news
Ania Wyszkoni: Kiedy odcięłam wreszcie pępowinę… [wywiad]
Ania Wyszkoni opowiada w wywiadzenie o 20-leciu pracy zawodowej i doświadczeniach zbieranych przez lata, o brzmieniach,
które kształtowały jej duszę i o tym, jak to jest mieszkać we Wrocławiu – Europejskiej Stolicy Kultury. Wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów oraz właścicielka czterech platynowych i trzech złotych płyt. Sprawdźcie, co powiedziała.
W tym roku świętujesz 20-lecie pracy zawodowej. Jesteś zadowolona z tego, co udało ci się zrobić w ciągu tych lat?
Nawet nie wiem, kiedy minęło te dwadzieścia lat… Jeszcze niedawno byłam małą dziewczynką, która marzyła, że zostanie piosenkarką… Ale tak! Myślę, że dziś mam powody do satysfakcji. Osiągnęłam równowagę i stabilizację. Mam jasno określone priorytety, które wpływają na to, jaką muzykę tworzę i jak wyglądają moje koncerty. Jestem całkowicie wolna w swoich wyborach, a to daje mi niesamowicie dobrą energię, którą chcę dzielić się z ludźmi.
W jaki sposób wtedy wyobrażałaś sobie swoją karierę? Czy ten obraz odbiegał od tego, jak ostatecznie się ona potoczyła?
Wyobrażenia to jedno, a życie to całkiem inna sprawa. Najważniejsze, że wszystkie moje doświadczenia, które zbierałam latami, pozwoliły mi ostatecznie znaleźć się w miejscu, w którym jestem dzisiaj. A z tego cieszę się najbardziej.
Twoja muzyka całkowicie różni się od tego, co prezentowałaś wraz z zespołem Łzy. Dopiero przy tworzeniu solowego materiału mogłaś w pełni pokazać co ci w duszy gra?
Dokładnie tak. Przyszedł moment, w którym zaczęłam dusić się w zespole, miałam poczucie, że stoję w miejscu. Wszystkim nam było niekomfortowo, zdawaliśmy sobie sprawę, że czas pójść w swoją stronę. W pewnym momencie nasze priorytety artystyczne kompletnie się rozminęły. Wiedziałam, że razem nie stworzymy już niczego nowego, szczerego. Spoglądając wstecz i na to, w jakim miejscu teraz wszyscy jesteśmy, szczerze wierzę, że była to najlepsza decyzja dla nas wszystkich. Wracając do pytania – tak, kiedy odcięłam wreszcie pępowinę, zaczęłam tworzyć coś absolutnie swojego.
W takim razie co w duszy gra Annie Wyszkoni?
Wszystkie piękne dźwięki tego świata. Słucham przeróżnej muzyki, od Alicii Keys i Coldplay po Pink Floyd i The Doors, choć przyznaję, że wolę współczesne brzmienia od tych z lat siedemdziesiątych i wcześniejszych. Urodziłam i wychowałam się w latach osiemdziesiątych i to muzyka z tej epoki wywarła na mnie największy wpływ.
Kilka dni temu w ramach Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016 odbył się koncert Davida Gilmour, byłego członka Pink Floyd. Byłaś?
Niestety moje własne koncertowe plany nie pozwoliły mi na obejrzenie koncertu Gilmoura. Bardzo żałuję. Tym bardziej, że było to niesamowite widowisko – wiem, bo oglądałam zdjęcia. Połączenie twórczości Gilmoura i aranżacji Zbigniewa Preisnera to na pewno coś wyjątkowego. Mam nadzieję, że to nie były ostatnie odwiedziny Gilmoura w Polsce i uda mi się jeszcze być na jego koncercie.
Pewnie słyszałaś, jak dużym zainteresowaniem cieszył się koncert Gilmoura. Czy możemy uznać to za jeden z najważniejszych punktów w programie Europejskiej Stolicy Kultury?
Jeśli nie najważniejszy. Wiem, że biletów nie można było kupić już na wiele miesięcy przed koncertem. To świadczy o zainteresowaniu i randze tego wydarzenia.
Jesteś Wrocławianką. Co sądzisz o przedsięwzięciu, jakim jest Europejska Stolica Kultury? Jesteś dumna z tego, że Wrocław nosi to miano?
Oczywiście. Jestem dumna ze wszystkiego, co dzieje się we Wrocławiu. Wrocławianką jestem zaledwie od pięciu lat, ale dziś nie zamieniłabym tego miasta na żadne inne.
Uczestniczyłaś w innych wydarzeniach organizowanych w ramach ESK?
Tak, występowałam na uroczystym otwarciu ESK na Stadionie Miejskim, kiedy gwiazdą był Andrea Bocelli. A jako widz uczestniczyłam w kilku mniejszych wydarzeniach w mieście. Niestety własne obowiązki uniemożliwiają mi bywanie na wszystkich wydarzeniach, które chciałabym zobaczyć. Uważam, że Europejska Stolica Kultury to dla Wrocławia ogromny prestiż i wyróżnienie. Kibicuję wszystkim takim przedsięwzięciom w Polsce, bo to wreszcie stawia nas w jednym rzędzie z innymi krajami Europy. Cztery lata temu mieliśmy Euro, dwa lata temu mistrzostwa świata w siatkówce, teraz Europejska Stolica Kultury, naprawdę możemy być dumni z tego, jak rozwija się Wrocław.
Niezależnie od tego, czy odbędzie się to w ramach ESK, czy będziemy mogli usłyszeć cię w najbliższym czasie we Wrocławiu?
We Wrocławiu grałam już w tym roku dwa razy: w lutym i w czerwcu. Uwielbiam tu występować, publiczność we Wrocławiu traktuje mnie już jak “swoją”. Mam nadzieję, że w drugiej połowie roku również zagramy we Wrocławiu jeszcze jeden koncert z cyklu 20/20 czyli 20 przebojów na dwudziestolecie mojej drogi artystycznej. Ten rok jest dla mnie wyjątkowy nie tylko ze względu na jubileusz. Po przejściach zdrowotnych w pierwszej połowie roku czuję się jakbym narodziła się na nowo…
![]()
fot. informacja prasowa.
news
Marcin Tyszka szczerze o powrocie Klaudi El Dursi do “TOP MODEL” – BYŁA W SZOKU?
Marcin Tyszka szczerze o powrocie Klaudi El Dursi do TOP MODEL – BYŁA W SZOKU?
POLECAMY: Helena Englert przekazała ważną wiadomość przed 4. odcinkiem „TzG”. „Mam poczucie winy”
news
Natasza Urbańska przekazała dramatyczne wieści: „Zdiagnozowano u mnie nowotwór”
Natasza Urbańska nagrała specjalny komunikat dla swoich fanów. Artystka wyjaśniła, dlaczego musiała odwołać długo wyczekiwane i wyprzedane koncerty z okazji 30-lecia pracy artystycznej. Powód jej decyzji okazał się niezwykle poważny. Dowiedz się więcej!
Natasza Urbańska zdecydowała się osobiście poinformować swoich fanów o powodach zawodowej przerwy. Artystka opublikowała nagranie, w którym otwarcie opowiedziała o swojej obecnej sytuacji. Już na początku przyznała, że przygotowanie tego komunikatu nie było dla niej łatwe. Jak sama określiła, był to „jeden z trudniejszych postów”.
Gwiazda odniosła się przede wszystkim do odwołanych koncertów. Wśród nich znalazły się wydarzenia związane z jej 30-leciem pracy artystycznej. Były to dla niej szczególnie ważne występy, tym bardziej że bilety na nie zostały już wyprzedane. Natasza Urbańska uznała jednak, że fani powinni poznać prawdziwy powód jej nieobecności.
“Ostatnio byłam zmuszona odwołać wiele koncertów, w tym obchody mojego trzydziestolecia. Bardzo ważne koncerty dla mnie, które już były wyprzedane, i czuję się zobowiązana i tak też czysto po ludzku, szczerze. Chciałabym podzielić się z Wami ważną informacją na temat mojego zdrowia. Otóż zdiagnozowano u mnie nowotwór” – powiedziała.
Słowa Nataszy Urbańskiej natychmiast zwróciły uwagę jej odbiorców. Artystka poinformowała, że rozpoczęła już leczenie onkologiczne. Jednocześnie zaznaczyła, że pozostaje pod opieką lekarzy, a jej bliscy również są przy niej w tym wymagającym czasie.
“Jestem w trakcie leczenia onkologicznego. Moi bliscy, lekarze, którzy mnie prowadzą, wszyscy jesteśmy dobrej myśli, ale musiałam zwolnić” – przyznała.
Mimo konieczności ograniczenia zawodowej aktywności Natasza Urbańska nie zamierza całkowicie znikać ze sceny. W swoim nagraniu podkreśliła, że nadal chce pojawiać się przy wybranych okazjach. Jej sytuacja sprawia jednak, że obecnie nie może pozwolić sobie na tak intensywny tryb pracy jak wcześniej.
“Ale nie rozstaję się ze sceną. Jak tylko mogę, pojawiam się podczas koncertów czy programów telewizyjnych. I bardzo Was proszę o wyrozumiałość, o odrobinę ciepła, kiedy myślicie o mnie” – zaapelowała.
Artystka postanowiła również wykorzystać swoją historię, aby zwrócić uwagę fanów na kwestie związane z dbaniem o zdrowie. W swoim komunikacie zachęciła ich przede wszystkim do regularnego wykonywania badań i większej uważności na własne zdrowie. Jej apel pojawił się pod koniec bardzo osobistego nagrania.
“A ja Was namawiam, żebyście dbali o siebie, żebyście się badali, uważnie. Dużo zdrówka Wam życzę. Także ja troszkę zwalniam, ale widzimy się i wszystkiego dobrego” – podsumowała.
POLECAMY: Helena Englert przekazała ważną wiadomość przed 4. odcinkiem „TzG”. „Mam poczucie winy”
Fala wsparcia dla Nataszy od znajmych z branży
Nagranie Nataszy Urbańskiej szybko wywołało lawinę komentarzy. Fani oraz osoby związane ze światem show-biznesu zaczęły przesyłać jej słowa wsparcia i życzenia zdrowia. Wśród komentujących znalazła się między innymi Julia Wieniawa, która napisała:
“Nataszko…. Zdrowiej 🤍 jesteś wspaniała “.
Barbara Kurdej-Szatan napisała:
“Natasza wysyłam ogrom siły i miłości”.
Z kolei Maria Tyszkiewicz podpisała:
“Natasza, trzymam kciuki, wracaj do zdrowia”.
Zaś Rafał Brzozowski napisał:
“Nataszko będzie dobrze!!! Musi być i nie ma innej opcji !!! Siły zdrowia i spokoju!! Uściski”.
Głos wsparcia przekazały także Dominika Gwit, Maja Sablewska, Alicja Szemplińska, Joanna Koroniewska-Dowbor, Magda Mołek, Joanna Kryńska. Mery Spolsky, Magda Pieczonka, Ania Rusowicz czy Basia Giewont.
Dla Nataszy Urbańskiej najbliższy czas będzie więc oznaczał konieczność zwolnienia tempa i skupienia się na leczeniu. Artystka nie ukrywa, że pełnowymiarowe, wielogodzinne koncerty są obecnie poza jej możliwościami. Jednocześnie jasno zaznaczyła, że nie zamierza całkowicie rozstawać się ze sceną i jeśli tylko będzie mogła, nadal będzie pojawiać się przed publicznością.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: 20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. Zaskoczeni?
Cała redakcja serwisu przeAmbitni.pl życzy Nataszy szybkiego powrotu do zdrowia!



Autor: Szymon Jedynak
news
Matt Palmer podbija Spotify! 220 milionów wyświetleń to dla niego dopiero początek
220 milionów wyświetleń w zaledwie cztery lata, wielomilionowe odsłony kolejnych utworów i jasno określony cel. Matt Palmer nie zamierza zwalniać. Artysta otwarcie mówi, że chce dotrzeć na szczyt Spotify w Polsce i zdobyć od dwóch do trzech milionów słuchaczy miesięcznie. Ambicje ma naprawdę duże, ale, jak przekonuje, dotychczasowe wyniki pokazują, że nie są one oderwane od rzeczywistości.
Matt Palmer zdecydowanie nie jest artystą, który zamierza zadowolić się tym, co już udało mu się osiągnąć. Jego dotychczasowy dorobek robi wrażenie. W ciągu czterech lat jego utwory wygenerowały ponad 220 milionów wyświetleń. Na rozpoznawalność artysty pracowały m.in. takie numery jak „Była Piękna”, „Barcelona”, „Bonnie i Clyde” czy „Za rękę”, które przyniosły mu dziesiątki milionów odsłon. Dla Palmera imponujące statystyki nie są jednak powodem, by osiąść na laurach. Wręcz przeciwnie, traktuje je jako punkt wyjścia do kolejnego etapu kariery. – Pokażcie mi artystę, który w cztery lata, bez ogromnych featuringów i wielkiego zaplecza, zrobił 220 milionów wyświetleń – mówi Matt Palmer. – Skoro doszedłem tutaj, nie widzę powodu, dla którego nie miałbym dojść do dwóch, trzech milionów słuchaczy miesięcznie. Chcę numeru jeden i nie boję się tego powiedzieć – dodaje.
Reggaeton po swojemu. Palmer nie chce nikogo kopiować
Artysta nie zamierza przy tym porzucać gatunku, z którym kojarzy go publiczność. Wręcz przeciwnie, chce jeszcze mocniej postawić na reggaeton i stworzyć własny muzyczny styl. – Uważam, że robimy najlepszy reggaeton w Polsce. Nie chcę nikogo kopiować. Chcę zbudować własne brzmienie, własny świat – podkreśla.
Na polskiej scenie latino jedną z najmocniejszych pozycji streamingowych zajmuje obecnie Skolim, jednak Palmer nie przedstawia swojej ambicji jako bezpośredniej wojny z konkretnym artystą. Jego cel jest szerszy – chce znaleźć się na szczycie, niezależnie od tego, kto aktualnie znajduje się na pierwszym miejscu.
„No Me Gusta” pokazuje nowy kierunek
Jednym z elementów tej strategii jest najnowszy singiel „No Me Gusta”, w którym reggaeton spotyka się z rapem. Palmer zaprosił do współpracy Mario Draculę, rapera wnoszącego do utworu bardziej uliczny charakter. Sam Palmer odpowiada natomiast za melodyjne refreny i charakterystyczny latino vibe. Za produkcję numeru odpowiadają Kemzy i Jake B. Połączenie rapowej energii, melodyjności i reggaetonowego brzmienia ma pokazać, w jakim kierunku artysta chce rozwijać swoją muzykę.
Ferrari, Bentley i Miami. Palmer stawia na światowy rozmach
Nie tylko muzyka ma być jednak wizytówką nowego etapu kariery. Duży nacisk położono również na stronę wizualną. Teledysk do „No Me Gusta” pełen jest luksusowych samochodów, w tym Ferrari i Bentleya, a także imponującej willi. Całość utrzymana została w klimacie kojarzącym się z Miami i największymi zagranicznymi produkcjami hip-hopowymi oraz latino. Matt Palmer nie ukrywa, że właśnie światowe produkcje są dla niego punktem odniesienia. – Nie chcę robić rzeczy, które są dobre jak na Polskę. Mają być światowe – deklaruje artysta.
220 milionów wyświetleń? To dopiero początek! Plan Palmera jest więc konkretny: dwa–trzy miliony słuchaczy miesięcznie i numer jeden na Spotify w Polsce. Artysta chce osiągnąć ten cel, opierając się na dotychczasowych wynikach, konsekwencji i jasno określonej tożsamości muzycznej. Czy reggaeton w jego wykonaniu rzeczywiście podbije polskie streamingi? Na odpowiedź trzeba będzie jeszcze poczekać. Jedno jest jednak pewne, Palmer nie zamierza grać zachowawczo. – 220 milionów to nie koniec. To dopiero początek – podsumowuje. I właśnie tak zapowiada kolejny etap swojej muzycznej drogi, bez półśrodków, z dużymi ambicjami i kolejnym celem ustawionym wysoko.





Fot. archiwum prywatne Matt Palmer
Tekst: SM
news
Dawid Woliński ODPIERA zarzuty z TOP MODEL. Córka Olgi Borys NIE miała ŁATWO?
Dawid Woliński ODPIERA zarzuty z TOP MODEL. Córka Olgi Borys NIE miała łatwo?
POLECAMY: Helena Englert przekazała ważną wiadomość przed 4. odcinkiem „TzG”. „Mam poczucie winy”
-
news5 dni temuKinga Rusin dołączy do Polsatu? Miszczak ma sprytny plan
-
news5 dni temuTVN ma problem z Dorotą Szelągowską? W tle poważny kryzys
-
news4 dni temuFilip Chajzer i Bianka wzięli ślub! Tak wyglądała ceremonia w Krakowie
-
showbiz3 dni temuMaryla Rodowicz w jury „Tańca z Gwiazdami”. Kto odpadł w 3. odcinku?
-
news2 dni temuDoda pokazała NOWEGO PARTNERA? Fani przyjrzeli się nowemu zdjęciu
-
news5 dni temuPolsat podebrał kolejne twarze TVN. Zaskakujący transfer?
-
news3 dni temuObejrzałem „Girls of Warsaw” na Prime Video. I mam jeden problem: PO CO to powstało?
-
news4 dni temuBagi i Tarnowska biorą ślub? Damian Glinka zdradził, czy będzie ŚWIADKIEM


Dodaj komentarz