Śledź nas

news

20 najlepszych filmów 2014 roku według internautów na filmweb’ie! Widzieliście wszystkie?

Opublikowano

w dniu

Sprawdź!

Jesteście użytkownikami portalu filmweb.pl? Redakcja przygotowała dla Was ranking najlepszych – według ocen, filmów 2014 roku. Na liście widnieją tytuły, średnia ocena oraz liczba głosów na dany film.

Zgadzacie się? Głosowaliście?

1. “Bogowie” – ocena 8,38 (62 165)
2. “Interstellar” – ocena 8,05 (53 061)
3. “Jak wytresować smoka 2” – ocena 7,99 (54 962)
4. “Mama” – ocena 7,91 (5 707)
5. “Gwiazd naszych wina” – ocena 7,88 (71 778)
6. “Mandarynki” – ocena 7,88 (5 969)
7. “Wielka Szóstka” – ocena 7,86 (5 476)
8. “Zaginiona dziewczyna” – ocena 7,86 (74 973)
9. “Grand Budapest Hotel” – ocena 7,82 (81 241)
10. “Witaj w klubie” – ocena 7,79 (88 264)
11. “Wilk z Wall Street” – ocena 7,67 (198 788); 
12. “Love, Rosie” – ocena 7,61 (6 279)
13. “Wilcze dzieci” – ocena 7,61 (2 267)
14. “Wielkie piękno” – ocena 7,60 (21 003)
15. “X-Men: Przeszłość, która nadejdzie” – ocena 7,59 (66 836)
16. “Sędzia” – ocena 7,59 (10 583)
17. “Ocalony” – ocena 7,56 (34 775)
18. “Jack Strong” – ocena 7,55 (61 313)
19. “Strażnicy Galaktyki” – ocena 7,55 (72 407)
20. “Złodziejka książek” – ocena 7,51 (30 669)

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=1biE4cOrDPE]
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=0vxOhd4qlnA]

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=4JqlE-V_S5A]
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=zQEwLfwCSTg]

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=iszwuX1AK6A]

news

Bedoes ostro o zamieszaniu wokół zbiórki na Cancer Fighters. „To obrzydliwe”

Opublikowano

w dniu

przez

Dziewięciodniowy stream Łatwoganga i Bedoesa 2115 miał być przede wszystkim wielką akcją pomocy dzieciom walczącym z chorobami nowotworowymi. Zbiórka przerosła wszelkie oczekiwania, a jej końcowy wynik sięgnął niemal 293 mln zł. Teraz wokół działalności związanej z Fundacją Cancer Fighters pojawiły się nowe pytania, na które organizacja zdecydowała się odpowiedzieć. Dowiedz się więcej, co wyznał Bedoes!

Kwietniowy stream Łatwoganga już dawno przeszedł do historii polskiego internetu. Przez dziewięć dni influencer prowadził całodobową transmisję, podczas której słuchano utworu Bedoesa 2115 „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)”, a widzowie mogli wspierać zbiórkę na rzecz podopiecznych Fundacji Cancer Fighters. Początkowo zakładano zebranie 500 tys. zł, jednak skala akcji bardzo szybko wymknęła się poza wszelkie wcześniejsze założenia.

W kulminacyjnym momencie transmisję oglądało jednocześnie nawet około 1,6 mln osób. Do mieszkania Łatwoganga zaglądały kolejne znane osoby, a fragmenty streama błyskawicznie trafiały do mediów społecznościowych. W wydarzeniu uczestniczyli między innymi Friz, Wersow, Agata Kulesza, Kasia Nosowska, Maciej Musiał, Małgorzata Kożuchowska, Tomasz Karolak, Grzegorz Hyży, Oskar Cyms, Dawid Kwiatkowski, Sanah, Natalia Szroeder oraz Krzysztof Stanowski.

Każdy kolejny gość oznaczał nowe emocje i dodatkowe zainteresowanie akcją. Internauci śledzili transmisję niemal jak serial, w którym nie było wiadomo, kto pojawi się za chwilę. Celebryci i twórcy internetowi zachęcali swoich obserwatorów do wpłat, udostępniali informacje o zbiórce i pomagali nagłaśniać całą inicjatywę. Ostatecznie kwota rosła jeszcze długo po zakończeniu samego streama.

W lipcu Fundacja Cancer Fighters podała ostateczny wynik zbiórki. Darczyńcy, poprzez wpłaty, licytacje, wydarzenia charytatywne oraz inicjatywy partnerów i twórców, przekazali łącznie 292 738 293,05 zł. Fundacja określiła tę kwotę jako rekordową zbiórkę w historii polskiego internetu.

I właśnie przy tak ogromnej kwocie szczególnego znaczenia nabiera kwestia transparentności. W ostatnich dniach „Rzeczpospolita” przyjrzała się działalności spółki Boxing Challenge, powiązanej z Fundacją Cancer Fighters i odpowiedzialnej za organizację charytatywnych gal bokserskich. Z opublikowanych informacji wynika, że w 2025 roku spółka poniosła łącznie około 355,1 tys. zł kosztów, z czego 218,2 tys. zł stanowiły wynagrodzenia, ubezpieczenia społeczne i inne świadczenia. Około 137 tys. zł przypadło natomiast głównie na organizację czterech gal.

W swoim oświadczeniu organizacja odniosła się bezpośrednio do pieniędzy z rekordowej zbiórki Łatwoganga i Bedoesa 2115. Fundacja stanowczo podkreśliła, że cała kwota zebrana podczas streama ma zostać przeznaczona na polską onkologię.

“Szanowni Państwo, deklarowaliśmy to od początku, ale powtórzymy raz jeszcze. 292 miliony złotych trafią do dzieci chorych na raka. 100 proc. kwoty zebranej podczas streamu Łatwoganga i Bedoesa 2115 zostanie przekazane na polską onkologię” — czytamy w oświadczeniu fundacji.

POLECAMY: Robert Motyka dosadnie skomentował burzę wokół Chajzerów. Ostro?

Do całej sprawy odniósł się również Bedoes 2115, który w mediach społecznościowych bronił założeń zbiórki i osób odpowiedzialnych za jej przeprowadzenie. Raper przypomniał, że po zakończeniu streama osobiście spotkał się z przedstawicielami fundacji i miał otrzymać zapewnienie, że całość zebranej kwoty zostanie przeznaczona na leczenie. Jednocześnie przyznał, że przy przedsięwzięciu na tak ogromną skalę pojawiają się również koszty administracyjne.

“Po zakończeniu streama pierwsze, co zrobiłem, to pojechałem do Wrocławia. Spotkałem się z Markiem, spotkałem się z Olą, spotkałem się z ludźmi z fundacji i powiedziałem: słuchajcie, 100 proc. tej kwoty, która jest zbierana, idzie na leczenie. Nie na cele statutowe, nie na wypłaty i tak dalej. Wszystko idzie na leczenie” – powiedział.

Bedoes nie ukrywał również emocji, komentując pojawiające się wątpliwości. Raper podkreślił, że zna historię prezesa fundacji Marka Kopyścia, który sam w przeszłości zmagał się z chorobą nowotworową. To właśnie jego doświadczenia miały być jednym z powodów założenia organizacji pomagającej osobom chorym.

“Marek, który prowadzi fundację, jest gościem, który sam był chory. Jak był chory, to przyszedł do niego ktoś z fundacji Mam Marzenie i Marek sobie pomyślał: to spotkanie bardzo mi pomogło, chcę założyć fundację, chcę pomagać. I tak zrobił. Wy serio myślicie, że typ pomyślał: sam byłem chory, to teraz założę fundację i będę j***ł ludzi na kasę? No słuchajcie, to jest obrzydliwe” – mówił Bedoes na InstaStory.

Na koniec raper zwrócił uwagę, że organizacja przedsięwzięcia o tak ogromnej skali wiąże się z kosztami. Wspomniał między innymi o prawnikach, nowych pracownikach oraz osobach odpowiedzialnych za obsługę całego procesu. Jednocześnie podkreślił, że zaufał zapewnieniom prezesa fundacji.

“Prawda jest też taka, że przy takiej kwocie doszło tyle kosztów administracyjnych — prawnicy, ludzie, którzy muszą to wszystko ogarnąć, pracownicy nowi. (…) Ale Marek dał mi słowo. (…) Dzięki wszystkim, którzy wspierają, i proszę, nie wątpijcie w dobre serca tych, którzy mają dobre serca” – powiedział raper.

Sprawa pokazuje więc, jak ogromna odpowiedzialność pojawia się przy zbiórce liczonej w setkach milionów złotych. Z jednej strony mamy rekordowy wynik i deklarację Fundacji Cancer Fighters, że 100 proc. pieniędzy ze streama ma trafić na polską onkologię, z drugiej – pytania dotyczące działalności powiązanej z fundacją spółki Boxing Challenge, które opisała „Rzeczpospolita”. Sama publikacja nie przesądza o niewłaściwym wykorzystaniu środków ze zbiórki. Teraz najważniejsze będzie to, aby kolejne informacje dotyczące rozdysponowania rekordowej kwoty były dla darczyńców możliwie przejrzyste.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kuba Wojewódzki zostanie OJCEM? Król TVN ogłosił to publicznie

Chcielibyście zobaczyć drugą edycję takiego streama? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Bedoes i Łatwogang (fot. screen Instagram Bedoes)
Bedoes (fot. screen Instagram Stories Bedoes) – 29 września 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Robert Motyka dosadnie skomentował burzę wokół Chajzerów. Ostro?

Opublikowano

w dniu

przez

Filip Chajzer i 20-letnia Bianka w ostatnim czasie stali się jedną z szeroko komentowanych par w polskim show-biznesie. Ich związek od miesięcy wzbudza zainteresowanie, a media rozpisują się zarówno o szybkim tempie rozwoju relacji, jak i różnicy wieku między małżonkami. Teraz głos w sprawie medialnego zamieszania zabrał Robert Motyka!

Filip Chajzer i Bianka od dłuższego czasu znajdują się w centrum zainteresowania mediów. Para szybko zamieszkała razem w Krakowie, a po kilku miesiącach zdecydowała się na ślub. Od tego czasu niemal każdy szczegół dotyczący ich relacji może stać się tematem kolejnych publikacji.

W najnowszym podcaście Mateusza Hładkiego prezenter wrócił do początków swojej znajomości z Bianką. Filip Chajzer przyznał, że bardzo dobrze pamięta dzień, w którym poznał przyszłą żonę. Jak wynika z jego słów, decyzja o związaniu z nią przyszłości pojawiła się bardzo szybko.

Prezenter zdradził również, kiedy dokładnie zdecydował się na oświadczyny. Od pierwszego spotkania do zaręczyn minęło zaledwie kilka tygodni, jednak Filip Chajzer przekonywał, że od początku był pewien swoich uczuć.

“Poznaliśmy się 17 lutego, a oświadczyłem się na początku kwietnia. (…) Ja od początku wiedziałem, że to jest to. Nie miałem żadnych wątpliwości” – powiedział.

W rozmowie nie zabrakło również bardziej osobistych tematów związanych z codziennym życiem małżonków. Filip Chajzer z charakterystycznym dla siebie dystansem opowiedział o podziale ról w ich związku. Z jego słów wynika, że zdecydowanie nie próbuje przedstawiać siebie jako osoby, która musi mieć w domu ostatnie zdanie.

“Ja jestem absolutnie na drugim planie. Staram się być. Ja jestem pantofel. Ja kocham torebki, uwielbiam torebki, to moje hobby. W ogóle uważam, że powinienem mieć salon z torebkami w Krakowie” – powiedział uśmiechnięty.

Jednocześnie medialny szum wokół małżeństwa Filipa Chajzera i Bianki nie ogranicza się wyłącznie do wypowiedzi samej pary. W ostatnich tygodniach pojawiło się mnóstwo publikacji dotyczących ich ślubu, wesela oraz wspólnego życia. Właśnie do tego natłoku informacji odniósł się teraz Robert Motyka.

POLECAMY: Kuba Wojewódzki zostanie OJCEM? Król TVN ogłosił to publicznie

Robert Motyka PRZERWAŁ MILCZENIE ws. Chajzerów. Padły mocne słowa

Prezenter i satyryk ma dobre relacje z ojcem Filipa Chajzera, Zygmuntem Chajzerem, z którym współpracuje przy programie „Idź na całość” w TTV. W rozmowie z reporterem Kozaczka Robert Motyka został zapytany o to, czy rozmawiał już ze swoim telewizyjnym partnerem o wydarzeniach związanych ze ślubem jego syna.

Robert Motyka przyznał, że jak dotąd nie miał okazji porozmawiać z Zygmuntem Chajzerem na ten temat. Jednocześnie zaznaczył, że ich ostatni sezon programu zakończył się jakiś czas temu, dlatego nie było ku temu odpowiedniej okazji.

“Nie, nie rozmawialiśmy jeszcze z Zygmuntem na temat tego, co się tam wydarzyło. Zresztą też zakończyliśmy trzeci sezon nagrywania ‘Idź na całość’ jakiś czas temu, więc nie było też okazji. Ale myślę, że jeżeli się spotkamy na jakiejś imprezie, a na pewno się spotkamy, no to go uścisnę” – powiedział z uśmiechem.

Następnie Robert Motyka zwrócił uwagę na skalę zainteresowania życiem prywatnym Filipa Chajzera. W jego ocenie przez ostatnie tygodnie trudno było natknąć się na informacje dotyczące prezentera, które nie odnosiłyby się do jego ślubu i relacji z Bianką.

“Myślę, że tak jak w przypadku teraz Filipa przez ostatnie chyba dwa tygodnie nic innego się nie wyświetla, jak tylko artykuły dotyczące dotyczące tego, jak było na ślubie, czy tańczyli, czy nie tańczyli, czy są zadowoleni, czy są niezadowoleni, czy zjedli dużo ryby, czy trochę ryby zostało. A jakie są najlepsze, najlepsza pizza w Szwecji i tak dalej, i tak dalej” – dodał gwiazdor TTV.

Na koniec Robert Motyka spojrzał na całą sytuację szerzej. Zauważył, że odbiorcy sami chętnie angażują się w komentowanie życia innych osób, a później zaczynają funkcjonować w medialnym świecie, w którym niemal każdy szczegół cudzej codzienności może stać się przedmiotem dyskusji. Swoją refleksję zakończył słowami:

“I my wszyscy po prostu wskakujemy w te artykuły. Lubimy to komentować, dodawać jakieś swoje, swoje trzy grosze do tego i być ekspertami w tej dziedzinie. Ale przeczytałem też jakąś taką mądrą rzecz, która być może będzie dla nas jakimś kierunkowskazem, dla tych wszystkich, którzy gdzieś tam wchodzą w inne życie i komentują. Kiedyś żyło się łatwiej, bo człowiek nie wiedział, co robi pięciuset naszych znajomych. Dzięki temu mogliśmy się interesować własnym życiem. Teraz trochę się te proporcje odwróciły, dlatego mamy taki kłopot” – wyjaśnił Robert Motyka.

Wypowiedź Roberta Motyki pokazuje więc nie tylko jego podejście do sytuacji Filipa Chajzera, ale również szerszy problem związany z ogromnym zainteresowaniem życiem prywatnym osób publicznych. Sam Filip Chajzer otwarcie opowiada o swoim związku, jednak skala publikacji sprawia, że nawet najmniejsze szczegóły dotyczące jego małżeństwa z Bianką mogą stać się przedmiotem zainteresowania. Czy medialne zainteresowanie tą parą z czasem osłabnie? Na razie wszystko wskazuje na to, że ich życie prywatne wciąż będzie przyciągać uwagę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Lech Wałęsa narzeka na swoją emeryturę. Tyle dostaje co miesiąc

Zgadzacie się ze słowami Roberta Motyki? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Bianka i Filip Chajzerowie (fot. screen Instagram Filip Chajzer)
Robert Motyka (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Zygmunt Chajzer i Robert Motyka (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Rafał Brzozowski zdradził, dlaczego na jego ślubie była potężna ochrona. „Mam stalkerkę”

Opublikowano

w dniu

przez

Ślub Rafała Brzozowskiego i Heleny miał być przede wszystkim ich prywatnym dniem, jednak uroczystość szybko wzbudziła ogromne zainteresowanie. Internauci zwracali uwagę na liczbę ochroniarzy, którzy pilnowali wydarzenia, i zastanawiali się, dlaczego nowożeńcy zdecydowali się na tak rozbudowane zabezpieczenia. Teraz muzyk w rozmowie z nami zdradził, co stało za tą decyzją. Jego słowa rzucają nowe światło na kulisy ceremonii.

Rafał Brzozowski wyjaśnił, dlaczego ślub był tak pilnie strzeżony

Rafał Brzozowski od 1 sierpnia tego roku może przedstawiać się jako mąż Heleny. Ceremonia była długo utrzymywana w tajemnicy, a para nie chciała, aby informacje o dokładnym terminie i miejscu wydarzenia trafiły do mediów jeszcze przed uroczystością. Przy tak dużym wydarzeniu i liczbie zaproszonych osób nie było to jednak łatwe zadanie. Po ślubie w internecie pojawiły się komentarze dotyczące zabezpieczenia uroczystości. Internauci zwracali uwagę na liczbę ochroniarzy i zastanawiali się, dlaczego para zdecydowała się na taką formę ochrony. Dla części osób mogło się wydawać, że przy prywatnej ceremonii jest to przesadne rozwiązanie.

Jak się okazuje, za decyzją nowożeńców stały konkretne obawy. Rafał Brzozowski w rozmowie z nami postanowił opowiedzieć o sytuacji, z którą mierzy się już od pewnego czasu.

Mam stalkerkę. Trwa już przeciwko niej postępowanie karne i ten temat już się trochę mieli – powiedział muzyk.

Artysta opowiedział również o zachowaniach, które sprawiły, że zaczął poważnie podchodzić do kwestii bezpieczeństwa swojego oraz osób z jego otoczenia.

To jest kobieta niezrównoważona psychicznie, która życzyła śmierci moim koleżankom i różnym innym osobom, z którymi pracowałem – wyznał.

To właśnie dlatego muzyk zdecydował się zachować szczególną ostrożność podczas jednego z najważniejszych dni w swoim życiu. Jak podkreślił, w takiej sytuacji trudno przewidzieć, co może się wydarzyć.

Dlatego też starałem się utrzymać ten ślub w tajemnicy i mieliśmy ochronę podczas uroczystości, bo nie wiesz, co się stanie – tłumaczył.

POLECAMY: Rafał Brzozowski jest PRZEŚLADOWANY! Obca kobieta GROZI fanom – nie uwierzysz, jak daleko się posunęła


Internauci pytali: „Po co ochrona?”. Rafał Brzozowski odpowiedział bardzo mocno

Liczba ochroniarzy obecnych podczas ślubu nie umknęła uwadze internautów. W komentarzach pojawiały się pytania, dlaczego Rafał Brzozowski i jego ukochana potrzebowali aż takiego zabezpieczenia. Muzyk przyznał, że reakcje części osób były dla niego zaskakujące. Rafał Brzozowski zwrócił uwagę, że osoby obserwujące wydarzenie z zewnątrz mogą nie zdawać sobie sprawy z tego, z jakimi sytuacjami mierzy się osoba publiczna. Jego zdaniem dopiero doświadczenie podobnej sytuacji pozwoliłoby zrozumieć, dlaczego bezpieczeństwo podczas prywatnej uroczystości było dla niego tak ważne.

Ludzie pisali: „Po co ochrona?”. To zamieńcie się państwo z nami i po prostu żyjcie sobie w taki sposób, że ktoś psychicznie chory czatuje na was pod pracą i próbuje wam zniszczyć życie – powiedział.

Muzyk podkreślił przy tym, że jego decyzja nie wynikała wyłącznie z troski o własne bezpieczeństwo. Szczególnie zależało mu na tym, aby potencjalne zagrożenie nie dotknęło osób, które znalazły się w jego najbliższym otoczeniu.

Wtedy zobaczycie, że to nie jest takie fajne, bo ja się obronię, a dlaczego ona ma obrywać? – dodał.

Jego słowa pokazują, że za kulisami medialnego wydarzenia kryły się kwestie, których goście czy internauci mogli wcześniej nie być świadomi. Dla Brzozowskiego ochrona nie była więc elementem mającym podkreślać rangę uroczystości, lecz środkiem ostrożności.

POLECAMY: Skolim wystąpił u prezydenta. Rafał Brzozowski nie gryzł się w język

Rafał Brzozowski i Helena chcieli zachować ślub dla siebie

Od początku zależało im również na tym, aby ślub odbył się z dala od medialnego zgiełku. W przypadku osoby tak rozpoznawalnej jak Rafał Brzozowski zachowanie całkowitej prywatności nie jest łatwe. Każdy szczegół dotyczący jego życia prywatnego może bowiem wzbudzić zainteresowanie internautów. Para musiała więc zadbać nie tylko o bezpieczeństwo podczas samej ceremonii, ale także o to, aby informacje dotyczące uroczystości nie rozeszły się przed czasem. Przy dużej liczbie gości wymagało to sporej dyskrecji.

Ostatecznie udało się utrzymać wiele szczegółów w tajemnicy aż do samego wydarzenia. Dopiero później informacje dotyczące ślubu zaczęły pojawiać się publicznie, a internauci mogli zobaczyć pierwsze materiały związane z uroczystością. Dziś, kiedy emocje po ślubie nieco opadły, Rafał Brzozowski zdecydował się odsłonić kolejną część kulis. Jego wyznanie sprawia, że obecność ochroniarzy podczas ceremonii można postrzegać w zupełnie innym świetle.

Dla nowożeńców najważniejsze było bowiem nie to, aby ślub wyglądał spektakularnie, lecz żeby odbył się spokojnie i bezpiecznie. Brzozowski jasno dał do zrozumienia, że w jego sytuacji dodatkowe zabezpieczenia były świadomą decyzją. A pytanie, jak udało się zachować w tajemnicy miejsce i termin ceremonii mimo dużej liczby gości, pozostaje jednym z najbardziej interesujących elementów całej historii. Szczegóły tej historii Rafał Brzozowski zdradził również w naszym materiale wideo.

POLECAMY: Brzozowski jako Wodecki. Justyna Steczkowska nie mogła powstrzymać łez

Na zdj.: Rafał Brzozowski, Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Kontynuuj czytanie

news

Kuba Wojewódzki zostanie OJCEM? Król TVN ogłosił to publicznie

Opublikowano

w dniu

przez

Kuba Wojewódzki od lat wzbudza ogromne zainteresowanie nie tylko za sprawą swojej działalności telewizyjnej, ale również życia prywatnego. Prezenter nie ma dzieci, a jego relacje uczuciowe wielokrotnie trafiały na łamy portali plotkarskich. Teraz padły słowa, które mogą być szczególnie interesujące w kontekście jego obecnego życia. Dowiedz się więcej!

Kuba Wojewódzki od lat jest jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiego show-biznesu. Dziennikarz, prezenter i juror kojarzony jest przede wszystkim z charakterystycznym stylem prowadzenia rozmów, ciętym humorem oraz programem „Kuba Wojewódzki”, który od 20 lat gości na antenie TVN. Jego nazwisko od dawna jest jednak obecne również w kontekście życia prywatnego.

Przez lata sporo uwagi poświęcano związkom Kuby Wojewódzkiego. Jego życie uczuciowe wielokrotnie trafiało na portale plotkarskie, a media pisały między innymi o jego relacjach z Anną Muchą, Renatą Kaczoruk czy Anną Markowską. Sam prezenter nie zawsze chętnie komentował doniesienia dotyczące prywatności, co tylko podsycało zainteresowanie jego życiem poza kamerami.

Od kilku miesięcy coraz częściej pojawiają się natomiast informacje sugerujące, że życie uczuciowe prezentera miało wejść na zupełnie nowy etap. W mediach zaczęły pojawiać się doniesienia, że Kuba Wojewódzki ma być związany z prezenterką „Dzień Dobry TVN” Żanetą Rosińską. Para była wielokrotnie widywana razem, a uwagę internautów zwracały między innymi pierścionki na ich dłoniach.

W ostatnim czasie Kuba Wojewódzki i Żaneta Rosińska coraz częściej pojawiają się również na wydarzeniach branżowych. Ich wspólne wyjścia natychmiast przyciągają uwagę fotoreporterów, a portale plotkarskie regularnie przyglądają się ich relacji. Pojawiały się nawet sugestie, że para miała zdecydować się na ślub, jednak nie zostało to przez nich oficjalnie potwierdzone.

Szczególną uwagę zwróciło ich pojawienie się na uroczystej premierze „Lalki”, która odbyła się wczoraj. Kuba Wojewódzki i Żaneta Rosińska byli obecni na wydarzeniu, a fotoreporterzy uchwycili ich podczas wspólnych chwil. Para nie szczędziła sobie czułych spojrzeń, co oczywiście nie umknęło uwadze osób obserwujących życie polskiego show-biznesu.

POLECAMY: Lech Wałęsa narzeka na swoją emeryturę. Tyle dostaje co miesiąc

Wojewódzki zostanie ojcem? “Ja będę starym ojcem”

Tymczasem najnowszy odcinek programu „Kuba Wojewódzki” przynosi zupełnie inny, ale bardzo interesujący wątek. Jednym z gości prowadzącego będzie Krzysztof Zalewski. Wokalista opowiedział o swoim ojcu, który był już dojrzałym mężczyzną w momencie jego narodzin. Ojciec artysty miał wówczas 49 lat.

To właśnie wiek ojca Krzysztofa Zalewskiego stał się punktem wyjścia do rozmowy o późnym ojcostwie. W pewnym momencie Kuba Wojewódzki sam zdecydował się odnieść do tego tematu. Jego słowa były na tyle jednoznaczne, że Krzysztof Zalewski od razu zareagował i zaczął gratulować prowadzącemu.

  • “To cudownie mieć starszego ojca. Starego nawet ojca. Ja będę starym ojcem” – mówi zachwycony Wojewódzki.

Na co wokalista odpowiedział:

  • “Przyznałeś się, tak? Brawo. Trzymam kciuki, zajebiście” – przyznał Krzysztof Zalewski.

Rozmowa chwilę później potoczyła się w dość zaskakującym kierunku. Kuba Wojewódzki dopytał, dlaczego właściwie Krzysztof Zalewski mu gratuluje.

  • “Ale czego ty mi teraz gratulujesz?” – dopytał Kuba Wojewódzki.

Po czym Krzysztof Zalewski dodał:

  • “No, że będziesz ojcem” – odparł Krzysztof Zalewski.

Wtedy Kuba Wojewódzki ponownie potwierdził swoje słowa, jednocześnie podkreślając, że jeśli rzeczywiście zostanie ojcem, będzie nim w późniejszym wieku.

  • “No będę, tak. Ale będę też starym ojcem” – podkreślił Kuba Wojewódzki.

Słowa Kuby Wojewódzkiego z pewnością przyciągną uwagę, szczególnie że prezenter do tej pory nie ma dzieci, a jego życie prywatne od lat budzi zainteresowanie. Nie wiadomo jednak, czy jego wypowiedź należy traktować jako konkretną zapowiedź, czy jako element rozmowy i charakterystycznego dla niego poczucia humoru. Jedno jest pewne – temat późnego ojcostwa został przez niego poruszony wyjątkowo bezpośrednio. Czy za jego słowami kryje się coś więcej? Tego na razie nie wiadomo.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Afera z Tosią odbiła się na „Nowej Szelągowskiej”? Są wyniki oglądalności

Zaskoczeni wyznaniem Kuby Wojewódzkiego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Kuba Wojewódzki (fot. screen TVN.pl)
Kuba Wojewódzki, Żaneta Rosińska, Dawid Woliński (fot. screen Instagram Żaneta Rosińska)
Kuba Wojewódzki (fot. Wojciech Kurczewski/zdjęcie prasowe TVN)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością