Śledź nas

showbiz

Małgorzata Tomaszewska pokazała się z mamą i niespodziewanie ujawniła prawdę o dzieciństwie i pracy w telewizji

Opublikowano

w dniu

Małgorzata Tomaszewska w ostatnich miesiącach stała się jedną z najbardziej komentowanych postaci polskiego show-biznesu. Jej transfer z TVP do TVN wzbudził ogromne emocje zarówno wśród widzów, jak i w mediach, a sama prezenterka coraz śmielej dzieli się prywatnymi refleksjami na temat swojej kariery i życia rodzinnego. W programie Mateusza Hładkiego „Mówię Wam” opowiedziała o kulisach pracy w telewizji, o wspomnieniach z dzieciństwa oraz o relacjach z rodzicami, ujawniając wiele dotąd nieznanych szczegółów. Dowiedz się więcej już teraz!

Kariera Małgorzaty Tomaszewskiej nabrała wyjątkowego tempa w ostatnich miesiącach. Jeszcze niedawno widzowie kojarzyli ją przede wszystkim z Telewizją Polską, gdzie prowadziła popularne formaty rozrywkowe, takie jak „Pytanie na śniadanie” z Aleksandrem Sikorą, „Dance Dance Dance” czy „The Voice of Poland”. Jednak po zmianach politycznych i reorganizacji w TVP prezenterka, podobnie jak wielu innych dziennikarzy, straciła swoje miejsce na antenie. Mimo tego nie zniechęciła się do pracy w mediach – wręcz przeciwnie, jej transfer do TVN został szeroko komentowany jako jedno z najważniejszych wydarzeń w świecie telewizji w tym roku. Od kilku miesięcy regularnie pojawia się w programie „Dzień Dobry TVN”, a jej obecność cieszy się rosnącym zainteresowaniem i sympatią widzów.

Dziś Małgorzata Tomaszewska wystąpiła w talk-show „Mówię Wam” prowadzonym przez Mateusza Hładkiego na żywo w TVN7. Towarzyszyła jej mama – Katarzyna Calińska-Tomaszewska, była reprezentantka Polski w tenisie stołowym oraz ojczym – Pascal Mour, którzy łączyli się z Dubaju. Spotkanie stało się okazją do szczerych wyznań o życiu prywatnym prezenterki, jej relacjach rodzinnych oraz wpływie wychowania na późniejsze życie zawodowe. Dzięki temu widzowie mogli zobaczyć nie tylko profesjonalną stronę Tomaszewskiej, ale również jej rolę jako córki i matki.

W trakcie rozmowy Małgorzata przyznała, że przez pewien czas poważnie rozważała odejście z telewizji, choć nie było to spowodowane brakiem kontaktu z widzami.

To prawda, ale to było spowodowane, nie tym że, nie chciałam się kontaktować z państwem i być z ludźmi, tylko tym, że chciałam być z innymi ludźmi, czyli z moją rodziną i zastanawiałam się, czy będę w stanie przy tej dwójce dzieci pogodzić pracę – zaczęła.

Podkreśliła jednak, że pierwsze powroty na antenę rozwiały jej wątpliwości.

Rozwiały się moje wątpliwości […] kiedy byłam po raz pierwszy na antenie i pomyślałam “tego mi brakowało” – wspomniała.

POLECAMY: Margaret pilnie trafiła do SZPITALA i odwołała koncert – co się stało?

Jakim dzieckiem była Małgorzata Tomaszewska?

Chwilę później rozmowa przeniosła się na temat wychowania i wpływu rodziców na rozwój prezenterki. Katarzyna Calińska-Tomaszewska zdradziła, że jej podejście do wychowania córki było mocno ukształtowane przez sportowy charakter.

Małgosia była wychowywana taką dosyć twardą ręką. To zaowocowało […] To był zimny chów, ale oczywiście z ogromnym sercem, poświęceniem dla niej. powiedziała Katarzyna Calińska-Tomaszewska.

Jej słowa pokazują, że wymagania stawiane przez rodziców, choć być może czasami surowe, mogły przyczynić się do ukształtowania silnego charakteru i dyscypliny, które dziś pomagają Tomaszewskiej w pracy w telewizji. Sama prezenterka przyznała, że mama zawsze była wymagająca i nie rozdawała pochwał bez powodu.

Moja mama nie była nigdy taka, żeby niezależnie od tego co ja zrobię mnie chwalić. Ona mnie chwaliła, kiedy rzeczywiście uważała, że to co zrobiłam było dobre i do tej pory tak jest. To jej zawdzięczam, że dobrze mówię po polsku, zawsze poprawiała mnie na każdym kroku i nie było taryfy ulgowej – powiedziała prezenterka.

Katarzyna Calińska-Tomaszewska odpowiadając na pytanie Hładkiego przyznała także, że początkowo nie spodziewała się, że córka zrobi taką karierę.

Ciągnęło ją na scenę, przede wszystkim dlatego, że ona właściwie wychowała się w świetle kamer, z racji mojego męża Jana Tomaszewskiego. U nas zawsze były kamery, fotoreporterzy, zawsze było pełno mediów [….] Nie spodziewałam się absolutnie, to dla mnie wciąż dziwne, że ktoś ją rozpoznaje i prosi o autograf. To jest dla mnie wciąż niepojęte, bo przecież to moja córeczka – mówiła wzruszona.

POLECAMY: Karolina Gilon zachorowała – jej stan zdrowia gwałtownie się pogorszył: “Nie dam się!”

Blaski i cienie pracy w show-biznesie

Pytana przez prowadzącego, czy od zawsze marzyła o pracy w telewizji, Małgorzata Tomaszewska przyznała, że jej pierwotne plany były zupełnie inne.

Nie […] Ja od zawsze chciałam być żoną i mamą, zawsze chciałam założyć rodzinę […] Chciałam być książczynką w Wielkiej Brytanii. Swego czasu chciałam pracować w marketingu, robić największe reklamy na świecie – opowiedziała.

W rozmowie tej widać jej dystans do medialnego świata, a jednocześnie świadomość, że los i okoliczności skierowały ją na drogę, która dziś przynosi jej zawodowe sukcesy.

Mateusz Hładki poruszył także temat blasków i cieni pracy w show-biznesie. Małgorzata Tomaszewska przyznała, że choć praca daje wiele satysfakcji i pozwala realizować pasje, wymaga też odporności psychicznej.

Tych blasków jest sporo, robimy to co lubimy, budujemy swoje nazwisko niezależnie gdzie się znajdujemy […] Natomiast jeśli chodzi o te cienie to w moim przypadku – psychika, trzeba mieć silną psychika. Ja chyba mam, po tych wielu latach ta skóra jest twarda i gruba – wspominała.

Rozmowa w „Mówię Wam” ujawniła także, jak ważna dla Tomaszewskiej jest równowaga między życiem zawodowym a prywatnym. Pomimo intensywnej pracy w telewizji, prezenterka podkreśla, że bycie mamą dwójki dzieci i dbanie o rodzinę jest dla niej priorytetem. Widać, że doświadczenia z dzieciństwa, wymagające wychowanie i sportowy charakter mamy, w dużym stopniu ukształtowały jej podejście do życia, pracy i odpowiedzialności wobec najbliższych.

Historia Małgorzaty Tomaszewskiej to opowieść o połączeniu dyscypliny, rodzinnych wartości i zawodowej pasji. Jej sukces w TVN, przy jednoczesnym pogodzeniu życia prywatnego i troski o rodzinę, pokazuje, że determinacja i wsparcie najbliższych mogą pomóc w osiąganiu celów, nawet w wymagającym świecie mediów. Prezenterka udowadnia, że ciężka praca, konsekwencja i silna psychika są kluczem do sukcesu, a przy tym można pozostać sobą i realizować marzenia.

Widzowie stacji TVN obecnie mogą wypatrywać Małgorzatę Tomaszewską w programie „Dzień Dobry TVN”, który emitowany jest codziennie od 7:45. Prezenterka regularnie prowadzi poranne segmenty, dzieląc się zarówno aktualnymi wydarzeniami, jak i ciekawostkami ze świata show-biznesu, a jej obecność przyciąga wiernych widzów, którzy chętnie śledzą jej poczynania zarówno w telewizji, jak i mediach społecznościowych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kinga Rusin wróciła do “Dzień dobry TVN”! Duet z Piotrem Kraśko skomentowała sama Anna Kalczyńska

A Wy lubicie oglądać Małgorzatę Tomaszewską w śniadaniówce? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Katarzyna Calińska-Tomaszewska i Małgorzata Tomaszewska (fot. screen TVN7) – “Mówię Wam”
Katarzyna Calińska-Tomaszewska i Małgorzata Tomaszewska (fot. screen TVN7) – “Mówię Wam”
Katarzyna Calińska-Tomaszewska i Pascal Mour (fot. screen TVN7) – “Mówię Wam”
Małgorzata Tomaszewska (fot. screen TVN7) – “Mówię Wam” z dnia 13 września 2025
Małgorzata Tomaszewska (fot. screen Instagram Małgorzata Tomaszewska)
Bartek Boratyn, Małgorzata Tomaszewska, Paulina Krupińska-Karpiel i Damian Michałowski (fot. screen Instagram Małgorzata Tomaszewska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Gwiazda „Przyjaciółek” nie chciała już tam pracować. „Męczyłam się, idąc do pracy”

Opublikowano

w dniu

przez

Aktorka przez wiele lat była jedną z twarzy „Przyjaciółek”, ale w pewnym momencie zdecydowała się odejść z popularnego serialu Polsatu. Aktorka po czasie opowiedziała o powodach swojej decyzji. Jak przyznała, mimo sympatii do ekipy coraz mocniej odczuwała zawodowe wypalenie. 

Anita Sokołowska to polska aktorka teatralna, filmowa i telewizyjna, która największą popularność zdobyła dzięki roli Zuzy Markiewicz w serialu Polsatu „Przyjaciółki”. Na planie produkcji pojawiła się już w 2012 roku, kiedy serial debiutował na antenie. Przez 11 lat wcielała się w jedną z czterech głównych bohaterek, występując u boku Joanny Liszowskiej, Małgorzaty Sochy i Magdaleny Stużyńskiej-Brauer. 

Utalentowana aktorka z czasem stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy „Przyjaciółek”. Sama przyznawała, że serial dał jej popularność i finansową stabilizację, ale intensywny tryb pracy zaczął ograniczać jej możliwości zawodowe.

Decyzja o odejściu dojrzewała w niej przez kilka lat. Ostatecznie pożegnała się z produkcją, a historia Zuzy została zakończona śmiercią bohaterki. Sceny pożegnalne miały dla całej ekipy szczególny charakter i podczas nagrywania sceny śmierci współpracownicy przyszli na plan ubrani na czarno. 

POLECAMY: Anita Sokołowska szczerze o kulisach „Tańca z Gwiazdami”. Chciałaby wystąpić jeszcze raz?

Anita Sokołowska o latach w „Przyjaciółkach”

Anita Sokołowska przez ponad 11 lat wcielała się w Zuzę Markiewicz, jedną z czterech głównych bohaterek „Przyjaciółek”. Jej postać była blisko związana z Ingą (Małgorzata Socha), Patrycją (Joanna Liszowska) i Anką (Magdalena Stużyńska-Brauer). Aktorka z czasem zaczęła jednak odczuwać, że intensywna praca przy serialu ogranicza jej możliwości zawodowe. Jak mówiła w rozmowie z PAP, zdjęcia do dwóch transz w roku zajmowały około ośmiu miesięcy, przez co musiała rezygnować z części spektakli i innych propozycji.

Bardzo długo się zbierałam. Myślę, że ta decyzja pączkowała we mnie co najmniej pięć lat, a może i dłużej. W pewnym momencie poczułam wielkie zmęczenie formatem– wyznała.

Aktorka podkreślała jednocześnie, że była wdzięczna za lata spędzone na planie. Rola Zuzy przyniosła jej ogromną rozpoznawalność, a praca z ekipą i pozostałymi aktorkami stała się ważną częścią jej życia zawodowego.

Oczywiście jestem bardzo wdzięczna za ten czas pracy w „Przyjaciółkach”, bo on dał mi dużą popularność, bardzo lubię dziewczyny, z którymi grałam, zżyłam się z całą ekipę – mówiła. 

POLECAMY: Anita Sokołowska o RAJDACH pasem awaryjnym jak Klaudia El Dursi oraz o życiu po wygranej “Tańca z Gwiazdami”

Tak zakończyli historię Zuzy

Odejście Anity Sokołowskiej oznaczało również koniec historii jej bohaterki. Twórcy „Przyjaciółek” zdecydowali się definitywnie zakończyć wątek Zuzy Markiewicz. W 256. odcinku okazało się, że bohaterka zmaga się z przerzutami nowotworu do wątroby i mózgu. Zuza spotkała się jeszcze z przyjaciółkami w Berlinie, po czym zmarła.  Dla aktorki nagrywanie ostatnich scen było wyjątkowo emocjonalnym doświadczeniem. Anita zdradziła, że ekipa postanowiła w symboliczny sposób pożegnać zarówno Zuzę, jak i ją samą.

Kiedy kręciłam sceny umierania, to cała ekipa przyszła ubrana na czarno, był to wyraz dużego szacunku dla mnie… do mojej postaci, że taką decyzję podjęłam, że odchodzę z serialu – wspominała w rozmowie z Polsatem. 

Aktorka przyznała też, że choć decyzję o odejściu podjęła wcześniej, samo pożegnanie okazało się znacznie trudniejsze, niż początkowo zakładała.

Pomimo że przygotowywałam się do tej decyzji od 2 lat, to jednak kiedy zbliża się ta ostateczność, jest to bardzo trudne emocjonalnie dla mnie – mówiła.

Po 11 latach Anita Sokołowska pożegnała więc nie tylko popularną bohaterkę, ale również ekipę, z którą spędziła ogromną część swojego życia zawodowego. 

POLECAMY: Anita Sokołowska i Jacek Jeschke komentuje wygraną z Roxie Węgiel w “Tańcu z Gwiazdami”

Anita Sokołowska, fot. Baranowski/AKPA
Anita Sokołowska, Fot. Baranowski/AKPA
Anita Sokołowska, Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Anita Sokołowska, fot, iG
Kontynuuj czytanie

showbiz

Wieniawa zabrała głos ws. Mandaryny. Dopiero teraz powiedziała prawdę

Opublikowano

w dniu

przez

Marta „Mandaryna” Wiśniewska przeżywa obecnie prawdziwy medialny renesans. Od miesięcy nie znika z nagłówków, a teraz dodatkowo mierzy się z taneczną rywalizacją w „Tańcu z Gwiazdami”. Po ostatnim występie gwiazdy doszło jednak do sytuacji, która wyraźnie zaskoczyła Julię Wieniawę. Dowiedz się więcej!

Marta „Mandaryna” Wiśniewska od kilku miesięcy ponownie znajduje się w centrum zainteresowania mediów. Jej powrót do większej aktywności zawodowej i medialnej sprawił, że nazwisko wokalistki znów regularnie pojawia się w przestrzeni publicznej. Jednym z najważniejszych wydarzeń w jej karierze w ostatnim czasie jest udział w „Tańcu z Gwiazdami”.

Mandaryna na parkiecie występuje w parze z Krystianem Rzymkiewiczem. Para od początku sezonu intensywnie przygotowuje kolejne choreografie, a ich występy są oceniane przez jurorów. W drugim odcinku emocji nie brakowało, ponieważ walc angielski w wykonaniu Mandaryny i jej partnera spotkał się z wyjątkowo chłodnym przyjęciem przy jurorskim stole.

Co więcej, Marta „Mandaryna” Wiśniewska otrzymała wówczas najniższą notę spośród uczestników drugiego odcinka. Jurorzy wskazywali na elementy, które ich zdaniem wymagały poprawy. Tymczasem reakcja Julii Wieniawy już podczas wystawiania ocen sugerowała, że jej zdanie na temat występu było zupełnie inne.

Początkująca jurorka nie kryła zdziwienia, kiedy zobaczyła kolejne tabliczki z notami. Po programie reporter Eski zapytał ją o tę sytuację. Julia Wieniawa potwierdziła, że według niej występ Mandaryny był naprawdę udany, choć podczas programu nie mogła swobodnie wtrącić swoich uwag.

“Właśnie zdziwiłam się, akurat w scenariuszu było tak, że ja nie mogę mówić teraz, że po prostu akurat ktoś inny oceniał. Aż się chciałam wyrwać, ale nie chciałam, żeby potem nie powiedzieli, że się wcinam. I tak mówię, jak już pobiegli (Mandaryna i Krystian przyp. red.) na górę: “Ej, co tak ostro, dlaczego mówiliście tylko o minusach?”. Ja byłam naprawdę zauroczona tym tańcem. Była w ogóle Mandaryna w tym anturażu, w tych spiętych włosach, pięknej niebieskiej sukience. Była taka delikatna, subtelna i kobieca, że ja nie mogłam od niej oderwać oczu. Także trochę dziwnie, głupio wyszło, że tak powiem. Jakbym ja mogła się wypowiedzieć, to na pewno bym zwróciła uwagę na same plusy, bo to był dobry taniec” – mówiła Wieniawa.

Słowa Julii Wieniawy pokazują, że jej odbiór występu znacząco różnił się od tego, co można było usłyszeć przy jurorskim stole. Aktorka zwróciła uwagę przede wszystkim na prezencję Mandaryny, jej kobiecość i subtelność. Nie ukrywała przy tym, że chciała zabrać głos, ale ostatecznie powstrzymała się przed przerwaniem wypowiedzi innych jurorów.

POLECAMY: Jacek Jeschke zostawił Hanię Żudziewicz. „Zostawił mnie”. Jak do tego doszło?

Iwona Pavlović komentuje niskie noty dla Mandaryny

Do sprawy odniosła się również Iwona Pavlović, która w rozmowie z Party.pl tłumaczyła swoje surowe oceny. Jurorka zwróciła uwagę przede wszystkim na emocje towarzyszące Mandarynie podczas występu. Jej zdaniem wokalistka może być zbyt mocno skupiona na presji związanej z tym, że kiedyś już tańczyła.

“Bardziej wydaje mi się, że może musi jakoś Mandaryna spróbować, może bardziej okiełznać swoje nerwy. Ja czuję cały czas, że na niej wisi ta presja, że ona tańczyła i że ona musi. To tak może do niej, Mandaryno:  “nic nie musisz, po prostu musisz tylko jedno – wyluzować, bawić się”. Bo ja jednak dalej u niej cały czas czuję podniesienie tego środka ciężkości tutaj, w okolice krtani, a to powinno być zdecydowanie niżej. I przez to wtedy to wszystko, cały taniec odbywa się w górze, a powinien odbywać się w dole” – stwierdziła.

Dla Marty „Mandaryny” Wiśniewskiej najważniejsze będzie teraz przygotowanie się do kolejnego występu. Udział w „Tańcu z Gwiazdami” jest dla niej dużym wyzwaniem, a każde kolejne pojawienie się na parkiecie wiąże się z ocenami jurorów i reakcjami widzów. Po drugim odcinku wiadomo już, że jej występy potrafią wywoływać bardzo różne opinie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kto wystąpi na „Roztańczonym PGE Narodowym”? Polsat szykuje wielką niespodziankę

Kibicujecie Mandarynie w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Krystian Rzymkiewicz i Mandaryna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – odcinek 2
Krystian Rzymkiewicz i Mandaryna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – odcinek 2
Krystian Rzymkiewicz i Mandaryna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – odcinek 2
Julia Wieniawa (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Jacek Jeschke zostawił Hanię Żudziewicz. „Zostawił mnie”. Jak do tego doszło?

Opublikowano

w dniu

przez

Hania Żudziewicz i Jacek Jeschke od lat należą do najbardziej rozpoznawalnych par związanych z polskim tańcem. Dziś wspólnie wychowują córkę Różę i łączą życie rodzinne z zawodową pasją, ale ich historia nie zawsze była tak spokojna. W najnowszej rozmowie wrócili do początków swojej znajomości i momentu, który na lata ich rozdzielił. Dowiedz się więcej!

Hania Żudziewicz i Jacek Jeschke poznali się jeszcze jako dzieci, a taniec od początku był jednym z najważniejszych elementów ich życia. Z czasem zaczęli wspólnie występować, trenować i odnosić kolejne sukcesy. Ich znajomość początkowo była jednak przede wszystkim relacją tanecznych partnerów, a nie romantyczną historią miłosną.

Oboje przez lata byli również związani z „Tańcem z Gwiazdami”. Hania Żudziewicz sięgnęła po Kryształową Kulę między innymi z Robertem Wabichem w szóstej edycji oraz z Piotrem Mrozem w dwunastej. W 2026 roku po raz trzeci wygrała program – tym razem w parze z Gamou Fallem. Jacek Jeschke ma natomiast na koncie trzy zwycięstwa: z Anną Karczmarczyk, Anitą Sokołowską oraz Marią Jeleniewską.

Dziś ich sytuacja w programie wygląda jednak zupełnie inaczej. Hania Żudziewicz nie występuje już regularnie na parkiecie, natomiast Jacek Jeschke pozostaje mocno związany z „Tańcem z Gwiazdami” i pełni funkcję głównego choreografa. Ich historia z programem jest więc nadal żywa, choć każde z nich znajduje się obecnie w innej roli.

POLECAMY: Kto wystąpi na „Roztańczonym PGE Narodowym”? Polsat szykuje wielką niespodziankę

Żudziewicz i Jeschke o swojej relacji: “Byłam zła …”

Ostatnio małżonkowie pojawili się w podcaście „Faktu”, gdzie wrócili do swojej niezwykłej historii. Jak się okazuje, ich relacja nie była prostą drogą od dziecięcej znajomości do miłości. Po latach wspólnych treningów i sukcesów w pewnym momencie doszło między nimi do rozłamu.

Gdy zaczęło powstawać wiele federacji tanecznych, Jacek Jeschke zdecydował się na udział w innej niż Hanna Żudziewicz. W konsekwencji postanowił wyjechać do Moskwy. Choć w tamtym czasie nie byli jeszcze parą w romantycznym znaczeniu tego słowa, dla tancerki rozłąka z wieloletnim partnerem tanecznym była bardzo trudnym doświadczeniem.

“Wierzę w przeznaczenie i to, że nasze historie też są gdzieś zapisane. To wszystko było po coś. Ja byłam wtedy zła. Nie rozumiałam tego, dlaczego razem nie tańczymy, chociaż też miałam taką w głowie myśl, że może nie powinniśmy wtedy razem tańczyć, jak się rozstaliśmy. Ale miałam, wiesz, no zostawił mnie!” – mówiła Żudziewicz.

Po latach Hania Żudziewicz i Jacek Jeschke mogą spojrzeć na tamte wydarzenia z zupełnie innej perspektywy. Ich zdaniem właśnie czas, rozłąka oraz kolejne doświadczenia pozwoliły im lepiej się poznać. Zanim zostali małżeństwem, zdążyli więc przejść przez wspólne sukcesy, porażki, konflikty i zawodowe wyzwania.

“Niektórzy mają coś takiego, jak widzę, że są razem od razu. To wszystko jest takie szybkie, szybkie, szybkie. A my przez to, że mieliśmy taką historię, czyli właśnie trochę tak od dzieciaka, że znaliśmy się, lubiliśmy, tańczyliśmy, mieliśmy sukcesy, porażki i tak dalej, to było to też takim krokiem, dzięki któremu dzisiaj jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. A jesteśmy szczęśliwi. Wiesz, nasi rodzice się znają tak naprawdę od zawsze. To są jakieś niuanse, ale one naprawdę pomogły stworzyć fajną rodzinę” – dodał Jacek.

Dziś Hania Żudziewicz i Jacek Jeschke są małżeństwem i wspólnie wychowują córkę Różę. Ich życie zawodowe wciąż jest mocno związane z tańcem, jednak najważniejszą częścią ich codzienności stała się rodzina. Para nie ukrywa przy tym, że utrzymanie związku w świecie show-biznesu nie zawsze jest łatwe.

“Mnie się wydaje, że w dzisiejszych czasach, szczególnie w tej branży takiej rozrywkowej, ciężko jest o to, żeby te związki przetrwały. I to jest przykre, ale generalnie nie ma roku, żeby nie usłyszeć, że ktoś się rozstał. I dla mnie ta wartość, że my jesteśmy razem… Wiesz, to nie jest nic pod publiczkę, bo moje życie nie jest pod publiczkę. Ja jestem osobą, która nie lubi sensacji, nie lubię sztuczności. Jestem bardzo wdzięczna za to, że mam miłość” – dodała Hanna.

Ich historia rzeczywiście brzmi jak gotowy scenariusz filmowy: poznali się jako dzieci, razem tańczyli, odnosili sukcesy, później zostali rozdzieleni, by po latach ponownie odnaleźć się już nie tylko jako partnerzy na parkiecie. Dziś tworzą rodzinę, a ich zawodowe drogi wciąż przecinają się przy „Tańcu z Gwiazdami”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dawid Kwiatkowski zaśpiewał z fanem. Chwilę później polały się łzy [WIDEO]

Lubicie Hanię i Jacka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Jacek Jeschke i Hanna Żudziewicz (fot. screen Instagram Hanna Żudziewicz)
Jacek Jeschke, Hania Żudziewicz (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – odcinek 1
Jacek Jeschke, Hania Żudziewicz (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – odcinek 1
Jacek Jeschke, Hania Żudziewicz (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – odcinek 1
Jacek Jeschke, Hania Żudziewicz (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – odcinek 1

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Kto wystąpi na „Roztańczonym PGE Narodowym”? Polsat szykuje wielką niespodziankę

Opublikowano

w dniu

przez

Jesienią widzowie Polsatu zobaczą wydarzenie, które ma być wyjątkowe nie tylko ze względu na jubileusz, ale także skalę przygotowanego widowiska. Na scenie pojawią się największe gwiazdy polskiej muzyki, a organizatorzy zapowiadają również niespodziankę, której szczegółów na razie nie zdradzają. Jest też ważna zmiana w ramówce Polsatu. Dowiedz się więcej!

Choć sezon letnich festiwali i koncertów powoli dobiega końca, widzowie wciąż mogą liczyć na wielkie muzyczne emocje. Przed nami jubileuszowa, 10. edycja „Roztańczonego PGE Narodowego”, która odbędzie się 10 października 2026 roku. Tegoroczne wydarzenie ma być szczególne, ponieważ organizatorzy zapowiadają nie tylko imponującą listę wykonawców, ale także zupełnie nową formułę telewizyjnej realizacji.

Po raz pierwszy w telewizji Polsat widzowie zobaczą koncert realizowany z wykorzystaniem spektakularnej sceny 360 stopni. Zostanie ona otoczona przez blisko 50 tysięcy bawiących się osób, dzięki czemu telewizyjna transmisja ma pozwolić widzom poczuć atmosferę panującą na stadionie. Jubileusz ma być więc wydarzeniem na ogromną skalę, zarówno dla publiczności zgromadzonej na PGE Narodowym, jak i osób oglądających koncert przed telewizorami.

Na jednej scenie spotkają się artyści reprezentujący różne pokolenia oraz muzyczne style. Widzowie usłyszą zarówno wielkie przeboje, jak i popularne hity ostatnich lat. W jubileuszowym koncercie wystąpią Andrzej Piaseczny, Golec uOrkiestra, Maryla Rodowicz, Kizo, Roxie, Cleo, Young Leosia, Sound’n’Grace, Skolim, Sławomir i Kajra, Piękni i Młodzi, Boys, Zenek Martyniuk, Bungee, MIG, Weekend, Łobuzy, Topky, MiłyPan oraz Defis.

Lista polskich wykonawców jest więc wyjątkowo długa, ale organizatorzy nie ograniczyli się wyłącznie do rodzimych gwiazd. Na scenie jubileuszowego wydarzenia pojawi się również międzynarodowa formacja Gipsy Kings. Ich obecność ma być jednym z zagranicznych akcentów wielkiego muzycznego wieczoru i dodatkowo urozmaicić repertuar przygotowany z okazji 10-lecia „Roztańczonego PGE Narodowego”.

POLECAMY: Dawid Kwiatkowski zaśpiewał z fanem. Chwilę później polały się łzy [WIDEO]

Wielkie show na “Roztańczonym PGE Narodowym”. Kto poprowadzi koncert Polsatu?

To jednak nie wszystkie niespodzianki, które przygotowano dla publiczności. Organizatorzy zapowiadają pojawienie się wyjątkowego gościa specjalnego. Ma to być postać doskonale znana milionom Polaków, ale kojarzona dotąd przede wszystkim z zupełnie inną dziedziną niż muzyka. Tym razem ma pokazać widzom swoje nowe, zaskakujące oblicze. Na razie szczegóły dotyczące tej niespodzianki pozostają jednak tajemnicą.

Za prowadzenie jubileuszowego koncertu odpowiadać będą Ilona Krawczyńska i Milena Krawczyńska znane z “Farmy”, a także juror “Tańca z gwiazdami” – Rafał Maserak, prowadzący “Halo tu Polsat” – Olek Sikora oraz Kamil Baleja z Radia ZET. To właśnie oni będą towarzyszyć widzom podczas kolejnych występów i przeprowadzą publiczność przez jubileuszową odsłonę muzycznego wydarzenia.

Jubileusz „Roztańczonego PGE Narodowego” oznacza także zmianę w sobotniej ramówce Polsatu. Tego wieczoru stacja postawi bowiem na wielkie muzyczne widowisko, dlatego widzowie nie zobaczą premierowego odcinka programu „Kabaret na żywo”. W jego miejsce pojawi się koncert z okazji 10-lecia wydarzenia, który ma rozpocząć się o godz. 19.55 już 10 października.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Andziaks wydała fortunę na dekorację z dyni. Kupilibyście taką?

Będziecie oglądać “Roztańczony PGE Narodowy” w Polsacie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Magda Narożna (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Marcin Miller i Boys (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Cleo (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Defis (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Golec uOrkiestra (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Łobuzy (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Miły Pan (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Andrzej Piaseczny (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Narożna (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Narożna (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magdalena Narożna (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Roxie Węgiel (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Sentino (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Skolim (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Topky (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Radek Liszewski (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Radek Liszewski (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Zenon Martyniuk (fot. zdjęcie prasowe Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością