news
Krzysztof Gojdź chwali nowego Mistera, ale…? Padły ostre słowa!
Krzysztof Gojdź ocenił nowego Mistera Polski! Padła też bardzo ważna rada!
Krzysztof Gojdź zorganizował ostatnio imprezę na cześć swojego bloga “Po stronie piękna“! Przyszło wiele znanych twarzy, ale to on sam był jedną z głównych gwiazd.
POLECAMY – Dawid Kwiatkowski “To jest moje utrapienie od czterech lat”! Co miał na myśli?!
Doktor medycyny estetycznej słynie z ciętego języka. Nie boi się mówić wprost co myśli, ostatnio w ostrych słowach wypowiedział się o Minister Edukacji – Pani Annie Zalewskiej. Jak wszyscy wiemy, Krzysztof pomógł Rafałowi Maślakowi w początkach jego kariery. Młody Mister przez pewien czas mieszkał u Gojdzia.
W związku na powiązanie z misterem, zapytaliśmy Krzysztofa co sądzi o tegorocznym konkursie oraz jego zwycięzcy:
“Jeśli chodzi o Kubę Kucnera, jest to bardzo miły chłopak. Fajnie, że pokazuje facetom, chłopakom, żeby ćwiczyli na siłowni, dbali o swoją sylwetkę. To czy była ustawka, czy nie, nie mnie to pytać, a organizatorów i jury. Ja tego chłopaka lubię, życzę mu na pewno wszystkiego dobrego, a przede wszystkim, żeby pozostał sobą i nie był nigdy pod wpływem różnych osób na przykład swojego menagera.”.
ZOBACZ TEŻ – Edyta Górniak w Opolu zaśpiewała rewelacyjnie! Wykonała legendarny polski HIT!
BĄDŹ NA BIEŻĄCO – POLUB NAS NA BIEŻĄCO!
news
Anna Dymna wspomina zmarłego Jana Frycza. Jej słowa chwytają za serce
Dziś, 1 listopada, w dniu Wszystkich Świętych, Polsat przypomni postać jednego z najwybitniejszych polskich aktorów. Jan Frycz odszedł zaledwie kilka miesięcy temu, ale jego dorobek artystyczny i niezwykłe kreacje wciąż pozostają żywe w pamięci widzów. Stacja przygotowała wyjątkowy materiał, w którym głos zabiorą osoby, które znały go przez lata. Dowiedz się więcej!
Jan Frycz był aktorem, którego trudno było pomylić z kimkolwiek innym. Charyzmatyczny, nieprzewidywalny i zawsze prawdziwy – zarówno na scenie, jak i przed kamerą potrafił przyciągać uwagę publiczności. Choć od jego śmierci minęło zaledwie kilka miesięcy, role, które stworzył, nadal pozostają ważną częścią polskiej kultury. Właśnie dlatego Polsat postanowił przypomnieć jego postać w najnowszym odcinku programu „Być Gwiazdą”.
Specjalny reportaż będzie poruszającą opowieścią o artyście, który przez kilkadziesiąt lat zachwycał kolejne pokolenia widzów. Twórcy programu wrócą do najważniejszych momentów jego kariery, ale nie skupią się wyłącznie na zawodowych osiągnięciach. W materiale pojawią się również wspomnienia osób, które miały okazję poznać aktora prywatnie i współpracować z nim na przestrzeni lat.
Jedną z osób, które zabiorą głos, będzie Anna Dymna. Aktorkę i Jana Frycza łączyła wieloletnia znajomość sięgająca dzieciństwa. W reportażu wróci do ich pierwszych spotkań w krakowskim teatrze i opowie o wyjątkowej więzi, która pozostała z nimi na lata. Jej słowa pokazują, jak osobistą relacją była ta znajomość.
„Kocham go miłością 11-letniej dziewczynki. Poznaliśmy się w „Kocim Teatrze”, w teatrze improwizacji dziecięcej” – mówi aktorka.
O początkach artystycznej drogi Jana Frycza opowie również reżyser Mikołaj Grabowski. Poznali się jeszcze przed egzaminami do szkoły teatralnej, kiedy przyszły aktor dopiero przygotowywał się do realizacji swoich marzeń. Już wtedy miał wyróżniać się nie tylko talentem, ale również prezencją i doskonałym przygotowaniem.
„Bardzo młody, bardzo przystojny, z nienaganną dykcją” – wspomina przyszłego gwiazdora reżyser.
POLECAMY: Anastazja Jakubiak wróciła wspomnieniami do męża. Te słowa łamią serce
Polsat uczci pamięć Jana Frycza już dzisiaj. Kiedy emisja?
Jan Frycz był absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Przez niemal pięć dekad współtworzył historię polskiego teatru, występując na najważniejszych scenach w kraju. Jego droga zawodowa prowadziła od debiutu w „Damach i huzarach” Aleksandra Fredry, przez Teatr Narodowy, Teatr Polski, Stary Teatr w Krakowie i Teatr im. Juliusza Słowackiego, aż po kolejne wybitne kreacje na deskach Teatru Narodowego w Warszawie.
Widzowie zapamiętali go również z ról filmowych i telewizyjnych. Ogromne uznanie przyniosły mu występy w „Pornografii”, „Pręgach” czy „25 latach niewinności. Sprawie Tomka Komendy”. Szczególne miejsce w jego dorobku zajmuje także rola Daria w serialu „Ślepnąc od świateł”. Stworzył tam postać pełną tajemnic, niepokoju i wewnętrznej siły, po raz kolejny udowadniając, że potrafił przyciągnąć uwagę widza nawet najmniejszym gestem.
W reportażu nie zabraknie również wspomnień Jana Englerta. Aktor podkreśli, że Jan Frycz był artystą wymykającym się prostym kategoriom, a aktorstwo stanowiło dla niego coś znacznie więcej niż tylko wykonywany zawód.
„Frycz wymyka się wszystkim kategoriom. Był stuprocentowym aktorem. To była treść jego życia. Scena i kamera” – mówi Jan Englert.
Najnowszy odcinek „Być Gwiazdą” ma być nie tylko przypomnieniem najważniejszych ról Jana Frycza, ale przede wszystkim osobistym portretem człowieka, którego talent i pasja inspirowały innych artystów. Wspomnienia przyjaciół i współpracowników pozwolą spojrzeć na niego z różnych perspektyw – jako wybitnego aktora, wymagającego profesjonalistę i człowieka, który na trwałe zapisał się w ich życiu.
Polsat pokaże reportaż w szczególnym dniu. Dziś, 1 listopada, stacja uczci pamięć Jana Frycza, przypominając widzom jego dorobek i niezwykłą osobowość. Premiera odcinka programu „Być Gwiazdą” odbędzie się o godz. 19:30, tuż przed kolejnym wydaniem „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami”. To będzie okazja, by jeszcze raz przypomnieć sobie aktora, którego scenicznej obecności i ekranowych kreacji nie da się zapomnieć.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sebastian Fabijański zabrał głos ws. TK: „Walka o władzę powinna mieć jakieś granice”. Ma rację?
Którą rolę Jana Frycza wspominacie najmilej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
news
Anastazja Jakubiak wróciła wspomnieniami do męża. Te słowa łamią serce
Śmierć Tomasza Jakubiaka pozostawiła ogromną pustkę w życiu jego najbliższych i tysięcy fanów. Teraz, tuż przed dniem Wszystkich Świętych, jego żona Anastazja opublikowała wyjątkowo osobisty wpis, w którym wróciła wspomnieniami do ukochanego męża. Jej słowa dają do myślenia i pokazują, jak wygląda życie po tak bolesnej stracie. Dowiedz się więcej!
Śmierć Tomasza Jakubiaka, do której doszło 30 kwietnia ubiegłego roku po długiej i ciężkiej walce z chorobą, była ogromnym ciosem dla jego bliskich, przyjaciół oraz widzów. Przez lata kucharz i osobowość telewizyjna zdobywał sympatię publiczności swoją energią, poczuciem humoru i ogromną pasją do gotowania. Potrafił opowiadać o jedzeniu w taki sposób, że nawet najprostsze potrawy nabierały wyjątkowego znaczenia. Jego odejście pozostawiło pustkę, którą szczególnie mocno odczuwa jego rodzina.
Choć Tomasz Jakubiak nie ukrywał przed opinią publiczną, że zmaga się z poważną chorobą, i regularnie informował o kolejnych etapach leczenia, nie wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, jak wiele kosztowała go ta walka. Nawet w najtrudniejszych momentach starał się zachować optymizm i dodawać otuchy innym. Do końca szukał kolejnych możliwości terapii i wierzył, że uda mu się wrócić do normalnego życia. Za uśmiechem, który tak dobrze pamiętali widzowie, kryły się jednak ogromne cierpienie, zmęczenie i niepewność.
Po śmierci kucharza jego żona zaczęła opowiadać o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami i z czym naprawdę mierzyła się ich rodzina. W jednej z rozmów z serwisem Viva.pl Anastazja wróciła do marca, kiedy przyszły wyniki badań, które miały ogromny wpływ na dalszy przebieg wydarzeń. Wspominała, że właśnie wtedy coś zmieniło się w zachowaniu jej męża. „Jakby coś w nim pękło” – powiedziała jakiś czas temu w rozmowie z Viva.pl.
Anastazja opowiadała również, że jej mąż, dotychczas będący niepoprawnym optymistą, zaczął zupełnie inaczej patrzeć na swoją sytuację. Kolejne operacje, długotrwała rekonwalescencja i perspektywa następnych lat leczenia stawały się dla niego coraz trudniejsze do zaakceptowania.
“Wszystko odbierał pesymistycznie, a przecież to było nie w Jego stylu. On był wiecznym optymistą. A potem… potem powiedział, że koniecznie musi wyjechać z domu. Może już wtedy czuł, że nadciąga koniec? […] Karmiłam się tymi chwilami, gdy było lepiej. Wciąż szukałam kolejnych metod leczenia, a on patrzył na to zupełnie inaczej. Mówił: „Ile jeszcze? Kolejna operacja? Dochodzenie do siebie. Kolejne dwa lata, zanim zacznę jeść, zanim się odbuduję”. A ja mówiłam: „Ale co znaczą dwa lata w perspektywie całego życia?”. Czułam jednak, że jest już po prostu zmęczony. I rozumiem to, bo gdybym ja znalazła się na jego miejscu, nie wytrzymałabym jednej trzeciej tego cierpienia, które spadło na niego. Wiesz, że on nie jadł od października, a cały czas gotował dla mnie i dla Bąbelka?” – opowiadała.
POLECAMY: Fabijański zabrał głos ws. TK: „Walka o władzę powinna mieć jakieś granice”. Ma rację?
Anastazja Jakubiak wprost o żałobie po stracie męża
Teraz, w sobotę 31 października, dzień przed Wszystkimi Świętymi, wdowa po kucharzu ponownie zabrała głos. Tym razem opublikowała refleksję dotyczącą żałoby, pierwszych świąt i ważnych dat przeżywanych już bez ukochanej osoby. Nie ukrywa, że takie momenty bywają szczególnie trudne, ponieważ przypominają o tym, jak bardzo zmieniło się życie po stracie. Jednocześnie przyznała, że z upływem czasu zaczęła odnajdywać w swoich wspomnieniach nie tylko smutek, ale również radość.
“Myślę, że po stracie bardzo trudne są te wszystkie pierwsze razy. Pierwsze święta, urodziny, ważne daty. Jeszcze nie wiesz, jak to będzie bez tej osoby. Czy dasz radę usiąść przy stole, pojechać w znajome miejsce, przeżyć dzień, który zawsze był Wasz. A potem powoli zaczyna być trochę łatwiej… Przynajmniej u mnie tak jest. Nadal tęsknię, mam trudne momenty, ale coraz częściej wspomnienie wywołuje też uśmiech” – napisała.
W dalszej części wpisu Anastazja podzieliła się przemyśleniami na temat miłości, która nie kończy się wraz ze śmiercią drugiej osoby. Jak przyznała, potrzebowała dużo czasu, aby oswoić się z nową rzeczywistością i nauczyć się funkcjonować bez męża. Dziś coraz częściej potrafi wracać do wspólnych chwil z wdzięcznością za to, co razem przeżyli. Nie oznacza to jednak, że przestała tęsknić.
“Teraz myślę o Tomku i o tym, co było między nami dobre. O tym, ile dostałam od niego tej miłości. Czego się przy nim nauczyłam, co razem przeżyliśmy. Coraz częściej potrafię się przy tych wspomnieniach zatrzymać, zamiast myśleć tylko o tym, czego już nie będzie. Powrót do życia nie przekreśla miłości. To, że się śmiejesz, że na coś czekasz, że znowu jest Ci dobrze, nie sprawia, że ta osoba staje się mniej ważna. Nie musisz udowadniać swojej miłości cierpieniem. Możesz pamiętać o tym, co Was łączyło, i korzystać z tego, co ta relacja Ci dała. Z bliskości, której doświadczyłaś. Z rzeczy, których się przy sobie nauczyliście. To wszystko może Ci towarzyszyć również wtedy, kiedy idziesz dalej” – czytamy.
Wdowa po Tomaszu Jakubiaku zwróciła również uwagę na to, że każdy człowiek przeżywa żałobę inaczej. Nie ma jednego właściwego sposobu na poradzenie sobie ze stratą ani określonego czasu, po którym ból powinien minąć. Anastazja podkreśliła, że nie warto narzucać sobie presji ani zmuszać się do powrotu do codzienności, zanim będzie się na to gotowym. Jednocześnie zaznaczyła, że pozwolenie sobie na szczęście nie oznacza zapomnienia o osobie, której już z nami nie ma.
“Powrót do życia to odwaga. Czasem zaczyna się od jednego małego planu. I jeśli czujesz, że masz na niego ochotę, możesz sobie na niego pozwolić. We własnym tempie, bez poczucia, że kogoś w ten sposób zostawiasz” – dodała.
Wpis Anastazji pojawił się w szczególnym momencie – tuż przed dniem Wszystkich Świętych, kiedy wiele osób wraca myślami do tych, których już z nimi nie ma.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Halloween 2026: Maffashion jako Miszczak, Bagi jako Skolim. Kto wypadł najlepiej?
Jak wspominacie śp. Tomasza Jakubiaka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Fabijański zabrał głos ws. TK: „Walka o władzę powinna mieć jakieś granice”. Ma rację?
Piątkowe wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego wywołały ogromne emocje i błyskawicznie stały się jednym z najgorętszych tematów w kraju. Głos w sprawie zabrał również Sebastian Fabijański, który do tej pory raczej unikał publicznych komentarzy dotyczących polityki. Tym razem nie zamierzał jednak milczeć. Dowiedz się więcej!
Piątkowy wieczór przyniósł gwałtowne zaostrzenie trwającego od miesięcy sporu o Trybunał Konstytucyjny. Informacje o odsunięciu dotychczasowego kierownictwa instytucji, wnioskach o uchylenie immunitetów oraz obecności policji przed gmachem przy alei Szucha zdominowały przekazy medialne. Wydarzenia wywołały liczne komentarze i ponownie rozpaliły dyskusję na temat sytuacji politycznej w Polsce.
Do sprawy postanowił odnieść się Sebastian Fabijański. Aktor opublikował w mediach społecznościowych zrzut ekranu z relacji na żywo Kanału Zero, a następnie podzielił się osobistą refleksją. Jego wpis szybko zwrócił uwagę internautów, szczególnie że artysta nie należy do osób, które regularnie komentują bieżące wydarzenia polityczne.
Sam Sebastian Fabijański przyznał zresztą, że dotychczas świadomie powstrzymywał się od publicznego zabierania głosu w takich sprawach. Nie chciał dokładać kolejnych emocji do i tak mocno podzielonej dyskusji. Tym razem jednak uznał, że nie potrafi przejść obojętnie obok tego, co dzieje się w kraju.
“Nigdy nie wypowiadałem się na tematy polityczne, bo moje zdanie nie ma żadnego znaczenia i jedyne, co może zdziałać, to podzielić, ale… Tym razem nie umiem się powstrzymać” – napisał na InstaStories.
POLECAMY: Halloween 2026: Maffashion jako Miszczak, Bagi jako Skolim. Kto wypadł najlepiej?
Sebastian Fabijański nie mógł dłużej milczeć
W dalszej części publikacji aktor nie ukrywał oburzenia eskalacją konfliktu politycznego. Zwrócił uwagę na atmosferę napięcia, która od dłuższego czasu towarzyszy polskiemu życiu publicznemu. W jego ocenie kolejne działania prowadzące do zaostrzenia sporu nie są tym, czego społeczeństwo potrzebuje w obecnej sytuacji.
“Komuś chyba się na Halloween w 🎃 poprzewracało. Mało nam napięć? Mało wojen? Mało nienawiści? Mało polaryzacji? Walka o władzę powinna mieć jakieś granice. Dziś prawie przestała mieć” – stwierdził.
Słowa Sebastiana Fabijańskiego były mocne, ale aktor nie ograniczył się wyłącznie do krytyki konkretnych wydarzeń. W swoim wpisie wyraźnie zaznaczył, że nie zamierza stawać po żadnej ze stron politycznego konfliktu. Jego komentarz dotyczył przede wszystkim samego mechanizmu pogłębiania społecznych podziałów i wykorzystywania napięć do walki o wpływy.
Artysta podkreślił, że w jego opinii w obecnych, niespokojnych czasach szczególnie niebezpieczne jest podejmowanie działań, które mogą jeszcze bardziej zaostrzać atmosferę w społeczeństwie. Nie wskazał przy tym jednej konkretnej formacji jako odpowiedzialnej za sytuację. Zamiast tego zwrócił uwagę na konsekwencje politycznych decyzji dla zwykłych obywateli.
“I nieważne, kto jest autorem tego, co się dzieje – jaka frakcja polityczna. Ważne, że takie ruchy, w tych bardzo niespokojnych czasach, to po prostu igranie z ogniem, którego nikt dziś nie potrzebuje. Po raz kolejny namacalnie się przekonujemy, czym są nasze potrzeby w zestawieniu z politycznymi interesami” – dodał.
Wpis Sebastiana Fabijańskiego pokazuje, że weekendowe wydarzenia wywołały reakcje nie tylko wśród polityków i komentatorów życia publicznego. Do dyskusji dołączył również aktor, który do tej pory unikał podobnych deklaracji. Tym razem zdecydował się jednak zabrać głos i jasno wyraził swoje zaniepokojenie rosnącymi napięciami.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Edyta Górniak BRONI Nawrockiego. „Granice zostały przekroczone”. Zgadzacie się?
A Wy co uważacie o tej sytuacji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Dodaj komentarz
news
Edyta Górniak BRONI Nawrockiego. „Granice zostały przekroczone”. Zgadzacie się?
Piątkowe wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego wywołały ogromne emocje i stały się tematem gorącej dyskusji w całym kraju. Teraz głos zabrała Edyta Górniak, która nie ukrywała, że nagranie z udziałem Karola Nawrockiego mocno ją poruszyło. Wokalistka zwróciła uwagę na jeden szczegół, który szczególnie ją oburzył. Dowiedz się więcej!
Piątkowy wieczór przyniósł gwałtowne zaostrzenie trwającego od miesięcy sporu o Trybunał Konstytucyjny. Informacje o odsunięciu dotychczasowego kierownictwa instytucji, wnioskach o uchylenie immunitetów oraz obecności policji przed gmachem przy alei Szucha zdominowały przekazy medialne. Wydarzenia wywołały liczne komentarze i ponownie rozpaliły dyskusję na temat sytuacji politycznej w Polsce.
Szczególne zainteresowanie wzbudziły nagrania, które w nocy z piątku na sobotę, 30 i 31 października, obiegły media społecznościowe. Widać na nich Karola Nawrockiego przed wejściem do siedziby Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Prezydent próbuje przedostać się przez grupę osób stojących w drzwiach budynku. W pewnym momencie zwraca się do jednej z kobiet słowami: „Proszę odejść, przepraszam panią”.
W piątek wieczorem w Trybunale Konstytucyjnym doszło do kolejnego zwrotu w trwającym konflikcie. W opublikowanym komunikacie poinformowano o odsunięciu od wykonywania obowiązków prezesa Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego. Tymczasowe kierowanie pracami instytucji powierzono sędzi Annie Korwin-Piotrowskiej, co spotkało się z natychmiastową reakcją i jeszcze bardziej zaostrzyło spór.
Następnie później siedmioro sędziów wybranych przez Sejm weszło na teren Trybunału w towarzystwie funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Jak relacjonowała rzeczniczka TK Weronika Ścibor, pracujący na miejscu strażnicy mieli otrzymać polecenie spakowania swoich rzeczy i opuszczenia budynku. Sytuacja szybko stała się przedmiotem politycznych komentarzy, a przed gmachem zaczęli gromadzić się kolejni ludzie.
Na miejscu pojawili się między innymi politycy prawicy, przedstawiciele Konfederacji oraz Grzegorz Braun wraz z sympatykami. Obecna była również policja. Na oficjalnym profilu Trybunału opublikowano komunikat, w którym zakwestionowano legalność podjętych działań i napisano o „bezprawnym przejęciu strony internetowej”. Wydarzenia z piątkowego wieczoru jeszcze bardziej zaostrzyły spór, który od miesięcy dzieli polską scenę polityczną.
POLECAMY: Ukochany pupil Dody nie żyje. Tak wyglądała ich relacja
Edyta Górniak przejęta tym, co spotkało Nawrockiego. Padły mocne słowa
Nagranie z udziałem Karola Nawrockiego wywołało burzliwą dyskusję, a komentujący nie pozostali wobec niego obojętni. Teraz swoją reakcję przedstawiła również Edyta Górniak. Wokalistka przyznała, że obrazy, które zobaczyła, wywołały w niej bardzo silne emocje. Nie próbowała ukrywać, że szczególnie poruszył ją sposób, w jaki – jej zdaniem – potraktowano głowę państwa.
“Nie mam mądrego komentarza na to, co się dzieje, ale mam tyle emocji i bólu i smutku za naszego prezydenta, za to, jak został potraktowany” – powiedziała na InstaStories.
Szczególnie mocno Edyta Górniak zwróciła uwagę na moment, w którym prezydent zwrócił się do kobiety stojącej przy wejściu i poprosił ją o umożliwienie przejścia. To właśnie ten fragment nagrania wywołał u niej największe poruszenie. Wokalistka nie kryła zdziwienia, że w takiej sytuacji Karol Nawrocki miał jeszcze przepraszać osobę blokującą mu drogę.
“I jeszcze, co za absurd, że jeszcze on przeprasza tę panią, że chce przejść. Że on jeszcze mówi: „Przepraszam panią” – skwitowała Górniak.
Artystka zwróciła również uwagę na kulturę osobistą prezydenta, która – w jej ocenie – ujawniła się nawet w bardzo napiętych okolicznościach. Podkreśliła, że sposób, w jaki się zachował, zrobił na niej szczególne wrażenie.
“Jeszcze w takiej sytuacji, w takim napięciu, w takiej niepewności odezwała się w nim kultura osobista” – wypaliła.
Wokalistka jednocześnie zaznaczyła, że nie uważa się za ekspertkę od polityki i nie zamierza rozstrzygać wszystkich prawnych aspektów konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Podkreśliła, że nie musi rozumieć każdego mechanizmu politycznego, aby mówić o własnych emocjach i reakcjach na obejrzane nagranie.
“Ja się nie znam na polityce. Zostawiam to lepszym, mądrzejszym. Nie wszystko muszę rozumieć. Odpowiadam tylko za to, co czuje moje serce” – wyznała.
Na koniec Edyta Górniak jasno wyraziła swoją ocenę tego, co zobaczyła. Wokalistka stwierdziła, że jej zdaniem doszło do przekroczenia granic i złamania prawa. Jej wypowiedź jest osobistą reakcją na nagranie, a prawne i polityczne okoliczności całego wydarzenia pozostają przedmiotem sporu.
“I moje serce widzi, że granice zostały przekroczone i prawo zostało złamane. Jeżeli nie szanuje się prezydenta narodu, to kogo się szanuje?” – wtrąciła.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ida Nowakowska OSTRO o Halloween. „Dla mnie nie jest świętem”. Ma rację?
Co uważacie o słowach Edyty Górniak? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz4 dni temuPiotr Mróz OCENIŁ Julię Wieniawę w „TzG”. Na to zwrócił szczególną uwagę
-
showbiz4 dni temuTo będzie HIT nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Zgodzi się na udział?
-
news2 dni temuAnna Mucha ZNIKNIE z „M jak miłość”? Jest oficjalny komentarz
-
news3 dni temuTarnowska i Bagi wygrali milion w „Milionerach”? Zobacz, kiedy oglądać [WIDEO]
-
showbiz4 dni temuKamil Kuroczko zdradził prawdę o Ewie Kasprzyk za kulisami „TzG”. Zaskoczeni?
-
news4 dni temuMargareta i Mohamed robią furorę w TTV? Wyniki programu dają do myślenia
-
news5 dni temuKinga Rusin WRACA do telewizji? Ujawniła, z kim prowadzi rozmowy
-
news3 dni temuEstelle François zdradziła prawdę o „Tańcu z Gwiazdami”. Nie każdy dałby sobie radę?

Dodaj komentarz