Śledź nas

news

Filmy, które musisz zobaczyć w 2014 roku

Opublikowano

w dniu

Wszystkie daty premier podajemy zgodnie z Filmwebem, jednak mogą one jeszcze ulec zmianom.

1. “RoboCop”

RoboCop, czyli policjant-cyborg, którego uwielbialiśmy, będąc dzieciakami, powraca w XXI wieku. Główną rolę, gliniarza, który zostaje ciężko ranny i dostaje nowe życie od koporacji OmniCorp, gra Joel Kinnaman. Obok niego w obsadzie znajdują się: Gary Oldman, Michael Keaton, Abbie Cornish. Światowa premiera: 30 stycznia, polska: 7 lutego.

2. “LEGO przygoda”

Klocki LEGO w 3D. Film opowiada historię Emmeta (Chris Pratt), postaci ze świata klocków LEGO. Emmet jest zwykłą figurką, ale przypadkiem zostaje wzięty za kogoś niezwykłego, kto ma uratować świat. I tak zaczyna się wielka przygoda. Światowa premiera: 6 lutego, polska: 7 lutego.

3. “300: Początek imperium”

Sequel “300”, w którym Temistokles walczy z inwazją potężnej armii perskiej z Kserksesem na czele. W rolach głównych: Sullivan Stapleton, Eva Green, Lena Headey. Światowa premiera: 5 marca, polska: 7 marca.

4. “Need for Speed”

“Need for Speed” fo filmowa adaptacja popularnej gry. Głównym bohaterem jest Tobey (znany z “Breaking Bad” Aaron Paul), mechanik samochodowy, wsadzony za kratki za przestępstwo, którego nie popełnił. Po wyjściu na wolność szuka zemsty na prawdziwych winowajcach. W filmie występują m.in. Dominic Cooper, Imogen Poots, Michael Keaton i Dakota Johnson, scenariusz napisał George Nolfi (“Ocean’s Eleven”). Światowa premiera: 12 marca, polska: 14 marca.

5. “Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz”

W 2014 roku Marvel pokaże nam nowe przygody Kapitana Ameryki, który próbuje odnaleźć się w nowoczesnym świecie. Spotyka jednak dawnego przyjaciela, który po praniu mózgu został rosyjskim mordercą, Zimowym żołnierzem. W rolach głównych: Samuel L. Jackson, Chris Evans, Scarlett Johansson, Cobie Smulders, Sebastian Stan. Światowa premiera: marzec, polska: 28 marca.

6. “Noe: Wybrany przez Boga”

Darren Aronofsky tym razem opowiada alternatywną wersję historii biblijnego Noego, który buduje arkę, żeby uratować swoją rodzinę przed zbliżającym się kataklizmem. W roli głównej Russell Crowe, oprócz niego w obsadzie m.in.: Emma Watson, Jennifer Connelly, Anthony Hopkins. Światowa premiera: 26 marca, polska: 28 marca.

7. “Niesamowity Spider-Man 2”

Tym razem Spider-Man walczy z potężnym przeciwnikiem, Electro, którego gra Jamie Foxx. W międzyczasie powraca Harry Osborn, dzięki czemu główny bohater uświadamia sobie, że wszystkich złoczyńców łączy ze sobą OsCorp. W głównych rolach Andrew Garfield, Emma Stone, Martin Sheen. Światowa premiera: 16 kwietnia, polska: 21 kwietnia.

8. “Transcendence”

Debiut reżyserski Wally’ego Pfistera, operatora, który pracował z Christopherem Nolanem. “Transcendence” dzieje się w przyszłości i opowiada historię naukowców, którzy pracują nad stworzeniem komputera obdarzonego ludzką świadomością. Ale nie wszystkim to się podoba… W rolach głównych występują Johnny Depp, Morgan Freeman, Rebecca Hall, Kate Mara, Cillian Murphy. Światowa premiera: 18 kwietnia, polska: 9 maja.

9. “Godzilla”

Gareth Edwards pokaże nam w 2014 roku nową wersję “Godzilli”, w której gigantyczny radioaktywny potwór zbudzi się ze snu, by zniszczyć swoich twórców (i przy okazji resztę świata). W rolach głównych: Bryan Cranston, Aaron Taylor-Johnson, Elizabeth Olsen, Juliette Binoche, Ken Watanabe, David Strathairn. Światowa premiera: 14 maja, polska: 16 maja.

10. “How to Catch a Monster”

Reżyserski debiut Ryana Goslinga może okazać się prawdziwą gratką dla fanów nietypowych klimatów fantasy, i to nie tylko dlatego, że gra w nim Doktor Who (to znaczy Matt Smith). Film jest określany jako fantasy neo-noir, główną bohaterką jest pracująca w klubie nocnym samotna matka (Chistina Hendricks z “Mad Men”), która trafiła do ukrytego świata, po tym gdy jej syn odkrywa drogę do podwodnego miasta. Światowa premiera: 19 czerwca.

11. “Jupiter Ascending”

Rodzeństwo Wachowskich zaprezentuje w przyszłym roku baśń science fiction – historię młodej rosyjskiej emigrantki o imieniu Jupiter (Mila Kunis), której kod genetyczny okazuje się być identyczny z DNA Królowej Wszechświata. W obsadzie m.in. Channing Tatum, Sean Bean, Tuppence Middleton i James D’Arcy. Światowa premiera: 18 lipca, polska: 25 lipca.

12. “Sin City: A Dame to Kill for”

Tak, rok temu o tej porze też pisaliśmy o zbliżającej się premierze sequela “Sin City”. Jest jednak nadzieja, że tym razem wreszcie dojdzie ona do skutku. Scenariusz filmu oparty jest na komiksie “Damulka warta grzechu”. Poznajemy w nim wcześniejsze losy Dwighta McCarty’ego, który utrzymuje się z robienia zdjęć z ukrycia. Spokój burzy nagły powrót jego dawnej miłości. W rolach głównych: Mickey Rourke, Jessica Alba, Rosario Dawson, Eva Green. Światowa premiera: 14 sierpnia.

13. “Big Eyes”

Nowy film Tima Burtona opowiada historię amerykańskiej malarki Margaret Keane – jej sukcesu odniesionego w latach 50. i walki z mężem, który przypisał sobie autorstwo jej dzieł. W rolach głównych: Amy Adams, Christoph Waltz, Danny Huston. Światowa premiera: 28 sierpnia.

14. “Interstellar”

A to już Christopher Nolan we własnej osobie. “Interstellar ” to historia grupy badaczy, którzy odkrywają tunel czasoprzestrzenny, pozwalający im pokonywać przeszkody, do tej pory będące nie do pokonania. Koncept filmu oparty jest na pracy fizyka teoretycznego Kipa Thorne’a. W znakomitej obsadzie filmu znajdują się: Matthew McConaughey, Anne Hathaway, Jessica Chastain, Casey Affleck i Michael Caine. Światowa premiera: 6 października, polska: 7 listopada.

15. “Birdman”

Nowy obraz Alejandro González Iñárritu to czarna komedia o facecie, który kiedyś grał kultowego superbohatera. Teraz walczy, by odzyskać sławę i rodzinę. W głównej roli Michael Keaton, u jego boku m.in. Emma Stone, Edward Norton, Andrea Riseborough, Zach Galafianakis, Naomi Watts i Amy Ryan.

 

16. “Hobbit: Tam i z powrotem”

To już trzecie część filmowej trylogii Hobbita.

news

Popularny gwiazdor ODCHODZI z Polsatu. Zaliczy transfer do konkurencji?

Opublikowano

w dniu

przez

W Telewizji Polsat dochodzi do kolejnego rozstania z dobrze znaną twarzą. Po blisko sześciu latach pracy ze stacją żegna się dziennikarz, którego widzowie regularnie mogli oglądać podczas rozmów z gwiazdami i relacji z najważniejszych wydarzeń. Co stoi za jego decyzją i jakie ma plany na przyszłość? Dowiedz się więcej!

Kończy się ważny etap w zawodowej karierze Dawida Koczura. Dziennikarz po niemal sześciu latach pracy żegna się z Telewizją Polsat, gdzie przez ostatnie lata stał się jedną z rozpoznawalnych twarzy związanych z reporterskim zapleczem stacji. Widzowie mogli spotykać go przede wszystkim podczas wydarzeń, festiwali i koncertów.

Dawid Koczur regularnie pojawiał się również przy produkcji „Halo tu Polsat”. Reporter miał okazję rozmawiać z gwiazdami polskiego show-biznesu zarówno przed kamerami, jak i podczas licznych wydarzeń organizowanych przez stację. Przez lata przeprowadził setki rozmów i obserwował telewizję od strony, której widzowie zazwyczaj nie mają okazji zobaczyć.

Decyzja o odejściu nie miała być jednak spontaniczna. Jak przyznał sam dziennikarz, myśl o zamknięciu tego rozdziału dojrzewała w nim już od pewnego czasu. Po niemal sześciu latach zdecydował, że nadszedł moment na zmianę i wykorzystanie czasu na projekty, które do tej pory musiały czekać na swoją kolej.

Dawid Koczur podkreślił, że praca w Polsacie była dla niego czymś znacznie więcej niż kolejnym wpisem w zawodowym CV. To właśnie podczas tych lat zdobywał doświadczenie, poznawał ludzi i realizował projekty, o których wcześniej mógł jedynie marzyć.

“Kończy się jeden z najważniejszych zawodowych rozdziałów w moim życiu. Przez te lata poznałem telewizję od podszewki, przeprowadziłem setki rozmów i miałem możliwość uczestniczyć w wydarzeniach, o których kiedyś mogłem tylko marzyć. Najtrudniej jednak rozstać się z ludźmi. To oni sprawili, że Polsat przez prawie sześć lat był dla mnie czymś znacznie więcej niż miejscem pracy” – wyznałw rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

Reporter zaznaczył jednocześnie, że nie odchodzi ze stacji w atmosferze konfliktu. Wręcz przeciwnie — jak wynika z jego słów, rozstanie odbywa się w dobrych relacjach. Dawid Koczur nie ukrywa przy tym, że przez najbliższy czas nie zamierza podejmować pochopnych decyzji dotyczących kolejnego miejsca pracy.

“Co dalej? Opcji jest kilka, ale pierwszy raz od dawna nie chcę się spieszyć z wyborem kolejnej. Przez ostatnie lata w głowie pojawiło się sporo pomysłów, na które ciągle brakowało czasu. Teraz chcę ten czas sobie dać. A telewizja? Podobno działa jak magnes. I po tych wszystkich latach coś czuję, że jeszcze nie powiedzieliśmy sobie ostatniego słowa” – wyjaśnił na Instagramie.

POLECAMY: Bedoes ostro o zamieszaniu wokół zbiórki na Cancer Fighters. „To obrzydliwe”

Jakie plany na przyszłość ma Dawid Koczur?

Odejście z Polsatu nie oznacza więc, że Dawid Koczur zamierza całkowicie zniknąć z przestrzeni publicznej. Dziennikarz od dawna rozwija bowiem własną działalność internetową. Pod pseudonimem „Synek ze Śląska” pokazuje śląską tożsamość, tradycje i język, przedstawiając je w lekkiej i nowoczesnej formie.

Jego aktywność w internecie z czasem przerodziła się w silną markę osobistą. W 2023 roku Dawid Koczur został oficjalnie ambasadorem Województwa Śląskiego. Jego profile społecznościowe obserwują setki tysięcy osób – na Instagramie zgromadził około 147 tysięcy obserwatorów, a na TikToku ponad 200 tysięcy.

Zanim Dawid Koczur trafił do Polsatu, zdobywał doświadczenie w innych redakcjach i mediach. Pracował między innymi w „Fakcie” oraz Eska TV, a także współpracował z naszym serwisem przeAmbitni.pl. Kolejne etapy kariery pozwoliły mu rozwijać warsztat reporterski i budować rozpoznawalność, która dziś wykracza daleko poza jeden telewizyjny kanał.

Teraz przed Dawidem Koczurem kolejny zawodowy rozdział. Dziennikarz nie zdradza jeszcze szczegółów swoich przyszłych projektów, ale jasno daje do zrozumienia, że pomysłów mu nie brakuje. Jednocześnie nie zamyka sobie drogi do telewizji. Po blisko sześciu latach pracy w Polsacie postanowił zwolnić tempo i po raz pierwszy od dawna dać sobie przestrzeń na własne pomysły. Jak sam zaznaczył, telewizja może jeszcze pojawić się w jego życiu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Robert Motyka dosadnie skomentował burzę wokół Chajzerów. Ostro?

“Halo tu Polsat” czy “Pytanie na śniadanie”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Maciej Rock, Aga Hyży (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Aleksandra Filipek, Olek Sikora (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Aleksandra Filipek, Olek Sikora (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Krysztof Ibisz i Ida Nowakowska (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Maciej Rock (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Aleksander Sikora (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Bedoes ostro o zamieszaniu wokół zbiórki na Cancer Fighters. „To obrzydliwe”

Opublikowano

w dniu

przez

Dziewięciodniowy stream Łatwoganga i Bedoesa 2115 miał być przede wszystkim wielką akcją pomocy dzieciom walczącym z chorobami nowotworowymi. Zbiórka przerosła wszelkie oczekiwania, a jej końcowy wynik sięgnął niemal 293 mln zł. Teraz wokół działalności związanej z Fundacją Cancer Fighters pojawiły się nowe pytania, na które organizacja zdecydowała się odpowiedzieć. Dowiedz się więcej, co wyznał Bedoes!

Kwietniowy stream Łatwoganga już dawno przeszedł do historii polskiego internetu. Przez dziewięć dni influencer prowadził całodobową transmisję, podczas której słuchano utworu Bedoesa 2115 „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)”, a widzowie mogli wspierać zbiórkę na rzecz podopiecznych Fundacji Cancer Fighters. Początkowo zakładano zebranie 500 tys. zł, jednak skala akcji bardzo szybko wymknęła się poza wszelkie wcześniejsze założenia.

W kulminacyjnym momencie transmisję oglądało jednocześnie nawet około 1,6 mln osób. Do mieszkania Łatwoganga zaglądały kolejne znane osoby, a fragmenty streama błyskawicznie trafiały do mediów społecznościowych. W wydarzeniu uczestniczyli między innymi Friz, Wersow, Agata Kulesza, Kasia Nosowska, Maciej Musiał, Małgorzata Kożuchowska, Tomasz Karolak, Grzegorz Hyży, Oskar Cyms, Dawid Kwiatkowski, Sanah, Natalia Szroeder oraz Krzysztof Stanowski.

Każdy kolejny gość oznaczał nowe emocje i dodatkowe zainteresowanie akcją. Internauci śledzili transmisję niemal jak serial, w którym nie było wiadomo, kto pojawi się za chwilę. Celebryci i twórcy internetowi zachęcali swoich obserwatorów do wpłat, udostępniali informacje o zbiórce i pomagali nagłaśniać całą inicjatywę. Ostatecznie kwota rosła jeszcze długo po zakończeniu samego streama.

W lipcu Fundacja Cancer Fighters podała ostateczny wynik zbiórki. Darczyńcy, poprzez wpłaty, licytacje, wydarzenia charytatywne oraz inicjatywy partnerów i twórców, przekazali łącznie 292 738 293,05 zł. Fundacja określiła tę kwotę jako rekordową zbiórkę w historii polskiego internetu.

POLECAMY: Robert Motyka dosadnie skomentował burzę wokół Chajzerów. Ostro?

Bedoes przerwał milczenie ws. Cancer Fighters. Tak odpowiedział na zarzuty

I właśnie przy tak ogromnej kwocie szczególnego znaczenia nabiera kwestia transparentności. W ostatnich dniach „Rzeczpospolita” przyjrzała się działalności spółki Boxing Challenge, powiązanej z Fundacją Cancer Fighters i odpowiedzialnej za organizację charytatywnych gal bokserskich. Z opublikowanych informacji wynika, że w 2025 roku spółka poniosła łącznie około 355,1 tys. zł kosztów, z czego 218,2 tys. zł stanowiły wynagrodzenia, ubezpieczenia społeczne i inne świadczenia. Około 137 tys. zł przypadło natomiast głównie na organizację czterech gal.

W swoim oświadczeniu organizacja odniosła się bezpośrednio do pieniędzy z rekordowej zbiórki Łatwoganga i Bedoesa 2115. Fundacja stanowczo podkreśliła, że cała kwota zebrana podczas streama ma zostać przeznaczona na polską onkologię.

“Szanowni Państwo, deklarowaliśmy to od początku, ale powtórzymy raz jeszcze. 292 miliony złotych trafią do dzieci chorych na raka. 100 proc. kwoty zebranej podczas streamu Łatwoganga i Bedoesa 2115 zostanie przekazane na polską onkologię” — czytamy w oświadczeniu fundacji.

Do całej sprawy odniósł się również Bedoes 2115, który w mediach społecznościowych bronił założeń zbiórki i osób odpowiedzialnych za jej przeprowadzenie. Raper przypomniał, że po zakończeniu streama osobiście spotkał się z przedstawicielami fundacji i miał otrzymać zapewnienie, że całość zebranej kwoty zostanie przeznaczona na leczenie. Jednocześnie przyznał, że przy przedsięwzięciu na tak ogromną skalę pojawiają się również koszty administracyjne.

“Po zakończeniu streama pierwsze, co zrobiłem, to pojechałem do Wrocławia. Spotkałem się z Markiem, spotkałem się z Olą, spotkałem się z ludźmi z fundacji i powiedziałem: słuchajcie, 100 proc. tej kwoty, która jest zbierana, idzie na leczenie. Nie na cele statutowe, nie na wypłaty i tak dalej. Wszystko idzie na leczenie” – powiedział.

Bedoes nie ukrywał również emocji, komentując pojawiające się wątpliwości. Raper podkreślił, że zna historię prezesa fundacji Marka Kopyścia, który sam w przeszłości zmagał się z chorobą nowotworową. To właśnie jego doświadczenia miały być jednym z powodów założenia organizacji pomagającej osobom chorym.

“Marek, który prowadzi fundację, jest gościem, który sam był chory. Jak był chory, to przyszedł do niego ktoś z fundacji Mam Marzenie i Marek sobie pomyślał: to spotkanie bardzo mi pomogło, chcę założyć fundację, chcę pomagać. I tak zrobił. Wy serio myślicie, że typ pomyślał: sam byłem chory, to teraz założę fundację i będę j***ł ludzi na kasę? No słuchajcie, to jest obrzydliwe” – mówił Bedoes na InstaStory.

Na koniec raper zwrócił uwagę, że organizacja przedsięwzięcia o tak ogromnej skali wiąże się z kosztami. Wspomniał między innymi o prawnikach, nowych pracownikach oraz osobach odpowiedzialnych za obsługę całego procesu. Jednocześnie podkreślił, że zaufał zapewnieniom prezesa fundacji.

“Prawda jest też taka, że przy takiej kwocie doszło tyle kosztów administracyjnych — prawnicy, ludzie, którzy muszą to wszystko ogarnąć, pracownicy nowi. (…) Ale Marek dał mi słowo. (…) Dzięki wszystkim, którzy wspierają, i proszę, nie wątpijcie w dobre serca tych, którzy mają dobre serca” – powiedział raper.

Sprawa pokazuje więc, jak ogromna odpowiedzialność pojawia się przy zbiórce liczonej w setkach milionów złotych. Z jednej strony mamy rekordowy wynik i deklarację Fundacji Cancer Fighters, że 100 proc. pieniędzy ze streama ma trafić na polską onkologię, z drugiej – pytania dotyczące działalności powiązanej z fundacją spółki Boxing Challenge, które opisała „Rzeczpospolita”. Sama publikacja nie przesądza o niewłaściwym wykorzystaniu środków ze zbiórki. Teraz najważniejsze będzie to, aby kolejne informacje dotyczące rozdysponowania rekordowej kwoty były dla darczyńców możliwie przejrzyste.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kuba Wojewódzki zostanie OJCEM? Król TVN ogłosił to publicznie

Chcielibyście zobaczyć drugą edycję takiego streama? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Bedoes i Łatwogang (fot. screen Instagram Bedoes)
Bedoes (fot. screen Instagram Stories Bedoes) – 29 września 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Robert Motyka dosadnie skomentował burzę wokół Chajzerów. Ostro?

Opublikowano

w dniu

przez

Filip Chajzer i 20-letnia Bianka w ostatnim czasie stali się jedną z szeroko komentowanych par w polskim show-biznesie. Ich związek od miesięcy wzbudza zainteresowanie, a media rozpisują się zarówno o szybkim tempie rozwoju relacji, jak i różnicy wieku między małżonkami. Teraz głos w sprawie medialnego zamieszania zabrał Robert Motyka!

Filip Chajzer i Bianka od dłuższego czasu znajdują się w centrum zainteresowania mediów. Para szybko zamieszkała razem w Krakowie, a po kilku miesiącach zdecydowała się na ślub. Od tego czasu niemal każdy szczegół dotyczący ich relacji może stać się tematem kolejnych publikacji.

W najnowszym podcaście Mateusza Hładkiego prezenter wrócił do początków swojej znajomości z Bianką. Filip Chajzer przyznał, że bardzo dobrze pamięta dzień, w którym poznał przyszłą żonę. Jak wynika z jego słów, decyzja o związaniu z nią przyszłości pojawiła się bardzo szybko.

Prezenter zdradził również, kiedy dokładnie zdecydował się na oświadczyny. Od pierwszego spotkania do zaręczyn minęło zaledwie kilka tygodni, jednak Filip Chajzer przekonywał, że od początku był pewien swoich uczuć.

“Poznaliśmy się 17 lutego, a oświadczyłem się na początku kwietnia. (…) Ja od początku wiedziałem, że to jest to. Nie miałem żadnych wątpliwości” – powiedział.

W rozmowie nie zabrakło również bardziej osobistych tematów związanych z codziennym życiem małżonków. Filip Chajzer z charakterystycznym dla siebie dystansem opowiedział o podziale ról w ich związku. Z jego słów wynika, że zdecydowanie nie próbuje przedstawiać siebie jako osoby, która musi mieć w domu ostatnie zdanie.

“Ja jestem absolutnie na drugim planie. Staram się być. Ja jestem pantofel. Ja kocham torebki, uwielbiam torebki, to moje hobby. W ogóle uważam, że powinienem mieć salon z torebkami w Krakowie” – powiedział uśmiechnięty.

Jednocześnie medialny szum wokół małżeństwa Filipa Chajzera i Bianki nie ogranicza się wyłącznie do wypowiedzi samej pary. W ostatnich tygodniach pojawiło się mnóstwo publikacji dotyczących ich ślubu, wesela oraz wspólnego życia. Właśnie do tego natłoku informacji odniósł się teraz Robert Motyka.

POLECAMY: Kuba Wojewódzki zostanie OJCEM? Król TVN ogłosił to publicznie

Robert Motyka PRZERWAŁ MILCZENIE ws. Chajzerów. Padły mocne słowa

Prezenter i satyryk ma dobre relacje z ojcem Filipa Chajzera, Zygmuntem Chajzerem, z którym współpracuje przy programie „Idź na całość” w TTV. W rozmowie z reporterem Kozaczka Robert Motyka został zapytany o to, czy rozmawiał już ze swoim telewizyjnym partnerem o wydarzeniach związanych ze ślubem jego syna.

Robert Motyka przyznał, że jak dotąd nie miał okazji porozmawiać z Zygmuntem Chajzerem na ten temat. Jednocześnie zaznaczył, że ich ostatni sezon programu zakończył się jakiś czas temu, dlatego nie było ku temu odpowiedniej okazji.

“Nie, nie rozmawialiśmy jeszcze z Zygmuntem na temat tego, co się tam wydarzyło. Zresztą też zakończyliśmy trzeci sezon nagrywania ‘Idź na całość’ jakiś czas temu, więc nie było też okazji. Ale myślę, że jeżeli się spotkamy na jakiejś imprezie, a na pewno się spotkamy, no to go uścisnę” – powiedział z uśmiechem.

Następnie Robert Motyka zwrócił uwagę na skalę zainteresowania życiem prywatnym Filipa Chajzera. W jego ocenie przez ostatnie tygodnie trudno było natknąć się na informacje dotyczące prezentera, które nie odnosiłyby się do jego ślubu i relacji z Bianką.

“Myślę, że tak jak w przypadku teraz Filipa przez ostatnie chyba dwa tygodnie nic innego się nie wyświetla, jak tylko artykuły dotyczące dotyczące tego, jak było na ślubie, czy tańczyli, czy nie tańczyli, czy są zadowoleni, czy są niezadowoleni, czy zjedli dużo ryby, czy trochę ryby zostało. A jakie są najlepsze, najlepsza pizza w Szwecji i tak dalej, i tak dalej” – dodał gwiazdor TTV.

Na koniec Robert Motyka spojrzał na całą sytuację szerzej. Zauważył, że odbiorcy sami chętnie angażują się w komentowanie życia innych osób, a później zaczynają funkcjonować w medialnym świecie, w którym niemal każdy szczegół cudzej codzienności może stać się przedmiotem dyskusji. Swoją refleksję zakończył słowami:

“I my wszyscy po prostu wskakujemy w te artykuły. Lubimy to komentować, dodawać jakieś swoje, swoje trzy grosze do tego i być ekspertami w tej dziedzinie. Ale przeczytałem też jakąś taką mądrą rzecz, która być może będzie dla nas jakimś kierunkowskazem, dla tych wszystkich, którzy gdzieś tam wchodzą w inne życie i komentują. Kiedyś żyło się łatwiej, bo człowiek nie wiedział, co robi pięciuset naszych znajomych. Dzięki temu mogliśmy się interesować własnym życiem. Teraz trochę się te proporcje odwróciły, dlatego mamy taki kłopot” – wyjaśnił Robert Motyka.

Wypowiedź Roberta Motyki pokazuje więc nie tylko jego podejście do sytuacji Filipa Chajzera, ale również szerszy problem związany z ogromnym zainteresowaniem życiem prywatnym osób publicznych. Sam Filip Chajzer otwarcie opowiada o swoim związku, jednak skala publikacji sprawia, że nawet najmniejsze szczegóły dotyczące jego małżeństwa z Bianką mogą stać się przedmiotem zainteresowania. Czy medialne zainteresowanie tą parą z czasem osłabnie? Na razie wszystko wskazuje na to, że ich życie prywatne wciąż będzie przyciągać uwagę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Lech Wałęsa narzeka na swoją emeryturę. Tyle dostaje co miesiąc

Zgadzacie się ze słowami Roberta Motyki? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Bianka i Filip Chajzerowie (fot. screen Instagram Filip Chajzer)
Robert Motyka (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Zygmunt Chajzer i Robert Motyka (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Rafał Brzozowski zdradził, dlaczego na jego ślubie była potężna ochrona. „Mam stalkerkę”

Opublikowano

w dniu

przez

Ślub Rafała Brzozowskiego i Heleny miał być przede wszystkim ich prywatnym dniem, jednak uroczystość szybko wzbudziła ogromne zainteresowanie. Internauci zwracali uwagę na liczbę ochroniarzy, którzy pilnowali wydarzenia, i zastanawiali się, dlaczego nowożeńcy zdecydowali się na tak rozbudowane zabezpieczenia. Teraz muzyk w rozmowie z nami zdradził, co stało za tą decyzją. Jego słowa rzucają nowe światło na kulisy ceremonii.

Rafał Brzozowski wyjaśnił, dlaczego ślub był tak pilnie strzeżony

Rafał Brzozowski od 1 sierpnia tego roku może przedstawiać się jako mąż Heleny. Ceremonia była długo utrzymywana w tajemnicy, a para nie chciała, aby informacje o dokładnym terminie i miejscu wydarzenia trafiły do mediów jeszcze przed uroczystością. Przy tak dużym wydarzeniu i liczbie zaproszonych osób nie było to jednak łatwe zadanie. Po ślubie w internecie pojawiły się komentarze dotyczące zabezpieczenia uroczystości. Internauci zwracali uwagę na liczbę ochroniarzy i zastanawiali się, dlaczego para zdecydowała się na taką formę ochrony. Dla części osób mogło się wydawać, że przy prywatnej ceremonii jest to przesadne rozwiązanie.

Jak się okazuje, za decyzją nowożeńców stały konkretne obawy. Rafał Brzozowski w rozmowie z nami postanowił opowiedzieć o sytuacji, z którą mierzy się już od pewnego czasu.

Mam stalkerkę. Trwa już przeciwko niej postępowanie karne i ten temat już się trochę mieli – powiedział muzyk.

Artysta opowiedział również o zachowaniach, które sprawiły, że zaczął poważnie podchodzić do kwestii bezpieczeństwa swojego oraz osób z jego otoczenia.

To jest kobieta niezrównoważona psychicznie, która życzyła śmierci moim koleżankom i różnym innym osobom, z którymi pracowałem – wyznał.

To właśnie dlatego muzyk zdecydował się zachować szczególną ostrożność podczas jednego z najważniejszych dni w swoim życiu. Jak podkreślił, w takiej sytuacji trudno przewidzieć, co może się wydarzyć.

Dlatego też starałem się utrzymać ten ślub w tajemnicy i mieliśmy ochronę podczas uroczystości, bo nie wiesz, co się stanie – tłumaczył.

POLECAMY: Rafał Brzozowski jest PRZEŚLADOWANY! Obca kobieta GROZI fanom – nie uwierzysz, jak daleko się posunęła


Internauci pytali: „Po co ochrona?”. Rafał Brzozowski odpowiedział bardzo mocno

Liczba ochroniarzy obecnych podczas ślubu nie umknęła uwadze internautów. W komentarzach pojawiały się pytania, dlaczego Rafał Brzozowski i jego ukochana potrzebowali aż takiego zabezpieczenia. Muzyk przyznał, że reakcje części osób były dla niego zaskakujące. Rafał Brzozowski zwrócił uwagę, że osoby obserwujące wydarzenie z zewnątrz mogą nie zdawać sobie sprawy z tego, z jakimi sytuacjami mierzy się osoba publiczna. Jego zdaniem dopiero doświadczenie podobnej sytuacji pozwoliłoby zrozumieć, dlaczego bezpieczeństwo podczas prywatnej uroczystości było dla niego tak ważne.

Ludzie pisali: „Po co ochrona?”. To zamieńcie się państwo z nami i po prostu żyjcie sobie w taki sposób, że ktoś psychicznie chory czatuje na was pod pracą i próbuje wam zniszczyć życie – powiedział.

Muzyk podkreślił przy tym, że jego decyzja nie wynikała wyłącznie z troski o własne bezpieczeństwo. Szczególnie zależało mu na tym, aby potencjalne zagrożenie nie dotknęło osób, które znalazły się w jego najbliższym otoczeniu.

Wtedy zobaczycie, że to nie jest takie fajne, bo ja się obronię, a dlaczego ona ma obrywać? – dodał.

Jego słowa pokazują, że za kulisami medialnego wydarzenia kryły się kwestie, których goście czy internauci mogli wcześniej nie być świadomi. Dla Brzozowskiego ochrona nie była więc elementem mającym podkreślać rangę uroczystości, lecz środkiem ostrożności.

POLECAMY: Skolim wystąpił u prezydenta. Rafał Brzozowski nie gryzł się w język

Rafał Brzozowski i Helena chcieli zachować ślub dla siebie

Od początku zależało im również na tym, aby ślub odbył się z dala od medialnego zgiełku. W przypadku osoby tak rozpoznawalnej jak Rafał Brzozowski zachowanie całkowitej prywatności nie jest łatwe. Każdy szczegół dotyczący jego życia prywatnego może bowiem wzbudzić zainteresowanie internautów. Para musiała więc zadbać nie tylko o bezpieczeństwo podczas samej ceremonii, ale także o to, aby informacje dotyczące uroczystości nie rozeszły się przed czasem. Przy dużej liczbie gości wymagało to sporej dyskrecji.

Ostatecznie udało się utrzymać wiele szczegółów w tajemnicy aż do samego wydarzenia. Dopiero później informacje dotyczące ślubu zaczęły pojawiać się publicznie, a internauci mogli zobaczyć pierwsze materiały związane z uroczystością. Dziś, kiedy emocje po ślubie nieco opadły, Rafał Brzozowski zdecydował się odsłonić kolejną część kulis. Jego wyznanie sprawia, że obecność ochroniarzy podczas ceremonii można postrzegać w zupełnie innym świetle.

Dla nowożeńców najważniejsze było bowiem nie to, aby ślub wyglądał spektakularnie, lecz żeby odbył się spokojnie i bezpiecznie. Brzozowski jasno dał do zrozumienia, że w jego sytuacji dodatkowe zabezpieczenia były świadomą decyzją. A pytanie, jak udało się zachować w tajemnicy miejsce i termin ceremonii mimo dużej liczby gości, pozostaje jednym z najbardziej interesujących elementów całej historii. Szczegóły tej historii Rafał Brzozowski zdradził również w naszym materiale wideo.

POLECAMY: Brzozowski jako Wodecki. Justyna Steczkowska nie mogła powstrzymać łez

Na zdj.: Rafał Brzozowski, Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością