Śledź nas

news

Czego się uczy Julia Wieniawa od Rosati i Zielińskiej?

Opublikowano

w dniu

Od września na Polsacie pojawi się nowy serial, w którym wystąpi Julia Wieniawa – zdradziła czego się nauczyła na planie.

“Zawsze warto” to nowy serial Polsatu, z fantastyczną obsadą. W głównych rolach będziemy mogli zobaczyć Julię Wieniawę, Weronikę Rosati i Katarzynę Zielińską. Z tego co wiemy dziewczyny bardzo się polubiły. Oprócz wspólnych wygłupów na planie przyznają, że wiele się od siebie nauczyły. 

Profesjonalizmu, pracowitości (…) dawały mi bardzo dużo rad i bardzo się polubiłyśmy. – powiedziała Wieniawa

Polecamy – Szkoła życia na planie “Zawsze warto”? Julia Wieniawa opowiada o kulisach pracy na planie

Dobra energia jest zaraźliwa, dlatego kiedy ludzie, którzy ze sobą pracują się lubią projekt wychodzi o wiele lepszy. Tak również było w przypadku ekipy “Zawsze warto”. 

Staramy się mieć dobrą atmosferę na planie, staramy się wszyscy lubić i chyba widać to później na ekranie.

Czy wy też nie możecie doczekać się już nowego serialu z udziałem Julii Wieniawy? Zapraszamy do obejrzenia naszego wideo, a co środę o 21:05 do oglądania “Zawsze warto”.

Zobacz także – Rosati, Wieniawa i Zielińska na konferencji serialu “Zawsze warto” – obejrzyjcie zdjęcia

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Reunion ❤️

Post udostępniony przez Julia Wieniawa-Narkiewicz (@juliawieniawa)

 

 

news

Joanna Jabłczyńska ZOSTAŁA ZMUSZONA! Ile kosztowała AFERA o „Nigdy w życiu” i Tosię?

Opublikowano

w dniu

przez

Joanna Jabłczyńska ZOSTAŁA ZMUSZONA! Ile ją kosztowała AFERA o „Nigdy w życiu” i Tosię?

Wywiad zrealizowany podczas wyjątkowego wydarzenia LuNiche Warsaw Experience – Avant Garden.

POLECAMY: Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki. Justyna Steczkowska nie mogła powstrzymać łez

Kontynuuj czytanie

news

Hanna Bieluszko o najtrudniejszej walce. W oczach aktorki pojawiły się łzy. „Zamiast być aktorką, stałam się pacjentką”

Opublikowano

w dniu

przez

Hanna Bieluszko po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o życiu po diagnozie. Aktorka znana widzom m.in. z „M jak miłość” w rozmowie z „Dzień Dobry TVN” wróciła do momentu, w którym jej codzienność zmieniła się nie do poznania. Diagnozę usłyszała w 2023 roku, a od tego czasu mierzy się z chorobą i konsekwencjami, jakie przyniosła ona jej życiu zawodowemu i prywatnemu. W emocjonalnej rozmowie nie ukrywała żalu do samej siebie i przyznała, że dziś inaczej patrzy na kwestie związane z profilaktyką. „Z momentu na moment moje życie nagle zmieniło się o 180 stopni” – wyznała.

Hanna Bieluszko przez lata była przede wszystkim aktorką i kobietą aktywną zawodowo, obecną na scenie i ekranie. Wszystko zmieniło się w 2023 roku, kiedy usłyszała diagnozę nowotworową. Od tamtej pory jej życie podporządkowane jest walce o zdrowie, leczeniu i powrotowi do normalności.

W rozmowie z „Dzień Dobry TVN” aktorka po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o tym, co przeżywa. Nie ukrywała emocji, żalu ani łez. Przyznała, że dziś zupełnie inaczej patrzy na czas, kiedy była zdrowa, a także na kwestie związane z profilaktyką.

Z momentu na moment moje życie nagle zmieniło się o 180 stopni – wyznała.

Jej historia jest pełna bólu, ale także ważnego przesłania dla tych, którzy wciąż odkładają badania na później.

POLECAMY: Gwiazda „Top Model” zmaga się z poważną chorobą – cała we łzach apeluje do fanów

Hanna Bieluszko gorzko o czasie przed diagnozą

W materiale „Zanim będzie za późno” Hanna Bieluszko zdecydowała się powiedzieć o swojej chorobie znacznie więcej niż wcześniej. Aktorka wróciła wspomnieniami do czasu, gdy była zdrowa, aktywna zawodowo i mogła normalnie funkcjonować. Z perspektywy doświadczeń, które przyniosły kolejne lata, inaczej ocenia decyzje podejmowane przed diagnozą. Hanna Bieluszko przyznała, że gdyby wcześniej wiedziała to, co wie dziś, nie odkładałaby badań. Jej słowa były wyjątkowo mocne, ponieważ skierowała je bezpośrednio do samej siebie.

Gdybym wiedziała wtedy to, co teraz wiem. To nie czekałabym ani chwili. Gdybym mogła się cofnąć do tego czasu, kiedy byłam silną, zdrową Hanią, to powiedziałabym sobie teraz: Byłaś po prostu głupia– wyznała aktorka.

To właśnie świadomość tego, jak wiele może zmienić jedna diagnoza, sprawiła, że Bieluszko zdecydowała się publicznie opowiedzieć o swoim doświadczeniu. Jej historia stała się również głosem w dyskusji o tym, jak ważne jest reagowanie na sygnały płynące z organizmu i wykonywanie badań profilaktycznych.

Aktorka nie ukrywała, że choroba odebrała jej poczucie normalności, które wcześniej wydawało się czymś oczywistym. Z osoby aktywnej zawodowo nagle znalazła się po drugiej stronie jako pacjentka oczekująca na leczenie.

POLECAMY: Hanna Bieluszko wróciła na plan mimo choroby. Teraz zdradziła, co dalej

Życie Hanny Bieluszko zmieniło się w jednej chwili

Diagnoza, którą Hanna Bieluszko usłyszała w 2023 roku, całkowicie zmieniła jej codzienność. Aktorka, która przez lata była związana ze sceną i ekranem, musiała skoncentrować się na walce o zdrowie. Zamiast planowania kolejnych zawodowych projektów pojawiły się wizyty lekarskie, leczenie i oczekiwanie na operację.

Z momentu na moment moje życie nagle zmieniło się o 180 stopni. Zamiast być czynną aktorką, stałam się pacjentką, czekającą na operację – powiedziała Hanna Bieluszko.

W dalszej części rozmowy aktorka nie ukrywała emocji. Wspominała również o badaniu, które dla wielu osób może być krępujące lub nieprzyjemne. W jej ocenie dyskomfort związany z kolonoskopią jest jednak niewspółmierny do konsekwencji, jakie może przynieść zignorowanie potrzeby przeprowadzenia badań.

Te przykrości związane z kolonoskopią są niczym w porównaniu z chorobą, którą teraz przeżywam – powiedziała.

Hanna Bieluszko zwróciła uwagę na różnicę między zwyczajnym, aktywnym życiem a codziennością osoby przechodzącej intensywne leczenie. Chciała również pokazać, że badania profilaktyczne nie powinny być odkładane tylko dlatego, że wiążą się z chwilowym dyskomfortem.

Możesz normalnie żyć, spotykać się z ludźmi, a nie być podłączoną do kroplówki po kilka godzin dziennie – wyznała.

Podczas rozmowy emocje wzięły górę, a w oczach aktorki pojawiły się łzy. Jej wyznanie było wyjątkowo osobiste, ale jednocześnie stanowiło apel o większą troskę o własne zdrowie. Bieluszko pokazała, że diagnoza potrafi całkowicie zmienić codzienność i przewartościować to, co wcześniej wydawało się oczywiste.

POLECAMY: Justyna Steczkowska nagle przerwała występ i przyznała, że walczy z chorobą

Kontynuuj czytanie

news

Filip Chajzer ujawnił kulisy życia z Bianką. „Ja jestem pantofel”. Zazdrościcie?

Opublikowano

w dniu

przez

Filip Chajzer i Bianka od kilku miesięcy wzbudzają spore zainteresowanie. Para, którą dzieli ponad dwie dekady różnicy wieku, szybko przeszła od początku znajomości do wspólnego życia i ślubu, a teraz prezenter postanowił opowiedzieć więcej o ich relacji. W najnowszej rozmowie zdradził między innymi, kto odgrywa w ich związku pierwsze skrzypce i jak wyglądały początki ich znajomości. Dowiedz się więcej!

Filip Chajzer i 19-letnia Bianka w ostatnim czasie stali się jedną z szeroko komentowanych par w polskim show-biznesie. Zainteresowanie wzbudza nie tylko ich szybkie tempo rozwoju relacji, ale również różnica wieku między małżonkami. Para szybko zamieszkała razem w Krakowie, a po kilku miesiącach zdecydowała się na ślub.

Prezenter w najnowszym podcaście Mateusza Hładkiego wrócił do początków znajomości z Bianką. Jak wspominał, dokładnie pamięta dzień, w którym się poznali. Okazuje się również, że decyzja o małżeństwie pojawiła się stosunkowo szybko. Filip Chajzer zdradził, kiedy zdecydował się oświadczyć swojej partnerce.

“Poznaliśmy się 17 lutego, a oświadczyłem się na początku kwietnia. (…) Ja od początku wiedziałem, że to jest to. Nie miałem żadnych wątpliwości” – powiedział.

Od początku relacji Filip Chajzer miał więc być przekonany, że Bianka jest osobą, z którą chce związać swoją przyszłość. Choć od ich pierwszego spotkania do zaręczyn minęło zaledwie kilka tygodni, prezenter w rozmowie podkreślał, że nie miał wątpliwości co do swoich uczuć.

W dalszej części rozmowy prowadzący poruszył również temat codziennego życia pary. Filip Chajzer z przymrużeniem oka opowiedział o podziale ról w ich związku. Nie próbował przy tym przedstawiać siebie jako osoby, która zawsze musi mieć ostatnie słowo. Wręcz przeciwnie – sam przyznał, że w domowej hierarchii znajduje się raczej na drugim planie.

“Ja jestem absolutnie na drugim planie. Staram się być. Ja jestem pantofel. Ja kocham torebki, uwielbiam torebki, to moje hobby. W ogóle uważam, że powinienem mieć salon z torebkami w Krakowie” – powiedział uśmiechnięty.

POLECAMY: Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki. Justyna Steczkowska nie mogła powstrzymać łez

Filip Chajzer o życiu z 20-letnią Bianką: „Jestem pantofel”. No cóż…

W rozmowie nie zabrakło również historii z początków związku. Filip Chajzer wrócił do jednej z pierwszych randek z Bianką, podczas której pojawił się dość nieoczekiwany problem. W centrum opowieści znalazł się jego pies Rollo, który – jak wynika z relacji prezentera, nie najlepiej znosi rozłąkę z właścicielem.

“Mój pies ma trochę lęk separacyjny, on musi być bliziutko, więc na pierwszej randce zawiozłem go do mamy, ale na drugiej randce pomyślałem sobie: “dobra, to jest tylko godzina, kolacja na dole, zjemy, wrócę, może chwilę poszczeka, ale przestanie”. Co więcej, kupiłem kamerę, która działa w dupleksie, czyli możesz słuchać, ale możesz też przez nią mówić jakby szczekał. Na początku chwilę poszczekał, więc ja powiedziałem przez kamerę: “Rollutku, cichutko, zaraz wracam”. No i się uciszał, a ja o tym zapomniałem. Jak to ja, telefon zostawiłem…” – opowiadał.

Technologia miała pomóc Filipowi Chajzerowi kontrolować sytuację w domu, jednak ostatecznie nie wszystko poszło zgodnie z planem. Po powrocie z randki prezenter zobaczył, co wydarzyło się w mieszkaniu. Rollo miał pozostawić po sobie sporo sprzątania, a szczególnie ucierpieć miała sypialnia.

Filip Chajzer szczegółowo opisał tę sytuację, przyznając, że widok po powrocie nie należał do najprzyjemniejszych. W jego opowieści pojawił się również wątek reakcji Bianki, która jak wspominał prezenter – nie zamierzała przejąć za niego problemu. To właśnie z tej pozornie błahej sytuacji wyciągnął później szerszy wniosek dotyczący ich związku.

“Wracam, a Rollo złośliwie, doskonale wiedząc, gdzie narobi najwięcej szkód, załatwił się i to nie jedynką w sypialni, dookoła łóżka, na białej wykładzinie, która ma wysokie włosie. Obstemplował to łóżko dookoła, tak szedł i stawiał. Ja jestem strasznie wrażliwy na zapachy, więc już na korytarzu czuję, że jest źle. Wchodzę do mieszkania, no wali tak po prostu, że nie da się wytrzymać. Wchodzę do sypialni, widzę co się dzieje i mówię: “co ja mam robić?”. Bianka na mnie patrzy i ja szukałem takiego wsparcia, a ona mówi: “Nie mam zielonego pojęcia”. Pomyślałem, że muszę to zrobić sam mimo swoich wszystkich słabości pod tym względem. To jest taka mała scenka, ale potem sobie uświadomiłem, że tak ma być właśnie, że jak masz problem, to musisz go rozwiązać, a druga strona ma mieć swoje piękne życie” – kontynuował swoją “zabawną” historię.

Historia z Rollo stała się dla Filipa Chajzera punktem wyjścia do refleksji nad związkiem. Prezenter nie przedstawiał jej jednak jako poważnego konfliktu między małżonkami, lecz raczej jako zabawną sytuację, która uświadomiła mu pewien sposób funkcjonowania w relacji. Jak wynika z jego słów, ważne jest dla niego również to, aby każdy z partnerów miał własną przestrzeń.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maja Sablewska OCENIŁA zachowanie Szelągowskiej ws. „Nigdy w życiu”. Miło?

Kibicujecie Filipowi i Biance? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Filip Chajzer (fot. screen YouTube TVN7)
Bianka Chajzer (fot. screen YouTube Filip Chajzer Podcast)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Brzozowski jako Wodecki. Justyna Steczkowska nie mogła powstrzymać łez

Opublikowano

w dniu

przez

To miał być kolejny występ w „Twoja twarz brzmi znajomo”, ale szybko okazało się, że dla wielu widzów stał się czymś znacznie więcej. Rafał Brzozowski wcielił się w Zbigniewa Wodeckiego, a jego przemiana wywołała ogromne emocje zarówno w studiu, jak i przed telewizorami. Niektórzy widzowie przyznawali wprost, że podczas występu nie byli w stanie powstrzymać łez. Dowiedz się więcej!

Rafał Brzozowski po raz kolejny pokazał, że na scenie potrafi całkowicie zmienić swoje oblicze. Tym razem w programie „Twoja twarz brzmi znajomo” zmierzył się z wyjątkowo wymagającym zadaniem – wcielił się w Zbigniewa Wodeckiego, jednego z najbardziej charakterystycznych polskich artystów. Jego występ od początku wzbudzał ogromne zainteresowanie, jednak nikt nie spodziewał się, jak mocno poruszy publiczność.

Nie chodziło wyłącznie o wykonanie utworu. Rafał Brzozowski zadbał również o charakteryzację, sposób poruszania się oraz sceniczne zachowanie, dzięki czemu jego przemiana w Zbigniewa Wodeckiego była jeszcze bardziej wyrazista. Występ miał przypomnieć publiczności charakterystyczny styl i sceniczną osobowość zmarłego artysty, a efekt końcowy zrobił ogromne wrażenie.

Szczególnie mocno zareagowała Justyna Steczkowska. Jurorka programu znała Zbigniewa Wodeckiego osobiście i miała okazję wielokrotnie pracować z nim podczas wspólnych tras koncertowych. Po występie Rafała Brzozowskiego emocje okazały się tak silne, że artystka z trudem powstrzymywała łzy.

“Aż nie mogę mówić, bo się rozpłaczę. Ja znałam dobrze Zbyszka, bo my graliśmy razem trasy koncertowe. To był uroczy człowiek, cudowny kompan w pracy. Tyle, ile się śmiałam w jego towarzystwie, to nigdy wcześniej, nigdy później. Dlaczego o tym mówię? Bo to jest taka rzadkość, że ktoś zaśpiewa tak samo prawie, tak jakby wstał Wodecki i tu był. Ja nie mogę uwierzyć, tak mnie poruszył twój występ. Gratuluję” – mówiła Justyna Steczkowska ze ściśniętym gardłem.

Słowa Justyny Steczkowskiej szczególnie mocno wybrzmiały ze względu na jej osobistą znajomość z Zbigniewem Wodeckim. Jurorka nie tylko oceniła wykonanie pod względem artystycznym, ale wróciła wspomnieniami do wspólnej pracy z artystą. Jej reakcja pokazała, że dla niej była to również bardzo osobista podróż do wspomnień związanych z nieżyjącym muzykiem.

POLECAMY: Maja Sablewska OCENIŁA zachowanie Doroty Szelągowskiej ws. „Nigdy w życiu”. Miło?

Widzowie zachwyceni wykonałem Rafała Brzozowskiego

Ostatecznie to właśnie Rafał Brzozowski zajął pierwsze miejsce w tym wyjątkowo mocnym odcinku programu. Za zwycięstwo otrzymał nagrodę w wysokości 15 tysięcy złotych, którą – zgodnie z zasadami programu i swoją decyzją — przeznaczył na Stowarzyszenie „Jesteśmy”. Tym samym jego występ miał nie tylko wymiar artystyczny, ale również charytatywny.

Fragment wykonania pojawił się również na Instagramie, gdzie bardzo szybko zaczęły pojawiać się komentarze widzów. Internauci zwracali uwagę przede wszystkim na niezwykłe podobieństwo Rafała Brzozowskiego do Zbigniewa Wodeckiego, ale także na sposób interpretacji utworu. Dla wielu osób występ był czymś więcej niż zwykłą telewizyjną metamorfozą.

Po emisji programu emocje nie opadły. Wręcz przeciwnie – fragment występu zaczął być szeroko komentowany przez internautów. Widzowie podkreślali, że Rafał Brzozowski bardzo mocno przypominał Zbigniewa Wodeckiego, a jego interpretacja sprawiła, że wielu z nich wróciło wspomnieniami do artysty.

  • “Widziałem ten występ na żywo podczas ramówki i wtedy, i dziś zbieram szczękę z podłogi. Ogromne brawa i wzrusz”;
  • “Niesamowity talent Rafała i cudowny utwór Pana Zbigniewa”;
  • “Kolejny fantastyczny występ — hołd dla pana Wodeckiego w historii programu. Coś niesamowitego, ciary przez cały występ”.

Nie zabrakło również komentarzy osób, które wspominały Zbigniewa Wodeckiego i jego wyjątkową osobowość. Dla części widzów występ Rafała Brzozowskiego był okazją do przypomnienia sobie artysty, którego charakterystyczny głos, uśmiech i sceniczna charyzma na stałe zapisały się w historii polskiej muzyki.

“”Nie wierzę, że to już prawie dekada minęła od czasu śmierci Wodeckiego. Niezwykły człowiek, pełen charyzmy, klasy, uśmiechu, a przy tym z niebagatelnym talentem multiinstrumentalisty i przepięknym, kojącym głosem — tak bardzo go brak” – pisał jeden z internautów.

Występ Rafała Brzozowskiego szybko stał się więc jednym z tych momentów „Twoja twarz brzmi znajomo”, które pozostają w pamięci widzów na długo po zakończeniu programu. Zwycięstwo, nagroda przekazana na cel charytatywny, emocjonalna reakcja Justyny Steczkowskiej oraz lawina komentarzy internautów sprawiły, że wykonanie Zbigniewa Wodeckiego nabrało wyjątkowego znaczenia.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sandra Hajduk-Popińska zdradziła prawdę o Rozenek. Mało kto o tym wiedział

A Wam jak się podobał występ Rafała Brzozowskiego w “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Piotr Gąsowski, Justyna Steczkowska (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Rafał Brzozowski jako Zbigniew Wodecki (fot. zdjęcie prasowe Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością