news
TYLKO U NAS: Julia z „Kanapowczyń” ujawnia kulisy show TTV [WYWIAD]
W minionej edycji „Kanapowczyń” nie brakowało emocji, wzruszeń i spektakularnych przemian. Szczególnie mocno w pamięci widzów zapisały się Julia i Izabela Korus – duet mamy i córki, który od początku programu wyróżniał się ogromną energią, szczerością i wyjątkową więzią. Dziś wracamy do ich historii oraz kulis niezwykłej metamorfozy!
Programy TTV „Kanapowcy” i „Kanapowczynie” od lat pokazują, że walka o zdrowie i lepszą kondycję to znacznie więcej niż telewizyjne show. Uczestnicy podejmują wyzwanie nie tylko po to, by schudnąć, ale przede wszystkim zmienić swoje nawyki i odzyskać sprawność. Produkcja stawia na edukację, motywację oraz konsekwencję w budowaniu zdrowego stylu życia.
W ostatnim sezonie widzowie śledzili wyjątkową odsłonę programu, w której udział wzięły duety matek i córek. Finałowym wyzwaniem był wymagający, ponad 28-kilometrowy bieg na nartach biegowych w Norwegii. Trasa okazała się niezwykle trudna i tylko trzem uczestniczkom udało się dotrzeć do mety.
Podczas finałowego biegu świetnie poradziła sobie przede wszystkim 19-letnia Julia Korus z Orzesza-Jaśkowic. Już od początku narzuciła bardzo mocne tempo i szybko zaczęła wyprzedzać pozostałe uczestniczki. Z każdym kilometrem nabierała coraz większej pewności siebie, pokazując ogromną przemianę, jaką przeszła od początku programu. Mimo trudniejszych momentów na trasie ostatecznie dotarła do mety jako pierwsza z imponującym czasem 3 godzin i 3 minut.
Na trasie pozostała jeszcze jej mama, 44-letnia Izabela Korus. W pewnym momencie, po bolesnym upadku w okolicach mostu, była bliska rezygnacji z dalszego biegu. Kluczowa okazała się jednak rozmowa z trenerem, która dodała jej sił do walki. Izabela wróciła na trasę i ukończyła ekstremalne wyzwanie z czasem 6 godzin i 30 minut, udowadniając sobie i widzom, że determinacja potrafi pokonać nawet największy kryzys.
Dopiero po finale przyszło podsumowanie efektów ich wielomiesięcznej pracy. Na początku programu Izabela ważyła 112,3 kg przy wzroście 174 cm, natomiast Julia – 113,6 kg przy 175 cm wzrostu. Po zakończeniu programu Izabela schudła ponad 34 kg i osiągnęła wagę 79,2 kg. Julia z kolei zrzuciła 23 kg, a jej waga spadła do niewiele ponad 90 kg.
Choć po drodze nie brakowało zwątpienia, trudnych emocji i kryzysów, mama i córka konsekwentnie wspierały się na każdym etapie programu. Ich historia stała się dla wielu widzów dowodem na to, że dzięki determinacji, pracy i wzajemnemu wsparciu można dokonać naprawdę ogromnej zmiany.
POLECAMY: Eurowizja 2026: Alicja zapytana o Izrael. Wymowna sytuacja w trakcie wywiadu
TYLKO U NAS: Julia z “Kanapowczyń” ujawnia kulisy
Nasz reporter Szymon Jedynak skontaktował się z Julią Korus, by zapytać, jak dziś wspomina udział w programie, co zmieniło się w jej życiu po spektakularnej metamorfozie oraz czy nadal stawia na aktywny, sportowy styl życia.
1.Kiedy pojawiła się myśl, żeby zgłosić się do programu i czy od razu byłaś przekonana do tej decyzji? Czy była to Twoja inicjatywa, czy może mamy?
“Na początku w ogóle nie wiedziałam, że trwają castingi do nowego sezonu programu ‘Kanapowczynie’. Mama, będąc w pracy, wysłała mi link do informacji na stronie internetowej i napisała, że może spróbowałybyśmy się zgłosić. Miała jednak pewne obawy i zastanawiała się, czy to na pewno dobry pomysł.
Kiedy wróciła do domu, jeszcze raz o tym porozmawiałyśmy i wtedy powiedziałam: „Dobra, robimy to”. Wypełniłam formularz na stronie internetowej i wysłałyśmy zgłoszenie. Szczerze mówiąc, byłyśmy przekonane, że przy tak dużej liczbie chętnych raczej nikt nas nie wybierze. Uznałyśmy jednak, że warto spróbować, bo samo wysłanie zgłoszenia nic nie kosztuje.
No i ostatecznie okazało się, że dostałyśmy się do programu, a potem trzeba było już działać. Myślę więc, że była to wspólna inicjatywa moja i mamy” – wyznała Julka.
2. Czego najbardziej obawiałaś się, wchodząc do programu „Kanapowcy”?
“Najbardziej obawiałam się sesji nago, ponieważ wiedziałam, że w każdym sezonie programu ‘Kanapowczynie’ taki moment się pojawia. Towarzyszył mi stres związany z tym, co powiedzą ludzie i jak zareagują nasi bliscy. Była też pewna bariera w głowie, którą musiałam przełamać.
Jednocześnie wiedziałam, że taka sesja jest potrzebna – przede wszystkim po to, aby później zobaczyć efekty swojej pracy i stanąć twarzą w twarz z tym, w jakim faktycznie jest się stanie na początku tej drogi.
Natomiast samych treningów czy diety raczej się nie bałam. Wiedziałam, że jeśli trzeba będzie ciężko pracować, to po prostu dam radę i będę to robić. Dlatego właśnie największą obawą przed wejściem do programu była dla mnie sesja nago” – powiedziała.
3. Jak wyglądała Twoja relacja z trenerem Krzysztofem Ferencem na co dzień? Jaki jest trener poza kamerami?
“Nasz trener Krzysztof Ferenc zarówno przed kamerami, jak i poza nimi jest dokładnie takim samym, wspaniałym człowiekiem. Zawsze służył pomocą, chętnie rozmawiał i wspierał nas dobrym słowem. Każdemu pomagał tak, jak tego potrzebował – czasem bardziej, czasem mniej, w zależności od sytuacji.
Na początku byłam bardzo zamknięta i trudno było mi przełamać się do rozmów z innymi, także z trenerem. Z czasem jednak okazało się, że wyszło mi to tylko na dobre. Tak naprawdę mieliśmy go do dyspozycji przez cały czas – mogliśmy pisać o każdej porze, a on zawsze odpowiadał, pomagał i tłumaczył, jak coś zrobić lepiej czy poprawniej.
Myślę, że taki „bat nad głową” był nam bardzo potrzebny. Bywał wymagający i momentami surowy, ale trudno się temu dziwić, skoro chcieliśmy osiągnąć tak duże efekty. Cieszę się, że potrafił zarówno wesprzeć, kiedy ktoś tego potrzebował, jak i odpowiednio zmotywować” – dodała Julia.
4. Czy podczas programu zdarzały się momenty, w których chciałaś się poddać? Co wtedy Cię zatrzymywało?
“Tak, oczywiście – podczas programu ‘Kanapowczynie’ zdarzały się momenty zwątpienia i chwile, w których chciałam odpuścić. Tym bardziej że moja waga spadała nieco wolniej niż u pozostałych dziewczyn i bałam się, że zaczynam od nich odstawać.
Najtrudniejsze były momenty, kiedy porównywałyśmy między sobą wyniki, a ja widziałam, że nie jestem jeszcze na tym samym etapie. To właśnie najbardziej siedziało mi w głowie i odbierało motywację. W takich chwilach bardzo pomagały mi rozmowy z trenerem Krzysztofem Ferencem, który tłumaczył mi, że każdy organizm działa inaczej i każdy przechodzi tę drogę we własnym tempie. Przypominał mi też, że wykonuję dobrą pracę i nie powinnam zamartwiać się drobnymi rzeczami.
Po takich rozmowach zbierałam się w sobie i działałam dalej – wracałam na treningi, jeszcze bardziej pilnowałam diety i starałam się dawać z siebie sto procent” – opowiedziała Julia.
5. Czy metamorfoza, którą przeszłaś, zmieniła również Twoje życie prywatne i pewność siebie?
“Metamorfoza, którą przeszłam w programie ‘Kanapowczynie’, zdecydowanie zmieniła moje życie – zarówno fizycznie, jak i mentalnie.
Przede wszystkim zaczęłam bardziej podobać się samej sobie. Z dnia na dzień uczę się akceptować siebie i robię małe kroki w tym kierunku, bo moim zdaniem nie da się pokochać siebie w stu procentach z dnia na dzień. To jest proces, nad którym cały czas pracuję.
Ogromną zmianę przeszłam również pod względem psychicznym. Stałam się bardziej otwarta, zaczęłam więcej rozmawiać i przestałam bać się kontaktu z innymi ludźmi. Dziś dużo częściej wychodzę z domu i jestem bardziej aktywna – chodzę biegać, na siłownię, jeżdżę na nartorolkach czy tez zwykły rolkach.
Przede wszystkim jednak przestałam zamykać się w domu. Staram się spędzać więcej czasu z ludźmi, wychodzić ze znajomymi na spacery czy wyjeżdżać razem w góry. Czuję, że bardzo otworzyłam się na świat i innych ludzi” – wyznała uczestniczka show TTV.
6. Co powiedziałabyś osobie, która ogląda „Kanapowców”, ale boi się zacząć własnej zmiany?
“Powiedziałabym przede wszystkim, żeby zacząć bardzo małymi krokami i nie oczekiwać od siebie od razu wielkiej zmiany. Wiem, że na początku to wcale nie jest łatwe i często pojawia się myślenie „zacznę od poniedziałku”, które później się powtarza. Dlatego warto po prostu ustawić sobie bardzo prosty cel – na przykład 30 minut spaceru dziennie. Już taka mała aktywność może poprawić samopoczucie i dać pierwszy zastrzyk energii.
Później można stopniowo dokładać kolejne cele, jak przebiegnięcie kilometra, a z czasem dwóch. Najważniejsze są właśnie te małe kroki, które prowadzą do większej zmiany. Po jakimś czasie widać pierwsze efekty – poprawia się kondycja, samopoczucie i pojawia się więcej chęci do działania. I to właśnie najbardziej napędza do dalszej pracy nad sobą” – powiedziała Julia.
6. Czy po zakończeniu programu nadal macie kontakt jako grupa? Czy są uczestniczki „Kanapowczyń”, z którymi szczególnie się zaprzyjaźniłaś
“Po programie ‘Kanapowczynie’ cały czas mamy ze sobą kontakt jako grupa. Mamy wspólny czat, na którym regularnie piszemy, a ostatnio udało nam się nawet spotkać wszystkie razem i było naprawdę świetnie. Najbardziej zakolegowałam się jednak z Gabrysią. To wspaniała osoba i bardzo się zżyłyśmy. Potrafimy rozmawiać praktycznie o wszystkim – od poważnych spraw po największe drobiazgi i głupotki. Często jesteśmy na telefonie przez cały dzień, a nawet pół nocy. Najważniejsze jest jednak to, że możemy na siebie liczyć i zawsze się wspieramy, kiedy któraś ma gorszy moment albo potrzebuje rozmowy.
Mam też kontakt z Agnieszką z Wrocławia, chociaż myślę, że bliższą relację ma ona z moją mamą, a ja właśnie z Gabrysią. Z dziewczynami z Czeladzi kontakt jest trochę mniejszy, ale nadal bardzo dobry. Z Anią spotykam się na przykład na nartorolkach i razem ćwiczymy jazdę. Z Kasią niestety widujemy się już rzadziej. Mimo wszystko uważam, że jako grupa nadal trzymamy się razem i dalej mamy ze sobą fajny kontakt” wyznała Julia.
7. Jeśli TTV zdecyduje się na kolejną edycję „Kanapowców”, to kogo najchętniej zobaczyłabyś w programie: mężczyzn, małżeństwa, młodzież, całe rodziny, a może ponownie mamy z córkami?
“Jeśli powstałby kolejny sezon programu ‘Kanapowczynie’, to bardzo chętnie zobaczyłabym edycję opartą na relacji ojca i syna. Skoro u nas była relacja matki z córką, to myślę, że taka męska odsłona mogłaby być naprawdę ciekawa i pełna emocji. Wydaje mi się, że mężczyźni często mają mocniejsze charaktery, więc mogłoby pojawić się więcej rywalizacji, mocniejszych reakcji czy nawet sprzeczek, a to na pewno byłoby interesujące dla widzów.
Bardzo ciekawym pomysłem byłaby też edycja dla par – małżeństw, narzeczonych albo po prostu chłopaka i dziewczyny. Myślę, że taka formuła mogłaby pokazać jeszcze więcej emocji związanych ze wspólnym wsparciem, motywacją i relacją między partnerami. Byłabym bardzo ciekawa, jak wyglądałaby ich wspólna walka o zmianę, czy pojawiałyby się kryzysy, czy może jeszcze bardziej by się wspierali. Tak naprawdę jednak uważam, że niezależnie od tego, jaka edycja by powstała, na pewno byłaby interesująca i świetnie by się ją oglądało” – dodała.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: Michał Wiśniewski drży przed wyrokiem? Wiemy, co zrobił tuż przed rozprawą
Której parze w programie “Kanapowczynie” kibicowałyście najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!









Autor: Szymon Jedynak
news
„Milionerzy” kontra „The Floor”? Widzowie wybrali ulubiony teleturniej
„Milionerzy” i „The Floor” tej jesieni rywalizują o uwagę widzów w wieczornym paśmie. Po czterech tygodniach emisji „Presserwis” przeanalizował wyniki obu teleturniejów i okazało się, że jeden z nich przyciąga przed telewizory więcej osób. W jednej z kluczowych grup sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Dowiedz się więcej!
Jesienna ramówka przyniosła bezpośrednie zestawienie dwóch popularnych teleturniejów. „Milionerzy” są emitowani w Polsacie od poniedziałku do czwartku o godzinie 19.55, natomiast „The Floor” można oglądać w TVN w te same dni, ale o 20.50. Premierowe odcinki obu formatów pojawiają się na antenie od 31 sierpnia, dlatego po czterech tygodniach można już sprawdzić, jak radzą sobie w starciu o widownię.
Z danych przeanalizowanych przez „Presserwis” wynika, że „Milionerzy” ogląda w Polsacie średnio 827 tys. widzów. W przypadku „The Floor” średnia widownia wynosi natomiast 782 tys. osób. Oznacza to różnicę na poziomie zaledwie 45 tys. widzów na korzyść teleturnieju prowadzonego przez Huberta Urbańskiego.
Również pod względem udziału w rynku w grupie ogólnej 4+ wyżej plasuje się Polsat. Podczas emisji „Milionerów” stacja notuje średnio 7,28 proc. udziału w rynku. TVN przy „The Floor” osiąga natomiast 6,93 proc. W tej kategorii przewaga należy więc do programu, który po latach zmienił nadawcę.
Ciekawie przedstawiają się natomiast dane dotyczące najważniejszej grupy komercyjnej 16-59. Tutaj sytuacja się odwraca. „The Floor” osiąga w tej grupie średnio 8,61 proc. udziału w rynku, podczas gdy „Milionerzy” uzyskują 6,84 proc. Oznacza to, że mimo niższej średniej widowni ogółem teleturniej TVN ma wyższy udział właśnie w grupie komercyjnej.
Warto również sprawdzić wyniki poszczególnych odcinków. Najwięcej widzów spośród dotychczasowych wydań „Milionerów” przyciągnął program wyemitowany w czwartek 24 września. Przed telewizorami zasiadło wtedy 934 tys. osób. To najwyższa widownia pojedynczego odcinka tego teleturnieju od rozpoczęcia jesiennej emisji.
„The Floor” również ma na koncie odcinek, który przyciągnął szczególnie dużą publiczność. Najlepszy wynik w analizowanym okresie program zanotował w środę 16 września. Wówczas zmagania uczestników śledziło 901 tys. widzów. Różnica między najlepszymi wynikami obu programów wyniosła więc 33 tys. widzów.
POLECAMY: „Taniec z Gwiazdami”: wyniki głosowania widzów wyszły na jaw. Doszło do zmian
„Milionerzy” i „The Floor” walczą o widzów. Co wolicie oglądać częściej?
Nie można zapominać, że obecność „Milionerów” w Polsacie jest efektem jednej z większych zmian na polskim rynku telewizyjnym. Format przez lata był związany z TVN, jednak ponad rok temu przeszedł do Polsatu. Program zachował jednak charakterystyczną formułę oraz gospodarza – Huberta Urbańskiego, który od lat kojarzony jest z tym teleturniejem.
Po zmianie stacji „Milionerzy” zostali również odświeżeni. Widzowie zobaczyli nową oprawę i studio, a zmian doczekały się także zasady związane z kołami ratunkowymi. Polsat postawił więc na połączenie dobrze znanego formatu z elementami, które miały nadać mu świeżości po transferze z konkurencyjnej stacji.
Z kolei „The Floor” jest zdecydowanie młodszym formatem na polskim rynku. Program zadebiutował w TVN w maju ubiegłego roku i od tego czasu doczekał się już dziewięciu sezonów, a także dwóch serii VIP z udziałem gwiazd. Gospodarzem obecnej odsłony jest Mikołaj Roznerski, który mierzy się z formatem opartym na rywalizacji uczestników na ogromnej planszy podzielonej na pola z różnymi kategoriami.
Po czterech tygodniach wyniki pokazują więc ciekawy obraz rywalizacji. „Milionerzy” mają wyższą średnią widownię – 827 tys. wobec 782 tys. widzów „The Floor” – oraz wyższy udział w grupie ogólnej 4+. Z kolei „The Floor” może pochwalić się wyższym udziałem w grupie komercyjnej 16-59. Oba teleturnieje mają więc swoje mocne strony, a kolejne tygodnie pokażą, czy te proporcje pozostaną podobne.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sandra Hajduk-Popińska zdradziła prawdę o Rozenek. Mało kto o tym wiedział
Wolicie “The Floor” czy “Milionerów”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Ada i Michał z „Rolnika” ujawnili rodzinny sekret. „To była psychoza poporodowa”
Ada i Michał Tyszkowie przez dwa lata trzymali z dala od mediów jedną z najważniejszych części swojego życia. Para znana z programu „Rolnik szuka żony” doczekała się córki, jednak długo nie informowała o tym publicznie. Teraz zdecydowali się przerwać milczenie. Ada opowiedziała również o traumatycznych doświadczeniach, z którymi mierzyła się po porodzie.
Ada i Michał poznali się podczas dziewiątej edycji „Rolnik szuka żony”. Ich relacja szybko nabrała tempa, a w finale programu Michał poprosił ukochaną o rękę w Kazimierzu Dolnym. W lipcu 2023 roku para wzięła ślub i od tego momentu coraz bardziej chroniła swoją prywatność. Widzowie mogli więc nie wiedzieć, jak bardzo zmieniło się ich życie poza kamerami.
Dopiero w programie „Rolnik szuka żony. Odwiedziny” małżonkowie zdecydowali się opowiedzieć o rodzinie. Okazało się, że od dwóch lat są rodzicami. Przez cały ten czas nie informowali publicznie o narodzinach córki, chcąc przede wszystkim chronić jej prywatność. Za ich decyzją kryło się jednak znacznie więcej.
POLECAMY: Marcin Tyszka szczerze o powrocie Klaudi El Dursi do “TOP MODEL” – BYŁA W SZOKU?

Przez dwa lata ukrywali, że są rodzicami
Ada i Michał Tyszkowie po zakończeniu „Rolnik szuka żony” zdecydowali się na znacznie bardziej prywatne życie. Choć ich związek od początku wzbudzał zainteresowanie widzów, małżonkowie nie dzielili się szczegółami dotyczącymi swojej rodziny. Teraz po raz pierwszy potwierdzili, że mają dwuletnią córkę. Jak wyjaśnili, przez dwa lata świadomie nie informowali o jej narodzinach, ponieważ chcieli zapewnić dziecku prywatność i ochronić je przed zainteresowaniem mediów. Para opowiedziała o swoim życiu w programie „Rolnik szuka żony. Odwiedziny”. Dla widzów była to wyjątkowa okazja, by zobaczyć, jak wygląda ich codzienność po zakończeniu programu, który połączył ich drogi. Michał i Ada podkreślili, że decyzja o ujawnieniu informacji o córce nie była spontaniczna. Przez długi czas chcieli, aby ich dziecko dorastało z dala od medialnego zainteresowania.
Ich historia ma jednak również bardzo trudny rozdział. Narodziny córki były dla Ady początkiem niezwykle ciężkiego okresu. Jak przyznał Michał, sama ciąża przebiegała bez komplikacji.
Całą ciążę Ada wspaniale przechodziła. Nie było żadnych problemów zdrowotnych, z samopoczuciem też nie było żadnych problemów – powiedział.
Wszystko zmieniło się po porodzie. Ada zdecydowała się szczerze opowiedzieć o swoim stanie i przyznała, że nie był to zwykły baby blues ani depresja poporodowa.
POLECAMY: Ada i Michał Tyszkowie ukrywali JĄ przez 2 lata. Fani są w szoku
Ada opowiedziała o psychozie poporodowej
Najbardziej poruszającą częścią rozmowy było wyznanie Ady dotyczące jej zdrowia psychicznego po narodzinach córki. Kobieta przyznała, że po porodzie znalazła się w stanie, którego wcześniej nie znała i którego trudno było jej później opisać słowami.
Po porodzie była jazda bez trzymanki. To nie była depresja, to nie był baby blues, to była psychoza poporodowa – wyznała Ada.
Jak opowiedziała, doświadczała bardzo silnego oderwania od rzeczywistości. Towarzyszyło jej ogromne wyczerpanie, a także problemy ze snem. Był to stan, który mocno obciążył ją zarówno psychicznie, jak i fizycznie.
To jest bardzo silny stan psychiczny, gdzie ja byłam oderwana od rzeczywistości. Bardzo mało spałam, byłam wykończona psychicznie i fizycznie – powiedziała.
Ada nie ukrywała, że nawet po czasie trudno jej znaleźć odpowiednie słowa, aby opisać to doświadczenie. Jej zdaniem był to tak trudny moment, że nie sposób łatwo przekazać osobie z zewnątrz, jak wyglądało jej funkcjonowanie.
To był tak ciężki stan, czasami trudno jest to wytłumaczyć, opisać słowami – przyznała.
Dziś Ada i Michał mogą już otwarcie mówić o tym, że ich rodzina powiększyła się o córkę. Jednocześnie ich historia pokazuje, że za pozornie spokojnym życiem znanym z mediów mogą kryć się bardzo trudne doświadczenia. Małżonkowie przez dwa lata zachowywali tę część swojego życia dla siebie, a dopiero teraz zdecydowali się uchylić rąbka tajemnicy.


POLECAMY: Marcin Tyszka o nowościach w TOP MODEL. Tak skomentował transfer WIENIAWY do Polsatu!
news
Marianna Schreiber pokazała swoje CV. Dostałaby od Was pracę?
Marianna Schreiber od pewnego czasu otwarcie relacjonuje w mediach społecznościowych swoje poszukiwania zatrudnienia. Teraz zrobiła kolejny krok i pokazała dokument, który wysłała w związku z ofertą pracy w straży miejskiej. W CV znalazło się sporo informacji o jej dotychczasowej aktywności. Dowiedz się więcej!
Marianna Schreiber od lat pozostaje aktywna w przestrzeni publicznej. Rozpoznawalność zdobyła w 2021 roku za sprawą udziału w 10. edycji „Top Model”, a później angażowała się w kolejne projekty medialne i pozatelewizyjne. Jej nazwisko regularnie pojawiało się również w kontekście działalności publicznej, inicjatywy „Mam Dość 2023” oraz aktywności związanej z wojskiem.
W kolejnych latach Schreiber próbowała swoich sił również w świecie freak fightów. Pojawiała się na galach Clout MMA i Prime Show MMA, a równocześnie pozostawała aktywna w mediach społecznościowych. To właśnie tam w ostatnim czasie zaczęła szerzej opowiadać o swojej sytuacji zawodowej i poszukiwaniu nowego zatrudnienia.
Celebrytka publikowała materiały dotyczące kolejnych prób znalezienia pracy. W swoich relacjach pokazywała również m.in. zbieranie butelek kaucyjnych. Niedawno zainteresowała się ofertą straży miejskiej i poinformowała obserwatorów, że zamierza spróbować swoich sił w rekrutacji. Jak wynika z jej najnowszych publikacji, faktycznie przesłała już swoje CV.
Wcześniej Marianna Schreiber zwracała uwagę na warunki zatrudnienia i wynagrodzenie wskazane w ofercie. Zapowiadała również, że będzie przygotowywać się do testów sprawnościowych, a cały proces zamierza relacjonować swoim obserwatorom. To właśnie wtedy internauci zaczęli prosić ją o pokazanie dokumentu, który zamierzała wysłać potencjalnemu pracodawcy.
POLECAMY: Wielkie emocje w „Tańcu z Gwiazdami”. Kto odpadł w 4. odcinku?
Marianna Schreiber pokazała publicznie swoje CV! Nie uwierzycie, co tam wpisała (FOTO)
Prośby obserwatorów zostały spełnione. Marianna Schreiber udostępniła swoje CV w mediach społecznościowych. Dokument, który pokazała, zawiera informacje dotyczące zarówno jej wykształcenia, jak i różnych aktywności zawodowych oraz publicznych. Publikacja szybko przyciągnęła uwagę internautów.
W pokazanym dokumencie znalazło się miejsce nie tylko na wykształcenie, ale również na nietypowe jak na klasyczne CV doświadczenia. Marianna Schreiber podkreśliła swoją aktywność medialną, udział w telewizyjnych produkcjach oraz działalność w mediach społecznościowych. Wspomniała także o własnych projektach i wystąpieniach publicznych.
Jednym z elementów, który może zwrócić uwagę potencjalnego pracodawcy, jest jej doświadczenie związane ze sportami walki. Schreiber przedstawiła się w dokumencie jako „Bokserka z bilansem 9 zwycięstw i 3 porażek, z doświadczeniem w rywalizacji w Polsce i za granicą”. W CV zaznaczyła więc również doświadczenie zdobyte podczas rywalizacji w Polsce i poza jej granicami.
Nie zabrakło również informacji o przygotowaniu wojskowym. Marianna Schreiber uwzględniła w CV zarówno dobrowolne przeszkolenie w Zasadniczej Służbie Wojskowej, jak i szkolenie w Wojskach Obrony Terytorialnej. Do tego dochodzi jej wykształcenie – celebrytka jest magistrem pedagogiki i, jak wynika z przedstawionego dokumentu, ma doświadczenie w pracy z dziećmi, również ze spektrum autyzmu.
Wśród wymienionych przez nią aktywności znalazły się także „Top Model” oraz „Królowa przetrwania”. Schreiber postanowiła więc stworzyć dokument pokazujący szeroki przekrój jej dotychczasowych doświadczeń – od pedagogiki, przez wojsko i sport, aż po działalność medialną.
Co ciekawe, Marianna Schreiber zwróciła uwagę, że przygotowane przez nią CV nie zmieściło się na jednej stronie. Do potencjalnego pracodawcy trafiły więc dwie wypełnione treścią kartki. Sama zainteresowana zapowiada, że nadal będzie pokazywać w internecie kolejne etapy poszukiwania zatrudnienia, aż osiągnie swój cel.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krzan, Dereszowska i Wrona w HICIE TVN-u. Kto jeszcze wystąpi w “Taskamster 2”?
Zatrudnilibyście Mariannę Schreiber? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Magdalena Narożna powiedziała „TAK”. Gwiazda „Pięknych i Młodych” wzięła ślub
To wielki dzień dla Magdaleny Narożnej! Wokalistka zespołu „Piękni i Młodzi” oraz jurorka programu „Disco Star” oficjalnie zmieniła stan cywilny. Artystka stanęła na ślubnym kobiercu i powiedziała „TAK” swojemu ukochanemu, Krzysztofowi Romaniukowi. Radosną wiadomość niespodziewanie przekazała Telewizja Polsat w mediach społecznościowych, składając nowożeńcom życzenia.
Magdalena Narożna ma powody do świętowania. Wokalistka zespołu „Piękni i Młodzi”, a także jurorka programu „Disco Star”, właśnie przeżyła jeden z najważniejszych dni w swoim życiu. Artystka oficjalnie zmieniła stan cywilny i powiedziała „tak” swojemu ukochanemu, Krzysztofowi Romaniukowi. Informacja o ceremonii pojawiła się jednak w dość niespodziewany sposób, bo radosną nowinę jako pierwsza przekazała Telewizja Polsat za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych.
Ślub gwiazdy disco polo wzbudził zainteresowanie fanów, którzy od dawna śledzą jej życie zawodowe i prywatne. Narożna od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych wokalistek polskiej sceny disco polo. Popularność przyniosła jej działalność w zespole „Piękni i Młodzi”, a kolejną okazją do pojawiania się przed szeroką publicznością stała się rola jurorki programu „Disco Star”.

POLECAMY: Magdalena Narożna powiedziała „TAK”! Gwiazda „Pięknych i Młodych” wzięła ślub
Tak wyglądała ich historia
Magdalena Narożna od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny disco polo. Popularność zdobyła jako wokalistka zespołu „Piękni i Młodzi”, który współtworzyła od początku z Dawidem Narożnym i Danielem Wilczewskim. Grupa początkowo występowała głównie na weselach, jednak z czasem jej piosenki zaczęły zdobywać ogromną popularność w internecie. Przełomem okazał się udział w programie „Must Be The Music. Tylko muzyka”, gdzie zespół dotarł do finału.
Prywatnie życie Magdaleny Narożnej przez lata również było związane z muzyką. Wokalistka była żoną Dawida Narożnego, z którym doczekała się córki Gabrieli, nazywanej przez bliskich Gabrysią. Dziewczynka przyszła na świat w 2011 roku. Para rozstała się po kilku latach małżeństwa, a w 2019 roku oficjalnie poinformowała o rozwodzie. Mimo zakończenia związku rodzice musieli nadal pozostawać w kontakcie ze względu na córkę. Po rozwodzie Magdalena Narożna zaczęła układać sobie życie na nowo. Jej związek z Krzysztofem Romaniukiem przez długi czas pozostawał przede wszystkim w sferze prywatnej. Para ostatecznie zdecydowała się na kolejny krok i dziś wiadomo już, że zakończyła swoją historię ślubem.
POLECAMY: Magda Narożna ujawniła kulisy disco polo. Nagle wypaliła o Marcinie Millerze
Jest też mamą
Najważniejszą osobą w życiu Magdaleny Narożnej od lat pozostaje jej córka Gabrysia. Wokalistka wielokrotnie podkreślała, jak ważna jest dla niej dziewczynka. Po rozstaniu z Dawidem Narożnym rodzice musieli znaleźć sposób na wspólne wychowywanie dziecka, mimo że ich relacja prywatna dobiegła końca.
Gabrysia przyszła na świat w 2011 roku i dorastała z dala od największego medialnego zainteresowania. Magdalena Narożna od czasu do czasu pokazuje jednak córkę w swoich mediach społecznościowych i dzieli się ważnymi momentami z jej życia. W jednym z wpisów nazwała ją swoją „największą dumą i zarazem sukcesem życiowym”.
Rozwód Magdaleny i Dawida Narożnych był szeroko komentowany również dlatego, że oboje byli jednocześnie związani zawodowo z zespołem „Piękni i Młodzi”. Ich drogi rozeszły się nie tylko prywatnie. W kolejnych latach doszło również do zmian w składzie formacji, a Dawid Narożny przestał być jej członkiem. Magdalena Narożna zaczęła natomiast nowy etap życia u boku Krzysztofa Romaniuka. Teraz para oficjalnie przypieczętowała swoją relację. Informację o ślubie niespodziewanie przekazała Telewizja Polsat, publikując gratulacje dla nowożeńców.
Wielkie gratulacje dla Magdaleny Narożnej i Krzysztofa Romaniuka! Jurorka programu „Disco Star” powiedziała TAK Krzysztofowi Romaniukowi! – przekazała stacja.
POLECAMY: Magdalena Narożna zmieniła się diametralnie. To cięcie robi furorę?






-
news5 dni temuNatasza Urbańska przekazała dramatyczne wieści: „Zdiagnozowano u mnie nowotwór”
-
news4 dni temuNatasza Urbańska choruje na nowotwór. Menedżerka przekazała NOWE wieści
-
news4 dni temuAda i Michał Tyszkowie ukrywali JĄ przez 2 lata. Fani są w szoku
-
news4 dni temuNie żyje 27-letni syn Cindy Crawford. Wiadomo, co robiła policja na miejscu
-
news4 dni temuMarcin Maciejczak współpracował z wielką legendą. Tak wyglądały kulisy ich współpracy
-
news3 dni temuMagdalena Ogórek odchodzi z wPolsce24. Jej decyzja zaskoczyła stację
-
showbiz5 dni temuHelena Englert przekazała ważną wiadomość przed 4. odcinkiem „TzG”. „Mam poczucie winy”
-
news4 dni temuDorota Szelągowska wraca z nowym programem. Internauci bezlitośnie komentują

Dodaj komentarz