news
Jakie są majątki najbardziej znanych polskich gwiazd w 2026 roku
Majątek polskich gwiazd rzadko bywa ujawniany wprost — szacunki opierają się na znanych kontraktach, nagrodach turniejowych, oświadczeniach majątkowych i danych z rejestrów spółek. Poniższe zestawienie dotyczy postaci, których sytuacja finansowa jest najlepiej udokumentowana lub najszerzej komentowana w 2025 i 2026 roku.
Robert i Anna Lewandowscy — ponad miliard złotych łącznie
Para Lewandowskich to finansowe zjawisko w skali nie tylko polskiego, ale i europejskiego sportu. W połowie 2026 roku łączny majątek Roberta i Anny Lewandowskich szacowany jest na około 1 do 1,2 miliarda złotych, co plasuje ich w gronie 100 najbogatszych Polaków.
Robert Lewandowski — piłkarz i inwestor
W ciągu czterech lat spędzonych w FC Barcelonie Lewandowski zarobił ponad 50 milionów euro netto. Łącznie z wcześniejszymi kontraktami w Lechu, Borussii i Bayernie Monachium jego łączne zarobki z gry przekroczyły 150 milionów euro netto. Do tego dochodzą inwestycje w spółki technologiczne i branżę fitness, którymi zarządza poprzez RL Management Sp. z o.o.
Podobnie jak inwestorzy analizują potencjalne zyski i ryzyko przed podjęciem decyzji finansowych, gracze kasyn online coraz częściej porównują promocje dostępne na rynku. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się kody bonusowe bez depozytu, ponieważ pozwalają rozpocząć grę bez wpłacania własnych środków i jednocześnie sprawdzić ofertę kasyna przed większym zaangażowaniem.
Anna Lewandowska — marka fitness i kontrakty reklamowe
Anna Lewandowska zbudowała niezależną pozycję biznesową jako trenerka i twarz marki wellness. Obserwuje ją na Instagramie ponad 5,7 miliona użytkowników, co przekłada się na kontrakty z globalnymi markami — jej najdroższe umowy reklamowe opiewały na setki tysięcy złotych każda.
Iga Świątek — największy majątek w historii polskiego tenisa
Iga Świątek jest najlepiej zarabiającą polską sportsmenką w historii i jedną z najwyżej wycenianych zawodniczek na świecie.
Nagrody turniejowe i kontrakty
Świątek zarobiła na kortach łącznie ponad 44 miliony dolarów według danych WTA, a poza nagrodami turniejowymi inkasuje znaczące sumy z kontraktów reklamowych. W 2025 roku jej łączne zarobki wyniosły 23,1 miliona dolarów, z czego około 13 milionów pochodziło ze sponsoringu i aktywacji marketingowych — co uplasowało ją na trzecim miejscu wśród najlepiej zarabiających sportsmenek na świecie według Sportico.
Sponsorami tenisistki są między innymi Porsche, Rolex, On, Lancôme, VISA i Lego. Wartość marki osobistej Świątek szacowana jest na 525 milionów dolarów i wzrosła o 452 procent w ciągu ostatnich pięciu lat.
Adam Małysz — legenda skoków z solidnym zabezpieczeniem
Adam Małysz zakończył karierę skoczka w 2011 roku, ale przez lata aktywności na skoczniach zgromadził majątek, który zapewnia mu finansową niezależność na dekady.
Zarobki ze skoków i reklam
Majątek Adama Małysza szacuje się na nawet 80 milionów złotych, z czego 69 milionów zarobił w szczytowym okresie kariery. W latach 2001–2006, kiedy trwała tak zwana małyszmania, jego zarobki mogły sięgać nawet 68 milionów złotych łącznie — reklamował wówczas operatorów telefonii komórkowej, banki i marki spożywcze, a jedna kampania mogła przynieść mu nawet 200 tysięcy złotych.
Małysz posiada dwa domy w Wiśle — jeden z nich został zaadaptowany na apartamenty na wynajem. Jako dyrektor w Polskim Związku Narciarskim zarabia obecnie około 15 tysięcy złotych miesięcznie.
Kuba Wojewódzki — showbiznesowy milioner z niepotwierdzonymi szacunkami
Jakub Wojewódzki przez lata był jedną z najlepiej opłacanych twarzy polskiej telewizji komercyjnej. Dokładne dane o jego finansach nigdy nie zostały upublicznione, jednak branżowe szacunki są jednoznaczne.
Majątek Kuby Wojewódzkiego szacowany jest na 35 do 70 milionów złotych. Na tę sumę złożyły się wieloletnie kontrakty z TVN, honoraria za prowadzenie programu, współpraca reklamowa z siecią Play oraz felietony w „Polityce”. W 2025 roku Wojewódzki pozostaje aktywny zawodowo — prowadzi podcast z Piotrem Kędzierskim i regularnie pojawia się w mediach, choć nie jest już główną twarzą prime time’u.
Doda — 10–11 milionów złotych mimo turbulencji finansowych
Dorota Rabczewska, znana jako Doda, przez dwie dekady budowała majątek z muzyki, reklam i inwestycji w nieruchomości. Jej sytuacja finansowa jest jednak jedną z bardziej skomplikowanych w polskim show-biznesie.
Majątek Dody szacuje się na około 10 milionów złotych, choć artystka nie uniknęła problemów finansowych — była zaangażowana w liczne procesy sądowe dotyczące naruszenia dóbr osobistych i konfliktów biznesowych, których koszty prawne znacząco wpłynęły na jej finanse. Prokuratura zabezpieczyła jej nieruchomości o wartości przekraczającej 11 milionów złotych w ramach postępowania dotyczącego zarzutów o oszustwa finansowe w działalności gospodarczej.
Mimo to Doda pozostaje aktywna artystycznie i biznesowo — jej rozpoznawalność jako marki nie zmniejszyła się istotnie przez ostatnie lata. Artystka konsekwentnie powraca na scenę muzyczną, angażuje się w projekty filmowe i utrzymuje silną obecność w mediach społecznościowych, które generują kolejne przychody z reklam i współprac. Jej przypadek jest też dobrą ilustracją szerszego zjawiska — w polskim show-biznesie majątek gwiazdy i jej publiczny wizerunek mogą się gwałtownie rozchodzić, a rozpoznawalność nie zawsze przekłada się na stabilność finansową. Doda buduje swoją pozycję na nowo, opierając się przede wszystkim na własnej marce osobistej, która — niezależnie od prawnych zawirowań — wciąż pozostaje jedną z najsilniejszych w polskiej branży rozrywkowej.
Czego te liczby nie mówią
Szacunki majątkowe polskich gwiazd obarczone są znacznym marginesem błędu. Lewandowski i Świątek to przypadki stosunkowo dobrze udokumentowane — ich zarobki częściowo wynikają z publicznych danych WTA, kontraktów ujawnianych przez kluby i zestawień Forbes. Majątki artystów i prezenterów telewizyjnych opierają się w dużej mierze na spekulacjach branżowych i szacunkach serwisów rozrywkowych, które rzadko ujawniają metodologię wyliczeń.
Wspólna cecha wszystkich wymienionych osób jest jednak wyraźna — najtrwałe polskie fortuny z show-biznesu i sportu budowane są nie na samym talencie, ale na dywersyfikacji: inwestycjach, marce osobistej i kontraktach reklamowych, które przeżywają szczytowe lata kariery.
news
Michał Piróg zdradził, dlaczego odszedł z TVN. Widzowie mogą być zaskoczeni
Decyzja Michała Piróga o rozstaniu z TVN była jednym z największych zaskoczeń ostatnich miesięcy. Widzowie długo zastanawiali się, co skłoniło go do zamknięcia tak ważnego etapu kariery. Teraz prezenter i choreograf postanowił powiedzieć o wszystkim wprost. Przeczytaj całość do końca!
Jeszcze do niedawna trudno było wyobrazić sobie Michała Piróga bez Telewizji TVN. Przez lata był jedną z najbardziej charakterystycznych osobowości stacji, a jego obecność w najpopularniejszych formatach sprawiła, że zyskał sympatię milionów widzów. Informacja o zakończeniu wieloletniej współpracy wywołała więc niemałe poruszenie.
Kariera Michała Piróga w telewizji nabrała rozpędu dzięki programowi „You Can Dance – Po prostu tańcz!”. Jako juror dał się poznać nie tylko jako profesjonalista i wymagający choreograf, ale także osoba pełna empatii i wsparcia dla młodych talentów. Widzowie szybko docenili jego autentyczność i bezpośredniość.
Z czasem jego rola w TVN stała się jeszcze większa. Od 2010 roku współtworzył program „Top Model”, gdzie nie tylko prowadził uczestników przez kolejne etapy rywalizacji, ale często był dla nich także mentorem i motywatorem. Jego charakterystyczna energia stała się jednym z symboli formatu.
Dlatego wiadomość o odejściu z telewizji była dla wielu fanów ogromnym zaskoczeniem. W mediach społecznościowych Michał Piróg opublikował emocjonalny wpis, w którym podziękował za ćwierć wieku pracy i wspólnych doświadczeń. Jednocześnie dał do zrozumienia, że chce otworzyć się na zupełnie nowe wyzwania.
“Nadszedł ten moment by to powiedzieć . Dziękuję za wspólne 25 lat! To czas wspaniałej przygody oraz niesamowitej podróży w stacji TVN. Podróży którą poprowadziła mnie nieznaną i ekscytująca drogą. Podjąłem jednak decyzje, że nadszedł czas na nowe. Zamykam skrzynie pełną skarbów i otwieram szeroko okno na nowe i nieznane” – napisał na Instagramie.
Wówczas w dalszej części wpisu zwrócił się bezpośrednio do widzów i podzielił się osobistą refleksją:
“Dziękuję wam najukochańsi widzowie za te wszystkie lata. Żegnam się zdjęciem z mojej pierwszej samotnej wyprawy do Afryki bo czuję się tak samo podekscytowany jak wtedy i jestem ciekaw co przyniesie nowy dzień. Ale widząc ten bezkres wiem ile mam możliwości. Mam poczuci, że z TVN byłem już wszędzie gdzie mogłem być. Za każdą wspólną podroż dziękuję” – dodał Michał Piróg.
POLECAMY: Justyna Steczkowska nie wytrzymała. Tak odpowiedziała na szokujący komentarz
Dlaczego właściwie Michał Piróg odszedł z TVN?
Od chwili opublikowania tego wpisu w mediach pojawiało się wiele spekulacji dotyczących powodów jego decyzji. Jedni sugerowali zawodowe wypalenie, inni zastanawiali się, czy za kulisami nie doszło do konfliktu. Sam zainteresowany długo nie komentował tych doniesień.
Teraz Michał Piróg postanowił rozwiać wszelkie wątpliwości. W rozmowie z Anną-Marią Sieklucką został zapytany wprost, czy po prostu znudziła mu się telewizja i dlatego zdecydował się odejść z TVN. Jego odpowiedź nie pozostawiła miejsca na domysły.
“Poczułem, że muszę zrobić sobie przerwę, ale nie dlatego, że telewizja już mnie bardzo zmęczyła. Telewizja dała mi wiele niesamowitych przeżyć, fajnych projektów, znajomości, też dużo mnie nauczyła” – wyznał.
Choreograf przyznał jednak, że wieloletnia obecność w jednym miejscu ma także swoją drugą stronę. Jak wyznał, z czasem zaczął zauważać, że jest postrzegany wyłącznie przez pryzmat telewizyjnej działalności, a to utrudniało mu rozwijanie innych pasji i zawodowych projektów.
“Stajesz się twarzą z telewizji, ludzie cię kojarzą z danym brandem, z danymi programami, twoje nazwisko przestaje być twoim nazwiskiem, już przestajesz być byłym tancerzem, choreografem, tylko zostajesz panem od modelek, panem od »Top Model«, prowadzącym »Top Model«. Zostaje ci przypięta duża łatka, która niby nie jest zła, ale w innych dziedzinach mojego życia zaczyna być uciążliwa” – dodał Michał Piróg w podcaście „P.S. I LOVE YOU By Ama”.
Wygląda więc na to, że decyzja o odejściu z TVN nie była efektem konfliktu czy zmęczenia telewizją, ale świadomą próbą otwarcia nowego rozdziału. Sam Michał Piróg podkreśla, że jest wdzięczny za wszystko, co dała mu stacja, jednak dziś chce być postrzegany nie tylko jako „pan od Top Model”. Wszystko wskazuje na to, że najbliższe miesiące pokażą widzom zupełnie nowe oblicze jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego show-biznesu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Kanapowcy” wrócą? Krzysztof Ferenc zdradza kulisy decyzji TTV
Będzie Wam brakować Michała Piróga w “Top Model”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
news
Justyna Steczkowska nie wytrzymała. Tak odpowiedziała na szokujący komentarz
Występ Justyny Steczkowskiej podczas tegorocznego festiwalu w Opolu zachwycił tysiące widzów, ale nie zabrakło również głosów krytyki. Jeden z komentarzy w mediach społecznościowych szczególnie zwrócił uwagę artystki, która postanowiła odpowiedzieć w bardzo dosadny sposób. Jej słowa błyskawicznie obiegły internet. Dowiedz się więcej!
Justyna Steczkowska od kilku miesięcy przeżywa prawdziwy renesans popularności. Choć od lat należy do grona najważniejszych polskich wokalistek, to właśnie ostatnie wydarzenia sprawiły, że ponownie znalazła się w centrum zainteresowania mediów i fanów. Wszystko za sprawą utworu „Gaja”, z którym reprezentowała Polskę podczas Konkursu Piosenki Eurowizji w 2025 roku.
Eurowizyjny występ sprawił, że wokół artystki zrobiło się wyjątkowo głośno. W sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy dotyczących nie tylko samej piosenki, ale także oprawy wizualnej i symboliki wykorzystywanej przez wokalistkę. Dla jednych był to dowód ogromnej kreatywności, dla innych temat do różnych interpretacji.
Na początku czerwca Justyna Steczkowska pojawiła się również na scenie 63. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Jej koncert był jednym z najbardziej wyczekiwanych punktów całego wydarzenia, ponieważ artystka świętowała jubileusz 30-lecia swojej kariery muzycznej. Publiczność mogła usłyszeć zarówno najnowszą „Gaję”, jak i kultowe przeboje.
Podczas jubileuszowego występu nie zabrakło takich utworów jak „Dziewczyna szamana” czy „Oko za oko”, które od lat cieszą się ogromną popularnością wśród fanów. Wielu widzów podkreślało w mediach społecznościowych, że wokalistka po raz kolejny udowodniła, iż należy do grona najbardziej charyzmatycznych artystek w Polsce.
POLECAMY: „Kanapowcy” wrócą? Krzysztof Ferenc zdradza kulisy decyzji TTV
Steczkowska NIE WYTRZYMAŁA po tym komentarzu
Choć większość komentarzy była pełna zachwytów, pojawiły się również bardziej krytyczne opinie. Część internautów zaczęła ponownie doszukiwać się ukrytych znaczeń i symboli w scenicznych kreacjach oraz oprawie występu. Jeden z wpisów szczególnie przykuł uwagę samej artystki.
„Zdolna artystka, niestety sprzedała duszę. Symbolika jest porażająca. Kto wie, ten wie” – napisał jeden z internautów pod materiałem dotyczącym koncertu Justyny Steczkowskiej. Komentarz szybko zaczął zdobywać kolejne reakcje i wywołał dyskusję wśród użytkowników sieci.
Wokalistka nie zamierzała jednak pozostawić tych słów bez odpowiedzi. Znana z tego, że aktywnie śledzi komentarze swoich fanów i nie boi się wchodzić w dyskusje, postanowiła odnieść się do zarzutów. Jej odpowiedź była krótka, ale wyjątkowo stanowcza.
„Symbolika czego? Bo jeśli chodzi o Minotaura, to proszę wrócić do szkoły i poczytać greckie mity. A o moją duszę proszę się nie martwić, ma się bardzo dobrze” — skwitowała Justyna Steczkowska, nie pozostawiając miejsca na domysły.
Jej reakcja błyskawicznie została zauważona przez internautów i zaczęła krążyć po mediach społecznościowych. Wielu fanów stanęło po stronie artystki, podkreślając, że inspiracje mitologią czy symboliką od lat są obecne w muzyce i sztuce, a doszukiwanie się w nich sensacji często prowadzi do niepotrzebnych kontrowersji.
Nie da się ukryć, że wokół Justyny Steczkowskiej wciąż jest bardzo głośno. Jej eurowizyjna przygoda i jubileuszowy koncert w Opolu sprawiły, że ponownie znalazła się na ustach całej Polski. A sądząc po emocjach, jakie wywołują jej występy i internetowe dyskusje, można przypuszczać, że o wokalistce jeszcze długo będzie bardzo głośno.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maja Chwalińska przerwała milczenie. Opublikowała poruszające oświadczenie
Dobrze odpowiedziała Justyna Steczkowska? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
„Kanapowcy” wrócą? Krzysztof Ferenc zdradza kulisy decyzji TTV
Programy TTV „Kanapowcy” i „Kanapowczynie” od lat budzą ogromne emocje i dzielą widzów. Dla jednych to inspirująca historia walki o zdrowie, dla innych zbyt brutalna konfrontacja z rzeczywistością uczestników. Teraz pojawia się pytanie, które rozpala fanów jeszcze bardziej – czy format wróci na antenę? Dowiedz się więcej!
Programy TTV „Kanapowcy” i „Kanapowczynie” od lat budzą ogromne emocje. Choć to reality-show, ich idea wykracza daleko poza telewizyjną rozrywkę. Uczestnicy nie tylko walczą o spektakularne metamorfozy, ale przede wszystkim o zdrowie, sprawność i zmianę stylu życia. Produkcja stawia na edukację, motywację i konsekwencję w budowaniu zdrowych nawyków żywieniowych oraz aktywności fizycznej, które mają przynieść trwałe efekty.
W minionym sezonie widzowie mogli obserwować wyjątkowo wymagającą odsłonę programu. Tym razem na ekranie pojawiły się duety – matki i córki, które wspólnie podjęły walkę o zmianę swojego życia. Zadanie finałowe było ekstremalne: ponad 25-kilometrowy bieg na nartach biegowych w Norwegii. Nie wszystkie uczestniczki dotarły do mety, jednak finalnie tylko trójce pań udało się ukończyć to wymagające wyzwanie.
Emocje w trakcie sezonu sięgały zenitu, a widzowie śledzili każdy etap przemiany bohaterek. Program pokazywał nie tylko fizyczne zmiany, ale również ogromną pracę mentalną, jaką musiały wykonać uczestniczki. To właśnie ten aspekt sprawił, że „Kanapowcy” i „Kanapowczynie” zyskali status formatu, który wykracza poza typowe reality-show.
Każdy sezon programu przynosił nowe warianty i grupy uczestników. Widzowie mogli oglądać „Kanapowców” w wersji męskiej, specjalną edycję dla młodzieży, gdzie pojawiały się zarówno dziewczyny, jak i chłopaki, a także trzy sezony „Kanapowczyń”. Każda odsłona wprowadzała nowe emocje i inne wyzwania, co sprawiało, że format nie tracił popularności.
Finał programu widzowie mogli zobaczyć w miniony wtorek, a zaraz po nim w sieci rozpoczęła się gorąca dyskusja o przyszłości formatu. Wielu fanów zastanawiało się, czy produkcja zdecyduje się na kolejną serię, czy też historia „Kanapowców” dobiegła końca.
POLECAMY: TYLKO U NAS: Gabi przerywa milczenie po „Kanapowczyniach” [WYWIAD]
Czy powstanie nowy sezon “Kanapowców” w TTV?
TTV na ten moment nie potwierdziło oficjalnie kolejnego sezonu, jednak pojawiły się istotne sygnały sugerujące, że temat wciąż jest otwarty. Głos w sprawie zabrał Krzysztof Ferenc, trener programu i jedna z jego kluczowych postaci od pierwszej edycji, który w rozmowie z redakcją TTV zdradził swoje przemyślenia dotyczące przyszłości formatu.
Krzysztof Ferenc w rozmowie przyznał, że widzi ogromny potencjał w dalszym rozwoju programu i nowych grupach uczestników. Jak zaznaczył, chciałby w przyszłości pracować z osobami po 50. roku życia, które również zmagają się z problemami zdrowotnymi i potrzebują zmiany stylu życia.
“Tak z głowy to przychodzą mi takie opcje, jak osoby po 50., dlatego, że sporo wiadomości […] dostaję, że takie osoby po 50. też zasługują na zmianę. Późno, bo późno, ale jednak. I też nie radzą sobie do końca z nadwagą, z otyłością, z jakimś marazmem życiowym i wierzą w to, że program mógłby im to życie odmienić” – wyznał Ferenc.
Trener nie ukrywał również, że bardzo dobrze pracowało mu się z młodszym pokoleniem uczestników i chętnie wróciłby do pracy z nimi. Jak podkreślił, młodzi ludzie wnoszą do programu zupełnie inną energię i świeżość, która pozytywnie wpływa na cały format.
“Bardzo fajnie mi się pracowało z tym pokoleniem Z, mimo tego, że byłem przerażony na początku, czy się w ogóle dogadamy. Natomiast złapaliśmy fajną przelotkę, młodzi wnoszą do programu fajną energię. Bardzo dobrze wspominam ten sezon, fajnie mi się ich teraz obserwuje, jak oni mają te swoje rozterki różne życiowe już poza programem, jak się rozwijają w tych szeroko pojętych social mediach, więc poszli za ciosem. […] Myślę, że razem z Telewizją TTV, jak usiądziemy do okrągłego stołu, to na pewno coś fajnego wymyślimy” – stwierdził Krzysztof Ferenc w wywiadzie dla TTV.
Na ten moment nie wiadomo jednak, czy i kiedy „Kanapowcy” powrócą na antenę. Jeśli nowa edycja zostanie zatwierdzona, widzowie mogą spodziewać się jej najwcześniej wiosną 2027 roku. Jedno jest pewne – zainteresowanie formatem nie słabnie, a fani wciąż liczą na kolejne metamorfozy i emocjonujące historie uczestników.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maja Chwalińska przerwała milczenie. Opublikowała poruszające oświadczenie
Jaką wersję “Kanapowców” chcielibyście teraz zobaczyć? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!











Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Maja Chwalińska przerwała milczenie. Opublikowała poruszające oświadczenie
Ostatnie dni należą do Mai Chwalińskiej, która swoim fantastycznym występem na kortach Rolanda Garrosa zachwyciła kibiców i ekspertów z całego świata. Po powrocie do Polski tenisistka zdecydowała się zabrać głos i zwrócić bezpośrednio do fanów. Jej słowa wywołały ogromne emocje. Dowiedz się więcej!
Maja Chwalińska w ostatnich tygodniach stała się jedną z najgłośniejszych postaci polskiego sportu. 24-letnia tenisistka zachwyciła formą podczas wielkoszlemowego French Open, gdzie przeszła przez kwalifikacje, a następnie sprawiła kilka dużych niespodzianek i zameldowała się w wielkim finale turnieju. Dla wielu kibiców był to jeden z największych sukcesów polskiego tenisa ostatnich miesięcy.
Droga do finału nie należała jednak do łatwych. Maja Chwalińska musiała zmierzyć się z bardzo wymagającymi rywalkami, a każda kolejna wygrana tylko zwiększała zainteresowanie jej osobą. Ostatecznie w decydującym meczu lepsza okazała się Mirra Andriejewa, która sięgnęła po końcowy triumf. Mimo porażki Polka zeszła z kortu z podniesioną głową.
Fantastyczny występ w Paryżu sprawił, że o Mai Chwalińskiej zaczęły rozpisywać się media na całym świecie. Eksperci zgodnie podkreślali, że Polka wykonała ogromny krok w swojej karierze i udowodniła, że może rywalizować z najlepszymi zawodniczkami globu. Nie brakowało również gratulacji od znanych postaci świata tenisa.
Szczególne poruszenie wywołały słowa Venus Williams, która bardzo ciepło wypowiedziała się na temat osiągnięć młodej Polki. Takie wsparcie od jednej z największych legend światowego tenisa zostało odebrane jako ogromne wyróżnienie i dodatkowe potwierdzenie, że Maja Chwalińska znalazła się w gronie zawodniczek, na które warto zwracać uwagę.
Warto przypomnieć, że sportowa droga tenisistki nie zawsze była usłana różami. Maja Chwalińska wielokrotnie opowiadała o trudnych momentach swojej kariery. Zmagała się z depresją, która znacząco utrudniała jej codzienne funkcjonowanie i rozwój sportowy. Kilka lat temu zdecydowała się nawet zawiesić karierę, aby skupić się na zdrowiu i odzyskaniu równowagi.
Tym większe znaczenie ma jej obecny sukces. Dla wielu kibiców historia Mai Chwalińskiej jest dowodem na to, że nawet po bardzo trudnych doświadczeniach można wrócić do rywalizacji na najwyższym poziomie. Jej postawa i determinacja zyskały uznanie nie tylko wśród fanów tenisa, ale również osób, które wcześniej nie śledziły tej dyscypliny.
Po zakończeniu rywalizacji na kortach Rolanda Garrosa tenisistka wróciła do Polski, gdzie czekało na nią wyjątkowo ciepłe powitanie. Na lotnisku pojawili się kibice, którzy chcieli osobiście pogratulować jej historycznego wyniku. Niedługo później Maja Chwalińska była również gościem programu „Dzień Dobry TVN”, gdzie została przywitana gromkimi brawami.
POLECAMY: Tak wypoczywa Sara James. Nowe zdjęcia błyskawicznie obiegły internet
Maja Chwalińska wydała oświadczenie. Co dalej?
Kilka dni po powrocie do kraju sportsmenka postanowiła odezwać się do swoich obserwatorów w mediach społecznościowych. W środę opublikowała na Instagramie specjalne oświadczenie, w którym podziękowała za wszystkie wiadomości i ogromne wsparcie, jakie otrzymywała przez ostatnie tygodnie.
„Chciałabym z całego serca podziękować wszystkim kibicom za ogromne wsparcie, które otrzymywałam przez ostatnie tygodnie, oraz za tak ciepłe przyjęcie mnie w Polsce. Jestem niezwykle wdzięczna za każdą wiadomość i każde dobre słowo. Teraz czas na odpoczynek i regenerację. Do zobaczenia niebawem!” – napisała.
Wygląda na to, że po intensywnych tygodniach pełnych treningów, meczów i medialnych obowiązków Maja Chwalińska zamierza na chwilę zwolnić tempo i skupić się na regeneracji. Kibice nie mają jednak wątpliwości, że po takim występie apetyt na kolejne sukcesy będzie jeszcze większy. W sieci coraz częściej pojawiają się nawet głosy o prawdziwej „Majomanii”, a wszystko wskazuje na to, że fenomen młodej tenisistki dopiero się rozpędza.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Duże zmiany w „Kocham Cię Polsko”. TVP stawia na nową gwiazdę [SZCZEGÓŁY]
Polubiliście Maję Chwalińską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz3 dni temuMietek Szcześniak zabrał głos po słowach Skolima. Ma rację?
-
showbiz5 dni temuSebastian Fabijański stanął po stronie Skolima? Padły wymowne słowa
-
news4 dni temuOpole zachwyciło się Natalią Kukulską? Takie komentarze pojawiły się w sieci
-
news2 dni temuNiespodzianka w „DDTVN”: Chwalińska kompletnie się tego nie spodziewała
-
moda4 dni temuOpole 2026: Doda przyciągnęła wszystkie spojrzenia. Trudno się dziwić?
-
news4 dni temuRalph Kaminski nie odpuścił po Opolu. Zapowiada pozew przeciwko hejterowi
-
news4 dni temuOpole 2026: Alicja Majewska przyćmiła młodsze gwiazdy? Widzowie wydali werdykt
-
news5 dni temuWoźniak-Starak ujawniła, co wydarzyło się z Dodą w Opolu

Dodaj komentarz