Śledź nas

news

Joanna Lazer straciła ciążę w święta: “To było moje pierwsze poronienie”

Opublikowano

w dniu

Dla wielu gwiazd święta to czas idealnych kadrów i rodzinnego ciepła. Dla niej przez lata były bolesnym przypomnieniem straty, o której milczy się zbyt często. Joanna Lazer zdecydowała się teraz opowiedzieć swoją historię i poruszyła tysiące serc. Poznaj wstrząsającą historię!

Joanna Lazer, znana szerokiej publiczności jako „Ruda” z zespołu Red Lips, od lat uchodzi za jedną z najbardziej charyzmatycznych wokalistek na polskiej scenie. Jako frontmenka rockowo-popowej formacji, założonej w 2010 roku, zbudowała silną markę artystyczną i zdobyła wierne grono fanów. Przeboje takie jak „To co nam było”, „Czarne i białe” czy „Zanim odejdziesz” do dziś regularnie wybrzmiewają w rozgłośniach radiowych i na koncertach, przypominając o sile jej głosu i emocjonalnych tekstach.

Życie prywatne Joanny Lazer od lat splata się z karierą zawodową. Artystka jest żoną Łukasza Lazera, współzałożyciela i członka zespołu Red Lips. Para nie tylko dzieli wspólną pasję do muzyki, ale również wspólnie buduje codzienność. W 2016 roku powiedzieli sobie sakramentalne „tak” podczas kameralnej ceremonii na plaży w Tajlandii, z dala od medialnego zgiełku, co idealnie wpisywało się w ich potrzebę intymności i autentyczności.

W ostatnich latach wokalistka coraz częściej dzieli się z fanami fragmentami swojego prywatnego świata. W czasie świąt wielkanocnych ogłosiła wraz z mężem, że zostaną rodzicami, a 28 września 2025 roku para powitała na świecie długo wyczekiwanego syna Gustawa. Dla Joanny Lazer macierzyństwo okazało się spełnieniem wielkiego marzenia, jednak droga do tego momentu była naznaczona bólem, o którym przez długi czas mówiła niewiele.

POLECAMY: Sylwia Bomba wystraszona sytuacją na drodze. Jej relacja mrozi krew w żyłach

Joanna Lazer straciła ciążę w Boże Narodzenie

Choć dziś artystka może cieszyć się spokojem rodzinnym i nową rolą mamy, święta Bożego Narodzenia wciąż niosą dla niej głębsze znaczenie. To właśnie teraz zdecydowała się wrócić do wydarzeń sprzed czterech lat, kiedy w świątecznym czasie doświadczyła swojego pierwszego poronienia. W poruszającym wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych Joanna Lazer otworzyła się na temat, który dla wielu kobiet wciąż pozostaje tabu.

Na początku swojego wyznania artystka odniosła się do wszechobecnych w sieci obrazów idealnych świąt, kontrastując je z własnymi doświadczeniami:

Dziś Internet tonie w kadrach idealnych Świąt. Rodziny przy choince. Uśmiechy. Światło. Ciepło. I to jest piękne. Naprawdę! Sama mam takie zdjęcia. I pewnie jeszcze je tu pokażę. Ale odkąd pamiętam, Święta są dla mnie czymś więcej niż dekoracją. Są zatrzymaniem. Ciszą między oddechami. Czasem – bardzo bolesną. Bo prawda jest taka, że to są moje pierwsze naprawdę szczęśliwe Święta od wielu lat – zaczęła Joanna.

W kolejnym fragmencie Joanna Lazer wróciła do dramatycznych wspomnień sprzed czterech lat, opisując je z niezwykłą szczerością i emocjonalną precyzją. To właśnie wtedy świąteczny czas zamienił się dla niej w ciszę, strach i oczekiwanie na najgorsze:

Cztery lata temu chciałam, żeby ten czas… zniknął. Żeby ktoś wykreślił go z kalendarza. Nie było choinki. Nie było kolęd. Była wielka cisza… Był szpital. Oddział patologii ciąży. I ja – czekająca. Na zabieg. Na koniec czegoś, co dopiero co zaczęło się we mnie rodzić. To było moje pierwsze poronienie. Pierwsze pęknięcie serca, o którym nikt nie uczy, jak się je składa z powrotem – dodała na Instagramie.

Artystka opisała również fizyczne i emocjonalne detale tamtych dni – zapach szpitalnych korytarzy, dźwięki, samotność i poczucie, że świat za oknem funkcjonuje normalnie, podczas gdy jej własny nagle się zatrzymał. Ten fragment wyznania poruszył szczególnie wiele kobiet, które w komentarzach zaczęły dzielić się własnymi, często bardzo podobnymi historiami.

Pamiętam zapach szpitala. Dźwięki korytarza. Święta za oknem i kompletnie inny świat we mnie. Pamiętam tę samotność, która boli fizycznie. I to poczucie, że świat idzie dalej, jakby nic się nie stało, a we mnie wszystko się właśnie zatrzymało – opisywała.

W ostatniej części wpisu Joanna Lazer skierowała swoje słowa do osób, które właśnie teraz mogą przeżywać podobny ból. Jej przekaz stał się nie tylko osobistym wyznaniem, ale także formą wsparcia i nadziei:

Jeśli czytasz to dziś i czujesz, że Święta Cię omijają… jeśli boli Cię każdy rodzinny kadr, każda bombka, każde „wesołych”… jeśli jesteś w miejscu, w którym ja byłam wtedy – chcę, żebyś wiedziała jedno: to miejsce nie jest Twoim końcem. Choć dziś może nie masz siły w to uwierzyć i to wszystko jest zbyt ciężkie.. Choć dziś może nie ma w Tobie żadnej radości.. Cztery lata później trzymam w ramionach mojego syna. Żywego. Ciepłego. Prawdziwego. I wiem, że tamte Święta – najciemniejsze – nie były ostatnim rozdziałem. One były drogą. Bardzo trudną. Ale prowadzącą do życia – napisała.

Wpis Joanny Lazer zakończył się pełnym czułości przesłaniem o wierze, przetrwaniu i nadziei na przyszłość.

Jeśli dziś jesteś w mroku – proszę, Oddychaj.. Przetrwaj ten czas. Nawet jeśli jedyne, co możesz zrobić, to po prostu być. Bo czasem największym cudem jest to, że nie przestajemy wierzyć, nawet wtedy, gdy serce jest w kawałkach. To są moje pierwsze szczęśliwe Święta. I wierzę, że Twoje jeszcze przed Tobą – zakończyła Joanna Lazer.

Fani i obserwatorzy masowo dziękowali artystce za odwagę, szczerość i poruszenie tematu, który dotyka tysięcy rodzin, a o którym wciąż mówi się zbyt rzadko. Dla wielu jej słowa stały się dowodem, że nawet najciemniejsze momenty mogą prowadzić do światła.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Beata Kozidrak dyktuje warunki przed sylwestrem w Polsacie. Te wymagania wzbudziły emocje

Lubicie piosenki zespołu Red Lips? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Joanna Ruda Lazer (fot. screen Instagram Joanna Ruda Lazer)
Joanna Ruda Lazer (fot. screen Instagram Joanna Ruda Lazer)
Joanna Ruda Lazer (fot. screen Instagram Joanna Ruda Lazer)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Kolejny wokalista staje po stronie Skolima. WonerS nie ma wątpliwości

Opublikowano

w dniu

przez

Dyskusja wokół głośnej wypowiedzi Skolima na temat świadczeń emerytalnych dla artystów, którzy nie opłacali składek ZUS, wciąż nie cichnie. Choć słowa gwiazdora wywołały lawinę komentarzy i podzieliły opinię publiczną, nie brakuje osób z branży muzycznej, które otwarcie stają po jego stronie.

Jednym z nich jest WonerS. Młody wokalista jest obecny na scenie od dziewiątego roku życia. Kariera nastolatka niemal od samego początku rozwija się znakomicie, a w ciągu ostatnich dwóch lat nabrała jeszcze większego rozpędu. Artysta regularnie koncertuje na tych samych scenach co największe gwiazdy polskiej muzyki i zyskuje coraz większe grono fanów.

POLECAMY: Woners przyłapany przy butelkomacie: „Biedni artyści na butelkach muszą sobie dorabiać”!

Poprosiliśmy WonerSa o komentarz w sprawie kontrowersyjnej wypowiedzi Skolima dotyczącej świadczeń emerytalnych dla artystów, którzy nie odprowadzali składek do ZUS. Młody wokalista nie ukrywa, że zgadza się z podejściem swojego starszego kolegi z branży. – Uważam, że każdy jest kowalem swojego losu. Nie rozumiem nagonki na Skolima. Kto chce, to odprowadza składki do ZUS-u, mimo że nie są one małe. Większość artystów prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą właśnie po to, by odprowadzać składki na emeryturę i mieć podstawową opiekę medyczną w szpitalach czy przychodniach. Znam też takich, którzy wieczorami i weekendami grają koncerty, a w tygodniu prowadzą biznesy lub pracują na etatach, np. w szkołach muzycznych, i nie narzekają. Skoro jedni mogą, to dlaczego inni mają dostawać coś za darmo? – zauważa WonerS w rozmowie z naszą redakcją.

Jak widać, głosów popierających stanowisko Skolima przybywa. WonerS zwraca uwagę przede wszystkim na indywidualną odpowiedzialność za swoją przyszłość oraz fakt, że wielu artystów od lat regularnie opłaca składki i nie oczekuje specjalnego traktowania. Czy podobnych opinii w środowisku muzycznym będzie więcej? Na to pytanie z pewnością odpowiedzą kolejne dni.

Fot. archiwum prywatne
Tekst: SM

Kontynuuj czytanie

lifestyle

Ola Ciupa szczerze o Khamrah Waha: „Jestem bardzo wymagająca”. Wyznanie gwiazdy na premierze arabskich perfum Lattafa

Opublikowano

w dniu

przez

Premiera Lattafa Khamrah Waha w Warszawie przyciągnęła gwiazdy, które nie kryły emocji. Wśród zaproszonych gości pojawiła się Ola Ciupa – influencerka i osobowość telewizyjna znana z bezkompromisowego podejścia do stylu. Przy kontakcie z nowym zapachem arabskiej marki nie owijała w bawełnę: jest wybredna, wie, czego chce – i Khamrah Waha najwyraźniej zdała jej test.

Gdy perfumy muszą zasłużyć na uwagę

Nie każdy zapach trafia do kolekcji Oli Ciupy. Gwiazda, znana z wyrazistego stylu i bezkompromisowych opinii, już na wstępie postawiła sprawę jasno – jej próg wymagań jest wysoki.

„Ja jestem osobą bardzo wybredną, jeżeli chodzi o zapachy. Jak większość kobiet uwielbiam perfumy, natomiast jestem bardzo wymagająca. Lubię takie, które są nieoczywiste” – przyznała Ola Ciupa podczas premiery Lattafa Khamrah Waha.

To właśnie ta nieoczywistość – kontrast pustynnego ciepła z lodowatą, elektryzującą świeżością – sprawia, że Khamrah Waha wyróżnia się na tle innych orientalnych perfum dostępnych na polskim rynku.

POLECAMY: Tyle ma zarabiać Żurnalista za odcinek „TzG”. Inni mogą pozazdrościć?

Ola Ciupa: ten zapach to strzał w dziesiątkę

Kiedy ktoś tak wymagający jak Ola Ciupa daje perfumom zielone światło, to znaczy, że kompozycja naprawdę broni się sama. I tak właśnie było w przypadku najnowszej odsłony kultowej serii Lattafy.

„Ten zapach to może być strzał w dziesiątkę. Myślę, że większość kobiet uzna go za bardzo atrakcyjny” – stwierdziła gwiazda.

Opinia Ciupy wpisuje się w coraz głośniejszą rozmowę o tym, czego Polki szukają w perfumach – a szukają charakteru, trwałości i kompozycji, które zostają w pamięci długo po wyjściu z pomieszczenia. Dokładnie tego, z czego słyną arabskie perfumy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Margaret nie wytrzymała po słowach Skolima. Ostro?

Nieoczywiste zapachy – dlaczego orientalne nuty przykuwają uwagę?

Upodobanie Oli Ciupy do zapachów nieoczywistych to klucz do zrozumienia fenomenu perfum arabskich w Polsce. Bliskowschodnie kompozycje nie starają się być dyskretne – są odważne, wielowarstwowe i wyraziste. Baza z oudu, ambry i piżma sprawia, że działają zupełnie inaczej niż lekkie, kwiatowe wody toaletowe znane z europejskich drogerii.

Khamrah Waha idzie o krok dalej – marka Lattafa zdecydowała się tu na kontrast, który w świecie perfumeryjnym zdarza się rzadko. Ciepło pustyni zderzone z nagłym, mroźnym powiewem tworzy kompozycję, którą trudno zaszufladkować. I właśnie dlatego trudno ją zignorować.

Khamrah Waha – elektryczna oaza w nowym wydaniu

Lattafa Khamrah Waha to najnowszy rozdział jednej z najpopularniejszych serii bliskowschodniej marki. Nazwa „Waha” oznacza po arabsku oazę – jednak Lattafa nie serwuje tu sielanki. To „Electric Oasis”, czyli doświadczenie, które pobudza zmysły i nie pozwala przejść obok siebie obojętnie.

Kompozycja w wersji unisex sprawdza się zarówno na skórze kobiety, jak i mężczyzny – i to właśnie jej wszechstronność robiła wrażenie na gościach premiery.

Gdzie kupić perfumy Lattafa Khamrah Waha?

Najnowsza Lattafa Khamrah Waha jest już dostępna w sklepie internetowym ScentCorner.pl w cenie 168,84 zł, a także stacjonarnie w sieci Super-Pharm i Drogerii Natura. Wcześniejsze odsłony serii – Lattafa Khamrah i Lattafa Khamrah Qahwa – znajdziecie w drogeriach Hebe. Markę warto też odwiedzić na wyspach ScentCorner w Galerii Młociny w Warszawie, w centrum Nowa Stacja w Pruszkowie oraz w poznańskim King Cross.

ProduktGdzie kupić
Lattafa Khamrah Waha (nowość)Super-Pharm, Drogeria Natura, ScentCorner.pl
Lattafa KhamrahHebe
Lattafa Khamrah QahwaHebe

Dlaczego arabskie perfumy nie wychodzą z mody?

Entuzjazm takich osób jak Ola Ciupa – znanych z tego, że nie chwalą byle czego – to najlepsza rekomendacja, jaką marka może dostać. Perfumy arabskie zdobyły polskie drogerie i serca Polek dzięki temu, co odróżnia je od europejskich odpowiedników: intensywności, trwałości, głębi i oryginalnym kompozycjom. Lattafa jako marka z Dubaju potrafi to wszystko połączyć z przystępną ceną – i właśnie dlatego kolejne odsłony serii Khamrah są rozchwytywane równie szybko, jak się pojawiają.

POLECAMY: Historyczny ruch w „Tańcu z Gwiazdami”? Tego nie było od lat

JS

Kontynuuj czytanie

news

Sandra Hajduk skomentowała odejście Dowbora z „DDTVN”. Fani mają wiele pytań

Opublikowano

w dniu

przez

Odejście Macieja Dowbora z „Dzień dobry TVN” zaskoczyło nie tylko widzów, ale również osoby pracujące z nim na co dzień. Teraz głos zabrała jego ekranowa partnerka, Sandra Hajduk-Popińska, publikując niezwykle emocjonalne wyznanie. Jej słowa błyskawicznie poruszyły internautów. Dowiedz się więcej!

Informacja o odejściu Macieja Dowbora z „Dzień dobry TVN” pojawiła się niespodziewanie i błyskawicznie obiegła media społecznościowe. Choć prezenter przez ostatnie dwa lata był jedną z najważniejszych twarzy programu, postanowił zakończyć swoją przygodę z popularną śniadaniówką i skupić się na nowych projektach realizowanych wspólnie z żoną, Joanną Koroniewską.

Już na początku czwartkowego wydania programu widzowie usłyszeli oficjalny komunikat o zmianach. Niedługo później sam Maciej Dowbor opublikował w mediach społecznościowych obszerne pożegnanie, w którym podsumował dwa lata pracy i podziękował współpracownikom oraz widzom za wspólnie spędzony czas.

“Przez ostatnie 2 lata witałem Was słowami “Dzień Dobry TVN”. Dziś chcę powiedzieć “do zobaczenia…” . To był świetny i intensywny czas. Spełniłem swoje wielkie zawodowe marzenie, miałem możliwość pracowania w najlepszym morning show w Polsce, z topowymi fachowcami w branży. Mam nadzieję, że duet który stworzyliśmy z moją młodszą “siostrą”, Sandrą Hajduk, będziecie ciepło wspominać” – zaczął.

Szczególne słowa skierował do swojej ekranowej partnerki. Maciej Dowbor nie ukrywał, że współpraca z Sandrą Hajduk była dla niego wyjątkowym doświadczeniem i jednym z najważniejszych etapów zawodowej kariery.

“Sandra Hajduk, jesteś najlepszą współprowadzącą jaką spotkałem na swojej 27 letniej zawodowej drodze (Maciej Rock, Piotr Gąsowski wybaczcie)” – czytamy.

Prezenter nie zapomniał również o szefowej stacji. W swoim wpisie podziękował Lidii Kazen za zaufanie i możliwość realizowania zawodowych ambicji w jednej z najpopularniejszych śniadaniówek w Polsce.

“Lidka Kazen, dzięki za zaufanie i odważną decyzję. Od pierwszego dnia w “DDTVN” czułem się jak u siebie. To Wasza zasługa Drodzy Widzowie oraz wsparcie całego dziendobrowego zespołu, który przyjął mnie, jakbym pracował w nim od zawsze. Nigdy tego nie zapomnę” – dodał.

POLECAMY: TYLKO U NAS: Polsat chce ją w „Tańcu z Gwiazdami”? Fani TikToka będą zachwyceni

Sandra Hajduk-Popińska zabrała głos po odejściu Macieja Dowbora z “Dzień dobry TVN”!

Kilka godzin później na emocjonalną wiadomość odpowiedziała sama Sandra Hajduk-Popińska. Dziennikarka opublikowała długi wpis, w którym nie ukrywała wzruszenia i ogromnego smutku związanego z rozstaniem z ekranowym partnerem.

“Dowbor, Nicponiu. Dwa lata temu Byłeś dla mnie jak zawiniątko dostarczone pod drzwi przez kuriera, który obiecał mocne doznania. Nie pomylił się ten kurier. It’s been hell of a ride!” – czytamy.

W dalszej części wpisu prezenterka przyznała, że to właśnie dzięki Maciejowi Dowborowi nabrała większej pewności siebie przed kamerą i uwierzyła we własny sposób prowadzenia programu.

“Otworzyłeś mnie na mnie samą w telewizji. Zawsze kiedy wydawało mi sie, że nasze poczucie humoru spotka się z niezrozumieniem przekonywałeś, że jest właściwe, bo jest nasze. Przy Tobie jako współprowadzącym ten szalony program utwierdziłam się w przekonaniu, że autentyczność i zgodność z samym sobą jest największą wartością w tej pracy” – dodała.

Na tym jednak nie zakończyła swoich wspomnień. Sandra Hajduk-Popińska podkreśliła, że przez dwa lata wspólnej pracy zdążyli stworzyć wyjątkową relację, która wykraczała daleko poza telewizyjne studio.

“Od pierwszego wydania poprzez wszystkie 700 ileś godzin spędzonych razem, w robocie i poza nią, z naszymi bliskimi, do dzisiaj, kiedy ostatnia rozmowa przed pożegnaniem Ciebie była doświadczeniem na granicy przytomności” – napisała.

Wpis prezenterki natychmiast poruszył internautów. W komentarzach nie brakowało słów wsparcia zarówno dla niej, jak i dla Macieja Dowbora. Wielu fanów przyznało, że właśnie ich duet był jednym z najmocniejszych punktów „Dzień dobry TVN”.

Pod postami pojawiły się setki komentarzy.

“Strasznie będzie mi brakować Waszego duetu; Byliście ulubioną moją parą; I co teraz będzie?; Sandra tylko Ty nie odchodź; Jesteś w totalnym szoku” – komentowali fani.

Na razie nie wiadomo, kto zajmie miejsce Macieja Dowbora w „Dzień dobry TVN”. Stacja nie ogłosiła jeszcze nazwiska nowego prowadzącego, co wywołuje kolejne spekulacje wśród fanów programu. Jedno jest jednak pewne – po emocjonalnym pożegnaniu Sandry Hajduk-Popińskiej i reakcji internautów widać, że duet prezenterów na długo pozostanie w pamięci widzów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jest akt oskarżenia przeciwko Dodzie. Gwieździe grozi nawet 5 lat więzienia?

Będzie Wam brakować Macieja Dowbora w “Dzień dobry TVN”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Sandra Hajduk-Popińska i Maciej Dowbor (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Sandra Hajduk-Popińska i Maciej Dowbor (fot. screen Instagram Sandra Hajduk-Popińska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Sylwia Madeńska nie gryzła się w język na temat urody. Jak idą poszukiwania męża?

Opublikowano

w dniu

przez

POLECAMY: Historyczny ruch w „Tańcu z Gwiazdami”? Tego nie było od lat

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością