Śledź nas

news

Katarzyna Cichopek jako bombka choinkowa? Nie uwierzycie, jak wypadł Krzysztof Ibisz [FOTO]

Opublikowano

w dniu

Święta tuż-tuż, a Polsat postanowił zrobić widzom prezent, którego nikt się nie spodziewał. Na profilu „Halo tu Polsat” pojawiły się bombki z twarzami prowadzących śniadaniówkę, a internet natychmiast eksplodował komentarzami. Jednych zachwycił pomysł, innych zszokowało podobieństwo i zobacz zdjęcia!

Świąteczne przygotowania w mediach zwykle oznaczają klasyczne dekoracje studia, świąteczne odcinki i kilka okolicznościowych akcji dla widzów. Tym razem Polsat poszedł o krok dalej, prezentując bombki wyglądające jak miniaturowe wersje gospodarzy programu „Halo tu Polsat”. Całość została zaprezentowana w formie serii zdjęć i krótkich filmików, które momentalnie przyciągnęły uwagę odbiorców.

Od momentu debiutu w sierpniu 2024 roku weekendowa śniadaniówka Polsatu robi wiele, aby wyróżnić się na tle konkurencji. Format emitowany o poranku w piątki, soboty i niedziele był odważnym ruchem programowym, o który zabiegał Edward Miszczak. Już pierwsze miesiące pokazały, że projekt ma potencjał i zdobywa lojalną publiczność.

Tym bardziej zaskakujące jest to, że najgłośniejszym materiałem ostatnich dni nie jest żaden wywiad, wynik oglądalności czy ogłoszenie ramówkowe, ale… bombki. Na opublikowanych zdjęciach widzimy pięć par prowadzących, odwzorowanych w formie ozdób wiszących na choince. Pomysł okazał się nie tylko efektowny, ale i wywołał mnóstwo dyskusji na temat podobieństw lub ich braku.

Największy zachwyt wywołał duet Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski, których bombkowe wersje internauci uznali za najbardziej realistyczne. W komentarzach pojawiały się uwagi, że para „wygląda jak prawdziwi oni”, a nawet że bombki „mogłyby być oficjalnymi gadżetami programu”. Prowadzący zostali obsypani komplementami dotyczącymi ich świątecznych odpowiedników.

POLECAMY: Tak Polska wypadnie na Eurowizji Junior? W sieci pojawiły się zdjęcia z prób Marianny Kłos [FOTO]

Bombki w kształcie gwiazd śniadaniówki. Hit czy kit?

Dużo sympatii zdobyła także para Ola Filipek i Olek Sikora, choć część widzów zauważyła, że bombkowa wersja Oli ma „trochę rudawe włosy”, co wywołało falę zabawnych komentarzy. Sam Olek Sikora według fanów „trafił idealnie”, a jego bombkowy odpowiednik wygląda jak żywcem wyjęty z programu.

Zaskoczeniem okazała się bombka przedstawiająca Krzysztofa Ibisza, ponieważ – jak pisali internauci – wygląda „jeszcze młodziej niż on sam”, co w przypadku Ibisza jest nie lada osiągnięciem. Z kolei bombkowa Ewa Wachowicz została porównana do „prawdziwej miss na choince”, co wskazuje, że jej podobizna również została ciepło przyjęta.

Nieco mniej szczęścia miał bombkowy Tomasz Wolny, którego wygląd widzowie uznali za najmniej przypominający prowadzącego. Jednak nawet to wywołało więcej rozbawienia niż krytyki. Pod postem pojawiały się komentarze: „Najmniej podobny, ale i tak świetny pomysł!”, „Wolny trochę z innej bajki, ale całość super”.

W komentarzach widzowie chwalili kreatywność stacji: „Uwielbiam kreatywne pomysły!”, „Wszystkie bombki piękne!”, „Chętnie powiesiłabym takie u siebie na choince”. Pojawiło się też mnóstwo pytań, gdzie można kupić takie ozdoby, jednak Polsat na razie milczy. To tylko podsyca spekulacje.

Najwięcej emocji wzbudziła jednak teoria, że bombki zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Wiele osób zwracało uwagę na realistyczne, ale jednocześnie lekko „wygładzone” detale. Jeden z widzów napisał wprost: „Ale ładne, szkoda tylko, że sztuczna inteligencja, ale pomysł świetny”. Stacja na razie nie potwierdziła ani nie zaprzeczyła tym przypuszczeniom.

Jedno jest pewne, świąteczna akcja Polsatu zyskała ogromny rozgłos i pokazała, że stacja potrafi bawić się formatem, kreować internetowe trendy i wywoływać zainteresowanie bez wielkich kampanii. Bombki z prowadzącymi mogą okazać się jednym z najbardziej viralowych świątecznych motywów tego roku.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Krupa zaskakuje szczerym wyznaniem o seksie. Marta natychmiast przerwała jej wypowiedź

Która bombka podoba Wam się najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski (fot. Mieszko Piętka/AKPA) – 7 grudnia 2025
Agnieszka Hyży i Maciej Rock (fot. Dariusz Gałązka/AKPA) – 6 grudnia 2025
Ewa Wachowicz, Krzysztof Ibisz (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – 5 grudnia 2025
Paulina Sykut-Jeżyna i Tomasz Wolny (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) -30 listopada 2025
Aleksander Sikora, Aleksandra Filipek (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) -21 listopada 2025

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Martyna Wojciechowska ma powody do radości. Właśnie TO ogłoszono

Opublikowano

w dniu

przez

Martyna Wojciechowska po raz kolejny udowadnia, że widzowie wciąż chcą oglądać jej podróże w najdalsze zakątki świata. Nowy sezon „Kobiety na krańcu świata” wystartował z mocnym wynikiem, a dane po pierwszych odcinkach mogą robić wrażenie. TVN ma naprawdę sporo powodów do zadowolenia. Dowiedz się więcej!

Trzy tygodnie temu wystartował nowy sezon kultowego już programu „Kobieta na krańcu świata”, którego gospodynią od lat jest Martyna Wojciechowska. Podróżniczka ponownie ruszyła w świat, aby spotykać niezwykłe kobiety, poznawać ich historie i pokazywać widzom miejsca, których na co dzień nie mają okazji zobaczyć. Tym razem również nie zabrakło kierunków, które mogą mocno zaskoczyć publiczność.

W pierwszym odcinku Martyna Wojciechowska zabrała widzów do Indii. Druga wyprawa prowadziła do Korei Północnej, natomiast w trzecim odcinku bohaterowie i widzowie przenieśli się na Fidżi. Każdy z tych kierunków przyniósł zupełnie inną historię i pozwolił spojrzeć na świat z perspektywy ludzi żyjących w bardzo różnych warunkach.

Co jednak najważniejsze, nowy sezon może pochwalić się bardzo dobrymi wynikami oglądalności. Jak ustalił portal Press, premierowe odcinki, które są nadawane od końca sierpnia w niedziele około godziny 11.30. Z danych uwzględniających również widownię poza domem wynika, że podczas emisji programu TVN osiąga średnio 9,27 proc. udziału w grupie ogólnej 4+ oraz 12,49 proc. w grupie komercyjnej 20-54, rozliczeniowej stacji.

Szczegółowe wyniki poszczególnych odcinków również wyglądają bardzo dobrze. Pierwszy odcinek nowej serii przyciągnął średnio 605 tysięcy widzów. Drugi zainteresował już aż 963 tysiące osób, natomiast trzeci obejrzało średnio 686 tysięcy widzów. Oznacza to, że program potrafi zgromadzić przed telewizorami naprawdę dużą publiczność, mimo że jest emitowany w niedzielnym paśmie przedpołudniowym.

POLECAMY: Kultowe show wróci do Polsatu? Edward Miszczak zabrał głos

Martyna Wojciechowska przyciąga tłumy widzów

Jeszcze ciekawiej wygląda porównanie z poprzednim sezonem. Rok temu po pierwszych trzech odcinkach program miał średnio 567 tysięcy widzów. Tegoroczna średnia po trzech emisjach wynosi natomiast około 751 tysięcy. To oznacza wzrost o blisko 184 tysiące widzów. Jak na program, który jest na antenie od wielu lat, taki rezultat jest naprawdę znaczący.

Warto również zwrócić uwagę na pozycję TVN w samym paśmie emisji programu. W niedzielnym przedziale od 11.30 do 12.35, który w większości pokrywa się z emisją „Kobiety na krańcu świata”, stacja osiąga 8,87 proc. udziału w grupie ogólnej 4+. To pozwala jej zająć pierwsze miejsce wśród kanałów telewizyjnych, przed TVN24, które w tym czasie osiąga 8,45 proc. udziału.

Stacja jest również liderem w grupie komercyjnej 20-54, gdzie w tym paśmie osiąga 12,09 proc. udziału. To pokazuje, że „Kobieta na krańcu świata” nie jest jedynie programem, który przyciąga wiernych fanów Martyny Wojciechowskiej. Format nadal potrafi skutecznie konkurować o widza z innymi propozycjami telewizyjnymi.

Tym bardziej wynik może cieszyć Martynę Wojciechowską. Program ma już przecież ogromny staż, a utrzymanie zainteresowania widzów przez tak wiele lat nie jest łatwym zadaniem. W przypadku wielu produkcji po kolejnych sezonach oglądalność zaczyna spadać, tymczasem tutaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Tegoroczna średnia jest wyraźnie wyższa niż przed rokiem.

A to jeszcze nie koniec podróży. Przed widzami „Kobiety na krańcu świata” pozostało pięć premierowych odcinków. Martyna Wojciechowska odwiedzi między innymi Nową Zelandię, Republikę Konga, Republikę Środkowoafrykańską, Pustynię Gobi w Mongolii oraz Bengal Zachodni. Każdy z tych kierunków zapowiada kolejne spotkania i historie, które mogą przyciągnąć przed telewizory jeszcze większą publiczność.

Premierowe odcinki „Kobiety na krańcu świata” widzowie mogą oglądać w każdą niedzielę po „Dzień Dobry TVN” w TVN, około godziny 11.30. Na razie wszystko wskazuje na to, że decyzja o kontynuowaniu programu była strzałem w dziesiątkę. Martyna Wojciechowska po raz kolejny pokazuje, że format, który przez lata stał się jednym z jej znaków rozpoznawczych, nadal ma swoją publiczność.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowa czołówka „Na Wspólnej” wywołała burzę. Podoba się Wam?

Lubicie oglądać program Martyny Wojciechowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Martyna Wojciechowska (fot. zdjęcia prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Martyna Wojciechowska (fot. zdjęcia prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Martyna Wojciechowska (fot. zdjęcia prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Martyna Wojciechowska (fot. zdjęcia prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Martyna Wojciechowska (fot. zdjęcia prasowe TVN Warner Bros Discovery)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Kultowe show wróci do Polsatu? Edward Miszczak zabrał głos

Opublikowano

w dniu

przez

Fani „Ninja Warrior Polska” długo czekali na informacje dotyczące przyszłości programu. Po wiadomościach o zakończeniu formatu wydawało się, że po dwunastu sezonach to już definitywny koniec. Teraz jednak pojawiło się światełko w tunelu, a słowa Edwarda Miszczaka mogą zmienić wszystko. Dowiedz się więcej!

Przez dwanaście sezonów „Ninja Warrior Polska” dostarczało widzom ogromnych sportowych emocji. Uczestnicy mierzyli się z wymagającymi torami przeszkód, a publiczność z zapartym tchem obserwowała ich kolejne próby. Program na stałe wpisał się w ofertę Polsatu i przez lata był jednym z najbardziej charakterystycznych widowisk stacji. W pewnym momencie pojawiła się jednak informacja, która mocno zaniepokoiła fanów.

W ostatnich tygodniach coraz częściej pojawiały się pytania o przyszłość programu. Widzowie chcieli wiedzieć, kiedy rozpoczną się zdjęcia do kolejnej edycji i czy stacja planuje kontynuować produkcję. Brak konkretnych informacji zaczął rodzić coraz więcej spekulacji. Ostatecznie głos w sprawie zabrał wieloletni prowadzący Łukasz „Juras” Jurkowski, który jakiś czas temu poinformował również o swoim odejściu z Polsat Sport.

Prezenter nie pozostawił wówczas fanom większych złudzeń. W mediach społecznościowych opublikował wpis, w którym odniósł się bezpośrednio do pytań o kolejne sezony „Ninja Warrior Polska”. Z jego słów wynikało, że w tym roku nie zaplanowano zdjęć do nowych odcinków, a realizacja tak dużego przedsięwzięcia nie jest obecnie przewidziana.

“Dużo pytań w temacie kolejnych sezonów Ninja Warrior Polska… Kochani niestety ale na ten moment czas programu dobiegł końca. W tym roku nie mamy ustalonego planu zdjęć do kolejnych sezonów. W TV sytuacja jest dynamiczna, więc nigdy nie mów nigdy ale nie zapowiada się aby tak duża produkcja znalazła nagle miejsce na realizację” – napisał Łukasz “Juras” Jurkowski.

Prezenter nie ukrywał, że zamknięcie tego rozdziału wiąże się z dużymi emocjami. Podziękował wszystkim widzom za lata wspólnego kibicowania i przypomniał, że program przez ponad dekadę popularyzował w Polsce biegi z przeszkodami oraz aktywność fizyczną.

“To było fantastyczne DWANAŚCIE sezonów programu. Dziękujemy Wam za te sportowe emocje. Wspólnie udało Nam się wprowadzić niesamowitą modę na przeszkody w Polsce” – dodał.

Nie zabrakło również podziękowań skierowanych do całej ekipy realizacyjnej oraz Telewizji Polsat. Juras podkreślił, że był to wyjątkowy etap jego zawodowego życia, który zapamięta na długo.

“Dziękuje całej ekipie produkcyjnej za świetny czas na planie i zajebistą robotę. Polsatowi za zaufanie i tyle lat Ninja przygody” – czytamy.

Jednocześnie prowadzący nie zamknął całkowicie drzwi przed ewentualnym powrotem programu. Jak zaznaczył, telewizja potrafi zaskakiwać, dlatego w przyszłości wszystko jest jeszcze możliwe.

“Pewno kiedyś “Ninja Warrior Polska” wróci na ekrany Waszych telewizorów. Dajmy sobie trochę czasu” – wtrącił Juras.

POLECAMY: Nowa czołówka „Na Wspólnej” wywołała burzę. Podoba się Wam?

To jeszcze nie koniec? Edward Miszczak zdradził, co dalej z “Ninja Warrior Polska”

I właśnie teraz pojawiła się informacja, która może zainteresować wszystkich fanów programu. O przyszłość „Ninja Warrior Polska” został zapytany Edward Miszczak. Dyrektor programowy Polsatu na łamach serwisu Wirtualne Media przyznał, że dotychczasowa formuła show rzeczywiście mogła się wyczerpać. Jednocześnie jego wypowiedź jasno pokazuje, że stacja nie zamierza jeszcze definitywnie zamykać drzwi przed tym formatem.

“Dotychczasowa formuła “Ninja Warrior” faktycznie nieco się wyczerpała, ale nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. Wokół programu wyrosło całe środowisko, a sama dyscyplina za chwilę ma stać się dyscypliną olimpijska” – wyjaśnił Miszczak.

Po czym zasiał ziarno nadziei na powrót programu w nieco innym wydaniu:

„Pracujemy koncepcyjnie nad zmianą producenta zagranicznego. To są wyspecjalizowane firmy, które dostarczają tory do rywalizacji. Zatem być może do tego formatu jeszcze wrócimy” – dodaje.

To bardzo ważna deklaracja dla widzów. Z jednej strony „Ninja Warrior Polska” rzeczywiście zniknęło z obecnej ramówki, a dotychczasowa formuła nie będzie kontynuowana w najbliższym czasie. Z drugiej – słowa Edwarda Miszczaka pokazują, że problemem nie musi być sam program, lecz jego dotychczasowa formuła i sposób realizacji. Stacja ma już pracować nad rozwiązaniem, które mogłoby pozwolić na powrót widowiska w odświeżonej wersji.

Na razie jednak fani muszą uzbroić się w cierpliwość. Jesienią we wtorki o godz. 20.30, zamiast kolejnej edycji „Ninja vs. Ninja”, Polsat emituje filmy fabularne. Widzowie mogli już zobaczyć między innymi „Kevina samego w domu”, a w tym tygodniu stacja zaplanowała emisję „Kevina samego w Nowym Jorku”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Piotr Mróz o Nawrockim: „To dobry prezydent”. Podzielacie jego zdanie?

Brakuje Wam tego programu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Edward Miszczak (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 29 sierpnia 2026
Łukasz Juras Jurkowski i Jerzy Mielewski (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Łukasz Juras Jurkowski i Jerzy Mielewski (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Olek Sikora, Ola Filipek, Hubert Urbański, Jerzy Mielewski, Łukasz Jurkowski (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
(fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Jerzy Mielewski i Łukasz „Juras” Jurkowski (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Jerzy Mielewski i Łukasz „Juras” Jurkowski (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Jerzy Mielewski, Marta Ćwiertniewicz i Łukasz „Juras” Jurkowski (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Maciej Musiał został tatą?! Koleżanka z planu zdradziła, co się wydarzyło

Opublikowano

w dniu

przez

Maciej Musiał od dawna wzbudza zainteresowanie swoim życiem prywatnym. Aktor jest łączony z influencerką Zosią Gajewską, jednak para wciąż nie potwierdziła oficjalnie, czy rzeczywiście jest razem. Tymczasem niespodziewanie pojawiła się informacja, że został tatą.

Maciej Musiał znów znalazł się w centrum zainteresowania. Aktor od dawna wzbudza ciekawość nie tylko swoimi rolami, lecz także życiem prywatnym. Choć od pewnego czasu jest łączony z influencerką Zosią Gajewską, para konsekwentnie nie komentuje plotek na temat swojej relacji.
Tym razem media obiegła jednak wiadomość, która mogła wywołać niemałe zaskoczenie. Pojawiły się bowiem informacje, że Maciej Musiał został tatą. Wszystko wyjaśniła jego koleżanka z planu, Olga Kalicka.

Maciej Musiał i Zosia Gajewska nadal milczą w sprawie związku

Maciej Musiał od wielu lat jest obecny w polskim show-biznesie. Widzowie poznali go jeszcze wtedy, gdy był nastolatkiem występującym w popularnych serialach. Z czasem aktor zaczął pojawiać się także w zagranicznych produkcjach, a następnie spróbował swoich sił jako producent.
Jego życie uczuciowe od dawna interesuje media. W przeszłości przypisywano mu romanse z kilkoma znanymi kobietami. Od blisko dwóch lat aktor jest natomiast łączony z influencerką Zosią Gajewską. Para była kilkukrotnie widywana razem na ulicach Warszawy, ale do tej pory żadne z nich nie zdecydowało się oficjalnie potwierdzić relacji.


W ostatnim czasie uwagę przyciągnęły jednak doniesienia, jakoby Maciej Musiał miał zostać ojcem. Informacja brzmiała zaskakująco, zwłaszcza że aktor nigdy nie informował publicznie o narodzinach dziecka. Szybko wyszło na jaw, że chodzi o jego zawodowe życie.

POLECAMY: Maciej Musiał przyłapany w samej bieliźnie. Fala komentarzy nie ustaje

Wszystko wyjaśniła Olga Kalicka

Maciej Musiał powrócił do roli Tomka w nowych odcinkach serialu „rodzinka.pl”. To właśnie jego bohater doczekał się kolejnego dziecka i drugiej córki. Radosną wiadomością podzieliła się Olga Kalicka, która w produkcji wciela się w Magdę, serialową partnerkę aktora. Aktorka opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym poinformowała o rozpoczęciu prac nad nowym sezonem i zmianach w obsadzie.

Zaczynamy!!! Startujemy z nowymi sezonami »rodzinki.pl« w powiększonym składzie! Aniela została aktorką i od dziś wciela się w rolę Nikoli. Maciej Musiał już jest oficjalnie tatą!!! Emma Pokromska starszą siostrą na medal! – napisała na Instagramie.

W nowej odsłonie serialu w rolę Nikoli wciela się córka Olgi Kalickiej, Aniela. W poprzednim sezonie jej bohaterka spodziewała się drugiego dziecka, a wydarzenia te zostały włączone do fabuły. Tym razem widzowie zobaczą więc rodzinę Boskich w powiększonym składzie.

Sam Maciej Musiał w rzeczywistości nie ma jeszcze dzieci. Aktor w jednym z wcześniejszych wywiadów przyznawał jednak, że chciałby w przyszłości założyć rodzinę. Podkreślał również, że zagranie ojca w „rodzince.pl” było dla niego ciekawym i emocjonalnym doświadczeniem.

Ktoś do mnie mówił „tato”. To było bardzo urocze. Moim marzeniem gdzieś w przyszłości jest być tatą i mieć rodzinę. To jeszcze jest przede mną – mówił aktor.

Na razie Maciej Musiał może więc cieszyć się ojcostwem wyłącznie na ekranie. Nie wiadomo jednak, czy w przyszłości jego serialowa rola nie stanie się rzeczywistością.

POLECAMY: Maciej Musiał ponownie zaskakuje. Jego aukcja WOŚP rozgrzała fanki do czerwoności

Kim jest Maciej Musiał?

Maciej Musiał to polski aktor, producent i osobowość telewizyjna, który zdobył popularność jeszcze jako dziecko. Urodził się 11 lutego 1993 roku w Warszawie. Dorastał w artystycznym środowisku m.in jego ojcem jest aktor Andrzej Musiał, dlatego z planem filmowym i telewizją miał kontakt od najmłodszych lat. Widzowie poznali go przede wszystkim dzięki roli Tomka Boskiego w serialu „rodzinka.pl”. Produkcja przyniosła mu dużą rozpoznawalność i sprawiła, że przez wiele lat był kojarzony z ekranowym synem granym przez Macieja Musiała. Później rozwijał karierę również w innych projektach, między innymi w serialu „1983”, który był jedną z pierwszych polskich produkcji Netfliksa.


Maciej Musiał występował także w filmach i programach rozrywkowych. W 2024 roku pojawił się w polskiej edycji programu „Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami”, gdzie jego występy przyciągały uwagę publiczności. Aktor angażuje się również w produkcję filmową i telewizyjną, stopniowo wychodząc poza wizerunek dziecięcej gwiazdy.

Prywatnie Maciej Musiał bardzo chroni swoje życie uczuciowe. Media od pewnego czasu łączą go z influencerką Zosią Gajewską, jednak żadna ze stron oficjalnie nie potwierdziła związku. Sam aktor w wywiadach przyznawał, że w przyszłości chciałby założyć rodzinę i zostać ojcem. Na razie wciela się jednak w tę rolę przede wszystkim na ekranie, jako Tomek Boski w „rodzince.pl”.

POLECAMY: Maciej Musiał pręży się w łóżku w samych majtkach i kusi spojrzeniem. Sieć eksplodowała od komentarzy [FOTO]

Na zdj.: Maciej Musiał, Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Na zdj.: Maciej Musiał, Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
09.09.2025 WARSZAWA WORONICZA BUDYNEK HZ – REALIZACJA PROGRAMU VOICE OF POLAND – EDYCJA XVI – BITWY – SESJA N/Z MACIEJ MUSIAL – PROWADZACY
Kontynuuj czytanie

news

Nowa czołówka „Na Wspólnej” wywołała burzę. Podoba się Wam?

Opublikowano

w dniu

przez

14 września widzowie „Na Wspólnej” zobaczyli coś, czego długo nie zapomną. Serial rozpoczął nowy sezon z zupełnie odmienioną czołówką, ale zamiast zachwytu pojawiła się fala krytyki. Fani bardzo szybko powiedzieli, co myślą o zmianach. Dowiedz się więcej!

Dziś, 14 września, widzowie „Na Wspólnej” po raz pierwszy zobaczyli zupełnie nową czołówkę serialu. Produkcja, która od lat jest obecna na antenie TVN, rozpoczęła jesień 2026 roku w odświeżonej oprawie. Zmiana jest naprawdę zauważalna, ponieważ twórcy postawili na nową formę prezentowania bohaterów oraz całkowicie zmienioną warstwę muzyczną.

Nowa czołówka ma symbolicznie otworzyć kolejny etap historii „Na Wspólnej”. Po latach twórcy zdecydowali się odświeżyć wizualną stronę serialu i nadać jej bardziej współczesny charakter. Nie oznacza to jednak zmian w samej obsadzie. Brak niektórych aktorów w czołówce nie jest równoznaczny z ich odejściem z produkcji.

To właśnie ten element mógł początkowo wzbudzić niepokój części fanów. Twórcy podkreślają jednak, że obsada pozostaje bez zmian, a nowa czołówka ma przede wszystkim pokazywać różnorodność świata serialu. Obok dobrze znanych bohaterów pojawiają się także nowe twarze, co ma odzwierciedlać zmieniającą się przez lata „Wspólną”.

Największa zmiana dotyczy jednak muzyki. Nowy utwór został przygotowany specjalnie z myślą o współczesnej odsłonie serialu. Jednocześnie zachowano charakterystyczny motyw otwierający, który przez lata stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów „Na Wspólnej”. Za muzykę wykorzystaną w nowej czołówce odpowiada ceniony kompozytor i producent L.U.C, znany między innymi ze stworzenia ścieżki dźwiękowej do filmu „Chłopi”.

POLECAMY: Piotr Mróz o Nawrockim: „To dobry prezydent”. Podzielacie jego zdanie?

Widzowie OBURZENI zmianami w “Na Wspólnej”

Twórcy postawili więc na zmianę, która miała odświeżyć serial, ale reakcje widzów okazały się zupełnie inne, niż można było się spodziewać. W komentarzach w mediach społecznościowych szybko pojawiły się głosy rozczarowania. Fani bardzo mocno przywiązali się bowiem do poprzedniej wersji czołówki, a szczególnie do jej muzycznego motywu.

Widzowie nie kryli, że nowa oprawa nie przypadła im do gustu. W komentarzach trudno znaleźć entuzjastyczne reakcje, za to pojawia się mnóstwo głosów domagających się powrotu starej wersji.

“Zabraliście kultową piosenkę” – napisał jeden z internautów.

Kolejni widzowie również nie zamierzali owijać w bawełnę.

“Dawać Krawczyka tak jak było od 1 odcinka, bo to świętość” – czytamy w komentarzach.

Dla wielu fanów charakterystyczna piosenka wykonywana przez Krzysztofa Krawczyka przez lata stała się czymś znacznie więcej niż zwykłym elementem serialu. Kojarzyła się z początkiem każdego odcinka i była częścią jego tożsamości.

“Słaba, stara była o wiele lepsza. Oddajcie starą” – napisał kolejny widz.

Nie zabrakło również komentarzy podkreślających emocjonalne przywiązanie do wcześniejszej oprawy.

“Brakuje mi starej czołówki, była ciepła, zachęcająca” – brzmi jeden z głosów.

Jeszcze mocniej wybrzmiała kolejna opinia:

“Bardzo to słabe wyrzucać z czołówki tytułową piosenkę, która po tylu latach stała się już kultowa. Poprzednia czołówka była o niebo lepsza, nowocześniejsza, ale z poszanowaniem oryginału. Bez Krzysztofa Krawczyka to już nie to samo”.

Widzowie zwracają więc uwagę nie tylko na samą melodię, ale również na fakt, że poprzednia wersja była dla nich ważną częścią wspomnień związanych z serialem.

Niektórzy poszli jeszcze dalej.

“Strzał w kolano TVN” – stwierdził jeden z internautów.

Inny widz przekonywał:

“Przecież poprzednia była dobra, wystarczyło dodać kilka osób i byłoby super”.

Pojawiły się także bardzo osobiste reakcje.

“Aż mi się odechciewa oglądać, zawsze ta melodia się kojarzyłam z moim ukochanym serialem” – napisał jeden z fanów.

To pokazuje, że dla wieloletnich widzów „Na Wspólnej” czołówka była czymś więcej niż krótkim wprowadzeniem do kolejnego odcinka. Stała się częścią serialowej tradycji, do której przez lata zdążyli się przyzwyczaić.

Na razie wygląda na to, że nowa czołówka wywołała przede wszystkim nostalgię za poprzednią wersją. Krzysztof Krawczyk, charakterystyczna melodia i dobrze znane kadry przez lata były dla widzów niemal nierozerwalnie związane z serialem. Nic więc dziwnego, że tak duża zmiana spotkała się z emocjonalną reakcją.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dawid Kwiatkowski otworzył się przed fanami. Fani nie kryją wzruszenia

A Wam się podoba nowa czołówka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Nowe logo serialu (fot. zdjęcie prasowe TVN)
Edyta Jungowska, Mirosław Hryczniewicz, Joanna Jabłczyńska (fot. Tomasz Urbanek/zdjęcie prasowe TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością