news
Wojna Pauliny Smaszcz z Joanną Kurską nabiera tempa? Obie nie zostawiły na sobie suchej nitki
Ten konflikt tlił się od miesięcy, ale teraz eksplodował ze zdwojoną siłą. Paulina Smaszcz i Joanna Kurska ponownie starły się publicznie, a słowa, które padły, nie pozostawiają złudzeń – to już nie jest zwykła wymiana opinii. Emocje, oskarżenia i personalne wycieczki znów rozgrzały show-biznes do czerwoności. Dowiedz się więcej!
Paulina Smaszcz od dawna funkcjonuje w mediach jako postać, która nie boi się mówić rzeczy niewygodnych, ostrych i bezkompromisowych. Sama określa się mianem „kobiety petardy” i konsekwentnie buduje wizerunek osoby, która nie zamierza milczeć – nawet jeśli oznacza to otwarte konflikty z innymi znanymi nazwiskami. Jej wypowiedzi regularnie wywołują burze w sieci, a każda kolejna rozmowa czy podcast staje się pożywką dla portali plotkarskich i mediów lifestyle’owych.
Od lat jednym z głównych punktów odniesienia w medialnej narracji Pauliny Smaszcz pozostaje jej były mąż, Maciej Kurzajewski oraz jego obecna partnerka, Katarzyna Cichopek. To właśnie wokół tej relacji narosło najwięcej emocji, spekulacji i ostrych komentarzy. Z czasem jednak konflikt zaczął obejmować coraz szersze grono osób z otoczenia „Kurzopków”, a jednym z najbardziej wyrazistych głosów krytycznych okazała się Joanna Kurska.
Iskrą, która na nowo rozpaliła ten spór, była jedna z rozpraw sądowych dotyczących procesu o naruszenie dóbr osobistych, wytoczonego przez Katarzynę Cichopek. Joanna Kurska, powołana wówczas na świadka, po wyjściu z sali sądowej udzieliła mediom wypowiedzi, która momentalnie odbiła się szerokim echem. Jej słowa były jednoznaczne, ostre i jak się później okazało – niepozostawione bez odpowiedzi.
Paulina Smaszcz jest przykładem rozwiedzionej kobiety, która nie potrafi pogodzić się z faktem, że były mąż znalazł kogoś piękniejszego i bardziej wartościowego, że jest szczęśliwy w nowym związku. Smaszcz powinna już po prostu milczeć – mówiła w październiku 2025 roku.
POLECAMY: Kuba Mroczka z “Hotelu Paradise 8” już tak nie wygląda. Zaskoczeni fani przecierają oczy
Paulina Smaszcz odpowiada Joannie Kurskiej
Choć po tej wypowiedzi zapadła cisza, wielu obserwatorów sceny medialnej przeczuwało, że to tylko kwestia czasu, zanim Paulina Smaszcz odpowie. I rzeczywiście – kilka miesięcy później, w podcaście „Galaktyka Plotka”, „kobieta petarda” postanowiła publicznie odnieść się do słów Kurskiej, jasno dając do zrozumienia, że nie zamierza traktować jej opinii poważnie.
Proszę państwa, błagam, kto to mówi? Nie no, nie rozśmieszaj mnie, naprawdę. Jeżeli jej zdanie miałoby się dla mnie liczyć, to musiałabym chyba zwariować. Dla mnie znaczenie mają słowa – wobec mnie, wobec mojej postawy, wobec tego, jak się zachowuję i jaka jestem – osób, które cenię, które są wartościowe, inspirujące. Osoby, które swoją postawą mogą pokazać, że są wartościowe. Byle kto, byle jak i byle gdzie naprawdę mnie nie interesuje – powiedziała Paulina Smaszcz.
Ta wypowiedź momentalnie rozlała się po sieci, trafiając na nagłówki portali i wywołując lawinę komentarzy. Jedni stanęli po stronie Smaszcz, inni zarzucali jej brak dystansu i nieustanne rozdrapywanie dawnych ran. Jedno było pewne – temat znów wrócił na medialne salony, a atmosfera wokół konfliktu stała się jeszcze bardziej napięta.
Na reakcję Joanny Kurskiej nie trzeba było długo czekać. W rozmowie z „Super Expressem” postanowiła odpowiedzieć, nie łagodząc tonu ani nie cofając się o krok. W swojej wypowiedzi nawiązała nie tylko do podcastu Pauliny Smaszcz, ale również do głośnego ślubu Macieja Kurzajewskiego i Katarzyny Cichopek, który jej zdaniem – stał się kolejnym zapalnikiem emocji.
Jak ta żałosna kobieta nienawidzi świata i ludzi. A wydawało się już, że nas zaskoczy i da sobie spokój. Nic z tych rzeczy. Żadnej miłej niespodzianki przed Świętami. Ślub roku po prostu zalał “kobietę petardę” żółcią, która odebrała jej mowę na 2 miesiące. Teraz tą przeterminowaną żółcią podzieliła się ze światem w podcaście, w którym tradycyjnie spod maski wystudiowanego luzu kipiała piana hejtu i zawiści wobec miłości Maćka i Kasi – zaczęła.
W kolejnych zdaniach Kurska poszła jeszcze dalej, uderzając w sposób funkcjonowania Pauliny Smaszcz w mediach. Jej zdaniem była żona Macieja Kurzajewskiego nie potrafi istnieć medialnie bez odwoływania się do głośnych nazwisk i cudzych historii, co według niej – podważa autentyczność jej przekazu.
Za każdym razem, gdy Smaszcz próbuje wrócić do medialnego obiegu, musi sięgać po cudze nazwiska: Cichopek, Kurzajewski, Kurska, Kurski. Bez nich nie istnieje medialnie. Nie buduje niczego własnego, nie wnosi nic nowego. Istnieje wyłącznie dzięki podczepianiu się pod cudze historie. Ile razy widzę tę nieszczęsną kobietę w akcji – z tym większym podziwem myślę o Maćku – dodała Joanna Kurska.
Ten medialny spór pokazuje, jak cienka jest granica między prywatnymi emocjami a publicznym konfliktem w świecie show-biznesu. Paulina Smaszcz i Joanna Kurska zdają się mówić różnymi językami, ale jedno je łączy – żadna z nich nie zamierza ustąpić. A to oznacza, że ta historia najprawdopodobniej jeszcze się nie skończy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wielkie zmiany w życiu Katarzyny Bosackiej. Takiej wiadomości nikt się nie spodziewał
Co uważacie o zachowaniu obu Pań? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
news
Eurowizja 2026: Aleksandra Kwaśniewska ostro o punktach dla Izraela. Ma rację?
Tegoroczna Eurowizja miała być przede wszystkim świętem muzyki, ale bardzo szybko stała się także areną politycznych emocji i internetowych sporów. Po finale konkursu najwięcej mówi się już nie tylko o wynikach czy występach artystów, ale również o decyzji polskiego jury, która wywołała prawdziwą burzę w sieci. Głos zabrała nawet Aleksandra Kwaśniewska, a jej słowa błyskawicznie obiegły media społecznościowe. Dowiedz się więcej!
Tegoroczny Konkurs Piosenki Eurowizji od samego początku odbywał się w wyjątkowo napiętej atmosferze. Jeszcze przed finałem w mediach społecznościowych i zagranicznych mediach pojawiały się liczne apele dotyczące wykluczenia Izraela z konkursu. Powodem była sytuacja w Strefie Gazy oraz trwający konflikt na Bliskim Wschodzie. Ostatecznie Europejska Unia Nadawców nie zdecydowała się jednak na taki krok, a reprezentant Izraela normalnie pojawił się na eurowizyjnej scenie.
Izraelski artysta Noam Bettan z utworem „Michelle” ostatecznie zajął drugie miejsce w konkursie. Zwyciężyła reprezentantka Bułgarii DARA z piosenką „Bangaranga”, która już od początku była wymieniana w gronie największych faworytów. W Polsce ogromne emocje wzbudzał jednak przede wszystkim występ Alicji Szemplińskiej, która reprezentowała nasz kraj z utworem „Pray”.
Choć polska reprezentantka finalnie zajęła 12. miejsce, wielu fanów uważało ten wynik za niesprawiedliwy. Szczególnie że europejskie jury bardzo wysoko oceniły występ Alicji Szemplińskiej. Po podliczeniu głosów profesjonalnych jurorów Polka znajdowała się nawet na siódmym miejscu. Internauci zwracali uwagę, że od dawna polska propozycja nie spotkała się z tak dużym uznaniem ekspertów z innych państw.
Największe kontrowersje pojawiły się jednak dopiero po ogłoszeniu punktów przyznanych przez polskie jury. To właśnie wtedy okazało się, że Polska przekazała Izraelowi najwyższą możliwą notę, czyli aż 12 punktów. Decyzja wywołała lawinę komentarzy i błyskawicznie podzieliła internautów. Jedni podkreślali, że Eurowizja powinna pozostać konkursem muzycznym, inni nie kryli ogromnego oburzenia.
POLECAMY: Dawid Kwiatkowski zaskoczył fanów podczas koncertu. Nagranie trafiło do sieci
Aleksandra Kwaśniewska komentuję decyzję polskiego jury. Ma rację?
Do całej sytuacji odniosła się również Aleksandra Kwaśniewska, która nie ukrywała swoich emocji. Córka byłego prezydenta opublikowała na InstaStories mocny komentarz dotyczący decyzji polskiego jury.
“Czuję równocześnie wielką dumę z Alicji i gigantyczny wstyd z powodu polskiego jury. 12 pkt dla Izraela? W tym czasie? Gdy inne kraje bojkotują Eurowizję za sam ich udział? Pstro w głowie i kamienie w sercu” – napisała.
Wpis błyskawicznie zaczął krążyć po mediach społecznościowych i wywołał ogromną dyskusję. Część internautów popierała stanowisko Aleksandry Kwaśniewskiej, podkreślając, że w obecnej sytuacji politycznej taki werdykt musiał zostać odebrany bardzo emocjonalnie. Inni z kolei bronili członków jury i przypominali, że ich zadaniem jest ocenianie wyłącznie muzyki, a nie wydarzeń politycznych.
Kilka godzin później Aleksandra Kwaśniewska ponownie zabrała głos i tym razem postanowiła nieco złagodzić ton swojej wypowiedzi. Odniosła się do młodego składu polskiego jury i zaapelowała, by nie kierować wobec nich hejtu.
“Przeczytałam skład jury i myślę, że wczorajsza ocena to jeden z tak zwanych błędów młodości. Nie wolno się nad nimi znęcać. Nie tylko dlatego, że nie wiemy, kto jak głosował, ale też dlatego, że nie ma nic szlachetnego w nękaniu ludzi, nawet jeśli popełniają błędy” – czytamy.
Celebrytka zwróciła również uwagę na to, jak decyzja jury mogła zostać odebrana przez opinię publiczną.
“Żałuję jedynie, że nie było tam nikogo rozsądnego, kto by im uzmysłowił, że punkty dla Izraela zostaną potraktowane jak poparcie dla Netanjahu i jego zbrodniczych działań. Pokój wszystkim” – dodała.
Po finale ujawniono również pełny skład polskiego jury. W gronie osób decydujących o punktach znaleźli się: Eliza Orzechowska, Filip Kuncewicz, Viki Gabor, Staś Kukulski, Wiktoria Kida, Jasiek Piwowarczyk oraz Maurycy Żółtański. Szczególnie obecność młodych artystów wywołała szeroką dyskusję dotyczącą tego, kto powinien oceniać uczestników Eurowizji i jak duża odpowiedzialność wiąże się z takim wyborem.
Jedno jest pewne – tegoroczna Eurowizja ponownie pokazała, że konkurs od dawna wywołuje emocje znacznie wykraczające poza samą muzykę. Dyskusje o polityce, odpowiedzialności jury i granicy między sztuką a światowymi wydarzeniami zdominowały komentarze po finale. A słowa Aleksandry Kwaśniewskiej sprawiły, że temat decyzji polskiego jury jeszcze długo nie zniknie z nagłówków i mediów społecznościowych.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim i Justyna Steczkowska potwierdzili plotki. Internet aż huczy
Zgadzacie się ze słowami Kwasniewskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Dawid Kwiatkowski zaskoczył fanów podczas koncertu. Nagranie trafiło do sieci
Fani przyszli na koncert, spodziewając się kolejnego energetycznego show, ale nikt nie był przygotowany na to, co wydarzyło się na scenie. Dawid Kwiatkowski w pewnym momencie podjął decyzję, która wywołała ogromne emocje zarówno wśród publiczności, jak i internautów. Wszystko zaczęło się od jednego nagrania znalezionego w sieci. Dowiedz się więcej.
Dawid Kwiatkowski od początku swojej kariery wzbudzał ogromne emocje wśród fanów muzyki pop. Gdy debiutował w 2013 roku, błyskawicznie zaczęto porównywać go do światowych idoli nastolatek. Media okrzyknęły go nawet „polskim Justinem Bieberem”, co z jednej strony przyniosło mu gigantyczną popularność, ale z drugiej wywołało również falę krytyki. Wiele osób uważało wtedy, że jego sukces będzie jedynie chwilową modą.
Z biegiem czasu artysta udowodnił jednak, że potrafi odnaleźć własną drogę i nie zamierza być jedynie produktem młodzieżowej popkultury. Dawid Kwiatkowski zaczął stopniowo zmieniać swój wizerunek i muzyczny styl. Kolejne albumy oraz współprace pokazały dojrzalsze oblicze wokalisty, a jego twórczość zaczęła trafiać do coraz szerszej grupy odbiorców. Fani zauważali, że za medialnym rozgłosem stoi przede wszystkim ogromna konsekwencja i ciężka praca.
W ostatnich latach artysta coraz mocniej zaznaczał swoją obecność także w telewizji. Jako trener w „The Voice Kids”, a obecnie juror programu „Must Be The Music”, pokazał widzom zupełnie inne oblicze niż na początku kariery. W programach muzycznych Dawid Kwiatkowski dał się poznać jako osoba bardzo empatyczna, wspierająca młodych uczestników i wyjątkowo emocjonalnie podchodząca do historii ludzi walczących o swoje marzenia.
POLECAMY: Michel Moran wspomniał Tomasza Jakubiaka w MasterChef i WYPALIŁ „TO powiedziałby uczestnikom”
Dawid Kwiatkowski zaskoczył fanów na koncercie
Właśnie dlatego sytuacja, która wydarzyła się podczas koncertu Dawida Kwiatkowskiego w ostatni weekend, poruszyła tak wiele osób. Artysta, który niedawno wrócił do koncertowania, podczas wykonywania utworu „Dalej, dalej” niespodziewanie zaprosił na scenę młodego fana o imieniu Szymon. Publiczność początkowo nie wiedziała, kim jest chłopak ani dlaczego wokalista zdecydował się oddać mu tak wyjątkowy moment koncertu.
Szybko okazało się, że wszystko zaczęło się od nagrania, które Dawid Kwiatkowski zobaczył wcześniej w internecie. Wokalista natrafił na filmik przedstawiający Szymona wykonującego jego utwór. Pod nagraniem pojawił się podpis, w którym chłopak wyznał, że jego największym marzeniem jest kiedyś stanąć z idolem na jednej scenie. Artysta przyznał później, że od razu wiedział, iż musi spełnić to marzenie.
Po koncercie Dawid Kwiatkowski opublikował poruszający wpis, w którym opisał całą historię.
“Pewnego dnia internet podrzucił mi nagranie Szymona, wykonującego mój utwór z podpisem, że jego największym marzeniem w tym momencie jest dzielenie ze mną sceny. Od razu wiedziałem, że to się wydarzy. Musi się wydarzyć. Jak słychać na nagraniu, to ja powinienem i jestem! zaszczycony Twoim akompaniamentem, Szymonie. Bardzo Ci dziękuję za ten moment podczas wczorajszego koncertu. I gratuluję Ci odwagi w spełnianiu marzeń już w tak młodym wieku” – napisał Kwiatkowski.
Wokalista nie krył również ogromnego wzruszenia i wiary w talent młodego fana. “Będziesz wielki Szymon. Już jesteś. Dalej, dalej, daleeej! nie zatrzymuj się” – napisał pod fragmentem koncertowego nagrania. Internauci bardzo szybko zaczęli udostępniać filmik, a komentarze pełne emocji pojawiały się dosłownie z każdą minutą.
Fani byli zachwyceni zachowaniem artysty i podkreślali, że właśnie za takie gesty tak bardzo go cenią. W sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy: “Ale piękne; Uwielbiam to gdy ludzie spełniają marzenia dzięki tobie; Talent w czystej postaci; Brawo Dawid; Wspaniałe, że dajesz szansę utalentowanym młodym ludziom” – pisali internauci pod nagraniem z koncertu.
Wielu fanów zwracało uwagę, że podobne sytuacje pokazują, jak bardzo zmienił się Dawid Kwiatkowski od początku swojej kariery. Dawny idol nastolatek dziś coraz częściej postrzegany jest jako artysta świadomy swojej popularności i wpływu na młodych ludzi. Dla części internautów jego zachowanie wobec Szymona było czymś znacznie więcej niż zwykłym gestem podczas koncertu – stało się symbolem wspierania marzeń i odwagi.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim i Justyna Steczkowska potwierdzili plotki. Internet aż huczy
Za co najbardziej cenicie Dawida Kwiatkowskiego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Michel Moran wspomniał Tomasza Jakubiaka w MasterChef i WYPALIŁ „TO powiedziałby uczestnikom”
Michel Moran wspomniał Tomasza Jakubiaka w MasterChef i WYPALIŁ „TO powiedziałby uczestnikom!”
POLECAMY: Dokładnie rok temu zmarła Sonia Szklanowska. Fani wciąż pamiętają


Dodaj komentarz
news
Skolim i Justyna Steczkowska potwierdzili plotki. Internet aż huczy
Jeszcze kilka miesięcy temu mało kto uwierzyłby, że Justyna Steczkowska i Skolim nagrają wspólny utwór. Dziś o ich duecie mówi niemal cały internet, a słowo „mezalians” odmieniane jest przez wszystkie przypadki. Artyści postanowili połączyć dwa zupełnie różne muzyczne światy i wygląda na to, że osiągnęli dokładnie to, co planowali. Dowiedz się więcej!
Występ Justyny Steczkowskiej i Skolima w programie „halo tu polsat” od początku wzbudzał ogromne zainteresowanie widzów. Już sam widok tych dwóch artystów siedzących obok siebie wywołał lawinę komentarzy w mediach społecznościowych. Dla wielu osób było to jedno z najbardziej zaskakujących muzycznych połączeń ostatnich miesięcy, bo oboje reprezentują zupełnie inne style, publiczność i sceniczną energię. Właśnie dlatego rozmowa o ich wspólnym utworze „Mamacita” od pierwszych minut budziła ogromne emocje.
Atmosferę dodatkowo podkręcił prowadzący Olek Sikora, który nie ukrywał, że taki duet był dla niego kompletnym zaskoczeniem. “Powiedzmy sobie wprost, bo tego w naszym bingo na 2026 rok na pewno nie było, że Justyna Steczkowska spotka się na scenie ze Skolimem” – mówił w studiu. Wielu widzów zgadzało się z tymi słowami, bo jeszcze do niedawna trudno było wyobrazić sobie artystkę kojarzoną z wielkimi widowiskami i eterycznym stylem obok króla latino i tanecznych hitów.
Sama Justyna Steczkowska przyznała jednak, że właśnie o taki efekt jej chodziło. Artystka nie ukrywała, że po ponad 30 latach kariery chciała zrobić coś, co wywoła emocje i sprawi, że ludzie zaczną mówić o jej nowym projekcie.
“Po prostu stało się, obiecałam swoim fanom, na 30-lecie swojej pracy… no cóż ja jeszcze mogę zrobić? Już jestem tu 30 lat, a na scenie jestem 41 lat, to jest bardzo długo. Wymyślę coś, o czym wszyscy będą gadali, będą zwracali na to uwagę, więc powiedziałam: mezalians” – wyznała.
Najwięcej emocji wywołał jednak moment, w którym Justyna Steczkowska sama nazwała ich współpracę „mezaliansem”.
“A jest lepszy mezalians niż ja i Skolim? Myślę, że nie” – stwierdziła.
POLECAMY: Dokładnie rok temu zmarła Sonia Szklanowska. Fani wciąż pamiętają
Steczkowska i Skolim o kulisach swojej współpracy
Równie entuzjastycznie o współpracy wypowiadał się sam Skolim, który nie ukrywał ogromnego podziwu wobec starszej koleżanki po fachu.
“Jest wielka, jest cudowna, jest niesamowita” – mówił.
Wokalista podkreślał też, że właśnie takie połączenia dwóch różnych światów są w muzyce najciekawsze.
“To są najlepsze rzeczy, jakie mogą być. (…) Są ludzie, którzy przełamują bariery i jeszcze zwiększają swoje grono fanów, zaskakują ich” – tłumaczył w programie.
Podczas rozmowy sporo miejsca poświęcono również samemu tytułowi utworu „Mamacita”. Olek Sikora przypomniał, że w języku hiszpańskim słowo to ma bardzo charakterystyczne znaczenie i często kojarzy się z atrakcyjną kobietą. Wtedy głos zabrała Justyna Steczkowska, która postanowiła dokładnie wyjaśnić przesłanie piosenki.
“Chodzi o to, że to jest definicja dziewczyny, kobiety, ale już w dojrzałym wieku. (…) Bycie gorącym i przyciągającym uwagę po 40. roku życia zaczyna być coraz trudniejsze. Niektóre kobiety coś o tym wiedzą, niektóre odpuszczają, robią coś innego i każdy ma wybór…(…) Więc “Mamacita” to jest naprawdę gorąca, piękna kobieta, która jest świadoma, dojrzała” – dodała artystka.
Artystka zdradziła również, że ten przekaz został pokazany także w teledysku. Obok młodych tancerek pojawiły się w nim także dojrzałe kobiety, co nie było przypadkiem. Justyna Steczkowska chciała pokazać, że atrakcyjność, pewność siebie i kobiecość nie mają wieku.
“Stąd też w naszym teledysku, oprócz tych pięknych młodych dziewczyn, które zaprosił nasz król Latino, zaprosiliśmy kilka dojrzałych kobiet” – wtrąciła.
Nie zabrakło także żartów dotyczących różnicy wieku między artystami. Justyna Steczkowska z dużym dystansem podeszła do całej sytuacji i rozbawiła widzów swoim komentarzem.
“Gdybym bardzo się postarała, to Skolim mógłby być moim synem” – powiedziała z uśmiechem.
Bardzo ciekawie wyglądały również reakcje rodziny artystki na duet ze Skolimem. Justyna Steczkowska zdradziła, że jej dzieci były zachwycone współpracą z gwiazdorem latino. Szczególnie emocjonalnie zareagowała córka wokalistki, która od dawna jest jego fanką.
“Jako przykładna mama wszystko to zrobiłam. No jakżeż mogłam odmówić dziecku, skoro ma takiego idola?” – wyznała Steczkowska na antenie Polsatu.
Na koniec zarówno Skolim, jak i Justyna Steczkowska zgodnie podkreślali, że muzyka powinna przede wszystkim łączyć ludzi, a nie ich dzielić.
“Justyna bardzo dużo dała od siebie. Pomimo tego, że zaprosiłem ją do tego mojego świata, ona również dużo narzuciła, wiedziała, czego chce i jaką ma wizję na ten numer. Dała tej melodii bardzo dużo siebie. I tutaj ja bym życzył sobie takiej współpracy między artystami. Wyglądało to rewelacyjnie” – mówił Skolim.
Z kolei Justyna Steczkowska dodała:
“Muzyka przede wszystkim powinna łączyć. Naprawdę zawsze zanim zaczniemy krytykować artystę, który zrobił coś nie po naszych oczekiwaniach, musimy zadać sobie pytanie: czy to kogoś zraniło, obraziło lub wywołało ferment? No nie” – wyznała.
Już teraz wiadomo, że ich pierwszy wspólny występ na żywo podczas nadchodzącego Polsat Hit Festiwal będzie jednym z najmocniej komentowanych momentów całej imprezy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Eurowizja 2026: Kto zasiadał w polskim jury? To oni przyznali 12 punktów Izraelowi
Jak Wam się podoba ten duet? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!










Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuTYLKO U NAS: Gabi przerywa milczenie po „Kanapowczyniach” [WYWIAD]
-
showbiz3 dni temuRewolucja w „Tańcu z Gwiazdami”? Dwie gwiazdy robią przerwę
-
news3 dni temuTo koniec domysłów ws. Gamou Fall. Właśnie wydano oficjalny komunikat
-
news3 dni temuTak tańczył młody Lewandowski. Małgorzata Tomaszewska pokazała archiwalne wideo
-
news4 dni temuTYLKO U NAS: Julia z „Kanapowczyń” ujawnia kulisy show TTV [WYWIAD]
-
news4 dni temuEurowizja 2026: Alicja zapytana o Izrael. Wymowna sytuacja w trakcie wywiadu
-
news3 dni temuEdyta Górniak oceniła Alicję Szemplińską. Wskazała jeden kluczowy szczegół
-
showbiz5 dni temuIle Ralph Kaminski zarobiłby w „Tańcu z Gwiazdami”? Miszczak odpowiedział

Dodaj komentarz