Śledź nas

news

Sylwia Bomba wystraszona sytuacją na drodze. Jej relacja mrozi krew w żyłach

Opublikowano

w dniu

Choć świąteczny czas powoli dobiega końca, dla wielu Polaków to wciąż moment intensywnych podróży i powrotów do codzienności. Warunki na drogach stają się coraz trudniejsze, a liczba niebezpiecznych zdarzeń rośnie z dnia na dzień. Sylwia Bomba postanowiła przerwać medialne wyciszenie i pokazać, co naprawdę dzieje się na trasach. Dowiedz się więcej już teraz!

Święta Bożego Narodzenia dla wielu osób oznaczają odpoczynek i chwilę wytchnienia, jednak rzeczywistość na polskich drogach daleka jest od spokojnej. Powroty z rodzinnych domów, wyjazdy oraz wzmożony ruch sprawiają, że kierowcy muszą zmagać się nie tylko z pośpiechem, ale także z wyjątkowo zdradliwymi warunkami atmosferycznymi. Mżawka, ujemne temperatury i oblodzona nawierzchnia tworzą mieszankę, która nawet dla doświadczonych kierowców bywa ogromnym wyzwaniem.

Właśnie w takim momencie głos zabrała Sylwia Bomba, która jeszcze kilka dni wcześniej zapowiadała całkowite wycofanie się z mediów społecznościowych. Celebrytka zdecydowała się jednak przerwać ciszę, gdy wraz z partnerem, Grzegorzem Collinsem, ruszyła w drogę powrotną. To, co zobaczyła na jednej z głównych autostrad w Polsce, wywołało w niej silne emocje i skłoniło do natychmiastowego apelu do obserwatorów.

Podczas przejazdu autostradą A2 para była świadkiem niepokojącej liczby wypadków i kolizji. Widok rozbitych samochodów, stojących na poboczach pojazdów oraz służb ratunkowych pojawiających się co kilka kilometrów zrobił na celebrytce ogromne wrażenie. Skala zagrożenia była tak duża, że Sylwia Bomba uznała, iż nie może przejść obok tego obojętnie.

Miały być święta offline, ale chcemy wam coś pokazać. Jedziemy właśnie A2 i bez przerwy. Minęliśmy już z 20 wypadków, także uważajcie na siebie, bo jest mżawka i przy temperaturze minus dwa stopnie wszystko zamarza. My jedziemy 50 km/h – mówiła w relacji na Instagramie.

Nagranie opublikowane przez Sylwię Bombę z pewnością spotkało się z dużym odzewem ze strony obserwatorów, którzy być może w prywatnych wiadomościach dziękowali jej za szczerość i ostrzeżenie. Choć influencerka nie podała dokładnej lokalizacji, jej przekaz był jasny – warunki są wyjątkowo zdradliwe i wymagają maksymalnej ostrożności.

POLECAMY: Beata Kozidrak dyktuje warunki przed sylwestrem w Polsacie. Te wymagania wzbudziły emocje

Masa wypadków na drogach w trakcie świąt

W II dzień świąt media w całej Polsce informowały o licznych wypadkach drogowych. Jedno z groźniejszych zdarzeń miało miejsce 26 grudnia na drodze ekspresowej S7 w rejonie Poczernina. Ze wstępnych ustaleń policji wynikało, że 40-letnia kierująca samochodem marki Kia, mieszkanka Gdańska, wpadła w poślizg, co zapoczątkowało dramatyczną sekwencję zdarzeń.

Widząc niebezpieczną sytuację, 28-letni kierowca kii z powiatu warszawskiego zachodniego zatrzymał się, by udzielić pomocy. Chwilę później 20-letni kierujący bmw z Grodziska Mazowieckiego, który nie dostosował prędkości do panujących warunków, uderzył zarówno w stojącą kię, jak i w jadącego w kierunku Warszawy opla, prowadzonego przez 35-letnią mieszkankę Gdyni. To zdarzenie tylko potwierdziło, jak niewiele potrzeba, by doszło do tragedii.

Lokalne media informowały jednak, że podobnych wypadków było znacznie więcej – nie tylko na autostradach i drogach ekspresowych, ale również w miastach takich jak Kraków, Kielce, Warszawa czy Opole. Śliskie nawierzchnie, brak koncentracji i pośpiech okazały się wyjątkowo niebezpiecznym połączeniem, które każdego dnia zbiera swoje żniwo.

Dodatkowym problemem jest fakt, że obecny okres to długi ciąg wolnych dni – od środy do niedzieli, co sprawia, że ruch na drogach pozostaje wzmożony. Wielu Polaków nie tylko wraca z rodzinnych odwiedzin, ale już planuje kolejne wyjazdy związane z nadchodzącym sylwestrem. Oznacza to, że zagrożenie na trasach utrzyma się co najmniej do końca roku.

Apel Sylwii Bomby staje się więc wyjątkowo aktualny. Jej relacja nie była sensacją, lecz ostrzeżeniem płynącym z drogi, które może uchronić innych przed tragedią. W obliczu gęstego ruchu, zdradliwej pogody i nadchodzących wyjazdów warto zwolnić, zachować czujność i pamiętać, że w takich warunkach każda decyzja za kierownicą ma ogromne znaczenie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wielkie zmiany w życiu Sebastiana Fabijańskiego. Takiego obrotu spraw nikt się nie spodziewał

Jak tam Wasze powroty do domów ze świąt? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

@przeambitni.pl 🤯Sylwia Bomba apeluje do swoich fanów i kierowców! Cały artykuł przeczytasz już na stronie ⤵️ 🌐przeAmbitni.pl 👉źródło: Instagram Stories Sylwia Bomba (26.12.2025) 📸 #sylwiabomba #gogglebox #święta #samochód #polska ♬ dźwięk oryginalny – IG: przeambitni.pl
Sylwia Bomba (fot. screen Instagram Storis Sylwia Bomba) – 26 grudnia 2026
Sylwia Bomba (fot. screen Instagram Storis Sylwia Bomba) – 26 grudnia 2026
Grzegorz Collins (fot. screen Instagram Storis Sylwia Bomba) – 26 grudnia 2026
Sylwia Bomba (fot. screen Instagram Storis Sylwia Bomba) – 26 grudnia 2026
Sylwia Bomba (fot. screen Instagram Storis Sylwia Bomba) – 26 grudnia 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Daniel Martyniuk przeprosił mamę, żonę i tatę. Wybaczylibyście mu?

Opublikowano

w dniu

przez

Daniel Martyniuk ponownie znalazł się w centrum zainteresowania, tym razem za sprawą swojego udziału w popularnym reality show. W programie „Mówię Wam” opowiedział o doświadczeniach z planu, dyscyplinie i wydarzeniach, które w ostatnich latach wielokrotnie wracały w mediach. W pewnym momencie padły również słowa skierowane do jego bliskich. Dowiedz się więcej!

Daniel Martyniuk od lat jest jedną z postaci, których życie prywatne wzbudza zainteresowanie mediów. Syn Zenka Martyniuka i Danuty Martyniuk wielokrotnie trafiał na pierwsze strony gazet, a jego zachowanie oraz kolejne medialne sytuacje były szeroko komentowane. Tym razem postanowił opowiedzieć o sobie w programie „Mówię Wam”, gdzie pojawił się w charakterystycznym zielonym stroju.

Nie był to przypadkowy wybór stylizacji. Zielony kolor nawiązywał do jego najnowszego telewizyjnego projektu, czyli udziału w programie „Nasi w mundurach” emitowanym przez TTV. Reality show stawia uczestników przed wymagającymi zadaniami inspirowanymi wojskowym szkoleniem, a kluczową rolę odgrywają tam dyscyplina, współpraca oraz podporządkowanie się określonym zasadom.

Już samo dotarcie Daniela Martyniuka na plan okazało się dla niego przygodą. W rozmowie z Mateuszem Hładkim przyznał, że ostatecznie pojawił się na miejscu sam, bez mamy Danusi.

„Dojechałem… Mogło być różnie… sam przyjechałem” – wyznał Daniel Martyniuk w „Mówię Wam”.

Udział Daniela Martyniuka w „Naszych w mundurach” wzbudził szczególne zainteresowanie także ze względu na jego wcześniejsze medialne historie. W ostatnich miesiącach w mediach społecznościowych pojawiały się nagrania z jego udziałem, na których kierował ostre i wulgarne słowa pod adresem swoich bliskich. Materiały te były szeroko komentowane, a jego zachowanie ponownie stało się tematem zainteresowania mediów.

POLECAMY: TVN podjął decyzję ws. przyszłości „Mam Talent”. Czy powstanie 18. edycja?

Daniel Martyniuk ukazał skruchę w “Mówię Wam”?

W programie „Mówię Wam” Daniel Martyniuk opowiedział natomiast o tym, czego nauczył go udział w wymagającym reality show. Jak przyznał, samo dotarcie na plan było dla niego doświadczeniem, które miało związek z nauką dyscypliny. W jego historii pojawił się jednak również wątek nietypowego wyjazdu na Majorkę, zgubionego telefonu i oglądania zaćmienia Słońca.

„Dotarcie na program było naprawdę wielkim wyzwaniem. Dotarcie, nauczyło mnie to troszeczkę dyscypliny. Chociaż nie do końca dyscyplinowało mnie to. Może gdybym troszeczkę dłużej został. I gdyby nie ten wyjazd na Majorkę, na zaśmienie. Nie polecam nikomu wyjechać na 2 dni, 3 dni przed programem, oglądać zaćmienie słonca, z czego jeszcze telefon w ogóle zgubiłem na tej Majorce. Także do chmury nic się nie przesłało. Nie mam żadnych zdjęć z zaćmienia, nie mam nic. A program nauczył mnie dyscypliny i tego ogólnie czego, co mnie nauczyło… Najbardziej to to, żeby nie wyjeżdżać na Majorkę (…) Ciężko mi się wyrwać z tej pułapki. Od jakiegoś czasu nie robię głupot, a cały czas te poprzednie wpadki są mi przywoływane” – mówi w „Mówię Wam” Daniel Martyniuk.

Wypowiedź Daniela Martyniuka skomentował również Wojtek Gola, który zwrócił uwagę, że przed 35-latkiem może być jeszcze wiele możliwości. W rozmowie pojawił się więc temat zmiany i tego, czy medialne zainteresowanie jego wcześniejszymi zachowaniami może zostać w pewnym momencie zastąpione przez nowe doświadczenia.

Do rozmowy włączył się również Mateusz Hładki, który zaproponował Danielowi Martyniukowi, aby przeprosił osoby, które mogły zostać przez niego skrzywdzone. Pytanie otworzyło drogę do bardzo osobistej deklaracji. Daniel zdecydował się wymienić osoby, wobec których chciał skierować swoje przeprosiny.

„Wojtek, masz rację, oczywiście przepraszałem was i chciałem też całą Polskę przeprosić. Mamę i tatę, najbardziej przede wszystkim byłe partnerki i oczywiście żonę Faustynę, syna Floriana, żeby nie musiał się za mnie wstydzić. I cały Białystok, oczywiście” – przeprosić na rogu Hożej i Marszałkowskiej.

Udział Daniela Martyniuka w „Naszych w mundurach” będzie więc obserwowany nie tylko pod kątem jego zmagań z wojskowymi zadaniami. Widzowie będą mogli przekonać się, jak poradzi sobie z presją, dyscypliną i zasadami panującymi na planie. Sam Daniel zapowiada natomiast, że doświadczenie z programu już dało mu kilka ważnych lekcji. Czy tym razem rzeczywiście uda mu się zostawić wcześniejsze wpadki za sobą? To pokażą premierowe odcinki programu, który można oglądać w każdą sobotę o 22:00 od 3 października w TTV.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim przekazał radosne wieści. Posypały się gratulacje

Będziecie oglądać program z Danielem Martyniukiem w TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Daniel Martyniuk (fot. screen TVN7) – “Mówię Wam” z 3 października 2026
Zenek Martyniuk (fot. screen YouTube Halo Tu Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Budda i „Grażynka” przekazali radosną nowinę. Ich rodzina wkrótce się powiększy

Opublikowano

w dniu

przez

Kamil Labudda, znany w internecie jako Budda, i jego wieloletnia partnerka Aleksandra Motyka, nazywana przez fanów „Grażynką”, mają powód do świętowania. Para właśnie przekazała obserwatorom wiadomość, która może całkowicie zmienić ich dotychczasowe życie. Influencerzy poinformowali, że wkrótce zostaną rodzicami.

Przez lata Budda i „Grażynka” byli jednym z najbardziej rozpoznawalnych duetów polskiego internetu. Ich relacja rozwijała się jeszcze wtedy, gdy Kamil Labudda dopiero budował swoją pozycję w sieci. Dziś obserwują ich setki tysięcy osób, a każde większe wydarzenie z ich życia wzbudza ogromne zainteresowanie. Tym razem para postanowiła sama przekazać fanom wyjątkową wiadomość. Zrobili to w charakterystyczny dla siebie sposób, nawiązując do tradycji związanej z sobotnimi komunikatami.

Driver No. 3, coming soon. Sobota 14:00 przez lata była czasem nowych informacji, często dużych zmian, ważnych decyzji. Dziś kontynuując tę tradycję, dzielimy się z Wami informacją zmieniającą całe dotychczasowe życie! Junior / Juniorka jest już w drodze – napisali na Instagramie.

Tym samym potwierdzili, że ich rodzina wkrótce się powiększy. Para nie zdradziła jeszcze wszystkich szczegółów dotyczących ciąży ani tego, czy na świat przyjdzie chłopiec, czy dziewczynka.

POLECAMY: Aleksandra Domańska pokazuje ciążowe krągłości i zapewnia: Bóg/Bogini jest dla mnie w moim brzuchu

Kim jest Budda?

Kamil Labudda, znany jako Budda zdobył popularność przede wszystkim dzięki działalności w internecie. Jego główną pasją od początku były samochody, a materiały związane z motoryzacją szybko przyciągnęły dużą grupę odbiorców. Z czasem jego działalność zaczęła wykraczać poza publikowanie filmów. Budda organizował również spektakularne akcje charytatywne oraz loterie, w których nagrodami były między innymi luksusowe samochody. To właśnie tego typu przedsięwzięcia sprawiły, że jego nazwisko zaczęło pojawiać się nie tylko w mediach społecznościowych, ale również w tradycyjnych mediach.

Influencer zbudował wokół siebie ogromną społeczność, a jego rozpoznawalność rosła z każdym kolejnym projektem. Jednocześnie jego działalność biznesowa stała się przedmiotem zainteresowania organów ścigania. W 2024 roku Kamil Labudda oraz jego partnerka zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy CBŚP. Prokuratura przedstawiła im wówczas zarzuty dotyczące m.in. organizowania nielegalnych gier hazardowych, wystawiania fikcyjnych faktur oraz prania pieniędzy. Są to zarzuty, a o odpowiedzialności karnej rozstrzyga sąd.

Mimo ogromnego zamieszania medialnego para pozostała razem. Dziś ich życie ponownie znalazło się w centrum zainteresowania, tym razem z zupełnie innego powodu.

POLECAMY: Jak Krupa zmieniła się w Top Model po zajściu w ciążę?

Kim jest „Grażynka”?

Aleksandra Motyka, znana w sieci jako „Grażynka”, od lat pozostaje partnerką Kamila Labuddy. Ich relacja rozpoczęła się jeszcze przed momentem, gdy Budda stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych influencerów w Polsce. Przez lata Aleksandra pojawiała się w jego materiałach i towarzyszyła mu podczas kolejnych projektów. Fani zaczęli kojarzyć ją właśnie pod pseudonimem „Grażynka”, który na stałe przylgnął do jej internetowego wizerunku.

Para wspólnie przeszła przez okres największego rozwoju kariery influencera, a także przez bardzo trudny moment związany z zatrzymaniem w 2024 roku. Teraz przed nimi kolejny, zdecydowanie bardziej prywatny rozdział. Informacja o ciąży jest pierwszym tak dużym komunikatem dotyczącym ich życia rodzinnego od dłuższego czasu. Budda i „Grażynka” zdecydowali się podzielić wiadomością z obserwatorami, ale jednocześnie nie ujawnili jeszcze wszystkich szczegółów.

POLECAMY: Dagmara Kaźmierska o udziale w “Tańcu z Gwiazdami”, BUDDA dla WOŚP i ułaskawieniu Wąsika i Kamińskiego

Budda i Ja Grażyna, fot. IG
Budda i Ja Grażyna, fot. IG
Budda i Ja Grażyna, fot. IG
Budda i Ja Grażyna, fot. IG
Kontynuuj czytanie

news

Przemysław Branny nie żyje. Przyczyna śmierci

Opublikowano

w dniu

przez

Przemysław Branny, fot. FB

Smutne wieści napłynęły ze świata polskiej kultury. W wieku 55 lat zmarł Przemysław Branny, ceniony aktor teatralny i filmowy oraz wokalista, którego głos znały miliony Polaków. Artysta przez ponad trzy dekady był związany z krakowskim Teatrem Bagatela. Informację o jego śmierci przekazali jego współpracownicy, żegnając go w niezwykle poruszających słowach.

Śmierć Przemysława Brannego to ogromna strata dla polskiej sceny. Aktor przez lata konsekwentnie budował swoją pozycję, pozostając związanym przede wszystkim z teatrem, choć widzowie mogli oglądać go również w filmach i popularnych serialach. Był artystą wszechstronnym odnajdywał się zarówno w repertuarze dramatycznym i komediowym, jak i musicalowym. Dla szerokiej publiczności jego nazwisko nierozerwalnie kojarzy się także z muzyką. Branny miał wyjątkowy głos, dzięki któremu zdobył popularność również poza środowiskiem teatralnym. To właśnie on, wspólnie z Olgą Szomańską, wykonał jeden z największych przebojów związanych z twórczością Piotra Rubika – „Niech mówią, że to nie jest miłość” z oratorium „Tu Es Petrus”.

Choć dla wielu osób był przede wszystkim głosem znanego utworu, dla kolegów z Teatru Bagatela był przede wszystkim wieloletnim współpracownikiem, przyjacielem i częścią zespołu. Z krakowską sceną związał znaczną część swojego życia. To właśnie tam przez ponad trzy dekady występował przed publicznością i tworzył kolejne role. Informacja o jego odejściu pojawiła się w mediach społecznościowych Teatru Bagatela i szybko poruszyła środowisko artystyczne. W pożegnaniu nie zabrakło bardzo osobistych słów skierowanych zarówno do samego aktora, jak i jego najbliższych. Teatr podkreślił, że wraz ze śmiercią Brannego stracił nie tylko wybitnego artystę, ale również ważnego człowieka.

Do tej pory nie podano oficjalnej przyczyny śmierci aktora.

POLECAMY: Nie żyje 27-letni syn Cindy Crawford. Wiadomo, co robiła policja na miejscu

„Dziękujemy za Twoją obecność w naszym życiu”

Śmierć Przemysława Brannego jest ogromnym ciosem dla krakowskiego środowiska teatralnego. Aktor przez ponad 30 lat był związany z Teatrem Bagatela, na którego scenie stworzył dziesiątki ról. To właśnie tam przez lata rozwijał swoją karierę i spotykał kolejne pokolenia widzów. Teatr poinformował o jego odejściu za pośrednictwem mediów społecznościowych. W pożegnaniu podkreślono nie tylko jego ogromny talent, ale przede wszystkim to, jak ważną osobą był dla całego zespołu.

Z niewysłowionym smutkiem i głębokim bólem piszemy, że odszedł od nas wybitny aktor – PRZEMYSŁAW BRANNY.

W dalszej części komunikatu współpracownicy wspomnieli o jego rodzinie i wielu rolach, jakie pełnił w życiu m.in. jako mąż, ojciec, brat, przyjaciel i kolega.

Rodzina Bagateli w osobie Przemka straciła utalentowanego Pięknego Człowieka.

Teatr zwrócił się również bezpośrednio do najbliższych artysty, składając im wyrazy współczucia.

Przemku, napisać, że będziemy tęsknić, to banał. Dziękujemy za Twoją obecność w naszym życiu.

Przyczyna śmierci aktora nie została oficjalnie podana. Teatr nie przekazał również szczegółowych informacji dotyczących okoliczności jego odejścia.

Przemysław Branny miał 55 lat

Przemysław Branny urodził się 24 grudnia 1970 roku w Czeskim Cieszynie. Swoją przygodę ze sceną rozpoczął jeszcze jako dziecko. W 1993 roku ukończył krakowską Państwową Wyższą Szkołę Teatralną, a niedługo później rozpoczął stałą współpracę z Teatrem Bagatela. Przez kolejne lata pojawiał się również przed kamerą. Widzowie mogli oglądać go między innymi w filmie Kazimierza Kutza „Śmierć jak kromka chleba”, a także w popularnych serialach, takich jak „Na dobre i na złe” czy „Pierwsza miłość”.

Dla wielu Polaków jego głos stał się jednak rozpoznawalny przede wszystkim za sprawą muzyki. Muzyk był utalentowanym wokalistą i współpracował z Piotrem Rubikiem oraz Zbigniewem Książkiem. W duecie z Olgą Szomańską wykonał utwór „Niech mówią, że to nie jest miłość” z oratorium „Tu Es Petrus”.

Piosenka stała się ogromnym przebojem i do dziś należy do najbardziej rozpoznawalnych utworów związanych z twórczością Piotra Rubika.

POLECAMY: Ryszard Lenczewski nie żyje! Przyczyna śmierci

Przemysław Branny, fot. FB
Przemysław Branny, fot. FB
Przemysław Branny, fot. FB
Kontynuuj czytanie

news

Skolim przekazał radosne wieści. Posypały się gratulacje

Opublikowano

w dniu

przez

Skolim, czyli Konrad Skolimowski, od kilku lat nie zwalnia tempa. „Król Latino” właśnie przekazał swoim fanom wiadomość, na którą wielu z nich czekało od dawna. Artysta zdradził szczegóły swojego najnowszego projektu. Dowiedz się więcej!

Skolim, czyli Konrad Skolimowski, należy dziś do grona najpopularniejszych wykonawców muzyki tanecznej w Polsce. Jego piosenki regularnie pojawiają się wśród największych przebojów, a koncerty przyciągają tłumy fanów. Wokalista przez lata wypracował własny styl, dzięki któremu zyskał przydomek „Króla Latino”, a jego popularność wyraźnie wykracza już poza samą muzykę.

Artysta coraz śmielej rozwija również działalność biznesową. W ostatnich miesiącach Konrad Skolimowski angażował się w kolejne przedsięwzięcia, między innymi związane z perfumami, produktami spożywczymi, bielizną czy napojami bezalkoholowymi. Widać więc, że „Król Latino” konsekwentnie buduje swoją markę i nie zamierza ograniczać się wyłącznie do kariery scenicznej.

Teraz jednak najważniejszą rolę ponownie odgrywa muzyka. Na antenie Radia Vox Skolim postanowił potwierdzić długo wyczekiwaną przez fanów wiadomość. Okazuje się, że artysta przygotował kolejną płytę, a jej premiera jest już naprawdę blisko.

„Premierowo mogę powiedzieć, że płyta “Skolim 9.6” już nadchodzi. Płyta, która zdobyła diament jako album “Król Latino”, którą wydałem już dwa lata temu i ten okres czasu zmobilizował mnie do tego, aby wypuścić kolejny album, kolejną płytę, która już wkrótce będzie i na sklepie Skolim, i w internecie, w tych sklepach wszystkich stacjonarnych” – wyznał Skolim.

POLECAMY: Roxie Węgiel już tak nie wygląda. Nowy kolor włosów to dopiero początek

Nie jest to więc jedynie luźna zapowiedź kolejnego projektu. Wokalista zasugerował, że jego nowe wydawnictwo jest już właściwie gotowe i wkrótce trafi do sprzedaży. Dla fanów oznacza to powrót do tego, co przyniosło artyście największą popularność – nowych, tanecznych numerów, które mają szansę szybko zagościć na koncertowych playlistach.

W dalszej części rozmowy Konrad Skolimowski przypomniał swoje największe utwory. Wśród nich wymienił między innymi „9.6”, „Czy życie jest jedno”, „Co zrobisz ze mną, gdy będzie ciemno” oraz „Daj mi jedno słowo”. Nie zabrakło również wspomnienia o „Czy będziesz moją love”, „Niewinnej” oraz duecie z Matą „Kamikadze”.

“Zdarzyło się kilka utworów, przytrafiło mi się, udało mi się stworzyć. Piosenki typu „9.6”, „Czy życie jest jedno”, „Co zrobisz ze mną, gdy będzie ciemno”, czy „Daj mi jedno słowo”. Znamy, lubimy, śpiewamy, nucimy. Oczywiście „Czy będziesz moją love”, „Niewinna”, duet z Matą „Kamikadze”. No i stworzyłem płytę „Skolim 9.6”, na której 17 utworów, które robiłem przez ostatni ponad rok. No i teraz, w obliczu moich urodzin, będę miał przyjemność ogłosić, że ta płyta już jest praktycznie na półkach, ale tylko trzeba taką szmatkę zdjąć z tej półki, żeby puścić ją w obieg” – wyjaśnił.

Szczególnie ważna dla słuchaczy jest informacja o liczbie premierowych utworów. Na albumie „Skolim 9.6” znalazło się 17 piosenek, nad którymi artysta pracował przez ponad rok. Wszystko wskazuje więc na to, że fani otrzymają naprawdę obszerny materiał.

Nieprzypadkowo zapowiedź pojawiła się również w kontekście urodzin Skolima. Wokalista już wkrótce będzie świętował swoje urodziny w Śmiglu, gdzie jego fani będą mieli okazję uczestniczyć w wyjątkowym wydarzeniu. Nowa płyta może więc stać się jednym z najważniejszych elementów tego okresu i dodatkowym prezentem dla jego słuchaczy.

Na koniec radiowego wystąpienia Konrad Skolimowski zwrócił się bezpośrednio do swoich fanów. Podkreślił, że to właśnie ich wsparcie jest dla niego najważniejszym motorem napędowym i że bez ich sympatii jego kariera nie wyglądałaby tak samo.

„Dziękuję każdemu słuchaczowi i słuchaczce. Podziękowania dla Was wszystkich. Bo Państwo jesteście głównym moim motorem napędowym. Ja często powtarzam, że nie wytwórnia, nie jakieś obce kapitały, ale to ludzie mnie zbudowali. I bardzo chciałem wszystkim Wam podziękować” – powiedział.

Reakcje internautów pokazują, że zapowiedź nowego albumu spotkała się z dużym entuzjazmem. Pod wpisami dotyczącymi premiery szybko pojawiły się komentarze osób, które już czekają na możliwość odsłuchania nowych piosenek Skolima.

„Brawo, już nie mogę się doczekać nowego albumu”, „Gratulacje Skolim” oraz „Mów, kiedy premiera nam” – pisali podekscytowani internauci.

Wszystko wskazuje więc na to, że „Król Latino” ponownie chce mocno zaznaczyć swoją obecność na rynku muzycznym. Po dwóch latach od wydania diamentowego albumu „Król Latino” przyszedł czas na kolejny rozdział. „Skolim 9.6” ma już być praktycznie gotowy, a pozostaje jedynie moment, w którym nowe utwory oficjalnie trafią do słuchaczy. Fani z pewnością będą teraz wypatrywać daty premiery i sprawdzać, czy kolejny album powtórzy sukces poprzedniego wydawnictwa.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Małgorzata Kożuchowska bez makijażu. Tak wygląda na wakacjach. Zaskoczeni?

Lubicie piosenki Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Skolim (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Skolim (fot. screen Instagram VOX FM)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością