Śledź nas

news

Wojna Pauliny Smaszcz z Joanną Kurską nabiera tempa? Obie nie zostawiły na sobie suchej nitki

Opublikowano

w dniu

Ten konflikt tlił się od miesięcy, ale teraz eksplodował ze zdwojoną siłą. Paulina Smaszcz i Joanna Kurska ponownie starły się publicznie, a słowa, które padły, nie pozostawiają złudzeń – to już nie jest zwykła wymiana opinii. Emocje, oskarżenia i personalne wycieczki znów rozgrzały show-biznes do czerwoności. Dowiedz się więcej!

Paulina Smaszcz od dawna funkcjonuje w mediach jako postać, która nie boi się mówić rzeczy niewygodnych, ostrych i bezkompromisowych. Sama określa się mianem „kobiety petardy” i konsekwentnie buduje wizerunek osoby, która nie zamierza milczeć – nawet jeśli oznacza to otwarte konflikty z innymi znanymi nazwiskami. Jej wypowiedzi regularnie wywołują burze w sieci, a każda kolejna rozmowa czy podcast staje się pożywką dla portali plotkarskich i mediów lifestyle’owych.

Od lat jednym z głównych punktów odniesienia w medialnej narracji Pauliny Smaszcz pozostaje jej były mąż, Maciej Kurzajewski oraz jego obecna partnerka, Katarzyna Cichopek. To właśnie wokół tej relacji narosło najwięcej emocji, spekulacji i ostrych komentarzy. Z czasem jednak konflikt zaczął obejmować coraz szersze grono osób z otoczenia „Kurzopków”, a jednym z najbardziej wyrazistych głosów krytycznych okazała się Joanna Kurska.

Iskrą, która na nowo rozpaliła ten spór, była jedna z rozpraw sądowych dotyczących procesu o naruszenie dóbr osobistych, wytoczonego przez Katarzynę Cichopek. Joanna Kurska, powołana wówczas na świadka, po wyjściu z sali sądowej udzieliła mediom wypowiedzi, która momentalnie odbiła się szerokim echem. Jej słowa były jednoznaczne, ostre i jak się później okazało – niepozostawione bez odpowiedzi.

Paulina Smaszcz jest przykładem rozwiedzionej kobiety, która nie potrafi pogodzić się z faktem, że były mąż znalazł kogoś piękniejszego i bardziej wartościowego, że jest szczęśliwy w nowym związku. Smaszcz powinna już po prostu milczeć – mówiła w październiku 2025 roku.

POLECAMY: Kuba Mroczka z “Hotelu Paradise 8” już tak nie wygląda. Zaskoczeni fani przecierają oczy

Paulina Smaszcz odpowiada Joannie Kurskiej

Choć po tej wypowiedzi zapadła cisza, wielu obserwatorów sceny medialnej przeczuwało, że to tylko kwestia czasu, zanim Paulina Smaszcz odpowie. I rzeczywiście – kilka miesięcy później, w podcaście „Galaktyka Plotka”, „kobieta petarda” postanowiła publicznie odnieść się do słów Kurskiej, jasno dając do zrozumienia, że nie zamierza traktować jej opinii poważnie.

Proszę państwa, błagam, kto to mówi? Nie no, nie rozśmieszaj mnie, naprawdę. Jeżeli jej zdanie miałoby się dla mnie liczyć, to musiałabym chyba zwariować. Dla mnie znaczenie mają słowa – wobec mnie, wobec mojej postawy, wobec tego, jak się zachowuję i jaka jestem – osób, które cenię, które są wartościowe, inspirujące. Osoby, które swoją postawą mogą pokazać, że są wartościowe. Byle kto, byle jak i byle gdzie naprawdę mnie nie interesuje – powiedziała Paulina Smaszcz.

Ta wypowiedź momentalnie rozlała się po sieci, trafiając na nagłówki portali i wywołując lawinę komentarzy. Jedni stanęli po stronie Smaszcz, inni zarzucali jej brak dystansu i nieustanne rozdrapywanie dawnych ran. Jedno było pewne – temat znów wrócił na medialne salony, a atmosfera wokół konfliktu stała się jeszcze bardziej napięta.

Na reakcję Joanny Kurskiej nie trzeba było długo czekać. W rozmowie z „Super Expressem” postanowiła odpowiedzieć, nie łagodząc tonu ani nie cofając się o krok. W swojej wypowiedzi nawiązała nie tylko do podcastu Pauliny Smaszcz, ale również do głośnego ślubu Macieja Kurzajewskiego i Katarzyny Cichopek, który jej zdaniem – stał się kolejnym zapalnikiem emocji.

Jak ta żałosna kobieta nienawidzi świata i ludzi. A wydawało się już, że nas zaskoczy i da sobie spokój. Nic z tych rzeczy. Żadnej miłej niespodzianki przed Świętami. Ślub roku po prostu zalał “kobietę petardę” żółcią, która odebrała jej mowę na 2 miesiące. Teraz tą przeterminowaną żółcią podzieliła się ze światem w podcaście, w którym tradycyjnie spod maski wystudiowanego luzu kipiała piana hejtu i zawiści wobec miłości Maćka i Kasi – zaczęła.

W kolejnych zdaniach Kurska poszła jeszcze dalej, uderzając w sposób funkcjonowania Pauliny Smaszcz w mediach. Jej zdaniem była żona Macieja Kurzajewskiego nie potrafi istnieć medialnie bez odwoływania się do głośnych nazwisk i cudzych historii, co według niej – podważa autentyczność jej przekazu.

Za każdym razem, gdy Smaszcz próbuje wrócić do medialnego obiegu, musi sięgać po cudze nazwiska: Cichopek, Kurzajewski, Kurska, Kurski. Bez nich nie istnieje medialnie. Nie buduje niczego własnego, nie wnosi nic nowego. Istnieje wyłącznie dzięki podczepianiu się pod cudze historie. Ile razy widzę tę nieszczęsną kobietę w akcji – z tym większym podziwem myślę o Maćku – dodała Joanna Kurska.

Ten medialny spór pokazuje, jak cienka jest granica między prywatnymi emocjami a publicznym konfliktem w świecie show-biznesu. Paulina Smaszcz i Joanna Kurska zdają się mówić różnymi językami, ale jedno je łączy – żadna z nich nie zamierza ustąpić. A to oznacza, że ta historia najprawdopodobniej jeszcze się nie skończy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wielkie zmiany w życiu Katarzyny Bosackiej. Takiej wiadomości nikt się nie spodziewał

Co uważacie o zachowaniu obu Pań? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Paulina Smaszcz (fot. screen Instagram Paulina Smaszcz)
Joanna Kurska (fot. screen Instagram Joanna Kurska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Polały się łzy na planie „Awantury o kasę”. Ibisz zaniemówił [PRZED PREMIERĄ]

Opublikowano

w dniu

przez

Kultowy teleturniej Polsatu ponownie pojawi się na antenie po wakacyjnej przerwie. Widzów czekają nie tylko nowe pojedynki i wielkie emocje, ale także zmiana godziny emisji oraz nieco inne podejście prowadzącego do uczestników. W pierwszym odcinku pojawi się również drużyna, dla której udział w programie będzie miał szczególne znaczenie. Dowiedz się więcej i zobacz przedpremierowy fragment!

„Awantura o kasę” wraca po wakacyjnej przerwie z nowym sezonem. Pierwszy odcinek zostanie wyemitowany już 3 października, a tej jesieni program będzie można oglądać w każdą sobotę i niedzielę o godzinie 16:30. Oznacza to, że teleturniej będzie pojawiał się na antenie godzinę wcześniej niż dotychczas. Jesienny sezon ma liczyć aż 22 odcinki.

Gospodarzem programu pozostaje Krzysztof Ibisz, jednak widzowie mogą zauważyć pewną zmianę w jego sposobie prowadzenia rozgrywek. Prezenter zapowiada, że tym razem zamierza być bardziej wymagający wobec zawodników. Jego większa uwaga ma skupiać się przede wszystkim na samej grze, pieniądzach oraz strategii przyjmowanej przez poszczególne drużyny.

“To zmiana w stylu prowadzenia przeze mnie programu. Mówiąc najkrócej, jestem ostrzejszy, bardziej wymagający. Skupiam większą uwagę na grze, pieniądzach i strategii niż na pokazywaniu historii bohaterów” – mówi Krzysztof Ibisz w rozmowie z POLSAT.PL.

Prowadzący nie ukrywa, że za zmianą podejścia stoi chęć nadania rozgrywce nieco innego charakteru. Jak zapowiada, nowa odsłona ma być bardziej skupiona na rywalizacji, decyzjach podejmowanych przy stole i walce o pieniądze.

“Pomyśleliśmy, że taka zmiana może być fajna. To będzie inna edycja, przyjemność z nutą ostrości, jak papryczka chili”– dodaje Krzysztof Ibisz.

Sama formuła „Awantury o kasę” pozostaje jednak dobrze znana fanom programu. Uczestnicy muszą wykazać się wiedzą, ale równie istotne są tutaj refleks, umiejętność licytowania, odpowiednia strategia oraz zachowanie zimnej krwi. Jedna decyzja może wpłynąć na dalszy przebieg rywalizacji, dlatego nawet poprawna odpowiedź nie zawsze wystarcza, by sięgnąć po zwycięstwo.

Stawka w teleturnieju ponownie będzie wysoka. Na uczestników czekają między innymi pieniądze, diamenty, sztabki złota oraz luksusowe samochody. Łączna pula nagród w programie sięga aż 2 milionów złotych, co sprawia, że każda decyzja podejmowana przy stole może mieć bardzo konkretne konsekwencje dla zawodników.

POLECAMY: Małgorzata Tomaszewska komentuje zamieszanie wokół Chajzera i Bianki. W tle pieniądze

Takiego momentu nie było w „Awanturze o kasę”. Polały się łzy, Ibisz zaniemówił [WIDEO]

Już w pierwszym odcinku nie zabraknie jednak historii, która wykracza poza samą rywalizację. W studiu pojawi się rodzinna drużyna „Niezniszczalnych”, którą tworzą Paweł, Hanna, Mateusz i Izabela. Łączą ich bliskie relacje rodzinne — Izabela jest mamą Pawła i Hanny, natomiast Mateusz jest narzeczonym Hanny. Wspólnie spędzają czas, podróżują, jeżdżą na motocyklach i pływają kajakami.

Ich udział w programie ma jednak jeszcze jeden, bardzo osobisty wymiar. Rodzina zdecydowała się zgłosić do „Awantury o kasę” między innymi dlatego, że zmarły dziadek uczestników był wielkim fanem teleturnieju i oglądał wszystkie jego edycje. To właśnie jego pamięć stała się dla nich dodatkową motywacją, by pojawić się w studiu i wspólnie przeżyć tę przygodę.

Podczas rozmowy z rodziną Krzysztof Ibisz zapytał, kto wpadł na pomysł zgłoszenia drużyny do programu.

  • “Na pomysł wpadł syn, a to tylko dlatego, że dziadek świętej pamięci oglądał wszystkie edycje […] Teraz dziadek ogląda” – wyjaśniła Izabela.
  • “Wielki fan” – wtrącił Paweł.

W ten sposób występ „Niezniszczalnych” nabrał dla rodziny wyjątkowego znaczenia. Ich pojawienie się w „Awanturze o kasę” będzie nie tylko próbą zdobycia nagród i pokonania rywali, ale także wspólnym sposobem na uczczenie pamięci bliskiej osoby. Na uczestników czekają przy tym wymagający przeciwnicy – wśród nich byli uczestnicy „Milionerów” oraz zapaleni podróżnicy. Pierwszy odcinek nowego sezonu „Awantury o kasę” już 3 października o godz. 16:30 w Polsacie tuż przed programem „Hitster. Muzyczna gra przebojów”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Agata Młynarska oceniła Julię Wieniawę w „TzG”. Zwróciła uwagę na jedną rzecz

Lubicie oglądać „Awanturę o kasę”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

(fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Tomaszewska komentuje zamieszanie wokół Chajzera i Bianki. W tle pieniądze

Opublikowano

w dniu

przez

Filip Chajzer i Bianka od dłuższego czasu wzbudzają ogromne zainteresowanie mediów. Ich związek, szybkie zaręczyny, ślub oraz kolejne szczegóły wspólnego życia regularnie trafiają na nagłówki. Teraz o medialnej gorączce wokół małżeństwa wypowiedziała się Małgorzata Tomaszewska. Dowiedz się więcej, co powiedziała!

Filip Chajzer i Bianka szybko stali się jedną z szeroko komentowanych par polskiego show-biznesu. Para w krótkim czasie przeszła kolejne etapy związku – od poznania się, przez wspólne zamieszkanie w Krakowie i zaręczyny, aż po ślub. Od tego momentu zainteresowanie ich życiem prywatnym jeszcze bardziej wzrosło.

W najnowszym podcaście Mateusza Hładkiego prezenter wrócił do początków swojej relacji z Bianką. Filip Chajzer opowiedział między innymi o tym, jak szybko pojawiła się decyzja o wspólnej przyszłości. Jak wynika z jego relacji, już od pierwszego spotkania miał być przekonany, że poznał osobę, z którą chce związać swoje życie.

Prezenter zdradził również, kiedy dokładnie zdecydował się na oświadczyny. Od momentu poznania Bianki do zaręczyn minęło zaledwie kilka tygodni. Sam Filip Chajzer podkreślał jednak, że w jego przypadku nie wiązało się to z żadnymi wątpliwościami.

“Poznaliśmy się 17 lutego, a oświadczyłem się na początku kwietnia. (…) Ja od początku wiedziałem, że to jest to. Nie miałem żadnych wątpliwości” – powiedział.

W rozmowie pojawił się także temat codzienności małżonków. Filip Chajzer z charakterystycznym dla siebie dystansem opowiedział o tym, jak widzi swoją pozycję w związku. Zamiast kreować się na osobę, która zawsze musi mieć ostatnie słowo, sam przyznał, że zdecydowanie częściej znajduje się na drugim planie.

“Ja jestem absolutnie na drugim planie. Staram się być. Ja jestem pantofel. Ja kocham torebki, uwielbiam torebki, to moje hobby. W ogóle uważam, że powinienem mieć salon z torebkami w Krakowie” – powiedział uśmiechnięty.

POLECAMY: Agata Młynarska oceniła Julię Wieniawę w „TzG”. Zwróciła uwagę na jedną rzecz

Chajzer i Bianka pod lupą Tomaszewskiej. Padły słowa o zarabianiu na wizerunku

Życie prywatne Filipa Chajzera i Bianki nie jest jednak komentowane wyłącznie przez nich samych. W ostatnich tygodniach pojawiła się ogromna liczba publikacji dotyczących ich ślubu, wesela, relacji oraz codziennego życia. Do medialnego zainteresowania parą odniosła się teraz Małgorzata Tomaszewska, reporterka „Dzień Dobry TVN” i gospodyni nowego show „Teraz one” w TVN Style.

W rozmowie z Jastrząb Post była gwiazda TVP nie ukrywała, że skala zainteresowania małżeństwem jest dla niej czymś wyjątkowym. Małgorzata Tomaszewska określiła medialną uwagę, jaka skupia się na parze, w bardzo konkretny sposób.

„Ja myślę, że to jest jakiś fenomen” – oceniła.

Prezenterka odniosła się także do pojawiających się zarzutów dotyczących ewentualnego zarabiania na popularności związku. Małgorzata Tomaszewska zwróciła uwagę, że skoro osoby publiczne decydują się pokazywać swoje życie, naturalne jest pytanie o to, kto korzysta na zainteresowaniu ich historią.

„Uważam, że jeżeli pokazujemy swój wizerunek publicznie, to nie powinniśmy tego robić za darmo. (…) Jeżeli oni to zmonetyzowali i nie dają zarobić portalom ani komuś, kto przeprowadzałby z nimi wywiady i generował dzięki temu kliknięcia, tylko zarabiają na własnym kanale, to dlaczego nie? – stwierdziła stanowczo.

Wypowiedź Małgorzaty Tomaszewskiej pokazuje więc inne spojrzenie na medialną popularność Filipa Chajzera i Bianki. Zamiast skupiać się wyłącznie na liczbie publikacji dotyczących pary, prezenterka zwróciła uwagę na mechanizm, w którym osoby zainteresowane opowiadaniem o swoim życiu mogą również samodzielnie wykorzystywać zainteresowanie odbiorców, w tym przypadku poprzez podcast ex-gwiazdora TVN.

Nie da się ukryć, że historia Filipa Chajzera i Bianki od miesięcy przyciąga uwagę internautów. Ich szybkie zaręczyny, ślub, wspólne wystąpienia i kolejne publikacje sprawiają, że niemal każdy nowy szczegół dotyczący ich relacji natychmiast trafia do mediów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maciej Musiał wypuścił własne żelki. Internauci sprawdzili SKŁAD

Kibicujecie zakochanej parze? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Ola Rogowska-Lichnerowicz, Żaneta Rosińska, Małgorzata Tomaszewska (fot. Bartosz Krupa/zdjęcie prasowe TVN)
Filip Chajzer i Bianka Chjzer (fot. screen Instagram Filip Chajzer) – 27 września 2026

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Maciej Musiał wypuścił własne żelki. Internauci sprawdzili SKŁAD

Opublikowano

w dniu

przez

Maciej Musiał od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych aktorów swojego pokolenia. Teraz jednak gwiazdor postanowił wejść na zupełnie inny rynek i pochwalił się własnym produktem, który szybko zwrócił uwagę fanów. Nie wszyscy skupili się jednak wyłącznie na nowości – część internautów postanowiła dokładnie przyjrzeć się etykiecie. Dowiedz się więcej!

Maciej Musiał od najmłodszych lat jest obecny na ekranie. Ogromną popularność przyniosła mu przede wszystkim rola Tomka Boskiego w serialu „Rodzinka.pl”, który zadebiutował w 2011 roku. Produkcja szybko zdobyła sympatię widzów, a młody aktor stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego show-biznesu.

Sukces serialu sprawił, że Maciej Musiał na długo został zapamiętany jako sympatyczny i naturalny aktor. Z czasem zaczął jednak podejmować kolejne zawodowe wyzwania i odchodzić od wizerunku kojarzonego wyłącznie z jedną produkcją. Jego kariera zaczęła obejmować coraz bardziej różnorodne projekty.

W ostatnich miesiącach aktor nie może narzekać na brak pracy. Widzowie mogli ponownie zobaczyć go w nowej odsłonie „Rodzinki.pl”, a także w trzecim sezonie serialu „Krew z krwi”, gdzie wystąpił u boku Agaty Kuleszy. Pojawił się również w produkcji „Pionek” z Marią Dębską. Dodatkowo Maciej Musiał jest gospodarzem muzycznego hitu TVP „The Voice of Poland”, który prowadzi wspólnie z Pauliną Chylewską.

Aktor coraz częściej pokazuje też, że nie zamierza ograniczać się wyłącznie do aktorstwa. Tym razem postanowił wejść w świat produktów związanych ze sportem i aktywnym stylem życia. Maciej Musiał pochwalił się w mediach społecznościowych własnymi żelkami z kreatyną.

POLECAMY: Władysław Kosiniak-Kamysz ZAKPIŁ z Filipa Chajzera? Nagranie podbija internet

Nowy produkt Macieja Musiała już w sklepach. Internauci sprawdzili skład

Maciej Musiał pochwalił się własnym produktem, który występuje w trzech smakach: kwaśnej porzeczki, jabłka oraz mango. Są to żelki z dodatkiem kreatyny, a każda paczka ma 100 gramów. Produkt trafił do sprzedaży w popularnym dyskoncie, a jego cena wynosi 9,99 zł.

Nowość szybko zwróciła uwagę fanów Macieja Musiała. Aktor sam pokazał żelki na Instagramie, czym wywołał spore zainteresowanie wśród obserwatorów. Produkt pojawił się jednak również na profilu @biedronkowe.love, gdzie opublikowano zdjęcie opakowania od jego tylnej strony.

To właśnie fotografia zamieszczona przez @biedronkowe.love pozwoliła internautom dokładnie przyjrzeć się składowi oraz wartościom odżywczym żelków. I właśnie te informacje szybko stały się jednym z głównych tematów dyskusji wokół nowego produktu aktora.

Z etykiety wynika, że 100 gramów żelków to 239 kcal, 54 g węglowodanów, w tym 35 g cukrów, 0,1 g tłuszczu, 4,2 g białka oraz 0,15 g soli. W składzie, który pokazano na profilu, wśród pierwszych składników znajdują się syrop glukozowy i cukier, a następnie m.in. monohydrat kreatyny, woda, żelatyna wołowa, kwasy, sorbitol, naturalny aromat oraz substancja utrzymująca wilgoć.

Na opakowaniu podano również wartości dla jednej porcji, czyli 7 żelków o masie 24,5 g. Taka porcja dostarcza 59 kcal, 13 g węglowodanów, w tym 8,6 g cukrów, a także 5 g kreatyny. To właśnie po publikacji zdjęcia składu internauci zaczęli zwracać uwagę na to, że produkt zawiera zarówno kreatynę, jak i składniki typowe dla słodyczy.

W komentarzach pod publikacjami dotyczącymi żelków pojawiły się więc pytania o ich skład. Część osób zwracała uwagę przede wszystkim na obecność syropu glukozowego i cukru. Sama obecność tych składników nie przesądza jednak o tym, czy produkt jest „zdrowy” lub „niezdrowy” – o wartości produktu decyduje cały jego skład, ilość spożywana oraz sposób, w jaki wpisuje się on w codzienną dietę.

“Pierwsze dwa składniki tych żelek to syrop glukozowy i cukier, więc warto sobie samemu odpowiedzieć ile ten produkt ma związane ze “zdrowym tygodniem”; Syrop glukozowy … Cukier… Ah ah” – czytamy.

Warto zwrócić uwagę również na komunikat pojawiający się w reklamie produktu na Instagramie. Przy promocji żelków znalazły się dwa istotne zastrzeżenia: „Produkt nieprzeznaczony dla dzieci” oraz „Produkt przeznaczony dla osób chcących uzupełnić dietę o kreatynę”. Tym samym już sama reklama jasno wskazuje, że żelki zostały stworzone z myślą o osobach, które chcą uzupełnić swoją dietę właśnie o kreatynę, a nie jako zwykła przekąska dla najmłodszych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ida Nowakowska z NOWĄ FUCHĄ w Polsacie. Staje się ulubienicą stacji?

Kupicie żelki Macieja Musiała? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Maciej Musiał (fot. Waldemar Kompała/zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Żelki Macieja Musiała (fot. screen Instagram @biedronkowe.love)
Żelki Macieja Musiała (fot. screen Instagram @biedronkowe.love)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Kosiniak-Kamysz ZAKPIŁ z Filipa Chajzera? Nagranie podbija internet

Opublikowano

w dniu

przez

Rozmowa Filipa Chajzera i jego żony Bianki o pizzy z kebabem podbiła internet, a ich kilka zdań zaczęło żyć własnym życiem. Fragment nagrania wykorzystują kolejne znane osoby, a teraz po viralowy dźwięk sięgnął także jeden z najważniejszych polskich polityków. W swoim nagraniu zestawił go z rozmową dotyczącą współpracy Polski i Szwecji. Dowiedz się więcej!

Filip Chajzer i jego 20-letnia żona Bianka niedawno stali się bohaterami jednego z bardziej rozpoznawalnych internetowych virali. Wszystko za sprawą krótkiego fragmentu rozmowy małżonków, który pojawił się w autorskim podcaście prezentera na YouTube. Choć temat był z pozoru banalny, właśnie jego zwyczajność sprawiła, że nagranie szybko zaczęło funkcjonować jako internetowy żart.

Kilka dni po ślubie Filip Chajzer zaprosił Biankę do swojego podcastu. W pewnym momencie prezenter zaczął opowiadać o popularnej w Szwecji pizzy z kebabem. Jego żona wyraźnie się zdziwiła, a krótka wymiana zdań błyskawicznie została podchwycona przez internautów.

„Wiesz, taka ciekawostka, że najchętniej kupowana pizza w Szwecji to pizza z kebabem?” – powiedział prezenter.

Na co jego ukochana żona odpowiedziała:

„Naprawdę?” zapytała zaskoczona Bianka.

Po czym ex-gwiazdor TVN odpowiedział:

„Naprawdę! No, jadłaś kiedyś pizzę z kebabem? Jest bardzo dobra. Spróbujemy w Szwecji” – dodał Filip Chajzer.

Fragment zaczął żyć własnym życiem. Po jego popularny dźwięk sięgnęły między innymi Izabela Kuna i Vanessa Aleksander, które wykorzystały go do własnych, humorystycznych nagrań. Viral szybko wyszedł więc poza pierwotny kontekst podcastu i zaczął funkcjonować jako samodzielny internetowy żart.

POLECAMY: Ida Nowakowska z NOWĄ FUCHĄ w Polsacie. Staje się ulubienicą stacji?

Wicepremier ZAKPIŁ z viralowego nagrania Filipa Chajzera? „O tym nie rozmawialiśmy”

Teraz do trendu dołączył Władysław Kosiniak-Kamysz. Wicepremier i minister obrony narodowej opublikował w mediach społecznościowych nagranie, na którym pojawił się wspólnie z ministrem obrony Szwecji Pålem Jonsonem. Właśnie w tym materiale wykorzystano fragment rozmowy Filipa Chajzera i Bianki.

Na nagraniu pojawił się napis:

„O tym NIE rozmawialiśmy z ministrem obrony Szwecji” – czytamy.

Do materiału podłożono charakterystyczny fragment dialogu małżonków, dzięki czemu poważne spotkanie polityków zostało zestawione z jednym z najpopularniejszych ostatnio internetowych żartów. To właśnie kontrast między oficjalnym charakterem spotkania a rozmową o pizzy stał się głównym elementem nagrania.

Władysław Kosiniak-Kamysz szybko wyjaśnił jednak, że rozmowy ze szwedzkim ministrem dotyczyły zdecydowanie poważniejszych tematów. W opisie nagrania napisał:

„My jednak rozmawialiśmy o trochę poważniejszych sprawach. Polska kupuje od Szwecji okręty podwodne – program Orka, a Szwedzi od nas wyrzutnie PIORUN — napisał szef MON.”

Internetowy dialog małżonków po raz kolejny pokazał tym samym, jak szybko przypadkowy fragment rozmowy może stać się częścią popkultury i zostać wykorzystany w zupełnie nowych kontekstach. Tym razem „pizza z kebabem” trafiła nawet do materiału z udziałem szefów resortów obrony Polski i Szwecji. Filip Chajzer i Bianka raczej nie spodziewali się, że ich rozmowa o jedzeniu doczeka się aż tak nietypowego „drugiego życia”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sandra Hajduk-Popińska zdradziła prawdę o Rozenek. Mało kto o tym wiedział

Wyszło zabawnie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Filip Chajzer (fot. screen Instagram Filip Chajzer)
Władysław Kosiniak-Kamysz (fot. screen YouTube TVN24)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością