Śledź nas

showbiz

Tomasz Karolak pokazał ŚRODKOWY PALEC w „Tańcu z Gwiazdami”. Widzowie nie gryzą się w język

Opublikowano

w dniu

Tomasz Karolak po raz kolejny udowodnił, że jest jedną z najbardziej nieprzewidywalnych postaci w historii „Tańca z Gwiazdami”. Jeszcze przed emisją szóstego odcinka pojawiły się plotki, że aktor może zrezygnować z programu z powodu kontuzji kolana, jednak mimo bólu postanowił zatańczyć. Jego samba wzbudziła salwy śmiechu, aplauz i ogromne kontrowersje po tym, jak w przerwie pokazał środkowy palec na wizji. Dowiedz się więcej o kulisach tego występu, który podzielił widzów!

Jeszcze wczoraj przed emisją odcinka internet obiegła wiadomość, że Tomasz Karolak rozważa rezygnację z udziału w programie. Kontuzja kolana, której nabawił się podczas prób, miała być na tyle bolesna, że jego dalszy udział w show stanął pod znakiem zapytania. Jak się jednak okazało, aktor nie poddał się i pojawił się w studiu Polsatu, by – mimo trudności – zawalczyć o kolejny tydzień w programie.

Decyzja o występie była podejmowana dosłownie w ostatniej chwili. Jak donosili informatorzy, aktor do samego końca nie był pewien, czy da radę zatańczyć. Kiedy jednak pojawił się na scenie, emocje sięgnęły zenitu. Karolak i Izabela Skierska wystąpili jako ósma, ostatnia para wieczoru, prezentując sambę do przeboju „All My Loving” zespołu The Beatles.

Ich taniec był bezpośrednim nawiązaniem do kultowego numeru, który przed laty wykonali Piotr Gąsowski i Anna Głogowska. To właśnie ich występ sprzed niemal dwóch dekad przeszedł do historii programu jako jeden z najbardziej zabawnych i spontanicznych momentów w dziejach „Tańca z Gwiazdami”.

Tym razem Karolak postanowił oddać hołd tamtej parze, ale w swoim własnym, charakterystycznym stylu – pełnym luzu, żartu i dystansu. Występ zdobył 28 punktów i wywołał salwy śmiechu zarówno wśród publiczności, jak i jurorów.

Ewa Kasprzyk z trudem powstrzymywała łzy ze śmiechu, mówiąc: „Tomek, rozbawiłeś mnie do łez”. Na co Karolak odpowiedział z typowym dla siebie poczuciem humoru: „Zagrałem to samo co Gąs”. Kasprzyk żartobliwie dodała: „Jak będziesz dalej tak ćwiczył, to będziesz wyglądał jak mój kolega, mistrz świata w kulturystyce”.

Nie obyło się też bez kąśliwych uwag. Iwona Pavlović stwierdziła: „Nie wiem, czy to jest udawane zmęczenie, czy nie, ale wiesz, samba jest jedynym takim tańcem, że im bardziej się spocisz, tym bardziej wyglądasz profesjonalnie. Tańczysz figurę voltas, to wygląda dla mnie jak ‘koń kuleje’. Co nie dotańczysz, to dośmiejesz”. Na co Karolak z rozbrajającą szczerością odpowiedział: „Ja jestem najlepszym aktorem komediowym w Polsce”.

POLECAMY: Widzowie OBURZENI po ostatnim odcinku „Tańca z Gwiazdami”. Powinna odpaść inna para?

Widzowie OBURZENI zachowaniem Karolaka

Publiczność zareagowała entuzjastycznie – w sieci natychmiast pojawiła się lawina komentarzy.

Nie dajmy mu odpaść; Nie rozumiem, dlaczego Karolak tej samby nie zatańczył z Gąsem; Karolak dostaje lepsze punkty za pajacowanie podczas gdy Pani Basia tańczy z sercem i prawdziwą pasją; On jest nie możliwy, za to go uwielbiam – pisali fani.

Sama samba nie była jednak jedynym powodem zamieszania. Najwięcej emocji wzbudził moment tuż przed przerwą reklamową, gdy Krzysztof Ibisz zapowiadał kolejne pary. Wtedy Tomasz Karolak niespodziewanie pokazał środkowy palec, a chwilę później wykonał inny, równie niejasny gest w stronę kamery.

Ten fragment nie umknął czujnym widzom. W mediach społecznościowych natychmiast wybuchła burza. Część widzów była oburzona zachowaniem aktora, inni starali się go bronić, tłumacząc, że to element żartu.

Nie było to na miejscu; Popisał się jak zwykle; To było mega słabe; Z czym wy macie problem? To tylko show; On może wszystko – czytamy w komentarzach pod postami programu.

Choć gest wywołał kontrowersje, nie ulega wątpliwości, że Karolak ponownie przyciągnął uwagę widzów i podniósł temperaturę emocji w programie. W jubileuszowej edycji, gdzie każda para walczy o sympatię publiczności, aktor udowadnia, że potrafi zdominować wieczór – niezależnie od tego, czy tańczy perfekcyjnie, czy po prostu bawi się lepiej niż ktokolwiek inny.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kaczorowska i Rogacewicz znów się całowali w „Tańcu z Gwiazdami”– internauci mają już dosyć?

Co uważacie o zachowaniu Tomasza Karolaka w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Iza Skierska i Tomasz Karolak (fot. screen Polsat) – 19 października 2025
Izabela Skierska, Tomasz Karolak (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odcinek 6)
Izabela Skierska i Tomasz Karolak (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odcinek 6)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Jabłczyńska staje w obronie Szelągowskiej? Aktorka apeluje do internautów

Opublikowano

w dniu

przez

Powrót „Nigdy w życiu!” miał być wielkim powrotem do historii, którą widzowie pokochali ponad dwie dekady temu. Zamiast samej nostalgii szybko pojawiły się jednak ogromne emocje związane z obsadą oraz konfliktem wokół roli Tosi. Teraz głos w sprawie zabrała Joanna Jabłczyńska, a jej słowa mogą zaskoczyć. Dowiedz się więcej!

Powrót „Nigdy w życiu!” miał być przede wszystkim powodem do nostalgii. Po ponad dwóch dekadach od premiery pierwszej części fani ponownie usłyszeli o losach Judyty, a informacja o kontynuacji wzbudziła ogromne zainteresowanie. W nowym filmie ponownie pojawi się Danuta Stenka, jednak szybko wyszło na jaw, że nie wszyscy aktorzy znani z oryginału wrócą na plan.

Największe emocje wywołała nieobecność Joanny Jabłczyńskiej, która w pierwszym filmie wcieliła się w Tosię. Aktorka otwarcie opowiedziała o swoim rozczarowaniu i nie kryła, że sposób, w jaki potoczyła się sprawa, był dla niej bardzo trudny.

“Jest to dla mnie ogromny cios, niesprawiedliwość i cholernie mi jest ciężko się z tym pogodzić […] Kontaktowałam się z produkcją. Inaczej powiem, produkcja ze mną się kontaktowała, więc ja wiem, co tam się wydarzyło i dlaczego. Na razie zostawię to im. Jestem bardzo ciekawa co oni powiedzą, jestem bardzo ciekawa ich narracji” – wyznała aktorka na łamach Plejady.

Później pojawiła się informacja, że dorosłą Tosię ma zagrać Agnieszka Żulewska. Według informacji Pudelka aktorka miała otrzymać rolę po procesie castingowym. Wydawało się, że wraz z ujawnieniem nazwiska nowej odtwórczyni emocje nieco opadną. Stało się jednak zupełnie inaczej.

W obronie swojej mamy, Katarzyny Grocholi, stanęła Dorota Szelągowska. Jej nagranie w mediach społecznościowych odbiło się szerokim echem. Gwiazda TVN przedstawiła własną wersję wydarzeń i przekonywała, że Joanna Jabłczyńska została zaproszona na zdjęcia próbne, jednak ostatecznie przegrała casting z Agnieszką Żulewską.

“Osiągnęłam limit patrzenia, jak ktoś obraża i niszczy moją rodzinę, jak narastają okropne kłamstwa. Więc Asiu, ja widziałam tę korespondencję, widziałam, jak jesteś zaproszona na zdjęcia próbne. Minęły 22 lata, postać Tosi jest już bardziej rozbudowana, zapraszamy panią na zdjęcia próbne. Przegrałaś. Przegrałaś z Agnieszką Żulewską. I to żaden wstyd przegrać z Agnieszką Żulewską, bo Agnieszka Żulewska po prostu jest świetna. I nie zasługuje na to, co ją teraz spotyka – z twojej winy. Zasugerowałaś, że Agnieszka dostała rolę, bo jakiś sponsor o tym zadecydował i to jest nieprawda. To o tym mówiła moja mama, kiedy mówiła o krokach prawnych, bo nie wolno Asiu rzucać takich rzeczy. Szczególnie że ja wiem, kto jest sponsorem i tak bardzo wiem, że jest to ściema” – powiedziała na wstępie gwiazda TVN.

Na tym jednak Dorota Szelągowska nie zakończyła swojego wystąpienia. W dalszej części nagrania padły jeszcze ostrzejsze słowa pod adresem Joanny Jabłczyńskiej. Szelągowska zarzuciła jej między innymi zbyt mocne utożsamianie się z postacią Tosi oraz mówiła o konsekwencjach, jakie cała sytuacja miała mieć dla osób związanych z produkcją.

“Wiesz, wydawało mi się zawsze, że to widz ma problem z tym, żeby odróżnić fikcję od rzeczywistości, i okazuje się, że nie. Asia, ty nie jesteś Tosią. Ty zagrałaś Tosię w filmie. Ja rozumiem, że ludzie cię tak postrzegają, ale nie jesteś Tosią. Tosia to jest moja historia. Patrzę od 22 lat, jak bardziej identyfikujesz się z moim życiem niż właściwie ja sama. To jest trochę creepy. Bo ty zagrałaś to w filmie, to pewnie był jakiś miesiąc na planie zdjęciowym, i ja to przeżyłam. Przeżyłam, jak moja mama budowała dom. Tam było jeszcze dużo różnych rzeczy. A teraz patrzę, jak plujesz i niszczysz osobę, która literacko stworzyła postać, dzięki której ty się stałaś znana, dzięki której jesteś w sercach ludzi. Patrzę, jak sterujesz tym wszystkim, patrzę, jaką masz niebywałą satysfakcję, jak się tym cieszysz. Po prostu patrzę na ciebie i niepokoi mnie to, że ktoś może być tak złym człowiekiem, że nie umie powiedzieć: stop. Doprowadziłaś wielu ludzi do bardzo złego stanu” – dodała.

Po publikacji nagrania Dorota Szelągowska sama zaczęła mierzyć się z falą krytyki w internecie. Negatywne komentarze pojawiały się również pod jej najnowszymi publikacjami związanymi z nowym programem „Nowa Szelągowska”, który ma zadebiutować w TVN 27 września. Część internautów deklarowała, że nie zamierza oglądać programu, a niektórzy domagali się nawet zakończenia współpracy stacji z projektantką wnętrz.

POLECAMY: Nowe wieści ws. Koroniewskiej i Dowbora. Teraz wszystko wyszło na jaw

Jabłczyńska broni Szelągowskiej? Padły mocne słowa po aferze o „Nigdy w życiu”

W tej sytuacji portal Świat Gwiazd postanowił zapytać Joannę Jabłczyńską, co sądzi o hejcie, który pojawił się wobec Doroty Szelągowskiej. Aktorka nie ukrywała, że cała sytuacja jest dla niej przykra. Jednocześnie bardzo wyraźnie zaznaczyła, że nie popiera internetowych ataków i nie chce, aby konflikt przerodził się w kolejną falę nienawiści.

“Jest to okropne, zdecydowanie. Nie lubię hejtu w żadnej postaci. Mnie też jest przykro, chociaż ja na Dorotę ani słowa nie powiedziałam w jakimkolwiek temacie. Do tej pory wyrażałam się o niej w samych superlatywach. Nawet parę tygodni temu gdzieś w rolce powiedziałam, że poznałyśmy się po latach i miałam wrażenie, że od razu złapałyśmy wspólny język i że to jest super dziewczyna. Bardzo mnie zdziwiło to, co się wydarzyło, ale absolutnie nikt nie zasługuje na taki hejt” – wyznała Jabłczyńska.

Aktorka w dalszej części rozmowy podkreśliła, że jest przeciwna temu, co dzieje się w internecie i ma nadzieję, że fala negatywnych komentarzy w końcu się zakończy. Zwróciła uwagę, że za publicznymi postaciami stoją prawdziwi ludzie, którzy mają swoje rodziny i prywatne życie.

” Po drugiej stronie mamy żywą osobę, która ma rodzinę, swoje życie prywatne. Każdy ma jakąś wytrzymałość psychiczną. Ja nie mówię, żeby pochwalać pewne zachowania, no ale to były jednostkowe zachowania, to się wydarzyło” – dodała.

Na koniec Joanna Jabłczyńska zwróciła uwagę, że krytyka konkretnego zachowania nie powinna przeradzać się w wielką kampanię wymierzoną w człowieka. Jej zdaniem można wyrazić swoje niezadowolenie w kulturalny sposób, bez ciągłego wracania do kolejnych kwestii i wyciągania prywatnych spraw.

“Absolutnie uważam, że nie było to pozytywne, można o tym powiedzieć kulturalnie, wyrazić swoją krytykę, a z tego co widzę, to do piątego pokolenia Dorotę hejtują, wyciągają jakieś brudy kompletnie niepotrzebnie” – stwierdziła.

Historia związana z powrotem „Nigdy w życiu!” zamiast zakończyć się na filmowej nostalgii, przeniosła się więc daleko poza plan zdjęciowy. Z jednej strony pozostaje kwestia nieobecności Joanny Jabłczyńskiej i obsadzenia roli Tosi przez Agnieszkę Żulewską, z drugiej — publiczna reakcja Doroty Szelągowskiej i późniejsza fala komentarzy wymierzonych w projektantkę. Teraz sama Joanna Jabłczyńska apeluje, by krytyka nie zamieniała się w hejt.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sandra Hajduk-Popińska odpowiedziała Chajzerowi ws. Dowbora. Zaskoczeni?

Jesteście po stronie Szelągowskiej czy Jabłczyńskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Joanna Jabłczyńska (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Dorota Szelągowska (fot. screen Instagram “Nowa Szelągowska”)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Nowe wieści ws. Koroniewskiej i Dowbora. Teraz wszystko wyszło na jaw

Opublikowano

w dniu

przez

Przez ostatnie lata zarówno Maciej Dowbor, jak i Joanna Koroniewska byli mocno związani z telewizją i dużymi projektami. Teraz oboje funkcjonują przede wszystkim poza największymi antenami, a ich aktywność można śledzić między innymi w mediach społecznościowych. Tymczasem pojawiły się nowe informacje dotyczące jednego z najgłośniejszych formatów randkowych. Dowiedz się więcej!

W ostatnim czasie zarówno Maciej Dowbor, jak i Joanna Koroniewska byli związani ze stacją TVN. Maciej Dowbor od sierpnia 2024 roku do czerwca 2026 roku był jednym z gospodarzy „Dzień dobry TVN”, gdzie tworzył duet z Sandrą Hajduk-Popińską. Prezenter pojawiał się również przy innych projektach stacji, między innymi przy powracającym po latach programie „You Can Dance”. Jego przygoda z „Dzień dobry TVN” zakończyła się w czerwcu tego roku.

Przy okazji pożegnania z porannym programem Maciej Dowbor nie szczędził ciepłych słów swojej dotychczasowej partnerce ekranowej. Prezenter podkreślił, że wspólny czas z Sandrą Hajduk-Popińską był dla niego ważnym doświadczeniem i zaznaczył, że chciałby, aby widzowie dobrze wspominali ich duet.

“Przez ostatnie 2 lata witałem Was słowami “Dzień Dobry TVN”. Dziś chcę powiedzieć “do zobaczenia…” . To był świetny i intensywny czas. Spełniłem swoje wielkie zawodowe marzenie, miałem możliwość pracowania w najlepszym morning show w Polsce, z topowymi fachowcami w branży. Mam nadzieję, że duet który stworzyliśmy z moją młodszą “siostrą”, Sandrą Hajduk, będziecie ciepło wspominać” – napisał wówczas.

Maciej Dowbor poszedł jednak o krok dalej i w pożegnalnym wpisie bardzo mocno wyróżnił Sandrę Hajduk-Popińską. Podkreślił, że na przestrzeni swojej wieloletniej kariery zawodowej spotkał wiele osób, ale to właśnie ona zrobiła na nim szczególne wrażenie jako współprowadząca.

“Sandra Hajduk, jesteś najlepszą współprowadzącą jaką spotkałem na swojej 27 letniej zawodowej drodze (Maciej Rock, Piotr Gąsowski wybaczcie)” – kontynuował w pożegnalnym wpisie.

Prezenter wówczas podziękował również Lidii Kazen za zaufanie i możliwość pracy przy „Dzień dobry TVN”.

“Lidka Kazen, dzięki za zaufanie i odważną decyzję. Od pierwszego dnia w “DDTVN” czułem się jak u siebie. To Wasza zasługa Drodzy Widzowie oraz wsparcie całego dziendobrowego zespołu, który przyjął mnie, jakbym pracował w nim od zawsze. Nigdy tego nie zapomnę” – dodał.

W tym samym czasie z TVN związana była również Joanna Koroniewska. Wiosną ubiegłego roku aktorka i prezenterka była gospodynią programu „Zróbmy sobie dom”. Dziś sytuacja zawodowa obojga wygląda już inaczej. Maciej Dowbor i Joanna Koroniewska nie są obecnie związani z dużym telewizyjnym medium, za to chętnie pojawiają się razem w internecie, gdzie publikują zabawne i często bardzo osobiste rolki. To właśnie ich aktywność poza telewizją sprawia, że para nadal pozostaje obecna w świadomości odbiorców.

POLECAMY: Sandra Hajduk-Popińska odpowiedziała Filipowi Chajzerowi ws. Macieja Dowbora. Zaskoczeni?

Dowbor i Koroniewska mieli poprowadzić „Love Is Blind”? Prezenter ujawnił kulisy. Padła jasna odpowiedź

Kiedy Netflix ogłosił przygotowania do polskiej wersji „Love Is Blind”, szybko rozpoczęły się spekulacje dotyczące tego, kto poprowadzi nowy format. Wśród potencjalnych gospodarzy wymieniano kilka znanych par. Jedną z nich stanowili właśnie Joanna Koroniewska i Maciej Dowbor. Na giełdzie nazwisk pojawiali się również Małgorzata Rozenek-Majdan i Radosław Majdan, a także Zofia Zborowska-Wrona i Andrzej Wrona.

Ostatecznie Netflix postawił jednak na małżeństwo Zofii Zborowskiej-Wrony i Andrzeja Wrony. Decyzja ta wywołała sporo komentarzy w sieci, a dyskusja jeszcze bardziej rozgorzała po premierze programu. W tym kontekście powróciło pytanie o to, czy wcześniej rzeczywiście rozważano inne nazwiska. Podczas Invest In Szczecin Open 2026 dziennikarka VOX FM zapytała Macieja Dowbora, czy otrzymał propozycję poprowadzenia „Love Is Blind”.

Prezenter potwierdził, że kontakt w tej sprawie rzeczywiście się pojawił. Jak wyjaśnił, problemem były jednak obowiązujące wówczas zobowiązania kontraktowe jego i Joanny Koroniewskiej wobec Warner Bros. Discovery. W praktyce oznaczało to, że współpraca z konkurencyjnym projektem nie mogła dojść wtedy do skutku.

“Zapytanie rzeczywiście się pojawiło, jednak w tamtym okresie oboje z Asią byliśmy związani kontraktowo z grupą Warner Bros. Discovery. Ze względów formalnych i biznesowych udział w projekcie konkurencji nie wchodził w grę – na tym etapie temat się zamknął. Nie doszło nawet do wstępnych negocjacji. A czy ostatecznie podjęlibyśmy się tego zadania? To zupełnie osobna kwestia, bo od wstępnego zapytania o dostępność do ustaleń warunków współpracy jest bardzo daleka droga” – powiedział Dowbor.

Warto przypomnieć, że „Love Is Blind” opiera się na nietypowej formule randkowania. Uczestnicy poznają się bez kontaktu wzrokowego, rozmawiając ze sobą z oddzielnych pomieszczeń. Dopiero kiedy między dwiema osobami pojawi się silne uczucie i dojdzie do zaręczyn, spotykają się po raz pierwszy twarzą w twarz. Następnie ich relacja zostaje wystawiona na próbę w codziennym życiu, a finalnym sprawdzianem jest decyzja o ślubie.

Informacja ujawniona przez Macieja Dowbora rzuca nowe światło na wcześniejsze spekulacje dotyczące obsady polskiej wersji programu. Okazuje się bowiem, że nazwiska Joanny Koroniewskiej i Macieja Dowbora rzeczywiście pojawiły się w kontekście projektu, choć — jak wynika z jego słów – sprawa zakończyła się na etapie wstępnego zapytania. Ostatecznie gospodarzem programu został ktoś inny, a małżeństwo Koroniewskiej i Dowbora pozostaje dziś aktywne przede wszystkim w internecie, gdzie regularnie pokazują swoje wspólne życie z przymrużeniem oka.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowy prowadzący „Taniec z Gwiazdami”. Co dalej z Krzysztofem Ibiszem i Pauliną Sykut-Jeżyną?

Brakuje Wam Macieja Dowbora w “Dzień dobry TVN”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Joanna Koroniewska-Dowbor i Maciej Dowbor (fot. screen Instagram Maciej Dowbor)
Joanna Koroniewska-Dowbor i Maciej Dowbor (fot. screen Instagram Maciej Dowbor)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Sandra Hajduk-Popińska odpowiedziała Chajzerowi ws. Dowbora. Zaskoczeni?

Opublikowano

w dniu

przez

Odejście Macieja Dowbora z „Dzień dobry TVN” przez długi czas było szeroko komentowane w mediach. Prezenter tłumaczył swoją decyzję rozwojem innych projektów, jednak Filip Chajzer otwarcie podważał takie wyjaśnienia. Teraz do jego słów odniosła się Sandra Hajduk-Popińska, która przez dwa lata tworzyła z Maciejem Dowborem ekranowy duet. Dowiedz się więcej!

Ostatnie miesiące przyniosły sporo zmian w „Dzień dobry TVN”. Jedną z najgłośniejszych było odejście Macieja Dowbora, który po dwóch latach pracy przed kamerami zakończył swoją przygodę z porannym pasmem. Prezenter podkreślał, że powodem jego decyzji były między innymi inne projekty, które rozwija wspólnie z Joanną Koroniewską.

Odejście Macieja Dowbora oznaczało również zakończenie jego ekranowego duetu z Sandrą Hajduk-Popińską. Para przez dwa lata wspólnie pojawiała się w „Dzień dobry TVN”, dlatego ich rozstanie zawodowe było dla wielu widzów dużym zaskoczeniem. Sam prezenter przy okazji pożegnania nie szczędził jednak ciepłych słów swojej dotychczasowej partnerce.

“Przez ostatnie 2 lata witałem Was słowami “Dzień Dobry TVN”. Dziś chcę powiedzieć “do zobaczenia…” . To był świetny i intensywny czas. Spełniłem swoje wielkie zawodowe marzenie, miałem możliwość pracowania w najlepszym morning show w Polsce, z topowymi fachowcami w branży. Mam nadzieję, że duet który stworzyliśmy z moją młodszą “siostrą”, Sandrą Hajduk, będziecie ciepło wspominać” – napisał wówczas.

Maciej Dowbor poszedł jednak o krok dalej i w pożegnalnym wpisie bardzo mocno wyróżnił Sandrę Hajduk-Popińską. Podkreślił, że na przestrzeni swojej wieloletniej kariery zawodowej spotkał wiele osób, ale to właśnie ona zrobiła na nim szczególne wrażenie jako współprowadząca.

“Sandra Hajduk, jesteś najlepszą współprowadzącą jaką spotkałem na swojej 27 letniej zawodowej drodze (Maciej Rock, Piotr Gąsowski wybaczcie)” – kontynuował w pożegnalnym wpisie.

Prezenter wówczas podziękował również Lidii Kazen za zaufanie i możliwość pracy przy „Dzień dobry TVN”.

“Lidka Kazen, dzięki za zaufanie i odważną decyzję. Od pierwszego dnia w “DDTVN” czułem się jak u siebie. To Wasza zasługa Drodzy Widzowie oraz wsparcie całego dziendobrowego zespołu, który przyjął mnie, jakbym pracował w nim od zawsze. Nigdy tego nie zapomnę” – dodał.

Jego odejście szybko stało się jednak tematem dyskusji wśród innych osób związanych z telewizją. Jedną z nich był Filip Chajzer, który w rozmowie z „Jastrząb Post” otwarcie przyznał, że nie do końca przekonują go tłumaczenia dotyczące decyzji Macieja Dowbora.

“Myślę, że nie odchodzi się z tej pracy. Myślę, że to jest coś, o czym się marzy, śni. To jest, jeśli chodzi o rynek telewizyjny w Polsce, to jest top of the top. W związku z tym nie do końca chyba kupuję to, że ‘mam inne projekty, które zajmują mi czas, w związku z tym nie mogę prowadzić cztery razy w miesiącu ‘Dzień Dobry TVN’. Nie, raczej nie” – podsumował bez ogródek Filip Chajzer.

POLECAMY: Nowy prowadzący „Taniec z Gwiazdami”. Co dalej z Ibiszem i Sykut-Jeżyną?

Sandra Hajduk odpowiada Chajzerowi: “Ma dużo racji”

Teraz do tych słów odniosła się Sandra Hajduk-Popińska, która została o nie zapytana przez Szymona Jedynaka w podcaście „Na osobności”. Dziennikarka przyznała, że w pewnym sensie rozumie punkt widzenia Filipa Chajzera, jednak zwróciła uwagę na zmiany, jakie w ostatnich latach zaszły w branży medialnej.

„Na pewno Filip ma dużo racji. Na pewno ma dużo racji, bo mało kto odszedłby sam. I to się zdarza niezwykle rzadko, ale każdy mówi ze swojej perspektywy też i z tego, jak może w sposób mało zniuansowany postrzega tę pracę dzisiaj” – wyznała w „Na osobności”.

Dziennikarka zwróciła następnie uwagę na to, jak bardzo zmieniły się media. Jej zdaniem kiedyś praca w konkretnym miejscu mogła być dla wielu osób jedyną dostępną opcją, dlatego trudniej było zdecydować się na odejście:

“Bo też trzeba wziąć pod uwagę, że być może kiedyś ludzie nie odchodzili, ale tak jak Ci powiedziałam wcześniej, media się bardzo zmieniły i może kiedyś nie było alternatywy i ludzie trzymali się kurczowo pracy w danym miejscu. Jednym. No bo po prostu ta praca była i trzeba się jej trzymać” – zauważyła Hajduk-Popińska.

Sandra Hajduk-Popińska odniosła się bezpośrednio do Macieja Dowbora. Zwróciła uwagę na jego wieloletnie doświadczenie w telewizji i zasugerowała, że właśnie dlatego nie widzi powodu, by podważać jego wyjaśnienia dotyczące odejścia z „Dzień dobry TVN”:

“A ponieważ Maciek jest bardzo dojrzałym, żeby nie powiedzieć starym dziadem, dojrzałym człowiekiem, który już zjadł zęby na tej telewizji […] No nie wiem, Faktów chyba nie prowadził […] To dlaczego, u licha, zakładać, że że on tutaj ściemnia?” – wyjaśniła Hajduk-Popińska u Szymona Jedynaka w “Na osobności”.

Sandra Hajduk-Popińska podkreśliła, że obecnie sytuacja wygląda inaczej. Jeżeli ktoś widzi możliwość rozwoju poza telewizją i ma szansę realizować inne zawodowe projekty, nie uważa takiej decyzji za coś zaskakującego:

“Jednak czasy się zmieniły i na dobre, i na złe oczywiście. Ale jeżeli ktoś widzi dla siebie przestrzeń poza telewizją i widzi realne możliwości rozwoju zarobku, to dla mnie nie ma w tym niczego egzotycznego” – dodała.

Prezenterka opowiedziała również o swoim stosunku do obecnej pracy. Jak przyznała, bardzo ją lubi, choć świadomie unika określenia, że ją „kocha”. Wyjaśniła przy tym, dlaczego właśnie tego słowa nie używa w odniesieniu do swojej kariery:

“To znaczy ja bardzo lubię swoją pracę, unikam słowa kocham, bo ja już kiedyś mówiłam, że słowo kocham to mam zarezerwowane dla najbliższych, dla rodziców, ukochanego i kota i oczywiście rodziców i przyjaciół. Ale bardzo lubię swoją pracę. Bardzo, bardzo, bardzo” – powiedziała z uśmiechem.

Wypowiedź Sandry Hajduk-Popińskiej pokazuje więc, że nie podziela ona jednoznacznie sceptycznego podejścia Filipa Chajzera. Dziennikarka zwróciła uwagę przede wszystkim na to, że rynek medialny mocno się zmienił, a osoby pracujące w telewizji mają dziś znacznie więcej możliwości rozwijania własnych projektów również poza anteną. Jednocześnie podkreśliła, że sama bardzo dobrze czuje się w „Dzień dobry TVN”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magdalena Ogórek odchodzi z wPolsce24. Jej decyzja zaskoczyła stację

Brakuje Wam Macieja Dowbora w “Dzień dobry TVN” u boku Sandry Hajduk-Popińskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Sandra Hajduk-Popińska (fot. Tomasz Urbanek/zdjęcie prasowe TVN)
Filip Chajzer (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Nowy prowadzący „Taniec z Gwiazdami”. Co dalej z Ibiszem i Sykut-Jeżyną?

Opublikowano

w dniu

przez

W najbliższym odcinku „Tańca z Gwiazdami” widzów czeka spora niespodzianka. Do Pauliny Sykut-Jeżyny i Krzysztofa Ibisza dołączy nowy prowadzący, który otrzyma wyjątkowe zadanie. W programie pojawi się bowiem niezwykły „Wehikuł Czasu”. Dowiedz się więcej o zmianach w programie!

Czwarty odcinek „Tańca z Gwiazdami” będzie różnił się od poprzednich. Tym razem uczestnicy nie tylko zaprezentują kolejne choreografie, których uczyli się w ostatnich dniach, ale również wrócą wspomnieniami do szczególnie ważnych momentów swojego życia. Wszystko za sprawą specjalnego „Wehikułu Czasu”, który pojawi się w studiu przy Łubinowej w Warszawie.

Za jego obsługę będzie odpowiadał Piotr Kędzierski. W niedzielę „Kędzior” dołączy do gospodarzy programu, czyli Pauliny Sykut-Jeżyny i Krzysztofa Ibisza, aby wspólnie z uczestnikami zabrać widzów w wyjątkową podróż po ich wspomnieniach.

Piotr Kędzierski doskonale zna „Taniec z Gwiazdami” również z drugiej strony kamery. W 18. edycji programu sam pojawił się na parkiecie, tworząc parę z Magdaleną Tarnowską. Udało mu się dotrzeć aż do półfinału, a jego występy wyróżniały się nie tylko pracowitością, ale również dużą dawką humoru.

Jego przygoda z programem zakończyła się jednak w nietypowy sposób. Gdy wydawało się, że Piotr Kędzierski może walczyć o miejsce w finale, sam zdecydował się zrezygnować z dalszej rywalizacji, ustępując miejsca parom, które jego zdaniem – lepiej radziły sobie na parkiecie. Na zakończenie zwrócił się również z prośbą, aby dochód z SMS-ów oddanych na jego parę przeznaczyć na pomoc podopiecznym Fundacji Polsat.

Po zakończeniu swojej przygody z parkietem Piotr Kędzierski nie rozstał się jednak z Polsatem. Obecnie jest częścią Rodziny Polsatu, a widzowie mogą oglądać go w „Halo tu Polsat”, gdzie występuje w roli eksperta od show-biznesu. Wkrótce czeka go również kolejne wyzwanie – poprowadzi muzyczny show „Hitster. Muzyczna Gra Przebojów” u boku Idy Nowakowskiej.

POLECAMY: Magdalena Ogórek odchodzi z wPolsce24. Jej decyzja zaskoczyła stację

Nowy prowadzący w “Tańcu z Gwiazdami”. Wygryzie Ibisza i Sykut-Jeżynę?

Teraz Piotr Kędzierski ponownie pojawi się w „Tańcu z Gwiazdami”, ale tym razem w zupełnie nowej roli. Jego „Wehikuł Czasu” pozwoli uczestnikom wrócić do wydarzeń, które odegrały ważną rolę w ich życiu. Nie wszystkie wspomnienia będą jednak lekkie i przyjemne.

Dla jednej z gwiazd szczególnie ważnym momentem okazały się narodziny. Inni uczestnicy wrócą natomiast do przełomowych wydarzeń związanych z karierą i życiem zawodowym. W jednym z przypadków wspomnienie wielkiego sukcesu wiąże się również z ogromną falą hejtu w internecie. Widzowie mogą więc spodziewać się bardzo różnorodnych emocji – od śmiechu, przez wzruszenie, aż po poważniejsze refleksje.

Oprócz osobistych historii uczestników emocji z pewnością nie zabraknie również podczas ocen jurorów. W tym sezonie szczególnie wymagająca jest Iwona Pavlović, która do tej pory nie zdecydowała się przyznać żadnej z par więcej niż 7 punktów. Widzowie wciąż czekają więc na moment, w którym „Czarna Mamba” sięgnie po upragnioną „dziesiątkę”. Na razie nie zrobiła tego również Julia Wieniawa, która w tym sezonie po raz pierwszy zasiada w jury.

W rywalizacji pozostaje obecnie dziesięć par: Krzysztof Kwiatkowski i Sara Janicka, Marta „Mandaryna” Wiśniewska i Krystian Rzymkiewicz, Piotr „Guma” Gumulec i Julia Suryś, Helena Englert i Roman Osadchiy, Jasper Sołtysiewicz i Daria Syta, Dominik Rupiński i Estalle Francois, Joanna Jędrzejczyk i Kamil Kuroczko, Karolina „Kaeyra” Baran i Kacper Rutka, Dominik Smaruj i Magdalena Tarnowska oraz Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz.

Niestety, dla jednej z nich najbliższy odcinek okaże się ostatnim. „Wehikuł Czasu” zabierze uczestników w przeszłość, ale jedna z par nie będzie już kontynuować swojej podróży w programie. Czwarty odcinek „Tańca z Gwiazdami” widzowie zobaczą w niedzielę o godzinie 19:55 w Polsacie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dorota Szelągowska wraca z nowym programem. Internauci bezlitośnie komentują

Lubicie duet Ibisz i Sykut-Jeżyna w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Piotr Kędzierski (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Kędzierski (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Krzysztof Ibisz, Paulina Sykut-Jeżyna, Matteo Brunetti, Izabela Skierska (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut-Jeżyna (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Paulina Sykut-Jeżyna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut-Jeżyna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut-Jeżyna (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Krzysztof Ibisz, Mandaryna i Krystian Rzymkiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością