news
TYLKO U NAS: Gabi przerywa milczenie po „Kanapowczyniach” [WYWIAD]
W minionej edycji „Kanapowczyń” nie brakowało emocji, wzruszeń i spektakularnych przemian, ale jedna z uczestniczek szczególnie zapadła widzom w pamięć. Gabriela Glok wraz ze swoją mamą Agnieszką stworzyły duet, który od początku wyróżniał się energią, szczerością i wyjątkową relacją. Dziś, po zakończeniu programu, wracamy do ich historii i kulis tej niezwykłej metamorfozy. Dowiedz się więcej!
Programy TTV „Kanapowcy” i „Kanapowczynie” od lat budzą ogromne emocje. Choć to reality-show, ich idea wykracza daleko poza telewizyjną rozrywkę. Uczestnicy nie tylko walczą o spektakularne metamorfozy, ale przede wszystkim o zdrowie, sprawność i zmianę stylu życia. Produkcja stawia na edukację, motywację i konsekwencję w budowaniu zdrowych nawyków żywieniowych oraz aktywności fizycznej, które mają przynieść trwałe efekty.
W minionym sezonie widzowie mogli obserwować wyjątkowo wymagającą odsłonę programu. Tym razem na ekranie pojawiły się duety – matki i córki, które wspólnie podjęły walkę o zmianę swojego życia. Zadanie było ekstremalne: ponad 27-kilometrowy bieg na nartach biegowych w Norwegii. Nie wszystkie uczestniczki dotarły do mety, jednak finalnie tylko trójce pań udało się ukończyć to wymagające wyzwanie.
Jedną z najbardziej zapamiętanych par była 22-letnia Gabriela Glok oraz jej 45-letnia mama Agnieszka Glok, które na co dzień prowadzą wspólnie salon solarium. Obie szybko dały się poznać jako „zwariowany duet” pełen energii, dystansu i poczucia humoru. Ich relacja od początku programu była wyjątkowo bliska – bardziej przyjacielska niż typowo rodzinna, co wyróżniało je na tle innych uczestniczek.
Choć na początku obie zmagały się z trudnością w porzuceniu starych nawyków, z odcinka na odcinek widać było wyraźną zmianę. Zarówno Gabriela, jak i Agnieszka przeszły dużą metamorfozę, nie tylko fizyczną, ale też mentalną. Wspólna praca, treningi i wzajemne wsparcie sprawiły, że udało im się dotrzeć aż do Norwegii i stanąć na starcie ekstremalnego biegu.
Ostatecznie duet nie ukończył całej 28-kilometrowej trasy, jednak obie uczestniczki pokonały jej znaczną część, co i tak zostało odebrane jako ogromny sukces. Ich determinacja i zaangażowanie zostały docenione zarówno przez trenera Krzysztofa Ferenca, jak i widzów, którzy w sieci chwalili ich za ogromny progres i walkę do samego końca.
POLECAMY: Ile Ralph Kaminski zarobiłby w „Tańcu z Gwiazdami”? Miszczak odpowiedział
TYLKO U NAS: Gabriela z “Kanapowczyń” ujawnia kulisy
Teraz nasz reporter Szymon Jedynak skontaktował się z Gabrielą Glok, aby dowiedzieć się, jak dziś wspomina udział w programie, co zmieniło się w jej życiu po metamorfozie i czy dalej utrzymuje sportowy tryb życia.
1.Kiedy pojawiła się myśl, żeby zgłosić się do programu i czy od razu byłaś przekonana do tej decyzji? Czy była to Twoja inicjatywa, czy może mamy?
“Kiedy pojawiła się myśl? W sumie zawsze mieliśmy problem z wagą, zawsze zaczynaliśmy jakieś diety, ale nie byłyśmy takie zdeterminowane. Jadąc z mamą autem zgłosiłam nas, bo zobaczyłam, że jest właśnie casting na temat odchudzania i ja mówię: ‘Kurczę, to pewnie się z mamą nadamy, może w końcu będzie taka determinacja’. Oczywiście mamie nic nie powiedziałam […] Był troszkę taki strach, bo tyle razy próbowałyśmy z mamą same jakieś diety, a tutaj może jak się dostaniemy, to kurczę, jednak trzeba będzie zacisnąć zęby i wziąć się naprawdę w garść, to nie będzie tak, że zaczniemy dietę w poniedziałek i skończymy we wtorek, tylko naprawdę to będzie ogrom pracy […] .Mama oczywiście nie była zadowolona z tego, ale wydaje mi się, że po tym czasie, który już minął, jest dumna i w ogóle, że jednak fajna przygoda życia i jest już szczęśliwa, już mi nie marudzi, że ją zgłosiłam, tylko już jest faktycznie z niej zadowolona z tego” – wyznała Gabrysia.
2. Czego najbardziej obawiałaś się, wchodząc do programu „Kanapowcy”?
“Chyba najbardziej obawiałam się tego, że nie dam rady. Że gdzieś, jak wcześniej wspominałam, tyle razy zaczynałyśmy z mamą diety i kompletnie nam nie wychodziły, to pojawił się strach, czy tym razem sobie poradzę. Zwłaszcza że to był program, który będzie oglądany, i będą tam zarówno hejterzy, jak i fani. Bałam się, że ktoś mnie polubi, będzie mi kibicował, a ja po prostu nie schudnę i zawiodę te osoby. Że ludzie, którzy we mnie wierzyli, powiedzą: „tak jej kibicowaliśmy, a ona nie dała rady”. I chyba to było najgorsze – ta presja i myśl, że mogę nie sprostać oczekiwaniom. Że nie poradzę sobie z dietą i ćwiczeniami. To się wszystko później nakręcało i tworzył się taki mętlik w głowie” – dodała uczestniczka show TTV.
3. Jak wyglądała Twoja relacja z trenerem Krzysztofem Ferencem na co dzień? Jaki jest trener poza kamerami?
“Moja relacja z trenerem wyglądała bardzo dobrze. W ogóle bardzo lubię Krzysia, więc był przede wszystkim takim trenerem, jakim powinien być – czasami był poważny, a jak trzeba było „dać opie**ol”, to po prostu dawał opie**ol. Czułam też pewien respekt, więc mimo wszystko człowiek się trochę stresował […] Bardzo go polubiłam – naprawdę super trener. Mega motywował, dawał takiego „kopa w dupę” […] Myślę, że gdyby nie było takiego „bata” nad nami, to byłoby dużo trudniej. […] Poza kamerami Krzyś jest dokładnie taki sam jak przed kamerami, nie udaje nikogo. Taki po prostu jest, więc jako człowiek i trener naprawdę super” – wyznała Gabrysia.
4. Czy podczas programu zdarzały się momenty, w których chciałaś się poddać? Co wtedy Cię zatrzymywało?
“Oczywiście, że były takie momenty i było ich naprawdę dużo, szczególnie na początku, bo waga nie chciała za bardzo spadać. Pojawiał się wtedy lęk, że nie schudnę, że pojadę na finał i będę taka sama.
Na początku to wszystko było bardzo stresujące – waga spadała powoli, a ja myślałam: „kurczę, chyba to pie**olę, mam już dosyć, dieta, wszystko, a efektów brak”. Człowiek się wtedy naprawdę bał i miał chwile zwątpienia.
Dużo dawało mi jednak to, że to było nagrywane i oglądane, że muszę schudnąć, muszę pokazać efekt. Motywował mnie też Kuba [czyt. chłopak Gabrysi], który cały czas uspokajał, że waga zacznie spadać i bardzo mnie w tym wspierał. Tata i mama też byli ogromnym wsparciem – szczególnie że z mamą przechodziłyśmy przez to razem i mogłyśmy się wspierać.
Ale mimo wszystko były momenty załamania – czasem nawet płakałam. Wtedy Kuba mówił, że będzie dobrze, że dam radę. I to mnie podnosiło. Wstawałam, ogarniałam się, szłam dalej – biegać, ćwiczyć, działać. I mówiłam sobie: dobra, trzeba się wziąć w garść i tyle” – wspominała Gabrysia.
5. Czy metamorfoza, którą przeszłaś, zmieniła również Twoje życie prywatne i pewność siebie?
“Ta metamorfoza, którą przeszłam, zmieniła mnie o 180 stopni. Nie chodzi tylko o wygląd, ale przede wszystkim o podejście w głowie. Zaczęłam zwracać uwagę na to, co kupuję. Najbardziej cieszy mnie to, że wchodzę w małe rozmiary i mogę po prostu pójść do sklepu i kupić ubrania, a nie siedzieć w domu i płakać, że nie mam co na siebie założyć. To smutna prawda, ale dla mnie to też ogromna motywacja, żeby utrzymać wagę i ten rozmiar, w który teraz wchodzę.
Strasznie zmieniło się moje życie. Jestem z siebie dumna, bo na początku naprawdę było ciężko, ale miałam wsparcie – Kuby, mamy i rodziców i to mnie motywowało, żeby się nie poddać. Teraz zmieniło się wszystko też psychicznie. Biegam rano, chodzę na siłownię, na basen, odżyłam. Częściej wychodzę z koleżankami, nie siedzę już zamknięta w domu. Chce mi się żyć.
Planujemy też z Kubą wakacje – w lipcu lecimy do Albanii i bardzo się z tego cieszę, bo wiem, że założę strój i nie będę się wstydzić. Wcześniej unikałam takich wyjazdów, bo wstydziłam się swojej wagi i tego, że nie miałam co na siebie założyć.
Teraz jestem po prostu szczęśliwsza. Częściej się uśmiecham, jestem bardziej aktywna, wszystko mnie napędza. Widać to też w mojej mamie – razem się ruszamy, wychodzimy na spacery, rower, nie siedzimy już tyle w domu. Różnica jest ogromna. Teraz naprawdę zaczęłam żyć” – wyjaśniła.
6. Co powiedziałabyś osobie, która ogląda „Kanapowców”, ale boi się zacząć własnej zmiany?
“Chciałabym powiedzieć ludziom, żeby nie siedzieli na kanapie, tylko naprawdę się wzięli za siebie. Ja wiem, że to jest ogromnie ciężkie – sama miałam z tym problem, więc wiem, ile to kosztuje, i psychicznie, i fizycznie, żeby to wszystko pogodzić. Ale naprawdę warto.
U mnie było tak, że jak schodziło 10 kilo, to nagradzałam się czymś małym. To dawało mi dodatkową motywację i cel. I myślę, że każdy powinien sobie tak to ustawić – nie musi to być nic drogiego, ale coś, co daje radość i poczucie osiągnięcia.
Z czasem to weszło mi w nawyk – rano bieg, potem pies, siłownia, i cały czas coś się dzieje. Dlatego jeśli ktoś myśli o zaczęciu, to nie „od poniedziałku”, tylko po prostu teraz. Nawet w środę, w piątek, nieważne kiedy. Ja też zaczęłam nie od idealnego momentu, tylko po prostu zaczęłam. I to jest najważniejsze” – wyjaśniła.
7. Czy utrzymujesz kontakt z innymi uczestnikami programu i wspieracie się po zakończeniu zdjęć?
“Oczywiście z Julką mamy super kontakt. Ona jest po prostu świetna, bardzo silna babka. Z nią piszemy praktycznie 24/7, cały czas do siebie dzwonimy. Tak samo z Izą. Z Anią i Kasią też mamy kontakt, bo mamy wspólną grupę i tam cały czas piszemy, ale wiadomo – jest to trochę mniejszy kontakt, tego nie ukrywam.
Najbliżej jestem jednak z Julką. Po prostu non stop wiemy, co u siebie, razem biegamy, gadamy na słuchawkach, nawet jak jestem w pracy czy w domu, to cały czas rozmawiamy – co robimy, co zjemy, jakie zdrowe rzeczy przygotować. Kocham Julkę, serio. Co ciekawe, na początku myślałam, że w ogóle się nie polubimy – byłam pewna, że najmniej będziemy mieć kontaktu, a wyszło zupełnie odwrotnie.
W grupie też cały czas jesteśmy w kontakcie, wspieramy się i motywujemy, ale wiadomo – po programie wróciło normalne życie, praca, obowiązki, więc nie ma już tyle czasu na telefon. Mimo to nadal się trzymamy i wspieramy nawzajem, i to jest naprawdę super” – dodała.
8. Gdybyś mogła zdecydować, jaka powinna powstać kolejna edycja „Kanapowców”, to kogo chciałabyś zobaczyć: młodych uczestników, duety matka–córka, osoby 50+, czy może małżeństwa?
“Ja byłam z mamą, więc może teraz czas na ojców i synów. Myślę, że taka edycja byłaby ciekawa […] Chociaż nie ukrywam, że fajne byłyby też jakieś małżeństwa zobaczyć albo cała edycja osób starszych, 50+, tak jak u nas była Kasia. Ale najbardziej chciałabym zobaczyć ojców z synami – to mogłoby być naprawdę mocne, bo wiadomo, jakie charaktery potrafią mieć faceci, a tutaj jeszcze relacja ojciec–syn. Taką edycję chciałabym chyba najbardziej obejrzeć i mocno im kibicować” – wyjaśniła.
9. Czy na fali sukcesu i popularności, którą zyskałaś w programie, chciałabyś jeszcze pojawić się w jakimś innym formacie TTV lub TVN? Jeśli tak, to w jakim programie widziałabyś się najlepiej i dlaczego właśnie tam?
“Jeśli chodzi o kolejne programy, to chyba najbardziej chciałabym spróbować czegoś w stylu „Królowa Przetrwania” albo „Azja Express”. To są już bardziej ekstremalne formaty. Wiem, że na co dzień jesteśmy raczej wygodne, ale jednak przeszłyśmy już survival w lesie – sześć dni w trudnych warunkach, więc zastanawiam się, czy poradziłybyśmy sobie z czymś jeszcze bardziej wymagającym.
„Azja Express” kusi mnie też dlatego, że to możliwość zobaczenia świata, poznania nowych kultur i zupełnie innego życia, ale w bardzo ekstremalnych warunkach. Byłabym po prostu ciekawa, czy my z mamą dałybyśmy radę.
To są chyba dwa programy, które najbardziej mnie interesują. Gdyby była taka okazja, to na pewno chciałabym spróbować, choć nie ukrywam – nie wiem, czy byśmy podołały. Lubię takie wyzwania i możliwość zobaczenia tego wszystkiego od środka byłaby czymś naprawdę wyjątkowym” – wyznała Gabrysia Glok.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Potwierdziły się ustalenia. Z kim Błażej Król wystąpi w „Azja Express”?
Jaką wersję “Kanapowców” chcielibyście teraz zobaczyć? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
-
Tata z synem, mogło by być ciekawe.
news
„Milionerzy” kontra „The Floor”? Widzowie wybrali ulubiony teleturniej
„Milionerzy” i „The Floor” tej jesieni rywalizują o uwagę widzów w wieczornym paśmie. Po czterech tygodniach emisji „Presserwis” przeanalizował wyniki obu teleturniejów i okazało się, że jeden z nich przyciąga przed telewizory więcej osób. W jednej z kluczowych grup sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Dowiedz się więcej!
Jesienna ramówka przyniosła bezpośrednie zestawienie dwóch popularnych teleturniejów. „Milionerzy” są emitowani w Polsacie od poniedziałku do czwartku o godzinie 19.55, natomiast „The Floor” można oglądać w TVN w te same dni, ale o 20.50. Premierowe odcinki obu formatów pojawiają się na antenie od 31 sierpnia, dlatego po czterech tygodniach można już sprawdzić, jak radzą sobie w starciu o widownię.
Z danych przeanalizowanych przez „Presserwis” wynika, że „Milionerzy” ogląda w Polsacie średnio 827 tys. widzów. W przypadku „The Floor” średnia widownia wynosi natomiast 782 tys. osób. Oznacza to różnicę na poziomie zaledwie 45 tys. widzów na korzyść teleturnieju prowadzonego przez Huberta Urbańskiego.
Również pod względem udziału w rynku w grupie ogólnej 4+ wyżej plasuje się Polsat. Podczas emisji „Milionerów” stacja notuje średnio 7,28 proc. udziału w rynku. TVN przy „The Floor” osiąga natomiast 6,93 proc. W tej kategorii przewaga należy więc do programu, który po latach zmienił nadawcę.
Ciekawie przedstawiają się natomiast dane dotyczące najważniejszej grupy komercyjnej 16-59. Tutaj sytuacja się odwraca. „The Floor” osiąga w tej grupie średnio 8,61 proc. udziału w rynku, podczas gdy „Milionerzy” uzyskują 6,84 proc. Oznacza to, że mimo niższej średniej widowni ogółem teleturniej TVN ma wyższy udział właśnie w grupie komercyjnej.
Warto również sprawdzić wyniki poszczególnych odcinków. Najwięcej widzów spośród dotychczasowych wydań „Milionerów” przyciągnął program wyemitowany w czwartek 24 września. Przed telewizorami zasiadło wtedy 934 tys. osób. To najwyższa widownia pojedynczego odcinka tego teleturnieju od rozpoczęcia jesiennej emisji.
„The Floor” również ma na koncie odcinek, który przyciągnął szczególnie dużą publiczność. Najlepszy wynik w analizowanym okresie program zanotował w środę 16 września. Wówczas zmagania uczestników śledziło 901 tys. widzów. Różnica między najlepszymi wynikami obu programów wyniosła więc 33 tys. widzów.
POLECAMY: „Taniec z Gwiazdami”: wyniki głosowania widzów wyszły na jaw. Doszło do zmian
„Milionerzy” i „The Floor” walczą o widzów. Co wolicie oglądać częściej?
Nie można zapominać, że obecność „Milionerów” w Polsacie jest efektem jednej z większych zmian na polskim rynku telewizyjnym. Format przez lata był związany z TVN, jednak ponad rok temu przeszedł do Polsatu. Program zachował jednak charakterystyczną formułę oraz gospodarza – Huberta Urbańskiego, który od lat kojarzony jest z tym teleturniejem.
Po zmianie stacji „Milionerzy” zostali również odświeżeni. Widzowie zobaczyli nową oprawę i studio, a zmian doczekały się także zasady związane z kołami ratunkowymi. Polsat postawił więc na połączenie dobrze znanego formatu z elementami, które miały nadać mu świeżości po transferze z konkurencyjnej stacji.
Z kolei „The Floor” jest zdecydowanie młodszym formatem na polskim rynku. Program zadebiutował w TVN w maju ubiegłego roku i od tego czasu doczekał się już dziewięciu sezonów, a także dwóch serii VIP z udziałem gwiazd. Gospodarzem obecnej odsłony jest Mikołaj Roznerski, który mierzy się z formatem opartym na rywalizacji uczestników na ogromnej planszy podzielonej na pola z różnymi kategoriami.
Po czterech tygodniach wyniki pokazują więc ciekawy obraz rywalizacji. „Milionerzy” mają wyższą średnią widownię – 827 tys. wobec 782 tys. widzów „The Floor” – oraz wyższy udział w grupie ogólnej 4+. Z kolei „The Floor” może pochwalić się wyższym udziałem w grupie komercyjnej 16-59. Oba teleturnieje mają więc swoje mocne strony, a kolejne tygodnie pokażą, czy te proporcje pozostaną podobne.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sandra Hajduk-Popińska zdradziła prawdę o Rozenek. Mało kto o tym wiedział
Wolicie “The Floor” czy “Milionerów”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Ada i Michał z „Rolnika” ujawnili rodzinny sekret. „To była psychoza poporodowa”
Ada i Michał Tyszkowie przez dwa lata trzymali z dala od mediów jedną z najważniejszych części swojego życia. Para znana z programu „Rolnik szuka żony” doczekała się córki, jednak długo nie informowała o tym publicznie. Teraz zdecydowali się przerwać milczenie. Ada opowiedziała również o traumatycznych doświadczeniach, z którymi mierzyła się po porodzie.
Ada i Michał poznali się podczas dziewiątej edycji „Rolnik szuka żony”. Ich relacja szybko nabrała tempa, a w finale programu Michał poprosił ukochaną o rękę w Kazimierzu Dolnym. W lipcu 2023 roku para wzięła ślub i od tego momentu coraz bardziej chroniła swoją prywatność. Widzowie mogli więc nie wiedzieć, jak bardzo zmieniło się ich życie poza kamerami.
Dopiero w programie „Rolnik szuka żony. Odwiedziny” małżonkowie zdecydowali się opowiedzieć o rodzinie. Okazało się, że od dwóch lat są rodzicami. Przez cały ten czas nie informowali publicznie o narodzinach córki, chcąc przede wszystkim chronić jej prywatność. Za ich decyzją kryło się jednak znacznie więcej.
POLECAMY: Marcin Tyszka szczerze o powrocie Klaudi El Dursi do “TOP MODEL” – BYŁA W SZOKU?

Przez dwa lata ukrywali, że są rodzicami
Ada i Michał Tyszkowie po zakończeniu „Rolnik szuka żony” zdecydowali się na znacznie bardziej prywatne życie. Choć ich związek od początku wzbudzał zainteresowanie widzów, małżonkowie nie dzielili się szczegółami dotyczącymi swojej rodziny. Teraz po raz pierwszy potwierdzili, że mają dwuletnią córkę. Jak wyjaśnili, przez dwa lata świadomie nie informowali o jej narodzinach, ponieważ chcieli zapewnić dziecku prywatność i ochronić je przed zainteresowaniem mediów. Para opowiedziała o swoim życiu w programie „Rolnik szuka żony. Odwiedziny”. Dla widzów była to wyjątkowa okazja, by zobaczyć, jak wygląda ich codzienność po zakończeniu programu, który połączył ich drogi. Michał i Ada podkreślili, że decyzja o ujawnieniu informacji o córce nie była spontaniczna. Przez długi czas chcieli, aby ich dziecko dorastało z dala od medialnego zainteresowania.
Ich historia ma jednak również bardzo trudny rozdział. Narodziny córki były dla Ady początkiem niezwykle ciężkiego okresu. Jak przyznał Michał, sama ciąża przebiegała bez komplikacji.
Całą ciążę Ada wspaniale przechodziła. Nie było żadnych problemów zdrowotnych, z samopoczuciem też nie było żadnych problemów – powiedział.
Wszystko zmieniło się po porodzie. Ada zdecydowała się szczerze opowiedzieć o swoim stanie i przyznała, że nie był to zwykły baby blues ani depresja poporodowa.
POLECAMY: Ada i Michał Tyszkowie ukrywali JĄ przez 2 lata. Fani są w szoku
Ada opowiedziała o psychozie poporodowej
Najbardziej poruszającą częścią rozmowy było wyznanie Ady dotyczące jej zdrowia psychicznego po narodzinach córki. Kobieta przyznała, że po porodzie znalazła się w stanie, którego wcześniej nie znała i którego trudno było jej później opisać słowami.
Po porodzie była jazda bez trzymanki. To nie była depresja, to nie był baby blues, to była psychoza poporodowa – wyznała Ada.
Jak opowiedziała, doświadczała bardzo silnego oderwania od rzeczywistości. Towarzyszyło jej ogromne wyczerpanie, a także problemy ze snem. Był to stan, który mocno obciążył ją zarówno psychicznie, jak i fizycznie.
To jest bardzo silny stan psychiczny, gdzie ja byłam oderwana od rzeczywistości. Bardzo mało spałam, byłam wykończona psychicznie i fizycznie – powiedziała.
Ada nie ukrywała, że nawet po czasie trudno jej znaleźć odpowiednie słowa, aby opisać to doświadczenie. Jej zdaniem był to tak trudny moment, że nie sposób łatwo przekazać osobie z zewnątrz, jak wyglądało jej funkcjonowanie.
To był tak ciężki stan, czasami trudno jest to wytłumaczyć, opisać słowami – przyznała.
Dziś Ada i Michał mogą już otwarcie mówić o tym, że ich rodzina powiększyła się o córkę. Jednocześnie ich historia pokazuje, że za pozornie spokojnym życiem znanym z mediów mogą kryć się bardzo trudne doświadczenia. Małżonkowie przez dwa lata zachowywali tę część swojego życia dla siebie, a dopiero teraz zdecydowali się uchylić rąbka tajemnicy.


POLECAMY: Marcin Tyszka o nowościach w TOP MODEL. Tak skomentował transfer WIENIAWY do Polsatu!
news
Marianna Schreiber pokazała swoje CV. Dostałaby od Was pracę?
Marianna Schreiber od pewnego czasu otwarcie relacjonuje w mediach społecznościowych swoje poszukiwania zatrudnienia. Teraz zrobiła kolejny krok i pokazała dokument, który wysłała w związku z ofertą pracy w straży miejskiej. W CV znalazło się sporo informacji o jej dotychczasowej aktywności. Dowiedz się więcej!
Marianna Schreiber od lat pozostaje aktywna w przestrzeni publicznej. Rozpoznawalność zdobyła w 2021 roku za sprawą udziału w 10. edycji „Top Model”, a później angażowała się w kolejne projekty medialne i pozatelewizyjne. Jej nazwisko regularnie pojawiało się również w kontekście działalności publicznej, inicjatywy „Mam Dość 2023” oraz aktywności związanej z wojskiem.
W kolejnych latach Schreiber próbowała swoich sił również w świecie freak fightów. Pojawiała się na galach Clout MMA i Prime Show MMA, a równocześnie pozostawała aktywna w mediach społecznościowych. To właśnie tam w ostatnim czasie zaczęła szerzej opowiadać o swojej sytuacji zawodowej i poszukiwaniu nowego zatrudnienia.
Celebrytka publikowała materiały dotyczące kolejnych prób znalezienia pracy. W swoich relacjach pokazywała również m.in. zbieranie butelek kaucyjnych. Niedawno zainteresowała się ofertą straży miejskiej i poinformowała obserwatorów, że zamierza spróbować swoich sił w rekrutacji. Jak wynika z jej najnowszych publikacji, faktycznie przesłała już swoje CV.
Wcześniej Marianna Schreiber zwracała uwagę na warunki zatrudnienia i wynagrodzenie wskazane w ofercie. Zapowiadała również, że będzie przygotowywać się do testów sprawnościowych, a cały proces zamierza relacjonować swoim obserwatorom. To właśnie wtedy internauci zaczęli prosić ją o pokazanie dokumentu, który zamierzała wysłać potencjalnemu pracodawcy.
POLECAMY: Wielkie emocje w „Tańcu z Gwiazdami”. Kto odpadł w 4. odcinku?
Marianna Schreiber pokazała publicznie swoje CV! Nie uwierzycie, co tam wpisała (FOTO)
Prośby obserwatorów zostały spełnione. Marianna Schreiber udostępniła swoje CV w mediach społecznościowych. Dokument, który pokazała, zawiera informacje dotyczące zarówno jej wykształcenia, jak i różnych aktywności zawodowych oraz publicznych. Publikacja szybko przyciągnęła uwagę internautów.
W pokazanym dokumencie znalazło się miejsce nie tylko na wykształcenie, ale również na nietypowe jak na klasyczne CV doświadczenia. Marianna Schreiber podkreśliła swoją aktywność medialną, udział w telewizyjnych produkcjach oraz działalność w mediach społecznościowych. Wspomniała także o własnych projektach i wystąpieniach publicznych.
Jednym z elementów, który może zwrócić uwagę potencjalnego pracodawcy, jest jej doświadczenie związane ze sportami walki. Schreiber przedstawiła się w dokumencie jako „Bokserka z bilansem 9 zwycięstw i 3 porażek, z doświadczeniem w rywalizacji w Polsce i za granicą”. W CV zaznaczyła więc również doświadczenie zdobyte podczas rywalizacji w Polsce i poza jej granicami.
Nie zabrakło również informacji o przygotowaniu wojskowym. Marianna Schreiber uwzględniła w CV zarówno dobrowolne przeszkolenie w Zasadniczej Służbie Wojskowej, jak i szkolenie w Wojskach Obrony Terytorialnej. Do tego dochodzi jej wykształcenie – celebrytka jest magistrem pedagogiki i, jak wynika z przedstawionego dokumentu, ma doświadczenie w pracy z dziećmi, również ze spektrum autyzmu.
Wśród wymienionych przez nią aktywności znalazły się także „Top Model” oraz „Królowa przetrwania”. Schreiber postanowiła więc stworzyć dokument pokazujący szeroki przekrój jej dotychczasowych doświadczeń – od pedagogiki, przez wojsko i sport, aż po działalność medialną.
Co ciekawe, Marianna Schreiber zwróciła uwagę, że przygotowane przez nią CV nie zmieściło się na jednej stronie. Do potencjalnego pracodawcy trafiły więc dwie wypełnione treścią kartki. Sama zainteresowana zapowiada, że nadal będzie pokazywać w internecie kolejne etapy poszukiwania zatrudnienia, aż osiągnie swój cel.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krzan, Dereszowska i Wrona w HICIE TVN-u. Kto jeszcze wystąpi w “Taskamster 2”?
Zatrudnilibyście Mariannę Schreiber? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Magdalena Narożna powiedziała „TAK”. Gwiazda „Pięknych i Młodych” wzięła ślub
To wielki dzień dla Magdaleny Narożnej! Wokalistka zespołu „Piękni i Młodzi” oraz jurorka programu „Disco Star” oficjalnie zmieniła stan cywilny. Artystka stanęła na ślubnym kobiercu i powiedziała „TAK” swojemu ukochanemu, Krzysztofowi Romaniukowi. Radosną wiadomość niespodziewanie przekazała Telewizja Polsat w mediach społecznościowych, składając nowożeńcom życzenia.
Magdalena Narożna ma powody do świętowania. Wokalistka zespołu „Piękni i Młodzi”, a także jurorka programu „Disco Star”, właśnie przeżyła jeden z najważniejszych dni w swoim życiu. Artystka oficjalnie zmieniła stan cywilny i powiedziała „tak” swojemu ukochanemu, Krzysztofowi Romaniukowi. Informacja o ceremonii pojawiła się jednak w dość niespodziewany sposób, bo radosną nowinę jako pierwsza przekazała Telewizja Polsat za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych.
Ślub gwiazdy disco polo wzbudził zainteresowanie fanów, którzy od dawna śledzą jej życie zawodowe i prywatne. Narożna od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych wokalistek polskiej sceny disco polo. Popularność przyniosła jej działalność w zespole „Piękni i Młodzi”, a kolejną okazją do pojawiania się przed szeroką publicznością stała się rola jurorki programu „Disco Star”.

POLECAMY: Magdalena Narożna powiedziała „TAK”! Gwiazda „Pięknych i Młodych” wzięła ślub
Tak wyglądała ich historia
Magdalena Narożna od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny disco polo. Popularność zdobyła jako wokalistka zespołu „Piękni i Młodzi”, który współtworzyła od początku z Dawidem Narożnym i Danielem Wilczewskim. Grupa początkowo występowała głównie na weselach, jednak z czasem jej piosenki zaczęły zdobywać ogromną popularność w internecie. Przełomem okazał się udział w programie „Must Be The Music. Tylko muzyka”, gdzie zespół dotarł do finału.
Prywatnie życie Magdaleny Narożnej przez lata również było związane z muzyką. Wokalistka była żoną Dawida Narożnego, z którym doczekała się córki Gabrieli, nazywanej przez bliskich Gabrysią. Dziewczynka przyszła na świat w 2011 roku. Para rozstała się po kilku latach małżeństwa, a w 2019 roku oficjalnie poinformowała o rozwodzie. Mimo zakończenia związku rodzice musieli nadal pozostawać w kontakcie ze względu na córkę. Po rozwodzie Magdalena Narożna zaczęła układać sobie życie na nowo. Jej związek z Krzysztofem Romaniukiem przez długi czas pozostawał przede wszystkim w sferze prywatnej. Para ostatecznie zdecydowała się na kolejny krok i dziś wiadomo już, że zakończyła swoją historię ślubem.
POLECAMY: Magda Narożna ujawniła kulisy disco polo. Nagle wypaliła o Marcinie Millerze
Jest też mamą
Najważniejszą osobą w życiu Magdaleny Narożnej od lat pozostaje jej córka Gabrysia. Wokalistka wielokrotnie podkreślała, jak ważna jest dla niej dziewczynka. Po rozstaniu z Dawidem Narożnym rodzice musieli znaleźć sposób na wspólne wychowywanie dziecka, mimo że ich relacja prywatna dobiegła końca.
Gabrysia przyszła na świat w 2011 roku i dorastała z dala od największego medialnego zainteresowania. Magdalena Narożna od czasu do czasu pokazuje jednak córkę w swoich mediach społecznościowych i dzieli się ważnymi momentami z jej życia. W jednym z wpisów nazwała ją swoją „największą dumą i zarazem sukcesem życiowym”.
Rozwód Magdaleny i Dawida Narożnych był szeroko komentowany również dlatego, że oboje byli jednocześnie związani zawodowo z zespołem „Piękni i Młodzi”. Ich drogi rozeszły się nie tylko prywatnie. W kolejnych latach doszło również do zmian w składzie formacji, a Dawid Narożny przestał być jej członkiem. Magdalena Narożna zaczęła natomiast nowy etap życia u boku Krzysztofa Romaniuka. Teraz para oficjalnie przypieczętowała swoją relację. Informację o ślubie niespodziewanie przekazała Telewizja Polsat, publikując gratulacje dla nowożeńców.
Wielkie gratulacje dla Magdaleny Narożnej i Krzysztofa Romaniuka! Jurorka programu „Disco Star” powiedziała TAK Krzysztofowi Romaniukowi! – przekazała stacja.
POLECAMY: Magdalena Narożna zmieniła się diametralnie. To cięcie robi furorę?






-
news5 dni temuNatasza Urbańska przekazała dramatyczne wieści: „Zdiagnozowano u mnie nowotwór”
-
news4 dni temuNatasza Urbańska choruje na nowotwór. Menedżerka przekazała NOWE wieści
-
news4 dni temuAda i Michał Tyszkowie ukrywali JĄ przez 2 lata. Fani są w szoku
-
news4 dni temuNie żyje 27-letni syn Cindy Crawford. Wiadomo, co robiła policja na miejscu
-
news4 dni temuMarcin Maciejczak współpracował z wielką legendą. Tak wyglądały kulisy ich współpracy
-
news3 dni temuMagdalena Ogórek odchodzi z wPolsce24. Jej decyzja zaskoczyła stację
-
showbiz5 dni temuHelena Englert przekazała ważną wiadomość przed 4. odcinkiem „TzG”. „Mam poczucie winy”
-
news4 dni temuDorota Szelągowska wraca z nowym programem. Internauci bezlitośnie komentują

Dodaj komentarz