showbiz
Widzowie oburzeni werdyktem w „Tańcu z Gwiazdami”. Smaruj i Tarnowska nie powinni odpaść?
Ósmy odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł zwroty akcji, których nie wszyscy się spodziewali. Na parkiecie nie zabrakło mocnych występów, historycznego immunitetu i nerwowej walki o pozostanie w programie. Ostateczny werdykt oznaczał koniec przygody jednej z par, a przed uczestnikami już kolejne wyjątkowe wyzwanie. Dowiedz się więcej!
Rywalizacja w 19. edycji „Tańca z Gwiazdami” wkracza w decydującą fazę, a z każdym kolejnym tygodniem presja na uczestnikach staje się coraz większa. Ósmy odcinek pokazał, że na tym etapie nie ma już miejsca na chwilę dekoncentracji, a nawet mocne pary nie mogą być pewne swojego miejsca w kolejnej rundzie. Uczestnicy zaprezentowali indywidualne choreografie, a później zmierzyli się z wymagającym maratonem boogie-woogie. Emocji nie brakowało aż do ogłoszenia wyników, które dla jednej z par okazały się ostatnim momentem na parkiecie.
Jeszcze przed rozstrzygnięciami dotyczącymi dalszego udziału w programie poznaliśmy zwycięzców maratonu boogie-woogie. Historyczny immunitet zdobyli Piotr „Guma” Gumulec i Julia Suryś, zapewniając sobie bezpośredni awans do dziewiątego odcinka. To wyjątkowe wyróżnienie pozwoliło im uniknąć niepewności związanej z głosowaniem i dalszymi eliminacjami. O decyzji poinformowała Iwona Pavlović, zwracając uwagę na kondycję uczestników oraz jeden szczegół, który przesądził o wyniku.
Najlepszą kondycję miała ta para. I przeważyła jedna figura. Historyczny immunitet otrzymuje para nr 3, Piotr Gumulec i Julia Suryś” – wyznała.
Dla Piotra Gumulca i Julii Suryś był to niewątpliwie jeden z najważniejszych momentów dotychczasowej rywalizacji. Maraton wymagał nie tylko energii i wytrzymałości, lecz także umiejętności utrzymania rytmu w sytuacji, gdy na parkiecie jednocześnie walczyło kilka duetów. Przyznanie immunitetu oznaczało, że para mogła odetchnąć z ulgą i skupić się na przygotowaniach do kolejnego występu. Widzowie od razu zaczęli komentować ich sukces, a niektórzy poszli o krok dalej, sugerując, że Guma może okazać się jednym z głównych kandydatów do zwycięstwa w całej edycji.
POLECAMY: Iwona Pavlović zdradziła, czego obawia się najbardziej. Przykre?
Ta para odpadła z “Tańca z gwiazdami”. Przykre?
Po indywidualnych występach uczestników przyszedł czas na oceny jury. Najwyższe noty, po 39 punktów, zdobyły dwie pary: Dominik Rupiński i Estelle François oraz Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz. Tuż za nimi znaleźli się Helena Englert i Roman Osadchiy, którzy otrzymali 38 punktów. Marta „Mandaryna” Wiśniewska i Krystian Rzymkiewicz zgromadzili 36 punktów, natomiast Jasper Sołtysiewicz i Daria Syta zakończyli oceniany występ z wynikiem 33 punktów. Najniższą notę w tym zestawieniu, 31 punktów, otrzymali Dominik Smaruj i Magdalena Tarnowska. Piotr Gumulec i Julia Suryś nie znaleźli się w tej klasyfikacji, ponieważ dzięki immunitetowi zapewnili sobie udział w następnym odcinku.
Wysokie noty nie gwarantowały jednak wszystkim spokojnego wieczoru. Kiedy rozpoczęło się ogłaszanie wyników, okazało się, że o dalszy udział w programie muszą walczyć również uczestnicy, których widzowie mogli uznawać za mocnych zawodników. W strefie zagrożenia znaleźli się Marta „Mandaryna” Wiśniewska, Dominik Smaruj i Magdalena Tarnowska oraz Jasper Sołtysiewicz i Daria Syta. Dla wszystkich oznaczało to konieczność zmierzenia się z dodatkową presją i walkę o pozostanie w programie. W tak zaawansowanym etapie rywalizacji każdy werdykt może mieć ogromne znaczenie dla dalszego przebiegu sezonu.
Ostatecznie z programem pożegnali się Dominik Smaruj i Magdalena Tarnowska. Ich odpadnięcie zakończyło tygodnie intensywnych treningów, przygotowań i występów przed milionami widzów. Po ogłoszeniu wyników Dominik podziękował bliskim za wsparcie, podkreślając znaczenie rodziny w swojej przygodzie z programem.
“Dziękuje mojej żonie Uli, że zawsze przy mnie jest. A przede wszystkim dziękuje mojej nowej rodzinie” – powiedział Dominik Smaruj.
Tuż po wynikach w sieci pojawiło się wiele komentarzy zaskoczonych widzów:
“To niesprawiedliwe; Wielka szkoda; Dominik był naprawdę bardzo dobry; Spodziewałam się wylotu Jaspera; Znów się zaskoczyłem; Ja ich widziałam w finale” – pisali widzowie.
Przed uczestnikami już następne wyzwanie, a twórcy programu przygotowali wyjątkową niespodziankę muzyczną. W dziewiątym odcinku pary zatańczą do przebojów Ireny Santor, legendarnej polskiej piosenkarki. To oznacza zupełnie nowy repertuar i kolejną okazję do zaprezentowania się z innej strony. Uczestnicy będą musieli dopasować choreografie do charakteru utworów, a jednocześnie zadbać o technikę i emocje, których na tym etapie rywalizacji nie można już zaniedbać.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Przykre, co Daniel Martyniuk zrobił żonie. Powiedział TO publicznie
Zaskoczeni werdyktem? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
showbiz
Iwona Pavlović zdradziła, czego obawia się najbardziej. Przykre?
Iwona Pavlović od lat zachwyca energią, charakterem i doskonałą formą, a widzowie kojarzą ją przede wszystkim jako surową jurorkę „Tańca z Gwiazdami”. Tym razem otworzyła się jednak na temat, który dotyczy każdej z nas, i nie próbowała upiększać rzeczywistości. Jej słowa o przemijaniu i zmianach zachodzących w ciele dają do myślenia. Dowiedz się więcej!
Iwona Pavlović od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego świata tanecznego. Tancerka i wieloletnia jurorka programu „Taniec z Gwiazdami” zdobyła popularność dzięki ogromnej wiedzy o tańcu, bezkompromisowym ocenom i charakterystycznemu poczuciu humoru. Przez lata przyzwyczaiła widzów do swojej energii i aktywności, jednak w najnowszej rozmowie postanowiła spojrzeć na życie z nieco innej perspektywy. Podczas wywiadu z Maksymilianem Kluziewiczem z Radia ESKA poruszyła temat starzenia się i przyznała, że nie widzi sensu w walce z upływającym czasem.
Jurorka nie zamierza udawać, że można zatrzymać proces starzenia ani że kolejne urodziny powinny być powodem do zmartwień. Wręcz przeciwnie, Iwona Pavlović uważa, że samo dożywanie kolejnych dekad jest czymś, za co warto być wdzięcznym. Zwróciła uwagę, że nie każdy ma możliwość przeżycia starości, dlatego nie chce traktować upływających lat jako osobistej porażki. W rozmowie z dziennikarzem powiedziała wprost:
“Uważam, że z upływem czasu w ogóle nie ma co walczyć. To czeka wszystkie kobiety, że będziemy po 50-tkach, po 60-tkach, po 70-tkach, 80-tkach, 90-tkach. Mało tego, chciałabym być tą kobietą “po, po”, bo dużo osób odchodzi wcześniej i nie doświadczają tej przyjemności starzenia się, co jest moim zdaniem niesamowicie smutne” – wyznała.
POLECAMY: Przykre, co Daniel Martyniuk zrobił żonie. Powiedział TO publicznie
Iwona Pavlović powiedziała, czego boi się z upływem lat. Poruszające wyznanie …
Iwona Pavlović przyznała bowiem, że choć akceptuje naturalny proces starzenia, nie zamierza przekonywać siebie ani innych, że wszystkie jego skutki są przyjemne. Zmarszczki, zmiany w wyglądzie i stopniowe osłabienie organizmu mogą być trudne do zaakceptowania. Jurorka nawiązała przy tym do słów Cher, które zapadły jej w pamięć. Jak zaznaczyła, wdzięczność za życie nie musi oznaczać zachwytu nad każdą kolejną zmarszczką.
“Więc cieszmy się, radujmy się, że mamy tyle lat, ile mamy. Ale też jest taka druga strona – kiedyś Cher słyszałam, jak o tym mówiła – no, nie oszukujmy się, że te wszystkie zmarszczki na mojej twarzy to powód do szczęścia i yes, yes, jeszcze więcej, jeszcze jedna więcej… No niekoniecznie” – dodała.
Jurorka zwróciła również uwagę na to, że starzenie nie dotyczy jedynie twarzy czy sylwetki. Z biegiem lat zmienia się cała fizyczność, a codzienne czynności mogą wymagać coraz większego wysiłku. Dla osoby, która przez znaczną część życia pozostaje aktywna i przyzwyczajona do ruchu, takie ograniczenia mogą być szczególnie odczuwalne. Iwona Pavlović nie ukrywała, że właśnie ten aspekt upływu czasu uważa za jeden z trudniejszych.
“Upływ czasu nie jest taki fajny. Chodzi mi o zmianę naszego ciała, zmianę twarzy, no i wszystkiego tego, co się dzieje z naszą fizycznością najbardziej, bo to jest też później jakaś nieporadność, to jest zwolnienie” – zauważyła.
Swoje przemyślenia Iwona Pavlović zilustrowała przykładem, który zna niemal każdy. Chodzi o sytuację, w której starsza osoba nie jest już w stanie poruszać się tak szybko jak kiedyś. Jurorka zwróciła uwagę na pozornie zwyczajną czynność, jaką jest dobiegnięcie do autobusu. Właśnie takie codzienne sytuacje pokazują, że wraz z wiekiem mogą pojawiać się ograniczenia, których nie da się pokonać samą determinacją. Jej słowa nie były jednak próbą zniechęcenia do starości, lecz raczej realistycznym spojrzeniem na to, co może przynieść przyszłość.
“No dlaczego starsi ludzie nie biegną do autobusu? Bo najnormalniej w świecie nie mogą! Więc ja uważam, że to nie jest aż takie świetne, ale nigdy bym się nie kłóciła z upływem czasu i nie protestowała. Po prostu przyjmuję go i tyle. I cieszę się, że mogę dożyć starości. Obym była jak najdłużej sprawna , bo to jest ważne, żeby być po prostu w zdrowym” – zakończyła.
W ten sposób Iwona Pavlović podkreśliła, że najważniejsza nie jest dla niej pogoń za wieczną młodością, lecz możliwość zachowania sprawności i zdrowia. Nie zamierza udawać, że przemijanie nie niesie ze sobą trudności, ale jednocześnie docenia sam fakt, że może doświadczać kolejnych etapów życia.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: 58-letnia Margareta zdradziła, jak przyjęła ją rodzina Mohameda. Łatwo nie było?
A Wy boicie się upływającego czasu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Widzowie komentują wyniki „Tańca z Gwiazdami”. Nie mają wątpliwości
Ósmy odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł emocje, jakich w tej edycji jeszcze nie było. Uczestnicy stanęli do wyjątkowego wyzwania, a stawką był bezpośredni awans do kolejnego etapu rywalizacji. Kiedy ogłoszono werdykt, w sieci natychmiast pojawiły się komentarze, a część widzów zaczęła mówić o możliwym zwycięzcy całego programu. Dowiedz się więcej!
W 19. edycji „Tańca z Gwiazdami” emocje sięgają zenitu, a rywalizacja o miejsce w kolejnych odcinkach staje się coraz bardziej zacięta. W ósmym odcinku twórcy przygotowali dla uczestników dodatkowe wyzwanie, które znacząco różniło się od standardowych występów przed jury. Tym razem nie chodziło wyłącznie o zaprezentowanie dopracowanej choreografii, ale również o kondycję, wytrzymałość i umiejętność utrzymania odpowiedniego poziomu tańca przez dłuższy czas. Stawką był bezpośredni awans do dziewiątego odcinka, co oznaczało, że zwycięska para mogła zapewnić sobie bezpieczeństwo niezależnie od głosów widzów.
Kluczowym momentem wieczoru okazał się maraton boogie woogie. Wszystkie pary ruszyły na parkiet jednocześnie, a uczestnicy musieli wykazać się nie tylko tanecznymi umiejętnościami, ale także doskonałą kondycją i refleksem. W tym wyzwaniu liczyły się energia, rytm oraz zdolność do utrzymania intensywnego tempa. W przeciwieństwie do klasycznych występów, podczas których każda para prezentuje własną choreografię, tutaj rywalizacja toczyła się bezpośrednio między wszystkimi uczestnikami. O ostatecznym werdykcie decydowali jurorzy, którzy obserwowali kolejne etapy maratonu.
Po kolejnych eliminacjach na placu boju pozostały dwa duety: Marta „Mandaryna” Wiśniewska oraz Piotr „Guma” Gumulec z Julią Suryś. To właśnie między nimi rozegrała się finałowa walka o immunitet, który gwarantował bezpośredni awans do kolejnego odcinka. Napięcie rosło, ponieważ obie pary miały już za sobą intensywny wysiłek, a o zwycięstwie mogły przesądzić detale. Ostatecznie jury postawiło na duet Piotra Gumulca i Julii Suryś, przyznając im upragnioną nietykalność.
Decyzja jurorów wywołała duże emocje, a szczególną uwagę zwróciła reakcja Piotra „Gumy” Gumulca. Artysta kabaretowy nie krył wzruszenia po ogłoszeniu werdyktu. Dla niego i Julii Suryś oznaczało to nie tylko sukces w dodatkowym wyzwaniu, ale przede wszystkim pewność, że zobaczymy ich również w dziewiątym odcinku. W programie, w którym o dalszym udziale decydują zarówno oceny jury, jak i głosy publiczności, taki przywilej ma ogromne znaczenie. Immunitet pozwolił parze odetchnąć z ulgą, podczas gdy pozostali uczestnicy musieli nadal walczyć o swoje miejsce w rywalizacji.
POLECAMY: Przykre, co Daniel Martyniuk zrobił żonie. Powiedział TO publicznie
Gorąco po wynikach „Tańca z Gwiazdami”! Widzowie już wskazują zwycięzcę
Widzowie szybko zaczęli komentować wynik maratonu w mediach społecznościowych. Część internautów uznała, że Piotr „Guma” Gumulec ma realne szanse na zwycięstwo w całej edycji. W komentarzach pojawiały się głosy:
„Jest szansa, że Piotr wygra cały program” oraz „On to jeszcze wygra” – czytamy.
Kolejni internauci zwracali uwagę na rozwój Piotra Gumulca w trakcie całej edycji.
„Moim zdaniem Guma największy progres w programie i zasłużony immunitet” – można przeczytać wśród komentarzy.
Walka o dziewiąty odcinek zapowiada się wyjątkowo emocjonująco. W grze pozostają Marta „Mandaryna” Wiśniewska, Piotr „Guma” Gumulec i Julia Suryś, Helena Englert i Roman Osadchiy, Jasper Sołtysiewicz i Daria Syta, Dominik Rupiński i Estelle Francois, Dominik Staruj i Magdalena Tarnowska oraz Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: 58-letnia Margareta zdradziła, jak przyjęła ją rodzina Mohameda. Łatwo nie było?
Myślicie, że Margareta wyjdzie za Mohameda? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Przykre, co Daniel Martyniuk zrobił żonie. Powiedział TO publicznie
Daniel Martyniuk po raz kolejny zaskoczył szczerym wyznaniem. W rozmowie z Mateuszem Hładkim opowiedział o okresie, w którym stracił kontrolę nad swoim życiem, zdradził żonę i zdecydował się na prywatne leczenie. To jednak nie wszystko, co ujawnił syn gwiazdora disco polo. Dowiedz się więcej!
Daniel Martyniuk od lat pojawia się w mediach rozrywkowych, a zainteresowanie jego osobą wynika przede wszystkim z burzliwego życia prywatnego, głośnych napięć rodzinnych oraz powracających problemów z prawem. Ostatnio ponownie zrobiło się o nim głośno również za sprawą udziału w programie „Nasi w mundurach”, w którym uczestnicy mierzą się z wymagającymi zadaniami. Tym razem jednak uwagę przyciągnęły jego osobiste wyznania. Syn Zenka Martyniuka wystąpił w podcaście „Zbliżenie”, gdzie przed Mateuszem Hładkim opowiedział o trudnym okresie swojego życia, pobycie w Hiszpanii i decyzjach, których konsekwencje odczuwał jeszcze długo później.
W trakcie rozmowy Daniel Martyniuk wrócił wspomnieniami do czasu spędzonego w Hiszpanii. Jak przyznał, wyjazd, który mógł być okazją do odpoczynku i rozpoczęcia nowego etapu, wymknął mu się spod kontroli. Celebryta opowiadał o imprezowaniu, wydawaniu dużych pieniędzy i zachowaniach, których dziś nie przedstawia jako powodów do dumy. Z jego relacji wynika, że przez kilka miesięcy podejmował decyzje, które doprowadziły do poważnych komplikacji w życiu prywatnym. Sam nie próbował przedstawiać tamtego okresu w korzystnym świetle i otwarcie przyznał, że posunął się za daleko.
„Troszeczkę poleciałem za ostro. Długo, chyba osiem miesięcy, spędziłem w Hiszpanii. Dużo pieniędzy wtedy rozwaliłem. Wróciłem, poznałem taką dziewczynę, zdradziłem Faustynę. Wszystko się już potem pogmatwało. Ponagrywałem kupę takich filmików, że jak się obudziłem z rana, to się bałem, czy ja w ogóle zdążę na ten odwyk. Nie chcę też mówić, ale po prostu to był taki czas, że musiałem pójść na odwyk” – wyznał Daniel Martyniuk.
Jednym z najbardziej zaskakujących elementów tej historii było przyznanie się do zdrady Faustyny Martyniuk. Daniel ujawnił, że po powrocie z Hiszpanii poznał inną kobietę i dopuścił się niewierności wobec żony. Jak sam przyznał, później wszystko zaczęło się komplikować.
POLECAMY: 58-letnia Margareta zdradziła, jak przyjęła ją rodzina Mohameda. Łatwo nie było?
4 tysiące euro to za mało? Daniel Martyniuk wyznał, ile co miesiąc daje mu mama
Na tym jednak wyznania Daniela Martyniuka się nie skończyły. W podcaście „Zbliżenie” celebryta poruszył także temat pracy i pieniędzy, a jego słowa mogą wywołać kolejną dyskusję. Martyniuk nie ukrywał, że nie widzi dla siebie motywacji do podejmowania zatrudnienia za wynagrodzenie, które uważa za zbyt niskie. W kontekście wcześniejszych opowieści o wydawaniu dużych sum i problemach finansowych ta deklaracja nabiera szczególnego znaczenia. Syn gwiazdora disco polo jasno wskazał, że wysokość zarobków ma dla niego kluczowe znaczenie przy podejmowaniu decyzji zawodowych.
„Dlaczego nie pracuję? Bo to jest za mała kasa, szczerze mówiąc. 4 tysiące euro” – wyznał młody Martyniuk.
W rozmowie z Mateuszem Hładkim Martyniuk przyznał również, że nadal korzysta z finansowego wsparcia rodziców. Szczególne znaczenie ma w tej historii jego relacja z ojcem, Zenkiem Martyniukiem, jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów disco polo w Polsce. Jak wynika z jego relacji, sytuacja w tej kwestii zmieniła się już jakiś czas temu, a pomoc ze strony ojca przestała być częścią jego codzienności. Sam zainteresowany nie ukrywa, że obecnie większą rolę w jego finansach odgrywa mama.
“Tato od ponad roku nie daje mi żadnych pieniędzy” – przyznał.
To jednak nie oznacza, że Daniel Martyniuk został całkowicie bez wsparcia. W podcaście zdradził, że co miesiąc otrzymuje pieniądze od mamy. Chodzi o 1500 złotych, które – jak wynika z jego wypowiedzi – pomagają mu spłacać długi. Ta informacja rzuca dodatkowe światło na jego obecną sytuację. Z jednej strony Martyniuk mówi o wynagrodzeniu, które uważa za niewystarczające, z drugiej przyznaje, że w regulowaniu swoich zobowiązań korzysta z regularnej pomocy finansowej najbliższej rodziny.
Na tym nie koniec. Daniel Martyniuk zdecydował się również na dość nietypowe porównanie własnego położenia. Swoją sytuację zestawił z losem bohatera tragedii greckiej, który niezależnie od podjętej decyzji nie może liczyć na szczęśliwe zakończenie. W ten sposób opisał poczucie bezradności i przekonanie, że każda dostępna droga prowadzi do niekorzystnego rezultatu. Jego słowa sugerują, że sam postrzega swoje położenie jako wyjątkowo trudne, choć nie wyjaśniają, jakie konkretne rozwiązania rozważa ani co zamierza zrobić, by zmienić swoją sytuację.
“Powiedzmy, że jestem jak bohater takiej tragedii greckiej, wiesz? Cokolwiek bym nie zrobił, w lewo czy w prawo, to i tak będzie beznadziejne” – wypalił.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kamil Kuroczko ujawnił, jaka prywatnie jest Jędrzejczyk. Możecie być zaskoczeni
Myślicie, że Margareta wyjdzie za Mohameda? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
58-letnia Margareta zdradziła, jak przyjęła ją rodzina Mohameda. Łatwo nie było?
Małgorzata „Margareta” Jurczak i jej ukochany Mohamed od dawna wzbudzają emocje widzów TTV. Dzieli ich 32 lata różnicy wieku, ale zakochani przekonują, że chcą wspólnie budować przyszłość, a przygotowania do ślubu są kolejnym etapem ich relacji. Teraz uczestniczka programu opowiedziała o spotkaniu, które mogło wiele zmienić w ich związku. Dowiedz się więcej!
Historia Małgorzaty „Margarety” Jurczak i Mohameda od początku przyciągała uwagę widzów programu TTV. Ona ma 58 lat, on zaledwie 26, a ich relacja od pierwszych chwil budziła skrajne emocje. Dla jednych różnica wieku nie powinna mieć znaczenia, jeśli dwoje ludzi naprawdę się kocha, inni od początku podchodzili do tego związku z dużą rezerwą. Mimo krytycznych komentarzy para deklarowała, że chce być razem i planuje wspólną przyszłość. Teraz Margareta postanowiła opowiedzieć o kolejnym ważnym etapie tej historii, czyli spotkaniu z rodziną ukochanego w Tunezji.
Zakochani poznali się podczas wakacji, gdy Margareta wypoczywała w hotelu, w którym pracował Mohamed. Początkowo kobieta nie zakładała, że znajomość przerodzi się w poważny związek. Wydawało jej się, że będzie to jedynie wakacyjna przygoda, która zakończy się wraz z powrotem do Polski. Stało się jednak inaczej. Para nadal utrzymywała kontakt, a Margareta zaczęła regularnie latać do Tunezji, by spotykać się z ukochanym. Z czasem ich relacja nabrała poważniejszego charakteru, a zakochani zaczęli myśleć o wspólnym życiu.
O początkach znajomości Margareta opowiadała już w programie „Dzień dobry TVN”. Nie ukrywała, że sama była zaskoczona rozwojem wydarzeń i tym, jak szybko wakacyjna znajomość przerodziła się w coś więcej.
„Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała w śniadaniówce.
Jednym z wyzwań, z którymi musieli zmierzyć się zakochani, okazała się komunikacja. Mohamed nie zna języka polskiego ani angielskiego, dlatego para musiała znaleźć własny sposób na porozumiewanie się. Margareta przyznawała, że z czasem zaczęła poznawać arabskie słowa, a ich rozmowy stały się mieszanką różnych wyrażeń i językowych przyzwyczajeń.
„Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała Margareta.
POLECAMY: 4 tysiące euro to za mało? Daniel Martyniuk wyznał, ile co miesiąc daje mu mama
Margareta szczerze o rodzinie Mohameda. Tak przyjęli ją w Tunezji
Szczególnie ważnym momentem dla Margarety okazała się pierwsza wizyta w rodzinnym domu ukochanego w Tunezji. Kobieta chciała sprawdzić, jak będzie czuła się w jego otoczeniu i jak na ich relację zareagują najbliżsi Mohameda. Jak opowiedziała w podcaście TTV prowadzonym przez Sylwię Bombę, już na początku znajomości jej partner poinformował rodziców, że poznał kobietę znacznie od siebie starszą. Margareta postanowiła pojechać do niego na kilka dni, by lepiej poznać jego codzienność i rodzinę. Nie wiedziała jeszcze, jak zostanie przyjęta, ale reakcja bliskich ukochanego okazała się dla niej bardzo ważna.
“Ja tak naprawdę, jak poznałam Mohameda, no to pojechałam później po miesiącu właśnie do niego na takie cztery dni, żeby zobaczyć, jak to będzie przez te cztery dni, żeby nie przesadzać dłużej. I on mi już wtedy powiedział, że on już swoim rodzicom powiedział o tym, że mnie poznał, że jestem starsza” – wyznała.
Jak się okazało, rodzice Mohameda mieli podejść do wyboru syna ze zrozumieniem. Margareta zdradziła, że usłyszał od nich, iż najważniejsze jest jego szczęście.
“Jego rodzice mu powiedzieli, jeżeli ty jesteś szczęśliwy, to my jakby tutaj nie mamy nic do powiedzenia. I oni naprawdę bardzo mnie kochają” – opowiedziała.
Kobieta chciała jednak wiedzieć, co konkretnie sprawiło, że rodzina Mohameda tak dobrze ją zaakceptowała. W końcu różnica 32 lat jest czymś, co w ich przypadku od razu przyciąga uwagę i staje się tematem rozmów. Margareta postanowiła więc zapytać bliskich partnera o powody ich sympatii. Odpowiedź, którą usłyszała, miała dla niej szczególne znaczenie.
“Pokochaliśmy cię za to, że jesteś taka dobra, że w ogóle dla nas to nie ma znaczenia, ile ty masz lat” – wtrąciła.
Mimo pozytywnego przyjęcia przez rodzinę Mohameda para nadal musi mierzyć się z komentarzami osób, które sceptycznie podchodzą do ich relacji. W internecie pojawiają się sugestie, że młody Tunezyjczyk może kierować się korzyściami materialnymi albo chęcią uzyskania wizy. Takie opinie towarzyszą ich historii od dłuższego czasu, a różnica wieku sprawia, że niektórzy internauci podważają szczerość uczuć mężczyzny. Margareta nie ukrywa jednak, że ufa swojemu narzeczonemu i nie podziela podejrzeń pojawiających się w sieci. Z jej wypowiedzi wynika, że sama ocenia związek na podstawie własnych doświadczeń, a nie komentarzy osób z zewnątrz.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kamil Kuroczko ujawnił, jaka prywatnie jest Jędrzejczyk. Możecie być zaskoczeni
Myślicie, że Margareta wyjdzie za Mohameda? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuPsycholog ocenił związek Margarety i Mohameda. Te słowa otwierają oczy?
-
news4 dni temuSkolim ujawnił, ile zarabia. Wystarczyło 11 dni, by zgarnąć fortunę. Zazdrościcie?
-
news5 dni temuEdyta Górniak szykuje się do ŚLUBU syna? Allan Krupa Enso zabrał głos
-
news4 dni temuAgata Kulesza stanęła w obronie Heleny Englert. „To jest żenujące”
-
news5 dni temuGwiazdy na premierze „Calineczki” w Teatrze Kultura! Anna Korcz pokazała wnuki i nie kryła zachwytu nad 13-letnim autorem muzyki
-
news5 dni temuSmaszcz uderzyła w Macieja Kurzajewskiego. Wypomniała mu wykształcenie
-
news2 dni temu4 tysiące euro to za mało? Daniel Martyniuk wyznał, ile co miesiąc daje mu mama
-
news2 dni temuMarcin Maciejczak wygrał „TTBZ”, ale czy słusznie? W sieci zawrzało [WIDEO]

Dodaj komentarz