Śledź nas

news

Dramat w domu Laluny. Gwiazda opublikowała poruszające pożegnanie

Opublikowano

w dniu

Laluna przeżywa jeden z najtrudniejszych momentów ostatnich miesięcy. Celebrytka opublikowała poruszające wyznanie, w którym opisała ogromną stratę i emocje, z jakimi musi się teraz mierzyć. Jej słowa poruszyły tysiące internautów. Dowiedz się więcej!

Dla wielu osób zwierzęta są pełnoprawnymi członkami rodziny. Towarzyszą na co dzień, dają poczucie bezpieczeństwa i bezwarunkowej miłości, a ich odejście pozostawia ogromną pustkę. O tym, jak bolesna potrafi być taka strata, przekonała się właśnie Laluna.

Celebrytka znana z programu „Królowe życia” od dłuższego czasu walczyła o zdrowie swojego ukochanego kota Hermesa. W mediach społecznościowych wielokrotnie informowała fanów o jego stanie i nie ukrywała, że robi wszystko, aby uratować swojego pupila.

Niestety, mimo starań lekarzy oraz ogromnego zaangażowania właścicielki, walki nie udało się wygrać. Hermes odszedł, a wiadomość o jego śmierci była dla Laluny ogromnym ciosem.

Gwiazda postanowiła poinformować o wszystkim za pośrednictwem Instagrama. Opublikowany przez nią wpis szybko wywołał ogromne poruszenie i pokazał, jak silna więź łączyła ją z ukochanym zwierzęciem.

W emocjonalnym pożegnaniu celebrytka nie ukrywała swojego żalu, bezradności oraz rozczarowania.

“Nie potrafię tego zrozumieć. nie potrafię opisać bólu, który nas spotkał. odeszła część nas. Hermes – kocham cię nad życie, bez Ciebie nic już nie ma sensu…” – czytamy.

Przyznała, że mimo upływu czasu wciąż nie potrafi zrozumieć, dlaczego doszło do tak tragicznego finału.

“Walczyłam o ciebie z całych sił nie potrafię zrozumieć dlaczego nie podołaliście lekarze. Nje potrafię zrozumieć nic, nie wiem co mam myśleć, nie wiem co mam mówić, jest mi bardzo ciężko. Życie straciło sens” – dodała.

POLECAMY: Tyle Doda bierze za 15 minut na scenie. Kwota zwala z nóg

Fani wspierają Lalunę: “Dasz radę, jesteś dzielna”

Słowa opublikowane przez Lalunę wyraźnie pokazują, jak ogromny ból przeżywa po stracie swojego wieloletniego towarzysza. Dla celebrytki Hermes był kimś znacznie więcej niż tylko domowym pupilem.

Osoby obserwujące gwiazdę od dawna wiedziały, jak ważne miejsce zajmował kot w jej życiu. Hermes regularnie pojawiał się na zdjęciach i nagraniach publikowanych przez celebrytkę, stając się dobrze znany również jej fanom.

Nic więc dziwnego, że pod wpisem błyskawicznie pojawiły się setki komentarzy pełnych wsparcia i współczucia. Internauci starali się dodać jej otuchy, dzieląc się również własnymi doświadczeniami związanymi z utratą ukochanych zwierząt.

  • “Kochana, wiem co czujesz. Przechodziłam to tydzień temu i nadal bardzo boli”;
  • “Dasz radę, jesteś dzielna”;
  • “Bardzo mi przykro”;
  • “Ogromne wyrazy współczucia”;
  • “Mocno przytulam”;
  • “Bardzo współczuję, robiłaś co mogłaś, on to wie” – pisali fani.

Wielu fanów zwracało uwagę, że strata zwierzęcia często jest równie bolesna jak pożegnanie bliskiej osoby. To właśnie dlatego wpis Laluny spotkał się z tak ogromnym odzewem i poruszył tysiące osób w całej Polsce.

Choć dziś emocje są wciąż bardzo świeże, internauci mają nadzieję, że z czasem celebrytka odnajdzie spokój po tej bolesnej stracie. Jedno jest pewne — Hermes zajmował wyjątkowe miejsce w jej sercu, a wspomnienia związane z ukochanym pupilem pozostaną z nią na zawsze.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: To on dołączy do „Tańca z Gwiazdami”? Widzowie pokochali go dzięki hitowi TVP

Mierzyliście się kiedyś z podobną stratą? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Laluna (fot. screen Instagram Laluna)
Laluna (fot. screen Instagram Laluna)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Natasza Urbańska przekazała dramatyczne wieści: „Zdiagnozowano u mnie nowotwór”

Opublikowano

w dniu

przez

Natasza Urbańska nagrała specjalny komunikat dla swoich fanów. Artystka wyjaśniła, dlaczego musiała odwołać długo wyczekiwane i wyprzedane koncerty z okazji 30-lecia pracy artystycznej. Powód jej decyzji okazał się niezwykle poważny. Dowiedz się więcej!

Natasza Urbańska zdecydowała się osobiście poinformować swoich fanów o powodach zawodowej przerwy. Artystka opublikowała nagranie, w którym otwarcie opowiedziała o swojej obecnej sytuacji. Już na początku przyznała, że przygotowanie tego komunikatu nie było dla niej łatwe. Jak sama określiła, był to „jeden z trudniejszych postów”.

Gwiazda odniosła się przede wszystkim do odwołanych koncertów. Wśród nich znalazły się wydarzenia związane z jej 30-leciem pracy artystycznej. Były to dla niej szczególnie ważne występy, tym bardziej że bilety na nie zostały już wyprzedane. Natasza Urbańska uznała jednak, że fani powinni poznać prawdziwy powód jej nieobecności.

“Ostatnio byłam zmuszona odwołać wiele koncertów, w tym obchody mojego trzydziestolecia. Bardzo ważne koncerty dla mnie, które już były wyprzedane, i czuję się zobowiązana i tak też czysto po ludzku, szczerze. Chciałabym podzielić się z Wami ważną informacją na temat mojego zdrowia. Otóż zdiagnozowano u mnie nowotwór” – powiedziała.

Słowa Nataszy Urbańskiej natychmiast zwróciły uwagę jej odbiorców. Artystka poinformowała, że rozpoczęła już leczenie onkologiczne. Jednocześnie zaznaczyła, że pozostaje pod opieką lekarzy, a jej bliscy również są przy niej w tym wymagającym czasie.

“Jestem w trakcie leczenia onkologicznego. Moi bliscy, lekarze, którzy mnie prowadzą, wszyscy jesteśmy dobrej myśli, ale musiałam zwolnić” – przyznała.

Mimo konieczności ograniczenia zawodowej aktywności Natasza Urbańska nie zamierza całkowicie znikać ze sceny. W swoim nagraniu podkreśliła, że nadal chce pojawiać się przy wybranych okazjach. Jej sytuacja sprawia jednak, że obecnie nie może pozwolić sobie na tak intensywny tryb pracy jak wcześniej.

“Ale nie rozstaję się ze sceną. Jak tylko mogę, pojawiam się podczas koncertów czy programów telewizyjnych. I bardzo Was proszę o wyrozumiałość, o odrobinę ciepła, kiedy myślicie o mnie” – zaapelowała.

Artystka postanowiła również wykorzystać swoją historię, aby zwrócić uwagę fanów na kwestie związane z dbaniem o zdrowie. W swoim komunikacie zachęciła ich przede wszystkim do regularnego wykonywania badań i większej uważności na własne zdrowie. Jej apel pojawił się pod koniec bardzo osobistego nagrania.

“A ja Was namawiam, żebyście dbali o siebie, żebyście się badali, uważnie. Dużo zdrówka Wam życzę. Także ja troszkę zwalniam, ale widzimy się i wszystkiego dobrego” – podsumowała.

POLECAMY: Helena Englert przekazała ważną wiadomość przed 4. odcinkiem „TzG”. „Mam poczucie winy”

Fala wsparcia dla Nataszy od znajmych z branży

Nagranie Nataszy Urbańskiej szybko wywołało lawinę komentarzy. Fani oraz osoby związane ze światem show-biznesu zaczęły przesyłać jej słowa wsparcia i życzenia zdrowia. Wśród komentujących znalazła się między innymi Julia Wieniawa, która napisała:

“Nataszko…. Zdrowiej 🤍 jesteś wspaniała “.

Barbara Kurdej-Szatan napisała:

“Natasza wysyłam ogrom siły i miłości”.

Z kolei Maria Tyszkiewicz podpisała:

“Natasza, trzymam kciuki, wracaj do zdrowia”.

Zaś Rafał Brzozowski napisał:

“Nataszko będzie dobrze!!! Musi być i nie ma innej opcji !!! Siły zdrowia i spokoju!! Uściski”.

Głos wsparcia przekazały także Dominika Gwit, Maja Sablewska, Alicja Szemplińska, Joanna Koroniewska-Dowbor, Magda Mołek, Joanna Kryńska. Mery Spolsky, Magda Pieczonka, Ania Rusowicz czy Basia Giewont.

Dla Nataszy Urbańskiej najbliższy czas będzie więc oznaczał konieczność zwolnienia tempa i skupienia się na leczeniu. Artystka nie ukrywa, że pełnowymiarowe, wielogodzinne koncerty są obecnie poza jej możliwościami. Jednocześnie jasno zaznaczyła, że nie zamierza całkowicie rozstawać się ze sceną i jeśli tylko będzie mogła, nadal będzie pojawiać się przed publicznością.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: 20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. Zaskoczeni?

Cała redakcja serwisu przeAmbitni.pl życzy Nataszy szybkiego powrotu do zdrowia!

Natasza Urbańska (fot. screen Instagram Natasza Urbańska)
Natasza Urbańska (fot. screen Instagram Natasza Urbańska)
Natasza Urbańska (fot. zdjęcie prasowe TVP)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Nie żyje Alicja „Bibi” Klenczon. Przez dekady pielęgnowała pamięć o mężu

Opublikowano

w dniu

przez

Przez dziesięciolecia stała na straży pamięci o jednym z najważniejszych polskich muzyków. Była obecna podczas wydarzeń poświęconych jego twórczości, wracała do miejsc szczególnie związanych z jego życiem i robiła wszystko, by kolejne pokolenia nie zapomniały o jego piosenkach. Teraz nadeszła smutna wiadomość.

Przez lata pozostawała blisko historii jednego z najważniejszych artystów polskiej sceny muzycznej. Po jego tragicznej śmierci nie pozwoliła, by pamięć o nim zgasła. Pojawiała się na koncertach, uroczystościach i wydarzeniach poświęconych jego twórczości, spotykała się z fanami i wracała do miejsc szczególnie ważnych dla jego życiorysu. Dla wielu osób stała się symbolem wierności pamięci o ukochanym człowieku i jego artystycznym dorobku.
Teraz nadeszła wiadomość, która poruszyła rodzinę, przyjaciół oraz osoby od lat związane z muzycznym dziedzictwem legendy. Alicja „Bibi” Klenczon, żona Krzysztofa Klenczona, zmarła 22 września 2026 roku. Informację o jej odejściu przekazał Wiesław Wilczkowiak, wieloletni przyjaciel rodziny i wiceprezes Stowarzyszenia Muzycznego im. Krzysztofa Klenczona „Christopher”. 

Nie żyje Alicja „Bibi” Klenczon

We wtorek 22 września media społecznościowe obiegła wiadomość o śmierci Alicji „Bibi” Klenczon, żony Krzysztofa Klenczona. Informację przekazał Wiesław Wilczkowiak, wiceprezes Stowarzyszenia Muzycznego im. Krzysztofa Klenczona „Christopher” i przyjaciel rodziny. To właśnie on od lat angażował się w inicjatywy związane z zachowaniem pamięci o artyście.

W dniu dzisiejszym zmarła Alicja Bibi Klenczon — dołączyła do Krzysztofa. Serdeczne wyrazy współczucia dla całej rodziny pozostającej w żałobie— przekazał Wilczkowiak.

O śmierci Alicji Klenczon poinformowała również Hanna Klenczon, siostra muzyka. Kondolencje pojawiły się także ze strony Szczytna, z którym rodzina artysty była przez lata związana. Miasto podkreśliło, że Alicja „Bibi” z ogromnym zaangażowaniem pielęgnowała pamięć o mężu i jego dorobku.

POLECAMY : Nie żyje Adrian Szymaniak ze „Ślubu od pierwszego wejrzenia”. Żona przekazała oświadczenie

Przez lata przypominała o twórczości męża

Alicja „Bibi” Klenczon przez kolejne dekady była obecna podczas koncertów, spotkań i uroczystości poświęconych Krzysztofowi Klenczonowi. Szczególnie często pojawiała się w Szczytnie, gdzie przypominano związki artysty z miastem. Jej obecność była ważnym elementem wydarzeń poświęconych jego twórczości. W 2007 roku uczestniczyła między innymi w odsłonięciu tablicy upamiętniającej Krzysztofa Klenczona w Szczytnie. W uroczystości towarzyszyli jej wówczas m.in. Hanna Klenczon oraz Wiesław Wilczkowiak.

Jej zaangażowanie nie ograniczało się jednak wyłącznie do jednego miasta. Alicja Klenczon uczestniczyła także w wydarzeniach organizowanych w Pułtusku, rodzinnym mieście muzyka, oraz w inicjatywach przypominających jego dorobek. Przez lata pozostawała jednym z najważniejszych łączników między rodziną artysty, jego fanami i osobami zajmującymi się pielęgnowaniem jego muzycznego dziedzictwa.

Śmierć Alicji „Bibi” Klenczon nastąpiła w roku szczególnym dla pamięci o jej mężu. 7 kwietnia 2026 roku minęło 45 lat od śmierci Krzysztofa Klenczona, który odszedł w Chicago po tragicznym wypadku samochodowym. Muzyk był związany m.in. z Czerwonymi Gitarami i Trzema Koronami, a jego piosenki takie jak „Matura”, „Historia jednej znajomości”, „Kwiaty we włosach” czy „10 w skali Beauforta” na stałe zapisały się w historii polskiej muzyki.

Po jego śmierci Alicja przez dekady uczestniczyła w działaniach mających przypominać o jego twórczości. Dziś sama stała się częścią historii, którą przez tyle lat pomagała zachować. W Szczytnie żegnają ją jako osobę pełną ciepła i życzliwości, która z ogromnym zaangażowaniem dbała o to, by dorobek Krzysztofa Klenczona pozostał żywy.

Alicja Klenczon, fot, Facebook

POLECAMY: Nie żyje Jan Frycz. Teatr Narodowy przekazał poruszającą wiadomość

Kontynuuj czytanie

news

20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. Zaskoczeni?

Opublikowano

w dniu

przez

Filip Chajzer i Bianka Chajzerowie zdecydowali się opowiedzieć o początkach swojej relacji w najnowszym odcinku podcastu prezentera. 20-latka zdradziła szczegóły pierwszego spotkania i przyznała, że początkowo zupełnie nie zdawała sobie sprawy, z kim właściwie się umawia. Kiedy dowiedziała się prawdy, emocje szybko wzięły górę. Jak wyglądała ich pierwsza randka? Dowiedz się więcej!

Dziś Filip Chajzer i Bianka są małżeństwem, ale ich znajomość jeszcze kilka miesięcy temu dopiero się zaczynała. Para postanowiła wrócić pamięcią do pierwszych chwil swojej relacji i zdradzić słuchaczom, jak wyglądało spotkanie, które zapoczątkowało ich bliższą znajomość. W rozmowie nie zabrakło szczegółów dotyczących zarówno przygotowań do randki, jak i pierwszych wrażeń.

Okazuje się, że ich pierwsze spotkanie odbyło się w Warszawie, a konkretnie w Wilanowie. Filip Chajzer wspominał, że choć przebywał wtedy w Krakowie, zdecydował się przyjechać do stolicy specjalnie po to, aby spotkać się z Bianką. Sam początek znajomości miał więc dla niego na tyle duże znaczenie, że nie chciał odkładać spotkania na później.

Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja z perspektywy Bianki. 20-latka przyznała, że przed spotkaniem praktycznie nie wiedziała, kim jest mężczyzna, z którym miała udać się na kolację. Jak tłumaczyła, kompletnie nie interesowała się polskim show-biznesem i nie śledziła świata celebrytów. Dopiero rozmowa z przyjaciółką uświadomiła jej, z kim właściwie się spotyka.

“Jestem zawsze zestresowana przed takimi wydarzeniami. Rozmawiałam z przyjaciółką, opowiedziałam jej o całej sytuacji, o tym, że idę na randkę z tobą. Wcześniej w ogóle nie znałam ciebie, ja jestem osobą, która nie zna świata mediów, ale tak totalnie. Szczerze, na początku myślałam, że jesteś doktorem. Przyjaciółka opowiadała mi o tobie i wtedy wziął mnie jeszcze większy stres. Poczułam, jak mi krew z nóg odpływa i nie wiedziałam, co się dzieje” – wspominała Bianka.

POLECAMY: Izabela Skierska zabrała głos po odpadnięciu z „TzG”. Jest rozczarowana?

20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. „Myślałam, że jesteś doktorem”

Jak się okazało, stres nie trwał jednak długo. Według relacji Bianki, już po rozpoczęciu spotkania atmosfera szybko się rozluźniła. To właśnie Filip Chajzer miał przejąć inicjatywę i sprawić, że jego przyszła żona przestała czuć napięcie związane z pierwszą randką.

“Wchodzę, widzę ciebie. Usiadłam. Co w tobie uwielbiam? Że przy tobie nie da się stresować. Jak zacząłeś mówić, to cały stres minął. Przejąłeś trochę kontrolę nad naszym pierwszym spotkaniem i to było cudowne, bo ja wtedy miałam czas i przestrzeń, żeby się otworzyć” – mówiła żona Chajzera.

Sam Filip Chajzer również bardzo dobrze zapamiętał tamten wieczór. Prezenter opowiadał, że od początku między nimi pojawiło się wyjątkowo dużo swobody. Rozmowa miała płynąć bez większych przeszkód, a oboje szybko znaleźli wspólny język.

“Pamiętam, że jak usiedliśmy naprzeciwko siebie, to ja nigdy w życiu się tak nie śmiałem. Każdy żart okazywał się śmieszny i w jedną i w drugą stronę. Z miejsca poczułem: “Wow, o co chodzi?!” – dodał były gwiazdor TVN.

Po kolacji para postanowiła kontynuować wspólnie spędzany wieczór i wybrała się do kina na „Wichrowe wzgórza”. Film nie okazał się jednak tym, czego oboje oczekiwali. Zamiast wytrwać do końca seansu, zdecydowali się opuścić salę. Jak wynika z ich wspomnień, zdecydowanie bardziej interesowała ich rozmowa niż dalsze oglądanie filmu.

Dla Bianki nawet ten nieudany seans stał się jednak czymś pozytywnym. Jej zdaniem fakt, że zamiast oglądać film woleli ze sobą rozmawiać, tylko potwierdzał, jak dobrze czuli się już podczas pierwszego spotkania.

“Ale to też jest piękne, bo to znaczy, że byliśmy zauroczeni w sobie i woleliśmy ze sobą przesiedzieć i przegadać, niż oglądać film” – stwierdziła 20-letnia żona Chajzera.

Dziś tamten wieczór Filip i Bianka Chajzerowie mogą wspominać już jako początek relacji, która w bardzo krótkim czasie nabrała tempa. Od pierwszej randki w Wilanowie do zaręczyn, a następnie ślubu minęło zaledwie kilka miesięcy. Para najwyraźniej od początku miała poczucie, że między nimi pojawiło się coś wyjątkowego. Teraz postanowili podzielić się z odbiorcami historią, która do tej pory pozostawała przede wszystkim ich prywatnym wspomnieniem.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda pokazała NOWEGO PARTNERA? Fani przyjrzeli się nowemu zdjęciu

Kibicujecie Filipowi i Biance? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Bianka Chajzer (fot. screen YouTube Filip Chajzer Podcast)
Filip Chajzer (fot. screen YouTube Filip Chajzer Podcast)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Przełom w sprawie Michała Wójcika. Po miesiącach pojawił się w urzędzie

Opublikowano

w dniu

przez

Michał Wójcik

Michał Wójcik pojawił się w katowickim Urzędzie Miejskim i dopełnił formalności związanych z meldunkiem w nieruchomości przy ul. Średniej.

Jak wynika z ustaleń „Faktu”, 8 września kabareciarz oświadczył, że nie mieszka już pod tym adresem i nie przechowuje tam swoich rzeczy. Tym samym zakończyła się trwająca od miesięcy procedura, która wcześniej trafiła nawet do sądu.Sprawa meldunku Michała Wójcika przez długi czas pozostawała nierozwiązana. Artysta był zameldowany w nieruchomości należącej do rodziców jego zmarłej partnerki.

Właściciele posesji chcieli uporządkować sytuację i doprowadzić do wymeldowania kabareciarza, jednak przez długi czas nie było wiadomo, gdzie obecnie przebywa.Sytuacja zmieniła się na początku września. Według informacji „Faktu” Michał Wójcik 8 września osobiście zgłosił się do katowickiego urzędu. Złożył oświadczenie, w którym potwierdził, że nie zamieszkuje nieruchomości przy ul. Średniej i nie przebywa w niej na co dzień. Poinformował również, że nie pozostawił tam swoich rzeczy.W związku z tym dalsze prowadzenie sądowej procedury okazało się niepotrzebne. Urzędnicy wycofali wniosek dotyczący ustanowienia reprezentanta osoby nieobecnej, który miał reprezentować Wójcika podczas postępowania.

Czekamy na prawomocną decyzję katowickich urzędników — przekazała „Faktowi” Barbara W., właścicielka nieruchomości.

Michał Wójcik, fot. Instagram
Michał Wójcik, fot. Instagram

POLECAMY: Nie mogą znaleźć Michała Wójcika. Przez to procedura wymeldowania utknęła

Meldunek miał być pomocą po śmierci partnerki

Historia meldunku Michała Wójcika sięga okresu po śmierci jego partnerki, Janiny W. Kobieta zmarła 6 marca 2023 r. po chorobie nowotworowej. Para miała syna. Rodzice Janiny, Barbara i Janusz W., są właścicielami nieruchomości przy ul. Średniej w Katowicach.Jak wcześniej relacjonowali w rozmowie z „Faktem”, to właśnie oni mieli pomóc Wójcikowi w uporządkowaniu jego spraw. Niedługo po śmierci córki zgodzili się na jego zameldowanie w pustostanie.

Według ich relacji chodziło m.in. o umożliwienie mu załatwienia formalności związanych ze sprawami finansowymi i urzędem skarbowym.Z czasem sytuacja zaczęła się jednak komplikować. Budynek, w którym widniał meldunek artysty, był w złym stanie technicznym i właścicielka chciała doprowadzić do jego rozbiórki. Problemem pozostawał jednak nieuregulowany meldunek.

Zgodnie z przepisami, by wymeldowanie było skuteczne, należy ustalić miejsce przebywania osoby, której procedura dotyczy. Pojawiły się problemy, bo nie wiadomo było, gdzie pan Michał mieszka — tłumaczyła właścicielka posesji.

Michał Wójcik, fot. Instagram
Michał Wójcik, fot. Instagram

Sprawa trafiła do sądu

W związku z brakiem możliwości skontaktowania się z Wójcikiem urzędnicy podejmowali kolejne próby ustalenia jego miejsca pobytu. Sprawdzane były również wcześniejsze adresy związane z jego pobytem w Lublinie. W sprawę zaangażowane były urzędy w Mysłowicach i Katowicach.Postępowanie długo nie przynosiło rozwiązania. Ostatecznie katowiccy urzędnicy zwrócili się do sądu o ustanowienie tzw. reprezentanta osoby nieobecnej. Takie rozwiązanie miało umożliwić przeprowadzenie procedury pod nieobecność zainteresowanego.Do przełomu doszło jednak, zanim sądowa procedura została doprowadzona do końca.

Michał Wójcik pojawił się w Urzędzie Miejskim 8 września i sam złożył wymagane oświadczenie. Zadeklarował, że nie mieszka w nieruchomości przy ul. Średniej oraz nie przechowuje w niej swoich rzeczy.Tym samym zniknęła konieczność dalszego poszukiwania go w ramach prowadzonego postępowania. Urzędnicy wycofali skierowany wcześniej do sądu wniosek.Sam Wójcik wcześniej nie chciał szerzej komentować całej sprawy. W rozmowie z „Faktem”, przy okazji występu kabaretu w Świętochłowicach, powiedział jedynie:

Piszcie kłamstwa i nieprawdziwe informacje — stwierdził zdenerwowany artysta.

Nie sprecyzował jednak, które informacje uważał za nieprawdziwe ani dlaczego przez tak długi czas nie pojawił się w urzędzie. Według relacji osób z jego otoczenia również członkowie zespołu mieli być zaskoczeni, że formalności zostały załatwione dopiero we wrześniu.

Michał Wójcik
scena z: Michał Wójcik, SK:, , fot. Piętka Mieszko/AKPA

POLECAMY: Michał Wójcik pożegnał zmarłą ukochaną: Wszystko stało się nieważne

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością