Śledź nas

news

Saszan szczerze odpowiada na pytania zadane przez internautów! (wideo)

Opublikowano

w dniu

Saszan, a właściwie Roksana Pindor, jest dwudziestoletnią wokalistką. Swoją muzyczną karierę zaczęła pięć lat temu. Wtedy założyła konto na YouTube i za namową znajomych zaczęła publikować śpiewane przez siebie covery. We wrześniu 2014 roku wydała debiutancką płytę RSP, która szybko okazała się hitem sprzedażowym. Młoda dziewczyna z charakterystycznymi czerwonymi włosami udowodniła, że karierę muzyczną można zrobić bez znajomości i pomocy wielkich wytwórni.

Obecnie Saszan oglądać można w najnowszym show Polsatu „Celebrity Splash!”, w którym doskonale sobie radzi. Pokazała to zarówno w trakcie eliminacji, jak i ćwierćfinału. Jej doskonałe skoki, oceny jurorów oraz głosy widzów sprawiły, że wokalistka wystąpi w półfinale, który odbędzie się w najbliższą sobotę.

Uczestniczka wzbudza duże zainteresowanie nie tylko wśród nastoletnich widzów, co potwierdzają liczne pytania wysyłane przez internautów, na które Saszan z chęcią odpowiada.

news

Maja Sablewska OCENIŁA zachowanie Szelągowskiej ws. „Nigdy w życiu”. Miło?

Opublikowano

w dniu

przez

Powrót „Nigdy w życiu!” miał być wielkim wydarzeniem i sentymentalną podróżą do historii uwielbianej przez widzów. Zamiast tego wokół produkcji rozpętała się burza, która nie zamierza szybko ucichnąć, a jej konsekwencje dotykają również Doroty Szelągowskiej. Teraz głos w sprawie zabrała osoba doskonale znająca mechanizmy show-biznesowego wizerunku. Dowiedz się więcej!

Powrót „Nigdy w życiu!” miał być przede wszystkim powodem do nostalgii. Po ponad dwóch dekadach od premiery pierwszej części fani ponownie usłyszeli o losach Judyty, a informacja o kontynuacji wzbudziła ogromne zainteresowanie. W nowym filmie ponownie pojawi się Danuta Stenka, jednak szybko wyszło na jaw, że nie wszyscy aktorzy znani z oryginału wrócą na plan.

Największe emocje wywołała nieobecność Joanny Jabłczyńskiej, która w pierwszym filmie wcieliła się w Tosię. Aktorka otwarcie opowiedziała o swoim rozczarowaniu i nie kryła, że sposób, w jaki potoczyła się sprawa, był dla niej bardzo trudny.

“Jest to dla mnie ogromny cios, niesprawiedliwość i cholernie mi jest ciężko się z tym pogodzić […] Kontaktowałam się z produkcją. Inaczej powiem, produkcja ze mną się kontaktowała, więc ja wiem, co tam się wydarzyło i dlaczego. Na razie zostawię to im. Jestem bardzo ciekawa co oni powiedzą, jestem bardzo ciekawa ich narracji” – wyznała w sierpniu aktorka na łamach Plejady.

Później pojawiła się informacja, że dorosłą Tosię ma zagrać Agnieszka Żulewska. Według informacji Pudelka aktorka miała otrzymać rolę po procesie castingowym. Wydawało się, że wraz z ujawnieniem nazwiska nowej odtwórczyni emocje nieco opadną. Stało się jednak zupełnie inaczej.

W obronie swojej mamy, Katarzyny Grocholi, stanęła Dorota Szelągowska. Jej nagranie w mediach społecznościowych odbiło się szerokim echem. Gwiazda TVN przedstawiła własną wersję wydarzeń i przekonywała, że Joanna Jabłczyńska została zaproszona na zdjęcia próbne, jednak ostatecznie przegrała casting z Agnieszką Żulewską.

“Osiągnęłam limit patrzenia, jak ktoś obraża i niszczy moją rodzinę, jak narastają okropne kłamstwa. Więc Asiu, ja widziałam tę korespondencję, widziałam, jak jesteś zaproszona na zdjęcia próbne. Minęły 22 lata, postać Tosi jest już bardziej rozbudowana, zapraszamy panią na zdjęcia próbne. Przegrałaś. Przegrałaś z Agnieszką Żulewską. I to żaden wstyd przegrać z Agnieszką Żulewską, bo Agnieszka Żulewska po prostu jest świetna. I nie zasługuje na to, co ją teraz spotyka – z twojej winy. Zasugerowałaś, że Agnieszka dostała rolę, bo jakiś sponsor o tym zadecydował i to jest nieprawda. To o tym mówiła moja mama, kiedy mówiła o krokach prawnych, bo nie wolno Asiu rzucać takich rzeczy. Szczególnie że ja wiem, kto jest sponsorem i tak bardzo wiem, że jest to ściema” – powiedziała kilka tygodni temu gwiazda TVN.

Na tym jednak Dorota Szelągowska nie zakończyła swojego wystąpienia. W dalszej części nagrania padły jeszcze ostrzejsze słowa pod adresem Joanny Jabłczyńskiej. Szelągowska zarzuciła jej między innymi zbyt mocne utożsamianie się z postacią Tosi oraz mówiła o konsekwencjach, jakie cała sytuacja miała mieć dla osób związanych z produkcją.

“Wiesz, wydawało mi się zawsze, że to widz ma problem z tym, żeby odróżnić fikcję od rzeczywistości, i okazuje się, że nie. Asia, ty nie jesteś Tosią. Ty zagrałaś Tosię w filmie. Ja rozumiem, że ludzie cię tak postrzegają, ale nie jesteś Tosią. Tosia to jest moja historia. Patrzę od 22 lat, jak bardziej identyfikujesz się z moim życiem niż właściwie ja sama. To jest trochę creepy. Bo ty zagrałaś to w filmie, to pewnie był jakiś miesiąc na planie zdjęciowym, i ja to przeżyłam. Przeżyłam, jak moja mama budowała dom. Tam było jeszcze dużo różnych rzeczy. A teraz patrzę, jak plujesz i niszczysz osobę, która literacko stworzyła postać, dzięki której ty się stałaś znana, dzięki której jesteś w sercach ludzi. Patrzę, jak sterujesz tym wszystkim, patrzę, jaką masz niebywałą satysfakcję, jak się tym cieszysz. Po prostu patrzę na ciebie i niepokoi mnie to, że ktoś może być tak złym człowiekiem, że nie umie powiedzieć: stop. Doprowadziłaś wielu ludzi do bardzo złego stanu” – dodała wówczas.

POLECAMY: Sandra Hajduk-Popińska zdradziła prawdę o Małgorzacie Rozenek. Mało kto o tym wiedział

Głośna afera wokół Szelągowskiej nie cichnie. Maja Sablewska oceniła jej zachowanie

Choć od publikacji nagrania minęło już trochę czasu, temat nie zniknął z przestrzeni publicznej. Dorota Szelągowska nadal mierzy się z negatywnymi komentarzami w mediach społecznościowych, a sprawa nabrała dodatkowego znaczenia ze względu na zbliżającą się premierę jej nowego programu „Nowa Szelągowska”, który zadebiutuje już 27 września w TVN. W sieci pojawiają się zarówno głosy krytyczne, jak i osoby, które przypominają, że projektantka przeprosiła za swoje słowa.

O całą sytuację reporter Kozaczka zapytał Maję Sablewską, która od lat zajmuje się wizerunkiem i obserwuje mechanizmy funkcjonowania osób publicznych. Prezenterka zwróciła uwagę, że przeprosiny Doroty Szelągowskiej są istotne, jednak nie oznaczają, że wcześniejsze słowa można po prostu wymazać. Jej zdaniem emocjonalna reakcja może mieć konsekwencje, których nie da się natychmiast odwrócić.

“Dorota niestety po prostu popełniła wielki błąd, bo kierowała się emocjami. Ona za nie później przeprosiła i to oczywiście się docenia, ale niestety jak się powie ‘A’ to trudno to cofnąć i przykro się na to patrzy, co teraz się dzieje, ale wierzę w to, że mając nawet teraz taką osobę, ona może z tego wyjść. Bo paradoksalnie ludzie zapominają” – wyjaśniła Maja Sablewska.

W rozmowie pojawił się również temat konferencji prasowej promującej „Nową Szelągowską”. Według medialnych doniesień TVN miał zrezygnować z jej organizacji, jednak Maja Sablewska nie chciała przesądzać, czy decyzja miała bezpośredni związek z aferą. Zwróciła natomiast uwagę na szerszy problem związany z publicznym wizerunkiem i tym, jak łatwo emocjonalne wypowiedzi mogą wpłynąć na odbiór osoby publicznej.

“Ja nie wiem, ale bardzo trudno jest to komentować i tak naprawdę reagować, jak coś było zaplanowane, kiedy już mleko się rozlało. Dlatego uważam, że naprawdę to bycie sobą to nie jest mówienie to, co masz na myśli, tylko to są jakby spójne zachowania, które pokazują jakie mamy wartości jako człowiek” – dodała Sablewska w rozmowie z reporterem Kozaczka.

Na tym Maja Sablewska nie zakończyła swojej wypowiedzi. Podkreśliła, że osoby funkcjonujące publicznie powinny szczególnie uważać na komunikaty, które wysyłają do odbiorców. Jej zdaniem budowanie wizerunku nie polega wyłącznie na spontaniczności, ale również na świadomości tego, jakie konsekwencje mogą mieć konkretne słowa.

“Dlatego ten wizerunek jednak powinno się kontrolować, szczególnie jeśli jesteśmy osobami publicznymi, ale to jest niedoceniane w Polsce” – podsumowała Sablewska.

Afera związana z „Nigdy w życiu!” pokazuje więc, że emocje wokół powrotu kultowej historii nie zakończyły się wraz z ogłoszeniem obsady. Sprawa dotycząca Joanny Jabłczyńskiej, Agnieszki Żulewskiej, Katarzyny Grocholi i Doroty Szelągowskiej nadal wywołuje komentarze, a teraz do dyskusji dołączyła również Maja Sablewska. Jedno jest pewne: tuż przed startem „Nowej Szelągowskiej” temat wciąż budzi duże zainteresowanie, a słowa wypowiedziane w emocjach mogą jeszcze długo mieć swoje konsekwencje.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Duża ZMIANA ws. małżeństw jednopłciowych. Minister finansów podjął decyzję

Będziecie oglądać nowy program Doroty Szelągowskiej w TVN? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Dorota Szelągowska (fot. screen YouTube TVN.pl)
Maja Sablewska (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Sandra Hajduk-Popińska zdradziła prawdę o Rozenek. Mało kto o tym wiedział

Opublikowano

w dniu

przez

Sandra Hajduk-Popińska była ostatnio gościnią podcastu „Na osobności”, gdzie opowiedziała o swojej pracy w „Dzień dobry TVN”. W pewnym momencie rozmowa zeszła na osoby, które w ostatnich latach pożegnały się ze śniadaniówką. Dziennikarka została zapytana, kto jej zdaniem najlepiej zachował się po odejściu z programu. Jej odpowiedź była jednoznaczna. Dowiedz się więcej!

„Dzień dobry TVN” w ostatnich latach przeszło prawdziwą rewolucję. Wszystko zaczęło się w czerwcu 2023 roku, gdy Lidia Bergel objęła stanowisko dyrektorki programowej TVN. Wkrótce widzowie byli świadkami dużych zmian w składzie prowadzących. Ze śniadaniówką pożegnali się wówczas między innymi Andrzej Sołtysik, Anna Kalczyńska, Małgorzata Ohme, Filip Chajzer, Małgorzata Rozenek-Majdan oraz Agnieszka Woźniak-Starak. Ich miejsce zajęli nowi gospodarze, a stacja zaczęła budować skład programu na nowo.

Kilka miesięcy później, w grudniu 2023 roku, do grona stałych prowadzących „Dzień dobry TVN” dołączyły Sandra Hajduk-Popińska oraz Anna Senkara. Z czasem pierwsza z nich zaczęła tworzyć kolejne telewizyjne duety, a jej obecność w śniadaniówce stała się stałym elementem programu.

Podczas rozmowy w podcaście „Na osobności” prowadzący postanowił zapytać Sandrę Hajduk-Popińską o jej spojrzenie na wcześniejsze zmiany w „Dzień dobry TVN”. Jednym z tematów była kwestia zachowania byłych prowadzących po rozstaniu z redakcją. Dziennikarka wskazała osobę, która jej zdaniem szczególnie dobrze poradziła sobie w tej sytuacji.

POLECAMY: Duża ZMIANA ws. małżeństw jednopłciowych. Minister finansów podjął decyzję

Sandra Hajduk-Popińska wprost o Małgorzacie Rozenek-Majdan: “Potrafiła się pożegnać”

Nazwisko, które padło, może być dla części widzów interesujące. Sandra Hajduk-Popińska wskazała bowiem na Małgorzatę Rozenek-Majdan. W swojej wypowiedzi zwróciła uwagę nie tylko na sposób, w jaki pożegnała się ona z programem, ale również na to, jak zachowywała się później.

„Najfajniej chyba zachowała się Małgosia Rozenek, z tego co pamiętam. Ona jest w ogóle taką osobą, która, mam wrażenie, jest w ogóle bardzo świadoma show biznesu. Ja ją tak odbieram, bo ja mam z nią takie doświadczenie, która nie żywi jakiejś urazy. Zobacz, ona pożegnała się z tym programem tak samo jak inni. I okej, można dyskutować czy tak samo jak inni była dobra czy nie. To jest też kwestia mocno subiektywna, ale z dużą klasą się z tym programem rozstała. I nie było tak, że później udzielała jakichś wywiadów, w których opowiadała, że ta ekipa, która teraz jest, to jest do bani, bo tylko za jej czasów było fajnie. Bardzo mi się to podoba, że potrafiła się pożegnać” – przyznała Sandra Hajduk-Popińska.

Dziennikarka zwróciła również uwagę na szczegół, który szczególnie zapamiętała z pożegnania Małgorzaty Rozenek-Majdan z redakcją „Dzień dobry TVN”. Chodziło o wiadomość, którą była prowadząca miała skierować do całego zespołu.

„Pamiętam, że napisała takiego maila do całej redakcji, w której podziękowała za tę szansę. Przyznała, że może nie była najlepszą prowadzącą w historii tego programu, ale tak jak mówię, a może dla kogoś była” – dodała Sandra Hajduk-Popińska.

Wypowiedź dziennikarki nie była jednak oceną tego, kto był najlepszym gospodarzem programu. Sandra Hajduk-Popińska wyraźnie zaznaczyła, że kwestia tego, jak poszczególni prowadzący sprawdzali się na ekranie, jest subiektywna. Skupiła się przede wszystkim na sposobie pożegnania z redakcją i późniejszym zachowaniu byłej prowadzącej.

Dziś sama Sandra Hajduk-Popińska znajduje się w zupełnie innym miejscu swojej kariery w „Dzień dobry TVN”. Po odejściu Macieja Dowbora ze stacji dziennikarka zaczęła tworzyć nowy ekranowy duet. W ubiegłym tygodniu oficjalnie dołączył do niej Marcin Sawicki, który na stałe zastąpił Macieja Dowbora.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Jabłczyńska staje w obronie Szelągowskiej? Aktorka apeluje do internautów

Brakuje Wam Małgorzaty Rozenek-Majdan w “Dzień dobry TVN”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Sandra Hajduk-Popińska (fot. screen YouTube “Na osobności”)
Małgorzata Rozenek-Majdan i Krzysztof Skórzyński (fot. screen Instagram Krzysztof Skórzyński)
Małgorzata Rozenek-Majdan (fot. screen Instagram Małgorzata Rozenek-Majdan)
Małgorzata Rozenek-Majdan i Krzysztof Skórzyński (fot. screen YouTube TVN.pl)
Małgorzata Rozenek-Majdan (fot. screen YouTube TVN.pl)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Sara Girgis z The Voice of Poland o premierze “Taką poznasz mnie” i duecie z Edytą Górniak

Opublikowano

w dniu

przez

Sara Girgis z The Voice of Poland o premierze “Taką poznasz mnie” i duecie z Edytą Górniak

POLECAMY: Nowe wieści ws. Koroniewskiej i Dowbora. Teraz wszystko wyszło na jaw

Kontynuuj czytanie

news

Zoja Skubis ujawnia kulisy wypraw. „Zaproponował mi 300 dolarów za s*ks”

Opublikowano

w dniu

przez

Zoja Slubis, fot. IG

Zoja Skubis dała się poznać jako jedna z najbardziej odważnych młodych polskich podróżniczek. W wieku zaledwie 19 lat zdobyła Mount Everest, zapisując się tym samym w historii jako najmłodsza Polka, której udało się stanąć na najwyższym szczycie świata.

Wcześniej mierzyła się również z Manaslu. Dziś jej życie to nie tylko wysokogórskie wyprawy, ale także działalność w mediach społecznościowych i udział w „Azja Express”. Za efektownymi zdjęciami ze szczytów kryją się jednak historie, o których podróżniczka długo nie mówiła publicznie.
W rozmowie z Cyprianem Majcherem opowiedziała o zachowaniach mężczyzn, które przekraczały jej granice. Jedna z takich sytuacji miała wydarzyć się podczas wyprawy na Manaslu, gdy otrzymała propozycję pieniędzy za s*ks.

Zoja Slubis, fot. IG

POLECAMY: Zoja Skubis i Jeleniewska o NAPIĘTEJ ATMOSFERZE w „Azja Express”: „To było dla nas zgubne”

Zoja Skubis o sytuacji na Manaslu

Wysokogórskie wyprawy często przedstawiane są jako niezwykła przygoda, test charakteru i spełnianie marzeń. Zoja Skubis w rozmowie z Cyprianem Majcherem pokazała jednak także ich znacznie mniej przyjemną stronę. Podróżniczka wróciła wspomnieniami do wyprawy na Manaslu, podczas której znalazła się w sytuacji, jakiej zupełnie się nie spodziewała. Miała wtedy zaledwie 19 lat. Wyprawa została dodatkowo skomplikowana przez warunki pogodowe. Uczestnicy zostali zasypani śniegiem i zamiast od razu rozpocząć zejście, musieli spędzić na miejscu kilka dni. Właśnie wtedy miał pojawić się mężczyzna związany z inną agencją, którego Zoja wcześniej nie znała bliżej.

Jak opowiedziała podróżniczka, mężczyzna miał zaproponować jej pieniądze w zamian za s*ks. Kwota, o której mówiła, wynosiła około 200–300 dolarów.

Przyszedł i zaproponował mi 300 czy 200 dolarów za seks. Ja miałam wtedy 19 lat. (…) To była realna propozycja – wyznała Zoja Skubis.

Jej relacja pokazuje, że podczas wypraw wysokogórskich trudności nie zawsze ograniczają się do zmęczenia, pogody czy ekstremalnych warunków. Uczestnicy przez długi czas przebywają w niewielkiej grupie, często w odosobnieniu i w sytuacjach, w których wzajemna współpraca ma ogromne znaczenie. W takich okolicznościach niektóre zachowania mogą być szczególnie trudne do jednoznacznego przerwania czy skonfrontowania.

POLECAMY: Zoja Skubis i Jeleniewska o NAPIĘTEJ ATMOSFERZE w „Azja Express”: „To było dla nas zgubne”

Na Evereście również spotkała się z przekraczaniem granic

Manaslu nie było jedynym miejscem, w którym Zoja Skubis zetknęła się z zachowaniem mężczyzny, które przekraczało jej granice. Podczas wyprawy na Everest miała doświadczyć sytuacji z udziałem starszego uczestnika ekspedycji. Mężczyzna miał mieć ponad 60 lat, a wcześniej w rozmowie wspominać o swojej żonie. Według relacji podróżniczki pewnego wieczoru doszło do niekomfortowej sytuacji, gdy mężczyzna miał dotknąć jej nogi. Innym razem miał pojawić się rano i obudzić ją, przedstawiając bezpośrednią propozycję.

Na Evereście miałam taką sytuację, że gość z mojej wyprawy, sześćdziesięcioparoletni, który wieczór wcześniej opowiadał o swojej żonie, przychodzi i dotyka mnie po nodze – powiedziała.

Zoja Skubis nie ukrywała, że była zaskoczona takim zachowaniem. Szczególnie że sytuacja miała miejsce podczas wyprawy, gdzie wszyscy uczestnicy są od siebie w pewnym stopniu zależni i przez wiele tygodni funkcjonują w trudnych warunkach.

Raz była taka sytuacja, że przyszedł mnie rano obudzić z bezpośrednią propozycją. No, jest to absurd – relacjonowała.

Podróżniczka przyznała, że nie chciała eskalować konfliktu. Wolała zbyć zachowanie mężczyzny, ponieważ podczas tak długiej i wymagającej wyprawy otwarta konfrontacja mogła dodatkowo skomplikować relacje w grupie. Zwróciła również uwagę na specyfikę wielotygodniowego pobytu w górach i zachowania niektórych osób po długim czasie spędzonym w izolacji.

Można wyczuć, że ludzie po tych miesiącach siedzenia tam są wygłodniali– stwierdziła Zoja Skubis.

Jej opowieść rzuca inne światło na świat ekstremalnych wypraw. Za spektakularnymi zdjęciami ze szczytów i kolejnymi zdobywanymi wysokościami kryją się również sytuacje, o których uczestnicy nie zawsze chcą mówić publicznie.

POLECAMY: Co oglądać jesienią w TVN? O tych programach będzie głośno [RAMÓWKA]

Zoja Slubis, fot. IG
Zoja Slubis, fot. IG
Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością