestnicy wychodzicie po tygodniu na parkiet, tańcząc w duecie, wystawieni na ocenę jurorów i widzów, którym się też łatwo wszystko komentuje i tak dalej, no to to jest podziw i chapeau bas” – skomentował.
Słowa Michała Bartkiewicza potwierdziła również Izabela Kuna, która nie ukrywała, że kryzysy podczas treningów są dla niej czymś zupełnie normalnym. Aktorka przyznała, że nauczyła się funkcjonować mimo trudniejszych momentów, choć przygotowania do występów nadal potrafią być bardzo obciążające.
„Ja mam cały czas załamki i kryzysy, więc nauczyłam się już z tym żyć. Bardzo jest to trudne. Na pewno skupienie nam bardzo pomaga i Michałowi, i mnie, takie i przed występem, i też wcześniej przed próbami. Ja lubię się tak skupić. No my się przytulamy oczywiście, ale potem już przed występem jakoś tak każdy jest w swoim świecie” – wyznała.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krzysztof Skiba MIAŻDŻY Margaretę z hitu TTV. Przesadził?
Kibicujecie Izie Kunie w “TzG”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!







Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Radosne wieści od Friza i Wersow. Fani długo na to czekali
Prime Video szykuje kolejną produkcję o gwiazdach internetu, które od lat przyciągają uwagę milionów Polaków. Po głośnym „Girls of Warsaw”, które wywołało falę komentarzy i dyskusji o prawdziwych relacjach między influencerkami, platforma bierze na celownik jedną z najpopularniejszych par w Polsce. Friz i Wersow pokażą widzom zupełnie nowe oblicze swojego życia. Dowiedz się więcej!
Karol Wiśniewski, znany jako Friz oraz Weronika Wiśniewska, czyli Wersow, od lat należą do najbardziej rozpoznawalnych twórców internetowych w Polsce. Ich działalność wykracza daleko poza publikowanie filmów w sieci, a kolejne przedsięwzięcia sprawiają, że nieustannie pozostają w centrum zainteresowania. Teraz para doczekała się kolejnego dużego projektu. Prime Video oficjalnie ogłosiło rozpoczęcie prac nad nowym serialem dokumentalnym poświęconym ich życiu prywatnemu i zawodowemu.
Produkcja ma pokazać Friza i Wersow w momencie, w którym ich codzienność zmienia się na wielu płaszczyznach. Twórcy internetowi są już rodzicami jednego dziecka, a wkrótce ich rodzina ma się powiększyć. Jednocześnie rozwijają kolejne projekty i muszą godzić życie rodzinne z działalnością, która wymaga stałej obecności w internecie. Widzowie będą mogli zobaczyć, jak wygląda ich rzeczywistość poza nagraniami publikowanymi w mediach społecznościowych i jak radzą sobie z kolejnymi obowiązkami.
Nowy serial ma liczyć sześć odcinków i zadebiutować wyłącznie na Prime Video jeszcze w 2026 roku. Na ten moment platforma nie ujawniła jednak dokładnej daty premiery, dlatego fani nie wiedzą, kiedy będą mogli obejrzeć pierwszą odsłonę dokumentu. Wiadomo natomiast, że kamery będą towarzyszyć Karolowi i Weronice zarówno w Polsce, jak i podczas podróży poza granice kraju. Produkcja ma łączyć codzienne życie pary z sytuacjami, które pozwolą pokazać ich z innej strony.
W polskiej części serialu nie zabraknie przygotowań do narodzin drugiego dziecka, rozwijania nowych przedsięwzięć oraz prób znalezienia równowagi między pracą a rodziną. To właśnie ten aspekt może okazać się szczególnie interesujący dla widzów, którzy znają Friza i Wersow przede wszystkim z ich internetowej działalności.
Na tym jednak nie koniec. Twórcy zapowiadają również podróż, która ma wyprowadzić Friza i Wersow poza dobrze znaną im rzeczywistość. Do tego dojdą zadania przygotowane przez przyjaciół pary, stawiające ich w nieoczekiwanych sytuacjach. Choć z założenia mają mieć rozrywkowy charakter, mogą stać się okazją do pokazania emocji, reakcji i różnic między partnerami, których nie widać w starannie przygotowanych materiałach publikowanych w sieci.
POLECAMY: Krzysztof Skiba MIAŻDŻY Margaretę z hitu TTV. Przesadził?
Po burzy wokół „Girls of Warsaw” Prime Video ogłasza kolejny hit! Tym razem pokażą życie Friza i Wersow
Za realizację produkcji odpowiada Papaya Films, a współpraca z Prime Video nie jest dla tej firmy nowością. Wcześniej wspólnie powstały między innymi dokumenty „Lewandowski – Nieznany”, „Kuba”, „Szczęsny” oraz „DODA”. W portfolio platformy znalazło się również „Girls of Warsaw” – produkcja, która w ostatnich tygodniach wywołała wyjątkowo dużo dyskusji. Tym razem twórcy stawiają na historię pary, której popularność od dawna wykracza poza grono fanów internetowych filmów.
Warto przypomnieć, że „Girls of Warsaw” przedstawiało życie Andziaks, Oli Nowak, Klaudii Sadownik i Jessiki Mercedes. Po premierze produkcji w sieci rozpętała się burza, a część internautów krytykowała zachowanie Andziaks, Oli Nowak i Klaudii Sadownik wobec Jessiki Mercedes. Szczególne emocje wzbudziły sceny, w których Jessica opowiadała o swoim trudnym okresie w życiu, a widzowie zwracali uwagę na reakcje pozostałych uczestniczek.
Dyskusja wokół „Girls of Warsaw” szybko przeniosła się poza samą produkcję. Widzowie zaczęli zastanawiać się, na ile wizerunek influencerek prezentowany w internecie odpowiada temu, co pokazują kamery oraz czy popularność i życie na oczach milionów rzeczywiście oznaczają bliskie relacje poza ekranem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Filip Chajzer właśnie to ogłosił. Nagranie trafiło do sieci
Będziecie oglądać nowy serial Prime Video? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Krzysztof Skiba MIAŻDŻY Margaretę z hitu TTV. Przesadził?
Margareta i Mohamed z programu „Kochaj albo wróć” przyciągają coraz większą uwagę widzów. Ich związek, dzieląca ich różnica wieku oraz nietypowy sposób komunikowania się stały się tematem licznych dyskusji. Teraz głos w sprawie zabrał Krzysztof Skiba, który nie gryzł się w język i opublikował wyjątkowo dosadny komentarz. Dowiedz się więcej!
„Kochaj albo wróć” to nowy format TTV, w którym uczestnicy mierzą się z różnicami kulturowymi, dzielącą ich odległością i trudnymi decyzjami dotyczącymi przyszłości swoich relacji. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek produkcji jest Małgorzata „Margareta” Jurczak, która związała się z pochodzącym z Tunezji Mohamedem. Ich historia szybko przyciągnęła uwagę widzów, a kolejne szczegóły dotyczące ich relacji sprawiły, że para stała się jednym z najczęściej komentowanych duetów w programie.
Początek ich znajomości przypominał wakacyjny romans. Margareta wyjechała do Tunezji, gdzie poznała Mohameda pracującego w hotelu. Początkowo nie spodziewała się, że ta znajomość przerodzi się w poważne uczucie. Po powrocie do Polski zakochani jednak nie zerwali kontaktu, a kobieta zaczęła ponownie odwiedzać ukochanego. O tym, jak narodziła się ich relacja, opowiedziała podczas wizyty w „Dzień dobry TVN”.
„Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała Margareta w śniadaniówce.
Okazało się bowiem, że Mohamed nie zna języka polskiego ani angielskiego, co początkowo mogło stanowić poważną przeszkodę w budowaniu relacji. Zakochani znaleźli jednak własny sposób na komunikację, łącząc słowa i wyrażenia, które oboje rozumieją. Margareta opowiadała o tym z rozbawieniem, przyznając, że ich językowa mieszanka bywa źródłem zabawnych sytuacji. To właśnie ten nietypowy element ich związku sprawił, że o parze zaczęło mówić jeszcze więcej osób.
„Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała Małgorzata „Margareta” Jurczak.
Jej wypowiedź odbiła się szerokim echem, a sposób komunikacji pary stał się jednym z najbardziej charakterystycznych wątków programu. Nie wszystkim jednak spodobało się to, jak przedstawiana jest ich historia.
POLECAMY: Filip Chajzer właśnie to ogłosił. Nagranie trafiło do sieci
Krzysztof Skiba MIAŻDZY Margaretę i stację TTV
Do grona komentujących dołączył Krzysztof Skiba, który opublikował w mediach społecznościowych obszerny wpis na temat produkcji TTV. Muzyk znany z bezkompromisowych komentarzy tym razem również nie przebierał w słowach. Krytycznie odniósł się zarówno do samego formatu, jak i do sposobu, w jaki przedstawiono relację Margarety i Mohameda. Swoją wypowiedź zatytułował wymownie: „GŁUPOTA LEPIEJ SIĘ WCHŁANIA”.
„Na antenie stacji TTV, zasłużonej w promowaniu patocelebrytów i skrajnej głupoty telewizorni, mamy nowy hit pt. “Kochaj albo wróć”. To reality show, w którym poznajemy życie zakochanych par, w których jedna połówka to ktoś z Polski, a druga to obcokrajowiec. Mamy więc Polaka i Chinkę, Polaka i Brazykijkę, ale także Polkę i męża z Turcji, Polkę i Nigeryjczyka, czy Polkę i chłopca z Tunezji. Bank rozbiła Małgorzata z Łodzi, która zakochała się w o trzy dekady młodszym Tunezyjczyku” – napisał Krzysztof Skiba.
Skiba postanowił również skomentować to, co jego zdaniem przyciąga uwagę widzów do historii Margarety i jej partnera. W swoim wpisie przedstawił własną interpretację motywów, które mogą stać za zainteresowaniem tą relacją. Warto jednak podkreślić, że są to oceny autora wpisu, a nie potwierdzone informacje o intencjach Mohameda. Muzyk napisał:
„Mówi o nich cała Polska i to nie ze względu na fakt, że chłopiec z Tunezji ewidentnie zakochany jest w paszporcie Małgorzaty, a ona sama stanowi dla niego trampolinę dostania się do Europy, a także nie ze względu na różnicę wieku. Zainteresowanie widzów przykuł język jakim posługuje się para między sobą. Większy zasób słów posiada trzyletnie dziecko i mój pies. Ona nie zna arabskiego, on nie zna polskiego, a więc posługują się monosylabami z obu tych języków, dodając czasem pojedyncze słówka angielskie” – wyznał.
W kolejnej części publikacji Krzysztof Skiba kontynuował krytykę sposobu komunikowania się zakochanych. Jego zdaniem właśnie ten element sprawił, że para przyćmiła pozostałych uczestników programu i stała się szeroko komentowana w internecie. Muzyk użył przy tym określeń, które mogą budzić sprzeciw, ponieważ w wyjątkowo obraźliwy sposób ocenił sposób porozumiewania się bohaterów. W swoim wpisie nie pozostawił wątpliwości, że cała sytuacja jest dla niego przede wszystkim powodem do kpin.
„W tej dziwacznej mowie nie ma rozbudowanych zdań, tylko proste komunikaty i informacje, niczym sygnały od niemowlaka takie jak “kupa”, “am am” czy “bu bu”. I to właśnie ten śmieszny język analfabetów spowodował, że para zwróciła na siebie uwagę i absolutnie przyćmiła pozostałe pary z programu, które na tle Margarety i jej młodziaka, wydają się potwornie nudne. Margareta, bo tak mówi na ekscentryczną panią z Polski Tunezyjczyk, stworzyła coś na miarę “języka margaretańskiego” i obecnie zaczyna robić absolutną furorę w mediach. Powoli już kolęduje po programach śniadaniowych i tylko czekać kiedy zaproszą ją do “Tańca z Gwiazdami” lub jako konsultantkę językową do ONZ” – dodał Skiba.
Na tym Krzysztof Skiba nie zakończył swoich uszczypliwości. W ostatnim fragmencie wpisu rozwinął tytułową myśl o tym, że najprostsze komunikaty mogą łatwo zapadać w pamięć. Przy okazji posłużył się politycznym przykładem, który miał dodatkowo podkreślić jego szyderczy ton. Całość zakończył kolejną serią ironicznych uwag:
„Głupota lepiej się wchłania i mam obawy, czy niebawem aby cała Polska nie będzię się posługiwać tak prostym komunikatorem jak Margareta i kelner z tunezyjskiego kurortu. Na widok polityków będziemy mówić tylko “kupa”, “kasa”, “daj banana”, “dobrze”, “jeszcze”, “pić” oraz “Jadzia głosować”” – czytamy.
Wpis Krzysztofa Skiby to kolejny przykład tego, jak dużą dyskusję potrafi wywołać program reality show i jego bohaterowie. Historia Margarety i Mohameda przyciąga uwagę ze względu na różnicę wieku, odległość oraz barierę językową, ale dla części komentujących stała się również pretekstem do krytyki samej produkcji. Pozostaje pytanie, czy na ostre słowa muzyka zareagują bohaterowie „Kochaj albo wróć”. Na razie najważniejsze pozostaje to, że ich historia nadal budzi emocje, a kolejne odcinki programu mogą przynieść dalszy ciąg tej medialnej dyskusji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Margareta z „Kochaj albo wróć” przeszła metamorfozę. Jest nie do poznania?
A Wam się spodobał nowy program TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Filip Chajzer właśnie to ogłosił. Nagranie trafiło do sieci
Filip Chajzer w ostatnich tygodniach znalazł się w centrum medialnego zamieszania. Dyskusje wywołuje nie tylko jego związek z młodszą Bianką, ale również zarzuty, które pojawiły się pod jego adresem. Mimo kolejnych kontrowersji celebryta nie zwalnia tempa i właśnie zapowiedział następny odcinek wspólnego projektu z ukochaną. Dowiedz się więcej!
Filip Chajzer i Bianka w krótkim czasie stali się jedną z najczęściej komentowanych par polskiego show-biznesu. Ich relacja rozwijała się błyskawicznie, a kolejne wydarzenia sprawiały, że coraz więcej osób zaczęło interesować się ich życiem prywatnym. Od pierwszego spotkania, przez wspólne zamieszkanie w Krakowie i zaręczyny, aż po ślub – para szybko przeszła przez kolejne etapy związku. Nic więc dziwnego, że niemal każda nowa informacja na ich temat wywołuje dyskusje wśród internautów.
W ostatnich tygodniach szczególnie dużo emocji wzbudza różnica wieku między Filipem Chajzerem a jego żoną. W mediach pojawiły się rozbieżności dotyczące tego, ile lat ma Bianka. Kobieta sama przekonuje, że ma 20 lat, jednak serwis Pudelek oraz niektórzy twórcy internetowi, w tym Szymon Żurawski, mieli dotrzeć do dokumentów wskazujących, że ukochana prezentera ma 19 lat. Te doniesienia sprawiły, że temat jej wieku stał się jednym z najgłośniejszych wątków dotyczących pary.
Na tym jednak nie kończą się kontrowersje wokół Filipa Chajzera. W ostatnich dniach głośno zrobiło się o dwóch kobietach, które zwróciły się do Zbigniewa Stonogi z prośbą o interwencję. Według ich relacji celebryta, u którego wcześniej pracowały, ma być im winny łącznie ponad 40 tysięcy złotych. Kobiety twierdzą, że nie otrzymały wszystkich należnych im pieniędzy, a wśród poruszonych przez nie kwestii znalazły się również składki na ubezpieczenia społeczne.
Sprawa szybko odbiła się echem w internecie, a wokół prezentera ponownie zrobiło się gorąco. Należy jednak podkreślić, że są to zarzuty przedstawione przez kobiety, a nie potwierdzone ustalenia. Filip Chajzer na moment przygotowywania tego tekstu nie odniósł się do tych oskarżeń. Internauci czekają więc na jego stanowisko, a cała sytuacja dokłada kolejny wątek do medialnej dyskusji wokół celebryty.
POLECAMY: Margareta z „Kochaj albo wróć” przeszła metamorfozę. Jest nie do poznania?
Filip Chajzer pochwalił się nowiną. W sieci pojawiło się nagranie
W tym samym czasie Filip Chajzer skupia się na promowaniu projektu, który realizuje wspólnie z Bianką. W środowy poranek prezenter opublikował na Instagramie zapowiedź trzeciego odcinka ich podcastu. Materiał ma pojawić się w czwartek, a już sama zapowiedź pokazuje, że para nie zamierza rezygnować z aktywności w sieci. Zamiast wycofywać się z mediów społecznościowych, małżonkowie konsekwentnie rozwijają wspólne przedsięwzięcie i zachęcają odbiorców do oglądania kolejnych nagrań.
Filip Chajzer postanowił przy tym uchylić rąbka tajemnicy i pokazał krótkie fragmenty nadchodzącego odcinka. Dzięki temu obserwatorzy mogli zobaczyć, jakich tematów można spodziewać się w nowej odsłonie podcastu. Para najwyraźniej stawia na rozmowy, które mają przyciągnąć uwagę widzów i skłonić ich do poznania całego materiału. Zapowiedź pojawiła się w momencie, gdy nazwisko prezentera ponownie jest szeroko komentowane, co może dodatkowo zwiększyć zainteresowanie publikacją.
Jednym z tematów, do których Filip Chajzer i Bianka mają wrócić w podcaście, jest tak zwana „afera rybna” na ich weselu. Wydarzenie to już wcześniej wzbudzało zainteresowanie i stało się jednym z wątków komentowanych przy okazji ich ślubu.
Pozostaje pytanie, czy najnowszy odcinek podcastu przyniesie coś więcej niż powrót do znanej już historii z wesela. Czy Filip Chajzer zdecyduje się również odnieść do zarzutów przedstawionych przez byłe pracownice? Na razie nie zapowiedział publicznie takiego komentarza, dlatego nie wiadomo, czy temat pojawi się w nagraniu. Jedno jest pewne: prezenter pozostaje aktywny w sieci, a jego wspólny projekt z Bianką będzie kolejną okazją do tego, by internauci przyjrzeli się bliżej ich relacji i działalności.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Co dzieje się między Roxie Węgiel a jej mężem? Tak wygląda ich codzienność
Kibicujecie Chajzerom? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news3 dni temuMargareta POKŁOCIŁA SIĘ z Mohamedem. Ślubu jednak nie będzie?
-
news5 dni temuMargareta pokazała, w jakich warunkach mieszka Mohamed. Kolorowo nie jest?
-
news5 dni temuRoxie Węgiel POKŁÓCIŁA SIĘ z mężem. Chwilę później go odepchnęła [WIDEO]
-
news4 dni temu58-letnia Margareta i 26-letni Mohamed biorą ślub. Kto pokryje koszty wesela?
-
showbiz3 dni temuKolejna para odpadła z „Tańca z Gwiazdami”. Widzowie nie mogą uwierzyć
-
news4 dni temuMaryla Rodowicz zaliczyła WPADKĘ. Widzowie nie kryją rozczarowania
-
news5 dni temuJulia Oleś wyznała prawdę o związku z Durczokiem. Rodzice mieli obawy?
-
news5 dni temuSkolim ZASZALAŁ i nie ukrywa swojego BOGACTWA? „Mógłbym ich wszystkich KUPIĆ”

Dodaj komentarz