showbiz
Wielkie zmiany tuż przed 2. odcinkiem „Tańca z Gwiazdami”. Tego jeszcze nie było
Pierwszy odcinek 19. edycji „Tańca z Gwiazdami” przyniósł sporo emocji, ale to dopiero początek. W najbliższą niedzielę na uczestników czeka kolejne wyzwanie, a widzowie po raz pierwszy zobaczą wyjątkową „Akademię Czarnej Mamby”. Na parkiecie zrobi się naprawdę gorąco, bo tym razem jedna z par będzie musiała pożegnać się z programem. Dowiedz się więcej!
Pierwszy odcinek 19. edycji „Tańca z Gwiazdami” dostarczył widzom wielu emocji. Już od początku było widać, że tegoroczna rywalizacja będzie stała na bardzo wysokim poziomie, a każda para będzie musiała mocno zapracować na uznanie jury. W najbliższą niedzielę uczestnicy ponownie pojawią się na parkiecie, jednak tym razem stawka będzie jeszcze wyższa.
Produkcja przygotowała bowiem dla widzów specjalną „Akademię Czarnej Mamby”. Jej gospodynią będzie Iwona Pavlović, która w swoim charakterystycznym stylu pokaże, jak powinny wyglądać poszczególne tańce. Jurorka wytłumaczy widzom zasady dotyczące walca angielskiego, walca wiedeńskiego, cza-czy oraz jive’a. Dzięki temu publiczność będzie mogła nie tylko oglądać występy, ale również samodzielnie ocenić, czy uczestnicy rzeczywiście spełnili wymagania.
Dwunastu uczestników zostało podzielonych na cztery grupy, a każda z nich otrzyma jeden z czterech wspomnianych tańców. Zanim gwiazdy wkroczą na parkiet, Iwona Pavlović przeprowadzi specjalny miniwykład. Jurorka wyjaśni, na co należy zwracać uwagę i co trzeba zrobić, aby zasłużyć na najwyższą możliwą notę. To może być szczególnie interesujące w tym sezonie, ponieważ oceny jury już podczas pierwszego odcinka wzbudziły sporo emocji.
Właśnie punktacja okazała się jednym z najbardziej drażliwych tematów premierowego odcinka. Jurorzy byli zdecydowanie bardziej oszczędni w przyznawaniu punktów niż w poprzednich sezonach. W minionych edycjach zdarzało się, że już podczas pierwszego odcinka uczestnicy zbliżali się do maksymalnej liczby punktów, a nawet zdobywali 40 punktów. Tym razem sytuacja wyglądała zupełnie inaczej.
W pierwszym odcinku żadna z dwunastu par nie przekroczyła granicy 30 punktów. Najwyższą notę wśród jurorów przyznawała debiutująca w tej roli Julia Wieniawa. Z kolei przewodnicząca jury Iwona Pavlović zapowiedziała wcześniej, że jej skala ocen będzie znacznie bardziej wymagająca. Jak wynika z przekazanych informacji, jurorka uznaje obecnie 3 punkty za ocenę dobrą, a najlepiej tańczącym parom przyznała zaledwie 6 punktów.
POLECAMY: Edyta Bartosiewicz zachwycona uczestnikiem „The Voice of Poland” [WIDEO]
Drugi odcinek może zaskoczyć widzów “TzG”
To oznacza, że przed uczestnikami naprawdę trudne zadanie. Co więcej, wyniki pierwszego odcinka wcale nie zostają wyzerowane. Ponieważ w premierowym odcinku nikt nie odpadł, punkty przyznane przez jurorów oraz głosy oddane przez widzów przechodzą do kolejnego etapu. W drugim odcinku zostaną więc połączone z nowymi ocenami oraz kolejnymi SMS-ami. Każdy punkt może mieć ogromne znaczenie.
O Kryształową Kulę 19. edycji „Tańca z Gwiazdami” walczy obecnie dwanaście par. Wśród nich znajdują się Krzysztof Kwiatkowski i Sara Janicka, Marta „Mandaryna” Wiśniewska i Krystian Rzymkiewicz, a także Piotr „Guma” Gumulec i Julia Suryś – Stromecka. Na parkiecie zobaczymy również Helenę Englert i Romana Osadchyego, Jaspera Sołtysiewicza i Darię Sytę, a także Monikę Borzym i Michała Kassina.
W dalszej części rywalizacji pozostają również Dominik Rupiński i Estelle Francois, Joanna Jędrzejczyk i Kamil Kuroczko, Matteo Brunetti i Izabela Skierska, Karolina „Kaeyra” Baran i Kacper Rutka, Dominik Smaruj i Magdalena Tarnowska oraz Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz. Każda z tych par ma już na swoim koncie punkty z pierwszego odcinka, które teraz będą miały znaczenie w dalszej walce.
Drugi odcinek „Tańca z Gwiazdami” już w niedzielę o 19.55 w Polsacie. Tym razem emocji z pewnością nie zabraknie, a „Akademia Czarnej Mamby” może dodatkowo sprawić, że widzowie jeszcze dokładniej przyjrzą się występom. Iwona Pavlović pokaże, jak powinny wyglądać perfekcyjne wykonania, a uczestnicy będą musieli udowodnić, że zasługują na pozostanie w programie. Jedno jest pewne – w najbliższą niedzielę dla jednej z par nie będzie już miejsca na parkiecie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia Wieniawa już wie, kto ma szansę wygrać „Taniec z Gwiazdami”? Padło nazwisko
Podobają Wam się zmiany w ocenianiu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!







Autor: Szymon Jedynak
news
Dowbor wbija szpilę Miszczakowi: „Chciał, by moja praca dobiegła końca”. Przykre?
Katarzyna Dowbor nie ukrywa, że zwolnienie z Polsatu okazało się dla niej początkiem zupełnie nowego rozdziału. Dziś dziennikarka rozwija karierę w TVP, prowadzi „Pytanie na śniadanie” i szykuje kolejny program, a przy okazji wraca do głośnej decyzji Edwarda Miszczaka. Jej najnowsze słowa i pewien wyjątkowy bukiet kwiatów mogą wywołać niemałe poruszenie. Dowiedz się więcej!
Katarzyna Dowbor od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek w Polsce. Przez blisko dekadę była gospodynią programu „Nasz nowy dom” w Polsacie, który zdobył sympatię widzów dzięki historiom rodzin potrzebujących pomocy i spektakularnym metamorfozom ich domów. Jej serdeczność, doświadczenie i naturalność sprawiły, że dla wielu osób stała się nieodłączną częścią tego formatu. Dlatego decyzja o zakończeniu współpracy z dziennikarką w 2023 roku wywołała ogromne emocje. Gdy nowy dyrektor programowy Polsatu, Edward Miszczak, zdecydował o zmianie prowadzącej, nie brakowało głosów zdziwienia i krytyki.
Wydawało się, że po tak głośnym rozstaniu Katarzyna Dowbor będzie musiała na nowo szukać dla siebie miejsca w telewizji. Tymczasem już kilka miesięcy później pojawiły się informacje o jej kolejnych zawodowych planach. Dziennikarka dołączyła do Canal+ Domo, gdzie została gospodynią autorskiego programu „Dowborowa od nowa”. Z czasem otworzyły się przed nią kolejne drzwi, a powrót do Telewizji Polskiej okazał się ważnym etapem jej kariery. Dziś nie tylko regularnie pojawia się na ekranie, ale także angażuje się w nowe projekty.
Od stycznia 2024 roku Katarzyna Dowbor prowadzi „Pytanie na śniadanie” u boku Filipa Antonowicza. Widzowie ponownie mogą oglądać ją w porannym paśmie na żywo, gdzie rozmawia z gośćmi o sprawach społecznych, kulturze i codziennych problemach. Dziennikarka nie ukrywa, że ta praca daje jej wiele satysfakcji, a spotkania z interesującymi ludźmi są jednym z powodów, dla których tak dobrze odnajduje się w nowej roli. Jak się okazuje, dziś patrzy na swoje zwolnienie z Polsatu z zupełnie innej perspektywy niż w chwili, gdy ogłoszono decyzję stacji.
W rozmowie z „Super Expressem” Katarzyna Dowbor przyznała, że z perspektywy czasu jest wdzięczna Edwardowi Miszczakowi za to, co się wydarzyło. Jej słowa mogą zaskakiwać, szczególnie jeśli przypomnimy sobie, jak głośnym echem odbiło się zakończenie jej współpracy z Polsatem. Dziennikarka uważa jednak, że bez tamtej decyzji nie znalazłaby się dziś w miejscu, w którym jest, i nie miałaby okazji realizować projektów, które sprawiają jej tak dużą przyjemność.
„Tak, dzisiaj jestem mu jednak wdzięczna, bo gdyby nie to, że mi podziękował za współpracę, nie byłabym w tym miejscu, w którym teraz jestem i nie robiłabym tego, co robię, czyli nie prowadziłabym „Pytania na śniadanie” – porannego programu na żywo. Prowadzę ten program z fajnym młodym chłopakiem, którego też bym nie poznała, gdyby nie decyzja Edwarda Miszczaka. W tym programie spotykam ciekawych ludzi, z którymi rozmawiam na ważne i interesujące naszych widzów tematy. I bardzo to lubię” – wyznała Dowbor.
Na tym jednak nie koniec zawodowych planów dziennikarki. Już 7 listopada w TVP1 premierę będzie miał jej nowy program „Między pokoleniami”. Jak wskazuje sam tytuł, format ma skupiać się na relacjach między osobami w różnym wieku, ich doświadczeniach i wartościach, które mimo dzielących je lat mogą okazać się wspólne. Katarzyna Dowbor podkreśla, że to projekt społeczny, który ma nie tylko dostarczać emocji, ale także pokazywać, jak ważne jest porozumienie między pokoleniami. Dla dziennikarki to kolejna szansa na wykorzystanie doświadczenia w programie, który ma konkretną misję.
“Między pokoleniami” to program z misją, a ta misja jest bardzo ważna w telewizji publicznej. To misja łączenia ludzi i pokoleń! Nasi bohaterowie mierzą się z doświadczeniami przedstawicieli innego pokolenia i odkrywają, jak wiele może ich łączyć mimo różnicy wieku. W „Między pokoleniami” są emocje i prawdziwe historie ludzi, którym zaczynamy kibicować. I to jest siła tego programu. Uwielbiam robić ten misyjny i społeczny program. Jestem nim zachwycona. Oczywiście jest to ciężka praca, bo pracujemy z ekipą od rana do nocy, ale naprawdę warto. I my to kochamy! I tak sobie myślę, że choć Edward Miszczak chyba chciał, by moja praca w mediach dobiegła końca, to osiągnął zupełnie odwrotny efekt” – dodała w rozmowie z SE.pl.
POLECAMY: Kinga Rusin WRACA do telewizji? Ujawniła, z kim prowadzi rozmowy
Mocne słowa Katarzyny Dowbor o Edwardzie Miszczaku! Tego mu nie zapomni?
We wtorek dziennikarka postanowiła pójść o krok dalej i opublikowała na Instagramie nagranie, do którego dołączyła wymowny opis. Katarzyna Dowbor pokazała bukiet przygotowany specjalnie dla Edwarda Miszczaka, nawiązując do wcześniejszej obietnicy, że będzie wysyłać mu kwiaty. Wpis miał lekki, żartobliwy ton, ale jednocześnie przypominał o okolicznościach jej odejścia z Polsatu. Dziennikarka ponownie podkreśliła, że dzięki zakończeniu współpracy z poprzednią stacją mogła wrócić do TVP i realizować program, który uważa za ważny społecznie.
„Kochani, to specjalny bukiet dla Dyrektora Edwarda Miszczaka. W jednym z wywiadów obiecałam, że będę mu wysyłała kwiaty i chyba muszę to robić! 😉 Bo dzięki temu, że zostałam wyrzucona z Telewizji Polsat wróciłam do Telewizji Polskiej i mogę w niej realizować misyjny program „Między pokoleniami”. To ważny społecznie program, który łączy ludzi i pokolenia. I myślę, że będzie się Wam podobał. Nasi bohaterowie odkrywają, jak wiele może ich łączyć mimo różnicy wieku. Są tu emocje i prawdziwe historie ludzi… Pierwszy odcinek zobaczycie 7 listopada o godz. 12:15 w TVP1. A te kwiaty, panie Dyrektorze są może trochę skromniejsze od tych, które od pana dostałam na zakończenie naszej współpracy. Ja mam dla Pana goździki i myślę, że te goździki bardziej do naszego pokolenia pasują! 😃” – czytamy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Karolina Gilon straciła prawie 30 tys. złotych? Aż trudno uwierzyć, co ją spotkało [WIDEO]
Lubicie oglądać “Pytanie na śniadanie” z Katarzyną Dowbor? Dajcie znać w komentarzu!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Kinga Rusin WRACA do telewizji? Ujawniła, z kim prowadzi rozmowy
Kinga Rusin od lat nie pojawia się regularnie na telewizyjnych ekranach, ale jej nazwisko wciąż budzi ogromne zainteresowanie. Ostatnio znów zrobiło się o niej głośno za sprawą doniesień dotyczących „Tańca z Gwiazdami”. Teraz dziennikarka sama zabrała głos i zdradziła kulisy rozmów z telewizyjnymi władzami. Dowiedz się więcej!
W 2020 roku Kinga Rusin pożegnała się z redakcją „Dzień Dobry TVN”, kończąc tym samym ważny etap swojej kariery. Przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy porannego programu, dlatego jej odejście dla wielu widzów stanowiło spore zaskoczenie. Od tamtej pory dziennikarka zdecydowanie rzadziej pojawia się w telewizji, a jej codzienność wygląda zupełnie inaczej niż w czasach, gdy regularnie witała widzów przed ekranami. Zamiast pracy w studiu postawiła na podróże, rozwijanie własnych przedsięwzięć i życie na własnych zasadach.
Minęło już sześć lat, odkąd Kinga Rusin zdecydowała się zakończyć współpracę z TVN. W tym czasie skoncentrowała się przede wszystkim na swoich biznesach oraz odkrywaniu kolejnych zakątków świata. W mediach społecznościowych chętnie pokazuje kadry z podróży, w których towarzyszy jej partner, Marek Kujawa. Dziennikarka nie ukrywa, że obecny styl życia daje jej wiele satysfakcji, a możliwość samodzielnego decydowania o tym, jak spędza czas, stała się dla niej szczególnie cenna.
Choć Rusin na co dzień trzyma się z dala od telewizyjnego zgiełku, nie oznacza to, że całkowicie zniknęła z ekranów. We wrześniu ubiegłego roku zrobiła wyjątek i ponownie pojawiła się w „Dzień Dobry TVN”. Wraz z Piotrem Kraśką i Bartoszem Węglarczykiem poprowadziła specjalne wydanie programu przygotowane z okazji 20-lecia śniadaniówki. Jej powrót wywołał spore zainteresowanie, a część widzów zaczęła zastanawiać się, czy był to jedynie jubileuszowy epizod, czy może zapowiedź kolejnych zawodowych niespodzianek.
W tym roku nazwisko Kingi Rusin ponownie pojawiło się w medialnych doniesieniach dotyczących telewizji. Tym razem chodziło o „Taniec z Gwiazdami”, czyli jeden z najpopularniejszych programów rozrywkowych w Polsce. Według publikowanych informacji dziennikarka miała znaleźć się w gronie osób, którym proponowano dołączenie do jury tanecznego show. Wśród potencjalnych kandydatek wymieniano również Annę Muchę i Agatę Kuleszę. Ostatecznie w tej roli zadebiutowała Julia Wieniawa, która dołączyła do jurorskiego składu Polsatu.
Spekulacje o możliwym udziale Rusin w „Tańcu z Gwiazdami” rozbudziły ciekawość fanów. Dziennikarka ma duże doświadczenie przed kamerą, a jej charakterystyczny styl prowadzenia rozmów sprawił, że przez lata zdobyła rozpoznawalność i sympatię części widzów. Nic więc dziwnego, że pojawienie się jej nazwiska w kontekście popularnego show wywołało pytania o to, czy byłaby gotowa wrócić do regularnej pracy w telewizji. Teraz sama postanowiła odnieść się do tych doniesień.
POLECAMY: Karolina Gilon straciła prawie 30 tys. złotych? Aż trudno uwierzyć, co ją spotkało [WIDEO]
Kinga Rusin dostała ofertę od Polsatu. Tak odpowiedziała na propozycję
Okazją do rozmowy była gala Telekamer, podczas której Kinga Rusin udzieliła wywiadu reporterowi Pomponika, Jakubowi Szewczykowi. Dziennikarz zapytał ją między innymi o relacje z Edwardem Miszczakiem, dyrektorem programowym Polsatu oraz o to, czy rozmawiają o jej ewentualnym powrocie na telewizyjne ekrany. Odpowiedź Rusin pokazała, że kontakt między nimi wciąż istnieje, choć na razie nie przełożył się na jej powrót do stałej pracy w telewizji.
“Od czasu do czasu spotykam się z dyrektorem Miszczakiem, na różne tematy sobie rozmawiamy. Jeszcze mu się nie udało” – wyznała.
Podczas wywiadu Rusin potwierdziła również, że propozycja związana z „Tańcem z Gwiazdami” rzeczywiście się pojawiła.
“Była taka propozycja” – powiedziała Pomponikowi.
Tym samym dziennikarka odniosła się do medialnych doniesień, które wcześniej wzbudziły zainteresowanie fanów programu. Nie oznacza to jednak, że była bliska podpisania kontraktu czy że negocjacje zakończyły się konkretnym porozumieniem. Sama potwierdziła jedynie, że otrzymała taką ofertę.
Czy zatem Kinga Rusin wróci jeszcze do telewizji? Jej ostatnie słowa nie pozostawiają wiele miejsca na nadzieje na szybki powrót do regularnej pracy przed kamerami.
“Pan Edward Miszczak wie, o co chodzi. Ale mam fajne życie, to prawda” – zakończyła.
Wygląda na to, że dziennikarka ceni sobie obecną codzienność na tyle, że na razie nie zamierza z niej rezygnować. Choć propozycje ze strony telewizji wciąż mogą się pojawiać, Kinga Rusin daje jasno do zrozumienia, że to ona decyduje, czy, gdzie i kiedy ponownie zobaczymy ją na ekranie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Znana aktorka wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? „Pani już zakontraktowana”
Chcielibyście powrotu Kingi Rusin do telewizji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Karolina Gilon straciła prawie 30 tys. złotych? Aż trudno uwierzyć, co ją spotkało [WIDEO]
Karolina Gilon postanowiła pokazać fanom, jak wygląda urządzanie jej mieszkania, ale zamiast samych inspiracji i pięknych wnętrz pojawiła się historia, która może przyprawić o zawrót głowy. Gwiazda opowiedziała o poważnych problemach z wykonawcą i pieniądzach, których – jak twierdzi – nie odzyskała. Dowiedz się więcej, o co chodzi!
Przez ostatnie trzy lata Karolina Gilon i Mateusz Świerczyński stworzyli jedną z najpopularniejszych par polskiego show-biznesu. Ich drogi skrzyżowały się dzięki programowi „Love Island”, a znajomość z czasem przerodziła się w poważny związek. Para doczekała się syna Franciszka, który przyszedł na świat w ubiegłym roku, a kilka miesięcy temu zakochani poinformowali o zaręczynach. Dziś wspólnie mierzą się z kolejnym dużym wyzwaniem, jakim jest urządzanie mieszkania.
Gwiazda postanowiła uchylić rąbka tajemnicy i pokazać w mediach społecznościowych, jak przebiegają prace wykończeniowe. Remont to jednak nie tylko wybór mebli, kolorów ścian i dodatków, które mają nadać wnętrzom wymarzony charakter. To również podejmowanie kosztownych decyzji, współpraca z fachowcami i konieczność radzenia sobie z nieprzewidzianymi problemami. Karolina Gilon przekonała się o tym na własnej skórze, a jej opowieść pokazuje, że nawet starannie zaplanowane przedsięwzięcie może zamienić się w źródło ogromnej frustracji.
Jednym z rozwiązań, na które zdecydowała się celebrytka, było wykończenie ścian techniką limewash. To dekoracyjna metoda pozwalająca uzyskać charakterystyczną, subtelną strukturę i efekt niejednolitej powierzchni. Choć takie wykończenie może prezentować się bardzo efektownie, w przypadku Karoliny Gilon cały proces okazał się wyjątkowo problematyczny. Gwiazda nie ukrywa, że po swoich doświadczeniach nie poleciłaby takiego rozwiązania innym.
POLECAMY: Znana aktorka wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? „Pani już zakontraktowana”
Koszmar Karoliny Gilon! Prawie 30 tys. złotych i ani śladu po wykonawcy? [WIDEO]
Największe emocje wzbudziło jednak wyznanie dotyczące pierwszego wykonawcy. Jak twierdzi Karolina Gilon, współpraca z nim zakończyła się w atmosferze poważnego rozczarowania, a sprawa dotyczyła niemal 30 tysięcy złotych. Para miała wpłacić zaliczkę, ale po podjęciu decyzji o rezygnacji z usług fachowca nie odzyskała pieniędzy. Celebrytka zdecydowała się opowiedzieć o wszystkim publicznie, nie kryjąc oburzenia całą sytuacją.
„Wyobraźcie sobie, że pierwszy wykonawca, który miał nam je robić, oszukał nas na prawie 30 tys. Zł. Wziął od nas zaliczkę i nie oddał po tym, jak zrezygnowaliśmy z jego usług, a zrezygnowaliśmy dlatego, że zobaczyliśmy pracę, jaką wykonał u mojej przyjaciółki w domu i to, w jaki sposób się też tam zachowywał dlatego powiedzieliśmy no way. Chcemy zwrot pieniędzy i zakończyć tę współpracę. Niestety słuch o nim zaginął” – wyznała Karolina Gilon.
Celebrytka odniosła się do całej sytuacji również w opisie nagrania opublikowanego na Instagramie. Zwróciła uwagę, że remont może wystawić na próbę nawet najbardziej zgodne pary. Jej zdaniem skala wydatków i konieczność podejmowania kolejnych decyzji potrafią być ogromnym obciążeniem, szczególnie gdy w domu jest małe dziecko. Gilon nie ograniczyła się jednak do opowiedzenia własnej historii. Zwróciła się także do obserwatorów z prośbą o dzielenie się doświadczeniami, które mogłyby pomóc innym uniknąć podobnych błędów.
„Ludzie się rozwodzą przez remonty… i wcale się nie dziwię do wykończenia mieszkania potrzeba w tych czasach dużo kasy i dużo cierpliwości!! Dlatego dawajcie swoje polecajki i nie polecajki remontowe szczególnie przy dzieciach !!! Pomóżmy innym uniknąć naszych błędów!!” – pisała Karolina Gilon na Instagramie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Przyszłość Wieniawy w „Tańcu z Gwiazdami” przesądzona? Polsat podjął decyzję
Brakuje Wam Karoliny Gilon w TV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Znana aktorka wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? „Pani już zakontraktowana”
Jeszcze trwa walka o Kryształową Kulę, a widzowie „Tańca z Gwiazdami” już zastanawiają się, kto pojawi się w kolejnej edycji. Tym razem uwagę fanów przyciągnęła znana aktorka, która pojawiła się na widowni programu. W komentarzach niemal natychmiast ruszyły spekulacje dotyczące jej przyszłości w tanecznym show. Dowiedz się więcej!
„Taniec z Gwiazdami” od lat jest jednym z najpopularniejszych programów rozrywkowych w Polsce. Każda kolejna edycja przyciąga uwagę nie tylko dzięki występom uczestników, ale również za sprawą nazwisk, które pojawiają się wśród publiczności. Widzowie doskonale wiedzą już, że obecność znanej gwiazdy na widowni może być jedynie kibicowaniem znajomym, ale czasami staje się również początkiem plotek o jej udziale w kolejnym sezonie.
Obecnie trwa jesienna edycja programu, która rozpoczęła się na początku września. Na parkiecie możemy oglądać między innymi Mandarynę, Izę Kunę, Helenę Englert oraz Dominika Rupińskiego. Rywalizacja o Kryształową Kulę wciąż trwa, ale za kulisami już pojawiają się pytania dotyczące kolejnej, wiosennej odsłony tanecznego show.
Nie jest tajemnicą, że widzowie sami bardzo często tworzą listy gwiazd, które chcieliby zobaczyć w programie. Szczególną uwagę przyciągają osoby pojawiające się na widowni. W przeszłości zdarzało się bowiem, że gwiazdy najpierw oglądały zmagania uczestników z perspektywy publiczności, a w kolejnej edycji same stawały na parkiecie. Nic więc dziwnego, że każda bardziej rozpoznawalna osoba na widowni może od razu wzbudzić zainteresowanie fanów.
POLECAMY: Przyszłość Wieniawy w „Tańcu z Gwiazdami” przesądzona? Polsat podjął decyzję
Gwiazda “Barw szczęścia” w kolejnej edycji “TzG”?
Tak było również 27 września, kiedy na widowni „Tańca z Gwiazdami” pojawiła się Maria Dejmek. Aktorka od lat jest obecna na ekranach polskich widzów, a od 13 lat wciela się w Natalię Zwoleńską w serialu „Barwy szczęścia”. Jej obecność w studiu nie przeszła niezauważona.
Maria Dejmek sama podzieliła się w mediach społecznościowych zdjęciami i nagraniami związanymi z wizytą w programie. Wystarczyło kilka publikacji, aby pod jej postem pojawiły się komentarze osób, które zaczęły sugerować, że aktorka mogłaby pojawić się również na parkiecie w jednej z kolejnych edycji.
Fani Marii Dejmek szybko zaczęli namawiać ją do udziału w programie. W komentarzach pojawiły się między innymi takie głosy:
„Mam nadzieję, że Pani już zakontraktowana na wiosenną edycję; Nie mogę się doczekać edycji z Tobą na parkiecie; To teraz Pani do kolejnej edycji; Widzę Cię w kolejnej edycji” – pisali obserwatorzy aktorki.
Trudno się dziwić, że właśnie ta propozycja pojawiła się wśród fanów. Maria Dejmek jest bowiem doskonale znana widzom „Barw szczęścia”, jednego z najpopularniejszych polskich seriali codziennych. Jej wieloletnia obecność w produkcji sprawia, że ma już sporą grupę widzów, którzy z zainteresowaniem śledzą jej zawodowe poczynania.
Co ciekawe, w obecnej edycji „Tańca z Gwiazdami” również pojawiła się osoba związana z „Barwami szczęścia”. Na parkiecie rywalizuje Jasper Sołtysiewicz, znany widzom właśnie z serialu. Aktor występuje w parze z Darią Sytą, dzięki czemu produkcja już teraz ma swojego reprezentanta z popularnego serialu.
Czy zatem Maria Dejmek rzeczywiście zatańczy w kolejnej edycji? Na ten moment nie ma oficjalnego potwierdzenia, że aktorka prowadzi rozmowy z produkcją ani że podpisała kontrakt. Sama obecność na widowni nie musi oznaczać nic więcej niż chęć obejrzenia programu na żywo. Tym bardziej że w „Tańcu z Gwiazdami” regularnie pojawiają się osoby związane ze światem filmu, telewizji i muzyki.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Niewiarygodne, kto miał prowadzić „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Zaskoczeni?
Kogo jeszcze chcielibyście zobaczyć w nowej edycji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news2 dni temuPrzykre, co Daniel Martyniuk zrobił żonie. Powiedział TO publicznie
-
news3 dni temu4 tysiące euro to za mało? Daniel Martyniuk wyznał, ile co miesiąc daje mu mama
-
news4 dni temuMarcin Maciejczak wygrał „TTBZ”, ale czy słusznie? W sieci zawrzało [WIDEO]
-
news4 dni temuCiemne chmury nad Sołtysikami? Żona Andrzeja przerwała milczenie
-
news4 dni temuAgnieszka Woźniak-Starak ujawniła prawdę o Kubie Wojewódzkim. Zaskoczeni?
-
news4 dni temu„Matki pingwinów 2” LEPSZE niż pierwszy sezon? Netflix znów to zrobił [RECENZJA]
-
news4 dni temuKorwin Piotrowska MIAŻDŻY Andziaks. Chce zakazać celebrytom wypowiedzi?
-
news2 dni temu58-letnia Margareta zdradziła, jak przyjęła ją rodzina Mohameda. Łatwo nie było?

Dodaj komentarz