news
Co dalej z Ewą Wachowicz w Polsacie? Prezenterka odsłoniła nowe kulisy
Ewa Wachowicz oficjalnie zakończyła swoją przygodę z „Halo tu Polsat”. Choć dla wielu widzów jej odejście było ogromnym zaskoczeniem, prezenterka nie zamierza zwalniać tempa. Wiadomo już, jakie projekty będzie realizować po rozstaniu ze śniadaniówką. Dowiedz się więcej!
Kilka dni temu potwierdziły się medialne doniesienia dotyczące przyszłości Ewy Wachowicz. Miss Polonia 1992 nie będzie już prowadziła programu „Halo tu Polsat” u boku Krzysztofa Ibisza. Informacja błyskawicznie wywołała falę komentarzy wśród widzów, którzy przez ostatni rok zdążyli przyzwyczaić się do tego telewizyjnego duetu.
W rozmowie z Pudelkiem prezenterka przyznała, że decyzja o zakończeniu jej udziału w śniadaniówce należała do władz stacji. Nie chciała jednak szerzej komentować kulis rozstania.
„Sprawy programowe należą do stacji” – ucięła krótko.
Nieco więcej Ewa Wachowicz zdradziła w rozmowie z Plejadą, gdzie podsumowała swoją dwuletnią przygodę z programem. Jak podkreśliła, jest wdzięczna za możliwość współtworzenia formatu od pierwszego dnia jego istnienia.
„Jeżeli chodzi o „Halo, tu Polsat” to właśnie zakończyłam swoją misję. Miałam to fantastyczne szczęście, że współtworzyłam ten program od samego początku. Najpierw byłam w kuchni, później wraz z Krzysztofem Ibiszem prowadziliśmy ten program przez rok. Dziękuję bardzo całej załodze, bo to była fantastyczna przygoda. Jestem niesamowicie za to doświadczenie wdzięczna. Natomiast jak to w życiu bywa, coś się zaczyna, coś się kończy i w moim wypadku właśnie ta misja się zakończyła” – wyjaśniła.
POLECAMY: Dramatyczne sceny na koncercie Roxie Węgiel: „Dostałam zawału”. Co się stało?
Co teraz z Ewą Wachowicz w Polsacie? Oto szczegóły
Choć Ewa Wachowicz żegna się z porannym pasmem Polsatu, nie oznacza to końca jej współpracy ze stacją. Prezenterka nadal będzie prowadziła swój autorski program „Ewa gotuje”, który od lat cieszy się dużą popularnością wśród widzów.
To jednak nie koniec zawodowych planów byłej prowadzącej „Halo tu Polsat”. Jak zdradziła, pracuje już nad zupełnie nowym projektem zatytułowanym „Ewa buduje”, który ma pokazać realizację jednego z jej największych marzeń.
W rozmowie z portalem Wirtualne Media ujawniła, że od dawna chciała stworzyć wyjątkowe miejsce, do którego w przyszłości przeniesie realizację programu „Ewa gotuje”. Chodzi o dom zaprojektowany specjalnie z myślą o nagraniach kulinarnych.
„Marzyłam o tym, aby stworzyć takie miejsce na Ziemi do którego przeniosę „Ewa gotuje”. Obecnie nagrywam program w moim domu w Krakowie, albo w domu pod Babią Górą. (…) Zanim jednak ten dom dla „Ewa gotuje” powstanie, chciałabym zrobić z tego serial. [Przedsięwzięcie] wymaga ode mnie dużych przygotowań. Mam już projekt domu, projekt kuchni, tak aby można było w niej nagrywać program. Teraz jestem na etapie pozwoleń, więc mogę o tym mówić” – zdradziła.
Jak się okazuje, przygotowania są już mocno zaawansowane. Ewa Wachowicz wyznała, że ma gotowe scenariusze trzech pierwszych odcinków „Ewa buduje”. W nowym formacie zamierza pokazać nie tylko sam proces budowy wymarzonego domu, ale również zakładanie ogrodu, szklarni oraz montaż tradycyjnego pieca kaflowego w kuchni.
Na razie prezenterka nie chce zdradzać, kiedy projekt trafi do widzów ani gdzie będzie można go oglądać. Wszystko wskazuje jednak na to, że będzie to jedna z najbardziej osobistych produkcji w jej dotychczasowej karierze.
Choć Ewa Wachowicz zamknęła rozdział związany z „Halo tu Polsat”, nie zamierza znikać z telewizji. Wręcz przeciwnie – przed nią kolejne wyzwania i autorskie projekty, które mogą otworzyć zupełnie nowy etap w jej zawodowym życiu. Fani z pewnością z zainteresowaniem będą śledzić zarówno kolejne odcinki „Ewa gotuje”, jak i postępy prac nad zapowiadanym formatem „Ewa buduje”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Karolina Gilon ZALAŁA SIĘ łzami. Nagle zwróciła się do Mateusza [WIDEO]
Lubicie oglądać programy Ewy Wachowicz? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
news
Sara Girgis z The Voice of Poland o premierze “Taką poznasz mnie” i duecie z Edytą Górniak
Sara Girgis z The Voice of Poland o premierze “Taką poznasz mnie” i duecie z Edytą Górniak
POLECAMY: Nowe wieści ws. Koroniewskiej i Dowbora. Teraz wszystko wyszło na jaw
news
Zoja Skubis ujawnia kulisy wypraw. „Zaproponował mi 300 dolarów za s*ks”
Zoja Skubis dała się poznać jako jedna z najbardziej odważnych młodych polskich podróżniczek. W wieku zaledwie 19 lat zdobyła Mount Everest, zapisując się tym samym w historii jako najmłodsza Polka, której udało się stanąć na najwyższym szczycie świata.
Wcześniej mierzyła się również z Manaslu. Dziś jej życie to nie tylko wysokogórskie wyprawy, ale także działalność w mediach społecznościowych i udział w „Azja Express”. Za efektownymi zdjęciami ze szczytów kryją się jednak historie, o których podróżniczka długo nie mówiła publicznie.
W rozmowie z Cyprianem Majcherem opowiedziała o zachowaniach mężczyzn, które przekraczały jej granice. Jedna z takich sytuacji miała wydarzyć się podczas wyprawy na Manaslu, gdy otrzymała propozycję pieniędzy za s*ks.

POLECAMY: Zoja Skubis i Jeleniewska o NAPIĘTEJ ATMOSFERZE w „Azja Express”: „To było dla nas zgubne”
Zoja Skubis o sytuacji na Manaslu
Wysokogórskie wyprawy często przedstawiane są jako niezwykła przygoda, test charakteru i spełnianie marzeń. Zoja Skubis w rozmowie z Cyprianem Majcherem pokazała jednak także ich znacznie mniej przyjemną stronę. Podróżniczka wróciła wspomnieniami do wyprawy na Manaslu, podczas której znalazła się w sytuacji, jakiej zupełnie się nie spodziewała. Miała wtedy zaledwie 19 lat. Wyprawa została dodatkowo skomplikowana przez warunki pogodowe. Uczestnicy zostali zasypani śniegiem i zamiast od razu rozpocząć zejście, musieli spędzić na miejscu kilka dni. Właśnie wtedy miał pojawić się mężczyzna związany z inną agencją, którego Zoja wcześniej nie znała bliżej.
Jak opowiedziała podróżniczka, mężczyzna miał zaproponować jej pieniądze w zamian za s*ks. Kwota, o której mówiła, wynosiła około 200–300 dolarów.
Przyszedł i zaproponował mi 300 czy 200 dolarów za seks. Ja miałam wtedy 19 lat. (…) To była realna propozycja – wyznała Zoja Skubis.
Jej relacja pokazuje, że podczas wypraw wysokogórskich trudności nie zawsze ograniczają się do zmęczenia, pogody czy ekstremalnych warunków. Uczestnicy przez długi czas przebywają w niewielkiej grupie, często w odosobnieniu i w sytuacjach, w których wzajemna współpraca ma ogromne znaczenie. W takich okolicznościach niektóre zachowania mogą być szczególnie trudne do jednoznacznego przerwania czy skonfrontowania.
POLECAMY: Zoja Skubis i Jeleniewska o NAPIĘTEJ ATMOSFERZE w „Azja Express”: „To było dla nas zgubne”

Na Evereście również spotkała się z przekraczaniem granic
Manaslu nie było jedynym miejscem, w którym Zoja Skubis zetknęła się z zachowaniem mężczyzny, które przekraczało jej granice. Podczas wyprawy na Everest miała doświadczyć sytuacji z udziałem starszego uczestnika ekspedycji. Mężczyzna miał mieć ponad 60 lat, a wcześniej w rozmowie wspominać o swojej żonie. Według relacji podróżniczki pewnego wieczoru doszło do niekomfortowej sytuacji, gdy mężczyzna miał dotknąć jej nogi. Innym razem miał pojawić się rano i obudzić ją, przedstawiając bezpośrednią propozycję.
Na Evereście miałam taką sytuację, że gość z mojej wyprawy, sześćdziesięcioparoletni, który wieczór wcześniej opowiadał o swojej żonie, przychodzi i dotyka mnie po nodze – powiedziała.
Zoja Skubis nie ukrywała, że była zaskoczona takim zachowaniem. Szczególnie że sytuacja miała miejsce podczas wyprawy, gdzie wszyscy uczestnicy są od siebie w pewnym stopniu zależni i przez wiele tygodni funkcjonują w trudnych warunkach.
Raz była taka sytuacja, że przyszedł mnie rano obudzić z bezpośrednią propozycją. No, jest to absurd – relacjonowała.
Podróżniczka przyznała, że nie chciała eskalować konfliktu. Wolała zbyć zachowanie mężczyzny, ponieważ podczas tak długiej i wymagającej wyprawy otwarta konfrontacja mogła dodatkowo skomplikować relacje w grupie. Zwróciła również uwagę na specyfikę wielotygodniowego pobytu w górach i zachowania niektórych osób po długim czasie spędzonym w izolacji.
Można wyczuć, że ludzie po tych miesiącach siedzenia tam są wygłodniali– stwierdziła Zoja Skubis.
Jej opowieść rzuca inne światło na świat ekstremalnych wypraw. Za spektakularnymi zdjęciami ze szczytów i kolejnymi zdobywanymi wysokościami kryją się również sytuacje, o których uczestnicy nie zawsze chcą mówić publicznie.
POLECAMY: Co oglądać jesienią w TVN? O tych programach będzie głośno [RAMÓWKA]


news
Jabłczyńska staje w obronie Szelągowskiej? Aktorka apeluje do internautów
Powrót „Nigdy w życiu!” miał być wielkim powrotem do historii, którą widzowie pokochali ponad dwie dekady temu. Zamiast samej nostalgii szybko pojawiły się jednak ogromne emocje związane z obsadą oraz konfliktem wokół roli Tosi. Teraz głos w sprawie zabrała Joanna Jabłczyńska, a jej słowa mogą zaskoczyć. Dowiedz się więcej!
Powrót „Nigdy w życiu!” miał być przede wszystkim powodem do nostalgii. Po ponad dwóch dekadach od premiery pierwszej części fani ponownie usłyszeli o losach Judyty, a informacja o kontynuacji wzbudziła ogromne zainteresowanie. W nowym filmie ponownie pojawi się Danuta Stenka, jednak szybko wyszło na jaw, że nie wszyscy aktorzy znani z oryginału wrócą na plan.
Największe emocje wywołała nieobecność Joanny Jabłczyńskiej, która w pierwszym filmie wcieliła się w Tosię. Aktorka otwarcie opowiedziała o swoim rozczarowaniu i nie kryła, że sposób, w jaki potoczyła się sprawa, był dla niej bardzo trudny.
“Jest to dla mnie ogromny cios, niesprawiedliwość i cholernie mi jest ciężko się z tym pogodzić […] Kontaktowałam się z produkcją. Inaczej powiem, produkcja ze mną się kontaktowała, więc ja wiem, co tam się wydarzyło i dlaczego. Na razie zostawię to im. Jestem bardzo ciekawa co oni powiedzą, jestem bardzo ciekawa ich narracji” – wyznała aktorka na łamach Plejady.
Później pojawiła się informacja, że dorosłą Tosię ma zagrać Agnieszka Żulewska. Według informacji Pudelka aktorka miała otrzymać rolę po procesie castingowym. Wydawało się, że wraz z ujawnieniem nazwiska nowej odtwórczyni emocje nieco opadną. Stało się jednak zupełnie inaczej.
W obronie swojej mamy, Katarzyny Grocholi, stanęła Dorota Szelągowska. Jej nagranie w mediach społecznościowych odbiło się szerokim echem. Gwiazda TVN przedstawiła własną wersję wydarzeń i przekonywała, że Joanna Jabłczyńska została zaproszona na zdjęcia próbne, jednak ostatecznie przegrała casting z Agnieszką Żulewską.
“Osiągnęłam limit patrzenia, jak ktoś obraża i niszczy moją rodzinę, jak narastają okropne kłamstwa. Więc Asiu, ja widziałam tę korespondencję, widziałam, jak jesteś zaproszona na zdjęcia próbne. Minęły 22 lata, postać Tosi jest już bardziej rozbudowana, zapraszamy panią na zdjęcia próbne. Przegrałaś. Przegrałaś z Agnieszką Żulewską. I to żaden wstyd przegrać z Agnieszką Żulewską, bo Agnieszka Żulewska po prostu jest świetna. I nie zasługuje na to, co ją teraz spotyka – z twojej winy. Zasugerowałaś, że Agnieszka dostała rolę, bo jakiś sponsor o tym zadecydował i to jest nieprawda. To o tym mówiła moja mama, kiedy mówiła o krokach prawnych, bo nie wolno Asiu rzucać takich rzeczy. Szczególnie że ja wiem, kto jest sponsorem i tak bardzo wiem, że jest to ściema” – powiedziała na wstępie gwiazda TVN.
Na tym jednak Dorota Szelągowska nie zakończyła swojego wystąpienia. W dalszej części nagrania padły jeszcze ostrzejsze słowa pod adresem Joanny Jabłczyńskiej. Szelągowska zarzuciła jej między innymi zbyt mocne utożsamianie się z postacią Tosi oraz mówiła o konsekwencjach, jakie cała sytuacja miała mieć dla osób związanych z produkcją.
“Wiesz, wydawało mi się zawsze, że to widz ma problem z tym, żeby odróżnić fikcję od rzeczywistości, i okazuje się, że nie. Asia, ty nie jesteś Tosią. Ty zagrałaś Tosię w filmie. Ja rozumiem, że ludzie cię tak postrzegają, ale nie jesteś Tosią. Tosia to jest moja historia. Patrzę od 22 lat, jak bardziej identyfikujesz się z moim życiem niż właściwie ja sama. To jest trochę creepy. Bo ty zagrałaś to w filmie, to pewnie był jakiś miesiąc na planie zdjęciowym, i ja to przeżyłam. Przeżyłam, jak moja mama budowała dom. Tam było jeszcze dużo różnych rzeczy. A teraz patrzę, jak plujesz i niszczysz osobę, która literacko stworzyła postać, dzięki której ty się stałaś znana, dzięki której jesteś w sercach ludzi. Patrzę, jak sterujesz tym wszystkim, patrzę, jaką masz niebywałą satysfakcję, jak się tym cieszysz. Po prostu patrzę na ciebie i niepokoi mnie to, że ktoś może być tak złym człowiekiem, że nie umie powiedzieć: stop. Doprowadziłaś wielu ludzi do bardzo złego stanu” – dodała.
Po publikacji nagrania Dorota Szelągowska sama zaczęła mierzyć się z falą krytyki w internecie. Negatywne komentarze pojawiały się również pod jej najnowszymi publikacjami związanymi z nowym programem „Nowa Szelągowska”, który ma zadebiutować w TVN 27 września. Część internautów deklarowała, że nie zamierza oglądać programu, a niektórzy domagali się nawet zakończenia współpracy stacji z projektantką wnętrz.
POLECAMY: Nowe wieści ws. Koroniewskiej i Dowbora. Teraz wszystko wyszło na jaw
Jabłczyńska broni Szelągowskiej? Padły mocne słowa po aferze o „Nigdy w życiu”
W tej sytuacji portal Świat Gwiazd postanowił zapytać Joannę Jabłczyńską, co sądzi o hejcie, który pojawił się wobec Doroty Szelągowskiej. Aktorka nie ukrywała, że cała sytuacja jest dla niej przykra. Jednocześnie bardzo wyraźnie zaznaczyła, że nie popiera internetowych ataków i nie chce, aby konflikt przerodził się w kolejną falę nienawiści.
“Jest to okropne, zdecydowanie. Nie lubię hejtu w żadnej postaci. Mnie też jest przykro, chociaż ja na Dorotę ani słowa nie powiedziałam w jakimkolwiek temacie. Do tej pory wyrażałam się o niej w samych superlatywach. Nawet parę tygodni temu gdzieś w rolce powiedziałam, że poznałyśmy się po latach i miałam wrażenie, że od razu złapałyśmy wspólny język i że to jest super dziewczyna. Bardzo mnie zdziwiło to, co się wydarzyło, ale absolutnie nikt nie zasługuje na taki hejt” – wyznała Jabłczyńska.
Aktorka w dalszej części rozmowy podkreśliła, że jest przeciwna temu, co dzieje się w internecie i ma nadzieję, że fala negatywnych komentarzy w końcu się zakończy. Zwróciła uwagę, że za publicznymi postaciami stoją prawdziwi ludzie, którzy mają swoje rodziny i prywatne życie.
” Po drugiej stronie mamy żywą osobę, która ma rodzinę, swoje życie prywatne. Każdy ma jakąś wytrzymałość psychiczną. Ja nie mówię, żeby pochwalać pewne zachowania, no ale to były jednostkowe zachowania, to się wydarzyło” – dodała.
Na koniec Joanna Jabłczyńska zwróciła uwagę, że krytyka konkretnego zachowania nie powinna przeradzać się w wielką kampanię wymierzoną w człowieka. Jej zdaniem można wyrazić swoje niezadowolenie w kulturalny sposób, bez ciągłego wracania do kolejnych kwestii i wyciągania prywatnych spraw.
“Absolutnie uważam, że nie było to pozytywne, można o tym powiedzieć kulturalnie, wyrazić swoją krytykę, a z tego co widzę, to do piątego pokolenia Dorotę hejtują, wyciągają jakieś brudy kompletnie niepotrzebnie” – stwierdziła.
Historia związana z powrotem „Nigdy w życiu!” zamiast zakończyć się na filmowej nostalgii, przeniosła się więc daleko poza plan zdjęciowy. Z jednej strony pozostaje kwestia nieobecności Joanny Jabłczyńskiej i obsadzenia roli Tosi przez Agnieszkę Żulewską, z drugiej — publiczna reakcja Doroty Szelągowskiej i późniejsza fala komentarzy wymierzonych w projektantkę. Teraz sama Joanna Jabłczyńska apeluje, by krytyka nie zamieniała się w hejt.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sandra Hajduk-Popińska odpowiedziała Chajzerowi ws. Dowbora. Zaskoczeni?
Jesteście po stronie Szelągowskiej czy Jabłczyńskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Nowe wieści ws. Koroniewskiej i Dowbora. Teraz wszystko wyszło na jaw
Przez ostatnie lata zarówno Maciej Dowbor, jak i Joanna Koroniewska byli mocno związani z telewizją i dużymi projektami. Teraz oboje funkcjonują przede wszystkim poza największymi antenami, a ich aktywność można śledzić między innymi w mediach społecznościowych. Tymczasem pojawiły się nowe informacje dotyczące jednego z najgłośniejszych formatów randkowych. Dowiedz się więcej!
W ostatnim czasie zarówno Maciej Dowbor, jak i Joanna Koroniewska byli związani ze stacją TVN. Maciej Dowbor od sierpnia 2024 roku do czerwca 2026 roku był jednym z gospodarzy „Dzień dobry TVN”, gdzie tworzył duet z Sandrą Hajduk-Popińską. Prezenter pojawiał się również przy innych projektach stacji, między innymi przy powracającym po latach programie „You Can Dance”. Jego przygoda z „Dzień dobry TVN” zakończyła się w czerwcu tego roku.
Przy okazji pożegnania z porannym programem Maciej Dowbor nie szczędził ciepłych słów swojej dotychczasowej partnerce ekranowej. Prezenter podkreślił, że wspólny czas z Sandrą Hajduk-Popińską był dla niego ważnym doświadczeniem i zaznaczył, że chciałby, aby widzowie dobrze wspominali ich duet.
“Przez ostatnie 2 lata witałem Was słowami “Dzień Dobry TVN”. Dziś chcę powiedzieć “do zobaczenia…” . To był świetny i intensywny czas. Spełniłem swoje wielkie zawodowe marzenie, miałem możliwość pracowania w najlepszym morning show w Polsce, z topowymi fachowcami w branży. Mam nadzieję, że duet który stworzyliśmy z moją młodszą “siostrą”, Sandrą Hajduk, będziecie ciepło wspominać” – napisał wówczas.
Maciej Dowbor poszedł jednak o krok dalej i w pożegnalnym wpisie bardzo mocno wyróżnił Sandrę Hajduk-Popińską. Podkreślił, że na przestrzeni swojej wieloletniej kariery zawodowej spotkał wiele osób, ale to właśnie ona zrobiła na nim szczególne wrażenie jako współprowadząca.
“Sandra Hajduk, jesteś najlepszą współprowadzącą jaką spotkałem na swojej 27 letniej zawodowej drodze (Maciej Rock, Piotr Gąsowski wybaczcie)” – kontynuował w pożegnalnym wpisie.
Prezenter wówczas podziękował również Lidii Kazen za zaufanie i możliwość pracy przy „Dzień dobry TVN”.
“Lidka Kazen, dzięki za zaufanie i odważną decyzję. Od pierwszego dnia w “DDTVN” czułem się jak u siebie. To Wasza zasługa Drodzy Widzowie oraz wsparcie całego dziendobrowego zespołu, który przyjął mnie, jakbym pracował w nim od zawsze. Nigdy tego nie zapomnę” – dodał.
W tym samym czasie z TVN związana była również Joanna Koroniewska. Wiosną ubiegłego roku aktorka i prezenterka była gospodynią programu „Zróbmy sobie dom”. Dziś sytuacja zawodowa obojga wygląda już inaczej. Maciej Dowbor i Joanna Koroniewska nie są obecnie związani z dużym telewizyjnym medium, za to chętnie pojawiają się razem w internecie, gdzie publikują zabawne i często bardzo osobiste rolki. To właśnie ich aktywność poza telewizją sprawia, że para nadal pozostaje obecna w świadomości odbiorców.
POLECAMY: Sandra Hajduk-Popińska odpowiedziała Filipowi Chajzerowi ws. Macieja Dowbora. Zaskoczeni?
Dowbor i Koroniewska mieli poprowadzić „Love Is Blind”? Prezenter ujawnił kulisy. Padła jasna odpowiedź
Kiedy Netflix ogłosił przygotowania do polskiej wersji „Love Is Blind”, szybko rozpoczęły się spekulacje dotyczące tego, kto poprowadzi nowy format. Wśród potencjalnych gospodarzy wymieniano kilka znanych par. Jedną z nich stanowili właśnie Joanna Koroniewska i Maciej Dowbor. Na giełdzie nazwisk pojawiali się również Małgorzata Rozenek-Majdan i Radosław Majdan, a także Zofia Zborowska-Wrona i Andrzej Wrona.
Ostatecznie Netflix postawił jednak na małżeństwo Zofii Zborowskiej-Wrony i Andrzeja Wrony. Decyzja ta wywołała sporo komentarzy w sieci, a dyskusja jeszcze bardziej rozgorzała po premierze programu. W tym kontekście powróciło pytanie o to, czy wcześniej rzeczywiście rozważano inne nazwiska. Podczas Invest In Szczecin Open 2026 dziennikarka VOX FM zapytała Macieja Dowbora, czy otrzymał propozycję poprowadzenia „Love Is Blind”.
Prezenter potwierdził, że kontakt w tej sprawie rzeczywiście się pojawił. Jak wyjaśnił, problemem były jednak obowiązujące wówczas zobowiązania kontraktowe jego i Joanny Koroniewskiej wobec Warner Bros. Discovery. W praktyce oznaczało to, że współpraca z konkurencyjnym projektem nie mogła dojść wtedy do skutku.
“Zapytanie rzeczywiście się pojawiło, jednak w tamtym okresie oboje z Asią byliśmy związani kontraktowo z grupą Warner Bros. Discovery. Ze względów formalnych i biznesowych udział w projekcie konkurencji nie wchodził w grę – na tym etapie temat się zamknął. Nie doszło nawet do wstępnych negocjacji. A czy ostatecznie podjęlibyśmy się tego zadania? To zupełnie osobna kwestia, bo od wstępnego zapytania o dostępność do ustaleń warunków współpracy jest bardzo daleka droga” – powiedział Dowbor.
Warto przypomnieć, że „Love Is Blind” opiera się na nietypowej formule randkowania. Uczestnicy poznają się bez kontaktu wzrokowego, rozmawiając ze sobą z oddzielnych pomieszczeń. Dopiero kiedy między dwiema osobami pojawi się silne uczucie i dojdzie do zaręczyn, spotykają się po raz pierwszy twarzą w twarz. Następnie ich relacja zostaje wystawiona na próbę w codziennym życiu, a finalnym sprawdzianem jest decyzja o ślubie.
Informacja ujawniona przez Macieja Dowbora rzuca nowe światło na wcześniejsze spekulacje dotyczące obsady polskiej wersji programu. Okazuje się bowiem, że nazwiska Joanny Koroniewskiej i Macieja Dowbora rzeczywiście pojawiły się w kontekście projektu, choć — jak wynika z jego słów – sprawa zakończyła się na etapie wstępnego zapytania. Ostatecznie gospodarzem programu został ktoś inny, a małżeństwo Koroniewskiej i Dowbora pozostaje dziś aktywne przede wszystkim w internecie, gdzie regularnie pokazują swoje wspólne życie z przymrużeniem oka.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowy prowadzący „Taniec z Gwiazdami”. Co dalej z Krzysztofem Ibiszem i Pauliną Sykut-Jeżyną?
Brakuje Wam Macieja Dowbora w “Dzień dobry TVN”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuDoda pokazała NOWEGO PARTNERA? Fani przyjrzeli się nowemu zdjęciu
-
showbiz5 dni temuWyciekły wyniki głosowania widzów „Tańca z Gwiazdami” z 3. odcinka. Zaskoczeni?
-
news5 dni temuPaulina Młynarska obejrzała nową „Lalkę”. Nie gryzła się w język
-
news3 dni temuNatasza Urbańska przekazała dramatyczne wieści: „Zdiagnozowano u mnie nowotwór”
-
news4 dni temuFausti usłyszała od partnera słowa o wadze i jedzeniu. „Wtedy to ja cię będę chyba na siłę na siłownię wysyłał”
-
news4 dni temuFilip Chajzer ogłosił zaskakującą nowinę. Fani długo na to czekali
-
news2 dni temuNatasza Urbańska choruje na nowotwór. Menedżerka przekazała NOWE wieści
-
news3 dni temuKasia Sokołowska odpowiada na “NEPOTYZM” w TOP MODEL – poszło o BRATA Rozbickiego i CÓRKĘ Olgi Borys

Dodaj komentarz