showbiz
Telewizyjne trzęsienie ziemi! Karolina Gilon odsunięta z Polsatu, teraz może wrócić w wielkim stylu do TVN i zastąpić Woźniak-Starak?
Od blisko miesiąca trwa medialna burza wokół odsunięcia jednej z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Polsatu. Karolina Gilon, prowadząca przez lata hitowe formaty stacji, publicznie opowiedziała o trudnych chwilach po powrocie z urlopu macierzyńskiego. Teraz na jaw wychodzą kulisy tej decyzji i pojawiają się pierwsze przecieki o jej możliwym, spektakularnym transferze. Dowiedz się więcej!
Od niemal miesiąca w branży telewizyjnej nie mówi się o niczym innym. Sprawa Karoliny Gilon wywołała prawdziwą burzę — zarówno w mediach, jak i wśród fanów. Jeszcze niedawno była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Polsatu, a jej energia i charyzma napędzały formaty, które biły rekordy oglądalności. Dziś jednak jej nazwiska próżno szukać w grafikach promujących nowe sezony hitowych show. Powód? Decyzja stacji, która wywołała szok nawet wśród jej wieloletnich współpracowników.
Karolina Gilon przez lata uchodziła za „pewniak” Polsatu. Prowadziła kolejne edycje “Love Island” i “Ninja Warrior Polska”, a widzowie pokochali ją za autentyczność, poczucie humoru i bezpośredniość w kontaktach z uczestnikami. Nikt nie przypuszczał, że macierzyństwo, które dla wielu kobiet jest pięknym, radosnym okresem, stanie się dla niej początkiem zawodowego koszmaru. Jej powrót po urlopie macierzyńskim okazał się bolesnym zderzeniem z realiami telewizji.
Gwiazda sama nagłośniła całą sytuację w mediach społecznościowych. Na swoim Instagramie opublikowała film, na którym widać ją zapłakaną, a w tle słychać ciężkie westchnięcia. Opis był wymowny:
Kiedy po macierzyńskim chcesz wrócić do pracy, ale okazuje się, że nie ma dla ciebie miejsca – pisała wówczas.
W osobnym wpisie dodała, że kocha swoją rodzinę, ale to nie znaczy, że zamierza rezygnować z siebie. Te słowa wywołały falę komentarzy i wsparcia, ale też krytyki pod adresem stacji.
Prawdziwym ciosem dla fanów była informacja, że Karolina Gilon nie wróci do prowadzenia “Ninja Warrior Polska”, programu, z którym była związana aż dziewięć sezonów. Jej dynamiczny styl, motywujące komentarze i pozytywna energia stały się znakiem rozpoznawczym tego show. Polsat w oficjalnym komunikacie poinformował, że twórcy chcą „podkreślić sportowy charakter programu” i zrezygnować z prowadzącej. Deklarowano, że w nowym sezonie zabraknie gospodarza… jednak bardzo szybko wyszło na jaw, że zastąpi ją Marta Ćwiertniewicz z Polsatu Sport.
Taki obrót sprawy wielu odebrało jako policzek wymierzony w Gilon. Tym bardziej, że jeszcze przed ciążą uchodziła za jedną z najbardziej zapracowanych prezenterek w stacji. Była nie tylko twarzą rozrywkowych hitów, ale też angażowała się w wydarzenia specjalne, gale i festiwale. Dla fanów decyzja Polsatu była niezrozumiała, a dla samej Karoliny – ogromnym rozczarowaniem, które postanowiła przeżyć na oczach opinii publicznej.
POLECAMY: Czy nad Bałtykiem naprawdę są PARAGONY GROZY? Jankes dzieli się prawdą o cenach nad morzem
Karolina Gilon dołączy do gwiazd TVN?
Teraz jednak na horyzoncie pojawiło się światełko w tunelu. Jak ustalił Pudelek, Karolina Gilon może wrócić do TVN, gdzie kilka lat temu prowadziła program „Druga Twarz” w stacji TTV. Co więcej, sama dyrektor programowa TVN, Lidia Kazen, ma być poważnie zainteresowana ponowną współpracą z byłą gwiazdą Polsatu. Obie panie miały już okazję pracować razem przez cztery lata, a relacje, jak twierdzą źródła, pozostały bardzo dobre.
Według informatora tabloidu, Kazen nazywała Gilon „zwierzęciem telewizyjnym” i uważała, że to ona uczyniła ją pełnoprawną prezenterką. Mimo że ubolewała nad jej przejściem do Polsatu, nigdy się na nią nie obraziła i wciąż trzymała za nią kciuki. Teraz może mieć okazję „odzyskać” swoją dawną gwiazdę i wprowadzić ją w zupełnie nową rolę.
Lidka zawsze nazywała Karolinę zwierzęciem telewizyjnym. Choć rozpoznawalność zyskała w “Top Model”, to uważała, że to ona zrobiła z niej prezenterkę w programach TTV. Ubolewała, jak przeszła do Polsatu, ale nie obraziła się, bo rozumiała powody i zawsze trzymała za nią kciuki – zdradza informator serwisowi Pudelek.
W TVN trwają wstępne rozmowy o tym, co mogłaby poprowadzić Gilon. Jednym z pomysłów jest obsadzenie jej w roli gospodyni programu “Mam talent”, w którym zastąpiłaby Agnieszkę Woźniak-Starak. W grę wchodzą też inne formaty, jednak jak twierdzą źródła – najpierw musi dojść do spotkania Gilon i Kazen, podczas którego omówią wzajemne oczekiwania.
Z ust pani dyrektor padło zdanie, że skoro Karolina jest wolna, to trzeba to wykorzystać, bo fajnie byłoby ją mieć w TVN. Była już wstępna burza mózgów na ten temat i możliwe, że jakby chciała, to mogłaby poprowadzić “Mam talent” z Jankiem Pirowskim. Opcji jest kilka, ale to najpierw Karolina musi spotkać się z Lidką, by zobaczyć, czego każda z nich oczekuje i jak widzi ewentualną współpracę. Chęci są i zobaczymy, co z tego wyjdzie – ujawnia tajemniczy informator dla serwisu Pudelek.
Na razie cała uwaga stacji wydaje się być skupiona na zbliżającym się festiwalu w Sopocie, który odbędzie się w dniach 18–21 sierpnia w Operze Leśnej. Ale przypomnijmy, że to właśnie podczas tej imprezy w ubiegłym roku ogłoszono głośny transfer Macieja Dowbora do TVN. Dlatego w branżowych kuluarach coraz głośniej spekuluje się, że jeśli rozmowy z Karoliną Gilon zakończą się sukcesem, to właśnie tam może paść oficjalne ogłoszenie jej wielkiego powrotu na antenę stacji.
Czy tak się stanie? Na odpowiedź trzeba będzie jeszcze poczekać, ale jedno jest pewne – historia Karoliny Gilon to przykład na to, że w polskim show-biznesie nic nie jest dane raz na zawsze. Wystarczy jedna decyzja, by z topowej gwiazdy stać się wolnym strzelcem… i jedna odważna propozycja, by wrócić na sam szczyt.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zofia Zborowska i Andrzej Wrona obchodzą rocznicę w wyjątkowy sposób! Jak udało im się TO zorganizować?
Chcielibyście, aby Karolina Gilon poprowadził “Mam Talent”? Dajcie znać w komentarzach pod artykułem oraz na naszych mediach społecznościowych: Facebooku, Instagramie i TikToku!


Autor: SJ
-
myślę, że byłaby to dobra decyzja gdyż Agnieszka prowadzi ten program “bez życia” – tak monotonnie i bez serca;
news
„Milionerzy” kontra „The Floor”? Widzowie wybrali ulubiony teleturniej
„Milionerzy” i „The Floor” tej jesieni rywalizują o uwagę widzów w wieczornym paśmie. Po czterech tygodniach emisji „Presserwis” przeanalizował wyniki obu teleturniejów i okazało się, że jeden z nich przyciąga przed telewizory więcej osób. W jednej z kluczowych grup sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Dowiedz się więcej!
Jesienna ramówka przyniosła bezpośrednie zestawienie dwóch popularnych teleturniejów. „Milionerzy” są emitowani w Polsacie od poniedziałku do czwartku o godzinie 19.55, natomiast „The Floor” można oglądać w TVN w te same dni, ale o 20.50. Premierowe odcinki obu formatów pojawiają się na antenie od 31 sierpnia, dlatego po czterech tygodniach można już sprawdzić, jak radzą sobie w starciu o widownię.
Z danych przeanalizowanych przez „Presserwis” wynika, że „Milionerzy” ogląda w Polsacie średnio 827 tys. widzów. W przypadku „The Floor” średnia widownia wynosi natomiast 782 tys. osób. Oznacza to różnicę na poziomie zaledwie 45 tys. widzów na korzyść teleturnieju prowadzonego przez Huberta Urbańskiego.
Również pod względem udziału w rynku w grupie ogólnej 4+ wyżej plasuje się Polsat. Podczas emisji „Milionerów” stacja notuje średnio 7,28 proc. udziału w rynku. TVN przy „The Floor” osiąga natomiast 6,93 proc. W tej kategorii przewaga należy więc do programu, który po latach zmienił nadawcę.
Ciekawie przedstawiają się natomiast dane dotyczące najważniejszej grupy komercyjnej 16-59. Tutaj sytuacja się odwraca. „The Floor” osiąga w tej grupie średnio 8,61 proc. udziału w rynku, podczas gdy „Milionerzy” uzyskują 6,84 proc. Oznacza to, że mimo niższej średniej widowni ogółem teleturniej TVN ma wyższy udział właśnie w grupie komercyjnej.
Warto również sprawdzić wyniki poszczególnych odcinków. Najwięcej widzów spośród dotychczasowych wydań „Milionerów” przyciągnął program wyemitowany w czwartek 24 września. Przed telewizorami zasiadło wtedy 934 tys. osób. To najwyższa widownia pojedynczego odcinka tego teleturnieju od rozpoczęcia jesiennej emisji.
„The Floor” również ma na koncie odcinek, który przyciągnął szczególnie dużą publiczność. Najlepszy wynik w analizowanym okresie program zanotował w środę 16 września. Wówczas zmagania uczestników śledziło 901 tys. widzów. Różnica między najlepszymi wynikami obu programów wyniosła więc 33 tys. widzów.
POLECAMY: „Taniec z Gwiazdami”: wyniki głosowania widzów wyszły na jaw. Doszło do zmian
„Milionerzy” i „The Floor” walczą o widzów. Co wolicie oglądać częściej?
Nie można zapominać, że obecność „Milionerów” w Polsacie jest efektem jednej z większych zmian na polskim rynku telewizyjnym. Format przez lata był związany z TVN, jednak ponad rok temu przeszedł do Polsatu. Program zachował jednak charakterystyczną formułę oraz gospodarza – Huberta Urbańskiego, który od lat kojarzony jest z tym teleturniejem.
Po zmianie stacji „Milionerzy” zostali również odświeżeni. Widzowie zobaczyli nową oprawę i studio, a zmian doczekały się także zasady związane z kołami ratunkowymi. Polsat postawił więc na połączenie dobrze znanego formatu z elementami, które miały nadać mu świeżości po transferze z konkurencyjnej stacji.
Z kolei „The Floor” jest zdecydowanie młodszym formatem na polskim rynku. Program zadebiutował w TVN w maju ubiegłego roku i od tego czasu doczekał się już dziewięciu sezonów, a także dwóch serii VIP z udziałem gwiazd. Gospodarzem obecnej odsłony jest Mikołaj Roznerski, który mierzy się z formatem opartym na rywalizacji uczestników na ogromnej planszy podzielonej na pola z różnymi kategoriami.
Po czterech tygodniach wyniki pokazują więc ciekawy obraz rywalizacji. „Milionerzy” mają wyższą średnią widownię – 827 tys. wobec 782 tys. widzów „The Floor” – oraz wyższy udział w grupie ogólnej 4+. Z kolei „The Floor” może pochwalić się wyższym udziałem w grupie komercyjnej 16-59. Oba teleturnieje mają więc swoje mocne strony, a kolejne tygodnie pokażą, czy te proporcje pozostaną podobne.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sandra Hajduk-Popińska zdradziła prawdę o Rozenek. Mało kto o tym wiedział
Wolicie “The Floor” czy “Milionerów”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
„Taniec z Gwiazdami”: wyniki głosowania widzów wyszły na jaw. Doszło do zmian
Czwarty odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł nie tylko wyjątkowe występy, ale również sporo emocji związanych z wynikami głosowania. Jedna z par musiała pożegnać się z programem, a jednocześnie na szczycie zestawienia widzów pojawiła się nowa liderka. Kto tym razem znalazł się w centrum uwagi? Dowiedz się więcej, jak głosowali widzowie we wczorajszym odcinku!
Czwarty odcinek „Tańca z Gwiazdami” wyraźnie różnił się od poprzednich. Tym razem uczestnicy nie ograniczyli się wyłącznie do prezentowania kolejnych choreografii, ale zabrali widzów w podróż do ważnych momentów ze swojego życia. Wszystko za sprawą specjalnego „Wehikułu Czasu”, który pojawił się w studiu przy Łubinowej w Warszawie. Za jego obsługę odpowiadał Piotr Kędzierski, który w niedzielny wieczór dołączył do prowadzących — Pauliny Sykut-Jeżyny i Krzysztofa Ibisza.
Piotr Kędzierski doskonale zna program także z perspektywy uczestnika. W 18. edycji „Tańca z Gwiazdami” występował razem z Magdaleną Tarnowską i dotarł aż do półfinału. Tym razem pojawił się jednak po drugiej stronie parkietu, współtworząc specjalny segment programu. „Kędzior” miał okazję towarzyszyć uczestnikom podczas wspominania ważnych wydarzeń z ich życia, co nadało niedzielnemu odcinkowi bardziej osobisty charakter.
Jeśli chodzi o wyniki, najwyżej ocenioną parą wieczoru okazali się Helena Englert i Roman Osadchiy. Para zaprezentowała cha-chę, za którą otrzymała aż 35 punktów. Maserak nie krył zachwytu występem aktorki i zwrócił uwagę na jej styl, wdzięk oraz kobiecość.
“Co mogę powiedzieć? Kompletna cha-cha. Masz styl, wdzięk, kobiecość. Zaczynam się obawiać, bo jest za dobrze” – mówił Maserak.
Bardzo wysoko oceniono również występ Izy Kuny i Michała Bartkiewicza. Ich rumba przyniosła parze 34 punkty, a szczególnie emocjonalnie zareagowała Iwona Pavlović.
“Kiedy mamy takie momenty w programie to wszystko schodzi na drugi plan ]…] Wszystkie techniczne sprawy schodzą na drugi plan […] Natomiast taniec to przede wszystkim sztuka […] Izabelo taką chcę Cię mieć. Ja mam ochotę tańczyć z Tobą” – mówiła zachwycona Pavlović.
Widzowie również nie kryli entuzjazmu, określając występ jako „taneczny spektakl” i jeden z najlepszych występów Izy Kuny w programie.
Na drugim końcu tabeli znalazła się natomiast Kaeyra i Kacper Rutka. Ich cha-cha została oceniona przez jurorów na zaledwie 20 punktów, co było najniższą notą całego odcinka.
“Tu mi zabrakło pełnego zaangażowania […] Mam wrażanie, że tu nie postawiłaś na jedną kartę” – ocenił Tomasz Wygoda.
Widzowie również nie pozostawili na występie suchej nitki. W sieci pojawiły się komentarze: “Dla mnie Kaeyra to lekkie rozczarowanie, mało postępów; Jakaś taka niezaangażowana w ogóle; Jury ostro ją zjechało, ale słusznie, niech będzie ostro” – pisali widzowie.
Niewiele wyżej znaleźli się Krzysztof Kwiatkowski i Sara Janicka, którzy za sambę otrzymali 22 punkty. Tomasz Wygoda docenił dynamikę ich występu, ale zwrócił uwagę na elementy, które jego zdaniem wymagały poprawy.
“Bardzo to było dynamiczne, było dużo też sportowego podejścia […] Trochę traciłeś też ruch bioder, mam wrażenie, że było za dużo popisu sportowego” – skomentował Wygoda.
Ostatecznie to właśnie Kaeyra i Kacper Rutka musieli pożegnać się z „Tańcem z Gwiazdami”. Na ich koncie znalazło się 20 punktów, podczas gdy Krzysztof Kwiatkowski i Sara Janicka otrzymali 22. O losie par zdecydowały jednak nie tylko noty jurorskie, ale również głosy publiczności. Tym samym przygoda Kaeyry i Kacpra Rutki z programem zakończyła się w czwartym odcinku.
POLECAMY: Helena Englert otworzyła się nt. rodziny. Ścibakówna nie kryła łez w „TzG” [FOTO]
Jak głosowali widzowie w czwartym odcinku “Tańca z Gwiazdami”? [WYNIKI]
Po niedzielnym programie doszło również do zmian w zestawieniu najpopularniejszych par wśród widzów. Według informacji Pudelka tym razem na pierwszym miejscu znalazła się Helena Englert, która awansowała z trzeciej pozycji. Drugie miejsce zajęła Izabela Kuna, wracając tym samym do ścisłej czołówki. Podium zamknął Piotr Gumulec, który zwrócił na siebie uwagę nie tylko swoim tańcem, ale również żartem dotyczącym Filipa Chajzera. Tydzień wcześniej w TOP 3 znajdowali się natomiast Mandaryna, Dominik Rupiński i Helena Englert.
Warto przypomnieć, że Helena Englert i Roman Osadchiy byli jednocześnie najwyżej ocenioną parą czwartego odcinka. Ich 35 punktów oraz reakcje widzów mogą być istotne w kontekście dalszej rywalizacji. Tym bardziej że w przypadku „Tańca z Gwiazdami” same noty jurorów nie zawsze przesądzają o tym, kto pozostaje w programie. Publiczność również ma swój udział w ostatecznych wynikach.
Za tydzień widzów czeka natomiast odcinek rodzinny, który co sezon wywołuje sporo emocji i dzieli publiczność. Uczestnicy wystąpią ze swoimi bliskimi, a tego typu odcinki tradycyjnie budzą również dyskusje dotyczące ocen jurorów. Widzowie niejednokrotnie zwracali uwagę, że w rodzinnej odsłonie programu jury bywa wyjątkowo łagodne i hojnie rozdaje 10 punktów, co część publiczności odbiera jako większą pobłażliwość wobec par. Zazwyczaj jest to również odcinek, w którym żadna para nie odpada. Czy tym razem będzie podobnie? Dowiemy się już w najbliższą niedzielę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Marianna Schreiber pokazała swoje CV. Dostałaby od Was pracę?
Kto według Was zrobił największy postęp? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Helena Englert otworzyła się nt. rodziny. Ścibakówna nie kryła łez w „TzG” [FOTO]
Helena Englert zdecydowała się w „Tańcu z Gwiazdami” opowiedzieć o komentarzach, które od dłuższego czasu pojawiają się pod jej adresem. Aktorka przyznała, że niektóre z nich mocno na nią wpłynęły, a sytuacja związana z jej występem na Open’erze sprawiła, że zwróciła się po pomoc. Jej słowa z widowni słuchała mama, Beata Ścibakówna. Dowiedz się więcej!
Helena Englert jest jedną z uczestniczek obecnej edycji „Tańca z Gwiazdami”, a jej występy od początku wzbudzają sporo emocji. W niedzielnym odcinku przed jej tańcem produkcja zdecydowała się pokazać nagranie, w którym aktorka opowiedziała o trudnych doświadczeniach związanych z komentarzami publikowanymi w internecie. Wątek ten dotyczył nie tylko jej samej, ale również jej rodziny.
Aktorka wróciła między innymi do 2025 roku i swojego udziału w spektaklu „Hamlet”. Helena Englert wcieliła się wówczas w Ofelię, a przedstawienie odbywało się w czasie dyrektury jej ojca, Jana Englerta, w Teatrze Narodowym. Jak przyznała, możliwość pracy u jego boku była dla niej ważnym doświadczeniem, jednak jednocześnie spotkała się z komentarzami uderzającymi zarówno w nią, jak i w jej bliskich.
“W 2025 roku zagrałam rolę Ofelii w spektaklu “Hamlet” w trakcie dyrektury mojego ojca, w jego pożegnalnym spektaklu. Dzięki temu mogłam pracować u boku mojego ojca i mogłam się od niego uczyć. I jest mi przykro, jak w komentarzach atakowana jest moja rodzina. Widzę “Englert, dyrektor Teatru Narodowego, wielki autorytet, a córka to totalne dno, bez talentu, bez urody, bez wykształcenia” – mówiła w programie.
Te słowa były jednak dopiero początkiem szczerego wyznania Heleny Englert. Aktorka opowiedziała również o sytuacji, która miała miejsce po jej występie na Open’erze. W sieci pojawiły się wówczas zarzuty sugerujące, że jej udział w wydarzeniu miał być związany z pozycją zawodową jej ojca. Jak wynika z jej relacji, właśnie wtedy komentarze szczególnie mocno odbiły się na jej samopoczuciu.
“Moim zdaniem nie da się uodpornić na hejt. Później zagrałam tego nieszczęsnego Open’era. Zaczęła się afera, że mój ojciec załatwił mi Open’era. To uderzyło we mnie dużo bardziej. Przez tydzień nie wychodziłam z łóżka. Pierwszy telefon był do lekarza, że potrzebuje pomocy. Jestem na lekach od 1,5 roku. Nie radzę sobie z tym. Odbija się to na mojej rodzinie, moim związku i moim wszystkim” – mówiła w materiale.
Szczególnie mocno wybrzmiało zdanie o tym, że sytuacja miała wpływać również na jej życie prywatne. Helena Englert nie ukrywała, że komentarze i zainteresowanie jej osobą były dla niej trudnym doświadczeniem. Wprost powiedziała, że w pewnym momencie potrzebowała pomocy specjalisty, ponieważ sama nie potrafiła poradzić sobie z tym, co działo się wokół niej.
POLECAMY: Marianna Schreiber pokazała swoje CV. Dostałaby od Was pracę?
Poruszona Helena Englert przerwała milczenie ws. rodziny. Ścibakówna nie kryła łez w „TzG”
Całego wyznania swojej córki z widowni wysłuchała Beata Ścibakówna. Aktorka nie kryła emocji, gdy Helena Englert mówiła o krytyce dotyczącej zarówno jej kariery, jak i rodziny. Temat jej nazwiska od dawna pojawia się w dyskusjach dotyczących jej zawodowej drogi, zwłaszcza że jest córką Jana Englerta i Beaty Ścibakówny.
W rozmowie z Pauliną Sykut-Jeżyną Helena Englert postanowiła jednak zaznaczyć, że nie chce przedstawiać siebie wyłącznie jako osoby pokrzywdzonej przez internetowe komentarze. Aktorka wyraźnie zaznaczyła, że zdaje sobie sprawę z tego, że wiele osób mierzy się z jeszcze trudniejszymi sytuacjami.
“Ja nie jestem ofiarą tej sytuacji. Ludzie mają gorzej. Chcę, żeby to wybrzmiało” – powiedziała.
Po szczerym wyznaniu Heleny Englert przyszedł czas na jej taniec. Aktorka razem z Romanem Osadchiyem zaprezentowała cha-chę, a ich występ spotkał się z bardzo wysokimi ocenami jurorów. Para otrzymała 35 punktów, a Maserak nie krył zachwytu nad tym, co zobaczył na parkiecie.
“Co mogę powiedzieć? Kompletna cha-cha. Masz styl, wdzięk, kobiecość. Zaczynam się obawiać, bo jest za dobrze” – mówił Maserak.
To właśnie Helena Englert i Roman Osadchiy zakończyli niedzielny odcinek z najwyższą punktacją. Po ich występie komentarze pojawiły się również w internecie, a wielu widzów otwarcie stanęło po stronie aktorki. Wśród reakcji można było przeczytać:
“HELA DO FINAŁU; Niesamowita jesteś dziewczyno; Dla mnie Helena jest odkryciem tego sezonu; Tańczy jak prawdziwa tancerka; Wzruszyłam się na jej przemowie” – komentowali fani.
Niedzielny występ pokazał więc Helenę Englert z dwóch stron. Z jednej strony aktorka opowiedziała o trudnych emocjach i komentarzach, które jak sama przyznała – mocno wpłynęły na jej życie. Z drugiej udowodniła na parkiecie, że mimo całego zamieszania potrafi skupić się na tańcu. Jej i Romana Osadchiyego 35 punktów było najwyższą notą tego wieczoru.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krzan, Dereszowska i Wrona w HICIE TVN-u. Kto jeszcze wystąpi w “Taskamster 2”?
Kibicujecie Helenie w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!









Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Marianna Schreiber pokazała swoje CV. Dostałaby od Was pracę?
Marianna Schreiber od pewnego czasu otwarcie relacjonuje w mediach społecznościowych swoje poszukiwania zatrudnienia. Teraz zrobiła kolejny krok i pokazała dokument, który wysłała w związku z ofertą pracy w straży miejskiej. W CV znalazło się sporo informacji o jej dotychczasowej aktywności. Dowiedz się więcej!
Marianna Schreiber od lat pozostaje aktywna w przestrzeni publicznej. Rozpoznawalność zdobyła w 2021 roku za sprawą udziału w 10. edycji „Top Model”, a później angażowała się w kolejne projekty medialne i pozatelewizyjne. Jej nazwisko regularnie pojawiało się również w kontekście działalności publicznej, inicjatywy „Mam Dość 2023” oraz aktywności związanej z wojskiem.
W kolejnych latach Schreiber próbowała swoich sił również w świecie freak fightów. Pojawiała się na galach Clout MMA i Prime Show MMA, a równocześnie pozostawała aktywna w mediach społecznościowych. To właśnie tam w ostatnim czasie zaczęła szerzej opowiadać o swojej sytuacji zawodowej i poszukiwaniu nowego zatrudnienia.
Celebrytka publikowała materiały dotyczące kolejnych prób znalezienia pracy. W swoich relacjach pokazywała również m.in. zbieranie butelek kaucyjnych. Niedawno zainteresowała się ofertą straży miejskiej i poinformowała obserwatorów, że zamierza spróbować swoich sił w rekrutacji. Jak wynika z jej najnowszych publikacji, faktycznie przesłała już swoje CV.
Wcześniej Marianna Schreiber zwracała uwagę na warunki zatrudnienia i wynagrodzenie wskazane w ofercie. Zapowiadała również, że będzie przygotowywać się do testów sprawnościowych, a cały proces zamierza relacjonować swoim obserwatorom. To właśnie wtedy internauci zaczęli prosić ją o pokazanie dokumentu, który zamierzała wysłać potencjalnemu pracodawcy.
POLECAMY: Wielkie emocje w „Tańcu z Gwiazdami”. Kto odpadł w 4. odcinku?
Marianna Schreiber pokazała publicznie swoje CV! Nie uwierzycie, co tam wpisała (FOTO)
Prośby obserwatorów zostały spełnione. Marianna Schreiber udostępniła swoje CV w mediach społecznościowych. Dokument, który pokazała, zawiera informacje dotyczące zarówno jej wykształcenia, jak i różnych aktywności zawodowych oraz publicznych. Publikacja szybko przyciągnęła uwagę internautów.
W pokazanym dokumencie znalazło się miejsce nie tylko na wykształcenie, ale również na nietypowe jak na klasyczne CV doświadczenia. Marianna Schreiber podkreśliła swoją aktywność medialną, udział w telewizyjnych produkcjach oraz działalność w mediach społecznościowych. Wspomniała także o własnych projektach i wystąpieniach publicznych.
Jednym z elementów, który może zwrócić uwagę potencjalnego pracodawcy, jest jej doświadczenie związane ze sportami walki. Schreiber przedstawiła się w dokumencie jako „Bokserka z bilansem 9 zwycięstw i 3 porażek, z doświadczeniem w rywalizacji w Polsce i za granicą”. W CV zaznaczyła więc również doświadczenie zdobyte podczas rywalizacji w Polsce i poza jej granicami.
Nie zabrakło również informacji o przygotowaniu wojskowym. Marianna Schreiber uwzględniła w CV zarówno dobrowolne przeszkolenie w Zasadniczej Służbie Wojskowej, jak i szkolenie w Wojskach Obrony Terytorialnej. Do tego dochodzi jej wykształcenie – celebrytka jest magistrem pedagogiki i, jak wynika z przedstawionego dokumentu, ma doświadczenie w pracy z dziećmi, również ze spektrum autyzmu.
Wśród wymienionych przez nią aktywności znalazły się także „Top Model” oraz „Królowa przetrwania”. Schreiber postanowiła więc stworzyć dokument pokazujący szeroki przekrój jej dotychczasowych doświadczeń – od pedagogiki, przez wojsko i sport, aż po działalność medialną.
Co ciekawe, Marianna Schreiber zwróciła uwagę, że przygotowane przez nią CV nie zmieściło się na jednej stronie. Do potencjalnego pracodawcy trafiły więc dwie wypełnione treścią kartki. Sama zainteresowana zapowiada, że nadal będzie pokazywać w internecie kolejne etapy poszukiwania zatrudnienia, aż osiągnie swój cel.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krzan, Dereszowska i Wrona w HICIE TVN-u. Kto jeszcze wystąpi w “Taskamster 2”?
Zatrudnilibyście Mariannę Schreiber? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuNatasza Urbańska przekazała dramatyczne wieści: „Zdiagnozowano u mnie nowotwór”
-
news4 dni temuNatasza Urbańska choruje na nowotwór. Menedżerka przekazała NOWE wieści
-
news4 dni temuAda i Michał Tyszkowie ukrywali JĄ przez 2 lata. Fani są w szoku
-
news4 dni temuNie żyje 27-letni syn Cindy Crawford. Wiadomo, co robiła policja na miejscu
-
news4 dni temuMarcin Maciejczak współpracował z wielką legendą. Tak wyglądały kulisy ich współpracy
-
news3 dni temuMagdalena Ogórek odchodzi z wPolsce24. Jej decyzja zaskoczyła stację
-
showbiz5 dni temuHelena Englert przekazała ważną wiadomość przed 4. odcinkiem „TzG”. „Mam poczucie winy”
-
news4 dni temuDorota Szelągowska wraca z nowym programem. Internauci bezlitośnie komentują

Dodaj komentarz