Śledź nas

news

Taka była Bożena Dykiel. Mieczysław Hryniewicz nie krył łez na antenie TVN24

Opublikowano

w dniu

W piątkowy poranek Polskę obiegła wiadomość, która poruszyła miliony widzów. Na antenie TVN24 głos zabrał jej wieloletni partner z planu, Mieczysław Hryniewicz, nie kryjąc emocji i łez. Jego słowa o „zgasłym słońcu” przejdą do historii. Dowiedz się więcej, co jeszcze powiedział o swoje koleżance z planu!

Informacja o śmierci Bożeny Dykiel zelektryzowała rodzime media i widzów w całym kraju. Aktorka, która przez dekady należała do grona najbardziej charakterystycznych osobowości polskiej sceny i ekranu, odeszła, pozostawiając po sobie imponujący dorobek artystyczny i ogromną pustkę. Dla wielu była symbolem siły, temperamentu i niezależności – zarówno na ekranie, jak i poza nim.

Przez ponad 20 lat wcielała się w postać Marii Zięby w serialu „Na Wspólnej”. Jej bohaterka była wyrazista, bezkompromisowa i pełna emocji – dokładnie taka, jaką widzowie pokochali od pierwszych odcinków. Trudno dziś wyobrazić sobie tę produkcję bez obecności Bożeny Dykiel, która stała się jednym z jej filarów i twarzą rozpoznawalną dla kilku pokoleń odbiorców.

Jednak jej artystyczna droga zaczęła się znacznie wcześniej. Urodzona 26 sierpnia 1948 roku w Grabowie, była absolwentką Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Już podczas studiów wyróżniała się silną osobowością i sceniczną charyzmą. Na ekranie zadebiutowała w 1971 roku w filmie „Uciec jak najbliżej”, rozpoczynając karierę, która miała objąć ponad 70 filmów i seriali.

Ogromną popularność przyniosły jej role w klasyce polskiego kina. Widzowie pamiętają ją jako Kasię w „Weselu” czy Madę Müller w „Ziemi obiecanej”. Była aktorką, która nie bała się mocnych charakterów – potrafiła nadać swoim postaciom wyrazistość, głębię i autentyczność. Reżyserzy cenili ją za odwagę, a publiczność za prawdę, którą wnosiła na ekran.

POLECAMY: Iza Miko straciła zęby. Co teraz z udziałem aktorki w „Tańcu z Gwiazdami”?

Mieczysław Hryniewicz wspomina Bożenę Dykiel

Szczególnie poruszające były jednak słowa Mieczysława Hryniewicza, który w piątek na antenie TVN24 nie krył wzruszenia. Ich znajomość trwała niemal 60 lat – poznali się jeszcze w czasach młodości, gdy oboje rozpoczynali swoją artystyczną drogę. Dla aktora jej odejście to nie tylko strata zawodowa, ale przede wszystkim osobista tragedia.

Dla mnie to straszny dzień i straszne przeżycie, chciałem pokłonić się w smutku Ryszardowi, mężowi Bożeny i córkom Marysi i Zosi […] Myśmy się znali od 1969 roku. Ona była słońcem na egzaminie na Akademii Teatralnej, pani Bożena Dykiel, taka piękna blondynka. I teraz to słońce dla mnie zgasło, zostały dla mnie tylko miłe wspomnienia i piękne chwile, które razem przeżyliśmy – mówił na antenie o poranku.

Wspomnienia Hryniewicza sięgnęły także czasów ich wspólnej pracy w legendarnym spektaklu „Balladyna”, który w swoim czasie wywołał ogromne emocje. Był to jeden z najbardziej odważnych projektów Teatru Narodowego – aktorzy jeździli po scenie motocyklami Honda, wzbudzając sensację i zachwyt publiczności.

Myśmy grali razem w “Balladynie”. Jeździliśmy na motocyklach nad głowami ludzi. Bożenka też zasuwała na tym motocyklu, to był głośny spektakl. I Bożena miała bardzo mocny charakter. Zawsze wiedziała, co jest ważne i o co jej w życiu chodzi – wspominał w TVN24.

W jego słowach wybrzmiała nie tylko nostalgia, ale i ogromny szacunek dla jej charakteru. Bożena Dykiel była osobą nieugiętą, wierną swoim zasadom i przekonaniom. Nawet w trudnych momentach nie pozwalała się złamać ani podporządkować presji środowiska.

Kręgosłup był najważniejszy. Po swoim, nie ulegać innym. Kiedyś ludzie za nią chodzili i pomawiali, Wiktor Zborowski, bo miała kontakty z ambasadą niemiecką. To było straszne. Ona byłą tak nieugięta. Fantastyczny przykład osoby, która nie da się złamać – wyjaśnił.

Dla widzów pozostanie przede wszystkim Marią z „Na Wspólnej”, dla kolegów z branży – symbolem siły i artystycznej odwagi. Jej energia była zaraźliwa, a profesjonalizm – bezdyskusyjny. Nawet po latach pracy na planie wciąż imponowała pamięcią, tempem i zaangażowaniem.

Na zakończenie rozmowy Mieczysław Hryniewicz dodał słowa, które dziś brzmią wyjątkowo przejmująco:

Zawsze z ogromną energią. Dlatego jak zaczęliśmy razem grać w serialu “Na Wspólnej” ja cieszyłem się, że będę miał trochę mniej tekstu do nauczenia się – dodał na zakończenie rozmowy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda zaskakuje wyznaniem: „Jakoś zgłupiałam z czasem”. Co miała na myśli?

Który tytuł z Bożeną Dykiel wspominacie najmilej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Bożena Dykiel (fot. screen “Pytanie na śniadanie”)
Mieczysław Hryniewicz (fot. screen YouTube TVN.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Helena Englert przetestowała pizzę Książula. Warto ją kupić?

Opublikowano

w dniu

przez

Pizza autorstwa Książula w ekspresowym tempie stała się jednym z najgłośniej komentowanych produktów ostatnich dni. Po danie sięgnęła także Helena Englert, która postanowiła sprawdzić je we własnym domu. Jej krótka ocena może zaskoczyć. Dowiedz się więcej, co powiedziała!

Pizza Książula pojawiła się na rynku zaledwie kilka dni temu, a już zdążyła wywołać ogromne zainteresowanie. Youtuber przez ponad rok pracował nad stworzeniem produktu, który ostatecznie trafił do sprzedaży 7 października. Od tego momentu media społecznościowe zostały zalane zdjęciami oraz nagraniami osób, które postanowiły sprawdzić, jak w rzeczywistości smakuje słynna pizza.

Opinie na temat produktu okazały się mocno podzielone. Część osób zachwycała się smakiem i chwaliła pomysł, inni natomiast mieli sporo zastrzeżeń. Wśród najczęściej poruszanych tematów znalazł się skład produktu. Sam Książulo odniósł się do krytycznych komentarzy, odpowiadając: “To miała być tłusta buła zalana serem i innymi dodatkami. To nie jest zdrowe jedzenie”.

Do dyskusji dotyczącej pizzy włączyły się również znane osoby. Swoimi opiniami podzieliły się między innymi Karolina Korwin Piotrowska oraz Katarzyna Bosacka, które zwróciły uwagę przede wszystkim na skład mrożonego produktu. Ich komentarze dodatkowo podgrzały dyskusję wokół pizzy, która niemal od razu po premierze stała się internetowym tematem numer jeden.

POLECAMY: Wzruszony Baron na planie „The Voice of Poland”. Wspomniał o synku [WIDEO]

Englert spróbowała pizzy Książula. Tak ją podsumowała

Na własny test zdecydowała się również Helena Englert. Aktorka, wokalistka i uczestniczka „Tańca z Gwiazdami” regularnie pokazuje fanom fragmenty swojego życia w mediach społecznościowych, dlatego tym razem postanowiła zabrać ich ze sobą podczas przygotowywania słynnej pizzy. Wokalistka wybrała serową wersję z dodatkiem jalapeno.

Helena Englert zdecydowała się przygotować pizzę w domu. Zamiast podgrzewać ją od razu w sklepie, zabrała produkt ze sobą i postanowiła upiec go w domowym piekarniku. Na nagraniu pokazała cały proces, dzięki czemu obserwatorzy mogli zobaczyć, jak wygląda przygotowanie dania przed degustacją.

“Kochani, poszłam i kupiłam tę pyszną pizzę Książula” – powiedziała Helena Englert.

W dalszej części nagrania pokazała moment przygotowywania dania, a przy okazji wykorzystała materiał również do przekazania fanom muzycznej wiadomości. Aktorka i wokalistka zapowiedziała bowiem swój nowy singiel „Przez przypadek”, który już niedługo ma pojawić się na platformach streamingowych.

Po przygotowaniu pizzy przyszedł wreszcie czas na najważniejszą część całego testu, czyli ocenę smaku. Helena Englert nie zdecydowała się jednak na długi komentarz dotyczący składu czy wartości produktu. Jej opinia była bardzo krótka i konkretna.

“Pizza jest okej, pozdro Książulo – wyznała Helena.

Tym samym uczestniczka „Tańca z Gwiazdami” dała jasno do zrozumienia, że przygotowany przez Książula produkt przypadł jej do gustu na tyle, by wystawić mu pozytywną, choć bardzo zwięzłą ocenę.

Nagranie Heleny Englert pokazuje też, jak szerokim echem odbiła się premiera produktu. Pizza Książula w ciągu zaledwie kilku dni trafiła bowiem nie tylko do zwykłych konsumentów, ale także do influencerów i osób znanych z pierwszych stron portali. Kolejne testy sprawiają, że wokół produktu nieustannie pojawiają się nowe komentarze i opinie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: W jaki sposób Maria Prokop dostała fuchę w Polsacie? Zaczęło się niepozornie

A Wy jedliście pizzę Książula? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Helena Englert (fot. screen Instagram Helena Englert)
Helena Englert (fot. screen Instagram Helena Englert)
Helena Englert (fot. screen Instagram Helena Englert)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Wzruszony Baron na planie „The Voice of Poland”. Wspomniał o synku [WIDEO]

Opublikowano

w dniu

przez

Przed nami ostatni odcinek „Przesłuchań w ciemno” 17. edycji „The Voice of Poland”, a emocji z pewnością nie zabraknie. Jedna z uczestniczek swoim występem doprowadziła do odwrócenia wszystkich trenerskich foteli, ale szczególnie mocno poruszyła Barona, który podczas oceny nagle wspomniał o swoim synku. Dowiedz się więcej i zobacz przedpremierowy fragment!

W najbliższą sobotę widzowie zobaczą ostatnie „Przesłuchania w ciemno” 17. edycji „The Voice of Poland”. To oznacza, że uczestnicy będą mieli ostatnią okazję, aby przekonać do siebie trenerów i zapewnić sobie miejsce w jednej z drużyn. O awans do kolejnego etapu walczą podopieczni Edyty Bartosiewicz, Michała Szpaka, Kuby Badacha oraz duetu Tomson i Baron.

Jedną z wokalistek, która pojawi się na scenie, będzie Zuzanna Łukawska. Uczestniczka zdecydowała się wykonać utwór „Have I Told You Lately” i już pierwsze dźwięki jej występu zrobiły na trenerach ogromne wrażenie. Efekt? Wszystkie cztery fotele odwróciły się w jej stronę, a Zuzanna znalazła się w centrum zainteresowania całego składu trenerskiego.

Szczególnie emocjonalnie na wykonanie młodej wokalistki zareagował Baron. Muzyk przyznał, że sposób, w jaki Zuzanna rozpoczęła śpiewanie, skojarzył mu się z bardzo osobistym momentem związanym z jego synkiem. Trener nie ukrywał wzruszenia i postanowił powiedzieć uczestniczce, jakie emocje wywołał w nim jej występ.

“Jak zaczęłaś śpiewać w taki piękny, urokliwy, delikatny sposób – to poczułem jakbyś śpiewała kołysankę do snu mojemu Leosiowi. I mnie to tak rozczuliło” – mówił Baron.

Na tym jednak trener nie zakończył swojej wypowiedzi. Baron wrócił do początku piosenki i dokładnie opisał, co najbardziej go poruszyło.

“Cały czas pamiętam początek tego utworu, kiedy śpiewałaś bardzo stanowczo, delikatnie – jakbyś właśnie nie chciała obudzić mojego synka. I tak bardzo mnie to dotknęło. Dziękuję Ci za to” – dodał.

POLECAMY: W jaki sposób Maria Prokop dostała fuchę w Polsacie? Zaczęło się niepozornie

Poruszające chwile w „The Voice of Poland”. Baron nagle wspomniał o synu [PRZED PREMIERĄ]

Swoją okazję do żartu wykorzystał Kuba Badach, który po słowach Barona stwierdził:

“Powiem Ci, że to był jeden z lepszych tekstów na podryw jakie słyszałem” – żartował po tym z Barona Kuba Badach.

Baron szybko podchwycił żart i odpowiedział:

“Podryw „na synka” – wtórował Baron.

Mimo żartów atmosfera po występie Zuzanny Łukawskiej była wyjątkowa. Wszystkie fotele zostały odwrócone, co oznacza, że młoda wokalistka stanęła przed trudnym wyborem. Każdy z trenerów będzie chciał przekonać ją do swojej drużyny, a decyzja uczestniczki może mieć ogromne znaczenie dla jej dalszej przygody w programie.

materiał prasowy TVP – “Voice of poland 17”

Na odpowiedź, kogo ostatecznie wybierze Zuzanna Łukawska, widzowie będą musieli jednak poczekać do emisji odcinka. Ostatnie „Przesłuchania w ciemno” będą bowiem ostatnią szansą dla uczestników 17. edycji „The Voice of Poland” na zdobycie miejsca w jednej z drużyn. Program zostanie wyemitowany w najbliższą sobotę o 20:30, po „Rodzince.pl”.

Przy okazji „The Voice of Poland” warto wspomnieć również o wyjątkowej aukcji Fundacji TVP. W jej ramach można wylicytować podwójną wejściówkę na finał „The Voice of Poland” dla dwóch osób. Finał odbędzie się w sobotę, 5 grudnia 2026 roku, w siedzibie Telewizji Polskiej przy ul. Woronicza w Warszawie. Szczegóły dotyczące udziału w wydarzeniu, w tym godzina przybycia i zasady wejścia na teren TVP, zostaną uzgodnione bezpośrednio ze zwycięzcą aukcji. Całkowity dochód z licytacji zostanie przeznaczony na realizację celów statutowych Fundacji TVP.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kurzajewski ostro o Smaszcz po wyjściu z sądu: „To jest absolutną nieprawdą”

Lubicie oglądać “The Voice of Poland”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Baron (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Baron (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Baron i Tomson (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

W jaki sposób Maria Prokop dostała fuchę w Polsacie? Zaczęło się niepozornie

Opublikowano

w dniu

przez

Polsat szykuje nowy program randkowy, który już na etapie zapowiedzi wzbudził spore zainteresowanie. Maria Prokop została prowadzącą „Wielkiej Miłości w Małym Mieście”, ale jej wybór szybko wywołał pytania o kulisy castingu. Ostatnio sama zainteresowana zdradziła, jak wyglądała droga do otrzymania tej propozycji. Dowiedz się więcej!

W połowie lipca Polsat ogłosił casting do nowego programu randkowego „Wielka Miłość w Małym Mieście”. Format ma przedstawiać historie mieszkańców mniejszych miejscowości, którzy są gotowi otworzyć się na miłość i zawalczyć o szczęście. Produkcja od początku była porównywana przez widzów do popularnych programów o poszukiwaniu miłości, a stacja zapowiada ją jako jedną z nowości przyszłego sezonu.

Gospodynią programu została Maria Prokop, która nie ukrywa, że propozycja była dla niej dużym wyróżnieniem. Prezenterka podkreślała, że od dawna interesują ją prawdziwe historie ludzi oraz emocje, które towarzyszą im w ważnych momentach życia. Z tego powodu możliwość poprowadzenia nowego formatu Polsatu przyjęła z dużym entuzjazmem.

“Najbardziej poruszają mnie ludzie i ich historie. Wierzę w prawdziwą miłość, a ten program daje uczestnikom odwagę, by otworzyć nowy rozdział w swoim życiu. Jestem szczęśliwa, że mogę być częścią tej historii. To dla mnie wielka radość i nowe wyzwanie. Nie mogę doczekać się spotkań z uczestnikami. Chcę być dla nich wsparciem, dodawać im odwagi i razem z nimi przeżyć tę wyjątkową przygodę” – mówiła Maria Prokop.

Wybór Marii Prokop szybko zwrócił jednak uwagę również z innego powodu. Prezenterka jest byłą żoną Marcina Prokopa, dlatego w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się pytania, czy jej nazwisko mogło mieć znaczenie przy wyborze prowadzącej nowego programu. Sprawa wzbudziła zainteresowanie, a o kulisy decyzji postanowiła zapytać reporterka Telemagazynu.

O stanowisko w tej sprawie zapytano dyrektora programowego Polsatu, Edwarda Miszczaka. Ten stanowczo zaprzeczył, aby wybór Marii Prokop miał związek z jej byłym mężem. Jak wyjaśnił, kandydatka miała przejść normalny casting, a jej wybór był wynikiem tego, jak poradziła sobie podczas przesłuchań.

„Zrobiliśmy duży casting i ona go wygrała. Ja jej nie znałem, myśmy się nie poznali do tej pory, nie spotkali. Po prostu zobaczyłem 15 propozycji. Dopiero po wybraniu i pokazaniu ktoś mnie poinformował, że to jest była żona Marcina” – stwierdził.

Sama Maria Prokop wcześniej nie była kojarzona szeroko z prowadzeniem dużych programów telewizyjnych. Jak podkreśla Polsat, przez lata pracowała w korporacji, jednak w pewnym momencie zdecydowała się zmienić swoje życie i postawić na aktywności, które dawały jej większą satysfakcję. Obecnie dzieli swoje życie między Polskę i Teneryfę, prowadzi zajęcia jogi, organizuje spotkania i wyjazdy dla kobiet oraz rozwija działalność w mediach społecznościowych.

POLECAMY: Maciej Kurzajewski ostro o Smaszcz po wyjściu z sądu: „To jest absolutną nieprawdą”

W jaki sposób Maria Prokop dostała fuchę w Polsacie? Kulisy mogą zaskoczyć

Teraz prezenterka zdecydowała się opowiedzieć, jak właściwie dostała się do projektu. Okazuje się, że wszystko zaczęło się dość niepozornie, a pierwsza wiadomość była dla niej tak niespodziewana, że przez chwilę zastanawiała się nawet, czy nie ma do czynienia z oszustwem. Maria Prokop przebywała wówczas w Tajlandii, gdzie uczestniczyła w weselu razem z przyjaciółkami.

“Ja byłam jedną z tego, co wiem, bo nikt mi tego nie powie. To jest tajemnica oczywiście, ale wiem, że było wiele zaproszonych prowadzących, po prostu zwyczajny casting . Firma producencka napisała do mnie maila. Ja byłam wtedy w Tajlandii ze swoimi przyjaciółkami, byłyśmy na weselu. I moja menadżerka napisała mi na WhatsAppie: “Słuchaj, dostałaś takiego mega dziwnego maila. Ktoś mówi, że jest z firmy Fremantle i zaprasza cię na zdjęcia próbne do jakiegoś nowego reality TV”. Nie wiem, czy to ściema, czy nie ściema, bo to był tak znikąd mail, tak niespodziewany, że ja najpierw musiałam w ogóle się zastanowić, czy to jest prawdziwe, czy nie. Czy to nie jest scam? Podpisałam NDA, czyli taką umowę, że będę trzymała wszystko w tajemnicy. Jak wróciłam z Tajlandii, poszłam na casting . Musiałam się nauczyć tekstu, co było trudne. Musiałam się nauczyć i wkuć ten tekst” – mówiła jakiś czas temu Super Expressowi Maria Prokop.

Po powrocie do Polski Maria Prokop rzeczywiście pojawiła się na castingu. Jak sama wspomina, przesłuchanie nie przypominało jednak zwykłej rozmowy rekrutacyjnej. Czekały na nią kamery, mocne światła i zadania, podczas których musiała pokazać, jak poradzi sobie przed obiektywem oraz w kontakcie z osobami odgrywającymi uczestników programu.

“I po prostu poszłam do biura producenta, do takiej w ogóle bardzo niepozornej, małej sali, gdzie były bardzo jasne światła. I zawsze się śmieję, że jak weszłam do tego pokoju, właśnie były kamery, były światła, musiałam stanąć przy takiej po prostu białej ścianie. Czułam się, jakbym była na przesłuchiwaniu jakimś takim CIA, bo to było naprawdę śmieszne doświadczenie” – wyjawiła Maria Prokop w tej samej rozmowie.

Po castingu Maria Prokop nie wiedziała, czy zrobiła wystarczająco dobre wrażenie, aby otrzymać angaż. Na decyzję musiała poczekać około dwóch tygodni. Co ciekawe, sama przyznaje, że początkowo poszła na przesłuchanie bardziej z ciekawości niż z przekonaniem, że rzeczywiście zostanie prowadzącą nowego programu.

“Telefon, że jednak mnie wybrano, otrzymałam z dwa tygodnie po castingu, więc ja w ogóle zaczęłam zapominać o tym. Poszłam na ten casting po prostu z ciekawości – jak to jest na takim przesłuchaniu, jak to jest na takim castingu, bo nigdy nie byłam na takim. Chciałam zobaczyć po prostu, co to za nowa, dziwna sytuacja. Poszłam. No i jesteśmy tutaj dzisiaj – wyjawiła “Super Expressowi” Maria Prokop.

Tym samym wiadomo już, że droga Marii Prokop do nowego programu Polsatu rozpoczęła się od niespodziewanego maila podczas pobytu w Tajlandii, a zakończyła pozytywnym wynikiem castingu. Premiera „Wielkiej Miłości w Małym Mieście” została zaplanowana na wiosnę 2027 roku. Bohaterami formatu będą mężczyźni z niewielkich miejscowości, którzy osiągnęli życiową stabilizację, są spełnieni zawodowo i wiedzą, czego oczekują od życia, ale wciąż czekają na tę jedyną osobę.

Na razie przed Marią Prokop stoi więc zupełnie nowe zawodowe wyzwanie. Prezenterka będzie musiała nie tylko poprowadzić uczestników przez kolejne etapy poszukiwania miłości, ale również odnaleźć własne miejsce w telewizyjnym formacie. Czy jej świeże spojrzenie i doświadczenie w pracy z ludźmi okażą się przepisem na sukces nowej produkcji Polsatu? Odpowiedź przyniesie dopiero premiera programu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: 32 lata różnicy w związku to dużo? Margareta z „Kochaj albo wróć” zdradziła kulisy związku

Będziecie oglądać nowy program? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Maria Prokop (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Anna Cieślak i Edward Miszczak (fot. AKPA) – “Taniec z Gwiazdami”/jesień 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Kurzajewski ostro o Smaszcz po wyjściu z sądu: „To jest absolutną nieprawdą”

Opublikowano

w dniu

przez

Maciej Kurzajewski pojawił się we wtorek w sądzie, gdzie zeznawał w sprawie dotyczącej Katarzyny Cichopek i Pauliny Smaszcz. Prezenter po wyjściu z sali zdecydował się powiedzieć mediom, dlaczego postanowił zabrać głos i do czego odniósł się podczas rozprawy. Padły bardzo stanowcze słowa. Dowiedz się więcej!

Sprawa sądowa pomiędzy Katarzyną Cichopek a Pauliną Smaszcz od dłuższego czasu wzbudza zainteresowanie mediów. Cichopek zarzuca byłej żonie Macieja Kurzajewskiego naruszanie dóbr osobistych. We wtorek 6 października odbyła się kolejna rozprawa, podczas której przesłuchano dwóch świadków.

W charakterze świadków pojawili się Anna Mucha oraz Maciej Kurzajewski. O przebiegu rozprawy poinformował Plejadę rzecznik prasowy Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. Jak przekazano, sąd przeprowadził dowód z przesłuchania dwóch osób, a rozprawa została odroczona.

“Na rozprawie w dniu 6.10.2026 r. został przeprowadzony dowód z przesłuchania dwóch osób w charakterze świadków. (…) Informuję także, że rozprawa została odroczona do 8 października br..

Po opuszczeniu sali sądowej Maciej Kurzajewski zdecydował się porozmawiać z przedstawicielami mediów. Prezenter wyjaśnił, dlaczego zdecydował się pojawić w sądzie i złożyć zeznania. Jak wynika z jego słów, chciał przede wszystkim odnieść się do twierdzeń, które w jego ocenie – od dłuższego czasu pojawiają się w przestrzeni publicznej.

“Zeznawałem, żeby raz, ale bardzo dosadnie przed sądem powiedzieć o kłamstwach, które od bardzo długiego czasu kolportuje moja była żona Paulina Smaszcz” — mówił, cytowany przez “Super Express”.

POLECAMY: Nie żyje Mariusz Komenda z „MasterChefa”. Znamy przyczynę śmierci

Maciej Kurzajewski nie wytrzymał po rozprawie. Mocno o Paulinie Smaszcz: „To jest kłamstwo”

Jednym z tematów, do których odniósł się Maciej Kurzajewski, była kwestia rozpadu jego małżeństwa z Pauliną Smaszcz. Prezenter stanowczo zaprzeczył twierdzeniom, jakoby Katarzyna Cichopek miała odegrać rolę w zakończeniu jego poprzedniego związku. Przedstawił również chronologię wydarzeń związaną z rozstaniem.

“To, iż Katarzyna Cichopek rozbiła moje i Pauliny Smaszcz małżeństwo jest to absolutną nieprawdą. W roku 2019 w sierpniu podjąłem decyzję o tym, że rozstaję się z Pauliną Smaszcz. Moja była żona złożyła pozew, a w styczniu 2022 r. rozwiedliśmy się. I ja przez te ponad dwa lata nie byłem z nikim związany” – mówił.

W dalszej części wypowiedzi Maciej Kurzajewski odniósł się również do życia Pauliny Smaszcz po ich rozstaniu. Prezenter przedstawił swoją wersję wydarzeń i zaznaczył, że w okresie pomiędzy podjęciem przez niego decyzji o rozstaniu a rozwodem nie pozostawał w żadnym związku.

“Natomiast moja była żona miała tam liczne spotkania, znajomości i romanse, które szeroko relacjonowała w mediach społecznościowych” – stwierdził stanowczo Maciej Kurzajewski, jednocześnie zaznaczając że jest związany z Cichopek od 2022 r.

Prezenter po raz kolejny podkreślił, że jego relacja z Katarzyną Cichopek rozpoczęła się już po zakończeniu jego poprzedniego małżeństwa. Tym samym stanowczo odrzucił wersję, według której aktorka miałaby być powodem rozpadu jego związku z Pauliną Smaszcz.

“I raz jeszcze to podkreślę, to jest kłamstwo, iż moja żona Katarzyna Cichopek przyczyniła się do rozpadu mojego poprzedniego małżeństwa” – dodał.

Sprawa nie została jednak jeszcze zakończona. Jak przekazał rzecznik prasowy Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, rozprawa została odroczona do 8 października. Oznacza to, że strony oraz ich pełnomocnicy nadal będą mieli możliwość przedstawienia swoich stanowisk, a sąd będzie kontynuował postępowanie.

Dla Katarzyny Cichopek, Macieja Kurzajewskiego i Pauliny Smaszcz sprawa pozostaje więc otwarta. Zeznania kolejnych osób mogą rzucić nowe światło na kwestie, które od lat są przedmiotem publicznych komentarzy. Na razie jedno jest pewne – Maciej Kurzajewski w sądzie stanowczo zakwestionował twierdzenie, że Katarzyna Cichopek doprowadziła do rozpadu jego poprzedniego małżeństwa.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: 32 lata różnicy w związku to dużo? Margareta z „Kochaj albo wróć” zdradziła kulisy związku

Co uważacie o tej sprawie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Paulina Smaszcz (fot. screen YouTube Magazyn Viva)
Lenka Klimentova, Maciej Kurzajewski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością