Śledź nas

news

Marcin Prokop powrócił do „Dzień dobry TVN”. Tak wyglądał jego wielki powrót

Opublikowano

w dniu

Marcin Prokop na kilka tygodni zniknął z „Dzień dobry TVN”, co szybko stało się pożywką dla plotek dotyczących jego przyszłości w programie. Podczas pierwszego dnia Top of the Top Sopot Festival prezenter postanowił w końcu zabrać głos i rozwiać wszelkie wątpliwości. Dowiedz się więcej!

Marcin Prokop przez ostatnie tygodnie przebywał w Stanach Zjednoczonych, gdzie realizował swój program „Niezwykłe Stany Prokopa”, którego premierowe odcinki już od marca 2027 roku. Z tego powodu nie pojawiał się w wakacyjnych wydaniach „Dzień dobry TVN”, a jego ekranowa partnerka Dorota Wellman prowadziła śniadaniówkę u boku innych gospodarzy. Wśród nich znalazła się między innymi Sandra Hajduk, a nawet Ralph Kaminski.

Nieobecność Marcina Prokopa szybko zaczęła jednak wzbudzać zainteresowanie widzów. W sieci pojawiały się pytania, kiedy prezenter wróci do programu, a z czasem zaczęły krążyć również plotki, że jego przerwa może być znacznie dłuższa. Tym bardziej że „Dzień dobry TVN” przez całe wakacje funkcjonowało bez jednego z najbardziej charakterystycznych duetów polskiej telewizji.

Pierwszy dzień Top of the Top Sopot Festival przyniósł długo wyczekiwane spotkanie Marcina Prokopa i Doroty Wellman przed kamerami. Prezenterzy pojawili się razem na scenie Opery Leśnej, przypominając widzom, dlaczego ich duet od lat cieszy się tak dużą popularnością. Przy okazji Prokop postanowił rozprawić się z plotkami dotyczącymi swojej przyszłości w „Dzień dobry TVN”.

Prezenter nawiązał do informacji, które w ostatnich tygodniach pojawiały się w internecie. Jak przyznał, część osób była przekonana, że jego wyjazd do Stanów Zjednoczonych oznacza coś więcej niż tylko realizację kolejnego programu. Prokop postanowił więc powiedzieć wprost, jak wygląda sytuacja.

“Ponieważ pojawiły się krążące uporczywie po sieci liczne plotki, to chciałbym się do nich odnieść z całą powagą tej sytuacji, w której zostałem postawiony. Otóż jest wiele osób, które są przekonane, że wyjechałem na stałe, że Ameryka stała się moim drugim domem” – wyznał.

POLECAMY: Natasza Urbańska rozgrzała Sopot. Po tym występie internauci ruszyli z komentarzami

Marcin Prokop powraca do “Dzień dobry TVN”

Wątpliwości zostały jednak szybko rozwiane. Marcin Prokop w charakterystycznym dla siebie, żartobliwym stylu zapewnił, że jego pobyt za oceanem nie oznacza pożegnania z „Dzień dobry TVN”. Prezenter jasno zapowiedział, że zamierza wrócić na antenę i ponownie prowadzić program razem z Dorotą Wellman.

“Nic bardziej mylnego, moi mili, kochani, drodzy widzowie, rodziny z dziećmi oraz osoby samotne, wszystkie osoby, które oglądają TVN i “Dzień dobry TVN” – wracam” – dodał.

Jak zwykle nie zabrakło również charakterystycznego poczucia humoru Marcina Prokopa. Prezenter doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jego powrót niekoniecznie wszystkich ucieszy, dlatego postanowił obrócić całą sytuację w żart. Jego słowa wywołały uśmiechy publiczności.

“Wiem, że dla niektórych to jest trudna informacja, ale dla pozostałych może być przedmiotem odrobiny radości, uśmiechu, bo ja się do was bardzo szeroko uśmiecham” – wtrącił.

Prokop zapowiedział również, że już we wtorek ponownie pojawi się u boku Doroty Wellman. I rzeczywiście – jego słowa szybko znalazły potwierdzenie. We wtorkowy poranek popularny duet ponownie poprowadził „Dzień dobry TVN”, tym razem z sopockiego molo.

Na kanapach programu pojawili się między innymi Monika Hoffmann-Piszora, Artur Rojek oraz prezydentka Sopotu. Powrót Marcina Prokopa u boku Doroty Wellman stał się więc faktem, a widzowie mogli ponownie zobaczyć jeden z najbardziej charakterystycznych duetów polskiej telewizji w swoim naturalnym środowisku.

Tym samym wszystkie plotki dotyczące rzekomego odejścia Marcina Prokopa z „Dzień dobry TVN” można uznać za rozwiane. Prezenter nie tylko zapowiedział swój powrót, ale rzeczywiście pojawił się na antenie zgodnie z wcześniejszą deklaracją. Wygląda więc na to, że jego amerykańska przygoda była jedynie zawodową przerwą od śniadaniówki, a nie początkiem pożegnania z programem.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dyrektorka TVN jest już po rozwodzie. Wróciła do panieńskiego nazwiska

Brakowało Wam Marcina Prokopa w porankach TVN? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Marcin Prokop i Dorota Wellman (fot. screen Instagram TVN.pl)
Marcin Prokop (fot. screen Instagram TVN.pl)
Marcin Prokop i Dorota Wellman (fot. screen Instagram TVN.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Natasza Urbańska rozgrzała Sopot. Po tym występie internauci ruszyli z komentarzami

Opublikowano

w dniu

przez

Pierwszy dzień Top of the Top Sopot Festival już za nami, a emocji w Operze Leśnej zdecydowanie nie brakowało. Na scenie pojawiły się największe gwiazdy polskiej muzyki, ale szczególną uwagę przyciągnęła Natasza Urbańska, która przygotowała dla publiczności wyjątkowe show. Dowiedz się więcej!

Wczoraj rozpoczął się Top of the Top Sopot Festival, który tradycyjnie zgromadził w Operze Leśnej tłumy publiczności oraz największe nazwiska polskiej sceny muzycznej. Pierwszy dzień wydarzenia podzielono na dwa główne koncerty, podczas których nie zabrakło zarówno wielkich przebojów, jak i wyjątkowych muzycznych spotkań.

Jednym z koncertów był „Stanisław Soyka. Absolutnie”, który poprowadzili Dorota Wellman i Marcin Prokop. Na scenie pojawili się między innymi Kayah, Justyna Steczkowska, Ralph Kaminski, Zbigniew Zamachowski, Czesław Mozil, Renata Przemyk, Natalia Grosiak, Maciej Stuhr, Janusz Radek, Natalia Szroeder, Kasia Sienkiewicz, Kuba Badach oraz Aga Zaryan. Nie zabrakło również pozostałych muzycznych przyjaciół Stanisława Soyki oraz przedstawicieli Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”.

Druga część wieczoru należała do koncertu „Top of the Top”, który poprowadzili Izabella Krzan i Jan Pirowski. Publiczność mogła usłyszeć między innymi Kaśkę Sochacką, Dawida Kwiatkowskiego, Kayah, Margaret, Zalię, Oskara Cymsa, Piotra Kupichę, Nataszę Urbańską, Ralpha Kaminskiego oraz artystów związanych z teatrem muzycznym i sceną musicalową.

POLECAMY: Dyrektorka TVN jest już po rozwodzie. Wróciła do panieńskiego nazwiska

Natasza Urbańska skradła show na festiwalu w Sopocie

Jednym z najbardziej widowiskowych momentów wieczoru był występ Nataszy Urbańskiej. Artystka porwała publiczność zgromadzoną w Operze Leśnej, wykonując mocną, taneczną wersję kultowego hitu „I Need a Hero” z repertuaru śp. Bonnie Tyler. Potężny wokal, sceniczna charyzma oraz dopracowana choreografia sprawiły, że widzowie niemal natychmiast poderwali się z miejsc.

Nie tylko muzyczna część występu przyciągała jednak uwagę. Natasza Urbańska pojawiła się na scenie w niezwykle odważnej stylizacji. Artystka postawiła na kosmiczny, niemal przezroczysty bodysuit typu halter z zabudowaną stójką, który był gęsto wysadzany błyszczącymi kryształkami, cyrkoniami oraz perłowymi koralikami.

Kreacja mocno eksponowała ramiona i plecy wokalistki, a jej dół został ozdobiony długimi, srebrnymi frędzlami. Elementy te efektownie poruszały się przy każdym ruchu Nataszy Urbańskiej, dodatkowo podkreślając taneczny charakter całego występu. Artystka zadbała więc nie tylko o muzyczne emocje, ale również o spektakularną oprawę wizualną.

Do tak mocnej stylizacji Natasza Urbańska dobrała srebrne sandały na wysokiej szpilce w stylu gladiatorek. Paski butów oplatały jej łydki aż do wysokości kolan, dzięki czemu całość nabrała jeszcze bardziej scenicznego i drapieżnego charakteru. Nie sposób było przejść obok tej kreacji obojętnie.

Całość uzupełniły miedziane włosy zaplecione w ciasne, charakterystyczne warkoczyki. Fryzura dodała stylizacji jeszcze więcej pazura i świetnie współgrała z dynamicznym wykonaniem „I Need a Hero”. Natasza Urbańska po raz kolejny pokazała więc, że podczas występów scenicznych nie boi się mocnych rozwiązań i doskonale wie, jak przyciągnąć uwagę publiczności.

W sieci po występie natychmiast zaroiło się od komentarzy:

“Przepiękny wykon; Natasza to bardzo niedoceniona artystka; Najlepszy występ tego wieczoru; Oby więcej Nataszy na kolejnych festiwalach; Cudna kreacja” – pisali fani.

Pierwszy dzień festiwalu był dopiero początkiem muzycznych emocji w Operze Leśnej. Dziś, podczas drugiego dnia wydarzenia, na scenie pojawią się kolejne wielkie nazwiska. Otwartą Scenę poprowadzą Sandra Hajduk-Popińska i Olivier Janiak, a wystąpią między innymi Agnieszka Chylińska, Błażej Król, Zalewski, Smolik // Kev Fox, Mikromusic, Żabson, Ørganek, Fukaj, Golec uOrkiestra oraz Blue Café.

Wieczorem publiczność czeka również koncert „Bursztynowy Słowik”, który poprowadzą Paulina Krupińska-Karpiel i Damian Michałowski. Na scenie pojawią się między innymi Ania Karwan, Oceana, Jeremi Sikorski, Jovi, Kasia Sienkiewicz, Kuba i Kuba, Natalia Miuaga, EMO oraz Sarsa.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim przerwał koncert z ważnego powodu. Publiczność była poruszona

Jak Wam się podobał pierwszy dzień festiwalu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Natasza Urbańska (fot. zdjęcie prywatne przeAmbitni.pl)
Natasza Urbańska (fot. screen YouTube Festival Group)
Natasza Urbańska (fot. screen YouTube Festival Group)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Dyrektorka TVN jest już po rozwodzie. Wróciła do panieńskiego nazwiska

Opublikowano

w dniu

przez

Lidia Kazen od lat jest jedną z najważniejszych postaci polskiego rynku telewizyjnego, jednak o jej życiu prywatnym wiadomo niewiele. Tym większe zainteresowanie wzbudziło ostatnio nazwisko, którym dyrektorka TVN zaczęła posługiwać się w oficjalnych komunikatach. Jak się okazuje, za zmianą kryje się ważny rozdział w jej życiu. Dowiedz się więcej!

Lidia Kazen od ponad dwóch dekad związana jest z grupą TVN. Zanim objęła jedno z najważniejszych stanowisk w stacji, zdobywała doświadczenie jako dziennikarka, realizatorka, reżyserka, scenarzystka i producentka. W swojej karierze współtworzyła między innymi cykl dokumentalny „Alfabet mafii”, stopniowo budując swoją pozycję w branży telewizyjnej.

W 2012 roku Lidia Kazen została dyrektorką programową startującego wówczas kanału TTV. To właśnie w tym okresie miała sprowadzić do stacji Przemka Kossakowskiego, który z czasem stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych prowadzących jej anteny. Później odpowiadała również za ofertę programową Playera, a jej wpływ na kształtowanie telewizyjnych ramówek systematycznie rósł.

Kolejny przełom nastąpił w 2022 roku. Po odejściu Edwarda Miszczaka Lidia Kazen przejęła część jego obowiązków w TVN, stając się jedną z najbardziej wpływowych osób w polskich mediach. Od tego czasu jej nazwisko regularnie pojawia się w kontekście najważniejszych decyzji programowych stacji.

O ile zawodowa kariera Lidii Kazen jest szeroko opisywana, o jej życiu prywatnym wiadomo zdecydowanie mniej. Dyrektorka programowa TVN bardzo oszczędnie dzieli się informacjami dotyczącymi rodziny i życia poza kamerami. W jednym z nielicznych wywiadów wspominała, że pochodzi z Dobczyc w Małopolsce, a w wieku zaledwie 15 lat wyprowadziła się z rodzinnego domu do Krakowa. Zdradziła również, że pochodzi z licznej rodziny.

POLECAMY: Skolim przerwał koncert z ważnego powodu. Publiczność była poruszona

Dyrektorka programowa TVN rozwiodła się. Nagle zaczęła używać innego nazwiska

Przez lata Lidia Kazen posługiwała się nazwiskiem męża. Plejada informowała wcześniej, że od kilkunastu lat jej mężem był Rafał Kazen. Tym większą uwagę zwrócił ostatnio jeden z postów opublikowanych na oficjalnym profilu TVN. Przy nazwisku dyrektorki pojawiło się bowiem określenie „Lidia Bergel, dyrektorka kanałów TVN”.

Bergel to panieńskie nazwisko dyrektorki, którym – jak się okazuje – ponownie zaczęła się posługiwać. Pojawiło się więc pytanie, dlaczego po latach zdecydowała się na powrót do nazwiska sprzed ślubu.

Jak ustalił Pudelek, zmiana nazwiska ma mieć związek z rozwodem Lidii Kazen. Informacja została dodatkowo zweryfikowana w jednym z warszawskich sądów. Z przekazanych informacji wynika, że pozew rozwodowy został zarejestrowany na początku tego roku, a postępowanie w tej sprawie zostało już zakończone.

Dziennikarze skontaktowali się z sądem, by ustalić, czy zaplanowany został termin kolejnej rozprawy. Okazało się jednak, że kolejnego terminu nie będzie, ponieważ sprawa została już zakończona. Biuro Obsługi Interesanta potwierdziło ten fakt, nie przekazując jednocześnie szczegółów dotyczących postępowania.

“Informuję, że sprawa jest zakończona “- przekazano Pudelkowi w Biurze Obsługi Interesanta.

Na pytanie o datę zakończenia sprawy przedstawiciele sądu nie udzielili dodatkowych informacji Pudelkowi:

“Więcej informacji nie możemy udzielić” – czytamy na stronie tabloidu.

Lidia Kazen konsekwentnie chroni swoją prywatność i jak dotąd nie komentowała publicznie szczegółów dotyczących swojego małżeństwa ani rozwodu. Powrót do panieńskiego nazwiska jest jednak wyraźnym sygnałem, że w jej życiu prywatnym doszło do istotnej zmiany. Zawodowo nic nie wskazuje natomiast na to, by jej pozycja w TVN miała ulec zmianie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mama przywiozła Martyniuka na plan? Syn Zenka chciał wrócić do „Nasi w mundurach”

Który kanał oglądacie najczęściej: Polsat, TVN czy TVP? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Lidia Kazen (fot. zdjęcie prywatne z archiwum PrzeAmbitni.pl)
Lidia Kazen (fot. zdjęcie prywatne z archiwum PrzeAmbitni.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Skolim przerwał koncert z ważnego powodu. Publiczność była poruszona

Opublikowano

w dniu

przez

Skolim podczas ostatniego koncertu przeżył wyjątkowo wzruszający moment. W tłumie zauważył małego fana, który w dniu swoich urodzin zrobił coś naprawdę wyjątkowego, by zwrócić uwagę swojego muzycznego idola. Dowiedz się więcej!

Skolim, czyli Konrad Skolimowski, od kilku lat należy do grona najpopularniejszych wykonawców muzyki tanecznej w Polsce. Artysta nazywany przez fanów „królem latino” regularnie pojawia się na listach przebojów, a jego koncerty przyciągają tysiące osób. Wokalista nie ogranicza się jednak wyłącznie do muzyki. Równolegle rozwija kolejne biznesowe przedsięwzięcia i coraz mocniej buduje swoją markę osobistą.

Lista projektów Konrada Skolimowskiego w ostatnich miesiącach wyraźnie się rozrosła. Artysta angażuje się między innymi w produkcję perfum, autorskie produkty spożywcze, bieliznę oraz napoje bezalkoholowe. „Król Latino” konsekwentnie tworzy więc biznesowe imperium wykraczające poza scenę, a kolejne pomysły wymagają od niego jeszcze większego zaangażowania i czasu.

Skolim od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję na scenie, a jego charakterystyczne latynoskie rytmy i imprezowe hity zapewniły mu ogromną popularność. „Kamikadze”, „Temperatura”, „Nie dzwoń do mnie mała” czy „Wyglądasz idealnie” stały się jednymi z najbardziej rozpoznawalnych utworów w jego repertuarze. W samym okresie wakacyjnym wokalista miał stanąć na scenie ponad 500 razy.

POLECAMY: Mama przywiozła Daniela Martyniuka na plan? Syn Zenka chciał wrócić do „Nasi w mundurach”

Skolim spełnił marzenie małego chłopca

Podczas wakacyjnej trasy koncertowej Skolim zaprezentował się publiczności w Kobielach Wielkich w miniony weekend. Pod sceną zgromadziły się prawdziwe tłumy fanów, którzy przyszli wspólnie bawić się przy największych hitach „króla latino”. Wśród publiczności znalazł się również mały Adaś, dla którego ten koncert miał mieć szczególne znaczenie.

Młody fan postanowił bowiem spędzić swoje urodziny w towarzystwie muzycznego idola. Zamiast tradycyjnego świętowania w domu, tortu i świeczek wybrał koncert Skolima. Chłopiec doskonale wiedział jednak, że samo pojawienie się pod sceną może nie wystarczyć, aby zwrócić uwagę popularnego wokalisty.

Dlatego przygotował specjalny transparent. Adaś chwycił za kawałek tektury i kolorowe markery, a następnie własnoręcznie napisał wiadomość skierowaną do swojego idola. Z gotowym transparentem ustawił się w pierwszym rzędzie i cierpliwie czekał, aż Skolim zauważy go wśród roztańczonego tłumu.

Na kartonie znalazła się niezwykle rozczulająca wiadomość:

“Skolim, mam dziś urodziny. Dla Ciebie zrezygnowałem z tortu. Zdjęcie z tobą = najlepszy prezent” – napisał.

Plan małego fana zadziałał. Gdy Skolim dostrzegł transparent i przeczytał jego treść, nie pozostał obojętny. Wokalista przerwał na moment występ i zaprosił Adasia na scenę. Chłopiec stanął obok swojego idola, wciąż trzymając w rękach własnoręcznie przygotowany transparent.

Na pamiątkowym zdjęciu mogło się jednak skończyć, ale Skolim postanowił zrobić dla chłopca coś jeszcze. Ze sceny poinformował publiczność, że jego młody fan właśnie obchodzi urodziny. Reakcja tłumu była natychmiastowa – setki osób zaczęły wspólnie śpiewać jubilatowi „100 lat”.

Dla Adasia zwykły koncert zamienił się tym samym w wyjątkowe urodzinowe przeżycie. Chłopiec nie tylko zobaczył swojego idola z bliska i zrobił z nim pamiątkowe zdjęcie, ale również stanął z nim na scenie, a następnie usłyszał od całej publiczności życzenia urodzinowe. Trudno wyobrazić sobie bardziej nietypową pamiątkę z tego wyjątkowego dnia.

Cała sytuacja pokazuje również, jak niewielki gest może mieć ogromne znaczenie dla młodego fana. Skolim mógł po prostu przeczytać transparent i kontynuować występ, ale zdecydował się poświęcić chwilę uwagi chłopcu. Dla artysty był to zapewne krótki moment koncertu, jednak dla Adasia może pozostać jednym z najważniejszych wspomnień z dzieciństwa.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Książulo wchodzi w aferę o napiwki. Jednym zdaniem odpowiedział Mateuszowi Gesslerowi

Miły gest ze strony Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Skolim (fot. screen Facebook Gmina Kobiele Wielkie)
Skolim (fot. screen Facebook Gmina Kobiele Wielkie)
Skolim (fot. screen Facebook Gmina Kobiele Wielkie)
Skolim (fot. screen Facebook Gmina Kobiele Wielkie)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Mama przywiozła Martyniuka na plan? Syn Zenka chciał wrócić do „Nasi w mundurach”

Opublikowano

w dniu

przez

Daniel Martyniuk miał być jednym z najbardziej kontrowersyjnych uczestników nowej edycji „Nasi w mundurach”, ale jego udział od początku budzi ogromne emocje. Najpierw pojawiły się informacje o jego nieobecności na planie, a później syn Zenka Martyniuka miał niespodziewanie ponownie pojawić się na planie produkcji. Dowiedz się więcej!

Czwarta edycja programu „Nasi w mundurach” ma być dla uczestników kolejnym sprawdzianem charakteru, wytrzymałości i umiejętności funkcjonowania w warunkach wojskowego szkolenia. Wśród osób, które zdecydowały się podjąć to wymagające wyzwanie, znalazł się Daniel Martyniuk. Syn Zenka Martyniuka jeszcze przed premierą sezonu stał się jednak jednym z najgłośniejszych nazwisk związanych z programem.

Szczególne zainteresowanie wzbudziła jego nieobecność na planie. Niedługo wcześniej Daniel Martyniuk ponownie aktywnie udzielał się w mediach społecznościowych. Na Instagramie publikował chaotyczne i wulgarne nagrania, w których zwracał się między innymi do swoich rodziców, wspominał o żonie oraz ostro wypowiadał się na temat stacji TTV, która jesienią pokaże program.

“Teraz to wam powiem, że takiego chja to mnie w tej Polsce zobaczycie podczas jakichkolwiek, ku*wa nagrań. Lepiej rozmawiajcie z moimi rodzicami. 100 koła na konto, to wtedy możemy coś ponagrywać. (…) TTV je*ać was, je*ać was” – krzyczał ostatnio na InstaStories.

Wokół udziału Daniela Martyniuka szybko pojawiło się więc wiele pytań. Tym bardziej że pozostali uczestnicy mieli już okazję poznać go podczas pierwszych dni zdjęciowych. Ich relacje pokazują jednak, że obraz syna Zenka Martyniuka nie był dla wszystkich tak jednoznaczny, jak mogłyby sugerować jego późniejsze publikacje w mediach społecznościowych.

Jedną z osób, która spędziła z Danielem Martyniukiem więcej czasu, był Maciej Pela. Tancerz i były partner Agnieszki Kaczorowskiej przyznał, że miał okazję przebywać z synem Zenka Martyniuka przez około dwa i pół dnia. Jak wynika z jego relacji, podczas tego czasu zobaczył spokojnego i towarzyskiego człowieka.

“Spędziliśmy razem dwa i pół dnia, więc mieliśmy okazję zaobserwować go w sytuacji abstynencji i pokazał się z takiej strony normalnego chłopaka; był towarzyski. Ja nie chcę opiniować go jako człowieka, ale to, co się zadziało później i co mówił na relacji, było obrzydliwe i karygodne. On musi dojść do tego wniosku, musi to zrozumieć” – mówił Maciej Pela na łamach Faktu.

POLECAMY: Książulo wchodzi w aferę o napiwki. Jednym zdaniem odpowiedział Mateuszowi Gesslerowi

Mama Daniela Martyniuka przywiozła go na plan?

Wydawało się jednak, że kariera Daniela Martyniuka w programie mogła zakończyć się, zanim na dobre się rozpoczęła. Według informacji przekazanych przez osobę z planu produkcji syn Zenka Martyniuka pojawił się jedynie na pierwszym dniu wprowadzającym. Później, mimo oficjalnego ogłoszenia jego udziału w programie, miał już nie pojawić się na kolejnych dniach zdjęciowych.

“Daniel był tylko na pierwszym dniu wprowadzającym jakiś czas temu. Potem jego udział w programie został ogłoszony oficjalnie, ale on nie pojawił się już na planie. Odcinki są już nagrywane od kilku dni, ale bez Martyniuka. Nikt nie wie, co będzie dalej” – poinformowała Plejadę osoba z planu produkcji.

Na tym jednak sprawa się nie skończyła. Gdy mogło się wydawać, że Daniel Martyniuk ostatecznie zniknął z produkcji, pojawiły się kolejne informacje dotyczące jego udziału. Według informatora TTV syn Zenka Martyniuka miał ponownie przyjechać na plan, a jego pojawienie się miało być dla ekipy niemałym zaskoczeniem.

“Przyjechał na plan i chciał wbić się do programu. Przywiozła go mama i był przekonany, że będzie mógł zostać” – poinformował Plotka informator z TTV.

Taka wersja wydarzeń stawia pod znakiem zapytania dalszy udział Daniela Martyniuka w „Nasi w mundurach”. Z jednej strony uczestnik miał zostać oficjalnie przedstawiony jako część obsady nowego sezonu, z drugiej – jego obecność na planie miała być bardzo nieregularna. Dodatkowo wokół całej sytuacji narosło sporo medialnych doniesień, które trudno jednoznacznie zweryfikować bez oficjalnego stanowiska produkcji.

Na ten moment nie wiadomo oficjalnie, jak dokładnie potoczyły się losy Daniela Martyniuka na planie i czy ostatecznie zobaczymy go we wszystkich przygotowanych odcinkach. Produkcja nie przedstawiła pełnych szczegółów dotyczących jego udziału, dlatego na odpowiedzi trzeba będzie jeszcze poczekać.

Jedno jest pewne – „Nasi w mundurach” wracają na antenę TTV już 3 października o godz. 22:00. Dopiero wtedy widzowie przekonają się, jak naprawdę wyglądała przygoda Daniela Martyniuka z wojskowym szkoleniem, czy syn Zenka Martyniuka sprostał wymagającej formule programu i jak produkcja pokaże wszystkie wydarzenia, które miały miejsce za kulisami.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sebastian Fabijański podjął ważną decyzję. Padła zaskakująca deklaracja

Co uważacie o zachowaniu Daniela Martyniuka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Daniel Martyniuk (fot. screen Instagram TTV)
Daniel Martyniuk (fot. screen Instagram TTV)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością