showbiz
Aleksander Sikora po czasie ujawnia kulisy “Tańca z Gwiazdami”. Tego widzowie nie widzieli na antenie
Jubileuszowa edycja „Tańca z gwiazdami” miała być spełnieniem marzeń, a dla wielu uczestników stała się jedną z największych prób w życiu. Dziś Aleksander Sikora wreszcie mówi wprost, jaką cenę trzeba zapłacić za występy na parkiecie. Co naprawdę działo się za kulisami tanecznego show? Dowiedz się więcej!
Udział Aleksandra Sikory w 17. edycji „Tańca z gwiazdami” od samego początku wzbudzał ogromne zainteresowanie. Popularny prezenter, znany widzom jako jeden z gospodarzy „Halo tu Polsat”, występował w parze z profesjonalną tancerką Darią Sytą. Już pierwsze odcinki pokazały, że jubileuszowa odsłona programu nie będzie spacerem po parkiecie, lecz prawdziwym sprawdzianem charakteru, kondycji i determinacji.
Treningi, które dla widzów pozostają niewidoczne, okazały się kluczowym elementem tej telewizyjnej przygody. Codzienne próby trwały po kilka, a często nawet kilkanaście godzin. Każdy kolejny odcinek oznaczał zupełnie nową choreografię, inne tempo, inne emocje i zupełnie nowe wyzwania. Harmonogram był napięty do granic możliwości, a presja czasu nie pozwalała na chwilę wytchnienia.
Dla Aleksandra Sikory taniec szybko przestał być jedynie rozrywką. Opanowanie kroków to tylko jedna strona medalu – równie ważna była synchronizacja z partnerką, kondycja fizyczna oraz psychiczna odporność na ciągłą ocenę jury i widzów. Każdy występ wiązał się z ogromnym stresem, a najmniejszy błąd mógł przesądzić o dalszym losie w programie.
Ostatecznie para Aleksander Sikora i Daria Syta odpadła z programu w szóstym odcinku. Ich samba została oceniona przez jurorów na 28 punktów, jednak to głosy widzów zadecydowały o eliminacji. Zajęli ósme miejsce, co dla wielu obserwatorów było sporym zaskoczeniem, zwłaszcza że duet uchodził za jeden z najbardziej pracowitych i zaangażowanych w tej edycji.
POLECAMY: Izabela Skierska ujawnia niewygodne kulisy “Tańca z Gwiazdami”. Tego widzowie na pewno się nie spodziewali
Aleksander Sikora odkrywa nieznane kulisy “TzG”
Dopiero po zakończeniu programu Aleksander Sikora zdecydował się odsłonić kulisy tego doświadczenia. W podcaście Urszuli Grabowskiej „Boska Grabowska” na YouTubie otwarcie opowiedział o tym, jak ogromnym obciążeniem okazał się dla niego udział w tanecznym show. Jego wypowiedź rzuca nowe światło na realia „Tańca z gwiazdami”.
Na wstępie podkreślił, że osoby niemające wcześniej styczności z tańcem często nie zdają sobie sprawy z tego, z czym muszą się zmierzyć uczestnicy programu:
Wiesz mi, że jeśli ktoś nie ma styczności z tańcem, to jest to naprawdę solidna dawka, raczej wydatek energetyczny i mentalny. Bo wtedy wszystko skupione jest na tym programie – zaczął.
W dalszej części rozmowy Aleksander Sikora wyjaśnił, jak bardzo udział w show wpływa na codzienne życie i wymaga całkowitego podporządkowania się produkcji:
Musisz całe życie przewartościować pod ten program. Siedzisz na tych salach treningowych po 8-10 godzin. No nie siedzisz, tylko jeszcze tańczysz, a jak jeszcze nie jesteś za pan brat ze sportem, na przykład tak jak ja, chociaż staram się tam ćwiczyć na siłowni, ale to jest inny wydatek energetyczny – dodał.
Na koniec prezenter nie ukrywał, że intensywność programu odcisnęła na nim ogromne piętno – zarówno fizycznie, jak i psychicznie:
No to naprawdę to mnie tak wyzuło, oczywiście dawało mi to ogromną satysfakcję, ale poważnie byłem fizycznie i psychicznie już zmęczony – wspomniał.
Mimo wszystko Aleksander Sikora nie żałuje udziału w „Tańcu z gwiazdami”. Program okazał się dla niego nie tylko telewizyjną przygodą, lecz także lekcją pokory, wytrwałości i poznania własnych granic. Zobaczył od środka, jak funkcjonuje wielkie widowisko na żywo i jak cienka bywa granica między sukcesem a rozczarowaniem.
Choć jego taneczna droga zakończyła się wcześniej, niż wielu się spodziewało, jedno jest pewne – doświadczenie zdobyte na parkiecie pozostanie z nim na długo. A szczere wyznanie tylko potwierdza, że za błyszczącymi kostiumami i uśmiechami kryje się ciężka praca, zmęczenie i emocje, o których rzadko mówi się głośno.
Obecnie Aleksander Sikora w pełni koncentruje się na prowadzeniu programu „Halo tu Polsat” wspólnie z Olą Filipek, z którą tworzy dynamiczny duet od września tego roku. Weekendowe poranki w telewizji śniadaniowej wymagają od niego pełnej energii i zaangażowania, jednak jak sam przyznaje, uwielbia kontakt z widzami.
Już jutro widzowie słonecznej stacji będą mogli zobaczyć go również podczas „Sylwestrowej Mocy Przebojów”, gdzie poprowadzi wyjątkową noc u boku takich gwiazd jak Maciej Rock, Paulina Sykut-Jeżyna, Julia Żugaj czy Adam Zdrójowski. To wydarzenie zapowiada się jako prawdziwe show, pełne muzycznych hitów i nieoczekiwanych niespodzianek, a obecność Sikory gwarantuje profesjonalizm i ciekawy komentarz w trakcie całej imprezy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wersow i Friz spodziewają się drugiego dziecka. Zobacz, jak ogłosili tę radosną nowinę [WIDEO]
Lubicie oglądać Olka Sikorę w “Halo tu Polsat” u boku Oli Filipek? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!









Autor: Szymon Jedynak
news
Bagi i Tarnowska biorą ślub? Damian Glinka zdradził, czy będzie ŚWIADKIEM
Jeszcze niedawno pojawiały się spekulacje dotyczące relacji Magdaleny Tarnowskiej i Mikołaja „Bagiego” Bagińskiego. Teraz temat ich związku wrócił z zupełnie innego powodu – padły słowa o ślubie, a ich bliski znajomy nie pozostawił wiele miejsca na domysły. Czy para rzeczywiście planuje powiedzieć sobie „tak”? Dowiedz się więcej, co wyznał Damian Glinka!
Magdalena Tarnowska i Mikołaj „Bagi” Bagiński poznali się bliżej podczas „Tańca z gwiazdami”, gdzie szybko zwrócili na siebie uwagę widzów. Fani programu już wtedy dopatrywali się między nimi wyjątkowej chemii i chętnie łączyli ich w parę. Jak się jednak okazało, ich relacja nabrała romantycznego charakteru dopiero po zakończeniu programu.
Jakiś czas temu w mediach społecznościowych pojawiły się nawet spekulacje dotyczące rzekomego kryzysu w ich związku. Powodem miała być mniejsza liczba wspólnych zdjęć i nagrań publikowanych przez parę. Magdalena Tarnowska i Mikołaj „Bagi” Bagiński nie potwierdzili jednak żadnych problemów w swojej relacji, a temat z czasem ucichł.
Ostatnio o ich związku ponownie zrobiło się głośno za sprawą rozmowy Mikołaja „Bagiego” Bagińskiego z Małgorzatą Rozenek-Majdan w programie „Z bliska”. Influencer opowiedział o początkach relacji, komentarzach widzów „Tańca z gwiazdami”, a także o swoich planach dotyczących przyszłości. Nie zabrakło również pytania o ślub.
Choć widzowie programu już podczas jego emisji zauważali chemię pomiędzy Magdaleną Tarnowską a Bagim, sam influencer podkreślił, że w tamtym momencie nie byli jeszcze parą.
„Po programie. Tak się wydarzyło” – odpowiedział Małgorzacie Rozenek-Majdan, która zapytała go, kiedy zaiskrzyło.
Jednocześnie Mikołaj „Bagi” Bagiński przyznał, że komentarze internautów nie były dla nich zupełnie obojętne. Para zdawała sobie sprawę z tego, że widzowie coraz częściej sugerowali, że między nimi może wydarzyć się coś więcej.
„Czytaliśmy te komentarze i był to trochę taki słoń w pokoju. Nie mieliśmy tego idealnie przegadanego, ale, jak widać, później się wydarzyło” — dodał Bagi.
Najwięcej emocji wzbudził jednak fragment rozmowy dotyczący ślubu. Małgorzata Rozenek-Majdan zapytała Bagiego, czy razem z Magdaleną Tarnowską rozmawiali już o tym, jak chcieliby pokazać taki dzień swoim fanom. Odpowiedź influencera była krótka, ale wystarczyła, aby temat zaczął budzić zainteresowanie.
„Coś tam rozmawialiśmy” – stwierdził.
Na razie nie oznacza to jednak, że para podjęła konkretne decyzje dotyczące ceremonii. Mikołaj „Bagi” Bagiński opowiedział jedynie o tym, jak wyobraża sobie poinformowanie fanów, gdyby w przyszłości rzeczywiście doszło do ślubu. Jego pomysł jest daleki od wielkiego, oficjalnego komunikatu.
„Myślę, że fajnie byłoby coś z tego nagrać, ale na ten moment chyba najlepiej byłoby zrobić jedną śmieszną fotkę telefonem i wrzucić informację: ‘Jak coś, jesteśmy po ślubie’” – wyjaśnił.
POLECAMY: W „MasterChefie” zrobi się naprawdę gorąco. Mamy fragment nowego odcinka
Damian Glinka będzie ŚWIADKIEM na ślubie Bagiego i Tarnowskiej?
Teraz do tematu dołączył Damian Glinka, dziennikarz i bliski znajomy pary, który w przeszłości pracował w popularnym serwisie plotkarskim. W podcaście Kozaczka został zapytany między innymi o relację Magdaleny Tarnowskiej i Bagiego, a także o to, czy chciałby zostać świadkiem na ich ślubie. Jego odpowiedź może szczególnie zainteresować fanów pary.
„Ja jestem w ogóle shipperem ich związku i trzymam mega mocno za nich kciuki” – wyznał.
Kiedy prowadzący dopytał, czy Damian Glinka chciałby zostać świadkiem, dziennikarz nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi. Jednocześnie przyznał, że mógłby przyjąć taką rolę i zapewnił, że niezależnie od wszystkiego zamierza pojawić się na ceremonii, jeśli do niej dojdzie.
“Nie wiem. Nie można się mnie pytać […] Mogę być. Ja bym mógł być świadkiem na ślubie. Uważam, że na ślubie na pewno będę, niezależnie od tego” – mówił.
Najmocniejsze słowa padły jednak chwilę później. Damian Glinka został zapytany o to, czy jego zdaniem Magdalena Tarnowska i Mikołaj „Bagi” Bagiński rzeczywiście wezmą ślub. Dziennikarz nie tylko stwierdził, że bardzo dobrze do siebie pasują, ale także wyraził przekonanie, że ceremonia się odbędzie.
„Nie wiem. To już pytanie do nich, ale wydaje mi się, że jeżeli będzie, a moim zdaniem będzie, bo uważam, że są super parą, która no jest fajna przed kamerą i jeszcze fajniejsza poza kamerą, więc no tam wszystko się zgadza, więc dlaczego miałoby nie być ślubu? Więc ślub będzie” – stwierdził.
Słowa Damiana Glinki mogą więc rozbudzić wyobraźnię fanów, ale na ten moment trzeba pamiętać, że nie są one oficjalnym potwierdzeniem planów ślubnych pary. Zarówno Magdalena Tarnowska, jak i Mikołaj „Bagi” Bagiński nie ogłosili daty ceremonii ani nie poinformowali, że są w trakcie przygotowań do ślubu. Wiadomo natomiast, że temat pojawił się już w ich publicznych rozmowach, a ich bliski znajomy bardzo mocno wierzy w ich wspólną przyszłość.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: TVN ma problem z Dorotą Szelągowską? W tle poważny kryzys
Kibicujecie związkowi Bagiego i Tarnowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Dodaj komentarz
news
W „MasterChefie” zrobi się naprawdę gorąco. Mamy fragment nowego odcinka
Jubileuszowa edycja „MasterChefa” nabiera tempa, a przed uczestnikami kolejna wymagająca próba. W drugim odcinku poznaliśmy już czwórkę wyróżnionych zawodników, którzy wyruszą do Neapolu. Teraz widzowie zobaczą, jak wygląda ich wyjątkowa kulinarna podróż i spotkanie z prawdziwą legendą światowej gastronomii. Dowiedz się więcej i zobacz przedpremierowy fragment!
Dwa tygodnie temu w niedzielę wystartował jubileuszowy, 15. sezon „MasterChefa”. Widzowie po raz pierwszy zobaczyli tegorocznych uczestników, którzy rozpoczęli walkę o zwycięstwo w jednym z najpopularniejszych kulinarnych programów w Polsce. Tegoroczna edycja jest szczególna również ze względu na zmiany w składzie jury. Obok Magdy Gessler, Michela Morana i Przemysława Klimy pojawił się nowy, czwarty juror – Pascal Brodnicki.
W drugim odcinku programu pojawiła się natomiast była jurorka Ania Starmach, która powróciła na chwilę do kuchni „MasterChefa” przy okazji jednej z cukierniczych konkurencji. To właśnie w tym odcinku widzowie poznali również szczegóły pierwszej zagranicznej podróży tej edycji. Czwórka wyróżnionych uczestników otrzymała wyjątkową nagrodę i w trzecim odcinku ruszy do słonecznego Neapolu.
To właśnie tam rozpocznie się prawdziwie włoska przygoda uczestników. W samej stolicy światowej pizzy będą mieli okazję poznać tajniki kuchni neapolitańskiej i zobaczyć, jak pracują lokalni mistrzowie. Przewodnikiem po tętniących życiem uliczkach miasta zostanie Pascal Brodnicki, który nie tylko zna włoską kuchnię, ale jako nowy juror „MasterChefa” będzie mógł podzielić się z uczestnikami swoim doświadczeniem.
POLECAMY: TVN ma problem z Dorotą Szelągowską? W tle poważny kryzys
Zobacz przedpremierowy fragment 3. odcinka “MasterChefa” [WIDEO]
Kulinarna wyprawa będzie bezkompromisową nauką fachu w kultowych miejscach: od nowatorskiej Pizzerii 3.0 Ciro Cascella, przez historyczną L’Antica Pizzeria da Michele, aż po lokalne miejsca z genialną pizzą smażoną. Uczestnicy będą chłonąć neapolitański klimat, czerpać wiedzę od mistrzów i odkrywać tajniki wyrabiania idealnego ciasta.
Zdobyta wiedza zostanie natychmiast poddana próbie. Po powrocie do Polski studio „MasterChefa” zamieni się we włoską pizzerię. Zawodnicy, podzieleni na drużyny, będą musieli odtworzyć autentyczny smak Neapolu i udowodnić, że lekcje od włoskich pizzaiolo nie poszły na marne.
A to dopiero początek emocji. W drugiej części odcinka progi kuchni przekroczy żywa legenda światowej gastronomii – Massimo Bottura. Wybitny szef kuchni zarazi uczestników swoją autorską filozofią gotowania, wymagając od nich absolutnej kreatywności i odwagi. Prawdziwy sprawdzian smaku odbędzie się więc pod czujnym okiem samego mistrza.
Dla uczestników będzie to wyjątkowa okazja, by zobaczyć z bliska, jak wygląda praca najwybitniejszych przedstawicieli włoskiej gastronomii. Spotkanie z Massimo Botturą może być również jednym z najważniejszych momentów ich dotychczasowej przygody z programem. Tym razem nie wystarczy odtworzenie poznanych wcześniej receptur — liczyć się będą pomysł, odwaga i własna interpretacja włoskiej kuchni.
Trzeci odcinek zapowiada zatem podróż, która dla czwórki wyróżnionych uczestników może okazać się bezcenną lekcją. Pascal Brodnicki zabierze ich w świat neapolitańskiej pizzy, a Massimo Bottura sprawdzi, czy potrafią myśleć jak prawdziwi kucharze i wyjść poza utarte schematy. Emisja 3. odcinka „MasterChefa” już w niedzielę o godz. 19:45 w TVN. Program dostępny jest także na platformach Player i HBO Max.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat podebrał kolejne twarze TVN. Zaskakujący transfer?
Podoba Wam się nowa edycja “MasterChefa”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!







Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Filip Chajzer i Bianka wzięli ślub! Tak wyglądała ceremonia w Krakowie
Filip Chajzer i jego ukochana Bianka są już małżeństwem. Para powiedziała sobie „tak” w sobotę 19 września podczas uroczystości w Krakowie. 41-letni prezenter i jego 20-letnia wybranka od miesięcy przygotowywali się do tego wyjątkowego dnia. Wiadomo, jak wyglądała ceremonia, kto pojawił się wśród gości oraz na jakie stylizacje zdecydowali się nowożeńcy.
Filip Chajzer to dziennikarz, prezenter telewizyjny i radiowy, a także syn znanego prezentera Zygmunta Chajzera. Urodził się 27 listopada 1984 roku w Warszawie. Swoją karierę rozpoczynał w prasie i radiu, a szerszej publiczności dał się poznać jako reporter „Dzień Dobry TVN”. Później prowadził m.in. „Małych gigantów”, „Dom marzeń” i „Hipnozę”, a także pojawiał się w programach rozrywkowych.
Życie prywatne na przestrzeni lat było naznaczone zarówno ważnymi momentami, jak i ogromną tragedią. Jego pierwszą żoną była Julia. Para miała syna Maksymiliana, który w 2015 roku zginął w wypadku samochodowym. Filip Chajzer był później związany z dziennikarką Małgorzatą Walczak. W 2017 roku para doczekała się syna Aleksandra. Obecnie Filip Chajzer jest mężem 20-letniej Bianki. Para poznała się na początku 2026 roku przy pracy nad projektem podcastowym. Ich znajomość szybko przerodziła się w związek, a następnie zaręczyny. W sobotę 19 września 2026 roku zakochani stanęli na ślubnym kobiercu w Krakowie, rozpoczynając kolejny rozdział wspólnego życia.
POLECAMY: Filip Chajzer po latach wrócił do tragedii. „Nigdy nie usłyszałem słowa przepraszam”
Ślub odbył się w Krakowie
Historia związku Filipa Chajzera i Bianki od początku wzbudzała spore zainteresowanie. Para poznała się na początku 2026 roku podczas wspólnej pracy nad projektem podcastowym. Bianka pełniła w nim funkcję producentki. Jak wynika z relacji, prezenter szybko zwrócił uwagę na młodą kobietę i poprosił ją o numer telefonu. Ich znajomość bardzo szybko przerodziła się w związek, a po kilku miesiącach zakochani byli już zaręczeni. Od początku uwagę zwracała przede wszystkim dzieląca ich różnica wieku. Bianka ma 20 lat, natomiast Filip Chajzer w listopadzie skończy 42 lata. Para wielokrotnie podkreślała jednak, że dobrze się ze sobą dogaduje, a decyzja o ślubie była dla nich naturalnym kolejnym krokiem.
Do ceremonii przygotowywali się przez wiele miesięcy. Dziennikarz l z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru mówił nawet, że pełnił funkcję własnej „wedding plannerki”. Narzeczeni mieli również za sobą nauki przedmałżeńskie i przygotowania do pierwszego tańca. W sobotę 19 września nadszedł wreszcie długo wyczekiwany dzień. Uroczystość rozpoczęła się punktualnie o godzinie 13:00 w jednym z krakowskich kościołów. Wśród najbliższych pary znalazł się również ojciec pana młodego, Zygmunt Chajzer.
POLECAMY: Filip Chajzer BRONI prezydenta NAWROCKIEGO! Co sądzi o słowach Wojewódzkiego?

Tak wyglądali nowożeńcy
Podczas ceremonii Bianka zaprezentowała się w klasycznej, a jednocześnie bardzo efektownej kreacji. Panna młoda wybrała białą suknię z odkrytymi ramionami i wyraźnym rozcięciem. Całość uzupełniał długi welon, który ciągnął się za nią podczas przejścia.

Filip Chajzer zdecydował się natomiast na elegancki, ciemny garnitur w subtelny prążek. Do niego dobrał białą koszulę oraz brązowe skórzane buty. Stylizacja prezentera była utrzymana w klasycznym, ślubnym charakterze. Dla pary był to finał wielomiesięcznych przygotowań i początek kolejnego etapu związku. Filip Chajzer i Bianka, którzy jeszcze kilka miesięcy temu byli na początku swojej relacji, od soboty oficjalnie są małżeństwem.
POLECAMY: Filip Chajzer BRONI prezydenta NAWROCKIEGO! Co sądzi o słowach Wojewódzkiego?


news
Tego o Andziaks mało kto wiedział. W „Girls of Warsaw” wróciła do trudnej przeszłości „Mówił, że nas za**je tej nocy”
Andziaks należy dziś do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich influencerek. Angelika Trochonowicz przez lata budowała swoją pozycję w internecie, pokazując odbiorcom swoją codzienność, podróże, macierzyństwo i życie u boku Luki. W najnowszym dokumencie „Girls of Warsaw” zdecydowała się jednak odsłonić znacznie bardziej osobistą część swojej historii. Opowiedziała o dzieciństwie, w którym nie brakowało trudnych i przerażających sytuacji.
Angelika Trochonowicz, znana w sieci jako Andziaks, urodziła się 10 listopada 1996 roku w Nysie. Dziś ma 29 lat i należy do grona najpopularniejszych polskich twórczyń internetowych. Swoją działalność zaczynała jako nastolatka, publikując materiały związane m.in. z urodą, modą, podróżami i codziennym życiem. Z czasem jej kanał rozrósł się do ogromnego przedsięwzięcia, a Andziaks zaczęła pokazywać także kulisy życia rodzinnego. Dużym momentem w jej karierze był również udział w „Azja Express”. Andziaks wystąpiła w programie razem z Łukaszem „Luką” Trochonowiczem. Para dotarła do finału i ostatecznie zwyciężyła trzecią edycję programu.
Teraz influencerka pojawiła się w „Girls of Warsaw”. Dokument Prime Video pokazuje życie czterech znanych influencerek także poza idealnym obrazkiem znanym z mediów społecznościowych. W jednym z odcinków bohaterki rozmawiają o rodzinie, miłości i doświadczeniach, które wpłynęły na ich życie.
POLECAMY: Andziaks wydała fortunę na dekorację z dyni. Kupilibyście taką?
Jej słowa mogą poruszyć widzów „Girls of Warsaw”
Andziaks zdecydowała się opowiedzieć o wydarzeniach, które pamięta jeszcze z dzieciństwa. Jak wyznała, w jej domu dochodziło do awantur związanych z alkoholem. Wspomniała również o swojej babci, która wielokrotnie próbowała chronić ją i rodzinę przed trudnymi sytuacjami.
I słyszałam jak mój dziadek noże ostrzył i mówił, że nas za**je tej nocy – wyznała.
Po chwili influencerka wróciła do wspomnień związanych z nocami spędzanymi u boku babci.
Mało kto o tym wie, ale no i mój tatuś i mój dziadek lubili alkohol, więc u nas w domu czasami były takie awantury, że moja babcia wiele razy po prostu gdzieś tam ratowała nas z tego wszystkiego, więc przez to też na pewno była taką silną i mocną kobietą. Nas, to też tak ukształtowało, ale na pewno też się na nas odbiło.
Najbardziej przejmująco Andziaks opisała sytuację, gdy jako dziecko spała razem z babcią na kanapie. To właśnie wtedy miała słyszeć groźby swojego dziadka.
Spałam z babcią na kanapie i słyszałam jak mój dziadek noże ostrzył i mówił, że nas za**je tej nocy.
Influencerka podkreśliła, że w tych trudnych chwilach ogromne znaczenie miała dla niej obecność babci. To przy niej czuła się bezpiecznie i miała poczucie, że ktoś stanie w jej obronie.
No to było wtedy bardzo takie mocne, ale pamiętam, że miałam tam moją babcię obok siebie, więc ona mocno mnie trzymała, przytulała i wiedziałam, że jestem bezpieczna, bo ona mnie obroni wreszcie. Wiele razy tak było, że wstawała ta babcia gdzieś tam i no i się szarpała z moim dziadkiem, ale były takie momenty, że pamiętam to do tej pory i mój mąż wie o wielu innych takich sytuacjach, ale to na pewno ukształtowało mnie na taką osobę, której nie wszystkim do końca ufa.
Jak wynika z jej słów, doświadczenia z dzieciństwa miały wpływ na to, jak później budowała relacje z innymi ludźmi. Jednocześnie Andziaks podkreśliła, że dziś stworzyła dla siebie przestrzeń, w której czuje się bezpiecznie.
Zobacz, zapewniłam takie bezpieczne miejsce, tę bezpieczną bańkę, w której jestem, nikt mnie nie skrzywdzi, mam super ciepłego męża, rodzinę i to bym chciała też swoim dzieciom zapewnić, żeby nie przeżywały takich rzeczy jak ja na początku.
POLECAMY: Andziaks zarobiła fortunę na YouTubie. Luka zdradził, ile dokładnie
Mają dwoje dzieci
Życie prywatne Andziaks od lat jest jednym z elementów jej działalności w internecie. Influencerka jest związana z Łukaszem „Luką” Trochonowiczem, również twórcą internetowym. Para wzięła ślub w 2022 roku, a dwa lata wcześniej powitała na świecie pierwsze dziecko: córkę Charlotte Elizabeth. W styczniu 2026 roku rodzina powiększyła się po raz drugi. Andziaks i Luka zostali rodzicami syna Franco. Tym samym influencerka i jej mąż wychowują obecnie dwoje dzieci: sześcioletnią Charlotte oraz syna, który urodził się na początku tego roku.
Szczególnie dużo emocji wzbudza ostatnio starsza pociecha pary. Charlotte od kilku lat trenuje tenis, a jej rodzice chętnie wspierają ją w rozwijaniu sportowej pasji. Już wcześniej Luka opowiadał, że córka regularnie uczęszcza na treningi. We wrześniu 2026 roku Andziaks miała kolejny powód do dumy. Charlotte wróciła z turnieju tenisowego z dwoma złotymi pucharami. Influencerka pochwaliła się sukcesem córki w mediach społecznościowych. Jak wynika z relacji medialnych, sześciolatka rywalizowała także ze starszymi dziećmi.
To właśnie rodzinne życie Andziaks, jej relacja z Luką, macierzyństwo i doświadczenia z przeszłości są jednym z tematów „Girls of Warsaw”. Dokument pokazuje więc nie tylko znaną z internetu influencerkę, ale także kobietę, która otwarcie mówi o wydarzeniach, które ukształtowały jej podejście do rodziny i bezpieczeństwa własnych dzieci.
POLECAMY: Andziaks i Luka przekazali radosne wieści. Posypały się gratulacje





-
showbiz3 dni temuTo może być koniec ich przygody w „TzG”? „Nie dam rady tańczyć” [KULISY]
-
news4 dni temuNie mogą znaleźć Michała Wójcika. Przez to procedura wymeldowania utknęła
-
showbiz4 dni temuJulia Suryś trafiła do lekarza po „Tańcu z gwiazdami”. Co z jej dalszym udziałem?
-
news4 dni temuFilip Chajzer po latach wrócił do tragedii. „Nigdy nie usłyszałem słowa przepraszam”
-
showbiz4 dni temu„Taniec z Gwiazdami” bez Sykut-Jeżyny i Ibisza? Te wieści mogą zaskoczyć
-
news5 dni temuKultowe show wróci do Polsatu? Edward Miszczak zabrał głos
-
news3 dni temuIzabella Krzan niczym nimfa wyłania się z wody. Fani już komentują
-
news3 dni temuIda Nowakowska jako Cher w „TTBZ ”. Reakcja Gąsowskiego może zaskoczyć [WIDEO]

Dodaj komentarz