news
TYLKO U NAS: Julia z „Kanapowczyń” ujawnia kulisy show TTV [WYWIAD]
W minionej edycji „Kanapowczyń” nie brakowało emocji, wzruszeń i spektakularnych przemian. Szczególnie mocno w pamięci widzów zapisały się Julia i Izabela Korus – duet mamy i córki, który od początku programu wyróżniał się ogromną energią, szczerością i wyjątkową więzią. Dziś wracamy do ich historii oraz kulis niezwykłej metamorfozy!
Programy TTV „Kanapowcy” i „Kanapowczynie” od lat pokazują, że walka o zdrowie i lepszą kondycję to znacznie więcej niż telewizyjne show. Uczestnicy podejmują wyzwanie nie tylko po to, by schudnąć, ale przede wszystkim zmienić swoje nawyki i odzyskać sprawność. Produkcja stawia na edukację, motywację oraz konsekwencję w budowaniu zdrowego stylu życia.
W ostatnim sezonie widzowie śledzili wyjątkową odsłonę programu, w której udział wzięły duety matek i córek. Finałowym wyzwaniem był wymagający, ponad 28-kilometrowy bieg na nartach biegowych w Norwegii. Trasa okazała się niezwykle trudna i tylko trzem uczestniczkom udało się dotrzeć do mety.
Podczas finałowego biegu świetnie poradziła sobie przede wszystkim 19-letnia Julia Korus z Orzesza-Jaśkowic. Już od początku narzuciła bardzo mocne tempo i szybko zaczęła wyprzedzać pozostałe uczestniczki. Z każdym kilometrem nabierała coraz większej pewności siebie, pokazując ogromną przemianę, jaką przeszła od początku programu. Mimo trudniejszych momentów na trasie ostatecznie dotarła do mety jako pierwsza z imponującym czasem 3 godzin i 3 minut.
Na trasie pozostała jeszcze jej mama, 44-letnia Izabela Korus. W pewnym momencie, po bolesnym upadku w okolicach mostu, była bliska rezygnacji z dalszego biegu. Kluczowa okazała się jednak rozmowa z trenerem, która dodała jej sił do walki. Izabela wróciła na trasę i ukończyła ekstremalne wyzwanie z czasem 6 godzin i 30 minut, udowadniając sobie i widzom, że determinacja potrafi pokonać nawet największy kryzys.
Dopiero po finale przyszło podsumowanie efektów ich wielomiesięcznej pracy. Na początku programu Izabela ważyła 112,3 kg przy wzroście 174 cm, natomiast Julia – 113,6 kg przy 175 cm wzrostu. Po zakończeniu programu Izabela schudła ponad 34 kg i osiągnęła wagę 79,2 kg. Julia z kolei zrzuciła 23 kg, a jej waga spadła do niewiele ponad 90 kg.
Choć po drodze nie brakowało zwątpienia, trudnych emocji i kryzysów, mama i córka konsekwentnie wspierały się na każdym etapie programu. Ich historia stała się dla wielu widzów dowodem na to, że dzięki determinacji, pracy i wzajemnemu wsparciu można dokonać naprawdę ogromnej zmiany.
POLECAMY: Eurowizja 2026: Alicja zapytana o Izrael. Wymowna sytuacja w trakcie wywiadu
TYLKO U NAS: Julia z “Kanapowczyń” ujawnia kulisy
Nasz reporter Szymon Jedynak skontaktował się z Julią Korus, by zapytać, jak dziś wspomina udział w programie, co zmieniło się w jej życiu po spektakularnej metamorfozie oraz czy nadal stawia na aktywny, sportowy styl życia.
1.Kiedy pojawiła się myśl, żeby zgłosić się do programu i czy od razu byłaś przekonana do tej decyzji? Czy była to Twoja inicjatywa, czy może mamy?
“Na początku w ogóle nie wiedziałam, że trwają castingi do nowego sezonu programu ‘Kanapowczynie’. Mama, będąc w pracy, wysłała mi link do informacji na stronie internetowej i napisała, że może spróbowałybyśmy się zgłosić. Miała jednak pewne obawy i zastanawiała się, czy to na pewno dobry pomysł.
Kiedy wróciła do domu, jeszcze raz o tym porozmawiałyśmy i wtedy powiedziałam: „Dobra, robimy to”. Wypełniłam formularz na stronie internetowej i wysłałyśmy zgłoszenie. Szczerze mówiąc, byłyśmy przekonane, że przy tak dużej liczbie chętnych raczej nikt nas nie wybierze. Uznałyśmy jednak, że warto spróbować, bo samo wysłanie zgłoszenia nic nie kosztuje.
No i ostatecznie okazało się, że dostałyśmy się do programu, a potem trzeba było już działać. Myślę więc, że była to wspólna inicjatywa moja i mamy” – wyznała Julka.
2. Czego najbardziej obawiałaś się, wchodząc do programu „Kanapowcy”?
“Najbardziej obawiałam się sesji nago, ponieważ wiedziałam, że w każdym sezonie programu ‘Kanapowczynie’ taki moment się pojawia. Towarzyszył mi stres związany z tym, co powiedzą ludzie i jak zareagują nasi bliscy. Była też pewna bariera w głowie, którą musiałam przełamać.
Jednocześnie wiedziałam, że taka sesja jest potrzebna – przede wszystkim po to, aby później zobaczyć efekty swojej pracy i stanąć twarzą w twarz z tym, w jakim faktycznie jest się stanie na początku tej drogi.
Natomiast samych treningów czy diety raczej się nie bałam. Wiedziałam, że jeśli trzeba będzie ciężko pracować, to po prostu dam radę i będę to robić. Dlatego właśnie największą obawą przed wejściem do programu była dla mnie sesja nago” – powiedziała.
3. Jak wyglądała Twoja relacja z trenerem Krzysztofem Ferencem na co dzień? Jaki jest trener poza kamerami?
“Nasz trener Krzysztof Ferenc zarówno przed kamerami, jak i poza nimi jest dokładnie takim samym, wspaniałym człowiekiem. Zawsze służył pomocą, chętnie rozmawiał i wspierał nas dobrym słowem. Każdemu pomagał tak, jak tego potrzebował – czasem bardziej, czasem mniej, w zależności od sytuacji.
Na początku byłam bardzo zamknięta i trudno było mi przełamać się do rozmów z innymi, także z trenerem. Z czasem jednak okazało się, że wyszło mi to tylko na dobre. Tak naprawdę mieliśmy go do dyspozycji przez cały czas – mogliśmy pisać o każdej porze, a on zawsze odpowiadał, pomagał i tłumaczył, jak coś zrobić lepiej czy poprawniej.
Myślę, że taki „bat nad głową” był nam bardzo potrzebny. Bywał wymagający i momentami surowy, ale trudno się temu dziwić, skoro chcieliśmy osiągnąć tak duże efekty. Cieszę się, że potrafił zarówno wesprzeć, kiedy ktoś tego potrzebował, jak i odpowiednio zmotywować” – dodała Julia.
4. Czy podczas programu zdarzały się momenty, w których chciałaś się poddać? Co wtedy Cię zatrzymywało?
“Tak, oczywiście – podczas programu ‘Kanapowczynie’ zdarzały się momenty zwątpienia i chwile, w których chciałam odpuścić. Tym bardziej że moja waga spadała nieco wolniej niż u pozostałych dziewczyn i bałam się, że zaczynam od nich odstawać.
Najtrudniejsze były momenty, kiedy porównywałyśmy między sobą wyniki, a ja widziałam, że nie jestem jeszcze na tym samym etapie. To właśnie najbardziej siedziało mi w głowie i odbierało motywację. W takich chwilach bardzo pomagały mi rozmowy z trenerem Krzysztofem Ferencem, który tłumaczył mi, że każdy organizm działa inaczej i każdy przechodzi tę drogę we własnym tempie. Przypominał mi też, że wykonuję dobrą pracę i nie powinnam zamartwiać się drobnymi rzeczami.
Po takich rozmowach zbierałam się w sobie i działałam dalej – wracałam na treningi, jeszcze bardziej pilnowałam diety i starałam się dawać z siebie sto procent” – opowiedziała Julia.
5. Czy metamorfoza, którą przeszłaś, zmieniła również Twoje życie prywatne i pewność siebie?
“Metamorfoza, którą przeszłam w programie ‘Kanapowczynie’, zdecydowanie zmieniła moje życie – zarówno fizycznie, jak i mentalnie.
Przede wszystkim zaczęłam bardziej podobać się samej sobie. Z dnia na dzień uczę się akceptować siebie i robię małe kroki w tym kierunku, bo moim zdaniem nie da się pokochać siebie w stu procentach z dnia na dzień. To jest proces, nad którym cały czas pracuję.
Ogromną zmianę przeszłam również pod względem psychicznym. Stałam się bardziej otwarta, zaczęłam więcej rozmawiać i przestałam bać się kontaktu z innymi ludźmi. Dziś dużo częściej wychodzę z domu i jestem bardziej aktywna – chodzę biegać, na siłownię, jeżdżę na nartorolkach czy tez zwykły rolkach.
Przede wszystkim jednak przestałam zamykać się w domu. Staram się spędzać więcej czasu z ludźmi, wychodzić ze znajomymi na spacery czy wyjeżdżać razem w góry. Czuję, że bardzo otworzyłam się na świat i innych ludzi” – wyznała uczestniczka show TTV.
6. Co powiedziałabyś osobie, która ogląda „Kanapowców”, ale boi się zacząć własnej zmiany?
“Powiedziałabym przede wszystkim, żeby zacząć bardzo małymi krokami i nie oczekiwać od siebie od razu wielkiej zmiany. Wiem, że na początku to wcale nie jest łatwe i często pojawia się myślenie „zacznę od poniedziałku”, które później się powtarza. Dlatego warto po prostu ustawić sobie bardzo prosty cel – na przykład 30 minut spaceru dziennie. Już taka mała aktywność może poprawić samopoczucie i dać pierwszy zastrzyk energii.
Później można stopniowo dokładać kolejne cele, jak przebiegnięcie kilometra, a z czasem dwóch. Najważniejsze są właśnie te małe kroki, które prowadzą do większej zmiany. Po jakimś czasie widać pierwsze efekty – poprawia się kondycja, samopoczucie i pojawia się więcej chęci do działania. I to właśnie najbardziej napędza do dalszej pracy nad sobą” – powiedziała Julia.
6. Czy po zakończeniu programu nadal macie kontakt jako grupa? Czy są uczestniczki „Kanapowczyń”, z którymi szczególnie się zaprzyjaźniłaś
“Po programie ‘Kanapowczynie’ cały czas mamy ze sobą kontakt jako grupa. Mamy wspólny czat, na którym regularnie piszemy, a ostatnio udało nam się nawet spotkać wszystkie razem i było naprawdę świetnie. Najbardziej zakolegowałam się jednak z Gabrysią. To wspaniała osoba i bardzo się zżyłyśmy. Potrafimy rozmawiać praktycznie o wszystkim – od poważnych spraw po największe drobiazgi i głupotki. Często jesteśmy na telefonie przez cały dzień, a nawet pół nocy. Najważniejsze jest jednak to, że możemy na siebie liczyć i zawsze się wspieramy, kiedy któraś ma gorszy moment albo potrzebuje rozmowy.
Mam też kontakt z Agnieszką z Wrocławia, chociaż myślę, że bliższą relację ma ona z moją mamą, a ja właśnie z Gabrysią. Z dziewczynami z Czeladzi kontakt jest trochę mniejszy, ale nadal bardzo dobry. Z Anią spotykam się na przykład na nartorolkach i razem ćwiczymy jazdę. Z Kasią niestety widujemy się już rzadziej. Mimo wszystko uważam, że jako grupa nadal trzymamy się razem i dalej mamy ze sobą fajny kontakt” wyznała Julia.
7. Jeśli TTV zdecyduje się na kolejną edycję „Kanapowców”, to kogo najchętniej zobaczyłabyś w programie: mężczyzn, małżeństwa, młodzież, całe rodziny, a może ponownie mamy z córkami?
“Jeśli powstałby kolejny sezon programu ‘Kanapowczynie’, to bardzo chętnie zobaczyłabym edycję opartą na relacji ojca i syna. Skoro u nas była relacja matki z córką, to myślę, że taka męska odsłona mogłaby być naprawdę ciekawa i pełna emocji. Wydaje mi się, że mężczyźni często mają mocniejsze charaktery, więc mogłoby pojawić się więcej rywalizacji, mocniejszych reakcji czy nawet sprzeczek, a to na pewno byłoby interesujące dla widzów.
Bardzo ciekawym pomysłem byłaby też edycja dla par – małżeństw, narzeczonych albo po prostu chłopaka i dziewczyny. Myślę, że taka formuła mogłaby pokazać jeszcze więcej emocji związanych ze wspólnym wsparciem, motywacją i relacją między partnerami. Byłabym bardzo ciekawa, jak wyglądałaby ich wspólna walka o zmianę, czy pojawiałyby się kryzysy, czy może jeszcze bardziej by się wspierali. Tak naprawdę jednak uważam, że niezależnie od tego, jaka edycja by powstała, na pewno byłaby interesująca i świetnie by się ją oglądało” – dodała.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: Michał Wiśniewski drży przed wyrokiem? Wiemy, co zrobił tuż przed rozprawą
Której parze w programie “Kanapowczynie” kibicowałyście najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!









Autor: Szymon Jedynak
news
Oto NOWA prowadząca „Dzień dobry TVN”. Wygryzie Ewę Drzyzgę?
Widzowie „Dzień dobry TVN” nie mogą narzekać na brak zmian. Po głośnym odejściu jednej z największych gwiazd programu stacja właśnie ogłosiła kolejną niespodziankę, która może wywołać spore emocje. Dowiedz się więcej!
„Dzień dobry TVN” od 2005 roku pozostaje jednym z najchętniej oglądanych programów śniadaniowych w Polsce. Przez większość roku emitowany jest codziennie, natomiast w wakacje przez lata widzowie oglądali jedynie weekendowe wydania pod szyldem „Dzień dobry wakacje”. W tym roku stacja postanowiła jednak zrezygnować z letniej przerwy.
Dzięki temu także podczas wakacji widzowie każdego ranka mogą śledzić swoich ulubionych prowadzących oraz kolejne niespodzianki przygotowane przez redakcję. TVN zapowiada, że tegoroczne lato będzie wyjątkowo bogate w nowe pomysły i specjalne cykle.
Jednym z nich są „Kolonie letnie Dzień dobry TVN”. Jak poinformowała stacja, przez osiem kolejnych tygodni znane gwiazdy będą wracały do miejsc, które odegrały ważną rolę w ich dzieciństwie. Widzowie poznają ich wspomnienia, rodzinne historie oraz mniej znane zakątki Polski. W gronie bohaterów nowego cyklu znaleźli się między innymi Tatiana Okupnik oraz Norbi. To właśnie ich podróże jako pierwsze zobaczą widzowie programu.
POLECAMY: Sebastian Fabijański długo TO ukrywał. W końcu wyznał prawdę o synu
Tatiana Okupnik POPROWADZI „Dzień dobry TVN”!
Podczas poniedziałkowego wydania „Dzień dobry TVN”, które prowadzili Ewa Drzyzga i Krzysztof Skórzyński, doszło do wyjątkowego połączenia z Tatianą Okupnik. Wokalistka opowiedziała o swoim udziale w nowym projekcie i zdradziła, że w tym tygodniu widzowie będą mogli śledzić jej podróż przez Polskę.
Największa niespodzianka padła jednak chwilę później. Ogłoszono bowiem, że już w piątek, 3 lipca Tatiana Okupnik zadebiutuje w roli współprowadzącej „Dzień dobry TVN”. Na antenie stworzy duet z Krzysztofem Skórzyńskim, a dla wielu fanów będzie to pierwsza okazja, by zobaczyć wokalistkę w takiej roli.
To niewątpliwie jedna z największych atrakcji przygotowanych przez TVN na tegoroczne wakacje. Widzowie od dawna podkreślali, że lubią odcinki z udziałem gości specjalnych, a tym razem Tatiana Okupnik będzie miała okazję poprowadzić cały program.
W ostatnich tygodniach wokół „Dzień dobry TVN” dzieje się zresztą wyjątkowo dużo. Niedawno oficjalnie ogłoszono, że od 1 lipca do grona prowadzących dołączy piąta para gospodarzy. Będą nią Izabella Krzan oraz Jan Pirowski, którzy po raz pierwszy wspólnie poprowadzą poranny program.
Z kolei zaledwie kilka dni temu ogromnym zaskoczeniem dla widzów okazała się decyzja Macieja Dowbora, który poinformował o swoim odejściu z programu. Tym samym Sandra Hajduk-Popińska została bez ekranowego partnera, a stacja wciąż nie ujawniła, kto zajmie jego miejsce.
Na razie TVN nie zdradza dalszych planów dotyczących zmian w składzie prowadzących. Pewne jest jednak jedno – najbliższe tygodnie zapowiadają się wyjątkowo ciekawie, a widzowie mogą spodziewać się kolejnych zaskoczeń i nowych twarzy na antenie „Dzień dobry TVN”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maja Chwalińska PRZERWAŁA wywiad. Tego nikt się nie spodziewał
Jesteście ciekawi, jak poradzi sobie Tatiana Okupnik w nowej roli? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Sebastian Fabijański długo TO ukrywał. W końcu wyznał prawdę o synu
Choć Sebastian Fabijański otwarcie mówi o swojej wierze, w przypadku własnego syna podjął decyzję, która dla wielu może okazać się zaskakująca. Aktor po raz pierwszy tak szczerze wyjaśnił, dlaczego nie zdecydował się na chrzest dziecka. Dowiedz się więcej!
Sebastian Fabijański od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów. Ostatnie lata przyniosły mu nie tylko kolejne zawodowe wyzwania, ale także liczne medialne kontrowersje. Wiele emocji wzbudzało zwłaszcza jego rozstanie z Maffashion, z którą doczekał się syna Bastiana. Choć ich związek nie przetrwał, oboje starają się wspólnie wychowywać chłopca.
Mimo burzliwej przeszłości Sebastian Fabijański wielokrotnie podkreślał, że syn jest dla niego najważniejszą osobą w życiu. Aktor chętnie opowiada o ojcostwie i nie ukrywa, że każdą wolną chwilę stara się poświęcać właśnie Bastianowi.
W ostatnim czasie aktor udzielił szczerego wywiadu reporterce Party.pl, w którym poruszył temat wiary oraz wychowania syna. Okazuje się, że choć sam jest osobą głęboko wierzącą, świadomie nie zdecydował się na ochrzczenie chłopca.
POLECAMY: Maja Chwalińska PRZERWAŁA wywiad. Tego nikt się nie spodziewał
Dlaczego Sebastian Fabijański nie ochrzcił syna?
Sebastian Fabijański przyznał, że nie chciał narzucać dziecku własnych przekonań. Jego zdaniem każdy człowiek powinien mieć możliwość samodzielnego wyboru swojej drogi i światopoglądu, także w kwestiach religijnych.
“Nie chciałem zmuszać nikogo do niczego, więc tak się okazało i tak się podziało. Natomiast jeżeli mój syn wybierze drogę taką, jaką ja staram się gdzieś tam podążać, czyli chrześcijańską, ze zdrowym podejściem, żeby była jasność, nie radykalnym, po prostu uważam, że to jest wiara o miłości. I gdyby ją odrzeć… Ze wszystkich ludzkich interesów, które, wiadomo, przyklejają się do każdej szlachetnej, najbardziej nawet czystej idei, to to jest naprawdę wiara o miłości, o wybaczaniu, o byciu dobrym człowiekiem, posiadaniu kręgosłupa moralnego i życia według jakichś konkretnych zasad, głównie moralnych. To jeżeli mój syn wybierze tą drogę, no to się ochrzci. Jeżeli nie, to uszanuje oczywiście” – wyznał szczerze.
Słowa aktora pokazują, że jego decyzja nie wynika z odejścia od religii. Wręcz przeciwnie – Sebastian Fabijański podkreśla, że chrześcijaństwo postrzega przede wszystkim jako religię opartą na miłości, przebaczeniu i szacunku wobec drugiego człowieka.
Jednocześnie zaznaczył, że nie zamierza wpływać na przyszłe decyzje syna w tej sprawie. Jeśli Bastian w dorosłym życiu uzna, że chce przyjąć chrzest i podążać drogą chrześcijańską, będzie to wyłącznie jego świadomy wybór.
Tak szczere wyznanie aktora z pewnością wywoła dyskusję. Temat chrztu dzieci od lat budzi w Polsce wiele emocji, a coraz więcej znanych osób otwarcie mówi o tym, że nie chce podejmować tej decyzji za swoje dzieci, pozostawiając im pełną wolność wyboru.
O Sebastianie Fabijańskim w ostatnich miesiącach zrobiło się głośno również za sprawą udziału w wiosennej edycji programu „Taniec z Gwiazdami”. Aktor dotarł aż do finału tanecznego show, zdobywając ogromną sympatię widzów. Wielu fanów podkreślało, że właśnie dzięki programowi mogli poznać jego spokojniejszą i bardziej prywatną stronę, a kolejne szczere wywiady tylko umacniają ten wizerunek.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oto NOWY uczestnik „Tańca z Gwiazdami”. Widzowie Polsatu doskonale go znają
Co uważacie o takiej decyzji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Maja Chwalińska PRZERWAŁA wywiad. Tego nikt się nie spodziewał
Po wielkim sukcesie na Roland Garros oczy kibiców znów zwrócone są na Maję Chwalińską. Tuż przed rozpoczęciem Wimbledonu tenisistka przeżyła jednak zabawną sytuację na antenie, która błyskawicznie przyciągnęła uwagę fanów. Dowiedz się więcej!
Maja Chwalińska w ostatnich tygodniach stała się jedną z największych bohaterek polskiego sportu. 24-letnia tenisistka zachwyciła kibiców podczas wielkoszlemowego Roland Garros, gdzie po udanych kwalifikacjach dotarła aż do finału turnieju. Jej fantastyczna postawa sprawiła, że zaczęto o niej mówić nie tylko w Polsce, ale również na całym świecie.
Droga do tego sukcesu nie była jednak łatwa. Maja Chwalińska musiała pokonać wiele wymagających rywalek, a każda kolejna wygrana tylko zwiększała zainteresowanie jej osobą. W decydującym meczu lepsza okazała się Mirra Andriejewa, jednak Polka i tak zebrała ogromne uznanie ekspertów oraz kibiców.
Świetny występ we Francji otworzył przed tenisistką nowe możliwości. O jej grze rozpisywały się zagraniczne media, a eksperci zgodnie podkreślali, że Maja Chwalińska udowodniła, iż może skutecznie rywalizować z najlepszymi zawodniczkami świata.
Szczególnym wyróżnieniem okazały się słowa Venus Williams. Legendarna tenisistka bardzo ciepło wypowiedziała się o Polce, podkreślając jej potencjał i świetną postawę na korcie. Dla wielu kibiców był to sygnał, że Maja Chwalińska naprawdę należy już do grona zawodniczek, które mogą namieszać w światowym tenisie.
Nie wszyscy pamiętają jednak, że droga do obecnych sukcesów była wyjątkowo trudna. Maja Chwalińska otwarcie mówiła o walce z depresją, która przed laty zmusiła ją nawet do zawieszenia kariery. Zamiast walczyć o kolejne zwycięstwa, musiała skupić się przede wszystkim na swoim zdrowiu psychicznym i odzyskaniu równowagi.
POLECAMY: Tak wypoczywa Sara James. Nowe zdjęcia błyskawicznie obiegły internet
Maja Chwalińska NIE WYTRZYMAŁA podczas wywiadu
Dziś tenisistka jest już w zupełnie innym miejscu. Przebywa w Londynie, gdzie dzięki otrzymanej dzikiej karcie rozpocznie rywalizację na Wimbledonie. Po znakomitym występie w Paryżu oczekiwania wobec Polki są bardzo duże. Swój pierwszy mecz rozegra już w poniedziałek, a jej rywalką będzie Mananchaya Sawangkaew z Tajlandii.
Jeszcze przed rozpoczęciem turnieju Maja Chwalińska udzieliła kilku wywiadów. Jeden z nich przeprowadził Mateusz Lorek z Polsatu Sport. To właśnie podczas tej rozmowy doszło do nieoczekiwanej i wyjątkowo zabawnej sytuacji.
Dziennikarz postanowił przywitać tenisistkę w nietypowy sposób, zdradzając publicznie jej drugie imię.
„Maja Ewa Chwalińska” – powiedział Mateusz Lorek z Polsatu Sport.
Reakcja tenisistki była natychmiastowa. Maja Chwalińska zakryła twarz dłonią i wybuchła śmiechem.
„O nie…” – odpowiedziała wyraźnie rozbawiona.
Na tym jednak żarty się nie skończyły. Dziennikarz szybko wyjaśnił, dlaczego zdecydował się ujawnić drugie imię zawodniczki.
„Celowo! Iga Natalia Świątek i Ewa Maja Chwalińska” – dodał Mateusz Lorek.
Choć Maja Chwalińska nie wyjaśniła, dlaczego sytuacja aż tak ją rozbawiła, nagranie szybko zaczęło krążyć w mediach społecznościowych. Teraz przed Polką najważniejsze wyzwanie – Wimbledon. Kibice mają nadzieję, że dobra atmosfera sprzed pierwszego meczu przełoży się również na znakomitą formę na londyńskich kortach, a tenisistka po raz kolejny sprawi miłą niespodziankę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Duże zmiany w „Kocham Cię Polsko”. TVP stawia na nową gwiazdę [SZCZEGÓŁY]
Polubiliście Maję Chwalińską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Wojtek Gola ocenił Roxie Węgiel. Padły zaskakujące słowa
Pojawienie się Wojtka Goli na premierze nowej płyty Roksany Węgiel wywołało niemałe poruszenie. Teraz influencer postanowił przerwać milczenie i zdradził, jakie relacje naprawdę łączą go z młodą gwiazdą. Dowiedz się więcej już teraz!
Wojtek Gola od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego internetu. Popularność zdobył dzięki udziałowi w kontrowersyjnym reality show „Warsaw Shore”, a następnie zbudował potężną markę jako współzałożyciel federacji Fame MMA. Po sprzedaży swoich udziałów postanowił jednak otworzyć nowy rozdział zawodowej kariery.
Obecnie influencer skupia się na realizacji kolejnych projektów medialnych. Jednym z nich jest nowy format „Polska Shore”, którego formuła nawiązuje do dobrze znanego widzom „Warsaw Shore”. Mimo napiętego grafiku znalazł jednak czas, by pojawić się na wyjątkowym wydarzeniu organizowanym przez Roksanę Węgiel.
Młoda wokalistka świętowała premierę swojego najnowszego albumu „Błękit”. Impreza zgromadziła wiele znanych twarzy ze świata muzyki, internetu i telewizji. Wśród zaproszonych gości znalazł się również Wojtek Gola, którego obecność dla wielu okazała się sporym zaskoczeniem.
Podczas rozmowy z reporterką magazynu Party influencer nie ukrywał, że jest pod ogromnym wrażeniem talentu wokalnego Roksany Węgiel. Jak przyznał, jej występ zrobił na nim ogromne wrażenie.
“No muszę powiedzieć, że naprawdę świetny klimat, masa znajomych i przede wszystkim, co jest najważniejsze, no kawałki Roksany, no dużo energii. Wszyscy to mówią, że no piękny głos, małe ciało, piękny głos, bardzo silny, także podobało nam się bardzo” – wyznał.
POLECAMY: Lawina komentarzy po występie Viki Gabor. Nie wszyscy byli zachwyceni
Skąd Wojtek Gola i Roxie Węgiel się znają?
Po tych słowach wielu internautów zaczęło zastanawiać się, czy między Wojtkiem Golą a Roksaną Węgiel istnieje bliższa znajomość. Ich wspólne pojawienie się na imprezie wywołało falę spekulacji i pytań o kulisy tej relacji.
Influencer postanowił jednak rozwiać wszelkie wątpliwości. Jak zdradził, choć od dłuższego czasu mieli okazję rozmawiać, głównie przy okazji różnych projektów i spraw biznesowych, to właśnie podczas premiery albumu spotkali się twarzą w twarz po raz pierwszy.
“Gdzieś tam mieliśmy okazję wiele razy rozmawiać, tak bardziej gdzieś tam powiedzmy czy biznesowo, czy przez okazję różnych rzeczy i pierwszy raz się widzieliśmy dzisiaj właściwie. Więc to była tylko okazja poznać się, porozmawiać, poznać Kevina, poznać Roksanę. Bardzo świetni ludzie po prostu” – dodał Gola.
Choć obecność influencera na wydarzeniu wywołała wiele pytań, jego słowa rozwiały większość spekulacji. Okazuje się, że między nim a Roksaną Węgiel nie ma żadnej tajemnicy – do tej pory łączyły ich głównie zawodowe kontakty, a premiera albumu była pierwszą okazją do osobistego spotkania.
Nie da się jednak ukryć, że dla Roksany Węgiel to wyjątkowy moment w karierze. Artystka intensywnie promuje album „Błękit”, rozwija kolejne muzyczne projekty i konsekwentnie umacnia swoją pozycję jako jedna z największych gwiazd młodego pokolenia. Wszystko wskazuje na to, że najbliższe miesiące będą dla niej wyjątkowo intensywne, a fani mogą spodziewać się kolejnych niespodzianek.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Donald Tusk ostrzegł Polaków. Jego słowa błyskawicznie obiegły internet
Lubicie Roxie Węgiel? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuDlaczego Maciej Dowbor ODCHODZI z „Dzień dobry TVN”? [KULISY]
-
showbiz3 dni temuOlga Frycz WYŚMIAWA udział Rosiewicza w „Tańcu z Gwiazdami”? W sieci zawrzało
-
showbiz5 dni temuJest akt oskarżenia przeciwko Dodzie. Gwieździe grozi nawet 5 lat więzienia?
-
news4 dni temuSandra Hajduk skomentowała odejście Dowbora z „DDTVN”. Fani mają wiele pytań
-
showbiz5 dni temuTo koniec pewnej ery w „Tańcu z Gwiazdami”? Sykut-Jeżyna komentuje
-
news5 dni temuMargaret nie wytrzymała po słowach Skolima. Ostro?
-
news3 dni temuPrzełom ws. Dody? Jest stanowisko sądu po akcie oskarżenia
-
showbiz5 dni temuTyle ma zarabiać Żurnalista za odcinek „TzG”. Inni mogą pozazdrościć?

Dodaj komentarz