Śledź nas

showbiz

Margaret pilnie trafiła do SZPITALA i odwołała koncert – co się stało?

Opublikowano

w dniu

Finał letniej trasy koncertowej w Zielonej Górze miał być ukoronowaniem kilku miesięcy pracy i podróży koncertowych Margaret. Fani czekali z niecierpliwością na jej występ podczas Winobrania, a sama wokalistka nie ukrywała, że chciała zakończyć lato właśnie w towarzystwie swoich najwierniejszych słuchaczy. Niestety, w ostatniej chwili artystka poinformowała, że trafiła do szpitala i nie będzie mogła wystąpić. To wiadomość, która zszokowała jej fanów i wzbudziła ogromne emocje. Dowiedz się więcej, co się wydarzyło i jak teraz czuje się artystka!

Margaret od wielu lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych wokalistek w Polsce. Jej kariera to pasmo sukcesów – od debiutanckich hitów, które podbijały listy przebojów, aż po udział w największych festiwalach i telewizyjnych produkcjach. W ostatnim czasie udowodniła, że wciąż potrafi zaskakiwać i przyciągać uwagę publiczności.

Artystka w tym roku połączyła siły z młodszymi wokalistkami – Sarą James i Zalią. Wspólnie stworzyły projekt „Babie lato”, w ramach którego powstał utwór „Co za noc”. Piosenka błyskawicznie zdobyła popularność w internecie i radiu, a sama współpraca została odebrana jako świeży powiew na polskiej scenie muzycznej. To pokazało, że Margaret doskonale odnajduje się w różnych stylach i nie boi się muzycznych eksperymentów.

W tym samym czasie Margaret wróciła na fotel trenerski w programie „The Voice of Poland”. Jej ponowna obecność w show została dobrze przyjęta przez widzów, którzy cieszą się z powrotu artystki do roli jurorki i mentorki dla młodych uczestników.

Lato dla Margaret było wyjątkowo intensywne. Wokalistka niemal bez przerwy koncertowała, odwiedzając kolejne miasta w całej Polsce. Publiczność dopisywała, a energia płynąca ze sceny udowadniała, że artystka jest w doskonałej formie. Koncert w Zielonej Górze miał być ostatnim i zarazem wyjątkowym wydarzeniem – swoistym podsumowaniem całej trasy.

POLECAMY: Karolina Gilon zachorowała – jej stan zdrowia gwałtownie się pogorszył: “Nie dam się!”

Margaret PILNIE trafiła do szpitala

Kiedy fani szykowali się do wspólnego świętowania podczas Winobrania, gwiazda przekazała im wiadomość, której nikt się nie spodziewał. Zamiast wejść na scenę, Margaret poinformowała, że musi zostać w szpitalu. Było to dla wszystkich szokiem, ponieważ do ostatniej chwili artystka nie dawała znaków, że jej zdrowie jest zagrożone.

Zielona Góro, tak bardzo czekałam, żeby Was dziś zobaczyć pod sceną na Winobraniu i zakończyć razem z Wami moje koncertowe lato… Niestety okazało się, że mój organizm ma inne plany i zamiast z Wami pośpiewać i potańczyć, muszę kilka dni zostać w szpitalu. Bardzo liczę na to, że zobaczymy się i nadrobimy na przyszłej edycji! Miejcie się dobrze, Maggie – napisała Margaret na InstaStories.

Dla mieszkańców Zielonej Góry z pewnością to ogromna strata. Wielu z nich liczyło, że koncert stanie się jedną z największych atrakcji Winobrania. Nagle zamiast muzycznego święta pojawiło się uczucie niedosytu i smutku.

Sama wokalistka wyraźnie była rozczarowana tym, że nie mogła wystąpić, ale jednocześnie podkreślała, że w tym momencie priorytetem jest dla niej powrót do pełni sił. Zdrowie – szczególnie w przypadku artysty, którego praca opiera się na koncertach i kontakcie z publicznością – to fundament. Bez niego trudno myśleć o dalszej karierze i kolejnych sukcesach.

Cała sytuacja pokazuje, jak szybko mogą zmienić się plany nawet największych gwiazd. Jednego dnia wszystko układa się doskonale, a następnego organizm daje o sobie znać i wymusza pauzę. Historia Margaret jest przypomnieniem, że nikt nie jest odporny na problemy zdrowotne – nawet osoby, które na scenie wydają się niezniszczalne.

Widzowie mogą obecnie śledzić Margaret w roli trenerki w „The Voice of Poland” emitowanym na antenie TVP2. Premierowy odcinek programu zobaczą już dziś o 20:30. Z kolei we wtorek artystka pojawi się także jako gość w talk-show Kuby Wojewódzkiego w TVN o 22:40. Trzeba jednak podkreślić, że nagranie odcinka odbyło się jeszcze przed jej kłopotami zdrowotnymi.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kinga Rusin wróciła do “Dzień dobry TVN”! Duet z Piotrem Kraśko skomentowała sama Anna Kalczyńska

Którą piosenkę Margaret lubicie najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Margaret (fot. screen Instagram Margaret) – 13 września 2025
Margaret (fot. Natasza Młudzik, TVP) – zdjęcie prasowe TVP
Margaret (fot. Waldemar Kompała, TVP) – zdjęcie prasowe TVP
Margaret (fot. screen Instagram Margaret)

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Julia Suryś w objęciach Filipa Lato? Po „Tańcu z Gwiazdami” znów się spotkali

Opublikowano

w dniu

przez

Los ponownie połączył Julię Suryś i Filipa Lato! Dwa lata po wspólnym udziale w „Tańcu z Gwiazdami” ich drogi znów się przecięły. Tym razem wokalista zaprosił tancerkę do swojego nowego projektu, a ona pokazała się z zupełnie innej strony. Zmysłowa, uwodzicielska, a chwilę później pełna gniewu i rozpaczy, a Julia udowodniła, że potrafi wyrażać emocje nie tylko za pomocą tańca. Co sprawiło, że po latach znów połączyły ich zawodowe drogi?

Julia Suryś od kilku lat rozwija swoją karierę w świecie telewizji i show-biznesu. Widzowie doskonale znają ją z parkietu „Tańca z Gwiazdami”, gdzie miała okazję pracować z popularnymi artystami i aktorami. Jednym z nich był Filip Lato, z którym stworzyła parę w 15. edycji programu, emitowanej w 2024 roku. Choć ich wspólna przygoda z tanecznym show dobiegła końca, najwyraźniej nie był to ostatni raz, gdy spotkali się zawodowo. Tym razem artysta zaproponował tancerce udział w projekcie, który pozwolił jej zaprezentować się z zupełnie innej strony.

Julia Suryś udowodniła, że przed kamerą potrafi nie tylko zachwycać ruchem, ale również przekazywać emocje za pomocą spojrzenia, mimiki i gestów. W nowej odsłonie jest zmysłowa i uwodzicielska, jednak nie brakuje również trudniejszych emocji, takich jak gniew, bezradność czy rozpacz. To wyraźna odmiana od telewizyjnych występów, w których najważniejsze są choreografia, technika i taneczna precyzja. Ponowne spotkanie z Filipem Lato stało się więc okazją do pokazania innego oblicza tancerki.

Wokalista od lat konsekwentnie rozwija swoją karierę muzyczną. Szeroką rozpoznawalność przyniósł mu udział w „The Voice of Poland”, a później kolejne single i występy w programach rozrywkowych. W 2024 roku zwyciężył w jubileuszowej edycji „Twoja Twarz Brzmi Znajomo. Najlepsi”. Teraz przygotowuje kolejny etap swojej muzycznej drogi, a współpraca z Julią Suryś jest jednym z elementów jego najnowszych działań. Ich ponowne spotkanie pokazuje, że znajomości nawiązane podczas telewizyjnych formatów mogą przerodzić się w kolejne wspólne przedsięwzięcia.

Pokazała emocje przed kamerą

Współpraca Julii Suryś i Filipa Lato nie jest przypadkowa. W 2024 roku spotkali się na parkiecie 15. edycji „Tańca z Gwiazdami”, gdzie wspólnie przygotowywali kolejne choreografie i walczyli o sympatię widzów. Choć ich przygoda z programem zakończyła się, najwyraźniej pozostał między nimi kontakt, który zaowocował kolejnym zawodowym projektem. Tym razem to wokalista zaprosił tancerkę do udziału w swoim teledysku.

W klipie do „Jutro” Julia nie ogranicza się do tanecznych umiejętności. Przed kamerą odgrywa emocje, które towarzyszą bohaterom trudnej relacji. Jej wizerunek zmienia się wraz z rozwojem historii. Z jednej strony jest zmysłowa i uwodzicielska, z drugiej pokazuje gniew, bezradność i rozpacz. To zupełnie inna odsłona tancerki niż ta, którą widzowie oglądają podczas telewizyjnych występów.

„Jutro” to opowieść o uczuciach, które nie znikają mimo trudności. Bohaterowie utworu znajdują się w punkcie, w którym trudno zdecydować, czy warto jeszcze walczyć o relację, czy lepiej pozwolić jej odejść. Przeszłość wciąż wpływa na teraźniejszość, a przyszłość pozostaje jedną wielką niewiadomą.

POLECAMY: Julia Suryś trafiła do lekarza po „Tańcu z gwiazdami”. Co z jej dalszym udziałem?

Julia Suryś i Filip Lato, mat. prasowy

O czym jest „Jutro” Filipa Lato?

Nowy utwór Filipa Lato nie jest typową balladą o rozstaniu. To historia o zawieszeniu pomiędzy pozostaniem razem a odejściem, o potrzebie ciszy i zmęczeniu emocjami, które nie pozwalają spokojnie spojrzeć w przyszłość. W tekście pojawiają się motywy bezsenności, niepewności i prób odnalezienia odpowiedzi na pytania, na które nie zawsze można odpowiedzieć od razu.

Muzycznie piosenka łączy osobisty, emocjonalny przekaz z nowoczesnym popowym brzmieniem. Dzięki temu historia może być bliska osobom, które choć raz znalazły się w relacji pełnej sprzecznych uczuć. Czasami miłość wciąż jest obecna, ale sama nie wystarcza, by rozwiązać wszystkie problemy.

Teledysk z udziałem Julii Suryś dodatkowo podkreśla emocjonalny charakter utworu. Mimika, spojrzenia i zmiany nastroju tancerki pomagają opowiedzieć historię bez konieczności dosłownego wyjaśniania każdego jej elementu. To właśnie emocje stają się jednym z najważniejszych elementów klipu.

Piosenka zapowiada album Filipa Lato zatytułowany „Obrazek z czarnym tłem”. Na płycie ma znaleźć się 17 utworów, nad którymi artysta pracował przez kilka lat we współpracy z różnymi producentami i twórcami. Nowy materiał ma pokazać kolejne oblicza jego twórczości.

POLECAMY: Julia Żugaj i Wojciech Kucina RAZEM? Filip LATO zdradza, co mówią za kulisami “Tańca z Gwiazdami”

Julia Suryś i jej kariera w „Tańcu z Gwiazdami”

Julia Suryś od kilku lat jest związana z „Tańcem z Gwiazdami”. Zadebiutowała w programie w 2022 roku, podczas 13. edycji, kiedy jej partnerem został aktor Michał Mikołajczak. Później występowała z Filipem Lato, a wiosną 2026 roku stworzyła parę z Sebastianem Fabijańskim. To właśnie z aktorem dotarła do finału 18. edycji show, choć ostatecznie nie zdobyli Kryształowej Kuli.

Jesienią 2026 roku tancerka ponownie pojawiła się na parkiecie, tym razem u boku Piotra Gumulca, artysty kabaretowego. Jej udział w kolejnym sezonie pokazuje, że taniec pozostaje ważną częścią jej zawodowego życia. Występ w teledysku Filipa Lato daje jej jednak możliwość zaprezentowania się w innym formacie i sprawdzenia swoich możliwości przed kamerą.

W życiu prywatnym również nie brakuje zmian. W czerwcu 2026 roku Julia Suryś wyszła za piłkarza Marcina Stromeckiego. Teraz, obok kolejnych występów w tanecznym show, może pochwalić się także udziałem w muzycznym projekcie, który pozwolił jej pokazać bardziej aktorską stronę.

Filip Lato po „The Voice of Poland”

Filip Lato zdobył rozpoznawalność w 2016 roku, gdy wystąpił w siódmej edycji „The Voice of Poland”. Dotarł do odcinków na żywo, a choć nie wygrał programu, jego kariera muzyczna nabrała tempa. Rok później nagrał z zespołem Sound’n’Grace piosenkę „100”, która zyskała popularność. Następnie rozwijał solową karierę, wydając między innymi utwór „Czy chcesz, czy nie”, wykorzystany w serialu „W rytmie serca”.

W 2018 roku ukazał się jego debiutancki album „Halo Ziemia”. Artysta dał się również poznać widzom programów rozrywkowych. Wystąpił w „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, a w 2024 roku zwyciężył w jubileuszowej edycji „Twoja Twarz Brzmi Znajomo. Najlepsi”.

Dziś wokalista przygotowuje kolejny rozdział swojej kariery. Album „Obrazek z czarnym tłem” ma zawierać 17 utworów powstających na przestrzeni kilku lat. „Jutro” jest zapowiedzią tej muzycznej odsłony i jednocześnie propozycją dla słuchaczy, którzy cenią piosenki o skomplikowanych relacjach oraz emocjach, z którymi trudno sobie poradzić.

Filip Lato, Mat.prasowy
Julia Suryś, mat. prasowy
Julia Suryś i Filip Lato, mat. prasowy

POLECAMY: Kontuzjowany Filip Lato zdradza czy Iwona Pavlović faworyzuje Julię Żugaj!? Wiemy, z kim zatańczy

Kontynuuj czytanie

news

Skolim ZASZALAŁ i nie ukrywa swojego BOGACTWA? „Mógłbym ich wszystkich KUPIĆ”

Opublikowano

w dniu

przez

Skolim od lat podbija polską scenę muzyki tanecznej, a jego popularność przekłada się na kolejne koncerty i milionowe odsłony w internecie. Podczas świętowania 30. urodzin wokalista postanowił jednak nie tylko mówić o własnych sukcesach. Padły mocne słowa pod adresem części branży muzycznej, a szczególnie warszawskich raperów. Dowiedz się więcej!

Skolim, czyli Konrad Skolimowski, należy do najpopularniejszych wykonawców muzyki tanecznej w Polsce. Ogromną rozpoznawalność przyniósł mu przebój „Wyglądasz idealnie”, który stał się jednym z najbardziej charakterystycznych utworów w jego repertuarze. Na tym jednak nie poprzestał. Kolejne piosenki, takie jak „Temperatura”, „Kiss me Baby”, „Nie dzwoń do mnie mała”, „Palermo” czy „Daj mi jedno słowo”, również zdobyły popularność i umocniły jego pozycję na rynku muzycznym.

Sukces Skolima nie ogranicza się wyłącznie do internetowych statystyk. Artysta regularnie koncertuje, występuje przed liczną publicznością i rozwija działalność biznesową. Jego charakterystyczny wizerunek oraz taneczne utwory sprawiły, że stał się rozpoznawalną postacią polskiej sceny rozrywkowej. Wokalista chętnie mówi także o pieniądzach i skali swoich zarobków, a finansowy sukces wyraźnie stanowi ważny element opowieści o jego karierze.

Okazją do kolejnych głośnych wypowiedzi były 30. urodziny Konrada Skolimowskiego, które artysta świętował w Siemiatyczach. Podczas imprezy nie zabrakło rozmów o jego dotychczasowych osiągnięciach, ale uwagę przyciągnął przede wszystkim temat pieniędzy. Zapytany o swoją pozycję finansową w branży, Skolim nie zamierzał udawać skromności. Szybko przeszedł do porównań z innymi wykonawcami i ostro skomentował zachowanie części warszawskiego środowiska rapowego.

POLECAMY: Julia Oleś wyznała prawdę o związku z Durczokiem. Rodzice mieli obawy?

Skolim BEZ LITOŚCI o warszawskich raperach. Padły mocne słowa [WIDEO]

Wokalista zasugerował, że niektórzy artyści kreują wizerunek ludzi niezwykle zamożnych, choć jego zdaniem, nie zawsze musi on odpowiadać rzeczywistości. Szczególnie mocno uderzył w raperów, którzy prezentują w teledyskach i mediach społecznościowych luksusowe samochody. Skolim przekonywał, że sam znajduje się w zupełnie innej sytuacji finansowej, niż mogłoby się wydawać na podstawie wizerunku kreowanego przez część konkurencji.

„Uważam, że wśród artystów, wśród tych warszawskich pozerów, mógłbym ich wszystkich kupić naraz. Tych raperów, którzy wynajmują na przykład fury czy coś, mogę ich kupić wszystkich” – stwierdził Skolim w rozmowie z reporterką Kozaczka.

Na tym jednak Skolim nie zakończył swojej wypowiedzi. Choć przyznał, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze, a liczą się także ambicje i realizowanie marzeń, ponownie podkreślił, że pod względem finansowym nie widzi dla siebie konkurencji. Wokalista zaznaczył przy tym, że szanuje innych wykonawców za ich muzykę. Gdy jednak rozmowa zeszła na zarobki, jego ton stał się znacznie bardziej stanowczy.

„Nie ma podjazdu żaden człowiek, żaden raper, popowiec czy rocker. Szanuję ich muzycznie, natomiast jeśli wchodzimy na ten aspekt finansowy, to ja kocham Polskę, kocham ludzi, mogę ich wszystkich na raz wykupić” – stwierdził.

Urodzinowa wypowiedź Skolima może więc stać się początkiem kolejnej dyskusji o pieniądzach, wizerunku i rywalizacji w polskim show-biznesie. Wokalista jasno dał do zrozumienia, że jest dumny ze swoich osiągnięć i uważa, że pod względem finansowym wyprzedza wielu kolegów z branży. Nie wskazał jednak konkretnych osób ani danych, które pozwalałyby niezależnie porównać ich majątki. Czy warszawscy raperzy odniosą się do jego słów? Na razie najgłośniej wybrzmiała deklaracja samego Skolima, który podczas świętowania 30. urodzin nie gryzł się w język.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Margareta pokazała, w jakich warunkach mieszka Mohamed. Kolorowo nie jest?

Lubicie Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

@prawovsrzeczywistosc Skolim buduje już nie tylko karierę muzyczną, ale też własne biznesy. Szacowany majątek może wynosić około 45–100 mln zł, a największe dochody mają przynosić mu perfumy i kosmetyki. Źródło nagrania: Kozaczek #Skolim #Polska #Wiadomości #Biznes #ViralPolska ♬ oryginalny dźwięk – Prawo Vs Rzeczywistość
Skolim (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Skolim (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Skolim (fot. screen Instagram Skolim)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Julia Oleś wyznała prawdę o związku z Durczokiem. Rodzice mieli obawy?

Opublikowano

w dniu

przez

Przez lata jej życie prywatne przyciągało uwagę mediów, a nazwisko znanego dziennikarza nieustannie powracało w rozmowach na jej temat. Teraz Julia Oleś ponownie opowiedziała o relacji z Kamilem Durczokiem i ujawniła, jak na ich związek patrzyli jej najbliżsi. Wspomnienia byłej partnerki dziennikarza pokazują, że za medialnym zainteresowaniem kryła się znacznie bardziej skomplikowana historia. Dowiedz się więcej!

Dziś Julia Oleś chce być postrzegana przede wszystkim przez pryzmat własnej pracy, a nie dawnego związku. Jak przyznała w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem ze „Świata Gwiazd”, przez długi czas miała poczucie, że jej życie prywatne zdominowało sposób, w jaki odbierali ją inni. Nawet po rozstaniu wracały pytania o Kamila Durczoka, a ona sama musiała mierzyć się z łatką, która nie pozwalała jej w pełni odciąć się od przeszłości.

Związek z dziennikarzem rozpoczął się w okresie, gdy oboje byli związani ze światem mediów. Durczok rozwijał wówczas własny projekt internetowy skierowany do mieszkańców Śląska, a Oleś pracowała jako dziennikarka i blogerka. Ich znajomość z czasem nabrała prywatnego charakteru, a para zaczęła wspólnie pojawiać się publicznie. Szybko zrobiło się o nich głośno, a jedną z najczęściej komentowanych kwestii była różnica wieku przekraczająca dwie dekady.

Choć ich relacja nie przetrwała, przez pewien czas oboje nie ukrywali swojego uczucia. Wspólne fotografie i pojawianie się na branżowych wydarzeniach sprawiały, że zainteresowanie parą nie słabło. Ostatecznie ich drogi się rozeszły po około trzech latach. Julia Oleś po latach wróciła do tej historii w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem, a jej wypowiedzi pokazują, że doświadczenie to miało dla niej znacznie większe konsekwencje niż tylko rozstanie.

Szczególnie wymowne okazały się wspomnienia dotyczące jej rodziców. Jak się okazuje, znali oni Kamila Durczoka jeszcze z czasów, gdy razem stawiali pierwsze kroki w radiu studenckim. Kiedy dowiedzieli się, że ich córka związała się z dawnym znajomym, nie potraktowali tej wiadomości z entuzjazmem. Obawiali się, że relacja może okazać się dla niej bolesna. Z perspektywy czasu Oleś przyznała, że ich niepokój nie był bezpodstawny.

“Chcieli dla mnie jak najlepiej, więc oni się bardzo bali, co się może dziać i czy nie będę cierpieć. No i mieli rację. Rodzice niestety bardzo często mają rację” – powiedziała.

POLECAMY: Margareta pokazała, w jakich warunkach mieszka Mohamed. Kolorowo nie jest?

Julia Oleś szczerze o relacji z Durczokiem. „Rodzice niestety bardzo często mają rację”

Nie oznacza to jednak, że od początku widziała w Durczoku wyłącznie znanego dziennikarza czy starszego mężczyznę. Julia Oleś podkreśliła, że to nie jego pozycja zawodowa była dla niej najważniejsza. Zwróciła uwagę na intelektualną bliskość i podobny sposób patrzenia na świat. Ich rozmowy miały płynąć naturalnie, a wspólne zainteresowania sprawiły, że szybko znaleźli wspólny język.

“Mając wówczas dwadzieścia parę lat, poznałam kogoś, kto mówił podobnym językiem do mojego. (…) Operowaliśmy podobnymi hasłami, lubiliśmy podobne rzeczy, więc nam bardzo łatwo, bardzo szybko było się zaprzyjaźnić” – dodała.

Początkowe porozumienie nie wystarczyło jednak, by stworzyć trwały związek. Z czasem pojawiły się problemy, z którymi Oleś nie potrafiła sobie poradzić. Po latach określiła tę relację jako bardzo trudną i przyznała, że jej partner zmagał się z wieloma problemami osobistymi.

“To był bardzo trudny związek, bo to był człowiek, który miał bardzo wiele problemów i nie ze wszystkim byłam w stanie sobie poradzić. (…) To był już bardzo zaawansowany autosabotaż z jego strony” – dodała Oleś.

Oleś przyznała, że po zakończeniu relacji odczuwała żal. Miała wrażenie, że przez związek straciła część możliwości, a medialne zainteresowanie jej życiem prywatnym utrudniało budowanie własnego wizerunku. Zamiast pytań o jej pracę i osobowość regularnie wracał temat dawnego partnera. Dziś stara się jednak koncentrować na tym, co wyniosła z przeszłości, zamiast pozostawać wyłącznie przy rozczarowaniu.

“Po tylu latach mam taką wdowią nostalgię, że ja już raczej patrzę na to, co było fajne, co mi to dało. Miałam taki moment, że bardzo byłam rozgoryczona tym, że wielu rzeczy mnie pozbawił ten związek, że dostałam łatkę jakąś, że ciągle dostaję te same pytania z mediów, że ludzie nie patrzą na to jakim jestem człowiekiem albo jaka jestem w pracy, tylko ich cały czas zastanawia ten jeden aspekt związany z moim życiem prywatnym” – stwierdziła.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zapłakany Piotr Gumulec przed kolejnym odcinkiem „TzG”. Co dzieje się za kulisami?

Oglądacie Julię Oleś w “Magii nagości”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Julia Oleś (fot. screen YouTube Świat Gwiazd)
Kamil Durczok (fot. screen YouTube Magazyn Viva)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Margareta pokazała, w jakich warunkach mieszka Mohamed. Kolorowo nie jest?

Opublikowano

w dniu

przez

Małgorzata „Margareta” Jurczak i jej ukochany Mohamed z Tunezji wzbudzają ogromne emocje wśród widzów „Kochaj albo wróć”. Ich związek dzieli aż 32 lata różnicy wieku, a teraz na jaw wyszły kolejne szczegóły dotyczące ich wspólnego życia. W szóstym odcinku uczestniczka opowiedziała o warunkach, w jakich mieszka jej partner, i odniosła się do krążących na jego temat komentarzy. Dowiedz się więcej!

„Kochaj albo wróć” to nowy format TTV, w którym uczestnicy sprawdzają, czy ich uczucia są wystarczająco silne, by pokonać dzielące ich różnice. Wśród bohaterów programu znalazła się Małgorzata „Margareta” Jurczak, która związała się z Mohamedem pochodzącym z Tunezji. Ich relacja od początku przyciąga uwagę nie tylko ze względu na odległość między Polską a Tunezją, ale również z powodu sporej różnicy wieku. Para musi zmierzyć się z odmiennymi doświadczeniami, przyzwyczajeniami i pytaniami o to, jak mogłaby wyglądać ich wspólna przyszłość.

Historia Margarety i Mohameda zaczęła się podczas wakacyjnego wyjazdu kobiety do Tunezji. Mężczyzna pracował w hotelu, w którym wypoczywała Polka. Początkowo nic nie wskazywało na to, że znajomość przerodzi się w poważny związek. Z czasem jednak para zaczęła utrzymywać kontakt, a Margareta ponownie odwiedzała ukochanego. O początkach ich relacji opowiedziała podczas wizyty w „Dzień dobry TVN”.

“Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała w śniadaniówce.

Różnica wieku wynosząca 32 lata sprawia, że ich związek jest szeroko komentowany. Dla Margarety najważniejsze pozostaje jednak uczucie, które połączyło ją z partnerem. Zakochani musieli znaleźć także sposób na porozumiewanie się, ponieważ Mohamed nie znał ani języka polskiego, ani angielskiego. Kobieta zdradziła, że z czasem stworzyli własną mieszankę słów i wyrażeń, dzięki której mogli się komunikować. Jak przyznała, zdarzały się przy tym zabawne sytuacje.

“Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała.

POLECAMY: Zapłakany Piotr Gumulec przed kolejnym odcinkiem „TzG”. Co dzieje się za kulisami?

Margareta z „Kochaj albo wróć” odwiedziła Mohameda. Tak mieszka jej ukochany

Teraz w szóstym odcinku „Kochaj albo wróć” Margareta opowiedziała o wrażeniach związanych z mieszkaniem ukochanego. Jak się okazało, stan domu Mohameda nie jest idealny, a niektóre pomieszczenia wymagają remontu. W części z nich wykonano już podwieszane sufity, jednak inne wciąż czekają na odświeżenie. Uczestniczka nie ukrywała, że zauważyła różnice w standardzie poszczególnych pomieszczeń, ale jednocześnie podkreśliła, że nie wpłynęło to na jej uczucia.

“Mohamed mieszka bardzo ubogo. Z jednej strony są pokoje, które są wyremontowane. One mają już zrobione podwieszone sufity, ale są też pomieszczenia, w których nawet ściany nie są pomalowane, tylko są obdrapane. Ale ten dom jest tak przepełniony taką miłością i bezpieczeństwem, że nawet gdyby była dziura w podłodze, żeby się załatwić, to by mi to nie przeszkadzało” – wyznała.

Słowa Margarety pokazują, że warunki mieszkaniowe partnera nie są dla niej najważniejszym wyznacznikiem udanej relacji. Kobieta zwróciła uwagę przede wszystkim na atmosferę, jaką odczuwa w jego domu, oraz na poczucie miłości i bezpieczeństwa. Jej deklaracja może zaskakiwać, zwłaszcza że dla wielu osób standard mieszkania i codzienny komfort są istotnymi elementami wspólnego życia. W tym przypadku uczestniczka programu wyraźnie zaznaczyła jednak, że nie zamierza oceniać ukochanego wyłącznie przez pryzmat warunków, w jakich mieszka.

Związek Margarety i Mohameda budzi także inne wątpliwości wśród internautów. Część komentujących sugeruje, że mężczyzna może być zainteresowany relacją z Polką ze względu na możliwość uzyskania wizy. Uczestniczka programu odniosła się do tych opinii i przyznała, że nie jest w stanie przewidzieć, jak potoczy się ich wspólna historia. Nie wykluczyła przy tym różnych scenariuszy, podkreślając, że przyszłość pozostaje niewiadomą.

“Nawet jeśli byłoby tak, jak ludzie mówią, że “on jest ze mną tylko dla wizy” – okej, dam mu przepustkę do lepszego świata, jeśli się to uda. W porządku: jak ma tak być. Niech będzie. Może będzie całkiem inaczej. Może on w ogóle tutaj nie będzie, a może się rozstaniemy wcześniej, może ja będę w Tunezji. Tego nikt nie wie, jak nasze życie się potoczy. Nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć” – stwierdziła.

„Kochaj albo wróć” można oglądać w TTV w piątki o godzinie 22:00. Jak wynika z danych przytoczonych przez „Press”, po czterech odcinkach program oglądało średnio 235 tys. widzów. Pierwszy odcinek przyciągnął 235 tys. osób, drugi – 194 tys., trzeci – 256 tys., a czwarty – 254 tys. Średni udział wyniósł 2,59 proc. w grupie ogólnej 4+ oraz 3,19 proc. w grupie komercyjnej 20–54.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Koroniewska DRŻY o córki po atakach w szkołach. Ma ważny apel do rodziców

A Wy oglądacie nowy program TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Margareta i Mohamed (fot. screen Instagram TTV)
Margareta (fot. screen Instagram TTV)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością