showbiz
Żurnalista w „Tańcu z Gwiazdami”? Miszczak przerwał milczenie
Jeszcze niedawno wydawało się, że Żurnalista będzie jedną z największych niespodzianek nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Ostatecznie popularny podcaster nie pojawi się jednak na parkiecie. Teraz Edward Miszczak po raz pierwszy ujawnił kulisy tej decyzji i wyjaśnił, dlaczego uczestnik wycofał się z programu. Dowiedz się więcej!
Jeszcze niedawno wydawało się, że Żurnalista będzie jedną z największych niespodzianek nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Ostatecznie popularny podcaster nie pojawi się jednak na parkiecie. Teraz Edward Miszczak po raz pierwszy ujawnił kulisy tej decyzji i wyjaśnił, dlaczego uczestnik wycofał się z programu. Dowiedz się więcej!
Już 6 września na antenie Polsatu wystartuje kolejna edycja „Tańca z Gwiazdami”. Produkcja skompletowała już pełną listę uczestników, którzy przez najbliższe tygodnie będą walczyć o Kryształową Kulę. Widzowie nadal czekają jednak na oficjalne ogłoszenie tanecznych par oraz potwierdzenie składu jury.
W nowym sezonie na parkiecie zobaczymy m.in. Helenę Englert, Martę „Mandarynę” Wiśniewską, Piotra „Gumę” Gumulca, Krzysztofa Kwiatkowskiego, Matteo Brunettiego, Izabelę Kunę, Joannę Jędrzejczyk, Monikę Borzym, Dominika Rupińskiego, Karolinę „Kaeyrę” Baran, Jaspera Sołtysiewicza oraz Dominika Smaruja. To właśnie oni już za kilka tygodni rozpoczną walkę o zwycięstwo w jednym z największych hitów jesiennej ramówki.
Jeszcze przed rozpoczęciem treningów doszło jednak do pierwszych zmian. Wcześniej informowano, że w programie wystąpi również Andrzej Rosiewicz, jednak artysta był zmuszony zrezygnować z udziału z powodów zdrowotnych.
Jak ujawnił wcześniej informator Pudelka, intensywne przygotowania do programu okazały się zbyt dużym obciążeniem dla muzyka.
„Andrzej bardzo cieszył się na tę przygodę, jednak musiał zrezygnować z udziału w show z powodów zdrowotnych. Treningi do tego formatu wymagają gigantycznego, wielogodzinnego wysiłku fizycznego każdego dnia i artysta uznał, że zdrowie jest teraz dla niego absolutnym priorytetem. To ogromna strata dla programu, ale wszyscy w pełni rozumieją jego decyzję” – ujawnił informator Pudelka.
To jednak nie jedyna osoba, która miała pojawić się w nowej edycji programu. Jak się okazuje, w gronie uczestników znajdował się również popularny podcaster Żurnalista. Ostatecznie także on zrezygnował z udziału jeszcze przed startem treningów, a wokół tej decyzji narosło wiele spekulacji.
POLECAMY: „Lato z Radiem i TVP”: Skolim ponownie rozpętał dyskusję. Wszystko przez jeden element
Edward Miszczak wprost o nieobecności Żurnalisty
Teraz głos w tej sprawie zabrał sam Edward Miszczak. Dyrektor programowy Telewizji Polsat w rozmowie z Cezarym Wiśniewskim na łamach Faktu zdradził, że obaj kandydaci zdążyli przejść pierwsze warsztaty taneczne i spotkania z profesjonalnymi tancerkami. Dopiero później zapadła decyzja o wycofaniu się z programu.
“Młody Żurnalista i zaawansowany wiekowo Andrzej Rosiewicz zrezygnowali z powodów zdrowotnych. Obaj bardzo chcieli, przeszli próby z tancerkami, bo zwykle, jak ktoś nie ma przekonania, że da radę w tańcu, to robimy mu takie warsztaty, żeby sobie potańczył, żeby wybrał sobie tancerkę. Andrzeja Rosiewicza zmogły te temperatury i poczuł się gorzej, więc powiedział, że bardzo przeprasza, ale musi podziękować. A Żurnalista chyba odkrył, że powinien popracować nad sercem. Zrobił badania i wyszło mu, że z serduszkiem trzeba trochę popracować. A nie chcemy mieć na planie, za przeproszeniem, problemów i każdy musi zrobić badania” – powiedział dyrektor programowy Polsatu.
Słowa Edwarda Miszczaka rzuciły nowe światło na kulisy przygotowań do programu. Okazuje się, że zanim uczestnicy zostaną oficjalnie ogłoszeni, muszą przejść nie tylko pierwsze treningi, ale również szczegółowe badania medyczne. W przypadku Żurnalisty to właśnie ich wyniki miały przesądzić o rezygnacji z udziału w show.
Choć tym razem widzowie nie zobaczą Żurnalisty na parkiecie „Tańca z Gwiazdami”, jego udział w programie w przyszłości wcale nie jest wykluczony. Jeśli podcaster upora się z problemami zdrowotnymi i otrzyma kolejne zaproszenie od produkcji, być może jeszcze zawalczy o Kryształową Kulę w jednej z następnych edycji. Teraz najważniejsze pozostaje jednak zdrowie, które – jak podkreślają zarówno produkcja, jak i sam Edward Miszczak – zawsze ma pierwszeństwo.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Jędrzejczyk podlizuje się Julii Wieniawie przed „Tańcem z Gwiazdami”? Padły mocne słowa
Chcielibyście zobaczyć Żurnalistę w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
news
Natasza Urbańska przekazała dramatyczne wieści: „Zdiagnozowano u mnie nowotwór”
Natasza Urbańska nagrała specjalny komunikat dla swoich fanów. Artystka wyjaśniła, dlaczego musiała odwołać długo wyczekiwane i wyprzedane koncerty z okazji 30-lecia pracy artystycznej. Powód jej decyzji okazał się niezwykle poważny. Dowiedz się więcej!
Natasza Urbańska zdecydowała się osobiście poinformować swoich fanów o powodach zawodowej przerwy. Artystka opublikowała nagranie, w którym otwarcie opowiedziała o swojej obecnej sytuacji. Już na początku przyznała, że przygotowanie tego komunikatu nie było dla niej łatwe. Jak sama określiła, był to „jeden z trudniejszych postów”.
Gwiazda odniosła się przede wszystkim do odwołanych koncertów. Wśród nich znalazły się wydarzenia związane z jej 30-leciem pracy artystycznej. Były to dla niej szczególnie ważne występy, tym bardziej że bilety na nie zostały już wyprzedane. Natasza Urbańska uznała jednak, że fani powinni poznać prawdziwy powód jej nieobecności.
“Ostatnio byłam zmuszona odwołać wiele koncertów, w tym obchody mojego trzydziestolecia. Bardzo ważne koncerty dla mnie, które już były wyprzedane, i czuję się zobowiązana i tak też czysto po ludzku, szczerze. Chciałabym podzielić się z Wami ważną informacją na temat mojego zdrowia. Otóż zdiagnozowano u mnie nowotwór” – powiedziała.
Słowa Nataszy Urbańskiej natychmiast zwróciły uwagę jej odbiorców. Artystka poinformowała, że rozpoczęła już leczenie onkologiczne. Jednocześnie zaznaczyła, że pozostaje pod opieką lekarzy, a jej bliscy również są przy niej w tym wymagającym czasie.
“Jestem w trakcie leczenia onkologicznego. Moi bliscy, lekarze, którzy mnie prowadzą, wszyscy jesteśmy dobrej myśli, ale musiałam zwolnić” – przyznała.
Mimo konieczności ograniczenia zawodowej aktywności Natasza Urbańska nie zamierza całkowicie znikać ze sceny. W swoim nagraniu podkreśliła, że nadal chce pojawiać się przy wybranych okazjach. Jej sytuacja sprawia jednak, że obecnie nie może pozwolić sobie na tak intensywny tryb pracy jak wcześniej.
“Ale nie rozstaję się ze sceną. Jak tylko mogę, pojawiam się podczas koncertów czy programów telewizyjnych. I bardzo Was proszę o wyrozumiałość, o odrobinę ciepła, kiedy myślicie o mnie” – zaapelowała.
Artystka postanowiła również wykorzystać swoją historię, aby zwrócić uwagę fanów na kwestie związane z dbaniem o zdrowie. W swoim komunikacie zachęciła ich przede wszystkim do regularnego wykonywania badań i większej uważności na własne zdrowie. Jej apel pojawił się pod koniec bardzo osobistego nagrania.
“A ja Was namawiam, żebyście dbali o siebie, żebyście się badali, uważnie. Dużo zdrówka Wam życzę. Także ja troszkę zwalniam, ale widzimy się i wszystkiego dobrego” – podsumowała.
POLECAMY: Helena Englert przekazała ważną wiadomość przed 4. odcinkiem „TzG”. „Mam poczucie winy”
Fala wsparcia dla Nataszy od znajmych z branży
Nagranie Nataszy Urbańskiej szybko wywołało lawinę komentarzy. Fani oraz osoby związane ze światem show-biznesu zaczęły przesyłać jej słowa wsparcia i życzenia zdrowia. Wśród komentujących znalazła się między innymi Julia Wieniawa, która napisała:
“Nataszko…. Zdrowiej 🤍 jesteś wspaniała “.
Barbara Kurdej-Szatan napisała:
“Natasza wysyłam ogrom siły i miłości”.
Z kolei Maria Tyszkiewicz podpisała:
“Natasza, trzymam kciuki, wracaj do zdrowia”.
Zaś Rafał Brzozowski napisał:
“Nataszko będzie dobrze!!! Musi być i nie ma innej opcji !!! Siły zdrowia i spokoju!! Uściski”.
Głos wsparcia przekazały także Dominika Gwit, Maja Sablewska, Alicja Szemplińska, Joanna Koroniewska-Dowbor, Magda Mołek, Joanna Kryńska. Mery Spolsky, Magda Pieczonka, Ania Rusowicz czy Basia Giewont.
Dla Nataszy Urbańskiej najbliższy czas będzie więc oznaczał konieczność zwolnienia tempa i skupienia się na leczeniu. Artystka nie ukrywa, że pełnowymiarowe, wielogodzinne koncerty są obecnie poza jej możliwościami. Jednocześnie jasno zaznaczyła, że nie zamierza całkowicie rozstawać się ze sceną i jeśli tylko będzie mogła, nadal będzie pojawiać się przed publicznością.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: 20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. Zaskoczeni?
Cała redakcja serwisu przeAmbitni.pl życzy Nataszy szybkiego powrotu do zdrowia!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Helena Englert przekazała ważną wiadomość przed 4. odcinkiem „TzG”. „Mam poczucie winy”
Helena Englert od początku najnowszej edycji „Tańca z Gwiazdami” przyciąga uwagę widzów i jurorów. Po ostatnim występie aktorka i Roman Osadczyj znaleźli się na szczycie tabeli, a ich wynik zrobił wrażenie. Sama uczestniczka nie ukrywa jednak, że tak wysokie noty są dla niej sporym zaskoczeniem. Co powiedziała po swoim sukcesie? Dowiedz się więcej!
Udział Heleny Englert w „Tańcu z Gwiazdami” od początku wzbudza zainteresowanie. Aktorka i wokalistka mierzy się z zupełnie nowym wyzwaniem, wymagającym nie tylko występów przed kamerami, ale przede wszystkim intensywnych treningów i pracy nad techniką taneczną. W programie towarzyszy jej Roman Osadczyj, z którym wspólnie przygotowuje kolejne choreografie.
Ostatni występ pary okazał się wyjątkowo udany. Helena Englert i Roman Osadczyj zaprezentowali energetycznego jive’a, który został wysoko oceniony przez jurorów. Za swój taniec otrzymali aż 41 punktów, dzięki czemu znaleźli się na szczycie tabeli wyników.
- “To było szaleństwo a ten wykon to chyba nagroda dla naszej Królowej bo to było jeden do jednego. Nie wiem czy ty w ogóle pracujesz czy to wszystko przychodzi ci o tak. Było wspaniale. Państwo widzieli” – mówił Tomasz Wygoda.
- “Dla mnie jesteś objawieniem, ale jesteś też moja ciekawością. Niektórzy tutaj tańczą za każdym razem podobnie a ja mam za każdym razem inna Helenę. Jesteś stworzona do aktorstwa. Ale ty nie tylko grasz, ale dobrze tańczysz. Ale trzymaj się tego ja chcę za tydzień jeszcze zobaczyć. Chcę zobaczyć 12 Helen” – skwitowała Iwona Pavlović po jej występie w 3 odcinku.
POLECAMY: 20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. Zaskoczeni?
Helena Englert zabrała głos przed 4. odcinkiem „TzG”. „Mam poczucie winy”
Tak wysoka nota była dla aktorki dużym wyróżnieniem, ale jak sama przyznała w rozmowie z Party.pl – niekoniecznie czymś, czego się spodziewała. Tym bardziej że ostatni tydzień treningów nie należał dla niej do najłatwiejszych. Helena Englert nie ukrywała, że przed wejściem na parkiet miała świadomość, iż tym razem może być naprawdę trudno.
Aktorka przyznała nawet, że była przygotowana na zupełnie inny scenariusz. W jej wypowiedzi pojawił się dystans do własnego wyniku oraz świadomość, że w tanecznym show wszystko może zmienić się z odcinka na odcinek.
“Mam jakieś poczucie winy. Byłam przygotowana na to, że ten tydzień, on był bardzo trudny dla mnie ten tydzień i byłam przygotowana na to, że tak nie będzie. I szczerze mówiąc, ja sama czekam, aż mi się noga podwinie. Ale bardzo się cieszę, że wyszło tak, jak wyszło. Po prostu mam takie poczucie, że jest też bardzo dużo innych par, które zasługują na to, żeby być docenione i tak bardzo, jak cieszę się, że nam idzie fantastycznie, tak też chciałabym zobaczyć inne pary obok nas” – mówiła.
W słowach Heleny Englert zwraca uwagę przede wszystkim jej podejście do rywalizacji. Aktorka nie skupia się wyłącznie na własnym wyniku. Podkreśla, że w programie jest wiele innych par, które również ciężko pracują i jej zdaniem zasługują na uznanie jurorów.
Jednocześnie uczestniczka nie ukrywa radości z tego, jak została oceniona. 41 punktów dało jej i Romanowi Osadczyjowi miejsce na szczycie tabeli, a dla pary jest to ważny sygnał przed kolejnymi odcinkami. Wysokie noty mogą być również dodatkową motywacją do dalszych treningów.
Czy w kolejnym odcinku ponownie zachwycą jurorów i utrzymają się na szczycie tabeli? Tego dowiemy się już w najbliższym odcinku, 27 września o 19:55 po “Być gwiazdą”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Izabela Skierska zabrała głos po odpadnięciu z „TzG”. Jest rozczarowana?
Kibicujecie Helenie Englert w ‘Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Matt Palmer podbija Spotify! 220 milionów wyświetleń to dla niego dopiero początek
220 milionów wyświetleń w zaledwie cztery lata, wielomilionowe odsłony kolejnych utworów i jasno określony cel. Matt Palmer nie zamierza zwalniać. Artysta otwarcie mówi, że chce dotrzeć na szczyt Spotify w Polsce i zdobyć od dwóch do trzech milionów słuchaczy miesięcznie. Ambicje ma naprawdę duże, ale, jak przekonuje, dotychczasowe wyniki pokazują, że nie są one oderwane od rzeczywistości.
Matt Palmer zdecydowanie nie jest artystą, który zamierza zadowolić się tym, co już udało mu się osiągnąć. Jego dotychczasowy dorobek robi wrażenie. W ciągu czterech lat jego utwory wygenerowały ponad 220 milionów wyświetleń. Na rozpoznawalność artysty pracowały m.in. takie numery jak „Była Piękna”, „Barcelona”, „Bonnie i Clyde” czy „Za rękę”, które przyniosły mu dziesiątki milionów odsłon. Dla Palmera imponujące statystyki nie są jednak powodem, by osiąść na laurach. Wręcz przeciwnie, traktuje je jako punkt wyjścia do kolejnego etapu kariery. – Pokażcie mi artystę, który w cztery lata, bez ogromnych featuringów i wielkiego zaplecza, zrobił 220 milionów wyświetleń – mówi Matt Palmer. – Skoro doszedłem tutaj, nie widzę powodu, dla którego nie miałbym dojść do dwóch, trzech milionów słuchaczy miesięcznie. Chcę numeru jeden i nie boję się tego powiedzieć – dodaje.
Reggaeton po swojemu. Palmer nie chce nikogo kopiować
Artysta nie zamierza przy tym porzucać gatunku, z którym kojarzy go publiczność. Wręcz przeciwnie, chce jeszcze mocniej postawić na reggaeton i stworzyć własny muzyczny styl. – Uważam, że robimy najlepszy reggaeton w Polsce. Nie chcę nikogo kopiować. Chcę zbudować własne brzmienie, własny świat – podkreśla.
Na polskiej scenie latino jedną z najmocniejszych pozycji streamingowych zajmuje obecnie Skolim, jednak Palmer nie przedstawia swojej ambicji jako bezpośredniej wojny z konkretnym artystą. Jego cel jest szerszy – chce znaleźć się na szczycie, niezależnie od tego, kto aktualnie znajduje się na pierwszym miejscu.
„No Me Gusta” pokazuje nowy kierunek
Jednym z elementów tej strategii jest najnowszy singiel „No Me Gusta”, w którym reggaeton spotyka się z rapem. Palmer zaprosił do współpracy Mario Draculę, rapera wnoszącego do utworu bardziej uliczny charakter. Sam Palmer odpowiada natomiast za melodyjne refreny i charakterystyczny latino vibe. Za produkcję numeru odpowiadają Kemzy i Jake B. Połączenie rapowej energii, melodyjności i reggaetonowego brzmienia ma pokazać, w jakim kierunku artysta chce rozwijać swoją muzykę.
Ferrari, Bentley i Miami. Palmer stawia na światowy rozmach
Nie tylko muzyka ma być jednak wizytówką nowego etapu kariery. Duży nacisk położono również na stronę wizualną. Teledysk do „No Me Gusta” pełen jest luksusowych samochodów, w tym Ferrari i Bentleya, a także imponującej willi. Całość utrzymana została w klimacie kojarzącym się z Miami i największymi zagranicznymi produkcjami hip-hopowymi oraz latino. Matt Palmer nie ukrywa, że właśnie światowe produkcje są dla niego punktem odniesienia. – Nie chcę robić rzeczy, które są dobre jak na Polskę. Mają być światowe – deklaruje artysta.
220 milionów wyświetleń? To dopiero początek! Plan Palmera jest więc konkretny: dwa–trzy miliony słuchaczy miesięcznie i numer jeden na Spotify w Polsce. Artysta chce osiągnąć ten cel, opierając się na dotychczasowych wynikach, konsekwencji i jasno określonej tożsamości muzycznej. Czy reggaeton w jego wykonaniu rzeczywiście podbije polskie streamingi? Na odpowiedź trzeba będzie jeszcze poczekać. Jedno jest jednak pewne, Palmer nie zamierza grać zachowawczo. – 220 milionów to nie koniec. To dopiero początek – podsumowuje. I właśnie tak zapowiada kolejny etap swojej muzycznej drogi, bez półśrodków, z dużymi ambicjami i kolejnym celem ustawionym wysoko.





Fot. archiwum prywatne Matt Palmer
Tekst: SM
news
20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. Zaskoczeni?
Filip Chajzer i Bianka Chajzerowie zdecydowali się opowiedzieć o początkach swojej relacji w najnowszym odcinku podcastu prezentera. 20-latka zdradziła szczegóły pierwszego spotkania i przyznała, że początkowo zupełnie nie zdawała sobie sprawy, z kim właściwie się umawia. Kiedy dowiedziała się prawdy, emocje szybko wzięły górę. Jak wyglądała ich pierwsza randka? Dowiedz się więcej!
Dziś Filip Chajzer i Bianka są małżeństwem, ale ich znajomość jeszcze kilka miesięcy temu dopiero się zaczynała. Para postanowiła wrócić pamięcią do pierwszych chwil swojej relacji i zdradzić słuchaczom, jak wyglądało spotkanie, które zapoczątkowało ich bliższą znajomość. W rozmowie nie zabrakło szczegółów dotyczących zarówno przygotowań do randki, jak i pierwszych wrażeń.
Okazuje się, że ich pierwsze spotkanie odbyło się w Warszawie, a konkretnie w Wilanowie. Filip Chajzer wspominał, że choć przebywał wtedy w Krakowie, zdecydował się przyjechać do stolicy specjalnie po to, aby spotkać się z Bianką. Sam początek znajomości miał więc dla niego na tyle duże znaczenie, że nie chciał odkładać spotkania na później.
Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja z perspektywy Bianki. 20-latka przyznała, że przed spotkaniem praktycznie nie wiedziała, kim jest mężczyzna, z którym miała udać się na kolację. Jak tłumaczyła, kompletnie nie interesowała się polskim show-biznesem i nie śledziła świata celebrytów. Dopiero rozmowa z przyjaciółką uświadomiła jej, z kim właściwie się spotyka.
“Jestem zawsze zestresowana przed takimi wydarzeniami. Rozmawiałam z przyjaciółką, opowiedziałam jej o całej sytuacji, o tym, że idę na randkę z tobą. Wcześniej w ogóle nie znałam ciebie, ja jestem osobą, która nie zna świata mediów, ale tak totalnie. Szczerze, na początku myślałam, że jesteś doktorem. Przyjaciółka opowiadała mi o tobie i wtedy wziął mnie jeszcze większy stres. Poczułam, jak mi krew z nóg odpływa i nie wiedziałam, co się dzieje” – wspominała Bianka.
POLECAMY: Izabela Skierska zabrała głos po odpadnięciu z „TzG”. Jest rozczarowana?
20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. „Myślałam, że jesteś doktorem”
Jak się okazało, stres nie trwał jednak długo. Według relacji Bianki, już po rozpoczęciu spotkania atmosfera szybko się rozluźniła. To właśnie Filip Chajzer miał przejąć inicjatywę i sprawić, że jego przyszła żona przestała czuć napięcie związane z pierwszą randką.
“Wchodzę, widzę ciebie. Usiadłam. Co w tobie uwielbiam? Że przy tobie nie da się stresować. Jak zacząłeś mówić, to cały stres minął. Przejąłeś trochę kontrolę nad naszym pierwszym spotkaniem i to było cudowne, bo ja wtedy miałam czas i przestrzeń, żeby się otworzyć” – mówiła żona Chajzera.
Sam Filip Chajzer również bardzo dobrze zapamiętał tamten wieczór. Prezenter opowiadał, że od początku między nimi pojawiło się wyjątkowo dużo swobody. Rozmowa miała płynąć bez większych przeszkód, a oboje szybko znaleźli wspólny język.
“Pamiętam, że jak usiedliśmy naprzeciwko siebie, to ja nigdy w życiu się tak nie śmiałem. Każdy żart okazywał się śmieszny i w jedną i w drugą stronę. Z miejsca poczułem: “Wow, o co chodzi?!” – dodał były gwiazdor TVN.
Po kolacji para postanowiła kontynuować wspólnie spędzany wieczór i wybrała się do kina na „Wichrowe wzgórza”. Film nie okazał się jednak tym, czego oboje oczekiwali. Zamiast wytrwać do końca seansu, zdecydowali się opuścić salę. Jak wynika z ich wspomnień, zdecydowanie bardziej interesowała ich rozmowa niż dalsze oglądanie filmu.
Dla Bianki nawet ten nieudany seans stał się jednak czymś pozytywnym. Jej zdaniem fakt, że zamiast oglądać film woleli ze sobą rozmawiać, tylko potwierdzał, jak dobrze czuli się już podczas pierwszego spotkania.
“Ale to też jest piękne, bo to znaczy, że byliśmy zauroczeni w sobie i woleliśmy ze sobą przesiedzieć i przegadać, niż oglądać film” – stwierdziła 20-letnia żona Chajzera.
Dziś tamten wieczór Filip i Bianka Chajzerowie mogą wspominać już jako początek relacji, która w bardzo krótkim czasie nabrała tempa. Od pierwszej randki w Wilanowie do zaręczyn, a następnie ślubu minęło zaledwie kilka miesięcy. Para najwyraźniej od początku miała poczucie, że między nimi pojawiło się coś wyjątkowego. Teraz postanowili podzielić się z odbiorcami historią, która do tej pory pozostawała przede wszystkim ich prywatnym wspomnieniem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda pokazała NOWEGO PARTNERA? Fani przyjrzeli się nowemu zdjęciu
Kibicujecie Filipowi i Biance? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuKinga Rusin dołączy do Polsatu? Miszczak ma sprytny plan
-
news5 dni temuTVN ma problem z Dorotą Szelągowską? W tle poważny kryzys
-
news4 dni temuFilip Chajzer i Bianka wzięli ślub! Tak wyglądała ceremonia w Krakowie
-
showbiz3 dni temuMaryla Rodowicz w jury „Tańca z Gwiazdami”. Kto odpadł w 3. odcinku?
-
news5 dni temuPolsat podebrał kolejne twarze TVN. Zaskakujący transfer?
-
news4 dni temuBagi i Tarnowska biorą ślub? Damian Glinka zdradził, czy będzie ŚWIADKIEM
-
news1 dzień temuDoda pokazała NOWEGO PARTNERA? Fani przyjrzeli się nowemu zdjęciu
-
news3 dni temuObejrzałem „Girls of Warsaw” na Prime Video. I mam jeden problem: PO CO to powstało?

Dodaj komentarz