Śledź nas

showbiz

Aleksander Sikora po czasie ujawnia kulisy “Tańca z Gwiazdami”. Tego widzowie nie widzieli na antenie

Opublikowano

w dniu

Jubileuszowa edycja „Tańca z gwiazdami” miała być spełnieniem marzeń, a dla wielu uczestników stała się jedną z największych prób w życiu. Dziś Aleksander Sikora wreszcie mówi wprost, jaką cenę trzeba zapłacić za występy na parkiecie. Co naprawdę działo się za kulisami tanecznego show? Dowiedz się więcej!

Udział Aleksandra Sikory w 17. edycji „Tańca z gwiazdami” od samego początku wzbudzał ogromne zainteresowanie. Popularny prezenter, znany widzom jako jeden z gospodarzy „Halo tu Polsat”, występował w parze z profesjonalną tancerką Darią Sytą. Już pierwsze odcinki pokazały, że jubileuszowa odsłona programu nie będzie spacerem po parkiecie, lecz prawdziwym sprawdzianem charakteru, kondycji i determinacji.

Treningi, które dla widzów pozostają niewidoczne, okazały się kluczowym elementem tej telewizyjnej przygody. Codzienne próby trwały po kilka, a często nawet kilkanaście godzin. Każdy kolejny odcinek oznaczał zupełnie nową choreografię, inne tempo, inne emocje i zupełnie nowe wyzwania. Harmonogram był napięty do granic możliwości, a presja czasu nie pozwalała na chwilę wytchnienia.

Dla Aleksandra Sikory taniec szybko przestał być jedynie rozrywką. Opanowanie kroków to tylko jedna strona medalu – równie ważna była synchronizacja z partnerką, kondycja fizyczna oraz psychiczna odporność na ciągłą ocenę jury i widzów. Każdy występ wiązał się z ogromnym stresem, a najmniejszy błąd mógł przesądzić o dalszym losie w programie.

Ostatecznie para Aleksander Sikora i Daria Syta odpadła z programu w szóstym odcinku. Ich samba została oceniona przez jurorów na 28 punktów, jednak to głosy widzów zadecydowały o eliminacji. Zajęli ósme miejsce, co dla wielu obserwatorów było sporym zaskoczeniem, zwłaszcza że duet uchodził za jeden z najbardziej pracowitych i zaangażowanych w tej edycji.

POLECAMY: Izabela Skierska ujawnia niewygodne kulisy “Tańca z Gwiazdami”. Tego widzowie na pewno się nie spodziewali

Aleksander Sikora odkrywa nieznane kulisy “TzG”

Dopiero po zakończeniu programu Aleksander Sikora zdecydował się odsłonić kulisy tego doświadczenia. W podcaście Urszuli Grabowskiej „Boska Grabowska” na YouTubie otwarcie opowiedział o tym, jak ogromnym obciążeniem okazał się dla niego udział w tanecznym show. Jego wypowiedź rzuca nowe światło na realia „Tańca z gwiazdami”.

Na wstępie podkreślił, że osoby niemające wcześniej styczności z tańcem często nie zdają sobie sprawy z tego, z czym muszą się zmierzyć uczestnicy programu:

Wiesz mi, że jeśli ktoś nie ma styczności z tańcem, to jest to naprawdę solidna dawka, raczej wydatek energetyczny i mentalny. Bo wtedy wszystko skupione jest na tym programie – zaczął.

W dalszej części rozmowy Aleksander Sikora wyjaśnił, jak bardzo udział w show wpływa na codzienne życie i wymaga całkowitego podporządkowania się produkcji:

Musisz całe życie przewartościować pod ten program. Siedzisz na tych salach treningowych po 8-10 godzin. No nie siedzisz, tylko jeszcze tańczysz, a jak jeszcze nie jesteś za pan brat ze sportem, na przykład tak jak ja, chociaż staram się tam ćwiczyć na siłowni, ale to jest inny wydatek energetyczny – dodał.

Na koniec prezenter nie ukrywał, że intensywność programu odcisnęła na nim ogromne piętno – zarówno fizycznie, jak i psychicznie:

No to naprawdę to mnie tak wyzuło, oczywiście dawało mi to ogromną satysfakcję, ale poważnie byłem fizycznie i psychicznie już zmęczony – wspomniał.

Mimo wszystko Aleksander Sikora nie żałuje udziału w „Tańcu z gwiazdami”. Program okazał się dla niego nie tylko telewizyjną przygodą, lecz także lekcją pokory, wytrwałości i poznania własnych granic. Zobaczył od środka, jak funkcjonuje wielkie widowisko na żywo i jak cienka bywa granica między sukcesem a rozczarowaniem.

Choć jego taneczna droga zakończyła się wcześniej, niż wielu się spodziewało, jedno jest pewne – doświadczenie zdobyte na parkiecie pozostanie z nim na długo. A szczere wyznanie tylko potwierdza, że za błyszczącymi kostiumami i uśmiechami kryje się ciężka praca, zmęczenie i emocje, o których rzadko mówi się głośno.

Obecnie Aleksander Sikora w pełni koncentruje się na prowadzeniu programu „Halo tu Polsat” wspólnie z Olą Filipek, z którą tworzy dynamiczny duet od września tego roku. Weekendowe poranki w telewizji śniadaniowej wymagają od niego pełnej energii i zaangażowania, jednak jak sam przyznaje, uwielbia kontakt z widzami.

Już jutro widzowie słonecznej stacji będą mogli zobaczyć go również podczas „Sylwestrowej Mocy Przebojów”, gdzie poprowadzi wyjątkową noc u boku takich gwiazd jak Maciej Rock, Paulina Sykut-Jeżyna, Julia Żugaj czy Adam Zdrójowski. To wydarzenie zapowiada się jako prawdziwe show, pełne muzycznych hitów i nieoczekiwanych niespodzianek, a obecność Sikory gwarantuje profesjonalizm i ciekawy komentarz w trakcie całej imprezy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wersow i Friz spodziewają się drugiego dziecka. Zobacz, jak ogłosili tę radosną nowinę [WIDEO]

Lubicie oglądać Olka Sikorę w “Halo tu Polsat” u boku Oli Filipek? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Aleksander Sikora, Olek Sikora (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 20.12.2025
Aleksandra Filipek, Aleksander Sikora (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 26.12.2025
Aleksandra Filipek, Aleksander Sikora (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 26.12.2025
Aleksander Sikora (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 26.12.2025
Aleksander Sikora (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 26.12.2025
Daria Syta i Olek Sikora (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odcinek 4)
Olek Sikora i Daria Syta (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odcinek 4)
Aleksander Sikora, Daria Syta (fot. AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odcinek 6)
Daria Syta, Aleksander Sikora (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – zdjęcie prasowe (odcinek 5)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

showbiz

Piotr Gumulec ZREZYGNUJE z „Tańca z Gwiazdami”? Kryzys zmusił parę do decyzji

Opublikowano

w dniu

przez

Udział w „Tańcu z gwiazdami” miał być dla niego niezwykłą przygodą, ale rzeczywistość okazała się znacznie trudniejsza, niż mógł przypuszczać. Piotr „Guma” Gumulec nie ukrywa, że kolejne treningi potrafią doprowadzić go na skraj wytrzymałości. Teraz wyszło na jaw, z czym musiał zmierzyć się tuż przed kolejnym występem. Dowiedz się więcej!

Piotr „Guma” Gumulec od początku nie ukrywał, że udział w „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” jest dla niego ogromnym wyzwaniem. Lider Kabaretu Chyba trafił na wymagającą partnerkę, Julię Suryś-Stromecką, z którą regularnie przygotowuje kolejne choreografie. Choć treningi bywają wyczerpujące, artysta przyznaje, że dzięki nim odkrywa w sobie zupełnie nowe umiejętności, a także emocje, których wcześniej nie znał. Na parkiecie nie chodzi jednak wyłącznie o naukę kroków. To również walka z własnymi słabościami, presją i momentami zwątpienia.

Nie jest tajemnicą, że kilka tygodni temu Piotr Gumulec znalazł się w poważnym kryzysie i rozważał nawet rezygnację z programu. Wszystko wydarzyło się podczas przygotowań do rumby, która okazała się dla niego wyjątkowo trudna. W pewnym momencie uczestnik nie widział już sensu dalszej walki i chciał po prostu odejść. W rozmowie z Party.pl opowiedział szczerze o tym, jak wyglądały tamte chwile i co ostatecznie sprawiło, że nie zrezygnował z udziału w show.

„Był kryzys przy rumbie i to taki poważny, że naprawdę myślałem, że nie wystąpię po prostu. Powiedziałem, że no nie. Julia mówi: “No dobra, to zadzwoń do Polsatu, powiedz, że ciebie nie ma w niedzielę i tyle”. Ale rzeczywiście tak było, że chciałem wziąć plecak, wyjść i iść jak Forrest Gump, tam przed siebie po prostu, no ale po dwóch dniach, po mega gigantycznym wsparciu Julii, chłopaków też, Jacka między innymi i tak dalej, i całej ekipy udało się rumbę zatańczyć i weszliśmy w ten odcinek rodzinny, gdzie już było turbo, turbo przyjemnie” – wyjaśnił w rozmowie z Party.pl.

Ostatecznie Guma zdołał pokonać kryzys, a wsparcie najbliższych okazało się kluczowe. Julia Suryś-Stromecka, pozostali uczestnicy oraz osoby związane z produkcją pomogli mu odzyskać motywację i wrócić do pracy. Występ w odcinku rodzinnym przyniósł zupełnie inne emocje niż wcześniejsze treningi. Artysta mógł wreszcie poczuć satysfakcję z tego, co udało mu się osiągnąć, mimo wcześniejszych wątpliwości.

POLECAMY: Zenon wyciągnął rękę do Daniela Martyniuka? Nie uwierzycie, jaki ma plan

Piotr Gumulec na skraju rezygnacji z „Tańca z Gwiazdami”! Julia ujawniła kulisy kryzysu

Wydawało się, że najtrudniejsze chwile są już za nim, jednak ostatnio Piotr Gumulec ponownie musiał zmierzyć się z poważnym wyzwaniem. Tym razem problemem okazało się przygotowanie aż dwóch tańców w bardzo krótkim czasie. Artysta miał zaledwie kilka dni na opanowanie choreografii, a dodatkowo jego obowiązki zawodowe nie pozwalały mu w pełni skoncentrować się na treningach. Presja rosła z każdą kolejną godziną.

Jak ujawniła Julia Suryś-Stromecka w rozmowie z „Super Expressem”, sytuacja była wyjątkowo wymagająca. Partnerzy taneczni musieli zmierzyć się z napiętym harmonogramem i ograniczonym czasem na przygotowania. Dodatkowym utrudnieniem była gala French Touch, którą Piotr Gumulec miał poprowadzić dla Polsatu. To oznaczało, że zamiast spokojnie szlifować choreografie, musiał pogodzić kilka ważnych zobowiązań zawodowych.

„Mieliśmy trzy dni na to, żeby przygotować dwa tańce. W środę pojawił się taki dość intensywny kryzys” – powiedziała „Super Expressowi” Julia.

W najtrudniejszym momencie do akcji wkroczył również Jacek Jeschke, który pomógł uczestnikowi odzyskać siły i motywację. Jak wynika z relacji tancerki, sytuacja była na tyle poważna, że trzeba było zastanowić się, czy dalsze przygotowania w ogóle mają sens. Nie był to więc zwykły moment zwątpienia, ale kolejna chwila, w której wszystko mogło się posypać. Na szczęście tym razem również udało się znaleźć rozwiązanie.

„Postawiliśmy go na nogi, ale było kryzysowo. (…) Musieliśmy podjąć decyzję, czy działamy dalej, czy nie. Na szczęście Piotr pięknie z tych kryzysów wychodzi, więc mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu ich nie będzie miał” – dodała Suryś.

Mimo kolejnych trudności Piotr „Guma” Gumulec nie zamierza się poddawać. Każdy kryzys staje się dla niego kolejną próbą charakteru, a wsparcie partnerki i całej ekipy pozwala mu wracać na parkiet.

Jak donosi Pudelek, w najbliższym odcinku Piotr Gumulec ma stworzyć taneczne trio z Agnieszką Litwin. Jeśli te informacje się potwierdzą, uczestnika czeka kolejne wymagające zadanie na parkiecie. Po serii kryzysów i intensywnych treningów może to być następny sprawdzian jego możliwości.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Beata Tyszkiewicz odcięła się od Pavlović? Padły smutne słowa

A Wy polubiliście Piotra Gumulca? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Czy „Ślub od pierwszego wejrzenia” WRÓCI? Pojawiły się nowe informacje

Opublikowano

w dniu

przez

Widzowie „Ślubu od pierwszego wejrzenia” musieli uzbroić się w cierpliwość, ponieważ jesienią zabrakło nowej edycji uwielbianego reality show. Teraz pojawiają się jednak informacje, które mogą ucieszyć fanów programu. Wiadomo już, kiedy format wróci na antenę i kto dołączy do grona ekspertek. Dowiedz się więcej!

„Ślub od pierwszego wejrzenia” od lat należy do najbardziej emocjonujących formatów telewizyjnych. Program opiera się na nietypowym eksperymencie, w którym uczestnicy poznają swoich przyszłych małżonków dopiero podczas ceremonii ślubnej. Za dobór par odpowiadają eksperci, którzy analizują osobowości, wartości oraz oczekiwania kandydatów. To właśnie ich decyzje regularnie wywołują ogromne dyskusje wśród widzów.

Choć format nieustannie budzi kontrowersje, zainteresowanie nim nie słabnie. Widzowie śledzą kolejne historie, zastanawiając się, czy eksperyment rzeczywiście może doprowadzić do prawdziwej miłości. Niektóre pary pozostają razem po zakończeniu programu, inne decydują się na rozstanie. Ta nieprzewidywalność sprawia, że każda edycja przyciąga uwagę i staje się tematem licznych komentarzy.

Ubiegłoroczna, jedenasta edycja mogła pochwalić się naprawdę imponującymi wynikami oglądalności. We wrześniu program osiągnął średni udział na poziomie 14,31 proc. w grupie 20–54 oraz 15,06 proc. w grupie 16–49, dzięki czemu był liderem swojego pasma w kluczowych grupach komercyjnych. Jedenastą serię śledziło średnio przed telewizorami 1,11 mln widzów, co potwierdzało, że format wciąż ma ogromny potencjał.

Tym większe było zaskoczenie, gdy jesienią 2026 roku widzowie nie doczekali się kolejnej odsłony. Castingi do nowego sezonu już trwały, dlatego brak programu w ramówce wywołał pytania o przyszłość produkcji. W redakcji przeAmbitni.pl również postanowiliśmy sprawdzić, co się wydarzyło. Wystąpiliśmy do TVN z prośbą o komentarz i wyjaśnienie, dlaczego dwunasta edycja nie pojawiła się jesienią, choć wcześniej takie były plany. Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

POLECAMY: Nowe wieści ws. „Dzień Dobry TVN”. Stacja wydała komunikat

Co z kolejną edycją „Ślubu od pierwszego wejrzenia”? Są nowe wieści

Teraz pojawiają się jednak nowe informacje, które mogą rozwiać część wątpliwości. Jak ustaliła Plejada.pl, „Ślub od pierwszego wejrzenia” ma powrócić na antenę TVN już wiosną 2027 roku. Oznaczałoby to, że widzowie nie będą musieli czekać aż do kolejnej jesieni, aby zobaczyć nowe historie uczestników. Na ten moment nie podano jednak dokładnego dnia premiery. Najbardziej prawdopodobnym terminem jest marzec, choć oficjalna data nie została jeszcze potwierdzona.

To nie koniec niespodzianek. Jak wynika z doniesień, w dwunastej edycji mają pojawić się również zmiany w gronie ekspertek. Jedną z nowych twarzy będzie Alina Adamowicz, psycholożka i specjalistka w zakresie psychotraumatologii, neuropsychologii oraz psychologii pozytywnej. Jej obecność może oznaczać nowe podejście do analizowania relacji i dopasowywania uczestników.

Alina Adamowicz zajmuje się wspieraniem ludzi w budowaniu dobrych relacji, wzmacnianiu poczucia własnej wartości oraz dbaniu o dobrostan psychiczny. W swojej pracy łączy wiedzę psychologiczną z doświadczeniem życiowym i biznesowym. Po 17 latach pracy w bankowości zdecydowała się na zmianę zawodowej drogi i poświęcenie się psychologii oraz edukacji w zakresie zdrowia psychicznego. Jest także autorką i współautorką bestsellerowych poradników oraz powieści.

Nowa ekspertka prowadzi również działalność w internecie. Wspólnie z córką realizuje międzypokoleniowy podcast „Obok Siebie”, a także psychologiczny kanał na YouTubie. Jej doświadczenie i zainteresowanie relacjami międzyludzkimi mogą okazać się szczególnie ważne w formacie, w którym uczestnicy powierzają ekspertom jedną z najbardziej osobistych decyzji w swoim życiu.

Powrót „Ślubu od pierwszego wejrzenia” i zapowiadane zmiany z pewnością rozbudzą zainteresowanie fanów programu. Po rekordowych wynikach poprzedniej edycji oczekiwania wobec dwunastego sezonu są wysokie, a nowa ekspertka może wnieść do formatu świeżą perspektywę. Czy wiosenna odsłona okaże się równie emocjonująca i przyciągnie przed telewizory ponad milion widzów? Na odpowiedź trzeba jeszcze poczekać.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krystyna Janda UDERZA w Nawrockiego: „Podziwiam premiera Tuska”. Zgadzacie się?

Lubicie oglądać “Ślub od pierwszego wejrzenia”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

(zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Ekspertki z jedenastej edycji (fot. Agnieszka Jurek-Opalinska/zdjęcie prasowe TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Nowe wieści ws. „Dzień Dobry TVN”. Stacja wydała komunikat

Opublikowano

w dniu

przez

„Dzień Dobry TVN” ma powody do zadowolenia, a najnowsze dane oglądalności pokazują, kto rozdaje karty na rynku programów śniadaniowych. Jesienią stacja postawiła na nowe twarze, eksperymenty i odświeżoną formułę, a widzowie najwyraźniej to docenili. Teraz poznaliśmy liczby, które mówią same za siebie. Dowiedz się więcej!

„Dzień Dobry TVN” od lat pozostaje jednym z najważniejszych programów porannych w Polsce. W tym roku produkcja zdecydowała się na kilka istotnych zmian, a szczególnie głośno było o wakacyjnej emisji programu przez cały tydzień. Po zakończeniu letniego eksperymentu format wrócił do regularnej ramówki, ale nie oznaczało to końca niespodzianek.

Do grona prowadzących dołączył Marcin Sawicki, który zastąpił Macieja Dowbora u boku Sandry Hajduk-Popińskiej. Nowa para szybko zaczęła zbierać pozytywne komentarze widzów, którzy zwracali uwagę na energię i profesjonalizm prezentera. W sieci pojawiały się między innymi opinie: „Świetna para”; „Zupełnie inna energia, ale Pan Marcin jest równie profesjonalny co Dowbor; Fajnie się Was ogląda”.

Jesienią na antenie pojawił się również nowy duet: Izabela Krzan i Jan Pirowski. Stacja konsekwentnie stawia na różnorodność, a kolejne zmiany mają przyciągać zarówno stałych widzów, jak i nowych odbiorców. To jednak nie wszystko, co przygotowano na nowy sezon.

Jednym z najgłośniejszych eksperymentów okazały się „Genialne Duety”. Format zakłada spotkanie dwóch pokoleń, które na co dzień funkcjonują w zupełnie innych światach. Młodsi uczestnicy przybliżają starszym media społecznościowe i cyfrowe trendy, a przedstawiciele starszej generacji pokazują rzeczywistość opartą na doświadczeniu, bezpośrednich relacjach i uważności.

„Młodsze pokolenie pokaże świat mediów społecznościowych, cyfrowych trendów i życia w nieustannym biegu. Przedstawiciele starszej generacji zaproszą swoich partnerów do bardziej analogowej rzeczywistości, opartej na doświadczeniu, relacjach i uważności. Efekty tych spotkań często mogą zaskoczyć nie tylko samych uczestników, ale także widzów” – zapowiedział nadawca.

Wśród uczestników projektu znaleźli się Michał Żebrowski i Zoja Skubis, Joanna Senyszyn i Lesław Dzik, Krzysztof Janczak, znany jako Pan Yapa, oraz Yoshi, czyli Filip Panek. W programie pojawili się również Manuela Michalak i Gawronek, czyli Marcel Gawroński. Tak różnorodne zestawienia ma być jednym z elementów wyróżniających jesienną odsłonę programu.

POLECAMY: Krystyna Janda UDERZA w Nawrockiego: „Podziwiam premiera Tuska”. Zgadzacie się?

Ile widzów ogląda programy śniadaniowe? [WYNIKI]

Najważniejsze pytanie brzmi jednak: czy widzowie docenili te zmiany? Najnowsze dane oglądalności za październik 2026 roku pokazują, że „Dzień Dobry TVN” pozostaje numerem jeden wśród programów porannych. W dni robocze produkcję oglądało średnio 383 797 widzów. To wynik zdecydowanie wyższy od konkurencji.

Na drugim miejscu znalazło się „Pytanie na śniadanie”, które w dni robocze przyciągało 316 648 widzów. Oznacza to, że przewaga „Dzień Dobry TVN” wyniosła aż 67 149 osób. Trzecie miejsce przypadło „Halo tu Polsat”, które osiągnęło 169 601 widzów. Różnica między liderem a programem Polsatu była więc jeszcze bardziej widoczna.

(fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN”)

Jeszcze lepiej sytuacja wygląda w weekendy. W soboty i niedziele „Dzień Dobry TVN” oglądało średnio 476 182 widzów, podczas gdy „Pytanie na śniadanie” zgromadziło 344 577 osób. „Halo tu Polsat” osiągnęło natomiast 192 473 widzów. Weekendowa przewaga TVN nad drugim miejscem wyniosła ponad 131 tysięcy widzów, co pokazuje, jak mocną pozycję ma program TVN w tej części tygodnia.

(fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN”)

Najnowsze wyniki to dla „Dzień Dobry TVN” bardzo dobry sygnał w trakcie jesiennego sezonu. Nowe twarze, eksperymenty i zmiany w formule nie przeszkodziły produkcji utrzymać pozycji lidera. Konkurencja ma przed sobą trudne zadanie, jeśli chce odrobić tak wyraźną stratę. Czy kolejne miesiące przyniosą równie mocne wyniki? Jedno jest pewne – poranny wyścig o widza wciąż trwa, ale na razie to TVN rozdaje karty.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kuba Wojewódzki wbił Sławomirowi Mentzenowi szpilę: „Jedyna gwiazda tej partii zniknie”

Który program śniadaniowy lubicie najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Jan Pirowski i Iza Krzan (fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN”)
Paulina Krupińska-Karpiel i Damian Michałowski (fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN”)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Janda UDERZA w Nawrockiego: „Podziwiam premiera Tuska”. Zgadzacie się?

Opublikowano

w dniu

przez

Krystyna Janda nie kryje oburzenia tym, co dzieje się wokół Trybunału Konstytucyjnego. Aktorka w mocnych słowach odniosła się do ostatnich wydarzeń i wypowiedzi najważniejszych osób w państwie. Jej reakcja na słowa Karola Nawrockiego wywołała szczególne emocje. Dowiedz się więcej!

Spór o Trybunał Konstytucyjny ponownie stał się jednym z najgorętszych tematów w polskiej polityce. Po ostatnich wydarzeniach i posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego głos zabrała również Krystyna Janda, która nie ukrywa, jak bardzo poruszyły ją słowa prezydenta. Aktorka szczególnie ostro oceniła zachowanie głowy państwa wobec premiera.

Krystyna Janda była gościem programu „Zawsze na temat” w TVP3 Warszawa, w którym poruszono między innymi kwestię kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Artystka od dawna interesuje się sytuacją polityczną w Polsce i niejednokrotnie zabierała głos w sprawach publicznych. Tym razem jej reakcja była wyjątkowo emocjonalna, a słowa, które padły na antenie, trudno uznać za stonowany komentarz.

Aktorka przyznała, że ostatnie wydarzenia wywołały w niej ogromne zdenerwowanie. Szczególnie mocno zareagowała na wystąpienie Karola Nawrockiego podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Nie ukrywała, że sposób, w jaki prezydent odnosił się do Donalda Tuska, przekroczył jej zdaniem granice akceptowalnej debaty.

“Ja po prostu już nie mogę wytrzymać tego wszystkiego. Strasznie mnie to denerwuje wszystko i „niepokój” to jest za małe słowo. Ja w tej chwili zdążyłam jeszcze usłyszeć to chłostanie premiera przez prezydenta, wyjeżdżając z domu tutaj do państwa, i po prostu myślałam, że śnię. Myślałam, że telewizor wyrzucę przez okno, ponieważ te zarzuty, ten ton i ta arogancja, a jeszcze niepozwolenie na jakąkolwiek odpowiedź po prostu mnie oburzyły” – mówiła Krystyna Janda w programie „Zawsze na temat”.

POLECAMY: Kuba Wojewódzki wbił Mentzenowi szpilę: „Jedyna gwiazda tej partii zniknie”

Krystyna Janda NIE WYTRZYMAŁA po słowach Nawrockiego! „Myślałam, że śnię”

Tłem jej wypowiedzi była ostra wymiana stanowisk między prezydentem a premierem. Karol Nawrocki podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego wskazał Donalda Tuska jako osobę odpowiedzialną za sytuację wokół Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent mówił o działaniach, których nie rozumie i nie akceptuje, a także przypisywał szefowi rządu odpowiedzialność za wydarzenia związane z funkcjonowaniem instytucji.

Donald Tusk wcześniej również nie pozostawił wątpliwości co do swojego stanowiska. W orędziu dotyczącym kryzysu wokół TK odpowiedzialnością za zaistniałą sytuację obarczał prezydenta oraz Prawo i Sprawiedliwość. W ten sposób konflikt między najważniejszymi osobami w państwie ponownie znalazł się w centrum publicznej debaty, a kolejne wypowiedzi tylko podgrzewały atmosferę.

Krystyna Janda nie ograniczyła się jednak wyłącznie do krytyki prezydenta. Aktorka zwróciła uwagę na trudności w znalezieniu porozumienia między stronami sporu. Jej zdaniem coraz bardziej brakuje gotowości do spojrzenia na sytuację z perspektywy drugiego człowieka, a polityczne emocje skutecznie utrudniają jakikolwiek dialog.

“Jak niewielu ludzi potrafi się postawić w sytuacji drugiego człowieka, że te racje są egoistyczne. Z jednej strony jest agresja, a z drugiej strony jest oniemienie, ponieważ ja też mam takie uczucie oniemienia na to wszystko, co słyszę. To, co dzisiaj usłyszałam z ust prezydenta, po prostu wprawiło mnie w taką perturbację. Podziwiam premiera Tuska, że on to wytrzymał” – stwierdziła artystka.

W programie Janda odniosła się również do Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego. W tym przypadku jej ocena była zdecydowanie bardziej pozytywna. Aktorka zwróciła uwagę na spokojny sposób przedstawiania argumentów przez sędziów, którzy próbowali wyjaśnić podstawy swoich działań i przekonać, że podejmowane decyzje mają uzasadnienie w przepisach.

“Słyszałam też początek tego Zgromadzenia Ogólnego Trybunału Konstytucyjnego, te pierwsze minuty – siedli ludzie, którzy bardzo spokojnie starali się wyjaśnić, że to, co robią i nad czym zamierzają głosować, jest możliwe z punktu widzenia prawa. A prawo jest nieszczelne, niedoskonałe. W wyjątkowych sytuacjach należy je interpretować z dobrą wolą i z tym, żeby cel został osiągnięty, żeby ten Trybunał wrócił do normalnej pracy i żebyśmy wszyscy mieli poczucie bezpieczeństwa. Sześciu sędziów wybrał Sejm, koniec, to jest kropka” – stwierdziła.

Tymczasem konflikt wokół TK pozostaje nierozstrzygnięty, a kolejne działania i wypowiedzi polityków nie przynoszą wyraźnego przełomu. Donald Tusk zapowiedział jeszcze osobne spotkanie z Karolem Nawrockim, podczas którego mają zostać omówione zarówno sprawy wewnętrzne, jak i zagrożenia zewnętrzne. Czy rozmowa prezydenta z premierem przyniesie jakiekolwiek uspokojenie sytuacji? Jedno jest pewne – emocje wokół Trybunału Konstytucyjnego wciąż nie opadają.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kto zatańczy z kim w triach „Tańca z Gwiazdami”? [LISTA NAZWISK]

Zgadzacie się ze słowami Krystyny Jandy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Krystyna Janda (fot. screen TVP3 Warszawa)
Karol Nawrocki (fot. screen YouTube Karol Nawrocki)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością