news
Karolina Gilon komentuje casting do „Mam Talent”. Ma żal do Lidii Kazen?
Przez lata była twarzą hitów Polsatu, symbolem świeżości i autentyczności. Teraz Karolina Gilon zmaga się z trudną rzeczywistością telewizyjnego świata, gdzie popularność szybko może przemijać. Jak wygląda sytuacja po jej powrocie z urlopu macierzyńskiego i czy znajdzie miejsce w TVN? Dowiedz się więcej!
Telewizja to branża pełna blasku i adrenaliny, ale też brutalna w swojej naturze. Popularność może wynieść na szczyt w ciągu kilku miesięcy, a równie szybko odebrać wszystko, czasem bez ostrzeżenia. Karolina Gilon była przez lata jedną z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych prowadzących Polsatu. Twarz takich hitów jak „Love Island” i „Ninja Warrior Polska”, symbol świeżości i autentyczności, która przyciągała młodych widzów swoją naturalnością, energią i charyzmą. To właśnie te cechy sprawiały, że łączyła luz z profesjonalizmem i budowała z widzami wyjątkową więź, której wielu innych prowadzących może jej zazdrościć.
Największą rozpoznawalność Karolina Gilon zyskała dzięki programom „Love Island” i „Ninja Warrior Polska”. W pierwszym z nich była mistrzynią tworzenia atmosfery, w której uczestnicy czuli się bezpiecznie, a jednocześnie potrafili otwarcie opowiadać o swoich emocjach i przeżyciach. W „Ninja Warrior Polska” pokazała zupełnie inne oblicze – sportowe, pełne adrenaliny, motywujące i dynamiczne, które udowadniało, że potrafi prowadzić programy wymagające ogromnej energii i pewności siebie. Ta wszechstronność stała się jej znakiem rozpoznawczym i jednym z powodów, dla których widzowie ją uwielbiali.
To właśnie dzięki tej mieszance naturalności, profesjonalizmu i wyjątkowej osobowości Gilon stała się twarzą Polsatu i symbolem jakości prowadzenia programów rozrywkowych. Bez sztuczności, bez nadęcia – po prostu była sobą. Dlatego jej nagłe zniknięcie z anteny wywołało ogromne poruszenie. Po urlopie macierzyńskim dowiedziała się, że stacja nie przewiduje dla niej miejsca w ramówce, co było ogromnym zaskoczeniem zarówno dla niej, jak i dla fanów.
W emocjonalnym nagraniu na Instagramie Karolina Gilon nie kryła łez. „Kiedy po macierzyńskim chcesz wrócić do pracy, ale okazuje się, że nie ma dla ciebie miejsca” – wyznała ponad pół roku temu. Jej słowa wywołały lawinę komentarzy i ogólnopolską dyskusję o tym, jak telewizja traktuje swoje gwiazdy, zwłaszcza matki wracające po przerwie. Widzowie poczuli się oburzeni i niesprawiedliwie potraktowani, a w sieci pojawiło się mnóstwo głosów poparcia dla prowadzącej, które podkreślały jej znaczenie dla sukcesu programów, które współtworzyła.
Największe zaskoczenie pojawiło się, gdy okazało się, że Karolina Gilon nie wróci do „Ninja Warrior Polska”. Oficjalne tłumaczenie Polsatu – „podkreślenie sportowego charakteru programu” – od początku budziło wątpliwości. Ostatecznie jej miejsce zajęła Marta Ćwiertniewicz, co wielu fanów uznało za dowód, że powód odsunięcia Gilon wcale nie był stricte programowy.
Podczas wizyty w „Dzień Dobry TVN” w listopadzie ubiegłego roku Gilon przyznała, że brała udział w castingu na nową prowadzącą „Mam Talent!”.
Ja kocham rozrywkę, chcę dodawać trochę tego koloru, uśmiechu, rozbawiać. Myślę, że do tego mam talent, by ludziom dawać rozrywkę. To jest moje marzenie na 2026 r., żeby rozwinąć skrzydła, które zostały mi podcięte – powiedziała wówczas.
Posadę tę otrzymała jednak Paulina Krupińska-Karpiel, a dla Gilon w ramówce nie znalazło się miejsce w żadnym programie tej wiosny.
POLECAMY: Doda odpaliła bombę o północy. Wybuchła lawina komentarzy [WIDEO]
Karolina Gilon bez ogródek o dyrektorce TVN
Jakiś czas temu w podcaście „Call My Mommy” Karolina Gilon opowiadała o kulisach całego zamieszania i o byłej szefowej, Lidii Kazen, z którą współpracowała jeszcze w TTV. Odniosła się również do decyzji dotyczącej prowadzącej „Mam Talent”:
Ja na przykład nie mam pretensji, że mnie nie wybrano do “Mam Talent”. Widocznie do tego formatu bardziej pasuje Paulina. To Lidka zna swojego odbiorcę. To Lidka wie, kto ogląda ten program. Ja tych statystyk nie prowadzę. Widocznie Paulina bardziej pasowała do tego formatu i mówię to naprawdę całkiem szczerze. Ja to rozumiem – wyznała.
Później zarówno Gilon, jak i prowadząca podcast Agata Reszko-Boguszewska podkreśliły, że Lidia Kazen świetnie radzi sobie na stanowisku dyrektorki programowej:
Wiesz, no, byłabym hipokrytką, gdybym tak nie powiedziała, bo wiesz, to Lidka mnie wynalazła. To Lidka mnie ściągnęła do TTV, jak była dyrektor programową tam i to ona szlifowała ten diament. To ona mi dała start i to ona zrobiła we mnie ten zalążek zwierzęcia telewizyjnego. Naprawdę dała mi tam czadu w tym TTV i ja zawsze uważałam, że ona jest w tym dobra. I ja zawsze wiedziałam, że Lidka będzie w TVN-ie. Czułam to, bo po prostu to trzeba mieć ten faktor X też do tej roboty – stwierdziła.
Kto wie, może już wkrótce pojawi się odpowiedni format w TVN, który pozwoli Karolinie Gilon wrócić na ekran i pokazać swój talent milionom widzów. Jej naturalność, doświadczenie i charyzma sprawiają, że stacja będzie miała w niej zawsze wartościowego prowadzącego, jeśli tylko znajdzie się dla niej właściwe miejsce. Karolina udowadnia, że mimo chwilowego odsunięcia pozostaje jedną z najbardziej cenionych i lubianych twarzy polskiej telewizji, a jej energia, profesjonalizm i autentyczność wciąż przyciągają widzów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Iza Miko zaskoczyła Olgę Frycz i Alberta Kosińskiego po porodzie. Miło?
Chcielibyście zobaczyć ponownie Karolinę Gilon na antenie TVN? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!




Autor: Szymon Jedynak
-
Czekam na Jej powrót, jest dobra, umie bawić , swoim naturalnym luzem jest swobodna , bije od Niej serdeczność i naturalność !!!!
Pozdrawiam i do zobaczenia , myślę na ekranie 🌞🌹
news
Helena Englert przetestowała pizzę Książula. Warto ją kupić?
Pizza autorstwa Książula w ekspresowym tempie stała się jednym z najgłośniej komentowanych produktów ostatnich dni. Po danie sięgnęła także Helena Englert, która postanowiła sprawdzić je we własnym domu. Jej krótka ocena może zaskoczyć. Dowiedz się więcej, co powiedziała!
Pizza Książula pojawiła się na rynku zaledwie kilka dni temu, a już zdążyła wywołać ogromne zainteresowanie. Youtuber przez ponad rok pracował nad stworzeniem produktu, który ostatecznie trafił do sprzedaży 7 października. Od tego momentu media społecznościowe zostały zalane zdjęciami oraz nagraniami osób, które postanowiły sprawdzić, jak w rzeczywistości smakuje słynna pizza.
Opinie na temat produktu okazały się mocno podzielone. Część osób zachwycała się smakiem i chwaliła pomysł, inni natomiast mieli sporo zastrzeżeń. Wśród najczęściej poruszanych tematów znalazł się skład produktu. Sam Książulo odniósł się do krytycznych komentarzy, odpowiadając: “To miała być tłusta buła zalana serem i innymi dodatkami. To nie jest zdrowe jedzenie”.
Do dyskusji dotyczącej pizzy włączyły się również znane osoby. Swoimi opiniami podzieliły się między innymi Karolina Korwin Piotrowska oraz Katarzyna Bosacka, które zwróciły uwagę przede wszystkim na skład mrożonego produktu. Ich komentarze dodatkowo podgrzały dyskusję wokół pizzy, która niemal od razu po premierze stała się internetowym tematem numer jeden.
POLECAMY: Wzruszony Baron na planie „The Voice of Poland”. Wspomniał o synku [WIDEO]
Englert spróbowała pizzy Książula. Tak ją podsumowała
Na własny test zdecydowała się również Helena Englert. Aktorka, wokalistka i uczestniczka „Tańca z Gwiazdami” regularnie pokazuje fanom fragmenty swojego życia w mediach społecznościowych, dlatego tym razem postanowiła zabrać ich ze sobą podczas przygotowywania słynnej pizzy. Wokalistka wybrała serową wersję z dodatkiem jalapeno.
Helena Englert zdecydowała się przygotować pizzę w domu. Zamiast podgrzewać ją od razu w sklepie, zabrała produkt ze sobą i postanowiła upiec go w domowym piekarniku. Na nagraniu pokazała cały proces, dzięki czemu obserwatorzy mogli zobaczyć, jak wygląda przygotowanie dania przed degustacją.
“Kochani, poszłam i kupiłam tę pyszną pizzę Książula” – powiedziała Helena Englert.
W dalszej części nagrania pokazała moment przygotowywania dania, a przy okazji wykorzystała materiał również do przekazania fanom muzycznej wiadomości. Aktorka i wokalistka zapowiedziała bowiem swój nowy singiel „Przez przypadek”, który już niedługo ma pojawić się na platformach streamingowych.
Po przygotowaniu pizzy przyszedł wreszcie czas na najważniejszą część całego testu, czyli ocenę smaku. Helena Englert nie zdecydowała się jednak na długi komentarz dotyczący składu czy wartości produktu. Jej opinia była bardzo krótka i konkretna.
“Pizza jest okej, pozdro Książulo – wyznała Helena.
Tym samym uczestniczka „Tańca z Gwiazdami” dała jasno do zrozumienia, że przygotowany przez Książula produkt przypadł jej do gustu na tyle, by wystawić mu pozytywną, choć bardzo zwięzłą ocenę.
Nagranie Heleny Englert pokazuje też, jak szerokim echem odbiła się premiera produktu. Pizza Książula w ciągu zaledwie kilku dni trafiła bowiem nie tylko do zwykłych konsumentów, ale także do influencerów i osób znanych z pierwszych stron portali. Kolejne testy sprawiają, że wokół produktu nieustannie pojawiają się nowe komentarze i opinie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: W jaki sposób Maria Prokop dostała fuchę w Polsacie? Zaczęło się niepozornie
A Wy jedliście pizzę Książula? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Wzruszony Baron na planie „The Voice of Poland”. Wspomniał o synku [WIDEO]
Przed nami ostatni odcinek „Przesłuchań w ciemno” 17. edycji „The Voice of Poland”, a emocji z pewnością nie zabraknie. Jedna z uczestniczek swoim występem doprowadziła do odwrócenia wszystkich trenerskich foteli, ale szczególnie mocno poruszyła Barona, który podczas oceny nagle wspomniał o swoim synku. Dowiedz się więcej i zobacz przedpremierowy fragment!
W najbliższą sobotę widzowie zobaczą ostatnie „Przesłuchania w ciemno” 17. edycji „The Voice of Poland”. To oznacza, że uczestnicy będą mieli ostatnią okazję, aby przekonać do siebie trenerów i zapewnić sobie miejsce w jednej z drużyn. O awans do kolejnego etapu walczą podopieczni Edyty Bartosiewicz, Michała Szpaka, Kuby Badacha oraz duetu Tomson i Baron.
Jedną z wokalistek, która pojawi się na scenie, będzie Zuzanna Łukawska. Uczestniczka zdecydowała się wykonać utwór „Have I Told You Lately” i już pierwsze dźwięki jej występu zrobiły na trenerach ogromne wrażenie. Efekt? Wszystkie cztery fotele odwróciły się w jej stronę, a Zuzanna znalazła się w centrum zainteresowania całego składu trenerskiego.
Szczególnie emocjonalnie na wykonanie młodej wokalistki zareagował Baron. Muzyk przyznał, że sposób, w jaki Zuzanna rozpoczęła śpiewanie, skojarzył mu się z bardzo osobistym momentem związanym z jego synkiem. Trener nie ukrywał wzruszenia i postanowił powiedzieć uczestniczce, jakie emocje wywołał w nim jej występ.
“Jak zaczęłaś śpiewać w taki piękny, urokliwy, delikatny sposób – to poczułem jakbyś śpiewała kołysankę do snu mojemu Leosiowi. I mnie to tak rozczuliło” – mówił Baron.
Na tym jednak trener nie zakończył swojej wypowiedzi. Baron wrócił do początku piosenki i dokładnie opisał, co najbardziej go poruszyło.
“Cały czas pamiętam początek tego utworu, kiedy śpiewałaś bardzo stanowczo, delikatnie – jakbyś właśnie nie chciała obudzić mojego synka. I tak bardzo mnie to dotknęło. Dziękuję Ci za to” – dodał.
POLECAMY: W jaki sposób Maria Prokop dostała fuchę w Polsacie? Zaczęło się niepozornie
Poruszające chwile w „The Voice of Poland”. Baron nagle wspomniał o synu [PRZED PREMIERĄ]
Swoją okazję do żartu wykorzystał Kuba Badach, który po słowach Barona stwierdził:
“Powiem Ci, że to był jeden z lepszych tekstów na podryw jakie słyszałem” – żartował po tym z Barona Kuba Badach.
Baron szybko podchwycił żart i odpowiedział:
“Podryw „na synka” – wtórował Baron.
Mimo żartów atmosfera po występie Zuzanny Łukawskiej była wyjątkowa. Wszystkie fotele zostały odwrócone, co oznacza, że młoda wokalistka stanęła przed trudnym wyborem. Każdy z trenerów będzie chciał przekonać ją do swojej drużyny, a decyzja uczestniczki może mieć ogromne znaczenie dla jej dalszej przygody w programie.
Na odpowiedź, kogo ostatecznie wybierze Zuzanna Łukawska, widzowie będą musieli jednak poczekać do emisji odcinka. Ostatnie „Przesłuchania w ciemno” będą bowiem ostatnią szansą dla uczestników 17. edycji „The Voice of Poland” na zdobycie miejsca w jednej z drużyn. Program zostanie wyemitowany w najbliższą sobotę o 20:30, po „Rodzince.pl”.
Przy okazji „The Voice of Poland” warto wspomnieć również o wyjątkowej aukcji Fundacji TVP. W jej ramach można wylicytować podwójną wejściówkę na finał „The Voice of Poland” dla dwóch osób. Finał odbędzie się w sobotę, 5 grudnia 2026 roku, w siedzibie Telewizji Polskiej przy ul. Woronicza w Warszawie. Szczegóły dotyczące udziału w wydarzeniu, w tym godzina przybycia i zasady wejścia na teren TVP, zostaną uzgodnione bezpośrednio ze zwycięzcą aukcji. Całkowity dochód z licytacji zostanie przeznaczony na realizację celów statutowych Fundacji TVP.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kurzajewski ostro o Smaszcz po wyjściu z sądu: „To jest absolutną nieprawdą”
Lubicie oglądać “The Voice of Poland”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
W jaki sposób Maria Prokop dostała fuchę w Polsacie? Zaczęło się niepozornie
Polsat szykuje nowy program randkowy, który już na etapie zapowiedzi wzbudził spore zainteresowanie. Maria Prokop została prowadzącą „Wielkiej Miłości w Małym Mieście”, ale jej wybór szybko wywołał pytania o kulisy castingu. Ostatnio sama zainteresowana zdradziła, jak wyglądała droga do otrzymania tej propozycji. Dowiedz się więcej!
W połowie lipca Polsat ogłosił casting do nowego programu randkowego „Wielka Miłość w Małym Mieście”. Format ma przedstawiać historie mieszkańców mniejszych miejscowości, którzy są gotowi otworzyć się na miłość i zawalczyć o szczęście. Produkcja od początku była porównywana przez widzów do popularnych programów o poszukiwaniu miłości, a stacja zapowiada ją jako jedną z nowości przyszłego sezonu.
Gospodynią programu została Maria Prokop, która nie ukrywa, że propozycja była dla niej dużym wyróżnieniem. Prezenterka podkreślała, że od dawna interesują ją prawdziwe historie ludzi oraz emocje, które towarzyszą im w ważnych momentach życia. Z tego powodu możliwość poprowadzenia nowego formatu Polsatu przyjęła z dużym entuzjazmem.
“Najbardziej poruszają mnie ludzie i ich historie. Wierzę w prawdziwą miłość, a ten program daje uczestnikom odwagę, by otworzyć nowy rozdział w swoim życiu. Jestem szczęśliwa, że mogę być częścią tej historii. To dla mnie wielka radość i nowe wyzwanie. Nie mogę doczekać się spotkań z uczestnikami. Chcę być dla nich wsparciem, dodawać im odwagi i razem z nimi przeżyć tę wyjątkową przygodę” – mówiła Maria Prokop.
Wybór Marii Prokop szybko zwrócił jednak uwagę również z innego powodu. Prezenterka jest byłą żoną Marcina Prokopa, dlatego w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się pytania, czy jej nazwisko mogło mieć znaczenie przy wyborze prowadzącej nowego programu. Sprawa wzbudziła zainteresowanie, a o kulisy decyzji postanowiła zapytać reporterka Telemagazynu.
O stanowisko w tej sprawie zapytano dyrektora programowego Polsatu, Edwarda Miszczaka. Ten stanowczo zaprzeczył, aby wybór Marii Prokop miał związek z jej byłym mężem. Jak wyjaśnił, kandydatka miała przejść normalny casting, a jej wybór był wynikiem tego, jak poradziła sobie podczas przesłuchań.
„Zrobiliśmy duży casting i ona go wygrała. Ja jej nie znałem, myśmy się nie poznali do tej pory, nie spotkali. Po prostu zobaczyłem 15 propozycji. Dopiero po wybraniu i pokazaniu ktoś mnie poinformował, że to jest była żona Marcina” – stwierdził.
Sama Maria Prokop wcześniej nie była kojarzona szeroko z prowadzeniem dużych programów telewizyjnych. Jak podkreśla Polsat, przez lata pracowała w korporacji, jednak w pewnym momencie zdecydowała się zmienić swoje życie i postawić na aktywności, które dawały jej większą satysfakcję. Obecnie dzieli swoje życie między Polskę i Teneryfę, prowadzi zajęcia jogi, organizuje spotkania i wyjazdy dla kobiet oraz rozwija działalność w mediach społecznościowych.
POLECAMY: Maciej Kurzajewski ostro o Smaszcz po wyjściu z sądu: „To jest absolutną nieprawdą”
W jaki sposób Maria Prokop dostała fuchę w Polsacie? Kulisy mogą zaskoczyć
Teraz prezenterka zdecydowała się opowiedzieć, jak właściwie dostała się do projektu. Okazuje się, że wszystko zaczęło się dość niepozornie, a pierwsza wiadomość była dla niej tak niespodziewana, że przez chwilę zastanawiała się nawet, czy nie ma do czynienia z oszustwem. Maria Prokop przebywała wówczas w Tajlandii, gdzie uczestniczyła w weselu razem z przyjaciółkami.
“Ja byłam jedną z tego, co wiem, bo nikt mi tego nie powie. To jest tajemnica oczywiście, ale wiem, że było wiele zaproszonych prowadzących, po prostu zwyczajny casting . Firma producencka napisała do mnie maila. Ja byłam wtedy w Tajlandii ze swoimi przyjaciółkami, byłyśmy na weselu. I moja menadżerka napisała mi na WhatsAppie: “Słuchaj, dostałaś takiego mega dziwnego maila. Ktoś mówi, że jest z firmy Fremantle i zaprasza cię na zdjęcia próbne do jakiegoś nowego reality TV”. Nie wiem, czy to ściema, czy nie ściema, bo to był tak znikąd mail, tak niespodziewany, że ja najpierw musiałam w ogóle się zastanowić, czy to jest prawdziwe, czy nie. Czy to nie jest scam? Podpisałam NDA, czyli taką umowę, że będę trzymała wszystko w tajemnicy. Jak wróciłam z Tajlandii, poszłam na casting . Musiałam się nauczyć tekstu, co było trudne. Musiałam się nauczyć i wkuć ten tekst” – mówiła jakiś czas temu Super Expressowi Maria Prokop.
Po powrocie do Polski Maria Prokop rzeczywiście pojawiła się na castingu. Jak sama wspomina, przesłuchanie nie przypominało jednak zwykłej rozmowy rekrutacyjnej. Czekały na nią kamery, mocne światła i zadania, podczas których musiała pokazać, jak poradzi sobie przed obiektywem oraz w kontakcie z osobami odgrywającymi uczestników programu.
“I po prostu poszłam do biura producenta, do takiej w ogóle bardzo niepozornej, małej sali, gdzie były bardzo jasne światła. I zawsze się śmieję, że jak weszłam do tego pokoju, właśnie były kamery, były światła, musiałam stanąć przy takiej po prostu białej ścianie. Czułam się, jakbym była na przesłuchiwaniu jakimś takim CIA, bo to było naprawdę śmieszne doświadczenie” – wyjawiła Maria Prokop w tej samej rozmowie.
Po castingu Maria Prokop nie wiedziała, czy zrobiła wystarczająco dobre wrażenie, aby otrzymać angaż. Na decyzję musiała poczekać około dwóch tygodni. Co ciekawe, sama przyznaje, że początkowo poszła na przesłuchanie bardziej z ciekawości niż z przekonaniem, że rzeczywiście zostanie prowadzącą nowego programu.
“Telefon, że jednak mnie wybrano, otrzymałam z dwa tygodnie po castingu, więc ja w ogóle zaczęłam zapominać o tym. Poszłam na ten casting po prostu z ciekawości – jak to jest na takim przesłuchaniu, jak to jest na takim castingu, bo nigdy nie byłam na takim. Chciałam zobaczyć po prostu, co to za nowa, dziwna sytuacja. Poszłam. No i jesteśmy tutaj dzisiaj – wyjawiła “Super Expressowi” Maria Prokop.
Tym samym wiadomo już, że droga Marii Prokop do nowego programu Polsatu rozpoczęła się od niespodziewanego maila podczas pobytu w Tajlandii, a zakończyła pozytywnym wynikiem castingu. Premiera „Wielkiej Miłości w Małym Mieście” została zaplanowana na wiosnę 2027 roku. Bohaterami formatu będą mężczyźni z niewielkich miejscowości, którzy osiągnęli życiową stabilizację, są spełnieni zawodowo i wiedzą, czego oczekują od życia, ale wciąż czekają na tę jedyną osobę.
Na razie przed Marią Prokop stoi więc zupełnie nowe zawodowe wyzwanie. Prezenterka będzie musiała nie tylko poprowadzić uczestników przez kolejne etapy poszukiwania miłości, ale również odnaleźć własne miejsce w telewizyjnym formacie. Czy jej świeże spojrzenie i doświadczenie w pracy z ludźmi okażą się przepisem na sukces nowej produkcji Polsatu? Odpowiedź przyniesie dopiero premiera programu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: 32 lata różnicy w związku to dużo? Margareta z „Kochaj albo wróć” zdradziła kulisy związku
Będziecie oglądać nowy program? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Kurzajewski ostro o Smaszcz po wyjściu z sądu: „To jest absolutną nieprawdą”
Maciej Kurzajewski pojawił się we wtorek w sądzie, gdzie zeznawał w sprawie dotyczącej Katarzyny Cichopek i Pauliny Smaszcz. Prezenter po wyjściu z sali zdecydował się powiedzieć mediom, dlaczego postanowił zabrać głos i do czego odniósł się podczas rozprawy. Padły bardzo stanowcze słowa. Dowiedz się więcej!
Sprawa sądowa pomiędzy Katarzyną Cichopek a Pauliną Smaszcz od dłuższego czasu wzbudza zainteresowanie mediów. Cichopek zarzuca byłej żonie Macieja Kurzajewskiego naruszanie dóbr osobistych. We wtorek 6 października odbyła się kolejna rozprawa, podczas której przesłuchano dwóch świadków.
W charakterze świadków pojawili się Anna Mucha oraz Maciej Kurzajewski. O przebiegu rozprawy poinformował Plejadę rzecznik prasowy Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. Jak przekazano, sąd przeprowadził dowód z przesłuchania dwóch osób, a rozprawa została odroczona.
“Na rozprawie w dniu 6.10.2026 r. został przeprowadzony dowód z przesłuchania dwóch osób w charakterze świadków. (…) Informuję także, że rozprawa została odroczona do 8 października br..
Po opuszczeniu sali sądowej Maciej Kurzajewski zdecydował się porozmawiać z przedstawicielami mediów. Prezenter wyjaśnił, dlaczego zdecydował się pojawić w sądzie i złożyć zeznania. Jak wynika z jego słów, chciał przede wszystkim odnieść się do twierdzeń, które w jego ocenie – od dłuższego czasu pojawiają się w przestrzeni publicznej.
“Zeznawałem, żeby raz, ale bardzo dosadnie przed sądem powiedzieć o kłamstwach, które od bardzo długiego czasu kolportuje moja była żona Paulina Smaszcz” — mówił, cytowany przez “Super Express”.
POLECAMY: Nie żyje Mariusz Komenda z „MasterChefa”. Znamy przyczynę śmierci
Maciej Kurzajewski nie wytrzymał po rozprawie. Mocno o Paulinie Smaszcz: „To jest kłamstwo”
Jednym z tematów, do których odniósł się Maciej Kurzajewski, była kwestia rozpadu jego małżeństwa z Pauliną Smaszcz. Prezenter stanowczo zaprzeczył twierdzeniom, jakoby Katarzyna Cichopek miała odegrać rolę w zakończeniu jego poprzedniego związku. Przedstawił również chronologię wydarzeń związaną z rozstaniem.
“To, iż Katarzyna Cichopek rozbiła moje i Pauliny Smaszcz małżeństwo jest to absolutną nieprawdą. W roku 2019 w sierpniu podjąłem decyzję o tym, że rozstaję się z Pauliną Smaszcz. Moja była żona złożyła pozew, a w styczniu 2022 r. rozwiedliśmy się. I ja przez te ponad dwa lata nie byłem z nikim związany” – mówił.
W dalszej części wypowiedzi Maciej Kurzajewski odniósł się również do życia Pauliny Smaszcz po ich rozstaniu. Prezenter przedstawił swoją wersję wydarzeń i zaznaczył, że w okresie pomiędzy podjęciem przez niego decyzji o rozstaniu a rozwodem nie pozostawał w żadnym związku.
“Natomiast moja była żona miała tam liczne spotkania, znajomości i romanse, które szeroko relacjonowała w mediach społecznościowych” – stwierdził stanowczo Maciej Kurzajewski, jednocześnie zaznaczając że jest związany z Cichopek od 2022 r.
Prezenter po raz kolejny podkreślił, że jego relacja z Katarzyną Cichopek rozpoczęła się już po zakończeniu jego poprzedniego małżeństwa. Tym samym stanowczo odrzucił wersję, według której aktorka miałaby być powodem rozpadu jego związku z Pauliną Smaszcz.
“I raz jeszcze to podkreślę, to jest kłamstwo, iż moja żona Katarzyna Cichopek przyczyniła się do rozpadu mojego poprzedniego małżeństwa” – dodał.
Sprawa nie została jednak jeszcze zakończona. Jak przekazał rzecznik prasowy Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, rozprawa została odroczona do 8 października. Oznacza to, że strony oraz ich pełnomocnicy nadal będą mieli możliwość przedstawienia swoich stanowisk, a sąd będzie kontynuował postępowanie.
Dla Katarzyny Cichopek, Macieja Kurzajewskiego i Pauliny Smaszcz sprawa pozostaje więc otwarta. Zeznania kolejnych osób mogą rzucić nowe światło na kwestie, które od lat są przedmiotem publicznych komentarzy. Na razie jedno jest pewne – Maciej Kurzajewski w sądzie stanowczo zakwestionował twierdzenie, że Katarzyna Cichopek doprowadziła do rozpadu jego poprzedniego małżeństwa.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: 32 lata różnicy w związku to dużo? Margareta z „Kochaj albo wróć” zdradziła kulisy związku
Co uważacie o tej sprawie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuSkolim obniżył ceny paliwa? Tyle zapłacimy na jego stacji
-
news5 dni temu„Hitster” miał być hitem Polsatu. Widzowie szybko wydali werdykt
-
showbiz4 dni temuKto odpadł w 5. odcinku „Tańca z Gwiazdami”? Nie brakuje zaskoczeń
-
news1 dzień temuNie żyje Mariusz Komenda z „MasterChefa”. Znamy przyczynę śmierci
-
news1 dzień temu32 lata różnicy w związku to dużo? Margareta z „Kochaj albo wróć” zdradziła kulisy związku
-
news3 dni temuDoda ma NOWĄ miłość? Fani szybko to wychwycili [ZDJĘCIA]
-
showbiz3 dni temuDorota Zawadzka skomentowała taniec Englertów. Padły wymowne słowa
-
news4 dni temuOto nowa gwiazda „Królowa przetrwania 4”? Internet huczy od plotek

Dodaj komentarz