news
Dominika Ostałowska ujawnia przykre kulisy „M jak miłość”. Tak naprawdę traktowano aktorkę za kulisami
Po ponad dwóch dekadach obecności w jednym z najpopularniejszych seriali w Polsce, Dominika Ostałowska podjęła decyzję, która wstrząsnęła fanami. Teraz po raz pierwszy tak szczerze mówi o powodach odejścia, emocjach i tym, co naprawdę działo się za kulisami. Co skłoniło ją do tak radykalnego kroku? Dowiedz się więcej!
Dominika Ostałowska, aktorka od samego początku związana z serialem „M jak miłość”, przez ponad 25 lat wcielała się w postać Marty – jednej z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek tej produkcji. Jej twarz była nierozerwalnie związana z historią rodziny Mostowiaków, a dla wielu widzów była symbolem ciągłości i stabilności serialu. Dlatego informacja o jej odejściu wywołała prawdziwe poruszenie wśród fanów i środowiska medialnego.
Rok temu aktorka niespodziewanie ogłosiła na swoich mediach społecznościowych, że żegna się z rolą Marty. W emocjonalnym wpisie podziękowała widzom oraz ekipie za wspólnie spędzone lata.
Chciałam Wam powiedzieć, że po wielu latach żegnam się z rolą Marty w „M jak miłość”. Pragnę za te wszystkie lata spędzone na planie z całego serca podziękować obu ekipom i reżyserom, a także wszystkim innym pracownikom produkcji – napisała wówczas aktorka na Instagramie.
Z czasem wokół jej odejścia zaczęły narastać plotki. Media sugerowały, że aktorka czuła się marginalizowana, a nawet pomijana przez produkcję – między innymi przy nagrywaniu nowej czołówki serialu. W rozmowie z Plejadą aktorka odniosła się do tych spekulacji w sposób spokojny, lecz niezwykle szczery.
O nagraniu nowej czołówki beze mnie dowiedziałam się właściwie z mediów. Nie wiem, czy powstała jeszcze w czasie, gdy grałam w serialu, czy już po moim odejściu. W każdym razie trudno było mi poczuć z tego powodu przykrość i chyba nie w takich kategoriach rozpatrywałabym odejście z serialu – wyznała.
Najważniejszym powodem rozstania nie były jednak kwestie organizacyjne czy emocjonalne urazy, lecz brak satysfakcji artystycznej. Aktorka otwarcie przyznała, że od dłuższego czasu nie miała poczucia sensu swojej obecności na planie.
Prawdą jest natomiast to, że od dłuższego czasu czułam, iż mam w “M jak miłość” niewiele do grania. A mnie nigdy nie zależało na samym byciu przed kamerą, ale właśnie na graniu w pełnym znaczeniu tego słowa – dodała.
Decyzja o odejściu dojrzewała w niej stopniowo. Jak sama mówi, wielokrotnie sygnalizowała produkcji, że jej wątek jest coraz bardziej marginalny.
To był proces rozłożony na etapy. Co jakiś czas sygnalizowałam produkcji, że nie bardzo mam co grać. Słyszałam zapewnienia, że mój wątek zostanie rozpisany. I faktycznie, przez moment pojawiały się ciekawsze scenariusze. Po czym wszystko bardzo szybko wracało do wcześniejszego stanu – wyjaśniła.
Z czasem aktorka zrozumiała, że sytuacja prawdopodobnie już się nie zmieni.
W pewnym momencie zrozumiałam, że prawdopodobnie niewiele się już zmieni. Musiałam tylko poczekać na zakończenie umowy, którą miałam podpisaną – wspomniała.
Co istotne, Dominika Ostałowska zadbała o to, aby sposób odejścia jej bohaterki nie był dramatyczny ani sensacyjny. Aktorka nie chciała, by Marta „konała” na ekranie w pośpiechu i w nieprzemyślanych okolicznościach.
Dokładnie już nie pamiętam, od kogo ta propozycja wyszła w pierwszej kolejności. Na pewno rozmawiałam o tym, że nie chciałabym, żeby w pośpiechu powstały sceny “konania” mojej bohaterki, zwłaszcza w jakiejś przypadkowej, niefortunnej sytuacji – powiedziała.
Zamiast tego zdecydowano się na otwarte rozwiązanie fabularne.
Wyjazd wydawał mi się rozwiązaniem uczciwym i otwartym. Zostawia scenarzystom furtkę na przyszłość, jeśli kiedykolwiek pojawi się taka potrzeba. Nie wiem, jakie są plany. Być może moja bohaterka jeszcze wróci, być może zostanie zastąpiona przez inną aktorkę. To są decyzje, które należą do produkcji – dodała.
POLECAMY: Jacek Jeschke wraca do „Tańca z Gwiazdami” – wiemy, z kim zatańczy. Czy to nowi faworyci?
Ostałowska o kulisach odejścia z “M jak miłość”
Zapytana wprost, czy kiedykolwiek wróci do „M jak miłość”, odpowiedziała z wyraźnym spokojem, ale bez jednoznacznych deklaracji.
Staram się nie mówić: nigdy. Zwykle unikam takich deklaracji. Jednocześnie bardzo dobrze wiem, dlaczego podjęłam decyzję o odejściu. Czuję się z nią spokojna i mam poczucie, że była mi potrzebna. Nie wydaje mi się, żebym chciała robić krok wstecz – stwierdziła.
Aktorka z sentymentem wspomina pierwsze lata pracy na planie serialu.
Pierwszych 10 lat wspominam bardzo dobrze. Ekipa była ze sobą zżyta, wątków było mniej, wszyscy się znaliśmy i mieliśmy poczucie wspólnoty. Spotykaliśmy się często, wiedzieliśmy, co dzieje się w życiu naszych bohaterów, ale też w życiu prywatnym. Z czasem wątków i postaci zaczęło przybywać. Wielu aktorów grających w serialu nigdy nawet nie spotkałam. Poczucie więzi stopniowo się rozmywało, a wraz z nim gasła radość związana z samą obecnością na planie – wspominała.
Po odejściu z serialu aktorka nie rzuciła się w wir nowych propozycji, lecz skupiła się na pracy na własnych zasadach.
Odejście z serialu uruchomiło we mnie przede wszystkim potrzebę działania na własnych zasadach. Dużo czasu i energii pochłonęła praca nad monodramem “Nieśmiała dżokejka”. Dopiero teraz, po premierze, mogę na chwilę odetchnąć – wyznała.
Jednocześnie nie ukrywa, że nie liczyła na lawinę ofert po rozstaniu z „M jak miłość”.
Nie liczyłam jednak na to, że nagle wszyscy zaczną do mnie dzwonić z propozycjami. To raczej fantazje dziennikarskie na temat moich motywów. Nie z tego względu podjęłam tę decyzję, choć propozycje zawodowe są oczywiście bardzo mile przeze mnie widziane. Odeszłam po to, żeby nie zgasło we mnie coś, co gasnąć niestety zaczęło, kiedy nie wiedziałam już, po co jestem na planie i kogo tak naprawdę gram – wytłumaczyła.
Historia Dominiki Ostałowskiej pokazuje, że nawet największa stabilność zawodowa nie zawsze oznacza spełnienie. Jej decyzja, choć trudna i kontrowersyjna, była aktem odwagi i walki o własną pasję oraz sens w pracy artystycznej. Czy jeszcze kiedyś zobaczymy Martę na ekranie? Tego dziś nikt nie wie, ale jedno jest pewne: to rozstanie nie było końcem, lecz nowym początkiem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: Wiemy, z kim zatańczy Mateusz Pawłowski. Tancerka wraca po kilku latach przerwy
Brakuje Wam Dominiki Ostałowskiej na szklanym ekranie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!




Autor: Szymon Jedynak
-
Tak, w pierwszych odcinkach była jeszcze ok.Potem juz było coraz gorzej,wiecznie niezadowolona, marudząca, taka jakaś nijaka. Myślę, że wszystko popsuło się po tym jak odbiła koleżance z planu faceta.Jej postać w serialu nie była ciekawa.
news
TYLKO U NAS: Z kim Żurnalista wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Wszystko jest już jasne
Choć Polsat wciąż nie ujawnił pełnej listy uczestników nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”, wokół programu już teraz narastają ogromne emocje. Kolejne nazwiska wypływają do mediów, a najnowsze ustalenia mogą okazać się prawdziwą sensacją dla fanów show. Teraz pojawiły się także informacje dotyczące tanecznej partnerki Żurnalisty. Dowiedz się więcej.
Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” zapowiada się jako jedna z najgłośniejszych odsłon programu w ostatnich latach. Produkcja stopniowo kompletuje skład uczestników, a każde nowe nazwisko wywołuje lawinę komentarzy w mediach społecznościowych. Widzowie z niecierpliwością czekają na oficjalne potwierdzenia i kolejne niespodzianki.
W ostatnich dniach ogromne poruszenie wywołała informacja o udziale Andrzeja Rosiewicza. Doniesienia błyskawicznie obiegły internet, a wielu fanów nie kryło zaskoczenia. Jeszcze większe emocje wzbudził fakt, że artysta sam potwierdził swój udział w programie.
Andrzej Rosiewicz nie pozostawił miejsca na domysły. Zapytany przez dziennikarzy o udział w show odpowiedział krótko i konkretnie. Przy okazji przyznał również, że już teraz czuje ekscytację związaną z nowym wyzwaniem.
„Czuję dreszczyk emocji, ale tańczyłem całe życie, więc jest mi to bliskie” – powiedział na łamach “Faktu”.
Tymczasem produkcja nadal pracuje nad ostatecznym składem uczestników. Wiadomo już, że pierwszą oficjalnie ogłoszoną gwiazdą nowej edycji została Helena Englert, której udział potwierdzono na antenie programu „Halo tu Polsat”. Jej obecność wzbudziła ogromne zainteresowanie i natychmiast wywołała falę komentarzy.
Wśród nieoficjalnych nazwisk coraz częściej pojawiają się również Mandaryna oraz Izabela Kuna. Obie gwiazdy od lat należą do grona osób, które widzowie chętnie zobaczyliby na parkiecie. Szczególnie udział Mandaryny budzi emocje ze względu na jej taneczne doświadczenie i sceniczną charyzmę.
To jednak nie koniec spekulacji. W medialnych doniesieniach przewijają się także nazwiska Jessiki Mercedes oraz Ewy Chodakowskiej. Na razie żadna z nich nie została oficjalnie potwierdzona, jednak fani programu już teraz żywo komentują możliwość ich udziału.
POLECAMY: Iga Świątek zamieściła niepokojący wpis. Fani przerażeni
Z kim zatańczy Żurnalista w “Tańcu z Gwiazdami”?
Najwięcej emocji wzbudza jednak osoba, która do tej pory kojarzona była przede wszystkim z rozmowami i wywiadami, a nie występami telewizyjnymi. Jak ustalił Pudelek, w nowej edycji programu ma pojawić się Żurnalista, czyli Dawid Swakowski.
Według informacji przekazanych przez osobę związaną z produkcją obie strony są już po rozmowach i osiągnęły porozumienie dotyczące udziału podcastera w show. Choć oficjalny podpis pod kontraktem nie został jeszcze złożony, wszystko wskazuje na to, że jego występ jest bardzo prawdopodobny.
Nie da się ukryć, że udział Żurnalisty może budzić kontrowersje. Podcaster w przeszłości mierzył się z poważnym kryzysem wizerunkowym związanym z oskarżeniami dotyczącymi rozliczeń finansowych. Sam zainteresowany wielokrotnie odpierał zarzuty i zapewniał, że wszystkie sprawy zostały ostatecznie wyjaśnione.
“Nigdy nie zarządzałem takim kryzysem. Byłem pięć minut w show-biznesie. Nigdy się na tym nie znałem, nigdy nie wiedziałem, jak to funkcjonuje. Wszystkie pieniądze oddałem. Niezależnie, czy uważałem je za właściwe te roszczenia, czy nie, po prostu to oddałem, bo nie chciałem już żadnej dyskusji na ten temat” – mówił na łamach magazynu “Viva!” w listopadzie 2024 r.
Najnowsze ustalenia dotyczą jednak czegoś, co szczególnie interesuje fanów programu. Jak ustalił nasz reporter, udział Żurnalisty w nowej edycji „Tańca z Gwiazdami” jest już praktycznie przesądzony, a podcaster ma wystąpić w duecie z Izą Skierską.
Co ciekawe, czujni internauci zauważyli już, że Żurnalista zaobserwował tancerkę na Instagramie, co tylko podsyciło spekulacje dotyczące ich wspólnej współpracy. Sama Iza Skierska doskonale zna realia „Tańca z Gwiazdami”. W poprzednich edycjach partnerowała między innymi Kamilowi Nożyńskiemu oraz Tomaszowi Karolakowi, zyskując sympatię widzów i uznanie za profesjonalizm. Wszystko wskazuje więc na to, że właśnie ten duet zobaczymy jesienią na parkiecie. Para już teraz budzi ogromne zainteresowanie i może stać się jednym z najgłośniejszych tandemów nadchodzącej edycji show.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Obejrzałem dwa odcinki „Proud”. Takiego serialu w Polsce dawno nie było?
Będziecie kibicować Żurnaliście w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Iga Świątek zamieściła niepokojący wpis. Fani przerażeni
Niepokojące informacje dotarły do jednej z najpopularniejszych polskich sportsmenek. W sieci pojawiły się osoby, które mają wykorzystywać jej nazwisko i zaufanie fanów do własnych celów. Teraz Iga Świątek postanowiła zabrać głos i wydała ważne ostrzeżenie. Dowiedz się więcej!
Popularność Igi Świątek od dawna wykracza daleko poza świat sportu. Polska tenisistka należy dziś do grona najbardziej rozpoznawalnych sportowców nie tylko w kraju, ale również na świecie. Jej sukcesy na kortach sprawiły, że zgromadziła wokół siebie miliony fanów, którzy z zainteresowaniem śledzą zarówno jej karierę, jak i działalność poza sportem.
Niestety ogromna popularność ma również swoją ciemną stronę. Im bardziej rozpoznawalna jest dana osoba, tym częściej jej nazwisko bywa wykorzystywane przez oszustów próbujących zdobyć zaufanie internautów. Właśnie z taką sytuacją musiała zmierzyć się teraz Iga Świątek.
Tenisistka opublikowała na swoim Instagramie pilny komunikat skierowany do fanów. Jak przyznała, od pewnego czasu docierają do niej informacje o osobach, które podszywają się zarówno pod nią samą, jak i pod jej fundację. Sprawa jest na tyle poważna, że sportsmenka postanowiła publicznie ostrzec wszystkich obserwujących.
Z przekazanych przez nią informacji wynika, że oszuści mają kontaktować się z internautami, obiecując im różnego rodzaju korzyści. Wśród nich pojawiają się między innymi propozycje finansowania wyjazdów na turnieje tenisowe, spotkań z zawodniczką czy nawet przekazania pieniędzy.
“Docierają do mnie informacje o osobach podszywających się pode mnie lub moją Fundację. Jeśli ktoś obiecuje Wam finansowanie wyjazdu na turniej, spotkanie ze mną, pieniądze lub inne korzyści – nie ufajcie takim wiadomościom – to oszustwo” – przekazała Iga we wpisie.
POLECAMY: Obejrzałem dwa odcinki „Proud”. Takiego serialu w Polsce dawno nie było?
Iga Świątek OSTRZEGA swoich fanów
Sportsmenka podkreśliła przy tym, że ani ona, ani osoby z jej najbliższego zespołu nie prowadzą tego typu działań za pośrednictwem prywatnych wiadomości. Nie kontaktują się z fanami przez WhatsAppa, TikToka, YouTube’a czy inne platformy społecznościowe w celu oferowania jakichkolwiek świadczeń lub nagród.
“Ani ja, ani mój zespół, ani Fundacja nie prowadzimy takich działań przez wiadomości prywatne, WhatsApp, YouTube, TikTok czy inne media społecznościowe” – dodała.
Iga Świątek zaznaczyła również, że wszelkie oficjalne informacje publikowane są wyłącznie na zweryfikowanych profilach oraz za pośrednictwem oficjalnych kanałów jej fundacji. Każda wiadomość pochodząca z nieznanego źródła powinna wzbudzić czujność odbiorców.
“Wszystkie oficjalne informacje publikuję wyłącznie za pośrednictwem moich oficjalnych kanałów oraz oficjalnych kanałów Fundacji” – czytamy.
Cała sytuacja jest szczególnie niebezpieczna również dlatego, że Fundacja Igi Świątek faktycznie prowadzi działalność wspierającą młodych sportowców. Organizacja została uruchomiona w ubiegłym roku, a jednym z jej najważniejszych projektów jest program stypendialny dla młodych talentów.
To właśnie ten element działalności fundacji może być wykorzystywany przez oszustów. Podszywając się pod organizację, próbują oni uwiarygodnić swoje działania i zdobyć zaufanie potencjalnych ofiar. W ten sposób mogą wyłudzać dane osobowe, informacje finansowe lub nawet pieniądze.
Na zakończenie swojego komunikatu tenisistka zwróciła się bezpośrednio do fanów z apelem o rozwagę i ostrożność podczas korzystania z internetu.
Proszę, bądźcie ostrożni i nie udostępniajcie swoich danych nieznanym osobom. Trzymajcie się! – dodała Iga.
Coraz częściej słyszy się o podobnych próbach oszustw wykorzystujących wizerunek znanych osób. Eksperci od bezpieczeństwa regularnie przypominają, aby nie klikać w podejrzane linki, nie przekazywać swoich danych osobowych nieznajomym oraz zawsze sprawdzać źródło wiadomości. Tym razem głos zabrała sama Iga Świątek, dając fanom jasny sygnał, by zachowali szczególną ostrożność i nie dali się nabrać na fałszywe obietnice.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Andrzej Rosiewicz w „Tańcu z Gwiazdami”? Sam zabrał głos
Kibicujecie Idze Świątek w jej karierze? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Andrzej Rosiewicz w „Tańcu z Gwiazdami”? Sam zabrał głos
Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” zapowiada się wyjątkowo emocjonująco. W mediach pojawiły się doniesienia o uczestniku, którego nazwisko natychmiast wywołało ogromne poruszenie wśród widzów. Jeśli te informacje się potwierdzą, będzie to wydarzenie bez precedensu w historii programu. Dowiedz się więcej!
Jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem pełnej listy uczestników nowej edycji „Tańca z Gwiazdami” wokół programu zrobiło się wyjątkowo gorąco. Widzowie z niecierpliwością czekają na kolejne nazwiska gwiazd, które jesienią zawalczą o Kryształową Kulę. Tym razem jednak uwagę wszystkich skradła prawdziwa legenda polskiej estrady.
Według informacji, które pojawiły się w mediach, na parkiecie najpopularniejszego tanecznego show w Polsce ma pojawić się Andrzej Rosiewicz. Informacja błyskawicznie obiegła internet i wywołała lawinę komentarzy. Wielu fanów nie kryło zaskoczenia, ale równie liczna grupa internautów przyjęła te doniesienia z ogromnym entuzjazmem.
Redakcja „Faktu” postanowiła sprawdzić, czy medialne spekulacje mają pokrycie w rzeczywistości. Dziennikarze skontaktowali się bezpośrednio z samym artystą, który nie pozostawił miejsca na domysły. Na pytanie o udział w programie odpowiedział krótko i zdecydowanie.
Andrzej Rosiewicz potwierdził swój udział w show jednym słowem. W rozmowie przyznał również, że już teraz odczuwa emocje związane z nadchodzącym wyzwaniem.
„Czuję dreszczyk emocji, ale tańczyłem całe życie, więc jest mi to bliskie” – wyznał na łamach tabloidu.
Te słowa tylko podgrzały atmosferę wokół programu. Dla wielu widzów udział tak doświadczonego artysty może być jednym z najciekawszych punktów całej edycji. Nie brakuje opinii, że jego obecność wniesie do programu ogromną klasę, elegancję i sceniczne doświadczenie.
Mało kto pamięta, że Andrzej Rosiewicz przez lata był nie tylko cenionym muzykiem i satyrykiem, ale także świetnym tancerzem. Artysta występował w licznych rewiach i widowiskach scenicznych, a jego umiejętności taneczne wielokrotnie były podziwiane przez publiczność.
Nie bez powodu niektórzy określają go mianem „polskiego Freda Astaire’a”. Choć dla młodszych widzów może być to zaskoczeniem, osoby pamiętające początki kariery gwiazdora doskonale wiedzą, że ruch sceniczny od zawsze był jego ogromnym atutem.
POLECAMY: Polski influencer miał poważny wypadek. Internauci ruszyli ze wsparciem
Kto jeszcze wystąpi w nowej edycji?
Jego udział będzie miał również wymiar historyczny. Andrzej Rosiewicz ma obecnie 82 lata, co oznacza, że zostanie najstarszym uczestnikiem w historii polskiej wersji „Tańca z Gwiazdami”. Dotychczas rekord należał do 67-letniego Wojciecha Węcławowicza, znanego szerzej jako „Fit Oldboy”.
Sam artysta nie zamierza jednak występować wyłącznie symbolicznie. Jak zapewnia, jego celem jest walka o jak najlepszy wynik. Na razie nie poznał jeszcze swojej tanecznej partnerki, ale już teraz deklaruje, że chce zajść w programie jak najdalej.
Tymczasem produkcja nadal kompletuje ostateczny skład uczestników. Wiadomo już, że pierwszą oficjalnie ogłoszoną uczestniczką nowej edycji została Helena Englert, której udział potwierdzono podczas programu „Halo tu Polsat”.
Według nieoficjalnych informacji na parkiecie mają pojawić się także Mandaryna oraz Izabela Kuna, a w kuluarach coraz częściej mówi się również o możliwym udziale Żurnalisty. To jednak nie koniec spekulacji. W medialnych doniesieniach przewijają się również nazwiska Jessici Mercedes oraz Ewy Chodakowskiej, które od dawna wzbudzają zainteresowanie fanów programu. Jeśli choć część tych plotek okaże się prawdą, jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” może być jedną z najmocniejszych i najbardziej komentowanych odsłon show w ostatnich latach.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Helena Englert w „Tańcu z Gwiazdami”. Co z Beatą Ścibakówną?
Cieszycie się z udziału Andrzeja Rosiewicza w nowej edycji “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Wojciech Cejrowski bez litości ocenił Karola Nawrockiego: “Żądam …”
Niewielu spodziewało się, że jeden z najbardziej wyrazistych komentatorów życia publicznego tak ostro oceni urzędującego prezydenta. Tym razem nie zabrakło gorzkich słów, zarzutów o zbytnią ostrożność i bardzo radykalnych pomysłów dotyczących bezpieczeństwa państwa. Dowiedz się więcej!
Wojciech Cejrowski od lat słynie z bezkompromisowych opinii i ciętego języka. Podróżnik, publicysta i komentator polityczny regularnie zabiera głos w sprawach publicznych, nie bojąc się wywoływać kontrowersji. Tym razem na celowniku znalazł się Karol Nawrocki, którego działania jako prezydenta zostały przez niego ocenione wyjątkowo surowo.
W trakcie rozmowy w podcaście prowadzonym przez Cypriana Majchera padło pytanie, czy zdaniem Wojciecha Cejrowskiego prezydent dobrze zajmuje się dziś sprawami Polski. Odpowiedź była natychmiastowa i nie pozostawiała miejsca na interpretacje.
„Słabo. Miękki jest”- stwierdził Wojciech Cejrowski, wywołując niemałe poruszenie wśród słuchaczy.
Prowadzący próbował zwrócić uwagę, że Karol Nawrocki korzysta z przysługujących mu narzędzi politycznych, w tym prawa weta, a także konsekwentnie prezentuje własne stanowisko wobec wielu projektów ustaw. Argument ten nie przekonał jednak podróżnika.
“Dla mnie to za mało. Jest za mało i za wolno. Oczekiwałbym, że zamknie granice. Żądam, żeby zrobił też wiele innych obietnic wyborczych” – stwierdził.
POLECAMY: Iga Świątek zamieściła niepokojący wpis. Fani przerażeni
Wojciech Cejrowski OSTRO o prezydencie Nawrockim
Najwięcej emocji wzbudziła jednak część rozmowy poświęcona ochronie granic. Wojciech Cejrowski przedstawił własną wizję działań, które jego zdaniem powinny zostać podjęte przez głowę państwa. Była to propozycja znacznie bardziej radykalna od obecnie realizowanych rozwiązań.
Publicysta przekonywał, że oczekuje od prezydenta zdecydowanego przywództwa oraz bezpośredniego zaangażowania w działania na granicach. Według niego samo zabieranie głosu w debacie publicznej nie wystarcza, jeśli za deklaracjami nie idą konkretne kroki.
“Jak może prezydent zamknąć granice? Orędzie do narodu i mówi: “wzywam wszystkich kiboli oraz obywateli do blokowania granic na wszystkie możliwe sposoby. Sprzeciw obywatelski. Ja będę waszym przywódcą. Będę jeździł od przejścia granicznego do przejścia granicznego, żebyście widzieli, że prezydent jest z wami. Proszę, żeby generałowie w miarę swoich możliwości mi pomogli, oddelegowali czołgi na granicę, żeby wysłać sygnał, żeby Niemcy nam nic nie przerzucali przez granicę i żeby tamto towarzystwo nie przechodziło do nas. Wzywam policję, proszę wysłać patrol na ulicę i kontrolować dokumenty” – mówił Cejrowski.
Wypowiedź szybko zaczęła krążyć w mediach społecznościowych, gdzie wywołała lawinę komentarzy. Jedni chwalili podróżnika za bezkompromisowość i odwagę w wyrażaniu opinii, inni zarzucali mu przesadę oraz prezentowanie nierealistycznych rozwiązań.
To jednak nie był koniec mocnych słów. W dalszej części rozmowy Wojciech Cejrowski opisał także, jak wyobraża sobie codzienne działania służb wobec osób, które mogłyby wzbudzać podejrzenia podczas pobytu w Polsce.
“Idzie z patrolem policyjnym i sprawdza paszporty tych dwóch gości o dziesiątej rano, którzy tam robią zdjęcia. “Panowie tutaj są na wycieczce, czy co panowie tu robią? A gdzie pan mieszka? A czym pan płaci? Kto pana tu sprowadził do Polski?”. Przesłuchanie i do suki, i za granicę” – kontynuował.
Słowa podróżnika natychmiast podzieliły opinię publiczną. Zwolennicy uznali je za wyraz troski o bezpieczeństwo państwa, natomiast krytycy wskazywali, że proponowane działania budzą poważne wątpliwości dotyczące praw obywatelskich oraz swobód demokratycznych.
Nie zmienia to faktu, że wypowiedź Wojciecha Cejrowskiego stała się jednym z najgłośniejszych komentarzy dotyczących prezydentury Karola Nawrockiego w ostatnich tygodniach. Sam prezydent nie odniósł się dotąd publicznie do słów podróżnika.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: Z kim Żurnalista wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Wszystko jest już jasne
Zgadzacie się ze słowami Wojciecha Cejrowskiego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuMichał Wiśniewski komentuje rozpad małżeństwa. Tak dziś mówi o Poli
-
news5 dni temuTyle Robert Lewandowski wydał na swoje nowe cacko. Dużo?
-
news5 dni temuTakie słowa Donald Trump miał skierować do Karola Nawrockiego
-
news4 dni temuAneta Zając i Mikołaj Krawczyk zakończą wieloletni konflikt? Padły ważne słowa
-
news4 dni temuZygmunt Chajzer komentuje „ustawę dla artystów”. Nagle wypalił o Skolimie
-
news4 dni temuPodejrzany o śmiertelny wypadek Łukasza Litewki chciał wrócić za kierownicę. Jest decyzja sądu
-
news2 dni temuMandaryna przerwała milczenie ws. Wiśniewskiego. Szykuje się WIELKI powrót?
-
news3 dni temuDoda pokazała za dużo? Kuba Wojewódzki nie miał litości

Dodaj komentarz