Śledź nas

news

Kto wygrał „Twoja Twarz Brzmi Znajomo 23”? Widzowie w szoku

Opublikowano

w dniu

Za nami wielki finał najmocniejszej edycji „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Czterech finalistów stanęło do ostatniej walki, a emocje nie opuszczały ani uczestników, ani jurorów. Nie zabrakło wzruszeń, zaskakujących decyzji i wyjątkowych gestów, które sprawiły, że ten wieczór na długo pozostanie w pamięci. Poznaj wyniki już teraz!

Wielki finał 15. edycji „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” rozpoczął się od wspólnego występu finalistów. Maria Sadowska, Ula Milewska, Rafał Brzozowski i Marcin Maciejczak zaśpiewali przebój Elvisa Presleya, oficjalnie otwierając najważniejszy wieczór sezonu. Cała czwórka wywalczyła miejsce w decydującym starciu dzięki punktom zdobywanym przez wszystkie odcinki. W finale nie było już jednak kalkulacji – o ostatecznym wyniku decydował jeden występ, a repertuar każdy z uczestników wybierał samodzielnie.

Na scenie pojawili się również pozostali uczestnicy edycji. Marcin Miller wystąpił z Gabrielem Fleszarem, a Ida Nowakowska połączyła siły z Bryską. Ich występy nie podlegały ocenie jurorów, dzięki czemu artyści mogli skupić się na muzyce i wspólnej zabawie. To właśnie takie momenty pokazały, że program to nie tylko rywalizacja o nagrody, ale także relacje i emocje, które pozostają po zakończeniu zmagań.

Jako pierwszy z finalistów zaprezentował się Marcin Maciejczak, który zdecydował się na wyjątkowo emocjonalną interpretację „Tańczących Eurydyk”. Wcielił się w Annę German, a jego występ poruszył jurorów do głębi. Szczególnie mocno zareagował Piotr Gąsowski, który nie krył wzruszenia.

“To była ukochana piosenka mojej mamusi, dlatego jest mi bardzo przyjemnie, że mogłem usłyszeć tak genialne wykonanie. To jest przepiękne, że marzenie się spełnilo. I na koniec: aktorsko pięknie, coś niebywałego. Taki dymek tu był. Byłeś wspaniały. I wzruszyłem się. Dziękuję” – powiedział.

Rafał Brzozowski postawił na „When a Man Loves a Woman” Michaela Boltona, utwór pełen emocji i wokalnych wyzwań. Artysta mógł w nim zaprezentować zarówno siłę głosu, jak i wrażliwość. Występ zrobił ogromne wrażenie na Justynie Steczkowskiej, która nie kryła zachwytu.

“Rafał, wspaniale. Jakbym była na koncercie Boltona i powiem ci, że to są w ogóle piosenki dla ciebie. Sam wiesz, że jesteś facetem, który ma męską energię i to ciągnie. Myślę, że wszystkie tu kobiety były zadowolone” – wykrzyczała oszołomiona Justyna Steczkowska.

Sporo radości przyniósł także występ Marcina Millera i Gabriela Fleszara, którzy wcielili się w Angela i Angelo z włoskiego duetu Ricchi e Poveri. Panowie sięgnęli po przebój „Acapulco”, a ich interpretacja była pełna energii, humoru i wakacyjnego klimatu. Choć nie walczyli o główną nagrodę, udowodnili, że finał może być także okazją do beztroskiej zabawy. Marcin Miller otrzymał dodatkowo specjalną nagrodę od Małgorzaty Walewskiej, która nie szczędziła mu komplementów.

“Kochany, bardzo się cieszę, że mogłam cię poznać z bliska, jesteś super człowiekiem o wielkim dystansie do siebie. Nie zostanę fanem disco polo, ale i tak cię lubię” – zakończyła humorystycznie jurorka z nieskrywaną sympatią.

Nie zabrakło również wyjątkowego gestu wobec Gabriela Fleszara. Justyna Steczkowska przygotowała dla niego prezent, który miał symboliczne znaczenie.

“Malujesz nie tylko kroplą deszczu, ale pięknym głosem, wspaniałą barwą, którą jak zawsze, a tu tyle nas tu razy wzruszyłeś i zaskoczyłeś swoimi wykonaniami, że jesteśmy ci bardzo wdzięczni. A to jest w prezencie taka kuloodporna kamizelka, żebyś w show biznesie odbierał te wszystkie kule i szedł własną drogą” – mówiła Justyna, życząc dalszych sukcesów.

POLECAMY: Nowa prowadząca „Fakty” w TVN. Kim jest i kiedy zadebiutuje?

Tak przebiegł finał „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”

Ula Milewska postawiła na odważny wybór, który wyróżnił ją na tle pozostałych finalistów. Wcieliła się w Rosalíę i wykonała utwór „La Perla” po hiszpańsku, przygotowując do niego wyjątkową teatralną inscenizację. Jej występ był czymś więcej niż muzyczną metamorfozą – stał się pełnoprawnym scenicznym spektaklem. Piotr Gąsowski docenił zarówno atmosferę, jak i artystyczną koncepcję.

“Zbudowałaś cudowna atmosferę, zbudowałaś przepiękny spektakl wraz z zespołem. I zrobiłaś coś, co wydaje mi się, da ci więcej. Bo co się okazuje? Jesteś świetna i w tym i w tym. Brawo Ula”– ocenił Piotr Gąsowski.

Wielkie emocje towarzyszyły również występowi Marii Sadowskiej, która w finale zaprezentowała „Somewhere” Barbary Streisand. Jej droga do tego momentu nie była pozbawiona zwątpienia, jednak kolejne metamorfozy udowadniały, że artystka potrafi odnaleźć się w różnych muzycznych światach. Przełomem był półfinał, w którym jako Sam Brown zdobyła pierwsze miejsce. W finale ponownie zachwyciła jurorów, a Małgorzata Walewska nie kryła uznania.

“To jest nieprawdopodobne, jak ta postać jest uszyta na twoją miarę. Barbara Streisand też jest reżyserką, też jest aktorką i tez jest piosenkarką. To jakbyś w lustro patrzyła. Super, gratuluję ci Marycha” – pochwaliła Małgorzata Walewska.

Na scenie pojawiły się także Ida Nowakowska i Bryska, które wykonały „Bang, Bang” Jessie J i Ariany Grande. Bryska otrzymała prezent od Piotra Gąsowskiego, który nie krył dumy z jej występów.

“Proszę Państwa, kibicowałem ci od samego początku. Zrobiłaś tu taką robotę. Mało, że nikogo tu nie zawiodłaś, to wbiłaś nas wszystkich w dumę. Jesteś wspaniałą dziewczyną, mega utalentowaną, bardzo wrażliwą i jak tylko ktoś ci będzie chciał krzywdę zrobić, to wujek Gąs po ryju obije “– zażartował Gąsowym.

Ida Nowakowska otrzymała natomiast od Stefano Terrazzino oprawiony plakat z rodzinnym występem.

“W tym programie właśnie chodzi o takie magiczne momenty, które się kolekcjonuje i mi się wydaje, że w tym programie masz ich sporo. Dla mnie jesteś kompletną artystką, naprawdę. Aż się wzruszyłam. Jesteś wspaniała” – skomentował krótko.

POLECAMY: Kosiniak-Kamysz pokazał się z Mentzenem. Donald Tusk przerwał milczenie

Kto wygrał „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”? [WYNIKI]

Czwarte miejsce w wielkim finale przypadło Marcinowi Maciejczakowi, który otrzymał Żelazną Złotą Twarz. Choć nie znalazł się na podium, jego finałowy występ jako Anna German z pewnością na długo pozostanie w pamięci widzów.

Na trzeciej pozycji uplasowała się Ula Milewska, zdobywając Brązową Twarz. Jej udział w jubileuszowej edycji „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” zakończył się ogromnym sukcesem i uznaniem za wyjątkowe metamorfozy.

Drugie miejsce zajął Rafał Brzozowski, który otrzymał Srebrną Twarz oraz 20 tysięcy złotych. Artysta postanowił przekazać całą kwotę na pomoc zwierzętom, wspierając Fundację „Załoga Bulldoga”. Tym samym finał stał się okazją do wykonania kolejnego pięknego gestu.

Największą triumfatorką wieczoru została Maria Sadowska, która sięgnęła po Złotą Twarz i główną nagrodę w wysokości 150 tysięcy złotych. Zwyciężczyni zdecydowała, że pieniądze trafią do Fundacji Polsat, obchodzącej w tym roku 30-lecie działalności. Czek odebrała prezes fundacji, Agnieszka Grzegorczyk.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Artur Barciś zabrał głos ws. Donalda Tuska. „Bardzo to było sprytne”

Podobała Wam się ta edycja “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Ula Milewska (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Maria Sadowska (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Ida Nowakowska (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Marcin Miller i Gabriel Fleszar (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Marcin Maciejczak (fot. zdjęcie prasowe Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

WonerS pokazał się z zupełnie innej strony. Wokalista zaskakuje stylem muzycznym i otwiera nowy rozdział w życiu!

Opublikowano

w dniu

przez

To może być początek zupełnie nowego rozdziału w jego karierze! WonerS zaprezentował teledysk do utworu „Raz Dwa Trzy”, w którym nie brakuje tanecznej energii, nowoczesnego brzmienia i inspiracji koreańskim K-POP-em. 17-letni wokalista nie tylko eksperymentuje z muzyką, ale również chce przekazać swoim fanom ważną wiadomość. Jego nowy numer to manifest przeciwko hejtowi i ocenianiu innych. Czy Szymon Woner zapoczątkuje w Polsce własną odmianę K-POP-u?

WonerS, czyli Szymon Woner, konsekwentnie udowadnia, że nie zamierza ograniczać się do jednego muzycznego stylu. Choć ma dopiero 17 lat, zdążył już zbudować rozpoznawalność wśród młodej publiczności i zgromadzić na swoim koncie kilka muzycznych projektów, a nawet poważnych biznesów. Słuchacze kojarzą go między innymi z takimi piosenkami jak „Choć, dam Ci znak”, „Perfekcyjna”, „Zanim odejdziesz”, „Baby” czy „Daj mi serce”, nagranym z Malubą. Dużym zainteresowaniem cieszył się również „Góralski weekend” we współpracy z Kordianem. Teraz młody artysta postanowił jednak zaskoczyć swoich odbiorców. Premiera teledysku do „Raz Dwa Trzy” to wyraźne odejście od dotychczasowych muzycznych schematów. Tym razem WonerS sięga po inspiracje koreańską sceną popową, która od lat zdobywa popularność na całym świecie. Charakterystyczne brzmienia, taneczny rytm i widowiskowa forma sprawiają, że nowa propozycja wyróżnia się na tle jego wcześniejszych nagrań.

POLECAMY: Nowa twarz WonerSa. Jego najnowsze nagranie wbija w fotele. Czy nastoletni wokalista zostanie królem polskiego K-POPU?

WonerS inspiruje się K-POP-em. Tak powstał WSPOP!

Koreański pop to nie tylko muzyka, ale cała kultura, w której ogromną rolę odgrywają choreografia, wizerunek sceniczny, teledyski i bezpośredni kontakt z fanami. Właśnie te elementy postanowił wykorzystać Szymon Woner, tworząc własną koncepcję muzyczną, którą nazwał WSPOP. Nie chodzi jednak o zwykłe kopiowanie koreańskich artystów. WonerS chce połączyć inspiracje K-POP-em z brzmieniami, które polscy słuchacze doskonale znają. „Raz Dwa Trzy” ma być początkiem nowej ery w jego twórczości i jednocześnie próbą stworzenia własnego, rozpoznawalnego stylu. Co ciekawe, za taneczną energią utworu kryje się również ważne przesłanie. Artysta postanowił zwrócić uwagę na problem hejtu, wykluczania i oceniania innych. Nowa piosenka ma dodawać odwagi osobom, które zmagają się z krytyką i nie zawsze czują się akceptowane. – „Raz Dwa Trzy” otwiera nową erę WonerSa. WSPOP to brzmienia inspirowane kulturą K-POPU połączone z tym, co na polskiej scenie wszyscy dobrze znają. To utwór wsparcia i motywacji dla wszystkich, którzy mierzą się z hejtem i są wytykani palcami. Bo nie musi tak być! – zapowiada wokalista.

CZYTAJ TAKŻE: Skolim, WonerS i Kubańczyk zagrali u Prezydenta. Hejt wylał się na nich wszystkich. „Kto by nie wystąpił, zawsze będzie źle”

Czy WonerS zostanie królem polskiego K-POP-u?

Nowa produkcja pokazuje, że 17-latek nie boi się muzycznych eksperymentów. Wcześniej próbował już różnych brzmień i współpracował z artystami reprezentującymi odmienne muzyczne style. Na jego koncie znalazły się również projekty z Tomkiem Lubertem, a także aktywności wykraczające poza samą działalność wokalną. WonerS rozwija swoją markę, angażuje się w kolejne przedsięwzięcia i regularnie pojawia się na wydarzeniach muzycznych. Ma za sobą między innymi występy podczas dużych imprez, w tym Roztańczonego PGE Narodowego. Ma na koncie dwie solowe płyty „Melopop” i „Ciepło Zimno”. Czy „Raz Dwa Trzy” okaże się przełomem i pozwoli mu dotrzeć do jeszcze szerszej publiczności? Z pewnością jest to jedna z ciekawszych zmian w dotychczasowej twórczości młodego wokalisty. Zamiast trzymać się sprawdzonych rozwiązań, Szymon Woner szuka własnej drogi i pokazuje, że polska scena muzyczna może czerpać inspiracje z najróżniejszych stron świata. Jedno jest pewne: WonerS ma pomysł na siebie, a WSPOP może stać się jego muzyczną wizytówką. Czy polscy fani pokochają tę odsłonę koreańskiego popu w rodzimym wydaniu? Premiera „Raz Dwa Trzy” właśnie daje im okazję, by się o tym przekonać.

Fot. archiwum prywatne WonerS
Tekst: SM

Kontynuuj czytanie

news

Nowa prowadząca „Fakty” w TVN. Kim jest i kiedy zadebiutuje?

Opublikowano

w dniu

przez

TVN szykuje zmianę, która z pewnością zainteresuje widzów najważniejszego programu informacyjnego stacji. Do grona prowadzących dołącza dziennikarka, która od lat jest związana z redakcją i ma na koncie głośne materiały. Jej debiut przed kamerami nastąpi szybciej, niż wielu mogło się spodziewać. Dowiedz się więcej!

Magda Łucyan rozpoczyna nowy etap swojej kariery w TVN. Dziennikarka, która przez lata pracowała przede wszystkim jako reporterka i prowadząca programy w TVN24, teraz pojawi się w zupełnie innej roli. Stacja oficjalnie potwierdziła, że dołączy do grona gospodarzy głównego wydania „Faktów”, jednego z najważniejszych programów informacyjnych w polskiej telewizji.

Widzowie nie będą musieli długo czekać na jej pierwszy występ. Magda Łucyan powita publiczność „Faktów” już w najbliższą sobotę o godzinie 19:00. To właśnie wtedy dziennikarka po raz pierwszy poprowadzi główne wydanie serwisu informacyjnego TVN. Jej debiut oznacza istotne zawodowe wyróżnienie po 14 latach pracy w redakcji.

Przez ten czas Magda Łucyan zdobywała doświadczenie, zajmując się tematami społecznymi, politycznymi i klimatycznymi. Jest związana zarówno z „Faktami”, jak i TVN24, gdzie realizowała liczne materiały reporterskie. Widzowie znają ją również z programów informacyjnych, w których regularnie pojawia się na antenie.

POLECAMY: Kosiniak-Kamysz pokazał się z Mentzenem. Donald Tusk przerwał milczenie

Zmiany w „Faktach” TVN. Kim jest dziennikarka, która dołącza do prowadzących? – więcej na

Dziennikarka ma na swoim koncie także autorskie projekty. W TVN24 prowadzi program „Rozmowy o końcu świata”, poświęcony kryzysowi klimatycznemu. Występuje również w „Faktach po południu” oraz porannym paśmie „Wstajesz i wiesz”. Jej dotychczasowa działalność pokazuje, że nowa funkcja nie jest przypadkowym ruchem, lecz kolejnym krokiem w wieloletniej karierze.

Szczególne miejsce w dorobku Magdy Łucyan zajmują cykle poświęcone świadkom historii. Dziennikarka przygotowała rozmowy i materiały w ramach projektów „Powstańcy”, „Obóz”, „Getto” oraz „Sierpień 80”. Dzięki nim docierała do ludzi, których osobiste doświadczenia pozwalają lepiej zrozumieć najważniejsze wydarzenia z przeszłości. Teraz jej dziennikarskie umiejętności będą wykorzystywane także w głównym wydaniu „Faktów”.

Zmianę skomentowała Kasia Kieli, CEO TVN, która podkreśliła znaczenie programu dla stacji.

“Fakty TVN to najważniejszy serwis informacyjny w Polsce oraz najchętniej oglądany program telewizyjny […] Dlatego też konsekwentnie od lat rozwijamy ten format tak, aby poszerzać grono widzów, którym Fakty towarzyszą każdego dnia. Jestem przekonana, że z Magdą na pokładzie Fakty będą jeszcze chętniej oglądanym programem – podkreśla Kasia Kieli, CEO TVN.

Do decyzji odniósł się również Michał Samul, redaktor naczelny TVN24 i „Faktów TVN”.

“Jesteśmy świadomi odpowiedzialności, jaka na nas spoczywa wobec widzów. Chcemy się rozwijać, jednocześnie konsekwentnie dbając o najwyższe standardy dziennikarstwa. – dodaje Michał Samul, Redaktor Naczelny TVN24 i Faktów TVN – Za sukcesem programu stoją dziennikarze, którzy wierzą w prawdziwą misję tego zawodu. Magda Łucyan już od lat była ważną częścią tego zespołu jako reporterka, teraz widzowie będą mogli zobaczyć ją w nowej roli” – wyznał.

Magda Łucyan jest również autorką książek, w których porusza ważne społecznie tematy. Napisała „Powstańcy. Ostatni świadkowie walczącej Warszawy” oraz „Dzieci getta. Ostatni świadkowie zagłady”. Wspólnie z Katarzyną Górniak stworzyła także publikację „Taka twoja uroda. Jak endometrioza niszczy życie Polek”. Książka oraz telewizyjny reportaż „Taka twoja uroda”, wyemitowany w 2021 roku w programie „Czarno na białym”, przyczyniły się do ogólnopolskiej dyskusji na temat leczenia endometriozy. Praca dziennikarek pomogła również w powstaniu systemu leczenia tej choroby, która dotyka jedną na dziesięć Polek.

Sama zainteresowana nie ukrywa, że nowa funkcja jest dla niej ogromnym wyróżnieniem, ale także odpowiedzialnością.

“Czuję się zaszczycona – mogąc poprowadzić program tworzony przez najlepszą redakcję w tym kraju. To nie tylko wielkie wyróżnienie, ale także wielkie zobowiązanie. Dzięki temu, że przeszłam w tej redakcji przez wszystkie szczeble – wiem, że o efekcie końcowym decyduje praca całego zespołu” – wyznała.

Poza pracą Magda Łucyan jest mamą czterolatki, miłośniczką tenisa i fanką duetu Maryla Rodowicz oraz Agnieszka Osiecka. Jej dołączenie do grona prowadzących oznacza, że zespół „Faktów” będzie liczył sześć osób. Obok niej główne wydania prowadzą Piotr Kraśko, Piotr Marciniak, Diana Rudnik, Anita Werner i Grzegorz Kajdanowicz. Sobotni debiut dziennikarki będzie więc jednym z najważniejszych wydarzeń w jej dotychczasowej karierze telewizyjnej.

Tuż po ogłoszeniu jej angażu w social-mediach wybuchła lawina ciepłych komentarzy i gratulacji od znanych osób:

  • “Brawo” – napisał Filip Chajzer.
  • “Gratulacje wspaniała kobieto” – wtrąciła dyrektorka TVN, Lidia Bergel.
  • “Brawo Magda” – dodała Anita Werner.
  • “Bardzo dobra wiadomość” – skomentowała Agnieszka Kołodziejska.
  • “Czekałam na to od listopada 2012 r.! 👏 Brawo Magda” – dodała Anna Dec.

wymaga jednak znacznie szerszego porozumienia niż tylko zebranie podpisów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Artur Barciś zabrał głos ws. Donalda Tuska. „Bardzo to było sprytne”’

Zaskoczeni tą wiadomością? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Magda Łucyan (zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Magda Łucyan (zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Michel Moran, Dorota Szelągowska, Piotr Kraśko (zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Kosiniak-Kamysz pokazał się z Mentzenem. Donald Tusk przerwał milczenie

Opublikowano

w dniu

przez

Wspólne zdjęcie Sławomira Mentzena i Władysława Kosiniaka-Kamysza wywołało polityczne poruszenie. Do sprawy odniósł się Donald Tusk, który podczas rozmowy z dziennikarzami w Sejmie nie szczędził ciepłych słów pod adresem swojego wicepremiera. Jego wypowiedź może zainteresować nie tylko politycznych obserwatorów!

W czwartek wieczorem Sławomir Mentzen i Władysław Kosiniak-Kamysz opublikowali w mediach społecznościowych wspólne zdjęcie, które szybko zwróciło uwagę internautów. Lider Konfederacji opatrzył fotografię krótkim, ale wymownym komentarzem: „Idzie ku dobremu”. Z kolei szef PSL napisał: „Wszyscy dziś o tym… jak minął dzień? Bardzo pracowicie”. Publikacje polityków stały się punktem wyjścia do kolejnych pytań o charakter ich spotkania i możliwe znaczenie dla krajowej sceny politycznej.

Do sprawy odniósł się Donald Tusk, którego dziennikarze zapytali w Sejmie o spotkanie jego zastępcy z liderem Konfederacji. Premier nie próbował dystansować się od Władysława Kosiniaka-Kamysza. Wręcz przeciwnie, zdecydował się na wyjątkowo osobistą deklarację dotyczącą relacji z szefem ludowców. Jego słowa mogą być szczególnie interesujące w kontekście politycznych rozmów prowadzonych poza standardowymi podziałami.

“Jest nie tylko wicepremierem, ale człowiekiem godnym zaufania, moim przyjacielem” – powiedział Donald Tusk.

Szef rządu podkreślił również, że podobnych sytuacji „nie ma co przesadnie interpretować”. Premier wyraźnie zaznaczył więc, że nie zamierza traktować wspólnej fotografii jako powodu do niepokoju czy politycznych spekulacji.

POLECAMY: Artur Barciś zabrał głos ws. Donalda Tuska. „Bardzo to było sprytne”

Tusk komentuje zdjęcie Kosiniaka-Kamysza z Mentzenem. Takich słów nikt się nie spodziewał

W tle całej sprawy znajduje się jednak propozycja, którą Władysław Kosiniak-Kamysz przedstawił wcześniej w ramach inicjatywy nazwanej „resetem konstytucyjnym”. Lider PSL zaprezentował projekt zmian w ustawie zasadniczej i zwrócił się o poparcie do ugrupowań opozycyjnych, w tym Konfederacji oraz Rozwoju Plus. To właśnie wokół tej inicjatywy mogą toczyć się rozmowy, które przyciągają uwagę polityków różnych stron.

Projekt ludowców dotyczy funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego i zakłada możliwość uznania jego trwałej niezdolności do wykonywania zadań. Taką decyzję miałoby podejmować Zgromadzenie Narodowe na umotywowany wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. Wymagana byłaby większość co najmniej trzech piątych ustawowej liczby członków, czyli 336 parlamentarzystów.

Kolejnym elementem propozycji jest powołanie nowego, piętnastoosobowego składu Trybunału Konstytucyjnego. Wybór miałby odbywać się w jednym głosowaniu, również większością trzech piątych. Kadencje nowych sędziów zostałyby rozłożone na trzy okresy: trzy, sześć i dziewięć lat, co miałoby umożliwić stopniową wymianę składu instytucji.

Istotną rolę w procedurze odgrywałby marszałek Sejmu, który wskazywałby kandydatów po zasięgnięciu opinii między innymi pierwszych prezesów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego. Projekt przewiduje również uprzednią zgodę prezydenta. W dniu wyboru nowego składu wygasłyby kadencje dotychczasowych sędziów TK, którzy przeszliby w stan spoczynku.

Do wniesienia projektu zmiany konstytucji konieczne jest zebranie podpisów co najmniej 92 posłów. Klub PSL dysponuje obecnie 32 parlamentarzystami, dlatego Władysław Kosiniak-Kamysz liczy na wsparcie kolejnych ugrupowań. Apel skierował między innymi do Polski 2050, pozostałych koalicjantów, Konfederacji oraz Rozwoju Plus. Sama inicjatywa wymaga jednak znacznie szerszego porozumienia niż tylko zebranie podpisów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia Wieniawa z NOWĄ piosenką. Wykorzystała kultowy cytat z wywiadu przeAmbitni.pl

Lubicie Sławomira Mentzena? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Donald Tusk (fot. screen YouTube Kancelaria Premiera)
Sławomir Mentzen i Władysław Kosiniak-Kamysz (fot. screen Instagram Sławomir Mentzen)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Artur Barciś zabrał głos ws. Donalda Tuska. „Bardzo to było sprytne”

Opublikowano

w dniu

przez

Wizyta Donalda Tuska na planie „Rancza” wywołała spore zainteresowanie, a teraz do tamtych wydarzeń wrócił jeden z aktorów kultowej produkcji. Artur Barciś nie pozostawił wątpliwości, jak ocenia pojawienie się szefa rządu w Wilkowyjach. W rozmowie z Moniką Richardson padły słowa, które rzucają nowe światło na tę sytuację. Dowiedz się więcej!

„Ranczo” od lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich seriali. Produkcja, która początkowo opowiadała o życiu mieszkańców niewielkiej miejscowości, z czasem stała się czymś znacznie większym. Zdaniem Artura Barcisia widzowie odnaleźli w niej nie tylko humorystyczne historie i charakterystyczne postacie, ale również opowieść o polskiej rzeczywistości, która trafia do odbiorców niezależnie od wieku czy poglądów.

Aktor, który w serialu wcielał się w jedną z najważniejszych postaci, wrócił do fenomenu „Rancza” w podcaście „Przełomy” Moniki Richardson. W rozmowie poruszono wiele osobistych tematów, jednak nie zabrakło również wspomnień związanych z kultową produkcją. Barciś opowiedział o jej popularności i wyjaśnił, dlaczego jego zdaniem serial zyskał tak wyjątkową pozycję wśród polskich widzów.

“Ja premiera nie zapraszałem. Premier przyszedł, bo miał tam jakieś powody. Serial jest bardzo popularny. Wywołał ogromne poruszenie w związku z kontynuacją po 10 latach. Jest mnóstwo fanklubów i jest masa ludzi, którzy oglądają “Ranczo” na okrągło, ponieważ okazało się, że to nie jest jakiś serial obyczajowy o wsi na Podlasiu, tylko to jest serial o nas samych, o Polsce, o nas wszystkich. I w związku z tym stał się serialem kulturowym” – powiedział.

POLECAMY: Wieniawa z NOWĄ piosenką. Wykorzystała kultowy cytat z wywiadu przeAmbitni.pl

Barciś ujawnił prawdę o wizycie Tuska na planie „Rancza”

Szczególne zainteresowanie wzbudził jednak fragment dotyczący wizyty Donalda Tuska na planie „Rancza”. Premier pojawił się tam na początku sierpnia, a wydarzenie szybko stało się przedmiotem komentarzy. Teraz Artur Barciś wrócił do tamtego momentu i zdradził, jak wyglądała sytuacja z perspektywy aktora uczestniczącego w produkcji.

Jak podkreślił, sam nie był osobą, która zaprosiła szefa rządu. Według jego wiedzy inicjatywa wyszła od prezesa telewizji, który uznał, że spotkanie premiera z ekipą serialu będzie naturalnym posunięciem. Aktor nie ukrywał przy tym, że dostrzegał w tej sytuacji pewien pomysł związany z politycznym charakterem produkcji.

‘Z tego co wiem, to zaprosił go prezes telewizji, który uznał, że wizyta premiera na planie serialu, który jest do pewnego stopnia serialem politycznym, będzie naturalna. Gram premiera Polski, więc to było jak premier z premierem. Bardzo to było sprytne” – dodał.

Wypowiedź Artura Barcisia zwraca uwagę na nietypowy wymiar całego spotkania. Aktor wcielał się bowiem w serialowego premiera, a na planie pojawił się rzeczywisty szef polskiego rządu. Ten zbieg okoliczności sprawił, że wizyta nabrała dodatkowego znaczenia i mogła być odbierana jako symboliczne spotkanie dwóch premierów – jednego fikcyjnego i drugiego rzeczywistego.

Jak udało nam się ustalić, pierwszy odcinek „Ranczo. Zemsta wiedźm” widzowie zobaczą w TVP1 w niedzielę, 6 grudnia, o godz. 20:25. To oznacza, że kultowa produkcja powróci do tradycyjnego wieczornego pasma, w którym przez lata gromadziła przed telewizorami miliony Polaków.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Ranczo”: kiedy premiera 11. sezonu w TVP? Znamy dokładną datę

Będziecie oglądać nowy sezon “Rancza”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Artur Barciś (fot. screen YouTube Fakt Gwiazdy)
Donald Tusk (fot. screen YouTube Polsat News)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością