news
Wojna Pauliny Smaszcz z Joanną Kurską nabiera tempa? Obie nie zostawiły na sobie suchej nitki
Ten konflikt tlił się od miesięcy, ale teraz eksplodował ze zdwojoną siłą. Paulina Smaszcz i Joanna Kurska ponownie starły się publicznie, a słowa, które padły, nie pozostawiają złudzeń – to już nie jest zwykła wymiana opinii. Emocje, oskarżenia i personalne wycieczki znów rozgrzały show-biznes do czerwoności. Dowiedz się więcej!
Paulina Smaszcz od dawna funkcjonuje w mediach jako postać, która nie boi się mówić rzeczy niewygodnych, ostrych i bezkompromisowych. Sama określa się mianem „kobiety petardy” i konsekwentnie buduje wizerunek osoby, która nie zamierza milczeć – nawet jeśli oznacza to otwarte konflikty z innymi znanymi nazwiskami. Jej wypowiedzi regularnie wywołują burze w sieci, a każda kolejna rozmowa czy podcast staje się pożywką dla portali plotkarskich i mediów lifestyle’owych.
Od lat jednym z głównych punktów odniesienia w medialnej narracji Pauliny Smaszcz pozostaje jej były mąż, Maciej Kurzajewski oraz jego obecna partnerka, Katarzyna Cichopek. To właśnie wokół tej relacji narosło najwięcej emocji, spekulacji i ostrych komentarzy. Z czasem jednak konflikt zaczął obejmować coraz szersze grono osób z otoczenia „Kurzopków”, a jednym z najbardziej wyrazistych głosów krytycznych okazała się Joanna Kurska.
Iskrą, która na nowo rozpaliła ten spór, była jedna z rozpraw sądowych dotyczących procesu o naruszenie dóbr osobistych, wytoczonego przez Katarzynę Cichopek. Joanna Kurska, powołana wówczas na świadka, po wyjściu z sali sądowej udzieliła mediom wypowiedzi, która momentalnie odbiła się szerokim echem. Jej słowa były jednoznaczne, ostre i jak się później okazało – niepozostawione bez odpowiedzi.
Paulina Smaszcz jest przykładem rozwiedzionej kobiety, która nie potrafi pogodzić się z faktem, że były mąż znalazł kogoś piękniejszego i bardziej wartościowego, że jest szczęśliwy w nowym związku. Smaszcz powinna już po prostu milczeć – mówiła w październiku 2025 roku.
POLECAMY: Kuba Mroczka z “Hotelu Paradise 8” już tak nie wygląda. Zaskoczeni fani przecierają oczy
Paulina Smaszcz odpowiada Joannie Kurskiej
Choć po tej wypowiedzi zapadła cisza, wielu obserwatorów sceny medialnej przeczuwało, że to tylko kwestia czasu, zanim Paulina Smaszcz odpowie. I rzeczywiście – kilka miesięcy później, w podcaście „Galaktyka Plotka”, „kobieta petarda” postanowiła publicznie odnieść się do słów Kurskiej, jasno dając do zrozumienia, że nie zamierza traktować jej opinii poważnie.
Proszę państwa, błagam, kto to mówi? Nie no, nie rozśmieszaj mnie, naprawdę. Jeżeli jej zdanie miałoby się dla mnie liczyć, to musiałabym chyba zwariować. Dla mnie znaczenie mają słowa – wobec mnie, wobec mojej postawy, wobec tego, jak się zachowuję i jaka jestem – osób, które cenię, które są wartościowe, inspirujące. Osoby, które swoją postawą mogą pokazać, że są wartościowe. Byle kto, byle jak i byle gdzie naprawdę mnie nie interesuje – powiedziała Paulina Smaszcz.
Ta wypowiedź momentalnie rozlała się po sieci, trafiając na nagłówki portali i wywołując lawinę komentarzy. Jedni stanęli po stronie Smaszcz, inni zarzucali jej brak dystansu i nieustanne rozdrapywanie dawnych ran. Jedno było pewne – temat znów wrócił na medialne salony, a atmosfera wokół konfliktu stała się jeszcze bardziej napięta.
Na reakcję Joanny Kurskiej nie trzeba było długo czekać. W rozmowie z „Super Expressem” postanowiła odpowiedzieć, nie łagodząc tonu ani nie cofając się o krok. W swojej wypowiedzi nawiązała nie tylko do podcastu Pauliny Smaszcz, ale również do głośnego ślubu Macieja Kurzajewskiego i Katarzyny Cichopek, który jej zdaniem – stał się kolejnym zapalnikiem emocji.
Jak ta żałosna kobieta nienawidzi świata i ludzi. A wydawało się już, że nas zaskoczy i da sobie spokój. Nic z tych rzeczy. Żadnej miłej niespodzianki przed Świętami. Ślub roku po prostu zalał “kobietę petardę” żółcią, która odebrała jej mowę na 2 miesiące. Teraz tą przeterminowaną żółcią podzieliła się ze światem w podcaście, w którym tradycyjnie spod maski wystudiowanego luzu kipiała piana hejtu i zawiści wobec miłości Maćka i Kasi – zaczęła.
W kolejnych zdaniach Kurska poszła jeszcze dalej, uderzając w sposób funkcjonowania Pauliny Smaszcz w mediach. Jej zdaniem była żona Macieja Kurzajewskiego nie potrafi istnieć medialnie bez odwoływania się do głośnych nazwisk i cudzych historii, co według niej – podważa autentyczność jej przekazu.
Za każdym razem, gdy Smaszcz próbuje wrócić do medialnego obiegu, musi sięgać po cudze nazwiska: Cichopek, Kurzajewski, Kurska, Kurski. Bez nich nie istnieje medialnie. Nie buduje niczego własnego, nie wnosi nic nowego. Istnieje wyłącznie dzięki podczepianiu się pod cudze historie. Ile razy widzę tę nieszczęsną kobietę w akcji – z tym większym podziwem myślę o Maćku – dodała Joanna Kurska.
Ten medialny spór pokazuje, jak cienka jest granica między prywatnymi emocjami a publicznym konfliktem w świecie show-biznesu. Paulina Smaszcz i Joanna Kurska zdają się mówić różnymi językami, ale jedno je łączy – żadna z nich nie zamierza ustąpić. A to oznacza, że ta historia najprawdopodobniej jeszcze się nie skończy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wielkie zmiany w życiu Katarzyny Bosackiej. Takiej wiadomości nikt się nie spodziewał
Co uważacie o zachowaniu obu Pań? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
news
Nie żyje Jan Frycz. Teatr Narodowy przekazał poruszającą wiadomość
Smutne wieści obiegły dziś media. Jan Frycz, jeden z najwybitniejszych i najbardziej charakterystycznych polskich aktorów, zmarł w wieku 72 lat. Po południu poruszającą wiadomość przekazał Teatr Narodowy w Warszawie, z którym artysta był związany przez lata. Dowiedz się więcej!
Jan Frycz urodził się 15 maja 1954 roku w Krakowie. W 1978 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie i w tym samym roku rozpoczął swoją profesjonalną karierę. Na scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie zadebiutował jako Edmund w „Damach i huzarach” Aleksandra Fredry w reżyserii Mikołaja Grabowskiego.
Z teatrem związał niemal całe swoje zawodowe życie. Jan Frycz występował między innymi w Teatrze Narodowym i Teatrze Polskim w Warszawie, a także w Teatrze im. Juliusza Słowackiego oraz Starym Teatrze w Krakowie. Z Teatrem Narodowym był związany w latach 1982–1983, a następnie ponownie od 2006 roku.
To właśnie ta instytucja przekazała dziś po południu informację o śmierci aktora. W mediach społecznościowych Teatr Narodowy w Warszawie opublikował poruszające pożegnanie.
„Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, związanego z Teatrem Narodowym w latach 1982–1983 i ponownie od 2006 roku. Artysta zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych” – napisał po południu Teatr Narodowy w Warszawie na Facebooku.
Wiadomość o śmierci Jana Frycza jest szczególnie poruszająca dla środowiska teatralnego. Aktor przez dekady należał bowiem do grona najbardziej cenionych polskich artystów scenicznych. Jego role wyróżniały się charakterystycznym stylem, mocną osobowością sceniczną i ogromnym doświadczeniem.
POLECAMY: Daniel Martyniuk zaatakował rodziców. Włos się jeży na głowie od jego słów
Nie żyje Jan Frycz. Aktor miał 72 lata
Równolegle Jan Frycz rozwijał karierę filmową i telewizyjną. Widzowie doskonale pamiętają go z takich produkcji jak „Wielki Szu”, „Pożegnanie jesieni”, „Pornografia”, „Pręgi”, „Różyczka” czy „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”. Przez lata stworzył dziesiątki ról, które na stałe zapisały się w historii polskiego kina.
Jego talent był wielokrotnie doceniany przez środowisko filmowe. Jan Frycz aż trzykrotnie otrzymał Polską Nagrodę Filmową Orzeł za najlepszą drugoplanową rolę męską. Statuetki przyniosły mu kreacje w „Pornografii”, „Pręgach” oraz „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”.
Co ważne, aktor pozostawał aktywny zawodowo również w ostatnim okresie życia. W 2026 roku został uhonorowany podczas 66. Kaliskich Spotkań Teatralnych za rolę w spektaklu Teatru Narodowego. Do końca pozostawał więc związany ze sceną, która przez niemal pięć dekad była jednym z najważniejszych elementów jego życia.
Jan Frycz pozostawił również rodzinę. Był trzykrotnie żonaty i miał sześcioro dzieci. Z pierwszego małżeństwa z Grażyną Laszczyk miał córkę Gabrielę, natomiast z drugiego małżeństwa z Agatą Frycz doczekał się Olgi, Marii, Antoniego, Michała i Wojciecha. W ślady ojca poszły także Gabriela i Olga, które również zostały aktorkami.
Odejście Jana Frycza to ogromna strata dla polskiej kultury. Artysta przez blisko pięć dekad zachwycał na scenie, w filmach i produkcjach telewizyjnych, tworząc role, których nie sposób pomylić z żadnymi innymi. Dziś żegnają go widzowie, środowisko teatralne i filmowe oraz Teatr Narodowy, z którym był związany przez znaczną część swojej kariery. Jan Frycz zmarł 15 sierpnia 2026 roku w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych. Miał 72 lata.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zmiany w „The Voice Kids”. Do programu dołącza NOWA trenerka
Którą rolę Jana Frycza wspominacie najmilej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Daniel Martyniuk zaatakował rodziców. Włos się jeży na głowie od jego słów
Po kilku tygodniach względnego spokoju Daniel Martyniuk ponownie dał o sobie znać w mediach społecznościowych. Syn Zenona Martyniuka opublikował serię chaotycznych i pełnych emocji nagrań, w których poruszył temat pieniędzy, rodziców, żony, a nawet swojej przyszłości w telewizji. Padły wyjątkowo mocne słowa. Dowiedz się więcej!
Daniel Martyniuk przez ostatnie tygodnie pozostawał nieco mniej aktywny w mediach społecznościowych. Teraz jednak ponownie pojawił się na Instagramie i opublikował serię nagrań, w których zwracał się bezpośrednio do swoich rodziców. Z jego wypowiedzi wynikało, że oczekuje od nich przelewu w wysokości 100 tysięcy złotych. Sugerował również, że dopiero po otrzymaniu pieniędzy będzie można „coś ponagrywać”. Nie sprecyzował jednak, co dokładnie miał na myśli.
Nie wiadomo, czy słowa o nagrywaniu dotyczyły jego aktywności w mediach społecznościowych, czy może planów zawodowych. Od pewnego czasu wiadomo bowiem, że Daniel Martyniuk ma pojawić się w programie „Nasi w mundurach”, który 3 października ma zadebiutować na antenie TTV. Jednocześnie 36-latek zasugerował, że na razie nie zamierza wracać do Polski, a osoby zainteresowane szczegółami swojej sytuacji odesłał do rodziców.
Na tym jego aktywność się jednak nie zakończyła. W nocy Daniel Martyniuk opublikował kolejne nagrania, w których wspomniał między innymi o rodzicach, żonie oraz stacji TTV. Jego wypowiedzi były bardzo chaotyczne i pełne wulgaryzmów, dlatego część najbardziej dosadnych fragmentów została pominięta. Jednym z tematów, który szczególnie mocno poruszył, były jego karty bankowe.
Swój nocny wywód Daniel Martyniuk rozpoczął od zarzutów dotyczących zablokowania dwóch kart. Twierdził, że chodzi o jego prywatne konto i własne pieniądze, a całą sytuację określił jako niedopuszczalną.
“Jak tak w ogóle można gadać. “Rodzice poblokowali mu karty”. Moje karty. Na moim własnym, prywatnym koncie. To nie powinno mieć w ogóle nigdy w życiu miejsca. To wszystko jest nielegalne. Na to jest paragraf ludzie. Zrozumiane to jest, czy nie ku*wa? Jakim ku*wa cudem ku*wa to się stało dzisiaj, co? Nie wiadomo jakim, nie? Nic nie udowodnisz. Dwie karty nagle poblokowane. Zbieg okoliczności. Parszywcy z banku. Przecież to nie są podpięte karty pod konto mojego ojca chyba, nie? Tylko na moim koncie. To są moje pieniądze. I zostały tak naprawdę zablokowane. Dwie, dwie naraz. Tak nie może być” – mówił.
POLECAMY: Zmiany w „The Voice Kids”. Do programu dołącza NOWA trenerka
Daniel Martyniuk odpalił się nocą na Instagramie
W kolejnych nagraniach 36-latek poruszył także temat swojego małżeństwa. Wspomniał o rozmowie z Faustyną, a następnie zaczął opowiadać o napięciach, które – według jego relacji – mają istnieć między jego żoną a matką. W jego wypowiedzi pojawiły się również zarzuty dotyczące tego, jak obie kobiety próbują wpływać na jego decyzje.
“Teraz przed chwilą rozmawiałem z Faustyną, nie? Ale to też nie uwierzycie, nie, bo to to jest w ogóle to co to ona twierdzi, że teraz jedyne to co możesz zrobić to rozmawiaj z mamusią. A ja nawet ze swoją mamusią w ogóle nie gadam . Nie wiem o co chodzi. Ale zawsze to jest ich taki stały motyw, nie? “Rozmawiaj z mamusią swoją”. Bo wiedzą, że ja tego, że w ogóle no żaden chłop takich rzeczy nie lubi, nie? I oni próbują, no ona zawsze jakby mówi, musisz iść na leczenie musisz iść na leczenie, musisz już! I będą robić wszystko, wszystko co najgorsze. Będą ci ku*wa odcinać od dobrych rzeczy, od takiego czegoś. Będą ci przysparzać, tylko wszystko co najgorsze, żebyś miał wiele kortyzolu. To nie jest normalne. To nie jest ku*wa żona. Nie mam z nią szczęścia, nie mam nic… (…) Ja nie wiem w ogóle dlaczego ona w ogóle wyszła za mnie za mąż, bo to jest w ogóle troszeczkę bardzo, bardzo chamskie i chore to, co ona mówi. (…) Chodzi o to, że moja mama i Faustyna są pokłócone pokłócone między sobą, tak, nie? I na tym wszystkim cierpi Florian, nie? Naprawdę, bo to ona takie to coś reprezentuje, nie?” – mówił bardzo chaotycznie.
W dalszej części nagrania Daniel Martyniuk poszedł jeszcze dalej. Zasugerował, że zachowanie jego żony może zostać zgłoszone odpowiednim służbom.
“To, co się dzieje, to, co ona robi, chyba niedługo zostanie zgłoszone do jakiejś opieki społecznej, żeby zostało to skontrolowane i odebrane” – wyznał.
Nie przedstawił jednak w nagraniu szczegółów, które miałyby uzasadniać tak daleko idące zapowiedzi.
W swoich nagraniach 36-latek nie oszczędził również stacji TTV. To właśnie ta telewizja ma jesienią pokazać program „Nasi w mundurach” z jego udziałem. Wobec nadawcy Daniel Martyniuk miał kierować wyjątkowo dosadne słowa:
“TTV je*ać was, je*ać was” – słyszymy.
W związku z kontrowersyjnymi wypowiedziami Daniela Martyniuka Pudelek postanowił skontaktować się ze stacją TTV. Redakcja zwróciła się do stacji z prośbą o odniesienie się do słów 36-latka, szczególnie tych dotyczących programu „Nasi w mundurach”. Do chwili publikacji materiału telewizja nie udzieliła jednak odpowiedzi, dlatego nie wiadomo, czy zamierza komentować zachowanie swojego przyszłego uczestnika.
Najnowsze nagrania Daniela Martyniuka ponownie wywołały spore zainteresowanie wśród osób śledzących jego życie prywatne. W ciągu zaledwie kilku godzin poruszył bowiem wyjątkowo wiele tematów – od pieniędzy i problemów z kartami, przez relacje z rodzicami i żoną, aż po swoją przyszłość w telewizji. Na razie nie wiadomo, czy po publikacji emocjonalnych nagrań zdecyduje się jeszcze szerzej wyjaśnić swoje słowa. Pewne jest natomiast, że jego aktywność w mediach społecznościowych po raz kolejny wzbudziła ogromne emocje.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ania Wyszkoni zaatakowana na scenie. Wszystko nagrały kamery [WIDEO]
Co uważacie o zachowaniu Daniela Martyniuka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Dodaj komentarz
news
Zmiany w „The Voice Kids”. Do programu dołącza NOWA trenerka
W „The Voice Kids” szykuje się kolejna wielka rewolucja. Po zmianie całego składu trenerów produkcja ponownie zamierza mocno zaskoczyć widzów, a właśnie poznaliśmy nazwisko jednej z nowych gwiazd programu. Ma zaledwie 18 lat, a już zasiądzie w trenerskim fotelu. Dowiedz się więcej już teraz!
„The Voice Kids” od lat pozostaje jednym z najpopularniejszych programów muzycznych dla dzieci w Polsce. To właśnie z tego formatu wywodzą się takie gwiazdy jak Viki Gabor, Sara James, Roksana Węgiel, Kuba Szmajkowski czy Marcin Maciejczak. Dla wielu młodych wokalistów udział w programie był pierwszym poważnym krokiem w stronę profesjonalnej kariery i szansą na rozpoczęcie muzycznej przygody na dużą skalę.
Przez osiem edycji jednym z najważniejszych elementów programu byli Tomson i Baron, którzy stworzyli jeden z najbardziej charakterystycznych duetów trenerskich w polskiej telewizji. W ostatnich sezonach dołączyła do nich również Natasza Urbańska. Wspólna energia całej trójki, poczucie humoru i świetny kontakt z młodymi uczestnikami sprawiły, że trenerzy szybko zdobyli sympatię publiczności.
Duża zmiana nastąpiła przed dziewiątą edycją. Produkcja zdecydowała się na całkowitą roszadę w składzie trenerów, żegnając po ośmiu sezonach Tomsona i Barona, a także Nataszę Urbańską. Decyzja wywołała sporo emocji wśród fanów, dla których odejście popularnego duetu oznaczało zakończenie ważnego etapu w historii programu. Jedyną trenerką, która zachowała swoje miejsce, była Cleo, związana z formatem od drugiej edycji.
Do Cleo w dziewiątej odsłonie dołączyli Blanka oraz Tribbs. Produkcja postawiła tym samym na młodsze pokolenie artystów, ich znajomość współczesnej sceny muzycznej oraz świeże spojrzenie na pracę z najmłodszymi uczestnikami. Nowy skład miał odświeżyć program i pokazać „The Voice Kids” z nieco innej strony.
POLECAMY: Ania Wyszkoni zaatakowana na scenie. Wszystko nagrały kamery [WIDEO]
Rewolucja w nowej edycji “The Voice Kids”
Wygląda jednak na to, że kolejna edycja ponownie przyniesie ogromne zmiany. Lada moment rozpoczną się nagrania nowej serii, którą widzowie będą mogli oglądać od marca 2027 roku na antenie TVP2. Nasz portal PrzeAmbitni.pl jako pierwszy informował, że w nadchodzącej edycji „The Voice Kids” mają pojawić się aż cztery fotele trenerskie. Tym samym polska wersja programu upodobni się do wielu zagranicznych odsłon formatu, w których o młode talenty rywalizuje czworo trenerów.
To jednak nie koniec niespodzianek. Według wstępnych doniesień w składzie trenerów ma dojść do kolejnej roszady, a po przerwie do programu mogą powrócić Tomson i Baron. Na razie nie wiadomo natomiast, jaka będzie przyszłość Cleo, Tribbsa i Blanki. Produkcja najwyraźniej nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, a widzów czeka sporo zmian przed startem kolejnego sezonu.
Tymczasem właśnie poznaliśmy pierwszą nową trenerkę. Na antenie RMF FM w poniedziałkowy poranek ogłoszono, że w nowej edycji „The Voice Kids” w trenerskim fotelu zasiądzie Sara James. Dla młodej wokalistki będzie to wyjątkowy powrót do programu, tyle że tym razem znajdzie się po drugiej stronie – zamiast walczyć o uwagę trenerów, sama będzie decydowała, których uczestników chce zaprosić do swojej drużyny.
„To jest dla mnie ogromne wyróżnienie. Mam tyle w sobie emocji, z tego co czytałam, jestem najmłodszą trenerką na świecie. Dziękuję bardzo, jestem bardzo wdzięczna. Nie mogę się doczekać aż poznam tych utalentowanych ludzi. To, że są ode mnie niewiele młodsi może być na plus i spowodować, że nasza przelota będzie jeszcze mocniejsza. A to, że byłam uczestniczką tego programu, wiem jaki to jest stres, pamiętam te emocje, więc wydaje mi się, że będzie mi się nawet trochę łatwiej komunikować” – wyznała zwyciężczyni 4 edycji.
Wybór Sary James jest o tyle wyjątkowy, że wokalistka sama doskonale zna emocje towarzyszące uczestnikom „The Voice Kids”. W czwartej edycji programu stanęła po drugiej stronie trenerskich foteli jako młoda uczestniczka, a dziś wraca już jako jedna z osób podejmujących najważniejsze decyzje dotyczące młodych talentów. Sama podkreśla, że właśnie własne doświadczenia mogą pomóc jej lepiej zrozumieć stres, presję i emocje, z którymi mierzą się uczestnicy.
Sara James ma obecnie 18 lat, co – zgodnie z ogłoszeniem – czyni ją najmłodszą trenerką w historii światowej wersji formatu. Jej nominacja jest więc wydarzeniem bez precedensu, a jednocześnie symbolicznym pokazaniem, jak szybko można przejść drogę od uczestniczki programu do osoby siedzącej w trenerskim fotelu.
Już wkrótce przekonamy się, jak poradzi sobie w nowej roli i czy jej młody wiek okaże się atutem w pracy z uczestnikami. Jedno jest pewne – nowa edycja „The Voice Kids” zapowiada się wyjątkowo, a powrót Tomsona i Barona, cztery trenerskie fotele oraz Sara James wśród trenerów mogą całkowicie zmienić oblicze programu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim szuka pracownika. Taką stawkę oferuje za kilka godzin pracy
Cieszycie się z dołączenia Sary James do “The Voice Kids”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Ania Wyszkoni zaatakowana na scenie. Wszystko nagrały kamery [WIDEO]
Ania Wyszkoni przeżyła podczas ostatniego koncertu moment, którego z pewnością nie planowała. Wokalistka występowała przed publicznością, gdy nagle na scenie pojawiła się nieproszona kobieta. Doszło do zaskakującej sytuacji, a nagranie zdarzenia trafiło już do sieci. Dowiedz się więcej!
Ania Wyszkoni ma tego lata wyjątkowo dużo powodów do świętowania. Wokalistka obchodzi 30-lecie działalności artystycznej i pozostaje bardzo aktywna koncertowo, spotykając się z fanami w kolejnych częściach Polski. Podczas jednego z ostatnich występów spokojny przebieg wieczoru został jednak niespodziewanie zakłócony.
15 sierpnia Anna Wyszkoni była jedną z gwiazd XXIV Festiwalu Gwiazd Sportu w Dziwnowie. Jej koncert zaplanowano na późny wieczór, po całym dniu wydarzeń, spotkań ze sportowcami oraz występów innych artystów. Wszystko przebiegało zgodnie z planem, aż w pewnym momencie uwaga publiczności skupiła się na czymś zupełnie innym niż muzyka.
Na scenie niespodziewanie pojawiła się kobieta z publiczności. Nieproszona uczestniczka przedostała się w kierunku Ani Wyszkoni, a jej zachowanie wymagało ostatecznie interwencji osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wydarzenia. Cała sytuacja rozegrała się bardzo szybko i z pewnością nie była elementem przygotowanego wcześniej koncertu.
POLECAMY: Skolim szuka pracownika. Taką stawkę oferuje za kilka godzin pracy
Z dostępnego nagrania wynika, że kobieta podeszła do wokalistki, po czym ją objęła. Na tym jednak nie poprzestała. Chwilę później niespodziewanie pocałowała Anię Wyszkoni w policzek. Wszystko odbyło się w obecności publiczności, która mogła obserwować całe zdarzenie zaledwie z kilku metrów.
Na nagraniu widać również reakcję samej artystki. Ania Wyszkoni początkowo odpowiedziała na uścisk kobiety, jednak po chwili zaczęła spokojnie się od niej odsuwać. Nie zdecydowała się na gwałtowną reakcję i pozwoliła, aby sytuacją zajęły się osoby odpowiedzialne za ochronę koncertu.
Dopiero wtedy na scenie pojawili się pracownicy zabezpieczający wydarzenie. Kobieta została oddzielona od Ani Wyszkoni, a następnie wyprowadzona ze sceny. Interwencja zakończyła nieplanowane spotkanie, a wokalistka mogła kontynuować swój występ. Zdarzenie nie doprowadziło do dalszych zakłóceń podczas koncertu.
Choć sytuacja trwała zaledwie chwilę, nagranie bardzo szybko zaczęło krążyć w internecie. Internauci zwracali uwagę przede wszystkim na fakt, że kobiecie udało się przedostać na scenę i znaleźć bezpośrednio obok artystki. W komentarzach pojawiły się również pytania o skuteczność zabezpieczenia imprezy.
„Ochrona to jakiś żart; Ochrona do zwolnienia; Jak ochrona pilnuje?; To już jest przesada żeby wtargnąć artyście na scenę; Nie można czuć się bezpiecznym na tego typu koncertach widać, zatrudniają nieudaczników” – pisali internauci pod jednym z nagrań.
Sytuacje, w których publiczność próbuje przedostać się na scenę, zawsze budzą szczególne emocje, ponieważ artysta może w takiej chwili nie wiedzieć, jakie zamiary ma osoba znajdująca się obok niego. W przypadku Ani Wyszkoni wszystko zakończyło się bez poważniejszych konsekwencji, a sama wokalistka po interwencji ochrony wróciła do wykonywania swoich utworów.
Tegoroczne lato jest dla Ani Wyszkoni szczególne nie tylko ze względu na liczne koncerty, ale również obchodzone przez nią 30-lecie działalności artystycznej. Wokalistka pozostaje w świetnej formie koncertowej i regularnie spotyka się z publicznością. Tym razem jednak to nie sam występ, lecz niespodziewane wtargnięcie na scenę stało się jednym z najbardziej komentowanych momentów wieczoru. Nagranie nadal krąży po sieci, a internauci dyskutują przede wszystkim o tym, jak w przyszłości można skuteczniej zadbać o bezpieczeństwo artystów podczas koncertów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia Wieniawa u boku Andrei Bocellego. Ten występ przejdzie do historii?
Co uważacie o zachowaniu ochrony? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!
@grykaszoaus gruba akcja w dziwnowie, #news #aniawyszkoni #atak #psychofanka ♬ oryginalny dźwięk – barkihandlarki




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuMarcin Prokop ma NOWĄ miłość? Tabloid ujawnia zaskakujące szczegóły
-
news2 dni temuKrupińska i Michałowski ujawnili nazwisko NOWEJ prowadzącej „Dzień dobry TVN”
-
news4 dni temuTak Maria Prokop trafiła do Polsatu. Edward Miszczak rozwiał wszelkie wątpliwości
-
news3 dni temuTVN ujawnił SEKRET nowej edycji „Azja Express”. Kiedy premiera?
-
news2 dni temuAgnieszka Kaczorowska pokazała zdjęcia z Włoch. Nie zabrakło ujęć w BIKINI
-
news5 dni temuMaffashion nie wróci do długich włosów? Nagle wspomniała o ZWIĄZKU
-
news2 dni temuSkolim odwołał występ na festiwalu Polsatu. Co się stało?
-
news2 dni temuAndrzej Piaseczny szykuje się do ŚLUBU? Nagle przemówił ze sceny

Dodaj komentarz