Śledź nas

news

Tak tańczył młody Lewandowski. Małgorzata Tomaszewska pokazała archiwalne wideo

Opublikowano

w dniu

Robert Lewandowski po ostatnim świętowaniu zwycięstwa w El Clasico ponownie znalazł się w centrum uwagi. Tym razem jednak nie chodzi o piłkę nożną, a o niespodziewane wspomnienia sprzed lat, które wywołały prawdziwą lawinę komentarzy w sieci. Do internetu trafiło archiwalne nagranie, którego mało kto się spodziewał. Dowiedz się więcej!

Ostatnie dni były wyjątkowo intensywne dla Roberta Lewandowskiego. Po głośnym zwycięstwie w El Clasico kapitan reprezentacji Polski świętował sukces razem z kolegami z drużyny, a nagrania z celebracji błyskawicznie obiegły internet. Szczególną uwagę fanów zwróciło zachowanie piłkarza, który tego wieczoru był wyjątkowo rozmowny i chętnie dzielił się historiami ze swojego życia.

Podczas wspólnego świętowania z Wojciechem Szczęsnym na dachu klubowego autobusu, Robert Lewandowski wrócił pamięcią do czasów szkolnych. W pewnym momencie wspomniał o swojej studniówce i niespodziewanie ujawnił, że bawił się wówczas razem z legendarnym bramkarzem Janem Tomaszewskim oraz tańczył poloneza z jego córką.

Ta krótka historia natychmiast przyciągnęła uwagę internautów i mediów. Wiele osób zaczęło zastanawiać się, czy gdzieś zachowały się jeszcze nagrania z tamtego wydarzenia. Okazuje się, że odpowiedź na to pytanie znała doskonale Małgorzata Tomaszewska, która postanowiła wrócić do wspomnień sprzed niemal dwóch dekad.

Prezenterka w rozmowie z Pudelkiem zdradziła wcześniej, że pamięta wspólnego poloneza z Robertem Lewandowskim i że całe wydarzenie zostało nagrane. Jak sama przyznała, materiał przez lata był przechowywany na kasecie VHS. Mało kto jednak spodziewał się, że rzeczywiście zdecyduje się pokazać fragment nagrania publicznie.

Archiwalne nagranie Lewandowskiego wyciekło do sieci. Towarzyszy mu Małgorzata Tomaszewska

POLECAMY: To koniec domysłów ws. Gamou Fall. Właśnie wydano oficjalny komunikat

Kilka dni później w mediach społecznościowych „Dzień Dobry TVN” pojawiło się archiwalne wideo ze studniówki. Na nagraniu widać młodziutkich Małgorzatę Tomaszewską i Roberta Lewandowskiego, którzy wspólnie tańczą poloneza podczas szkolnego balu. Film momentalnie stał się hitem internetu i wywołał ogromny sentyment wśród fanów.

W opisie publikacji Małgorzata Tomaszewska przyznała, że cała sytuacja uruchomiła lawinę wspomnień i kontaktów po latach. Prezenterka nie ukrywała emocji związanych z powrotem do czasów licealnych.

“Robert wspomniał ostatnio o naszej studniówce i kompletnie nie spodziewałam się, jaką wywoła to lawinę. Nagle odezwali się znajomi ze szkoły, z którymi nie mieliśmy kontaktu od tylu lat, wróciły wspomnienia, stare historie… Rozmawiamy nawet o spotkaniu klasowym po prawie 20 latach. Styczeń 2007 roku. Wtedy wszyscy byliśmy po prostu maturzystami z marzeniami. Oglądanie dziś tych fragmentów budzi we mnie ogromny sentyment” – czytamy na Instagramie Małgosi.

Nagranie bardzo szybko zaczęło zdobywać ogromną popularność w mediach społecznościowych. Internauci zwracali uwagę nie tylko na sam fakt wspólnego tańca przyszłej gwiazdy telewizji i jednego z najlepszych piłkarzy świata, ale również na klimat tamtych czasów.

W komentarzach pod wpisem pojawiło się mnóstwo nostalgicznych reakcji. Wielu fanów z uśmiechem wspominało szkolne bale sprzed lat i zwracało uwagę na to, jak bardzo zmieniły się realia studniówek.

„Piękna pamiątka i proszę zobaczyć jakie wtedy stroje obowiązywały, nie to co teraz”; „Ja się tylko zastanawiam, dlaczego ktoś pisał o VHS, skoro ta studniówka była przecież niedawno”; „Ważne taśmy prawdy” – pisali rozbawieni internauci pod nagraniem.

Choć dziś Robert Lewandowski jest światową gwiazdą futbolu, a Małgorzata Tomaszewska jedną z najbardziej rozpoznawalnych prezenterek telewizyjnych w Polsce, archiwalne nagranie przypomniało fanom, że jeszcze kilkanaście lat temu byli po prostu młodymi ludźmi z marzeniami i planami na przyszłość. To właśnie dlatego film ze studniówki wywołał w sieci aż tyle emocji i nostalgicznych wspomnień.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: Julia z „Kanapowczyń” ujawnia kulisy show TTV [WYWIAD]

Fajne wspomnienia pokazała Małgorzata Tomaszewska? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Małgorzata Tomaszewska (fot. screen Instagram Małgorzata Tomaszewska)
Robert Lewandowski i Małgorzata Tomaszewska (fot. screen Instagram Małgorzata Tomaszewska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

To koniec domysłów ws. Gamou Fall. Właśnie wydano oficjalny komunikat

Opublikowano

w dniu

przez

Finał 18. edycji „Tańca z Gwiazdami” przeszedł do historii, ale wygląda na to, że dla jednego z uczestników był dopiero początkiem wielkich zmian. Chwilę po spektakularnym zwycięstwie pojawiły się kolejne informacje, które zelektryzowały fanów programu. Wszystko wskazuje na to, że Gamou Fall właśnie wchodzi na zupełnie nowy poziom kariery. Dowiedz się więcej!

18. edycja programu „Taniec z Gwiazdami” od początku wzbudzała ogromne emocje i była określana mianem jednej z najmocniejszych odsłon show od wielu lat. Produkcja postawiła tym razem na historyczne rozwiązanie, ponieważ o Kryształową Kulę rywalizowały aż cztery pary finałowe. Taki ruch tylko podgrzał atmosferę przed wielkim finałem i sprawił, że widzowie do samego końca nie byli w stanie przewidzieć, kto ostatecznie sięgnie po zwycięstwo.

W finałowym odcinku na parkiecie pojawili się Magdalena Boczarska i Jacek Jeschke, Sebastian Fabijański i Julia Suryś, Paulina Gałązka i Michał Bartkiewicz, a także Gamou Fall i Hanna Żudziewicz. Każda z par zaprezentowała niezwykle dopracowane choreografie i walczyła o głosy widzów do ostatnich sekund programu. Emocji nie brakowało zarówno na scenie, jak i wśród publiczności zgromadzonej w studiu.

Od pierwszych występów było widać, że poziom finału jest wyjątkowo wyrównany. Jurorzy wielokrotnie podkreślali, że dawno nie oglądali tak dopracowanych występów i tak silnej rywalizacji pomiędzy uczestnikami. W mediach społecznościowych widzowie byli mocno podzieleni, a każda z par miała ogromne grono fanów przekonanych, że to właśnie ich ulubieńcy powinni wygrać program.

Ostatecznie największy triumf należał do Gamou Falla i Hanny Żudziewicz. Para zachwyciła zarówno jurorów, jak i widzów, a ich finałowe występy zostały uznane za jedne z najmocniejszych w całej edycji. Ogłoszenie wyników wywołało ogromne emocje w studiu, a sam zwycięzca nie ukrywał wzruszenia po zdobyciu Kryształowej Kuli.

“Brawo; Od początku Wam kibicowałam; Zasłużony wynik; Na takie rozstrzygnięcie czekałam od marca; Wiedziałam, że tak będzie; Ależ się cieszę” – pisali fani pod postem na Instagramie stacji.

Poza prestiżowym trofeum zwycięzcy mogli liczyć również na wysokie nagrody finansowe. Gamou Fall otrzymał 200 tysięcy złotych, natomiast jego taneczna partnerka Hanna Żudziewicz wzbogaciła się o 100 tysięcy złotych. Dla wielu fanów programu było jasne, że wygrana może otworzyć przed aktorem zupełnie nowe możliwości zawodowe i jak się okazuje, nie musieli długo czekać na potwierdzenie tych przypuszczeń.

POLECAMY: TYLKO U NAS: Julia z „Kanapowczyń” ujawnia kulisy show TTV [WYWIAD]

Gamou Fall zagra w hitowym serialu. Będziecie oglądać?

Zaledwie chwilę po zakończeniu finału media obiegła kolejna sensacyjna informacja dotycząca zwycięzcy show. Produkcja serialu „Barwy szczęścia” oficjalnie ogłosiła, że Gamou Fall dołącza do obsady jednej z najpopularniejszych produkcji TVP2. Wiadomość błyskawicznie rozeszła się po sieci i wywołała ogromne poruszenie wśród fanów serialu.

„Witamy w obsadzie Gamou Fall” – przekazano na oficjalnym instagramowym profilu produkcji.

Do wpisu dołączono również specjalne nagranie z planu, na którym zwycięzca „Tańca z Gwiazdami” pojawił się w towarzystwie aktorek Marii Dejmek oraz Anny Gzyry. Internauci natychmiast zaczęli komentować nowego członka obsady i zastanawiać się, jaką rolę otrzyma w serialu.

Na ten moment produkcja nie zdradza jednak szczegółów dotyczących nowej postaci. Nie wiadomo, czy bohater grany przez Gamou Falla będzie pozytywną postacią, czy może mocno namiesza w życiu serialowych ulubieńców widzów. Fani już teraz tworzą własne teorie, a zainteresowanie nowymi odcinkami serialu wyraźnie wzrosła po ogłoszeniu tej informacji.

Warto jednak podkreślić, że dla Gamou Falla świat aktorstwa nie jest żadną nowością. Widzowie mogli zobaczyć go już wcześniej między innymi w filmie Patryka Vegi „Botoks”, gdzie wcielił się w rolę kierowcy Ubera. Aktor pojawiał się również w serialu „Pierwsza miłość”, gdzie wystąpił w kilkudziesięciu odcinkach i stopniowo zdobywał doświadczenie przed kamerą.

Prawdziwy przełom w jego karierze przyniosła jednak rola Miłosza w netflixowej produkcji „Zgon przed weselem”. To właśnie ten projekt sprawił, że Gamou Fall zaczął być rozpoznawany przez szeroką publiczność i trafił do mainstreamowego show-biznesu. W ostatnich latach rozwijał się również jako model oraz bohater teledysków popularnych artystów, dzięki czemu zdobył dużą popularność szczególnie wśród młodszych odbiorców.

Wygląda na to, że zwycięstwo w „Tańcu z Gwiazdami” może okazać się dla Gamou Falla prawdziwym początkiem wielkiej kariery telewizyjnej. Czy widzowie pokochają go także w „Barwach szczęścia” tak samo mocno jak na parkiecie? O tym przekonamy się już w nowych odcinkach serialu emitowanych od poniedziałku do piątku o godzinie 20:05 w TVP2.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Eurowizja 2026: Alicja zapytana o Izrael. Wymowna sytuacja w trakcie wywiadu

Oglądacie “Barwy szczęścia”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Tomasz Jan Wygoda i Gamou Fall (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Hania Żudziewicz i Gamou Fall (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

TYLKO U NAS: Julia z „Kanapowczyń” ujawnia kulisy show TTV [WYWIAD]

Opublikowano

w dniu

przez

W minionej edycji „Kanapowczyń” nie brakowało emocji, wzruszeń i spektakularnych przemian. Szczególnie mocno w pamięci widzów zapisały się Julia i Izabela Korus – duet mamy i córki, który od początku programu wyróżniał się ogromną energią, szczerością i wyjątkową więzią. Dziś wracamy do ich historii oraz kulis niezwykłej metamorfozy!

Programy TTV „Kanapowcy” i „Kanapowczynie” od lat pokazują, że walka o zdrowie i lepszą kondycję to znacznie więcej niż telewizyjne show. Uczestnicy podejmują wyzwanie nie tylko po to, by schudnąć, ale przede wszystkim zmienić swoje nawyki i odzyskać sprawność. Produkcja stawia na edukację, motywację oraz konsekwencję w budowaniu zdrowego stylu życia.

W ostatnim sezonie widzowie śledzili wyjątkową odsłonę programu, w której udział wzięły duety matek i córek. Finałowym wyzwaniem był wymagający, ponad 28-kilometrowy bieg na nartach biegowych w Norwegii. Trasa okazała się niezwykle trudna i tylko trzem uczestniczkom udało się dotrzeć do mety.

Podczas finałowego biegu świetnie poradziła sobie przede wszystkim 19-letnia Julia Korus z Orzesza-Jaśkowic. Już od początku narzuciła bardzo mocne tempo i szybko zaczęła wyprzedzać pozostałe uczestniczki. Z każdym kilometrem nabierała coraz większej pewności siebie, pokazując ogromną przemianę, jaką przeszła od początku programu. Mimo trudniejszych momentów na trasie ostatecznie dotarła do mety jako pierwsza z imponującym czasem 3 godzin i 3 minut.

Na trasie pozostała jeszcze jej mama, 44-letnia Izabela Korus. W pewnym momencie, po bolesnym upadku w okolicach mostu, była bliska rezygnacji z dalszego biegu. Kluczowa okazała się jednak rozmowa z trenerem, która dodała jej sił do walki. Izabela wróciła na trasę i ukończyła ekstremalne wyzwanie z czasem 6 godzin i 30 minut, udowadniając sobie i widzom, że determinacja potrafi pokonać nawet największy kryzys.

Dopiero po finale przyszło podsumowanie efektów ich wielomiesięcznej pracy. Na początku programu Izabela ważyła 112,3 kg przy wzroście 174 cm, natomiast Julia – 113,6 kg przy 175 cm wzrostu. Po zakończeniu programu Izabela schudła ponad 34 kg i osiągnęła wagę 79,2 kg. Julia z kolei zrzuciła 23 kg, a jej waga spadła do niewiele ponad 90 kg.

Choć po drodze nie brakowało zwątpienia, trudnych emocji i kryzysów, mama i córka konsekwentnie wspierały się na każdym etapie programu. Ich historia stała się dla wielu widzów dowodem na to, że dzięki determinacji, pracy i wzajemnemu wsparciu można dokonać naprawdę ogromnej zmiany.

POLECAMY: Eurowizja 2026: Alicja zapytana o Izrael. Wymowna sytuacja w trakcie wywiadu

TYLKO U NAS: Julia z “Kanapowczyń” ujawnia kulisy

Nasz reporter Szymon Jedynak skontaktował się z Julią Korus, by zapytać, jak dziś wspomina udział w programie, co zmieniło się w jej życiu po spektakularnej metamorfozie oraz czy nadal stawia na aktywny, sportowy styl życia.

1.Kiedy pojawiła się myśl, żeby zgłosić się do programu i czy od razu byłaś przekonana do tej decyzji? Czy była to Twoja inicjatywa, czy może mamy?

“Na początku w ogóle nie wiedziałam, że trwają castingi do nowego sezonu programu ‘Kanapowczynie’. Mama, będąc w pracy, wysłała mi link do informacji na stronie internetowej i napisała, że może spróbowałybyśmy się zgłosić. Miała jednak pewne obawy i zastanawiała się, czy to na pewno dobry pomysł.

Kiedy wróciła do domu, jeszcze raz o tym porozmawiałyśmy i wtedy powiedziałam: „Dobra, robimy to”. Wypełniłam formularz na stronie internetowej i wysłałyśmy zgłoszenie. Szczerze mówiąc, byłyśmy przekonane, że przy tak dużej liczbie chętnych raczej nikt nas nie wybierze. Uznałyśmy jednak, że warto spróbować, bo samo wysłanie zgłoszenia nic nie kosztuje.

No i ostatecznie okazało się, że dostałyśmy się do programu, a potem trzeba było już działać. Myślę więc, że była to wspólna inicjatywa moja i mamy” – wyznała Julka.

2. Czego najbardziej obawiałaś się, wchodząc do programu „Kanapowcy”?

“Najbardziej obawiałam się sesji nago, ponieważ wiedziałam, że w każdym sezonie programu ‘Kanapowczynie’ taki moment się pojawia. Towarzyszył mi stres związany z tym, co powiedzą ludzie i jak zareagują nasi bliscy. Była też pewna bariera w głowie, którą musiałam przełamać.

Jednocześnie wiedziałam, że taka sesja jest potrzebna – przede wszystkim po to, aby później zobaczyć efekty swojej pracy i stanąć twarzą w twarz z tym, w jakim faktycznie jest się stanie na początku tej drogi.

Natomiast samych treningów czy diety raczej się nie bałam. Wiedziałam, że jeśli trzeba będzie ciężko pracować, to po prostu dam radę i będę to robić. Dlatego właśnie największą obawą przed wejściem do programu była dla mnie sesja nago” – powiedziała.

3. Jak wyglądała Twoja relacja z trenerem Krzysztofem Ferencem na co dzień? Jaki jest trener poza kamerami?

“Nasz trener Krzysztof Ferenc zarówno przed kamerami, jak i poza nimi jest dokładnie takim samym, wspaniałym człowiekiem. Zawsze służył pomocą, chętnie rozmawiał i wspierał nas dobrym słowem. Każdemu pomagał tak, jak tego potrzebował – czasem bardziej, czasem mniej, w zależności od sytuacji.

Na początku byłam bardzo zamknięta i trudno było mi przełamać się do rozmów z innymi, także z trenerem. Z czasem jednak okazało się, że wyszło mi to tylko na dobre. Tak naprawdę mieliśmy go do dyspozycji przez cały czas – mogliśmy pisać o każdej porze, a on zawsze odpowiadał, pomagał i tłumaczył, jak coś zrobić lepiej czy poprawniej.

Myślę, że taki „bat nad głową” był nam bardzo potrzebny. Bywał wymagający i momentami surowy, ale trudno się temu dziwić, skoro chcieliśmy osiągnąć tak duże efekty. Cieszę się, że potrafił zarówno wesprzeć, kiedy ktoś tego potrzebował, jak i odpowiednio zmotywować” – dodała Julia.

4. Czy podczas programu zdarzały się momenty, w których chciałaś się poddać? Co wtedy Cię zatrzymywało?

“Tak, oczywiście – podczas programu ‘Kanapowczynie’ zdarzały się momenty zwątpienia i chwile, w których chciałam odpuścić. Tym bardziej że moja waga spadała nieco wolniej niż u pozostałych dziewczyn i bałam się, że zaczynam od nich odstawać.

Najtrudniejsze były momenty, kiedy porównywałyśmy między sobą wyniki, a ja widziałam, że nie jestem jeszcze na tym samym etapie. To właśnie najbardziej siedziało mi w głowie i odbierało motywację. W takich chwilach bardzo pomagały mi rozmowy z trenerem Krzysztofem Ferencem, który tłumaczył mi, że każdy organizm działa inaczej i każdy przechodzi tę drogę we własnym tempie. Przypominał mi też, że wykonuję dobrą pracę i nie powinnam zamartwiać się drobnymi rzeczami.

Po takich rozmowach zbierałam się w sobie i działałam dalej – wracałam na treningi, jeszcze bardziej pilnowałam diety i starałam się dawać z siebie sto procent” – opowiedziała Julia.

5. Czy metamorfoza, którą przeszłaś, zmieniła również Twoje życie prywatne i pewność siebie?

“Metamorfoza, którą przeszłam w programie ‘Kanapowczynie’, zdecydowanie zmieniła moje życie – zarówno fizycznie, jak i mentalnie.

Przede wszystkim zaczęłam bardziej podobać się samej sobie. Z dnia na dzień uczę się akceptować siebie i robię małe kroki w tym kierunku, bo moim zdaniem nie da się pokochać siebie w stu procentach z dnia na dzień. To jest proces, nad którym cały czas pracuję.

Ogromną zmianę przeszłam również pod względem psychicznym. Stałam się bardziej otwarta, zaczęłam więcej rozmawiać i przestałam bać się kontaktu z innymi ludźmi. Dziś dużo częściej wychodzę z domu i jestem bardziej aktywna – chodzę biegać, na siłownię, jeżdżę na nartorolkach czy tez zwykły rolkach.

Przede wszystkim jednak przestałam zamykać się w domu. Staram się spędzać więcej czasu z ludźmi, wychodzić ze znajomymi na spacery czy wyjeżdżać razem w góry. Czuję, że bardzo otworzyłam się na świat i innych ludzi” – wyznała uczestniczka show TTV.

6. Co powiedziałabyś osobie, która ogląda „Kanapowców”, ale boi się zacząć własnej zmiany?

“Powiedziałabym przede wszystkim, żeby zacząć bardzo małymi krokami i nie oczekiwać od siebie od razu wielkiej zmiany. Wiem, że na początku to wcale nie jest łatwe i często pojawia się myślenie „zacznę od poniedziałku”, które później się powtarza. Dlatego warto po prostu ustawić sobie bardzo prosty cel – na przykład 30 minut spaceru dziennie. Już taka mała aktywność może poprawić samopoczucie i dać pierwszy zastrzyk energii.

Później można stopniowo dokładać kolejne cele, jak przebiegnięcie kilometra, a z czasem dwóch. Najważniejsze są właśnie te małe kroki, które prowadzą do większej zmiany. Po jakimś czasie widać pierwsze efekty – poprawia się kondycja, samopoczucie i pojawia się więcej chęci do działania. I to właśnie najbardziej napędza do dalszej pracy nad sobą” – powiedziała Julia.

6. Czy po zakończeniu programu nadal macie kontakt jako grupa? Czy są uczestniczki „Kanapowczyń”, z którymi szczególnie się zaprzyjaźniłaś

“Po programie ‘Kanapowczynie’ cały czas mamy ze sobą kontakt jako grupa. Mamy wspólny czat, na którym regularnie piszemy, a ostatnio udało nam się nawet spotkać wszystkie razem i było naprawdę świetnie. Najbardziej zakolegowałam się jednak z Gabrysią. To wspaniała osoba i bardzo się zżyłyśmy. Potrafimy rozmawiać praktycznie o wszystkim – od poważnych spraw po największe drobiazgi i głupotki. Często jesteśmy na telefonie przez cały dzień, a nawet pół nocy. Najważniejsze jest jednak to, że możemy na siebie liczyć i zawsze się wspieramy, kiedy któraś ma gorszy moment albo potrzebuje rozmowy.

Mam też kontakt z Agnieszką z Wrocławia, chociaż myślę, że bliższą relację ma ona z moją mamą, a ja właśnie z Gabrysią. Z dziewczynami z Czeladzi kontakt jest trochę mniejszy, ale nadal bardzo dobry. Z Anią spotykam się na przykład na nartorolkach i razem ćwiczymy jazdę. Z Kasią niestety widujemy się już rzadziej. Mimo wszystko uważam, że jako grupa nadal trzymamy się razem i dalej mamy ze sobą fajny kontakt” wyznała Julia.

7. Jeśli TTV zdecyduje się na kolejną edycję „Kanapowców”, to kogo najchętniej zobaczyłabyś w programie: mężczyzn, małżeństwa, młodzież, całe rodziny, a może ponownie mamy z córkami?

“Jeśli powstałby kolejny sezon programu ‘Kanapowczynie’, to bardzo chętnie zobaczyłabym edycję opartą na relacji ojca i syna. Skoro u nas była relacja matki z córką, to myślę, że taka męska odsłona mogłaby być naprawdę ciekawa i pełna emocji. Wydaje mi się, że mężczyźni często mają mocniejsze charaktery, więc mogłoby pojawić się więcej rywalizacji, mocniejszych reakcji czy nawet sprzeczek, a to na pewno byłoby interesujące dla widzów.

Bardzo ciekawym pomysłem byłaby też edycja dla par – małżeństw, narzeczonych albo po prostu chłopaka i dziewczyny. Myślę, że taka formuła mogłaby pokazać jeszcze więcej emocji związanych ze wspólnym wsparciem, motywacją i relacją między partnerami. Byłabym bardzo ciekawa, jak wyglądałaby ich wspólna walka o zmianę, czy pojawiałyby się kryzysy, czy może jeszcze bardziej by się wspierali. Tak naprawdę jednak uważam, że niezależnie od tego, jaka edycja by powstała, na pewno byłaby interesująca i świetnie by się ją oglądało” – dodała.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: Michał Wiśniewski drży przed wyrokiem? Wiemy, co zrobił tuż przed rozprawą

Której parze w programie “Kanapowczynie” kibicowałyście najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
(fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Eurowizja 2026: Alicja zapytana o Izrael. Wymowna sytuacja w trakcie wywiadu

Opublikowano

w dniu

przez

Eurowizyjna scena w Wiedniu miała być świętem muzyki, jednak emocje coraz wyraźniej wychodzą poza sam konkurs. W centrum uwagi znalazła się Alicja Szemplińska, której reakcja podczas wywiadu zaskoczyła zarówno dziennikarzy, jak i widzów. Jedno pytanie wystarczyło, by sytuacja zrobiła się napięta. Dowiedz się więcej i zobacz nagranie!

Wtorkowy wieczór w Wiener Stadthalle od początku nie zapowiadał spokojnego przebiegu. Choć Eurowizja z założenia ma łączyć europejską publiczność poprzez muzykę, tym razem atmosfera została wyraźnie podgrzana reakcjami widowni podczas występu reprezentanta Izraela, Noama Bettana, który zaprezentował utwór „Michelle”.

Zamiast entuzjastycznego odbioru pojawiły się głośne gwizdy, a część publiczności zaczęła skandować hasła „wolna Palestyna”. Te sceny szybko obiegły internet, wywołując falę komentarzy i sporów dotyczących politycznego kontekstu tegorocznego konkursu.

W samym środku medialnego zamieszania znalazła się Alicja Szemplińska, która w tym czasie odpowiadała na pytania dziennikarzy w strefie wywiadów. Rozmowa początkowo przebiegała spokojnie, jednak szybko zeszła na temat izraelskiego występu.

Zapytana o to, czy miała okazję oglądać prezentację Noama Bettana, artystka odpowiedziała wymijająco i bez wchodzenia w szczegóły: “Nie jestem pewna, czy słyszałam” – stwierdziła krótko, co już wzbudziło zainteresowanie mediów.

Chwilę później padło pytanie, które całkowicie zmieniło atmosferę rozmowy. Dziennikarka poprosiła Alicję Szemplińską, aby zwróciła się bezpośrednio do fanów z Izraela. W tym momencie sytuacja stała się wyraźnie napięta.

Wokalistka niespodziewanie oddaliła się od mikrofonu i opuściła kadr, kierując się w stronę swojego zespołu. Całe zdarzenie zostało zarejestrowane przez kamery, co natychmiast wywołało lawinę komentarzy w sieci i spekulacji na temat jej reakcji.

POLECAMY: TYLKO U NAS: Michał Wiśniewski drży przed wyrokiem? Wiemy, co zrobił tuż przed rozprawą

Alicja przerwała wywiad. Co się stało?

Po krótkiej chwili Alicja Szemplińska wróciła do rozmowy i wyjaśniła, że doszło do nieporozumienia – według jej słów po prostu nie dosłyszała pytania. Mimo to nagranie zdążyło już obiec media społecznościowe, gdzie zaczęło żyć własnym życiem.

Gdy wywiad został wznowiony, artystka zdecydowała się na bardziej uniwersalne przesłanie, unikając odniesień do konkretnych krajów czy sytuacji politycznych.

“Ogromne pozdrowienia dla wszystkich fanów Eurowizji. Trzymajcie się mocno i módlcie się!” – powiedziała Alicja Szemplińska, ucinając rozmowę na ten temat.

Choć sama sytuacja została oficjalnie wyjaśniona, dyskusje wokół niej nie cichną, a Eurowizja po raz kolejny pokazuje, że emocje poza sceną potrafią być równie silne jak te muzyczne.

Alicja Szemplińska już w sobotę ponownie pojawi się na eurowizyjnej scenie podczas wielkiego finału. Na ten moment nie wiadomo jeszcze, z jakim numerem startowym wystąpi, jednak transmisja rozpocznie się o 21:00 w TVP1, gdzie poznamy ostateczne rozstrzygnięcie tegorocznej edycji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Potwierdziły się plotki ws. finału „Must Be The Music”. Widzowie będą zaskoczeni

Dobrze zrobiła Alicja? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Alicja Szemplińska (fot. screen Instagram @isradiva)
Alicja (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

TYLKO U NAS: Michał Wiśniewski drży przed wyrokiem? Wiemy, co zrobił tuż przed rozprawą

Opublikowano

w dniu

przez

14 maja 2026 roku oczy całej Polski ponownie zwróciły się na Michała Wiśniewskiego. Lider Ich Troje pojawił się w warszawskim sądzie, gdzie ważą się losy jednej z najgłośniejszych spraw w polskim show-biznesie. Problemy prawne to jednak nie wszystko — w ostatnich miesiącach artysta mierzy się także z poważnym kryzysem w życiu prywatnym. Jak udało się ustalić naszej redakcji, gwiazdor podjął decyzję, która może całkowicie odmienić jego życie. Dowiedz się więcej!

Michał Wiśniewski od lat pozostaje jedną z najbardziej wyrazistych postaci polskiej sceny muzycznej. Charyzmatyczny lider zespołu Ich Troje wielokrotnie udowadniał, że potrafi wzbudzać ogromne emocje – zarówno swoją twórczością, jak i życiem prywatnym. Tym razem jednak sytuacja jest wyjątkowo poważna, ponieważ nad artystą zawisło widmo więzienia.

14 maja br. wokalista pojawił się w jednym z warszawskich sądów, gdzie odbyła się rozprawa apelacyjna dotycząca głośnej sprawy finansowej. Postępowanie ciągnie się od 2006 roku i dotyczy pożyczki w wysokości 2,8 mln złotych, którą Michał Wiśniewski miał otrzymać w SKOK Wołomin. Według ustaleń śledczych artysta miał przedstawić nieprawdziwe informacje dotyczące swoich dochodów.

Sąd pierwszej instancji uznał lidera Ich Troje za winnego wyłudzenia pożyczki. Zapadł wyrok: półtora roku więzienia oraz grzywna w wysokości 80 tysięcy złotych. Sam muzyk od początku stanowczo zaprzecza oskarżeniom i przekonuje, że nie mógł sfałszować dokumentów, ponieważ w całej dokumentacji znajdował się jego PIT.

Choć sprawa sądowa budzi ogromne emocje, równie głośno zrobiło się ostatnio o życiu prywatnym gwiazdora. Kilka miesięcy temu media obiegła informacja o rozpadzie małżeństwa Michała Wiśniewskiego i Poli Wiśniewskiej. Para przez długi czas uchodziła za zgodne małżeństwo, dlatego wiadomość o rozstaniu była dla wielu fanów ogromnym zaskoczeniem.

Historia miłosna wokalisty od lat budzi zainteresowanie opinii publicznej. Michał Wiśniewski aż osiem razy stawał na ślubnym kobiercu, a jego relacje regularnie trafiały na pierwsze strony portali plotkarskich. Burzliwe związki, medialne rozstania i emocjonalne zwroty akcji sprawiły, że życie prywatne artysty niemal zawsze było komentowane przez media i fanów.

Tym razem wokalista postanowił jednak sam zabrać głos i przeciąć falę spekulacji. W specjalnym oświadczeniu poinformował, że jego małżeństwo z Polą Wiśniewską dobiega końca.

“Oświadczenia są po to, by uciąć spekulacje na przyszłość. To nie jest żadne tłumaczenie. To jest stwierdzenie po prostu faktu. Nie udało mi się uratować mojego małżeństwa, więc zanim wszyscy napiszą o tym, mówię o tym sam” – wyznał jakiś czas temu lider Ich Troje.

Artysta zwrócił się również kilka tygodni temu z ważnym apelem do mediów i internautów. Podkreślił, że najważniejsze są dla niego dzieci i ich spokój w tym trudnym czasie.

“To jest jedyny komentarz. Zdaję sobie sprawę, że to jest państwa praca i z tego żyjecie, żeby to komentować, ale bardzo serdecznie, gorąco państwa proszę ze względu na dwójkę moich małoletnich dzieci o wstrzemięźliwość w opiniach do czasu zakończenia postępowania. Z całego serca dziękuję i co mogę powiedzieć? Trzymam za moją jeszcze żonę i za siebie kciuki, żebyśmy przez to przeszli jak najmniej poranieni. Dziękuję bardzo” – dodał Michał Wiśniewski.

POLECAMY: Potwierdziły się plotki ws. finału „Must Be The Music”. Widzowie będą zaskoczeni

TYLKO U NAS: Wiśniewski podjął radykalną decyzję

Jak udało się ustalić redakcji przeAmbitni.pl, ostatnie wydarzenia miały mocno wpłynąć na psychikę muzyka. Według osoby z otoczenia gwiazdora Michał Wiśniewski postanowił zrobić zdecydowany krok i całkowicie odciąć się od alkoholu. Jak twierdzą nasi informatorzy, artysta miał również zdecydować się na dodatkowe działania, które mają pomóc mu zadbać o zdrowie i lepsze samopoczucie

„Michał Wiśniewski powiedział wprost, że chce odzyskać kontrolę nad swoim życiem. Ostatnie miesiące bardzo go doświadczyły i zrozumiał, że musi zadbać przede wszystkim o siebie oraz dzieci. To była trudna, ale świadoma decyzja. Zdecydował się nawet na implant antyalkoholowy” – wyjawiła osoba z otoczenia muzyka.

Czy dla Michała Wiśniewskiego będzie to moment przełomowy? Najbliższe tygodnie mogą okazać się decydujące zarówno dla jego kariery, jak i życia prywatnego. Jedno jest pewne – wokół lidera Ich Troje ponownie zrobiło się bardzo gorąco.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: Gabi przerywa milczenie po „Kanapowczyniach” [WYWIAD]

Śledzicie karierę Michała Wiśniewskiego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Michał Wiśniewski (fot. screen Instagram Michał Wiśniewski)
Michał Wiśniewski (fot. screen Instagram Michał Wiśniewski)
Michał Wiśniewski (fot. screen YouTube Dzień Dobry TVN)
Michał Wiśniewski (fot. screen YouTube Kanał Zero)
Michał Wiśniewski (fot. screen YouTube przeAmbitni.pl)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością