news
TYLKO U NAS: Gabi przerywa milczenie po „Kanapowczyniach” [WYWIAD]
W minionej edycji „Kanapowczyń” nie brakowało emocji, wzruszeń i spektakularnych przemian, ale jedna z uczestniczek szczególnie zapadła widzom w pamięć. Gabriela Glok wraz ze swoją mamą Agnieszką stworzyły duet, który od początku wyróżniał się energią, szczerością i wyjątkową relacją. Dziś, po zakończeniu programu, wracamy do ich historii i kulis tej niezwykłej metamorfozy. Dowiedz się więcej!
Programy TTV „Kanapowcy” i „Kanapowczynie” od lat budzą ogromne emocje. Choć to reality-show, ich idea wykracza daleko poza telewizyjną rozrywkę. Uczestnicy nie tylko walczą o spektakularne metamorfozy, ale przede wszystkim o zdrowie, sprawność i zmianę stylu życia. Produkcja stawia na edukację, motywację i konsekwencję w budowaniu zdrowych nawyków żywieniowych oraz aktywności fizycznej, które mają przynieść trwałe efekty.
W minionym sezonie widzowie mogli obserwować wyjątkowo wymagającą odsłonę programu. Tym razem na ekranie pojawiły się duety – matki i córki, które wspólnie podjęły walkę o zmianę swojego życia. Zadanie było ekstremalne: ponad 27-kilometrowy bieg na nartach biegowych w Norwegii. Nie wszystkie uczestniczki dotarły do mety, jednak finalnie tylko trójce pań udało się ukończyć to wymagające wyzwanie.
Jedną z najbardziej zapamiętanych par była 22-letnia Gabriela Glok oraz jej 45-letnia mama Agnieszka Glok, które na co dzień prowadzą wspólnie salon solarium. Obie szybko dały się poznać jako „zwariowany duet” pełen energii, dystansu i poczucia humoru. Ich relacja od początku programu była wyjątkowo bliska – bardziej przyjacielska niż typowo rodzinna, co wyróżniało je na tle innych uczestniczek.
Choć na początku obie zmagały się z trudnością w porzuceniu starych nawyków, z odcinka na odcinek widać było wyraźną zmianę. Zarówno Gabriela, jak i Agnieszka przeszły dużą metamorfozę, nie tylko fizyczną, ale też mentalną. Wspólna praca, treningi i wzajemne wsparcie sprawiły, że udało im się dotrzeć aż do Norwegii i stanąć na starcie ekstremalnego biegu.
Ostatecznie duet nie ukończył całej 28-kilometrowej trasy, jednak obie uczestniczki pokonały jej znaczną część, co i tak zostało odebrane jako ogromny sukces. Ich determinacja i zaangażowanie zostały docenione zarówno przez trenera Krzysztofa Ferenca, jak i widzów, którzy w sieci chwalili ich za ogromny progres i walkę do samego końca.
POLECAMY: Ile Ralph Kaminski zarobiłby w „Tańcu z Gwiazdami”? Miszczak odpowiedział
TYLKO U NAS: Gabriela z “Kanapowczyń” ujawnia kulisy
Teraz nasz reporter Szymon Jedynak skontaktował się z Gabrielą Glok, aby dowiedzieć się, jak dziś wspomina udział w programie, co zmieniło się w jej życiu po metamorfozie i czy dalej utrzymuje sportowy tryb życia.
1.Kiedy pojawiła się myśl, żeby zgłosić się do programu i czy od razu byłaś przekonana do tej decyzji? Czy była to Twoja inicjatywa, czy może mamy?
“Kiedy pojawiła się myśl? W sumie zawsze mieliśmy problem z wagą, zawsze zaczynaliśmy jakieś diety, ale nie byłyśmy takie zdeterminowane. Jadąc z mamą autem zgłosiłam nas, bo zobaczyłam, że jest właśnie casting na temat odchudzania i ja mówię: ‘Kurczę, to pewnie się z mamą nadamy, może w końcu będzie taka determinacja’. Oczywiście mamie nic nie powiedziałam […] Był troszkę taki strach, bo tyle razy próbowałyśmy z mamą same jakieś diety, a tutaj może jak się dostaniemy, to kurczę, jednak trzeba będzie zacisnąć zęby i wziąć się naprawdę w garść, to nie będzie tak, że zaczniemy dietę w poniedziałek i skończymy we wtorek, tylko naprawdę to będzie ogrom pracy […] .Mama oczywiście nie była zadowolona z tego, ale wydaje mi się, że po tym czasie, który już minął, jest dumna i w ogóle, że jednak fajna przygoda życia i jest już szczęśliwa, już mi nie marudzi, że ją zgłosiłam, tylko już jest faktycznie z niej zadowolona z tego” – wyznała Gabrysia.
2. Czego najbardziej obawiałaś się, wchodząc do programu „Kanapowcy”?
“Chyba najbardziej obawiałam się tego, że nie dam rady. Że gdzieś, jak wcześniej wspominałam, tyle razy zaczynałyśmy z mamą diety i kompletnie nam nie wychodziły, to pojawił się strach, czy tym razem sobie poradzę. Zwłaszcza że to był program, który będzie oglądany, i będą tam zarówno hejterzy, jak i fani. Bałam się, że ktoś mnie polubi, będzie mi kibicował, a ja po prostu nie schudnę i zawiodę te osoby. Że ludzie, którzy we mnie wierzyli, powiedzą: „tak jej kibicowaliśmy, a ona nie dała rady”. I chyba to było najgorsze – ta presja i myśl, że mogę nie sprostać oczekiwaniom. Że nie poradzę sobie z dietą i ćwiczeniami. To się wszystko później nakręcało i tworzył się taki mętlik w głowie” – dodała uczestniczka show TTV.
3. Jak wyglądała Twoja relacja z trenerem Krzysztofem Ferencem na co dzień? Jaki jest trener poza kamerami?
“Moja relacja z trenerem wyglądała bardzo dobrze. W ogóle bardzo lubię Krzysia, więc był przede wszystkim takim trenerem, jakim powinien być – czasami był poważny, a jak trzeba było „dać opie**ol”, to po prostu dawał opie**ol. Czułam też pewien respekt, więc mimo wszystko człowiek się trochę stresował […] Bardzo go polubiłam – naprawdę super trener. Mega motywował, dawał takiego „kopa w dupę” […] Myślę, że gdyby nie było takiego „bata” nad nami, to byłoby dużo trudniej. […] Poza kamerami Krzyś jest dokładnie taki sam jak przed kamerami, nie udaje nikogo. Taki po prostu jest, więc jako człowiek i trener naprawdę super” – wyznała Gabrysia.
4. Czy podczas programu zdarzały się momenty, w których chciałaś się poddać? Co wtedy Cię zatrzymywało?
“Oczywiście, że były takie momenty i było ich naprawdę dużo, szczególnie na początku, bo waga nie chciała za bardzo spadać. Pojawiał się wtedy lęk, że nie schudnę, że pojadę na finał i będę taka sama.
Na początku to wszystko było bardzo stresujące – waga spadała powoli, a ja myślałam: „kurczę, chyba to pie**olę, mam już dosyć, dieta, wszystko, a efektów brak”. Człowiek się wtedy naprawdę bał i miał chwile zwątpienia.
Dużo dawało mi jednak to, że to było nagrywane i oglądane, że muszę schudnąć, muszę pokazać efekt. Motywował mnie też Kuba [czyt. chłopak Gabrysi], który cały czas uspokajał, że waga zacznie spadać i bardzo mnie w tym wspierał. Tata i mama też byli ogromnym wsparciem – szczególnie że z mamą przechodziłyśmy przez to razem i mogłyśmy się wspierać.
Ale mimo wszystko były momenty załamania – czasem nawet płakałam. Wtedy Kuba mówił, że będzie dobrze, że dam radę. I to mnie podnosiło. Wstawałam, ogarniałam się, szłam dalej – biegać, ćwiczyć, działać. I mówiłam sobie: dobra, trzeba się wziąć w garść i tyle” – wspominała Gabrysia.
5. Czy metamorfoza, którą przeszłaś, zmieniła również Twoje życie prywatne i pewność siebie?
“Ta metamorfoza, którą przeszłam, zmieniła mnie o 180 stopni. Nie chodzi tylko o wygląd, ale przede wszystkim o podejście w głowie. Zaczęłam zwracać uwagę na to, co kupuję. Najbardziej cieszy mnie to, że wchodzę w małe rozmiary i mogę po prostu pójść do sklepu i kupić ubrania, a nie siedzieć w domu i płakać, że nie mam co na siebie założyć. To smutna prawda, ale dla mnie to też ogromna motywacja, żeby utrzymać wagę i ten rozmiar, w który teraz wchodzę.
Strasznie zmieniło się moje życie. Jestem z siebie dumna, bo na początku naprawdę było ciężko, ale miałam wsparcie – Kuby, mamy i rodziców i to mnie motywowało, żeby się nie poddać. Teraz zmieniło się wszystko też psychicznie. Biegam rano, chodzę na siłownię, na basen, odżyłam. Częściej wychodzę z koleżankami, nie siedzę już zamknięta w domu. Chce mi się żyć.
Planujemy też z Kubą wakacje – w lipcu lecimy do Albanii i bardzo się z tego cieszę, bo wiem, że założę strój i nie będę się wstydzić. Wcześniej unikałam takich wyjazdów, bo wstydziłam się swojej wagi i tego, że nie miałam co na siebie założyć.
Teraz jestem po prostu szczęśliwsza. Częściej się uśmiecham, jestem bardziej aktywna, wszystko mnie napędza. Widać to też w mojej mamie – razem się ruszamy, wychodzimy na spacery, rower, nie siedzimy już tyle w domu. Różnica jest ogromna. Teraz naprawdę zaczęłam żyć” – wyjaśniła.
6. Co powiedziałabyś osobie, która ogląda „Kanapowców”, ale boi się zacząć własnej zmiany?
“Chciałabym powiedzieć ludziom, żeby nie siedzieli na kanapie, tylko naprawdę się wzięli za siebie. Ja wiem, że to jest ogromnie ciężkie – sama miałam z tym problem, więc wiem, ile to kosztuje, i psychicznie, i fizycznie, żeby to wszystko pogodzić. Ale naprawdę warto.
U mnie było tak, że jak schodziło 10 kilo, to nagradzałam się czymś małym. To dawało mi dodatkową motywację i cel. I myślę, że każdy powinien sobie tak to ustawić – nie musi to być nic drogiego, ale coś, co daje radość i poczucie osiągnięcia.
Z czasem to weszło mi w nawyk – rano bieg, potem pies, siłownia, i cały czas coś się dzieje. Dlatego jeśli ktoś myśli o zaczęciu, to nie „od poniedziałku”, tylko po prostu teraz. Nawet w środę, w piątek, nieważne kiedy. Ja też zaczęłam nie od idealnego momentu, tylko po prostu zaczęłam. I to jest najważniejsze” – wyjaśniła.
7. Czy utrzymujesz kontakt z innymi uczestnikami programu i wspieracie się po zakończeniu zdjęć?
“Oczywiście z Julką mamy super kontakt. Ona jest po prostu świetna, bardzo silna babka. Z nią piszemy praktycznie 24/7, cały czas do siebie dzwonimy. Tak samo z Izą. Z Anią i Kasią też mamy kontakt, bo mamy wspólną grupę i tam cały czas piszemy, ale wiadomo – jest to trochę mniejszy kontakt, tego nie ukrywam.
Najbliżej jestem jednak z Julką. Po prostu non stop wiemy, co u siebie, razem biegamy, gadamy na słuchawkach, nawet jak jestem w pracy czy w domu, to cały czas rozmawiamy – co robimy, co zjemy, jakie zdrowe rzeczy przygotować. Kocham Julkę, serio. Co ciekawe, na początku myślałam, że w ogóle się nie polubimy – byłam pewna, że najmniej będziemy mieć kontaktu, a wyszło zupełnie odwrotnie.
W grupie też cały czas jesteśmy w kontakcie, wspieramy się i motywujemy, ale wiadomo – po programie wróciło normalne życie, praca, obowiązki, więc nie ma już tyle czasu na telefon. Mimo to nadal się trzymamy i wspieramy nawzajem, i to jest naprawdę super” – dodała.
8. Gdybyś mogła zdecydować, jaka powinna powstać kolejna edycja „Kanapowców”, to kogo chciałabyś zobaczyć: młodych uczestników, duety matka–córka, osoby 50+, czy może małżeństwa?
“Ja byłam z mamą, więc może teraz czas na ojców i synów. Myślę, że taka edycja byłaby ciekawa […] Chociaż nie ukrywam, że fajne byłyby też jakieś małżeństwa zobaczyć albo cała edycja osób starszych, 50+, tak jak u nas była Kasia. Ale najbardziej chciałabym zobaczyć ojców z synami – to mogłoby być naprawdę mocne, bo wiadomo, jakie charaktery potrafią mieć faceci, a tutaj jeszcze relacja ojciec–syn. Taką edycję chciałabym chyba najbardziej obejrzeć i mocno im kibicować” – wyjaśniła.
9. Czy na fali sukcesu i popularności, którą zyskałaś w programie, chciałabyś jeszcze pojawić się w jakimś innym formacie TTV lub TVN? Jeśli tak, to w jakim programie widziałabyś się najlepiej i dlaczego właśnie tam?
“Jeśli chodzi o kolejne programy, to chyba najbardziej chciałabym spróbować czegoś w stylu „Królowa Przetrwania” albo „Azja Express”. To są już bardziej ekstremalne formaty. Wiem, że na co dzień jesteśmy raczej wygodne, ale jednak przeszłyśmy już survival w lesie – sześć dni w trudnych warunkach, więc zastanawiam się, czy poradziłybyśmy sobie z czymś jeszcze bardziej wymagającym.
„Azja Express” kusi mnie też dlatego, że to możliwość zobaczenia świata, poznania nowych kultur i zupełnie innego życia, ale w bardzo ekstremalnych warunkach. Byłabym po prostu ciekawa, czy my z mamą dałybyśmy radę.
To są chyba dwa programy, które najbardziej mnie interesują. Gdyby była taka okazja, to na pewno chciałabym spróbować, choć nie ukrywam – nie wiem, czy byśmy podołały. Lubię takie wyzwania i możliwość zobaczenia tego wszystkiego od środka byłaby czymś naprawdę wyjątkowym” – wyznała Gabrysia Glok.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Potwierdziły się ustalenia. Z kim Błażej Król wystąpi w „Azja Express”?
Jaką wersję “Kanapowców” chcielibyście teraz zobaczyć? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
-
Tata z synem, mogło by być ciekawe.
news
Baron właśnie zasugerował powrót do „The Voice Kids”? [KULISY]
Fani od miesięcy zastanawiają się, czy Baron i Tomson ponownie pojawią się w obrotowych fotelach „The Voice Kids”. Teraz muzyk niespodziewanie opublikował nagranie, które wielu odebrało jako jasny sygnał dotyczący jego przyszłości w programie. Dowiedz się więcej!
Aleksander Milwiw-Baron i Tomasz Lach, znany wszystkim jako Tomson, od lat należą do grona najbardziej rozpoznawalnych trenerów polskiej edycji „The Voice”. Muzycy zespołu Afromental przez lata budowali markę programu, zdobywając sympatię uczestników i widzów. Ich charakterystyczny duet stał się jednym z symboli muzycznego show TVP.
Przez lata Tomson i Baron zasiadali również w podwójnym fotelu trenerskim programu „The Voice Kids”. Od pierwszej edycji byli jednymi z najważniejszych postaci dziecięcej odsłony formatu, wspierając młodych wokalistów i prowadząc ich do kolejnych sukcesów. Ich odejście po ośmiu sezonach było dużym zaskoczeniem dla wiernych fanów programu.
W ostatniej edycji „The Voice Kids” miejsce duetu zajęli Blanka oraz Tribbs, którzy dołączyli do Cleo. To właśnie drużyna Tribbsa triumfowała w finale dzięki zwycięstwu Wiktora Sasa, który będzie reprezentował Polskę podczas tegorocznej Eurowizji Junior.
Choć Telewizja Polska nie ogłosiła jeszcze oficjalnych składów trenerów kolejnych edycji „The Voice of Poland”, „The Voice Kids” i „The Voice Senior”, w ostatnich dniach wokół programu ponownie zrobiło się bardzo głośno. Wszystko za sprawą aktywności Barona w mediach społecznościowych.
POLECAMY: Przełom ws. Dody? Jest stanowisko sądu po akcie oskarżenia
Tomson i Baron powrócą do “The Voice Kids”?
Muzyk opublikował na Instagramie krótkie nagranie przedstawiające jego syna Leonarda, który miał na głowie charakterystyczną czapkę z logo „The Voice Kids”. Sam filmik nie zdradzał zbyt wiele, jednak podpis pod nagraniem natychmiast przyciągnął uwagę internautów i wywołał falę spekulacji.
„Gdybym miał wracać do „The Voice Kids”, to nic bym nie powiedział, ale byłyby znaki…” – podpisał wideo.
To właśnie te słowa sprawiły, że wielu fanów zaczęło doszukiwać się ukrytego przekazu. Niektórzy są przekonani, że Baron celowo pozostawił swoim obserwatorom subtelną wskazówkę dotyczącą przyszłości w programie. Inni uważają, że muzyk jedynie bawi się domysłami internautów.
Co ciekawe, nie jest to pierwszy raz, kiedy charakterystyczna czapka z logo „The Voice Kids” pojawia się na instagramowych relacjach Barona. Uważni obserwatorzy zauważyli, że podobne akcenty przewijały się już wcześniej, co tylko podsyca kolejne teorie dotyczące możliwego powrotu trenera.
Jedno jest jednak pewne – jedno krótkie nagranie wystarczyło, by ponownie rozpalić emocje wokół „The Voice Kids”. Jeśli publikacja Barona rzeczywiście okazała się zapowiedzią jego powrotu, oficjalne ogłoszenie może być już tylko kwestią czasu. Do momentu przedstawienia przez TVP pełnego składu trenerów widzom pozostaje jedynie czekać i obserwować kolejne „znaki”, które – jak sam zasugerował muzyk – mogą mówić więcej niż oficjalne komunikaty.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Olga Frycz WYŚMIAWA udział Andrzeja Rosiewicza w „Tańcu z Gwiazdami”? W sieci zawrzało
Chcielibyście powrotu Barona i Tomsona do “The Voice Kids”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!








Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Przełom ws. Dody? Jest stanowisko sądu po akcie oskarżenia
Sprawa, która od lat budzi ogromne emocje, właśnie wkroczyła w kolejny etap. Po skierowaniu aktu oskarżenia przeciwko Dodzie i innym osobom pojawiły się nowe informacje prosto z Sądu Okręgowego w Warszawie. Co czeka artystkę i kiedy może rozpocząć się proces? Dowiedz się więcej!
Nazwiska Doroty Rabczewskiej i Emila S. od kilku lat regularnie pojawiają się w kontekście śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Teraz sprawa oficjalnie trafiła do sądu, co oznacza rozpoczęcie kolejnego etapu jednego z najgłośniejszych postępowań dotyczących polskiego show-biznesu.
Według ustaleń śledczych głównym oskarżonym pozostaje Emil S., który jako prezes spółki miał pozyskiwać od inwestorów środki na realizację projektów filmowych. Inwestorom obiecywano udział w przyszłych zyskach, jednak – jak twierdzi prokuratura – filmy nie zostały zrealizowane zgodnie z założeniami, a pieniądze nie wróciły do osób finansujących przedsięwzięcia.
Prokuratura już wcześniej informowała o wynikach prowadzonego śledztwa. W jednym z komunikatów przekazano:
“Z ustaleń śledztwa wynika, że Emil S., działając jako prezes spółki, pomimo zawartych umów inwestycyjnych o finansowanie produkcji filmowej oraz upływu zawartych w umowach terminów, nie wyprodukował i nie wprowadził do dystrybucji dzieła filmowego, a środków pieniężnych nie zwrócił” – brzmiał komunikat prokuratury w 2023 roku na łamach Plejady.
Śledczy twierdzą również, że gdy wierzyciele zaczęli domagać się zwrotu swoich pieniędzy, powołano nową spółkę na Malcie. Jej współwłaścicielką była wówczas Dorota Rabczewska, pozostająca jeszcze w związku małżeńskim z Emilem S. Zdaniem prokuratury właśnie do tego podmiotu miała trafić część środków wyprowadzonych wcześniej z Polski.
19 czerwca 2026 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do Sądu Okręgowego akt oskarżenia przeciwko Emilowi S., Dorocie Rabczewskiej oraz dwóm innym osobom. Jak przekazano, były mąż piosenkarki odpowiada za łącznie 198 czynów, natomiast wobec wszystkich oskarżonych przedstawiono odrębne zarzuty.
Prokuratura poinformowała również o możliwych konsekwencjach prawnych.
“Czyny zarzucane Emilowi S. zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat 10, czyny zarzucane Dorocie R. zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat 5, zaś Annie S. i Agnieszce C.-D. do lat 10” – przekazała Prokuratura Okręgowa w Warszawie dwa dni temu.
W toku postępowania zabezpieczono także majątek o znacznej wartości. Jak podają śledczy, zabezpieczenia objęły gotówkę, nieruchomości, pojazdy, roszczenia cywilne oraz luksusowe zegarki. Łączna wartość zabezpieczonego mienia przekracza 12 milionów złotych oraz blisko 60 tysięcy euro.
POLECAMY: Olga Frycz WYŚMIAWA udział Rosiewicza w „Tańcu z Gwiazdami”? W sieci zawrzało
Sąd przerywa milczenie ws. Dody. Są nowe informacje
Teraz pojawiły się kolejne informacje dotyczące sprawy. W komentarzu przesłanym Plejadzie rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie potwierdził, że dokumenty wpłynęły już do sądu, jednak na razie nie wyznaczono jeszcze pierwszego terminu rozprawy.
„Sprawa wpłynęła 22 czerwca 2026 r. W sprawie nie są stosowane żadne środki zapobiegawcze. Sędzia referent wyznaczy sprawę na rozprawę zgodnie z kolejnością wpływu” – przekazała Anna Ptaszek.
Dodała również:
“Nie ma jeszcze terminu rozprawy. Sprawa nie korzysta z pierwszeństwa w wyznaczeniu na rozprawę (nie jest aresztowa, zagrożona przedawnieniem etc.)” – dodała w piśmie dla Plejady.pl.
Ponadto w czwartek po publikacji komunikatu prokuratury głos zabrała sama Dorota Rabczewska. Artystka, która obecnie przebywa na wakacjach, opublikowała obszerne InstaStories, w którym podkreśliła, że skierowanie sprawy do sądu odbiera jako szansę na przedstawienie swojej wersji wydarzeń.
“W końcu mogę, chociaż brzmi to paradoksalnie dla ludzi, którzy nie mają do czynienia na co dzień z sądami, odetchnąć z ulgą, bo to jest ten czas, w którym nareszcie mogę zacząć się bronić w sądzie. Ponad 5 lat na to czekałam, odkąd prokuratura weszła mi do domu, zabrała mi moje oszczędności na poczet długów mojego byłego męża, który miał wtedy ponad 200 zarzutów i został zatrzymany oraz tymczasowo aresztowany. Zostałam obarczona abstrakcyjnymi rzeczami, z którymi nigdy nie miałam nic wspólnego. Nikt nie chciał mnie słuchać, stawiane były tezy, wysyłane od razu do mediów, nagonka, lincz, i w końcu po tylu latach przychodzi mój czas” – wyznała Doda.
Piosenkarka podkreśliła również, że od początku nie zgadzała się z zarzutami kierowanymi pod jej adresem i zamierza walczyć o oczyszczenie swojego imienia.
“Mimo że Urząd Skarbowy po dwóch latach śledztwa stwierdził, że moje pieniądze są moje i nie pochodzą z żadnego przestępstwa, prokuratura i tak utrzymywała swoje stanowisko. Jakieś abstrakcyjne rzeczy, łącznie z tym, że chcę uciec z Polski, jak zaczynałam program “12 kroków do miłości”, oraz że kupiłam dom na Malcie. Nigdy nie miałam żadnego domu na Malcie i nie chcę mieć. To był jakiś koszmar, więc cieszę się, że w końcu sprawa trafia do sądu, że ten akt oskarżenia po paru latach w końcu trafia tam, gdzie powinien trafić dużo, dużo wcześniej, i że w końcu jest ten czas, żebym mogła zacząć przedstawiać moją wersję wydarzeń w sądzie” – dodała.
Na koniec swojej wypowiedzi dodała:
“Trzymajcie za mnie kciuki i pamiętajcie, tak jak w przypadku Michała Wiśniewskiego, że nic nie jest takie czarno-białe, jak się wydaje, i naprawdę oskarżanie i ocenianie ludzi tylko i wyłącznie przez pryzmat jednej strony forsowanej w mediach jest bardzo niesprawiedliwe. Najważniejsze jest czekać do końca, a uwierzcie mi, że będą mocne zwroty akcji” – słyszymy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowe bohaterki w kontynuacji „Rancza”. Kiedy premiera NOWEGO sezonu?
Co uważacie o tej sprawie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Łukasz Nowicki z NOWĄ fuchą w TVP. Co dalej z „Pytaniem na śniadanie”?
Telewizja Polska ruszyła ze zdjęciami do zupełnie nowej produkcji, która już teraz zapowiada się jako jedna z największych premier jesieni. Twórcy podejmują temat, którego do tej pory polskie seriale praktycznie nie poruszały, a obsada pełna znanych nazwisk tylko podgrzewa emocje. Dowiedz się więcej już teraz!
Telewizja Polska oficjalnie rozpoczęła zdjęcia do nowego serialu „Słoneczna. Poza ciszą”, który będzie kolejną autorską produkcją TVP VOD Original. Już od pierwszych zapowiedzi projekt wzbudza ogromne zainteresowanie, ponieważ twórcy postanowili skoncentrować się na temacie zdrowia psychicznego i psychoterapii – zagadnieniach, które wciąż pozostają dla wielu Polaków trudne i pełne społecznych stereotypów.
Akcja serialu rozgrywa się w niewielkim miasteczku, gdzie mieszkańcy od lat żyją według niepisanych zasad, a rozmowa o problemach psychicznych często spotyka się z niezrozumieniem lub obawą przed oceną. Właśnie tam trafia główna bohaterka – młoda psychoterapeutka Lena Majewska, która zamierza rozpocząć zupełnie nowy rozdział swojego życia.
Po osobistej tragedii bohaterka decyduje się zostać w rodzinnej miejscowości swojego narzeczonego i otworzyć pierwszą w okolicy poradnię psychologiczną. Bardzo szybko okazuje się jednak, że zdobycie zaufania mieszkańców będzie znacznie trudniejsze, niż mogła przypuszczać. W miejscu, gdzie psychoterapia wciąż budzi lęk i nieufność, każda rozmowa staje się prawdziwym wyzwaniem.
Twórcy zapowiadają, że każda historia pacjentów będzie odrębną opowieścią o kryzysie, samotności, stracie czy walce z własnymi emocjami. Z czasem problemy pojedynczych bohaterów mają przełożyć się na przemianę całej lokalnej społeczności, pokazując, że proszenie o pomoc nie jest oznaką słabości.
Jak podkreśla reżyser Jarosław Banaszek, produkcja ma być czymś znacznie więcej niż klasycznym serialem obyczajowym.
„Słoneczna. Poza ciszą” będzie jednym z pierwszych polskich seriali codziennych, w których psychoterapia i zdrowie psychiczne stanowią nie tylko tło wydarzeń, ale centralny temat opowieści. Chcemy pokazać zarówno indywidualne historie bohaterów, jak i społeczne mechanizmy, które utrudniają szukanie pomocy psychologicznej, szczególnie poza dużymi miastami” – mówi reżyser Jarosław Banaszek.
POLECAMY: Przełom ws. Dody? Jest stanowisko sądu po akcie oskarżenia
Czy nowy serial okaże się hitem? [SZCZEGÓŁY]
Do projektu odniósł się również Tomasz Sygut, Dyrektor Generalny TVP. Jak zaznaczył, właśnie takie produkcje wpisują się w misję mediów publicznych i mają szansę realnie wpływać na społeczną świadomość.
“Jednym z podstawowych zadań mediów publicznych jest podejmowanie tematów ważnych społecznie i tworzenie przestrzeni do rozmowy o wyzwaniach, z którymi mierzą się Polacy. Zdrowie psychiczne należy dziś do najistotniejszych z nich, a jednocześnie w wielu środowiskach nadal pozostaje obszarem obciążonym stereotypami i nieufnością. „Słoneczna. Poza ciszą” to serial – pierwszy w historii TVP VOD Original – który poprzez angażującą historię może pomóc oswajać ten temat, zachęcać do szukania wsparcia i budować większą społeczną wrażliwość. Właśnie takie projekty wpisują się w misję Telewizji Polskiej jako nadawcy publicznego” – dodaje Tomasz Sygut, Dyrektor Generalny TVP.
Równie imponująco prezentuje się obsada nowej produkcji. Na ekranie pojawią się między innymi Barbara Liberek, Filip Gurłacz, Jacek Knap, Agnieszka Suchora, Waleria Gorobets, Magdalena Walach, Andrzej Nejman, Łukasz Lewandowski, Wojciech Żołądkiewicz, Monika Krzywkowska oraz Łukasz Nowicki. Twórcy liczą, że właśnie połączenie mocnego scenariusza i znanych aktorów pozwoli dotrzeć do bardzo szerokiego grona widzów.
Premiera serialu została zaplanowana na jesień i odbędzie się wyłącznie w TVP VOD. Produkcja będzie jedną z najważniejszych nowości przygotowywanych przez Telewizję Polską na nadchodzący sezon, a już dziś mówi się, że może stać się jedną z najbardziej dyskutowanych premier ostatnich miesięcy.
Jesienna ramówka TVP zapowiada się wyjątkowo bogato. Oprócz „Słonecznej. Poza ciszą” widzowie zobaczą również kolejne odcinki takich hitów jak „Barwy szczęścia”, „Na sygnale”, „Na dobre i na złe”, „M jak miłość” czy „Klan”. W planach jest także premiera nowego serialu „Feliczita”, a także długo wyczekiwany powrót kultowego „Rancza”. Wszystko wskazuje na to, że Telewizja Polska zamierza tej jesieni mocno zawalczyć o uwagę widzów, stawiając zarówno na sprawdzone hity, jak i zupełnie nowe, odważne produkcje.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Olga Frycz WYŚMIAWA udział Andrzeja Rosiewicza w „Tańcu z Gwiazdami”? W sieci zawrzało
Który serial TVP lubicie oglądać najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Nowe bohaterki w kontynuacji „Rancza”. Kiedy premiera NOWEGO sezonu?
Fani „Rancza” od miesięcy czekają na nowe informacje dotyczące powrotu kultowego serialu. Teraz twórcy odsłonili kolejne karty i ujawnili nazwiska aktorek, które dołączą do obsady „Rancza. Zemsty wiedźm”. Ich bohaterki mają wywołać prawdziwe zamieszanie w Wilkowyjach. Dowiedz się więcej!
Powrót „Rancza” to bez wątpienia jedno z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń w polskiej telewizji ostatnich lat. Choć od emisji ostatnich odcinków minęło już sporo czasu, serial wciąż cieszy się ogromną popularnością, a kolejne powtórki przyciągają przed telewizory miliony widzów. Nic więc dziwnego, że każda nowa informacja dotycząca produkcji błyskawicznie rozchodzi się po internecie.
Twórcy oficjalnie potwierdzili właśnie kolejne nazwiska, które pojawią się w serialu „Ranczo. Zemsta wiedźm”. Wiadomo już, że do obsady dołączają nowe bohaterki, których pojawienie się całkowicie odmieni życie mieszkańców Wilkowyj.
W role tajemniczych wiedźm wcielą się między innymi Dorota Stalińska, Katarzyna Maciąg oraz siostry Karolina Chapko i Paulina Chapko. To jednak nie koniec niespodzianek przygotowanych przez produkcję.
Na ekranie zobaczymy również Annę Srokę-Hryń, Joannę Stanecką, Magdalenę Wróbel, Karolinę Poks oraz Monikę Pawlicką. Na razie twórcy nie zdradzają szczegółów dotyczących ich postaci, ale zapewniają, że nowe bohaterki odegrają bardzo ważną rolę w fabule i mocno wpłyną na losy mieszkańców Wilkowyj.
Ogromnych emocji nie kryje także Dorota Stalińska, która przyznała, że propozycja udziału w kultowym serialu była dla niej wielkim wyróżnieniem. Aktorka nie ukrywa, że nawet przez chwilę nie zastanawiała się nad przyjęciem tej roli.
“Niezwykle ucieszyłam się z propozycji zagrania w „Ranczu” – nawet nie pytałam kogo mam zagrać! Za mojej młodości mieliśmy takie trwające latami seriale jak „Czterej pancerni i pies” czy Hans Kloss. Dla mnie „Ranczo” właśnie jest takim pierwszym od kilkudziesięciu lat tytułem, który jest oglądany i kochany przez całą Polskę, niezależnie od wieku, pochodzenia czy stopnia wrażliwości. A na dodatek jest niezwykły dlatego, że często okazywał się proroczy. Najwięksi mistrzowie pióra uważali, że z pewnymi informacjami najlepiej dotrzeć do społeczeństwa przez satyrę – i to dokładnie robi „Ranczo” – mówi aktorka Dorota Stalińska.
POLECAMY: Ewa Kasprzyk ujawniła prawdę o “Tańcu z Gwiazdami”. Zaskoczeni?
Kiedy widzowie zobaczą nowy sezon hitu TVP?
Oczywiście w nowych odcinkach nie zabraknie także doskonale znanych i uwielbianych bohaterów. Do swoich ról powrócą między innymi Ilona Ostrowska, Cezary Żak, Artur Barciś, Marta Chodorowska, Grażyna Zielińska, Sylwester Maciejewski, Bogdan Kalus, Piotr Pręgowski, Violetta Arlak, Magdalena Kuta, Marta Lipińska, Katarzyna Żak, Grzegorz Wons, Dorota Chotecka oraz Magda Waligórska.
Za reżyserię wszystkich odcinków ponownie odpowiada Wojciech Adamczyk, natomiast scenariusz przygotował Andrzej Grembowicz. To właśnie ten duet przez lata odpowiadał za sukces serialu, dlatego widzowie liczą, że nowe odcinki zachowają charakter i humor, z którego słynęło „Ranczo”.
Produkcją serialu zajmuje się Agencja Kreacji Filmu i Serialu Telewizji Polskiej, która od początku podkreśla, że kontynuacja ma być jednocześnie ukłonem w stronę wiernych fanów i propozycją dla nowego pokolenia widzów. Twórcy zapowiadają, że nie zabraknie zarówno humoru, jak i zaskakujących zwrotów akcji.
Choć szczegóły fabuły nadal owiane są tajemnicą, już teraz wiadomo, że nowe wiedźmy mocno namieszają w Wilkowyjach. To właśnie wokół nich ma koncentrować się jedna z najważniejszych osi fabularnych nadchodzącej odsłony serialu.
Według nieoficjalnych informacji nowe odcinki „Rancza. Zemsty wiedźm” mają trafić do zimowej ramówki TVP1. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, widzowie jeszcze w tym roku ponownie odwiedzą Wilkowyje i przekonają się, jakie tajemnice skrywają nowe bohaterki oraz jak potoczą się dalsze losy mieszkańców jednej z najsłynniejszych serialowych miejscowości w Polsce.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sandra Hajduk-Popińska skomentowała odejście Dowbora z „DDTVN”. Fani mają wiele pytań
Będziecie oglądać nowy sezon “Rancza”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!









Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuOto NOWA jurorka „Tańca z Gwiazdami”? Miszczak podjął decyzję
-
news2 dni temuDlaczego Maciej Dowbor ODCHODZI z „Dzień dobry TVN”? [KULISY]
-
showbiz4 dni temuTo on dołączy do „Tańca z Gwiazdami”? Widzowie pokochali go dzięki hitowi TVP
-
news3 dni temuDramat w domu Laluny. Gwiazda opublikowała poruszające pożegnanie
-
showbiz4 dni temuWspominała o emeryturze. Teraz wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”?
-
news3 dni temuHistoryczny ruch w „Tańcu z Gwiazdami”? Tego nie było od lat
-
showbiz4 dni temuMagda Tarnowska poza „Tańcem z Gwiazdami” przez Bagiego? [KULISY]
-
news3 dni temuTyle Doda bierze za 15 minut na scenie. Kwota zwala z nóg

Dodaj komentarz